Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Amazon wejdzie do Rosji? Jak e-czytają Rosjanie?

Na anglojęzycznych blogach pojawiły się plotki, że Amazon bliski jest uruchomienia swojego sklepu w Rosji. Podobno finalizują umowy z miejscowymi dostawcami treści. 

Piotr Kowalczyk z serwisu Ebookfriendly zwrócił moją uwagę na infografikę opublikowaną w serwisie Russia Beyond The Headlines.

Co tam jest ciekawego?

  • 70% czytelników książek w Rosji sięga po wersje elektroniczne – statystyka tak wielka, że aż trudna do przyjecia.
  • Spośród nich 42% korzysta po prostu z komputera domowego, ale aż 38% sięga po czytnik e-booków, tylko 21% po tablet.
  • Aż 92% ściąga po prostu książki z netu – a tylko 15% kupuje.

artykule z serwisu Publishing Perspectives mamy kilka dodatkowych statystyk:

  • Rosyjski rynek legalnych e-booków w 2012 osiągnął 250 milionów rubli, czyli ok. 24 mln złotych. Jest to wciąż tylko 1% całego rynku książki. Warto zwrócić uwagę, że polski e-bookowy rynek oceniany bywa na 50 mln złotych, co nie tylko wg mnie jest zawyżone.
  • Władymir Charitonow z rosyjskiego stowarzyszenia wydawców ocenia, że e-booki czyta w Rosji 20-22 milionów ludzi! Co ciekawe – jak dodał w komentarzach – większość wcale nie mieszka w Moskwie i Petersburgu, a na prowincji.
  • Według wydawnictwa Ekimo, 95% e-booków ściąganych w Rosji to wersje pirackie, co przekłada się na wirtualną stratę w wysokości 4 milardów rubli (to oczywiście taki sam SF jak 250 milionów straty w Polsce)
  • Wśród rosyjskich serwisów z e-bookami 60% rynku ma Litres.

Dodatkowo w komentarzach pod artykułem kilka osób z Rosji zwraca uwagę na to, że podstawową przyczyną piractwa jest po prostu brak treści. Rosjanie zorganizowali się sami – istnieją ogromne serwisy internetowe, które zawierają niemal każdą wskanowaną książkę. Tak więc łatwo sięgnąć po już opublikowany materiał, gorzej o jego kupienie.

Brakuje też czytnikowego ekosystemu – najczęściej trzeba po prostu ściągnąć plik i wgrać go przez USB. Miejscowy potentat próbuje wprowadzić tani czytnik Litres Touch zintegrowany ze swoim sklepem.

Jak traktować plotki o wejściu Amazonu do Rosji – nie mam pojęcia. Podobno zatrudnili już dyrektora operacyjnego tamtejszego oddziału i podpisują umowy z wydawcami. Ale z naszej perspektywy dobrze wiemy, że dopóki nie wejdą, to nie ma nic pewnego. :-)

Amazon do tej pory Rosję traktował jak „czwarty świat”. Był to jeden z niewielu krajów, gdzie… nie można zamówić Kindle. Na stronie wersji international po wybraniu „Russian Federation” zobaczymy smutny komunikat:

Można było za to korzystać z Kindle for PC oraz sklepu Kindle.

To, że od ignorowania tego rynku Amazon przejdzie od razu do otwarcia tam oddziału jest trochę dziwne. Biorąc jednak pod uwagę te 20-25 milionów e-czytelników, kasa wręcz leży na ulicy i firma Bezosa może się po nią schylić.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

19 odpowiedzi na „Amazon wejdzie do Rosji? Jak e-czytają Rosjanie?

  1. Julka pisze:

    Kupuję na Litresie – dobre ceny, świetny wybór, sporo darmowych książek. Jeśli ktoś czyta po rosyjsku, polecam ten serwis.

    0
  2. porcoazurro pisze:

    Z ciekawości sprawdziłem: Zimbabwe – wysyłają. Chiny – wysyłają – przez Amazon.cn. Nie wiedziałem, że jest oddział chiński. Wysyłają też do Gruzji i na Grenlandię. Co mnie zdziwiło – nie wysyłają do Turcji.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Wysyłają na Białoruś, nie wysyłają do Iraku. Amazon chiński istnieje od niedawna, zresztą stąd chińskie słowniki które dostaje każdy posiadacz Paperwhite :)

      0
  3. Dagon pisze:

    Jakieś bzdury są na tej ikonografice… Statystyka kto ile książek przeczytał sumuje się do 110% :) Błąd jest w linii 11-20 książek rocznie. Drugi błąd jest w kolejnej linii – autor raczej chciał napisać „more” a nie „less than 20 books”…
    Nie są to dla mnie zbyt wiarygodne dane…

    0
  4. Eczytacz pisze:

    Może po prostu niektórzy zadeklarowali w ankiecie korzystanie z kilku urządzeń.

    0
  5. Marcin pisze:

    Trochę nie na temat. Kupiłem w virtualo „Ziarno prawdy” Zygmunta Miłoszewskiego. MOBI na Kindle PW. W tekście sporo błędów. Spis treści: same numery. Dalej w tekście bardzo często pierwsze słowa akapitu powtórzone dwukrotnie. Tak samo to widać w przeglądarce Calibre.
    W książce „Uwikłanie” podobnie. Cytat: „Wypił łyk kawy.Wypił łyk kawy.” Tu dodatkowo jeszcze odstępy pomiędzy dwoma pierwszymi słowami akapitów są minimalne co okropnie utrudnia czytanie.
    O co tu Chodzi?

    0
    • mvr pisze:

      O to, że znakomita większość polskich e-booków jest przygotowywana metodą:
      1. OCR do Worda
      2. Automatyczne „popraw błędy”
      3. Wydruk do PDF
      4. Konwersja do EPUB/MOBI

      Z tym, że punkt 2 jest opcjonalny. Co trochę nie dziwi, bo sprzedaż e-booków jest taka sobie a porządne ich przygotowanie kosztuje. Trochę dziwi, że dla wielu współcześnie napisanych książek nie pomija się punktu 1. Ale tak po prostu jest.

      Kupiłem kilka polskich e-booków i z tego co czytałem tylko jedno wydawnictwo przygotowuje książki rzeczywiście porządnie. Reszta wyraźnie korzysta z wyżej przedstawionej procedury. I jeśli chodzi o ich książki, ich jakość pokazująca gdzie mają klienta ebookowego wyleczyła mnie z wszelkich wyrzutów sumienia przy korzystaniu z biblioteki chomikuj.

      0
    • Robert Drózd pisze:

      Zgłoś do księgarni, niech poprawią albo zwrócą pieniądze. Możesz też spróbować ściągnąć EPUB i sprawdzić czy po konwersji działa tak samo.

      0
    • W. pisze:

      Czytałem niedawno te książki w wersji EPUB z Gandalfa i nie było takich powtórzeń. Nie pamiętam też, żeby zostało mi złe wrażenie w kwestii błędów czy literówek. A spisy treści chyba po prostu takie mają być – same numery.

      0
    • Fred pisze:

      Zgłoś się z tymi błędami do wydawcy, sam tak zrobiłem po zakupie Metro 2034 w Legimi (literówki, kiepskiej jakości grafiki), po kilku dniach (chyba 5) dostałem mail z linkiem do nowej, poprawionej wersji książki. Okazało się przy tym, że Legimi zwyczajnie sprzedaje starą wersję, która jest w dodatku konwersją robioną przez Virtualo.

      0
    • Piotrek pisze:

      Miałem ostatnio identyczny problem z inną książką. Niestety,wydawnictwa się nie przykładają. Do tego z dziesięciu ostatnich książek jakie kupiłem,żadna nie przyszła z okładką :-/

      0
  6. ewaporacja pisze:

    Z obserwacji zauważyłam, że Rosjanie, którzy czytają (bo pamiętajmy, że proporcja 70/30 dotyczy nie całego społeczeństwa, a czytelników) bardzo często sięgają po najnowsze, także jeszcze nieprzetłumaczone pozycje albo literaturę specjalistyczną. Do wielu tego typu pozycji jest im najłatwiej dotrzeć za pośrednictwem nielegalnych, internetowych treści. Do tego dochodzi chęć „zaoszczędzenia” biorąc pod uwagę średnią rosyjską pensję.

    0
    • mamut9 pisze:

      „dzindziasz” – pensje w FR są realnie wyższe dla osób mających wykształcenie, wiedzę, umiejętności i mieszkających w miastach niż w RP. Kradzież jest kradzieżą.
      Są tacy którzy kradną i tacy którzy kupują w każdym kraju świata.

      0
      • Sophia pisze:

        W takim razie powiedz mi w jakim kraju na świecie można dostać polskie e-booki, które nie są dostępne w Polsce? Opcja kupowania w innych krajach jest sensowna tylko dla tych, dla których problemem nie jest język i treści, które ich interesują są dostępne w znanych im językach. A co w sytuacji gdy ktoś chce przeczytać e-book w języku, w którym jeszcze nie został wydany? Nie ma opcji zakupienia go, ale za to jest opcja skorzystania z uprzejmości kogoś kto wrzucił taki e-b00k do internetu nieoficjalnie. Ja osobiście nie popieram piractwa, ale uważam że brak dostępnych oficjalnie treści jest bardzo racjonalnym argumentem, którym tłumaczą się niektórzy ściągający. Ja na przykład z ciekawości sprawdziłam jak wygląda sprawa z książkami, które ja czytam i tylko jakieś 10% z nich jest oficjalnie dostępnych po polsku w formie e-booka. Kolejne 20-30% stanowią nieoficjalne pliki wrzucane przez fanów do internetu. No i reszta to książki, które w ogóle nie zostały wydane po polsku. Tak więc w przypadku takich zainteresowań jak moje osoba, która chce czytać te książki po polsku w formie e-b00ka ma dostępnych tylko ok. 1/3 wszystkich pozycji wydanych w naszym języku. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że ludzie sięgają po mniej oficjalne „wydania”.

        0
  7. asdfgvas pisze:

    „Dodatkowo w komentarzach pod artykułem kilka osób z Rosji zwraca uwagę na to, że podstawową przyczyną piractwa jest po prostu brak treści. Rosjanie zorganizowali się sami – istnieją ogromne serwisy internetowe, które zawierają niemal każdą wskanowaną książkę. ”

    Jak to niewinnie brzmi to tak mozna tez opisac jak 20lat temu polacy sie rozganizowali i z braku samochodow i wysokich cen zaczeli w niemczech krasc … i zostalo im do dzis.

    0
    • Wacek pisze:

      No cóż – czasem „zorganizować się” trzeba. Kiedyś też nie było legalnego softu w Polsce i wszyscy informatycy uczyli się na piratach. Gdyby nie to, to nie mielibyśmy dzisiaj wielu znakomitych programistów np. :) Czy robią to do dzisiaj? Nie sądzę :)

      0
  8. isaak pisze:

    U nas się mówi multiformat na epub/mobi czasem pdf patrzę na pierwszą lepszą książkę w litres.ru i tam fb2, ePub, txt.zip, rtf, pdf A4, html.zip, pdf A6(Kindle), mobi, txt, java, lrf, rb, isilo3, lit, doc.prc

    Ciekawe ile procent naszego rynku ebookowego to piraty?

    0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.