
Za nami już większość stycznia 2025, więc to ostatni moment na podsumowanie ubiegłego roku
Z podsumowaniami jest w dzisiejszym świecie jak ze wszystkim – wszyscy się tak spieszą, że mało kto czeka na to, aż dany rok się skończy. Przykładowo, Spotify i Strava podsumowały 2024 rok już w grudniu, aby przyciągnąć uwagę przed świętami. W efekcie w świecie marketingowym rok 2025 trwa już zapewne drugi miesiąc. 😁
Przyjrzę się najpierw temu, co działo się na rynku czytników, potem e-booków, a na końcu małe podsumowanie tegorocznej historii naszego bloga.
Spis treści
Rok 2024 na rynku czytników
W 2024 roku na rynku pojawiło się wiele nowych modeli czytników: od sześciocalowych po dziesięciocalowe, z klawiszami, rysikami, Androidem czy kolorowymi ekranami. Wybór staje się coraz trudniejszy.
Spośród firm działających na polskim rynku najważniejsze jest pięć: Amazon, Rakuten Kobo, Onyx Boox, PocketBook oraz inkBOOK. W grudniu 2024 dokonałem dokładnego porównania tych marek. Każda z nich ma swoje wyróżniające się cechy i każda ma określony typ odbiorców.
Kolorowa rewolucja
Pod koniec roku wszyscy liczący się producenci czytników mieli już w swojej ofercie czytniki z kolorowym ekranem. W kwietniu modele Clara Colour oraz Libra Colour zaprezentowało Kobo. W październiku przedstawiono nowy Kindle Colorsoft, a w grudniu inkBOOK Focus Color.
Jednocześnie ukazywały się nowe modele marek Onyx Boox i PocketBook, które już w poprzednich latach miały takie ekrany.
Branżowym standardem stał się ekran E Ink Kaleido 3, który – przypomnijmy – ma pewne wady, bo rozdzielczość pikseli kolorowych jest mniejsza, a sam ekran ciemniejszy niż w przypadku „tradycyjnego” e-papieru. Ale okazuje się, że taki ekran jest już wystarczający do cieszenia się czytaniem z „kolorowym” akcentem.
W 2024 porównywałem ze sobą dwie wersje PocketBook Era i Kobo Clara – no i na co warto zwrócić uwagę – ceny wersji kolorowych nie są już znacznie większe od zwykłych.
Oczywiście są też przypadki, gdy czytniki kolorowe wyceniane są wyżej. Mowa np. o Kindle Colorsoft, gdzie jeszcze Amazonowi zdarzyła się wpadka z jakością ekranu, co opisywałem w swoich pierwszych wrażeniach.
Czytniki jako narzędzia
W ubiegłym roku coraz popularniejszy stawał się segment urządzeń z e-papierem, które mogą służyć do regularnej pracy. Tu przede wszystkim kupowane są czytniki z dużym, dziesięciocalowym ekranem. Można na takim czytniku notować – zastępuje wtedy w pewnym stopniu tradycyjny papier, można też pracować na różnych aplikacjach, jeśli mamy Androida. Duże czytniki upodobali sobie ludzie, którzy w pracy często się spotykają, którzy jeżdżą na różne konferencje, ale też polubiła je branża „książkowa” – bo czytnik może służyć do redakcji czy korekty tekstu.
Profesjonalne zastosowanie czytników sprawiło, że można wyróżnić trzy główne kategorie urządzeń: czytniki, e-notatniki i tablety z e-papierem.
Liderem w tym segmencie stały się czytniki Onyx Boox i tu też dotarła „kolorowa rewolucja”. Świadczy o tym duża popularność czytnika Onyx Boox Note Air 4 C, którego zacząłem testować w listopadzie, a którego poprzednika przetestowałem w marcu.
Z drugiej strony popularność zdobył sobie też testowany przeze mnie w październiku Boox Go 10.3 – czytnik, który ma niby to samo oprogramowanie, ale ponieważ nie ma światełka, to przede wszystkim sprawdzi się jako notatnik.
Do Onyxa dołączają inni producenci. PocketBook po przejęciu firmy Bigme zaprezentował bardzo podobny tablet InkPad Eo (testowałem go w lipcu), zaś Amazon pokazał odświeżoną wersję notatnika Kindle Scribe – gdzie próbuje wstawić funkcje AI.
Wyższe – ale tolerowane – ceny
Jesteśmy – miejmy nadzieję – u schyłku „pandemiczno-wojennej” inflacji, która spowodowała wzrost cen o ponad 50% na przestrzeni kilku lat. Z uwagi na dużą konkurencję w branży elektronicznej, wzrost cen w tej kategorii był stosunkowo niewielki. Ale w przypadku czytników i tak jest widoczny. Jest już dziś ciężko kupić nowy czytnik poniżej 500 zł, ceny schodzą tam właściwie tylko podczas dużych promocji.
Jednocześnie coraz więcej czytników kosztuje ponad 1000 zł, szczególnie te z większymi ekranami – no i znajdują nabywców, bo nie jest to już jakaś trudno przekraczalna granica. Nic dziwnego – dziś 1000 złotych, to kwota postrzegana inaczej niż np. w roku 2018, przed wybuchem inflacji.
Z wiadomości, jakie dostaję od czytelników wynika zresztą, że nieraz kupują też jeszcze droższe czytniki – np. kosztujące ponad 2000 zł, nawet jeśli nie planują ich wykorzystywać zawodowo. No, ale spokój od powiadomień i wygoda przy czytaniu PDF może być powodem, dla którego ktoś zamiast uniwersalnego iPada wybierze właśnie czytnik.
Stabilizacja oprogramowania
Mieliśmy w ubiegłym roku sporo czytnikowych premier, ale to nie oznacza, że starsze modele zostały porzucone. Większość producentów regularnie aktualizowała starsze modele, tak że dostawały one nowe funkcje lub inne działanie poprzednich.
I tak na przykład w przypadku nowego Kindle Scribe promowano funkcję ułatwiającą pisanie bezpośrednio w e-bookach, ale ja mogłem ją przetestować na modelu sprzed dwóch lat. W lecie firma Onyx International zapowiedziała nowe, minimalistyczne oprogramowanie dla nowej serii Go – ale nowe ikonki i aplikację notatnika zobaczyli też użytkownicy innych modeli. Z kolei posiadacze wielu modeli PocketBook otrzymali rozszerzoną wersję aplikacji Empik Go, która początkowo była tylko na brandowanym przez Empik czytniku GoBook.
Niestety chyba żaden producent nie wyjaśnia w sposób całkowicie zadowalający, jakie zmiany wprowadził. Amazon zbywa nas półsłówkami. PocketBook ma szczegółowe omówienie zmian, ale… tylko po angielsku. Podobnie Onyx. Dociekliwym czytelnikom pozostają fora i blogi tematyczne, albo samodzielna eksploracja.
Rok 2024 na rynku e-booków
Ubiegły rok był kolejnym, w którym królowała „normalność”.
E-booki są wszędzie
W lutym 2024 sprawdziłem, że aż 116 ze 120 tytułów nominowanych do Książki Roku portalu lubimyczytac.pl przeczytamy na czytnikach. W roku 2025 nie będę już tego zestawienia robił – bo doszliśmy do punktu, gdzie prawie każdą nowość kupimy w formie e-booka.
Stało się normą, że po ogłoszeniu jakiejś nagrody literackiej najważniejsze tytuły można szybko wgrać na czytniki. Przykładowo, wśród nominowanych do Nagrody Zajdla wszystko było w formie elektronicznej. Gdy zaś ogłoszono Literacką Nagrodę Nobla dla Han Kang, to okazało się, że nie trzeba czekać, że najważniejsze teksty są dostępne, a parę innych szybko wznowiono.
W listopadzie mieliśmy wyczekiwaną premierę: „Rozdroże kruków” – no i tym razem, choć wydawca jest zdecydowanie „papierowy”, to już nie zwlekał z e-bookiem, jak 11 lat wcześniej.
Na czytniki wróciła nawet Nowa Fantastyka, której wydawca przez dłuższy czas był wobec e-booków sceptyczny. Innym wielkim powrotem był „Wielki słownik angielsko-polski” dla Kindle, którego wcześniej usunął ze swojego sklepu Amazon.
Żeby jednak nie było tak radośnie – wśród starszych tytułów cały czas są jakieś dziury. Gdy przeglądałem listę lektur do szkoły podstawowej – wciąż są książki, które wersji elektronicznej się nie doczekały.
Abonamenty i sprawa Legimi
Najważniejszym niewątpliwie wydarzeniem roku 2024 na polskim rynku e-booków była „afera Legimi”. Przypomnijmy: jesienią wybuchł wielki spór wydawców z platformą Legimi o zasady rozliczeń, który relacjonowałem na blogu. Częściowo się dogadano, częściowo nie, w branży wydawniczej trwa gorączkowa dyskusja, jak wypożyczenia rozliczać, żeby wydawcy i autorzy książek nie przebudzili się tak jak twórcy muzyki, skazani na łaskę i niełaskę Spotify. Trwałym efektem dla użytkowników pozostaje „katalog klubowy”, czyli konieczność dopłaty do części wypożyczanych tytułów.
Abonamenty książkowe na pewno nie znikną. Dziś na webinarze, zorganizowanym przez Polską Izbę Książki (napiszę o nim wkrótce), słyszałem wręcz, że „przed abonamentem nie da się uciec”. Możemy jednak spodziewać się wzrostu cen, ale i dalszej fragmentacji – czegoś co mamy na rynku filmowo-serialowym. Trzeba się też przyzwyczaić, że oferta będzie się zmieniać i nie wszystko w abonamentach znajdziemy.
EPUB jako zwycięzca batalii formatów
Jeszcze w grudniu 2023 Amazon zdecydował się na ostateczne wycofanie wieloletniego formatu MOBI. Czytniki Kindle nadal je odczytują (i będą odczytywać, gdy wgramy je po kablu), ale nie wyślemy ich bezprzewodowo, w tym celu firma zaleca format EPUB.
Wprawdzie polskie księgarnie z rozpędu (i przyzwyczajeń czytelniczych) nadal sprzedają pliki MOBI – ale czasami jest już tylko EPUB, no a jeśli kupujemy książki za granicą, to o formacie Amazonu z ulgą już zapomniano.
Wygrana formatu EPUB jest dobrą wiadomością dla wszystkich czytelników, bo mamy o jeden format do archiwizowania mniej. Powinni to sobie też wziąć do serca posiadacze Kindle. Na początku ubiegłego roku wyjaśniałem dlaczego konto Amazonu to nie jest miejsce na kopię zapasową e-booków i dlaczego warto zakupione e-booki przechowywać u siebie w domu, najlepiej na dysku zewnętrznym czy w chmurze.
AI już tu jest
E-booki pisane przez AI trafiły już do polskich księgarń, o czym pisałem jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Jeśli nie będziemy podejrzliwi, możemy się nadziać na szemrane poradniki, pisane masowo przez anonimowych autorów i wydawane – na razie głównie w ramach self-publishingu.
W ostatnim czasie np. Ebookpoint wymusił na wydawcach podawanie w opisach, czy książka została napisana przy pomocy AI. Jest to bardzo potrzebne, choć wydaje mi się, że to jest takie „gonienie króliczka”, bo wielu twórców książek udział AI będzie ukrywać.
Przypuszczam, że w 2025 trafimy na jakąś pierwszą grubą aferę, gdy znany polski wydawca zostanie przyłapany na wydaniu książki współtworzonej przez AI.
Inna sprawa – co uznamy za współtworzenie. W lutym 2024 przeczytać można było, że Gazeta Wyborcza zwolniła cały dział korekty, od tego czasu teksty sprawdzać mają sami dziennikarze, z użyciem narzędzi AI. Co czytelnicy elektronicznego wydania GW zapewne nieraz zauważają.
Tu czas się przyznać, że sam czasami (nie mając działu korekty), przepuszczam swoje artykuły przez AI, aby wskazał błędy językowe. Niemniej za wszelkie błędy odpowiedzialny jestem sam. 😏
Rok 2024 na Świecie Czytników

Według Google Analytics bloga odwiedziło w ubiegłym roku 804 tys. unikalnych użytkowników. Przygotowałem dla Was ponad 470 artykułów, w tym momencie na blogu jest ich ponad 7600.
Co czytaliście?
- Najpopularniejszym artykułem był niezmiennie: Skąd ściągnąć darmowe e-booki po polsku? 10 najciekawszych miejsc, który przeczytano 60 tysięcy razy. Ma już 9 lat, staram się go aktualizować, no i kolejne generacje czytelników znajdują tam podpowiedzi.
- Drugie miejsce zajął jeden z tekstów o „sprawie Legimi” czyli Legimi wprowadza Katalog Klubowy – do wybranych e-booków i audiobooków dopłacisz po 14,99 zł – oj, dużo tam emocji się pojawiało.
- No, a trzecie miejsce to Przewodnik: który czytnik PocketBook wybrać? (aktualizacja na 2024) – to jest dla mnie potwierdzenie, że warto takie zbiorcze poradniki robić i uzupełniać.
W ubiegłym roku w większym stopniu zajmowałem się testami czytników. Po raz pierwszy od dawna zabrałem się za markę Kobo, choć większą popularność zdobyły teksty na temat urządzeń Onyx Boox. Mam nieraz satysfakcję, że o jakichś rzeczach piszę jako jedyny w Polsce.
Nie da się jednak ukryć, że obecne czasy są trudne dla blogów i serwisów specjalistycznych.
Trudniej dotrzeć do nowych czytelników, trudniej przypominać o blogu „starym” czytelnikom. W Google coraz większe znaczenie ma reklama i SEO, rzekomo alternatywne wyszukiwarki są jeszcze bardziej zaspamowane. Tematy e-czytania podejmują nieraz portale technologiczne, które z właściwym sobie wdziękiem kreują wszędzie sensację. Z czego czerpać informacje? Sztuczna inteligencja, gdy czegoś nie znajdzie, to zmyśli, a sama „sieć WWW” wydaje się już coraz bardziej anachroniczna, bo ludzie przenoszą się na media społecznościowe. Miliony Polaków wierzą TikTokowi, miliony siedzą na Facebooku, dziennikarze i politycy wciąż korzystają z Twittera i wzajemnie się cytują.
Media społecznościowe dotyka również degeneracja. Często cytowanym słowem było w ubiegłym roku „enshittification” („zgównowacenie”), spopularyzowane przez Cory’ego Doctorowa. Króluje clickbait i gonienie za emocjami, po co robić test czytnika, skoro śmieszny obrazek wygenerowany przez AI zbierze 1000 razy więcej reakcji?
Pozostaje robić swoje i zakładać, że nie wszyscy jeszcze wpadli w szpony algorytmów. Choć na Facebooku i Twitterze blog wciąż ma najwięcej obserwatorów, staram się szukać nowych miejsc, gdzie można śledzić wpisy ze Świata Czytników.
Od ponad roku jest nowe konto na Mastodonie, który jest według mnie najuczciwszą z sieci społecznościowych – bo kontrolowaną w dużej części przez samą społeczność. Z kolei od listopada 2024 Świat Czytników jest na Bluesky, który ma być kolejnym serwisem, dokąd zmigrują użytkownicy Twittera. Zobaczymy.
We wrześniu 2025 Świat Czytników będzie obchodził piętnaście lat. Po raz kolejny mogę tylko Wam podziękować, że tu zaglądacie, bo bez Was ten blog nie miałby racji istnienia.
A co dla Was było najważniejszym wydarzeniem ubiegłego roku?



Dziękuję w imieniu swoim i wielu innych za całą działalność związaną z blogiem (bo i porównywarka jest bardzo przydatna). Gdyby było więcej tak prowadzonych stron na inne tematy, internet byłby o wiele lepszym miejscem.
To ja już trzynaście lat tu zaglądam, o ile dobrze liczę. Rób dalej swoje, Robercie, bo robisz to dobrze.
/Komentarz wygenerowany przez AI/ ;-)
O kurczę, to mnie w tym roku pyknie dziesięć lat.
U mnie to będzie jakoś od 2014 (kiedy kupiłam Classica), czyli już ponad 10 lat.
Robercie
Czytam Cię od czasów recenzji Kindle Touch (początek roku 2012).
Praktycznie zaglądam na twojego bloga codziennie (nie czytam i nie wierzę Facebook_owi TikTok_owi i innym podobnym „wynalazkom”).
„A co dla Was było najważniejszym wydarzeniem ubiegłego roku?”
Jeżeli chodzi o tematy pokrewne ze światem czytników to:
– kupno Kindle Scribe Refurbished za ok 1100 zł;
– przeniesienie punktu ciężkości wydawnictw informatycznych z wersji papierowej na ebooki.
Czytam Ciebie od czasów Yesomanii, moim zdaniem to co robisz w dobry i godny sposób opiera się temu „enshittification” Internetu ale i świata ludzi, który ochoczo podąża za tym, w co brnie Internet.
Na pewno trudniej jest zarabiać na treściach a będzie jeszcze trudniej, ale cóż -> róbmy swoje.
Życzę dużo wytrwałości, sukcesów i trwaj nam 100 lat, żeby nas „enshittification” nie zjadło do końca :)
Wielkie dzięki za kolejny rok.
Zaglądam tu codziennie od czasu jak kupiłem pierwszego mojego Kindle (Keyboard w kwietniu 2011) i nie wyobrażam sobie dnia bez co najmniej sprawdzenia jakie to „promocje” nam księgarnie wyszykowały.
Pozdrawiam i życzę cierpliwości dalszym w tworzeniu tego zakątka sieci.
No i jeszcze zgubiona informacja, co było dla mnie wydarzeniem ebookowym roku:
– bardzo nieudana próba przeskoczenia z Kindle na Onyx (Go Color 7) – nie polecam!!!
– powrót do świata Amazona – w wersji Paperwhite 6
– rzutem na taśmę (koniec grudnia) – Kindle Colorsoft dla żony – zachwycona :-)
– no i afera Legimi; byłem użytkownikiem bibliotecznym. Teraz poza romansami i inną marną fantastyką nic tam dla mnie nie ma :-(
podpisuje sie pod uwagami o Go Color 7
ekran jest paskudny – porownujac go do Kindle Colorsoft z zoltym paskiem
To jest więcej niż blog. A must. Od zawsze.
Dziękuje.
Gratulacje dla Prowadzącego i dla wszystkich P.T. Czytelników bloga.
Staram się odwiedzać to miejsce w miarę regularnie. Dużo ciekawych informacji (warto czytać komentarze). Po poziomnie wypowiedzi, komentarzy widać od razu że ludzi którzy czytają książki cechuje dużo wyższy poziom kultury.
Pozdrawiam serdecznie Prowadzącego oraz wszystkich obecnych i przyszłych P.T. Czytelników.
Krótka sentencja na koniec dla wszystkich potrafiących czytać ze zrozumieniem (którymi jest zdecydowana większość Czytelników tego bloga)
– A niechaj narodowie wżdy postronni znają, / iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.
Dziękuję Robercie za pracę i zaangażowanie, dla mnie to już chyba 12 lat śledzenia bloga, przyznam to jedyny blog który przetrwał próbę czasu i który naprawdę szanuję.
Odnosząc się do aspektu sensacji, to śmieszy mnie mini aferka na blogu jak ludzie, w tym ja, zwracali Tobie uwagę że za często używasz wykrzyknika. Porównując Cię do konkurencji to jakaś abstrakcja :D
Zdaje się, że towarzyszę Ci tutaj, Robercie, (prawie) od początku – mniej lub bardziej czynnie udzielając się w komentarzach, głównie namawiając do lektury książek, które robią na mnie wrażenie… O, właśnie! Poza tymi wszystkimi „plusami dodatnimi” w postaci nowinek ze świata czytników, Twój blog jest dla mnie całkiem niezłym źródłem informacji o premierach i nowościach w świecie literatury :) Sekcja komentarzy też „robi robotę” – polecajki szanownych czytelników bloga nierzadko pozwalają wyhaczyć coś smakowitego do czytania.
Najważniejszym wydarzenie „czytnikowe” ubiegłego roku? Obstawiałbym pojawienie się Kindle Colorsoft, na którego… się nie zdecydowałem :) Poczekam na rozwój tej technologii i wyeliminowanie problemów. Obecnie czytam na najnowszym PW SE – jego wyraźny i kontrastowy ekran po prostu mnie zachwyca.
Krótko mówiąc: świetna robota, bardzo potrzebne miejsce w sieci. Chyba jedyne, które – prócz portali informacyjnych – odwiedzam z taką regularnością.
Ja powiem krótko: BARDZO DZIĘKUJĘ za wszystko.
(Stały, codzienny czytelnik od lat)
Epub tak wygrał batalię że jak ktoś wrzuca kablem jak ja, to nadal go nie wrzuci, bo wcale nie działa na Kindlu, tylko łysy go przemiela na jakieś kolejne swoje wynalazki. „Na szczęście” oba formaty są często przygotowane tak źle, że i tak trzeba je przerabiać i konwertować samemu. :P
Moim ebookowym wydarzeniem 2024 roku była rezygnacja z Legimi…
I ja też chcę Ci podziękować za ten blog. Trzymasz poziom.
Co do dostępności wersji elektronicznej książek, to po cichu liczyłem, że w 2024 w końcu Vesper zacznie wydawać też wersje elektroniczne ale się przeliczyłem :(
To trochę zaczyna być jak z kolejnymi tomami Gry o Tron… na ogólnych zapowiedziach się kończy
Dla mnie największym rozczarowaniem 2024 roku było odejście od czytników 10″. Mój Inkpad X przeszedł już kilka poważniejszych napraw i zbliża się czas na zmianę, a już nie ma na co :-(
Nie potrzebuję tabletu/notatnika z eInk tylko monochromatycznego czytnika 10″/300 dpi z fizycznymi przyciskami zmiany stron (z boku!) i oprogramowaniem o funkcjonalności nie gorszej niż Pocketbook (najlepiej +KOreader).
PS: Jestem czytelnikiem blogu od samego początku. Dzięki Robercie za wspaniałą robotę!
Też żałuję, uważam że InkPad X był fantastycznym czytnikiem, no ale najwyraźniej się nie sprzedawał tak dobrze jak „tablety z eink”. Ciekawe, jak długo PocketBook będzie sprzedawał Eo oraz ColorNote.
Pamiętam, jak na samym początku istnienia bloga pisałeś tu często w komentarzach na temat Kindle DX :)
Kindle DX to był mój pierwszy „prawdziwy” czytnik, bo tak w ogóle to zaczynałem od eClicto. Ale przy wszystkich wadach DXa (nawet do momentu, kiedy udało mi się wgrać lepsze oprogramowaie), eClicto był zdecydowanie gorszy.
Może dlatego, że zaczynałem od DXa, tak dobrze mi się czyta na Inkpadzie X… Dla mnie bardziej od przenośności liczy się komfort oczu.
Ciekawa opinia (odnośnie InkPad X), dla mnie z kolei to było największe rozczarowanie zakupowe.
Książki w epub wyświetlał najlepiej ale nie po to go brałem; 10 cali kupowałem przede wszystkim do czytania pdf’ów a podczas tej czynności było takie opóźnienie podczas czytania, że po kilku tygodniach się poddałem i kupiłem Boox Note3. Przerost formy nad treścią, kilka lat później kupiłbym tego dziesięciocalowego Onyxa bez podświetlenia.
Procesor i pamięć bardzo boleśnie było widać w tym InkPadzie X.
Tak bywa, że codzienna praktyka bywa różna o różnych osób.
Dla mnie odkryciem jest Notebook LM googla.
Wrzucilem dla testu ksiazke po polsku. AI przemielila zawartosc. Dala mi streszczenie, zestaw kilkudziesieciu pytan i klucza odpowiedzi oraz przygotowala kilkunastominutowy podcast, gdzie jakis facet i kobieta dyskutowali o tej ksiazce tak naturalnie, ze gdybym to slyszal w Spotify to myslalbym, ze to realni ludzie.
W tym momencie zalowalem ze studia skonczylem 25 lat temu. Genialne narzedzie.
Odtad wszystkie ciekawsze ksiazki – po przeczytaniu bede tym traktowal.
Podcast chyba cały czas jest po angielsku? Zgadzam się, że Notebook LM to świetny wynalazek, sam korzystam do analizy dłuższych tekstów.
Tak, po angielsku, ale dla mnie to nie ma znaczenia. Natomiast jesli sie ktos uczy jezyka tez dobre narzedzie.
A za kolejne 25 lat nikt nie będzie już umiał czytać, krytycznie analizować tekstów, a nawet w ogóle ich rozumieć. Bo wszystkim wmówiono, że po co tracić czas, skoro asystent zrobi wszystko za mnie.
Dziękuję, nie pociąga mnie taka wizja. Wolę tracić czas, jednocześnie utrzymując mózg w jako takiej formie. Wystarczy mi to, co stało się z moją pamięcią po latach używania cyfrowych notatników i „przypominaczy”, a także z moją umiejętnością czytania w skupieniu dłuższych tekstów po latach spędzonych w Internecie. AI używam wyłącznie do transkrypcji audio na tekst – a ten już wolę przeczytać i przeanalizować sam.
Polecam:
https://hdsr.mitpress.mit.edu/pub/ujvharkk/release/1?readingCollection=5531bd2e#introduction
https://www.mdpi.com/2075-4698/15/1/6
oraz
https://corp.oup.com/news/brain-rot-named-oxford-word-of-the-year-2024/
Nie jestem takim pesymista.
Tak samo mówiono przy telewizji. Książka przegrywa jako sposób rozrywki z różnymi innymi rzeczami, ale na pewno nie zniknie.
Robercie, ale ja nigdzie nie pisałem o przyszłości książki, tylko o AI :)
A jest jakies AI które przetłumaczy ebooka ENG na PL ? Podobno jakas wtyczka do Calibre.
Nie jakies „dzieła” tylko ksiazki SF.
Jest i ,,działa”. Tylko że nie da się tego czytać.
Kwestia obniżenia oczekiwań. Tłumaczyłem sobie coś, co miało być rosyjską „analizą polityczną”, a okazało się politycznym science-fiction w stylu Ziemkiewicza, sowicie podlanym kompleksami wobec Zachodu, ale sens dało się złapać.
Owszem sens może i jest, ale od literatury oczekuję pięknego, a przynajmniej poprawnego języka.
Niemniej uważam, że za jakiś czas, wraz z rozwojem AI, tego się doczekamy.
|Dziękuję Robercie za Twoją pracę, dla nas użytkowników czytników wszelakich, pasjonatów słowa które powstają z procesu myślowego :) Ja jako pokolenie 69 jestem stracona dla
AL, no chyba, że praca wymusi, albo tzw wnuki. Pozdrawiam i powodzenia życzę.
To chyba mój pierwszy komentarz jaki tu zostawiam, mimo że zaglądam tutaj prawie codziennie od 7 lat.
Dziękuję za to co robisz! Ten blog jest ważną częścią mojego niewielkiego, czytelniczego światka.
Kiedy znajomi próbują radzić się mnie odnośnie do czytników, zawsze odsyłam ich do Ciebie ;)
Kolejny rok przed nami
Dziękuję za ten komentarz! Zdaję sobie sprawę, że baaaardzo wiele osób czyta od lat, a nigdy nie komentuje, dlatego szczególnie to doceniam. :)
Dołaczam sie do podziekowań i zycze aby Eczytelnictwo trwalo i sie rozwijało
Niestety, spiskowa (podobno) teoria martwego internetu staje się ciałem na naszych oczach. Zauważyłem, że jak czegoś szukam w Google (czy Duckduckgo), coraz częściej na szczycie wyników są stronki ewidentnie robione przez AI, z contentem który jest semantycznie poprawny, ale bezużyteczny. Ostatnio szukałem strony z porównaniem różnych modeli air fryerów i o Matko Boska…
Tym bardziej dziękuję Robertowi, że mu się chce :)
To ostatnie kilka lat. Wcześniej Google czego by o nim nie mówić umiał sobie radzić z różnymi technikami SEO. Teraz tak jakby po prostu przestało im zależeć – pewnie wszystkie ręce na pokład do rozwoju Gemini.
Albo (teoria spiskowa) stwierdzili że te linki są na tyle absorbujące, że przciągną uwagę odwiedzających, można dzięki nim wyświetlic więcej reklam … więc po co się starać :)
No tak – im bardziej nie jesteś w stanie dotrzeć do czytelników „zwykłymi” metodami, tym większa presja na to, żeby zapłacić. Zresztą na Facebooku też tak jest, przeciętne zasięgi postów są malutkie, no chyba że wykupimy reklamę… (albo wrzucimy chałkonia).
Mam taką refleksję: w zmieniającym się zastraszająco szybko świecie czytniki wypadły z pociągu zmian. Postęp w rozwoju e-papieru jest niemal symboliczny. Mam od kilku tat te same czytniki (3 Oasis2 i 1PPW2) i nie widzę powodu, by je wymienić na nowe. Nie wiem, czy to dobrze, na pewno ekologicznie.
A poza tym – dobra robota Robercie!!!!
Serdecznie pozdrawiam.
Ale to tak było zawsze, że czytniki były „na uboczu”. Jak zakładałem bloga i kupowałem pierwszego Kindle, to ludzie się pukali czasami w głowę, że to jest gadżet na chwilę, no i niedługo znikną jak pagery, bo przecież są co chwilę coraz nowsze iPady i inne tablety.
Zresztą sam miałem kiedyś podobne zdanie:
https://swiatczytnikow.pl/o-tym-jak-sie-mylilem-w-roku-2009/
To właśnie teraz troszkę się zmienia, bo np. czytnikami z androidem interesują się ludzie którzy normalnie nie czytają powieści, ale potrzebują narzędzia do pracy.
Obszary, które napędzają obecnie postęp to kolor i notowanie, bo jeśli chodzi o samo czytanie to trudno oczekiwać wiele więcej. A wąskie gardło to rzecz jasna reakcja e-papieru na dotyk. Jakoś nie wyobrażam sobie tabletu z e-ink do codziennej przy tak żółwiej responsywności.
A w moim mieście są na niektórych przystankach autobusowych epapierowe rozkłady jazdy.
Zaglądam i korzystam od 2012r.
Pozdrawiam serdecznie.
Znalazłam bloga jak poszukiwałam czytnika, dostałam odpowiedzi na wszystkie pytania te które miałam i te pojawiły się w trakcie. Niesamowicie merytoryczne wpisy. Teraz wchodzę patrzeć jakie są nowości.
Lubię Twój blog, dzięki niemu kupiłem swój pierwszy czytnik kinfla, który służy mi do dziś. Dziękuję za Twoją prace. Na bloga staram się zaglądać regularnie, pozdrawiam:)
Lubię Twój blog, dzięki niemu kupiłem swój pierwszy czytnik kinfla, który służy mi do dziś. Dziękuję za Twoją prace. Na bloga staram się zaglądać regularnie, pozdrawiam:)
Robercie, wielkie dzięki za Twoją pracę :)
Jestem tu od czasów Kindle 3 Keyboard (chyba 2011) i od tego czasu czytam raczej wszystko – w czym wydatnie pomaga mi RSS (choć czasem się ostatnio przycina)
Dzięki Twoim wpisom z promocjami mam już zapas książek na 2 albo 3 emerytury ;P – no ale żal nie kupić dobrej pozycji za 10 czy 12 zł
Kupiłem też 3 Kindle (nie licząc tych na prezent) i jednego Onyxa (dla 10 cali) – i ze wszystkich byłem/jestem zadowolony ;]
Życzę kolejnych nastu lat bloga!
Tak przeczytałem i faktycznie zabrakło: dziękuję za miejsce gdzie lubię wracać.
Polecałem już ten portal na reddicie dla anglojęzycznych i to działa.
Dziękuję za kolejny rok.
Dziękuję za to, że unikasz pogoni za sensacją oraz clickbaitami i tworzysz rzetelne artykuły.
Dołączam się do życzeń noworocznych. Imponujący dorobek i pracowitość, zwłaszcza jak na one man band. Ten blog pozwala trzymać rękę na pulsie czytelnictwa i dostrzegać zachodzące zmiany.
BTW Olek to fajny aparacik (miałem kiedyś).
Przyłączam się do podziękowań dla Autora blogu!
A w szczególności dziękuję za testy i zestawienia czytników Kobo w ubiegłym roku.
Zmotywowały mnie one do migracji z wysłużonego Kindle Oasis 2 na 10-calowy Kobo Elipsa 2E.
(Żałuję, że wcześniej tego nie zrobiłem tego kroku, tzn. że długo nie dawałem szansy konkurencji coraz bardziej irytującego mnie Amazonu).
Plusy:
– Na większym lepiej się czyta. :-)
– Interfejs użytkownika działa szybciej.
– …i jest po polsku.
– …i jest bardziej intuicyjny, i ma więcej przydatnych funkcji.
– Wreszcie moge wydłużyć czas do uśpienia urządzenia lub całkiem wyłączyć tę funkcję.
– Jest regulacja marginesów w rozsądnym zakresie.
– USB-C
– Wyszukiwanie w sklepie Kobo jest kiepskie, ale jednak mniej kiepskie niż w sklepie Amazonu.
– Choć nie jestem fanem notowania rysikiem, to okazjonalnie mi się przydaje.
Neutralne:
– Podobnie jak w Oasisie mamy wygodny szerszy boczny panel do trzymania w łapce.
Minus:
– Brak przycisków fizycznych zmiany stron :-( (i to jest jedyny minus).
Dołączam się do podziękowań i życzę dobrego roku 2025!
Jestem tu od paru lat i często zaglądam :)
Super info o promocjach, ciekawe artykuły i komentarze, polecajki czytelnicze i pomoc w rozwiązywaniu problemów – już parę razy zdarzyło mi się o coś zapytać w komentarzu i zawsze dostałam odpowiedzi ;)
Dołączam się do podziękowań i życzę Wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Dziękuję za włożoną pracę, w sumie to chyba mój pierwszy komentarz. Właśnie zdałem sobie sprawę, że zaglądam na bloga od lutego 2011 roku kiedy kupiłem pierwszego Kindle. Łezka się w oku kręci… Jeszcze raz dziękuję.
Dla mnie najważniejszym wydarzeniem, a raczej uświadomieniem była możliwość wykorzystania dużego e-tabletu jako dodatkowego ekranu do komputera, który mógłbym wykorzystać do czytania dokumentów i ewentualnie pisania raportów. Na razie zbieram pieniążki (bo pewnie najlepiej byłoby mieć 13,3 cala) oraz informacje jak efektywnie go podłączyć do firmowego kompa, gdzie niestety pewnie nie pozwolą mi nic doinstalować.
Wszedłem tu z ciekawości w 2014 i w rezultacie kupiłem wtedy PW2 – działa bezbłędnie do dzisiaj jako czytnik podróżny. A w domu leży PW5 jako stacjonarny.
Dziękuję Robercie, uprościło mi się życie :-).
Ja tu zaglądałem jak blog nazywał się jeszcze jak dobrze pamiętam swiatkindle.pl. Kiedy dokładnie się to zmieniło to nie pamiętam ale na pewno dawno. Pozdrawiam serdecznie Autora blogu.
No to od samego początku. :) Nazwę zmieniłem po kilku miesiącach.
Jedno z nielicznych miejsc w sieci, które odwiedzam dość regularnie…
Życzę by sił i ochoty starczyło na kolejne 15 lat.
A propos braku działu korekty – ten blog jest dowodem, że korektor nie zawsze jest potrzebny, w przeciwieństwie do większości serwisów internetowych nie ważne czy dużych czy małych.