Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Promocja przedświąteczna: Kindle 8 oraz Paperwhite III za 265-490 zł!

Test Kindle Paperwhite 4 – część II – codzienne korzystanie i najważniejsze funkcje

W drugiej części testu czytnika Kindle Paperwhite 4 przyjrzę się temu, jak mi się z niego na co dzień korzysta.

Artykuł będzie przeglądem najważniejszych funkcji nowego Kindle z punktu widzenia użytkownika. Jednocześnie można potraktować go jako pewnego rodzaju przewodnik po tych funkcjach, choć większość z nich omawiałem też w osobnych artykułach.

W przeciwieństwie do pierwszej części testu, mniej tu będzie porównań z innymi modelami Kindle, a więcej z innymi markami – to dla osób, które rozważają przesiadkę na Kindle, lub dopiero zastanawiają się nad wyborem platformy.

Jak już kiedyś pisałem w porównaniu marek czytników – na naszą codzienność z czytnikiem większy wpływ ma to jak się z nich korzysta, niż to, czym się różnią ich specyfikacje. Na takie sprawy będę zwracał uwagę.

Jeszcze jedno. Artykuł będzie długi (27 tysięcy znaków). Pierwotnie chciałem go podzielić na dwie części, ale stwierdziłem, że przyda się w tym momencie jak najwięcej informacji, a pojawiają się też już dość bałamutne recenzje na portalach technologicznych. Wrzucam więc wszystko od razu.

Jak kupić Kindle Paperwhite 4?

Czytnik z bezpłatną wysyłką do Polski kupimy w niemieckim Amazonie. Sklep ma polskojęzyczną stronę.

Oto ceny czytnika:

Zobacz też: przewodnik: jak kupić Kindle.

Tutaj mała uwaga – chyba oczywista dla stałych czytelników. Jestem zapisany w programie partnerskim Amazonu i jeśli zamówisz czytnik korzystając z podanych tutaj linków, otrzymam prowizję, którą będę mógł wydać na kolejne zakupy. Zamówienie trzeba złożyć w ciągu 24 godzin od kliknięcia linku. Dziękuję.

Sprzęt a oprogramowanie

Na początku uwaga natury ogólnej. W ostatnich latach ewolucja czytników różnych marek wyhamowała jeśli chodzi o zmiany w sprzęcie. Na przykład ekran ma 300 ppi i więcej nie będzie, bo zagęszczanie pikseli stałoby się jeszcze bardziej kosztowne, a mało widoczne dla czytelnika.

Spory rozwój przechodzi oprogramowanie. I można zaobserwować coś, co było już widoczne w roku 2012, gdy Amazon zaprezentował Kindle 5 (tzw. czarny Classic), który sprzętowo był identyczny z Kindle 4, ale miał nowe funkcje.

Aby jednak nie wkurzać starszych użytkowników, liczące się firmy utrzymują wciąż aktualizacje starszych modeli. I tak w przypadku Kindle ostatnie zmiany dostają wszystkie czytniki nowsze niż 2013. Modele Paperwhite II, III, IV, Kindle 7, 8, Oasis 1&2, a także Voyage mają te same wersje oprogramowania i bardzo podobne funkcje.

To oznacza, że taki Kindle Paperwhite II z roku 2013 jest dzisiaj zupełnie innym czytnikiem przez listę zmian, które przeszedł. Nie wszystkie mają sens – o czym piszę tutaj regularnie omawiając kolejne wersje oprogramowania, ale są świadectwem tego, że producent wciąż o czytnikach myśli. Jeśli masz zatem starszy czytnik Kindle – możesz również skorzystać z części tego testu. :-)

Omawiam tutaj Kindle Paperwhite IV z oprogramowaniem 5.10.1.2, które dostępne jest w listopadzie 2018. Jeśli kupowałeś czytnik zaraz po premierze, może mieć starsze oprogramowanie, dlatego warto wejść na stronę Amazonu i pobrać najnowsze. Czytnik może zaktualizować się automatycznie, ale nie musi.

Więcej na temat aktualizacji i tego jak sprawdzić aktualną wersję: Aktualizacje oprogramowania – pytania i odpowiedzi

Wgrywanie plików i chmura

Dla Amazonu czytnik Kindle jest oczywiście mobilną końcówką sklepu – klikamy w „Store” w menu głównym i możemy już kupować książki. W Amazonie nie ma jak dotąd polskich e-booków, tak więc będziemy korzystali z książek zakupionych w polskich księgarniach. Jak je wgrać na czytnik?

Mamy dwie możliwości:

  1. możemy podłączyć czytnik kabelkiem do komputera i wybrane książki przenieść do folderu „documents”
  2. możemy wysłać książki bezprzewodowo (lub zlecić to naszej księgarni).

Od paru lat jestem wielkim fanem tej drugiej opcji i przygotowałem na jej temat artykuł: wysyłka bezprzewodowa – pytania i odpowiedzi.

O tym, jak jest to wygodne, mogą przekonać się również użytkownicy PocketBooków, które mają analogiczną funkcję Send-To-PocketBook, bo większość polskich księgarni już ją wdrożyła. Niestety inne marki niczego takiego nie oferują, swego czasu próbował to wprowadzić InkBook, ale na integracji z Virtualo się skończyło.

Cechą unikalną dla Kindle jest tzw. chmura czyli przechowywanie wszystkich wysłanych książek na koncie Kindle. To szalenie wygodne jeśli w domu pojawia się nowy czytnik.

Bo oto kupiłem Paperwhite IV i na liście książek mam dwie zakładki:

  • Downloaded – to pozycje znajdujące się w pamięci czytnika
  • All – to wszystkie książki na czytniku oraz na koncie Kindle.

Dzięki temu nowego czytnika mógłbym w zasadzie nie podłączać do komputera, bo wszystko mam w chmurze – wystarczy dotknąć tytułu, aby go pobrać.

Jak widać, w tym momencie na koncie mam ponad 3500 tytułów.

Jeśli wyślemy plik – trafia on do chmury. A jak go usunąć? Tu zaczynają się schody. Możemy usunąć plik z czytnika, ale zostanie on w zakładce „All”. Tak ma być – chcielibyśmy go w przyszłości pobrać. Jednocześnie Kindle nie daje możliwości usuwania książek z chmury. Aby to zrobić musimy wejść na konto Kindle i wtedy to zrobić. Jest to ułatwione od pewnego czasu – np. hurtowo w ten sposób usuwam starsze numery Gazety Wyborczej, niemniej faktem pozostaje, że aby ostatecznie usunąć plik z ekosystemu Kindle musimy to robić dwukrotnie: z czytnika i z konta.

Jeśli wgrywamy pliki po kablu, można skorzystać z programu Calibre, który służy do zarządzania e-bookami na naszym komputerze, a po podłączeniu czytnika od razu nam poda, które książki znajdują się już na czytniku.

Calibre służy też oczywiście do konwersji między formatami, możemy go używać do wprowadzania poprawek w naszych książkach.

Jeśli korzystasz z Calibre – zaktualizuj go do najnowszej wersji, bo starsze nie rozpoznają Paperwhite IV.

Pamięć czytnika

Kindle Paperwhite IV w podstawowej wersji ma 8 GB miejsca, co oznacza około 6 GB na pliki użytkownika. Jeśli nie zamierzamy korzystać z funkcji ułatwiania dostępności (Voice View), można usunąć spokojnie katalog „voice”, co da nam dodatkowe 150 MB.

8 GB to tyle samo co w Kindle Oasis 2 i dwukrotnie więcej niż miał Paperwhite 3.

Przypomnijmy, że pierwsza generacja Paperwhite, a także połowa drugiej miała ledwie 2 GB pamięci i tylko 1,25 GB na pliki użytkownika. Oj, to bardzo bolało. Byli nawet tacy, którzy kupowali czytniki PW2 z Japonii, tylko dlatego, że one miały 4 GB…

Pamięć 8 GB wprowadzono prawdopodobnie ze względu na audiobooki, które mogą zajmować setki MB. Jednak ucieszą się z niej i te osoby, które mają większą biblioteczkę.

Co, jeśli jednak naszych plików mamy więcej?

Warto wspomnieć o funkcji „Storage Management” ukrytej głęboko w ustawieniach zaawansowanych. Pozwala ona czyścić pamięć czytnika z nadmiarowych książek. Funkcja ma dwie opcje uruchomienia:

  • Quick Archive – automatycznie usuwa książki, których nie otwieraliśmy np. od 6 miesięcy lub od roku. Usuwane są tylko te pozycje, które mają swoją kopię w chmurze.
  • Manual Removal – pozwala przejrzeć pliki według rodzajów – książki z Amazonu, nasze własne, audiobooki – i pokazuje te o największym rozmiarze.

Storage Management omawiałem dokładniej przy aktualizacji 5.9.2. Ta funkcja jest dla mnie potwierdzeniem, że 8 GB wystarczy dla większości z nas.

Wersję 32 GB można oczywiście wziąć, jeśli mamy naprawdę dużo PDF, albo np. przewodników z Lonely Planet czy książek z O’Reilly, które tak jak audiobooki potrafią ważyć po kilkaset MB.

Ekran główny

Po pierwszym  uruchomieniu czytnika zobaczymy zmodernizowany jakiś czas temu ekran główny. Mamy na nim trzy ostatnio czytane książki oraz… masę rekomendacji ze sklepu Kindle.

Warto zaznaczyć, że według Amazonu… nie są to reklamy, czyli te oferty specjalne, które znajdziemy w czytnikach o 20 euro tańszych. Taką stronę główną mają wszyscy.

Wprawdzie na ekranie znajdują się też jakieś ciekawostki czytelnicze i – jeśli wierzyć zapowiedziom – niedługo będą też statystyki (np. od ilu dni bez przerwy czytamy), ale pierwszą rzeczą jaką robię po zakupie nowego Kindle jest… wyłączenie tego ekranu.

Robimy to przez wejście do: Menu » Settings » Device Options » Advanced Options » Home & Library

Wtedy miejsce ekranu zajmuje strona „Your Library” – czyli po prostu lista książek.

Lista może być w postaci tekstowej:

Lub okładkowej:

I tu widzimy sporą wadę ekosystemu Kindle dla niektórych osób. Otóż jeśli książki są w tzw. nowym formacie Kindle i wysyłane są mailem – nie będziemy widzieli ich okładek. Jeślibyśmy chcieli je zobaczyć – trzeba wgrywać po kablu, albo korzystać ze starego formatu Kindle.

Ja sobie radzę z tym w ten sposób, że korzystam wyłącznie z widoku tekstowego – ma on taką zaletę, że mieści się na nim więcej książek i w wyraźniejszy sposób pokazuje postęp czytania.

Zarządzanie plikami

Czytniki Kindle, podobnie jak Kobo ignorują ustawienia folderów w „documents” i wyświetlają pliki jako jedną listę. Można tę listę:

  • filtrować według rodzajów: książki z Amazonu (Books), nasze własne pliki (Docs), czasopisma, komiksy, audiobooki (wszystko z Amazonu)
  • i sortować – po czasie od ostatniego otwarcia, tytule, autorze.

Sposobem na organizację plików na Kindle są kolekcje.  Można je potraktować jako wirtualne katalogi (lub raczej tagi), w których gromadzimy książki o danej tematyce. Oczywiście dodaję tematykę np. fantastyka, II wojna światowa, finanse. Zbieram też w kolekcjach książki z danego wydawnictwa (np. Karakter, Czarne, Helion), albo autorów (Pilipiuk, Martin, Sapkowski).

Kolekcje są przenoszone między czytnikami, tak więc jeśli mamy książki w chmurze i zmienimy model np. z Paperwhite I do Paperwhite IV – wystarczy że w zakładce „All” wejdziemy w kolekcję i możemy już ściągać książki na interesujący nas temat.

Zarządzanie kolekcjami na samym Kindle nie należy niestety do najłatwiejszych.

Możemy wybrać, że książkę dodajemy do wybranych kolekcji.

Albo też uzupełniamy daną kolekcję o książki z listy.

Niestety na Paperwhite IV podobnie jak na innych czytnikach Amazonu ta funkcja działa dość wolno, szczególnie jeśli mamy dużo książek. Ja mam w tym momencie w chmurze ponad 3000 plików i około 100 kolekcji. Samo przejście przez listę kolekcji zajmuje sporo czasu.

Na szczęście od dawna można kolekcjami zarządzać przez aplikacje mobilne Kindle, a od roku 2017 wreszcie na stronie konta Kindle. Jest to i wygodne i szybkie.

Wyszukiwanie

Funkcją unikalną dla Kindle jest możliwość przeszukiwania całego czytnika i konta Kindle.

Jeśli wpiszemy coś w głównym oknie wyszukiwania, zostanie odpalone przeszukiwanie kilku miejsc.

Kolejno:

  • Lista książek i kolekcji na czytniku i w chmurze (przeszukiwanie po tytule i autorze)
  • Lista książek do kupienia z Kindle Store i Audible (przeszukiwanie po tytule i autorze)
  • Wyszukiwanie w Wikipedii i domyślnym słowniku
  • Lista książek z czytnika zawierających to słowo w treści

I to ostatnie jest rewelacyjne. Bo jeśli czytam książkę na jakiś temat, a interesują mnie inne, gdzie pojawiła się dana nazwa, mogę szybko do nich dotrzeć.

Poniżej czytając o Bierucie w biografii Piotra Lipińskiego chciałem poszukać, co piszą o nim inni autorzy. No i sporo się uzbierało.

Po wybraniu książki (tu bardzo ciekawy Komunizm po polsku) natychmiast przechodzimy do wyników wyszukiwania w jej obrębie.

Wadą Kindle, o której warto tu wspomnieć jest brak możliwości wprowadzania polskich liter. Ściślej: wprowadzimy ó, ć i ś, które występują też w innych alfabetach. Ale jeśli zamiast Bieruta chciałbym poszukać Gomułki – nic z tego, bo nie wpiszę „ł”. To da się obejść jeśli mamy książkę, w której to nazwisko występuje. Wtedy można zaznaczyć słowo i z menu podręcznego wybrać lupkę:

No i dalej wyszukiwanie działa już poprawnie.

Niemniej jeśli nawet braku języka polskiego na Kindle nie traktuję jako wady, to brak polskiej klawiatury jest nią niewątpliwie.

No, ale co z tego, skoro np. na PocketBooku, czy InkBooku treści czytnika nie przeszukam, bo takiej funkcji tam po prostu nie ma…

Czego mi jeszcze brakuje – to indeksowania książek na serwerze Amazonu i przeszukiwania treści również tych, których nie mamy aktualnie na czytniku. No, ale to już byłby spory projekt dla Amazonu (a przydatny dla niewielu osób) i nie dziwię się, że wolą obciążyć tym urządzenia końcowe.

Tu uwaga dotycząca baterii: jeśli wgramy na czytnik książki, Kindle zaczyna proces indeksowania ich treści, co zajmuje czas i mocno zużywa moc procesora. Starsze modele nawet czasami się zauważalnie grzały, nie zwróciłem na to uwagę przy PW4. Dlatego nie należy się dziwić, jeśli na początku czytnik będzie żarł baterię jak smok.

Ustawienia tekstu

95% czasu podczas czytania spędzamy na widoku książki. Dlatego szalenie istotne jest to, w jaki sposób możemy dostosować wygląd tego tekstu do naszych potrzeb. Menu ustawień wygląda tak.

Paperwhite IV, podobnie jak inne aktualne wersje Kindle daje nam:

  • 9 krojów czcionek + ustawień wydawcy (Publisher font) + ew. własnych fontów
  • 14 wielkości tekstu
  • 5 poziomów pogrubienia tekstu
  • 3 wielkości interlinii (odległości między wierszami)
  • 3 wielkości marginesów bocznych – choć praktycznie używa się tylko tego najmniejszego marginesu; wiele osób narzeka od lat, że na Kindle, w porównaniu do PocketBooka nie da się ustawić minimalnych marginesów, aby wypełnić cały całą dostępną przestrzeń.

Szczególnie ciekawe jest pogrubianie tekstu, które doszło w aktualizacji 5.8.11. Pozwala to dowolnie sterować tym, jak czytelny jest dany font.

Możemy więc ustawić czcionkę małą, ciasną i grubiutką, co pozwoli nam zmieścić bardzo dużo tekstu na ekranie.

Albo też dużą, a cienką, kosztem znacznie mniejszej ilości tekstu.

Potencjalnych kombinacji jest tak dużo, że amerykańscy użytkownicy Kindle chyba przestali dawać sobie radę. :-)

Dlatego w aktualizacji 5.10 doszły tzw. „themes” czyli motywy/tematy, pod którymi możemy zapisywać ustawienia tekstu, aby do nich potem wracać.

Są trzy motywy domyślne:

Compact

Standard

Large

Tematy są szczególnie przydatne jeśli z czytnika korzysta kilka osób i każda ma swoje ulubione ustawienia. Zamiast mozolnie przełączać się na inną czcionkę, można włączyć szybko, to czego potrzebujemy.

Niestety nowa funkcja utrudniła wejście do ustawień tekstu. Kiedyś wystarczyło kliknąć w Aa i pojawiało się okienko zmiany czcionki, teraz trzeba kliknąć dwukrotnie: najpierw w „Aa Page Display” i wtedy dopiero w „Font & Page settings”.

A jeśli wbudowane fonty nam nie odpowiadają, można wgrać własne – ta funkcja doszła z oprogramowaniem 5.9.6 – właściwie to wróciła, bo była na Kindle klawiszowych, pierwszym Touch i Paperwhite. Sądzę jednak, że większość czytelników nie będzie potrzebowała tych fontów.

Funkcje pogrubiania tekstu oraz wstawiania własnych czcionek występuje wyłącznie w „nowym” formacie MOBI, zwanym też KF8. Większość książek kupowanych od paru lat w polskich księgarniach w tym formacie – ściślej, jest to format hybrydowy, zawierający „stare i nowe MOBI”. Więcej o tym w artykule: 50 twarzy MOBI

W przeciwieństwie do Kindle Oasis, Paperwhite nie ma akcelerometru, który pozwala odwracać czytnik do góry nogami, więc można na nim czytać tylko w dwóch pozycjach – normalnej i na prawym boku.

Nie ma też, dostępnej w niektórych innych czytnikach możliwości włączenia podzialu wyrazów w tekście. Aby podziały wyrazów były widoczne na Kindle, taki podział musi być osadzony w pliku . Niektórzy wydawcy przygotowują e-booki z podziałami (patrz niedawne streszczenie cyklu meekhańskiego z Powergraphu), ale większość nie. Możemy sobie jednak takie podziały dodać w programie Calibre – o czym kiedyś pisałem.

Nawigacja po książce

Nawigacja po książkach na Kindle nie zmieniła się za bardzo od czasów Paperwhite II.

Mamy przede wszystkim spis treści, do którego przechodzimy z linka „Go to” w menu.

W ten sam sposób przejdziemy do naszych podkreśleń i notatek.

Książka to – podobnie jak przy pierwszej części testu – niedawno wydana biografia Jacka Kuronia.

Szybkie poruszanie się po książce gwarantuje funkcja Page Flip, którą uruchamiamy przez przesunięcie palcem od dolnej krawędzi czytnika. Wyświetli się okienko z podglądem dowolnej strony z książki.

Dzięki Page Flip możemy skakać po rozdziałach, a przy pomocy suwaka przenieść się natychmiast do innej części książki.

Są też wreszcie zakładki, do których mamy dostęp przez górny prawy róg książki. Tutaj podlinkowałem sobie tekstowy spis treści na początku e-booka.

Samą orientację w książce ułatwia Time To Read – funkcja obecna w Kindle od dawna, a pokazująca czas do końca książki, albo danego rozdziału. Przełączamy ją dotykając dolnego, lewego rogu, albo korzystając z ustawień „Aa” i zakładki „Reading Progress”. Nie zawsze to działa idealnie, ale często mnie zachęciło do skończenia rozdziału, skoro „jeszcze tylko 5 minut”…

Praca z tekstem

Kindle ma kilka funkcji pozwalających na wyciągnięcie czegoś więcej z czytanej książki.

Podkreślenia i notatki – każdy fragment książki możemy podkreślić, aby potem zwrócić na niego uwagę.

W aplikacji Kindle na tablety czy telefony ten sam tekst będzie podkreślony na żółto.

Do notatek można potem wracać przez spis treści, a także skorzystać z ich kopii z pliku My Clippings.txt, którą można potem eksportować i obrabiać. Przez 8 lat korzystania z Kindle dodałem na nim 12 tysięcy podkreśleń – co tylko świadczy o tym, jak przydatna jest to funkcja.

Zwykle zaznaczamy tekst wskazując go palcem i jeśli jest wszystko OK – zatwierdzamy podkreślenie przez dotknięcie w dowolnym miejscu.

Parę miesięcy temu doszła funkcja zaznaczania natychmiastowego. Umożliwia ona w parę sekund zaznaczenie kilku miejsc. Nie wszystkim ona odpowiada, ale na szczęście nie jest obligatoryjna.

Słownik to jedna z najmocniejszych funkcji rodziny Kindle. Szczególnie ucieszą się czytający po angielsku. Mamy trzy bardzo dobre słowniki anglojęzyczne: dwa Oxforda oraz Merriam Webster’s Advanced Learner’s English Dictionary.

Niestety od paru miesięcy nie kupimy fantastycznego Wielkiego Słownika Angielskiego-Polskiego, bo… Amazon wycofał go ze sprzedaży, bez specjalnego wyjaśnienia dla twórców, którzy odbijali się o odpowiedzi z szablonu. Mam wciąż nadzieję, że wstawią go do jakiejś polskiej księgarni. Jest za to wciąż dostępny niezły słownik Bumato.

Na koncie Kindle znajdziemy sporo słowników jednojęzycznych np. dla angielskiego, niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego, jak również słowniki z tych języków na angielski. Tak wygląda Mistrz i Małgorzata w oryginale, który czytam, wspomagając swój już całkowicie zapomniany rosyjski z podstawówki.

Są to w większości komercyjne słowniki, które w wersji papierowej kosztują po kilkadziesiąt dolarów. Inne marki czytników tutaj do Kindle się nie umywają, bo korzystają ze słowników darmowych (PocketBook ma też słowniki na sprzedaż w swoim sklepie), albo jak Kobo – nie pozwalają na wgrywanie własnych.

Można też ściągnąć oczywiście bezpłatne słowniki polsko-polskie, bo nie jest powiedziane, że każde słowo w polskiej książce zrozumiemy. Ot przykład z „Potopu”, którego sobie przypominam po latach.

O słownikach pisałem więcej w artykule: Słowniki na Kindle – pytania i odpowiedzi.

Wikipedia to funkcja unikalna dla Kindle i Kobo. Jeśli zaznaczymy dane słowo czy choćby nazwę własną – będzie ona sprawdzona w Wikipedii.

Przy czym – podobnie jak przy słowniku – Kindle korzysta z tej Wikipedii, która pasuje do języka książki. W przypadku polskich książek mamy więc oczywiście polską Wikipedię.

Jeśli krótka definicja nam nie wystarczy – można odpalić jednym kliknięciem przeglądarkę, a w niej mobilną wersję Wikipedii.

Wadą tej funkcji dla języka polskiego jest nieuwzględnianie odmian. Jeśli np. czytam książkę o historii Polski w XX wieku i trafię na postać Karola Modzelewskiego, musi być ono podane w mianowniku (Karol Modzelewski), aby sprawdzenie zadziałało. Jest to utrudnienie, choć funkcja jest dla mnie wciąż bardzo przydatna.

Jeśli kupiliśmy czytnik Kindle Paperwhite IV z łączem 4G – wtedy Wikipedia jest jedyną stroną na którą możemy wejść na całym świecie, przez co czytnik będzie nam służył jako mobilny przewodnik.

Opisywałem to dokładnie w artykule: Komu opłaci się zakup Kindle Paperwhite 3G?

X-Ray to funkcja występująca wyłącznie w książkach z Kindle Store i jest to dodatkowy indeks przygotowany przez wydawcę.

Znajdziemy tu biografie postaci czy definicje różnych pojęć zawartych w książce. Czytam teraz autobiografię It Worked for Me Colina Powella (co jakiś czas jest w promocji w Kindle Store) i jeśli interesuje mnie jedna z wymienionych postaci – mam jej krótki biogram oraz link do wszystkich wystąpień w książce.

Większość wydawców idzie jednak na łatwiznę i kopiuje wpisy z Wikipedii, dlatego nie jest to aż takie przydatne, jakby się wydawało – poza jednym: X-Ray działa offline, bo definicje są ściągane na czytnik razem z książką.

Vocabulary Builder to aplikacja rozszerzająca działanie słownika. Umożliwia ona powtórki wszystkich słów sprawdzonych kiedykolwiek w słowniku. Poza definicją możemy sprawdzić ich oryginalny kontekst.

Na filmie zobaczymy parę słów przejrzanych w Vocabulary Buidler.

Szkoda tylko, że od wprowadzenia tej funkcji parę lat temu niczego w niej nie zmieniono – chciałoby się choćby oddzielić języki, aby nie ich nie mieszać przy powtórce. Na szczęście mamy też sposób, aby słówka sprawdzone na Kindle wyeksportować do programu Anki i powtarzać je sobie np. na telefonie.

Jest też funkcja tłumaczenia, która nie działa niestety dla języka polskiego. Można tłumaczyć z innych języków na angielski, co jednak nie zawsze działa dobrze. Oto jak próbowałem przetłumaczyć fragment Mistrza i Małgorzaty.

Czytanie PDF

Czytaniu plików PDF poświęcam znacznie mniejszą część testu, z dwóch powodów. Nie uważam czytników sześciocalowych za idealne narzędzia do PDF – co wyjaśniałem w artykule: Czytam dużo PDF-ów – czy powinienem kupić czytnik?

Poza tym, Amazon w obsłudze PDF nie zmienił właściwie niczego od wielu lat. Tyle, że nieco szybciej działają. Z kolei ekran 300 ppi zapewnia, że wszystko widzimy bardzo wyraźnie – o ile wzrok pozwoli.

Dwukrotnym „kliknięciem” danej kolumny tekstu powiększamy ją do pełnej szerokości ekranu, uruchamiany jest tzw. tryb tryb kolumnowy.

Przydaje się to szczególnie gdy mamy np. artykuły naukowe, lub po prostu wąską kolumnę z dużymi marginesami.

Ja bardzo rzadko korzystam z PDF, tylko w sytuacji gdy nie ma wersji na czytniki. Niedawno kupiłem sobie np. kilka numerów Literatury na Świecie, która dostępna jest w Nexto – ale tylko w PDF.

To jest jednokolumnowy tekst, czyta się nieźle, jeśli czcionka będzie za mała – można przekręcić ekran.

Krytycy Kindle podkreślają, że nie ma, podobnie jak Kobo, trybu „reflow”, zwanego przez PocketBooka „rozpływem” – czyli możliwości przekształcenia PDF w zwykły dokument tekstowy, co umożliwia traktowania go jak każdego e-booka, czyli np. powiększanie czcionki. Jest to wada Kindle, choć jeśli chcielibyśmy mieć w PDF taką możliwość – można go wysłać mailowo z tematem „Convert” – wtedy Amazon dokona konwersji i na czytnik trafi już MOBI.

Gdy czytamy PDF dostępnych jest większość opisanych wyżej narzędzi pracy z tekstem, jak słownik, Wikipedia, podkreślenia, wyszukiwanie. Jedyne co może działać trudniej to podkreślanie – jeśli sobie odpowiednio strony  nie powiększymy – będzie trudniej trafić we właściwy wiersz i dokonać zaznaczenia.

Audiobooki + Bluetooth

W ubiegłym roku Amazon przywrócił na Kindle działanie audiobooków. Niestety dotyczy to wyłącznie książek zakupionych w Kindle Store oraz sklepie Audible. W przeciwieństwie do starszych czytników Kindle (do 2011), ani niektórych czytników innych producentów (np. PocketBooka) nie wgramy tam swoich plików, nie posłuchamy też muzyki.

Funkcję tę opisywałem dokładnie w artykule Audiobooki ponownie na Kindle, dlatego ograniczę się do paru ogólnych spraw.

Kindle Paperwhite IV nie ma wejścia słuchawkowego, z menu możemy aktywować Bluetooth i podłączyć odpowiednie słuchawki lub głośnik.

Od razu zaznaczę, że nie da się wykorzystać łącza Bluetooth do innych celów, np. przesłania książek z telefonu lub między czytnikami.

Jeśli mamy audiobooka i powiązanego z nim e-booka z Amazonu możemy skorzystać z funkcji Whispersync for Voice, która pozwala na przełączanie się między wersją audio i tekstową.

   

Niestety nie jest dostępna, obecna na tabletach Fire, a także w aplikacjach dla Androida funkcja „Immersion Reading”, która pozwala na jednoczesne słuchanie i czytanie.

Generalnie – jeśli potrzebujemy Kindle do słuchania audiobooków, nawet tych z Amazona, można po prostu sięgnąć po telefon.

Podsumowanie części drugiej

W drugiej części testu omówiłem przede wszystkim to co nowemu Kindle Paperwhite IV daje oprogramowanie. Jak można zauważyć, o ile pod względem sprzętu niewiele się w czytnikach Amazonu dzieje, to zmiany programowe bywają bardzo ciekawe – jak choćby poprawki ustawień tekstu.

Wymieniałem najważniejsze wady – choć nie dotyczą one koniecznie Paperwhite, a samej platformy Kindle. Albo je akceptujemy, albo musimy szukać innej marki – o czym pisałem przy porównaniu marek czytników.

Kindle Paperwhite IV przez ostatnie dwa tygodnie okazał się czytnikiem solidnym, nie zawiesił mi się ani razu, nie zauważyłem też jakichś spowolnień. Gdyby nie to, że korzystam obecnie z Oasis 2 – nie miałbym problemu przenieść się na niego jako mój główny czytnik.

Jest też oczywiste dla mnie, że będę polecał go jako „Kindle pierwszego wyboru” dla osób, które czytnika dotąd nie miały.

Powtarza się w komentarzach pytanie, czy warto kupić PW4, jeśli mamy jakiś starszy czytnik Amazonu:

  • Jeśli mamy czytnik Kindle bez oświetlenia, np. Classic, Keyboard, Touch (2011) – zdecydowanie tak. Samo oświetlenie plus masa nowych funkcji ułatwi korzystanie z czytnika, choć niewątpliwie będzie trzeba się do pewnych rzeczy przyzwyczaić. Omawiałem ten temat dwa lata temu – u mnie przejście z Keyboarda na Paperwhite 1&2 było dość burzliwe, ale po pół roku starszy model zaczął zarastać kurzem.
  • Jeśli mamy Paperwhite 1 – moim zdaniem tak: PW4 będzie wyraźnie szybszy, ma lepszy ekran i sporo nowych funkcji. Jest też 8 GB zamiast 2 GB pamięci.
  • Jeśli mamy Paperwhite 2 – tutaj już bardziej skomplikowana sprawa, bo oprogramowanie jest takie samo. Ekran większej rozdzielczości i większa pamięć mogą się przydać.
  • Jeśli mamy Paperwhite 3 czy Voyage – według mnie różnice nie uzasadniają kupna nowego, chyba że naprawdę potrzebujemy większej pamięci lub wodoodporności. Szczególnie Voyage, który ma klawisze i nieco lepszy ekran można uznać za czytnik wciąż lepszy od PW4, choć pamiętajmy, że gdy go jeszcze sprzedawano, był znacznie od Paperwhite.

Oczywiście to nie jest prosty wybór, bo możemy być w sytuacji, w której starszy Paperwhite 3 trafi do któregoś z domowników, a my sobie sprawimy nówkę. Dobrze wiemy, że nie wszystkie wybory są racjonalne. :-)

Na tym kończę drugą i w zasadzie ostatnią część testu. Będą uzupełnienia, bo znowu nie zdążyłem napisać o reakcji Kindle na wodę. :-) Szykuję też osobny przewodnik po ustawieniach tekstu, z którego skorzystają wszyscy posiadacze Kindle z nowym oprogramowaniem.

Jeśli macie kolejne pytania, zapraszam tradycyjnie do komentarzy.

Przypominam, że Kindle Paperwhite 4 jest będzie jeszcze tylko przez poniedziałek w omawianej tydzień temu promocji.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

112 odpowiedzi na „Test Kindle Paperwhite 4 – część II – codzienne korzystanie i najważniejsze funkcje

  1. Wojtek pisze:

    Wszystkie wymienione wady można łatwo ominąć modyfikacją oprogramowania i o ile np. brak okładek dla książek wysłanych do chmury jest kwestia estetyki, o tyle brak wyszukiwania słów w polskimi „ogonkami” jest poważna wadą i sprawia modyfikacja oprogramowania jest wręcz obowiązkowa (ale cielątka godzące się na wszystko, przymykają oko na to, że ktoś ich „robi w konia”).

    Funkcje pogrubiania tekstu oraz wstawiania własnych czcionek występują także w formacie KFX, w którym najpewniej dostaniemy zdecydowaną większość (jeśli nie wszystkie) e-booków ze sklepu Amazona.

    Ten „fantastyczny” Wielki Słownik Angielskiego-Polski, jest tak fantastyczny, że pomimo kupienia go – używam innego. Brak w nim choćby wyszukiwania phrasal verbs (o innych brakach nie wspomnę) sprawia, że to przeciętny, amatorsko przygotowany produkt. Baza ling.pl na stronach jest znacznie lepsza niż to co zostało zakodowane w tym słowniku. Fajnie on wygląda, dopóki ktoś nie zechce intensywnie z niego korzystać (czyli np. przy testowaniu).

    Ogólnie tekst zawiera dużo uproszczeń i miejscami nieprawdziwych informacji (ostrożnie ze słowami typu „wyłącznie”!). A sam czytnik? No cóż – wyraźny regres wobec 4-letniego Voyage pod każdym względem. Czytnik słabszy nawet od średnio udanego Oasis (pierwszej generacji) – tu niższa cena może być pewnym usprawiedliwieniem, ale nie zmienia tego, że Amazon się „zwija” w kwestii czytników.

    4
    • Franek pisze:

      Słowo wyłącznie zostało użyte w tekście 4 razy, w tym 3 razy w odniesieniu do czytnika. Która z tych „wyłączności”, oprócz informacji o czcionkach jest nieprawdziwa?

      „Ogólnie tekst zawiera dużo uproszczeń i miejscami nieprawdziwych informacji”.
      Czy mogę prosić o uszczegółowienie które z podanych informacji są nieprawdziwe?

      3
      • Wojtek pisze:

        Napisałem „typu «wyłącznie»”. Jeden przykład wystarczy.

        Nieprawdziwa jest np. informacja, że cytuję: „Amazon w obsłudze PDF nie zmienił właściwie nic od wielu lat”.

        Oczywiście nie zostałem zatrudniony do zrobienia korekty, więc nie zamierzam się wysilać…

        1
    • Robert Drózd pisze:

      Jeśli chodzi o:
      – modyfikacje oprogramowania, swoje zdanie wyraziłem tutaj: https://swiatczytnikow.pl/czytnik-sprzet-dla-milosnika-ksiazek-czy-dla-hackera/
      Skupiam się na rzeczach, które może zrobić każdy, a nie 10% pasjonatów ze znajomością pythona. W tym momencie zresztą jailbreak na nowym sofcie jest podobno skrajnie trudny.
      – KFX – racja, że ma też obsługę podziałów wyrazów itd, ale polskie księgarnie go nie sprzedają, a Calibre obsługuje go bardzo zgrubnie, nie ma sensu w tym momencie opisywać tematu dokładniej. Omawiałem go zresztą kiedyś tutaj: https://swiatczytnikow.pl/50-twarzy-mobi-czyli-o-roznych-wariantach-glownego-formatu-kindle/
      – WSAP: opisuję tutaj tylko materiały dostępne publicznie. Też mam na swoim dysku słownik zrobiony dawno temu przez twórców jednego z popularnych słowników papierowych, którzy jednak nie zdecydowali się go wydać. Dziś nawet Bumato jest lepszy, ale wtedy żadnego nie było. Ale po co miałem o nim pisać, skoro nie było sposobu, jak go legalnie udostępnić? Żeby się pochwalić?
      – Na temat Voyage wspominam, że jest to lepszy czytnik, Oasis 1 też był lepszy (klawisze, waga), ale nie róbmy z tego wady czytnika kosztującego mniej niż 500 zł, że jest w jakimś aspekcie gorszy od czytnika za ponad 1000 zł. Jak ktoś chce mieć najlepszego dostępnego Kindle, kupuje Oasis 2, ale płaci ponad dwukrotnie więcej.

      Oczywiście że test zawiera uproszczenia, bo nie jest to blog ekspercki, a przeznaczony dla zwykłego człowieka, który chce przede wszystkim czytać.

      Jeśli ktoś ma pomysł na to, aby jakąś „ekspercką” wiedzę przekazać ludziom, zapraszam na priv, założę Wam konta, napiszecie artykuł gościnny.

      20
      • Wojtek pisze:

        Odniosę się tylko do kwestii modyfikacji oprogramowania – gdyby to nie było możliwe (lub byłoby skrajnie trudne), to nie korzystałbym z Kindle.

        Domyślny soft ma tyle uciążliwych ograniczeń, że mimo nieludzkiej cierpliwości, wkurzałoby mnie to co chwila. Za największe braki uważam zbyt duży najmniejszy margines i brak polskich znaków na klawiaturze (czyli m.in. brak wyszukiwania słów z polskimi znakami).

        Z ww. powodów uważam, że modyfikacja oprogramowania jest wręcz oczywistością dla każdego świadomego użytkownika. Ale już cośtam zacząłem o „cielątkach”, więc nie oczekuję nawet, że klienci będą się tego domagać od producenta aż do skutku, pod groźbą masowego bojkotu (nie tylko Polacy są ignorowani).

        4
        • Buba pisze:

          Dla mnie Kindle nie ma żadnych uciążliwych ograniczeń, a na pewno nie zamierzam tracić życia na takie głupoty jak wgrywanie nieoficjalnych modyfikacji dla paru pierdół :) Ale pedanci mają pod górkę.

          18
          • Wojtek pisze:

            No i właśnie takie „cielątka” miałem na myśli…

            2
            • mjm pisze:

              Ale siebie chyba też?

              6
              • Wojtek pisze:

                Odezwał się naczelny hejter ŚCz… Poprawiłeś sobie humor?

                1
              • mjm pisze:

                Jeszcze nie.

                Cielęciem nie jest ktoś, kto kupuje kindla, mając świadomość z jakimi ograniczeniami się to wiąże i je akceptując lub uznając za nieistotne.

                Za to łosiem (trzymając się zwierzęcej nomenklatury) jest ktoś, kto kupuje kindla, a następnie za darmo odwala robotę Amazona i poświęcając swój czas, i być może również pieniądze, eliminuje nieakceptowalne dla niego wady. Po co Amazon ma dodawać język polski w kindlu, skoro łoś załatwi za niego robotę?

                12
          • bq pisze:

            Dokładnie. Nie wiem też czemu wszystkim zalezy na tym podziale wyrazów. Gdy czytam książkę liczy sie dla mnie treść i tego wcale nie dostrzegam. Używam PW3 i tego pierwszego inkbooka z Legimi i jestem happy z obu dwóch.

            4
        • Galfryd pisze:

          korzystam z Kindli od pięciu lat namiętnie (k4, PWII, Oasis2),czytając setki książek i czasopism. NIGDY NIC MNIE PRZEZ TE 5 LAT NIE WKURZYŁO. Lepsza chyba zwykła ludzka cierpliwość, niż ta „nieludzka”, która taką irytację powoduje w tak świetnie działającym sprzęcie.

          2
        • Parciak pisze:

          @Wojtek

          Trzeba bylo w szkole wiecej sie uczyc, to nie musialby pan teraz wspisywac tych polskich slowek po slownikach. Howgh!

          1
        • Doman pisze:

          Gdyby brak możliwości wyszukiwania słów z polskimi znakami w treści był wadą uniemożliwiającą korzystanie nigdy nie sięgnąłbym po żadną książkę papierową ;)

          6
    • Rudzielec pisze:

      Mam ten Wielki Słownik Angielskiego-Polski i go używam. Masz rację co do jego wad, ale poza znaczeniem ma również zapis fonetyczny, czego brakuje mi w darmowym słowniku, który posiadam. Jeśli dla kogoś nie ma to znaczenia, to faktycznie można się bez niego spokojnie objeść.

      0
      • Wojtek pisze:

        Podsumowując – nie ma publicznie dostępnego (bardzo) dobrego słownika angielsko–polskiego dla Kindle. Zgodnie z powiedzeniem, że „na bezrybiu i rak – ryba” produkt zupełnie przeciętny i np. dla mnie mało przydatny, nazywany jest produktem wybitnym.

        W swojej wersji też mam zapis fonetyczny, a poza tym najpopularniejszy slang (z odmianami!), phrasal verbs i właściwie wszystko, co powinno być w porządnym słowniku. Jak już wcześniej pisałem taki słownik trzeba sobie zrobić samemu, ale do tego wystarczy podstawowa znajomość np. pythona i skorzystanie ze stron takich jak ling.pl, glosbe i podobnych.

        3
        • Karambola pisze:

          Naprawdę uważasz, że każdy powinien się legitymować „podstawowa znajomość np. pythona” ? Nie zauważyłeś, że ludzie są różni, maja różne pasje/umiejętności/wykształcenie? To mniej więcej tak, jakby muzyk twierdził, że każdy człowiek powinien umieć na podstawowym poziomie zagrać na fortepianie lub skomponować „prostą” symfonie :-)

          15
        • Bq pisze:

          Zrobic sobie słownik samemu? Ja w tym czasie zarabiam pieniądze. Sorry nie jestem studentem,nie mam czasu. Poza tym na tyle angielski znam, ze słownika używam kilka razy w roku,moze być i papierowy.

          5
          • Wojtek pisze:

            I nie masz żadnych znajomych programistów? Żyjesz na jakiejś głębokiej prowincji (co nie jest dla mnie wadą, tylko ewentualnym usprawiedliwieniem ignoranctwa)?

            2
            • Rudzielec pisze:

              „I nie masz żadnych znajomych programistów?”

              A za chwilę płaczą, że ktoś ciągle od nich coś chce! :)

              Wojtku, nie każdy zna „elitę” i nie każdy zna się na programowaniu. Ba, nie każdy ma chęć, żeby w ogóle się na nim poznać. Gdybyśmy wszyscy to umieli to spora część „speców od IT” musiałaby poszukać innej pracy, albo zgodzić się pracować za stawki kasjerów w markecie. Jestem pewna, że nie jesteś alfą i omegą w każdej dziedzinie, więc może trochę więcej pokory i szacunku do innych. Piekarz też może stwierdzić, że jesteś „cielątkiem”, bo kupujesz bułki w piekarni, a to przecież tak prosto i tanio upiec sobie samemu. Tylko komu się chce.

              12
            • Karambola pisze:

              Dlaczego postanowiłeś tutaj okazać taką butę i udowodnić wszystkim, że tylko Ty masz rację? To naprawdę niegrzeczne, wytykać ludziom których nie znasz że są „cielątkami” i „ignorantami” . I tak, można żyć nie mając wśród bliskich znajomych programistów :-) , nawet mieszkając w takim mieście jak Kraków :-) . Nie po to taki np. Steve Jobs wymyślił, że aby komputery trafiły”pod strzechy” trzeba ludziom do nich dać proste w obsłudze gotowe oprogramowanie?

              10
              • Wojtek pisze:

                Po prostu z przykrością patrzę na ludzi, którzy jak im ktoś pluje w twarz, to udają że deszcz pada.

                2
              • Robert Drózd pisze:

                @Wojtek: zastanawiam się czy jednak nie nie przymoderować tego wątku, ale naprawdę mnie ciekawi, kto tutaj komu pluje w twarz.

                Amazon dając czytnik z ograniczonym wg Ciebie oprogramowaniem i bez słownika EN-PL? I uważasz, że reakcją na to ma być nauczyć się programować? Co dalej? Może zrobić w ogóle od podstaw system operacyjny do czytnika, bo ten paskudny Amazon psuje co jakiś czas aktualizacje.

                8
              • Wojtek pisze:

                Sam nie umiem, programować, ale jakoś sobie poradziłem.

                Amazon zagrywa brzydko i nie ma co udawać, że jest inaczej.

                Jak już wcześniej pisałem, gdyby nie było łatwego JB, to najpewniej zrezygnowałbym z używania Kindle (dużo wyszukuję i robię notatki).

                3
              • Rudzielec pisze:

                A idąc krok dalej, no przecież to wstyd samemu sobie z części czytnika nie umieć zbudować, tylko „cielak” korzysta z ograniczonych „gotowców” i płacze, że np. brak przycisków czy ramka nie taka ;)

                8
              • Wojtek pisze:

                Ja tu napisałem o rzeczach oczywistych (jak np. polskie znaki na klawiaturze), a Ty próbujesz sprowadzić temat do absurd, zaczynając z samodzielnym zrobieniem sobie czytnika.

                2
              • Rudzielec pisze:

                Dla mnie absurdem jest już samodzielne zrobienie sobie słownika.

                10
            • bq pisze:

              Wyobraź sobie, że nie mam żadnych takich znajomych. Nawet jakbym mial, to nie zawracalbym im gitary takim pierdolami. Masz znajomego psychologa? Albo eksperta od savoir-vivre? Tylko sugestia.
              Mieszkam poza granicami polski, pracuje w języku angielskim.
              Miliony Rosjan, Ukraińców i Greków sobie doskonale radzi pisząc swoje słowa alfabetem lacinskim bez znajomego programisty.

              2
        • Galfryd pisze:

          A może lepiej trochę się angielskiego pouczyć ? Chyba będzie łatwiej…czy Bumato, czy poprzedni z Amazona – jak mam z rzadka potrzebę, działają świetnie.

          1
        • Rafał pisze:

          Cześć Wojtek
          Fajnie, że są na świecie rogate dusze. Gdyby nie było osób, które się „stawiają” to skończylibyśmy jak u Orwella w 1984. No to ja od razu z grubej rury. Jak się ma 48 lat to Python jest dla człowieka wężem. Przyznam, że kiedyś dobry człowiek przesłał mi krok po kroku jak mam sobie przerobić mój własny słownik z PWN a  przerobiłem. Kupiłem słownik z Amazona o którym piszecie i na moje potrzeby był ok. do czasu gdy, któryś z upgreadów oddzielił PV od zasadniczego hasła i  zrobiło się słabo. Jeżeli jesteś w stanie mi pomóc to będę wdzięczny. Gotowiec to byłby szczyt łaski ale jeżeli choć instrukcja krok po kroku. Dzięki Rafał

          2
    • Ania pisze:

      jestem ciekawa tego „innego” słownika angielsko-polskiego, będę wdzięczna za informacje :)

      0
  2. Grzesiek pisze:

    Witam,

    Posiadam czytnik Kindle Paperwhite 4 z najnowszym firmware 5.10.1.2. Mam na nim książkę w formacie MOBI. W ustawieniach wyszarzona jest opcja pokazywania numerów stron – są natomiast inne opcje jak Lokacja, ilość czasu do końca książki, itd. Czy da się jakoś „uaktywnić” opcję pokazywania numerów stron? Kiedyś było chyba jakieś zamieszanie z firmware dla Kindle. Może opcja ta jest dopiero zapowiedzią będącą działać w przyszłych firmware?.

    1
  3. Łukasz pisze:

    Pytanie dotyczące kupna czytnika.
    Zamówiłem w piątek, w promocji. Czekam aż wpłyną na konto pieniądze z walutomatu. Wg Amazonu mam jeszcze 3 dni do opłacenia. Ale czy utrzyma się cena obniżona?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Jeśli nie zostanie przedłużona, promocja trwa do dzisiaj do 23.59.

      Generalnie jeśli zamówiłeś w piątek i teraz czekasz tylko aż Amazon będzie mógł obciążyć kartę, on to będzie próbował zrobić po raz pierwszy w momencie wysyłki (pewnie jeszcze nie dziś), ale nawet jeśli zrobi to jutro, to płacisz cenę z piątku.

      1
    • Norbert pisze:

      Ja zamawiałem w sobotę i od razu zablokowało mi na karcie pieniądze na zakup. I czekamy…

      1
  4. Aki84 pisze:

    Fajny test.
    Mam PW3, który świetnie działa więc na razie nie czuję żadnej sensownej potrzeby aby zmieniać czytnik na nowszy (bo to, że chciałbym mieć najnowszy model, czu białe logo na przodzie podoba mi się bardziej, a 8GB na książki na pewno by się kiedyś przydało (choć na razie nie jestem w stanie zapełnić tych 4GB) i że obecnie jest w fajnej promocji to inna sprawa :P )

    btw. gdzieś tu przy okazji dywagowania czy warto zmienić czytnik na PW4 w podpunkcie o PW3/Voyage zgubiło ci się chyba słowo albo dwa:
    „Szczególnie Voyage, który ma klawisze i nieco lepszy ekran można uznać za czytnik wciąż lepszy od PW4, choć pamiętajmy, że gdy go jeszcze sprzedawano, był znacznie od Paperwhite.”

    1
  5. Basia pisze:

    Panie Robercie, a co sądzi Pan o Cybooku? Zależy mi na czytniku z przyciskami, PocketBook odpada ze względu na niewygodne dla mnie umiejscowienie przycisków, ale ostatnio miałam okazję podotykać Cybooka Muse i wydaje mi się bardzo wygodnym urządzeniem. Niestety miałam w ręku model bez światła, jak to wygląda z podświetleniem w tym modelu? Dodam, że rozdzielczość ekranu mi nie przeszkadza, wiem, ze są modele z lepszym ekranem, ale nie miałam większych zastrzeżeń, do tego co widziałam w Muse. Nie chcę już Kindla, mam pierwszy model Paperwhite i chciałabym kupić coś innego. Rozważam też Tolino.

    1
  6. Tomasz pisze:

    Robert, wielkie dzięki za ten „elementarz”. Dzięki niemu dowiedziałem się, jak wyłączyć te „oferty specjalne”. Proste a cieszy (a raczej już nie wkurza). Dzięki też za podkreślenie funkcji czytnika wykorzystywanych przy nauce języków obcych. Dla mnie to jedna z najważniejszych, obok samego czytania, funkcja czytnika. Pisałeś zresztą kiedyś o tym…

    4
  7. Paweł Nabiałek pisze:

    Funkcja pogrubiania tekstu nie zawsze działa na plikach prosto z księgarni nawet jeśli są to wersje hybrydowe mobi (a nawet dość często nie działa). Dla przykładu ostatnio kupiłem w Publio ebooka Łzy Mai M. Raduchowskiej i ta funkcja jest na szaro, mimo że plik jest hybrydowy a przynajmniej tak sądzę, bo ma rozmiar o połowę większy niż epub i Calibre identyfikuje go jako KF8:joint (w widoku okładek widać okładkę). W takich wypadkach konwertuję epub za pomocą narzędzia Kindle Previewer i wtedy pogrubianie działa choć okładka już się nie wyświetla.
    Ostatnio pojawiła się aktualizacja Kindle Previewer i generuje pliki o innych rozmiarach niż poprzednia wersja. Może ktoś zauważył czym się te pliki różnią. Ja na razie korzystam z wersji 2.943 bo jakoś wydaje mi się wygodniejsza.

    0
    • pj pisze:

      Nieaktywny, wyszarzony pasek do pogrubiania czcionki występuje tylko wtedy, gdy dla książki w nowszym formacie wybrano czcionkę „publisher font”, którego akurat, z niezrozumiałych zupełnie powodów, pogrubić nie można.

      Inna sprawa, że często zdarza się, że niby hybrydowe mobi z polskich e-księgarni, wysłane emailem na czytnik pojawiają się tam w starym formacie: jest miniatura okładki, nie ma współczesnych możliwości typu pogrubianie czy własna czcionka. Wówczas zwykle robię tak. Wtyczką KindleUnpack wydłubuję z tego mobi format azw3, importuję go do calibre, jeśli trzeba (zwykle trzeba) dodaję podział wyrazów wtyczką HyphenateThis i konwertuję do hybrydowego mobi, które wysyłam ponownie emailem na czytnik. Zwykle działa. Jeśli nie, to robię konwersję z epub do azw3 i potem jak wyżej.

      Ech, fajne niby te kindle, ale przy żadnym innym czytniku nie musiałem się tyle nadziergać calibrem, by mieć nadające się do użytku książki…

      2
      • Wojtek pisze:

        Widzę, ze nie tylko ja uważam większość książek z polskich księgarni za półprodukt nie nadający się do użytku.

        O książkach z Legimi (moja największa pomyłka związana z Kindle) nie ma nawet co zaczynać. Tam praktycznie każdy e-book trzeba było poskładać od nowa (co jest żmudne i czasochłonne), żeby nie cierpieć przy czytaniu (lub w paru przypadkach, żeby było to w ogóle możliwe).

        1
      • GolDek pisze:

        „czcionkę „publisher font”, którego akurat, z niezrozumiałych zupełnie powodów, pogrubić nie można.”

        Dlaczego z niezrozumianych powodów, jeśli pogrubisz „publisher font” to przestaje on być fontem wydawcy a staje się czcionką preferowaną przez Ciebie :)

        2
        • pj pisze:

          Możesz mieć rację, a to, że da się zmienić rozmiar „czcionki wydawcy” to pewnie tylko niedopatrzenie ze strony Amazona ;)

          Przy okazji sprawdziłem swoje ostatnie zakupy pod kątem poprawności sprzedawanego mobi. Na podstawie tych kilku pozycji stwierdzam, że:
          – Virtualo należy się nagana za źle zrobione hybrydy, które po wysłaniu na czytnik lądują tam jako prehistoryczne mobi; a w jednym przypadku nie było nawet hybrydy, tylko gołe stare mobi;
          – Marcinowi Fabijańskiemu („opracowanie wersji elektronicznej”) należy się pochwała za poprawne hybrydowe mobi, które w dodatku ma już podział wyrazów, a niekiedy dodatkowe typograficzne smaczki w rodzaju inicjału otwierającego rozdział. Normalnie miodzio, bez żadnego dłubania, prosto z księgarni na czytniku ląduje mi pełnooktanowy produkt :) Tak trzymać!

          0
  8. Kamil pisze:

    Panie Robercie, zastanawia mnie istotna kwestia związana z podświetleniem ekranu. Podobno wraz z różnymi egzemplarzami PW4 pojawiają się różnice w temperaturze barwy. Jest prawdopodobieństwo, że przyjdzie do mnie czytnik bardziej nieprzystępny dla oczu od innych PW4? Czy to raczej kwestia estetyczna? To będzie mój pierwszy ebook reader i ochrona wzroku to dla mnie sprawa priorytetowa. W sumie tylko to mnie powstrzymuje przed zakupem nowego Kindla. I jak to jest w końcu z tą możliwością regulacji koloru barwy (występującym w PocketBookach i Kobo), dużo bardziej to odciąża wzrok ?
    Wziąłbym nawet Kobo Clara HD, ale niestety nie ma on Vocabulary Buildera na którym mi zależy.

    0
    • Jedrzej pisze:

      Pozwolę sobie odpowiedzieć za Roberta. Na przykładzie Paperwhite 2 żony i moim rzeczywiście występują różnice w temperaturze oświetlenia, kwestia jest chyba dość losowa. Ale nie są to znaczne różnice, tzn. nie zmienia się przystępność, a zależy to jedynie od osobistych preferencji (ja np. wolę zimniejsze światło). Co do regulacji barwy (niebieskiej i żółtej) to sprawa jest dyskusyjna w czytnikach książek. Światło niebieskie rzekomo utrudnia produkcję melatoniny i może utrudniać zasypianie, ale dotyczy to ekranów podświetlanych od tyłu, takich, które świecą „w oczy” – jak w telefonach, czy tabletach. W czytnikach podświetlenie jest robione od dołu i wpływ takiego światła nie jest potwierdzony. Uważam, że oświetlenie w czytniku zdecydowanie mniej obciąża wzrok niż komputer, czy telewizor. I oczywiście jest możliwość wyłączenia go kiedy oświetlenie naturalne jest wystarczające.

      2
  9. Sylwia pisze:

    „Szkoda tylko, że od wprowadzenia tej funkcji parę lat temu niczego w niej nie zmieniono – chciałoby się choćby oddzielić języki, aby nie ich nie mieszać przy powtórce. Na szczęście mamy też sposób, aby słówka sprawdzone na Kindle wyeksportować do programu Anki i powtarzać je sobie np. na telefonie.”

    Zgadzam się, że mogliby tę funkcję jakoś rozbudować. Dla mnie, kiedy czytam książki po angielsku i po hiszpańsku, to jest to bardzo przydatne.

    Ale mała dygresja nie do końca na temat. My Polacy mamy taką cechę, że uważamy, że wszystko co nie nasze jest lepsze… Wspomniane zostało o programie Anki, podczas gdy mamy nasz świetny program SuperMemo (supermemo.com), gdzie nie tylko można tworzyć własne kursy z fiszkami, ale także korzystać z tych utworzonych przez innych oraz przez samych twórców SuperMemo. Dlaczego o tym piszę? Ano bo widziałam już kilka polskich zestawień najlepszych aplikacji do nauki języków i z jakiegoś niewiadomego dla mnie powodu zawsze zapominamy o tym, że mamy nasz polski program, który wcale nie jest gorszy. Ba! Moim zdaniem jest nawet lepszy od większości wymienianych w takich zestawieniach (a akurat zdarzyło mi się korzystać już chyba prawie ze wszystkich najpopularniejszych aplikacji webowych czy androidowych do nauki języków obcych).

    Uprzedzając ewentualne pytania: nie, nie pracuję u nich ;) (chociaż może bym mogła, bo ostatnio szukali programisty Javy ;) ) i nie, nikt mi nie płaci za reklamę. Po prostu jestem ich wielką fanką od 10 lat :)

    Ale co do samego artykułu, to oczywiście jest świetny, jak zwykle rzetelnie i na temat. I fajnie, że wszystkie funkcje zostały zebrane w jeden duży artykuł :)

    2
    • Robert Drózd pisze:

      Anki zresztą bazuje na starszym algorytmie SM wypuszczonym jako freeware, o czym wspominałem tutaj: https://swiatczytnikow.pl/jak-slowka-sprawdzone-na-kindle-mozna-powtarzac-w-programie-anki/

      Ja przez wiele lat byłem wielkim fanem SuperMemo, zresztą w czasie studiów nawet prowadziłem projekt studencki tworzenia baz wiedzy. Uważam go za najlepszy program do powtórek. Niestety w pewnym momencie rozeszły się strony twórców aplikacji/kursów, a głównego projektanta SM – Piotra Woźniaka, który rozwija swoją wersję Supermemo na http://super-memory.com/ i dodaje tam rozmaite funkcje (przede wszystkim tzw. incremental reading, czyli możliwość nauczenia się dowolnego tekstu, artykułu, podręcznika, nawet pliku video), niestety kosztem niesamowitego skomplikowania programu.

      0
  10. Symonides pisze:

    Robert, w jaki sposób migrujesz z Kindla na Kindle podkreślenia? Podmieniasz plik clippings? Czy jeśli na nowym czytniku otworzę książkę z polskiej księgarni (a więc dla Amazon to document, a nie book), to będę widzieć podkreślenia dodane na poprzednim czytniku zschynronizowanym z moim kontem?

    0
  11. asia pisze:

    Och wow, nie wiedziałam że da się już zamówić Literaturę na świecie na czytniki! Bardzo dziękuję, ten artykuł jak widzisz jest pożyteczny wielotorowo :)

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Sam to odkryłem parę dni temu :) a że do dzisiaj jest -25% na e-prasę w Nexto… No, tyle że nie nazywałbym tego wersją na czytniki, a PDF-em, który da się przeczytać na czytniku.

      2
      • asia pisze:

        Miałam już prenumeratę w koszyku, kiedy na maila przyszło powiadomienie o Twojej odpowiedzi – przypominającej o zniżce 25% na prasę, juppi, 22 zlote na inne zakupy!

        0
  12. Dawid pisze:

    Co to dzielenie wyrazów w ebookach? Co to robi i w czym pomaga?

    1
  13. Krzysztof pisze:

    Witam.
    Dzisiaj doszedł czytnik PW4. Przesadka z kindle 8 jak narazie jest cieżka. Kontrast mnie troche niepokoi. Czytajac przy oknie ,przy wylączonym podświetleniu PW4, to lepiej to wyglada według mnie na moim starym Kindle.
    Mam pytanie:
    Panie Robercie czy można na PW4 wgrac plik FONT_RAMP z własnymi wielkościami czcionek?

    0
  14. Karol Grębski pisze:

    Robercie, bądź inni Użytkownicy ŚCz, czy miał ktoś z Was okazję używać Kindla w parze z Legimi?
    Interesują mnie wrażenie z tego połączenia i to jak Kindle radzi sobie z formatem książek od Legimi.

    Na iPhonie i tablecie Legimi, w moim odczuciu, działa poprawnie. Może nie rewelacyjnie, ale wystarczająco dobrze żeby za cenę miesięcznej subskrypcji mieć dostęp do wielu pozycji. Zastanawiam się czy w połączeniu z PW4 będzie to zmiana na plus czy minus?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Sporo na ten temat było w artykułach:
      https://swiatczytnikow.pl/legimi-na-kindle-juz-jest-jak-dziala-ile-kosztuje-i-jak-z-niego-skorzystac/
      https://swiatczytnikow.pl/wiecej-czytania-z-legimi-wieksza-pula-ksiazek-na-kindle-i-zwiekszone-pakiety-z-limitem/
      a także w komentarzach.

      Ja sam nie korzystam, bo mam abonament Legimi „z limitem” i korzystam z niego na PocketBooku. I generalnie jeśli ktoś szuka czytnika wyłącznie do Legimi, to poleciłbym PB lub InkBooka.

      0
    • Wojtek pisze:

      Użerałem się z tym przez niemal rok. Od Legimi na Kindle trzymaj się z daleka. O i Legimi na innych platformach ogólnie działa słabo, to na Kindle’u jest tragicznie (dla mnie jest nieużywalne).

      2
    • Tomasz Szymkowiak pisze:

      Korzystam od dwóch tygodni z kindle w połączeniu z Legimi i jestem zadowolony. Najpierw używałem PW3 a teraz PW4. Nie znam się na idealnym wyglądzie książki i jej składzie. To co dostaję na czytnik w zupełności mi wystarcza i spełnia swoje zadanie. Zawsze można usługę przetestować.

      0
      • GolDek pisze:

        Tomek, mogę zrozumieć twoje liberalne podejście do Legimi, ja jednak nie jestem w stanie korzystać z tej usługi i traktuję to jako niechlujstwo serwowane mi przez firmę. Osobiście, jeśli zapraszam gości na uroczysty obiad nigdy do wykwintnych potraw nie podałbym sztućców plastikowych choć miałbym potem mniej zmywania. Dla wielu z nas czytanie to też uczta i brak podziału wyrazów, justowania i innych „potknięć” jest nie do zaakceptowania. Jeśli ktoś ma podobne odczucia do moich powinien zapomnieć o Legimi, niezależnie od posiadanego czytnika. Mam nadzieję, że pracownicy firmy czytają czasem to forum i wezmą sobie do serca w/w uwagi.

        0
        • szmaly pisze:

          A właśnie… Czy kiedyś, ktoś, gdzieś widział aby samo Legimi wypowiedziało się w kwestii wyglądu książek na Kindle?
          Nie śledziłem tego mocno, ale mieli na rynku zagranicznym też świadczyć swoje usługi… Tam też te książki tak słabo wyglądają?

          1
  15. Rafał pisze:

    Bardzo jestem rozczarowany brakiem funkcji Immersion Reading. Chyba lepiej bym zrobił kupując tablet

    0
  16. Damian pisze:

    Hej,
    Przeczytałem gdzieś na Twoim blogu, że w jednej z aktualizacji pojawił się procentowy wskaźnik baterii. Mam PW4 z oprogramowaniem 5.10.0.2 i procenty nie są wyświetlane. Da się to gdzieś włączyć?

    0
  17. arturob pisze:

    Jezeli ktos szuka opinii nt. czytnika, to napisze tylko, ze rzeczywiscie jest moze „plastikowy” (w sensie odczucia, ze „tani”), ale wydaje sie byc lzejszy i lepiej sie go trzyma w dloni. Ten ekran bez ramki tez chyba na plus… A ze zostawia slady palcow, mnie to nie przeszkadza tak bardzo – zawsze warto przetrzec co jakis czas. :-)

    Juz moznaby bylo przezyc to utrudnienie w menu przy ustawianiu czcionek i marginesow (te „motywy” sa niepotrzebne), gdyby nie to: https://imgur.com/a/rPj2IWx

    Niestety ekran przykrywa jakby „mleczny” filtr, czcionki sa wyraznie bledsze. I pogrubianie ich nie rozwiazuje tego problemu. Niestety to pokazuje spory regres – po 6 latach taka porazka… (PW1 vs PW4). Czytnik odeslany; i chyba czas rozejrzec sie za czytnikie u konkurencji…?

    PS
    uklony dla Roberta za recenzje – przeglad funkcji 1sza klasa!
    Wedlug mnie(!) niewystarczajaco podniosles kwestie kontrastu w nowym czytniku.

    2
  18. TomaszS pisze:

    Dziękuję za obszerne omówienie, przekonało mnie do zamówienia P4 (przesiadka z Kindle7, przede wszystkim z uwagi na podświetlenie). Niestety, trochę sobie poczekam: wg Amazonu czytnik dotrze do mnie dopiero 12 grudnia. Tymczasem ciekawi mnie, czy słówka zapisane w „Vocabulary builder” zostaną automatycznie przeniesione przy aktywacji nowego czytnika?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Tak, na PW4 Vocabulary Builder zawiera wszystkie słówka sprawdzone wcześniej w innych czytnikach. Po pierwszym uruchomieniu z kilkanaście minut może zająć synchronizacja.

      0
  19. pj pisze:

    Uwaga co do wyszukiwania. Może rzeczywiście byłoby ono „rewelacyjne”, gdyby nie to, że dla tekstów w j.polskim jest w ogólności bezużyteczne. Nie chodzi tylko o wspomniany przez Roberta brak możliwości wyszukiwania słów zawierających polskie znaki diakrytyczne. Drugim, równie poważnym problemem jest to, że odnajdziemy jedynie pełne słowa w dokładnie podanej formie. W przytoczonym w tekście przykładzie, owszem, odnajdziemy wystąpienia słowa „Bierut”, ale czytnik nie dopasuje już form: „Bieruta”, „Bierutowi”, „Bierucie” ani „Bierutem”. W każdym normalnym programie, na komputer czy inny czytnik, poradziłbym sobie szukając ciągu znaków „bieru”. Na kindle’u to jednak nie zadziała, bo dopasowane musi zostać całe słowo. Żeby jeszcze utrudnić sprawę, dodatkowe znaki, jak np. odsyłacz do przypisu, bywają przez kindle traktowane jako integralna część wyrazu, więc już np. wystąpienie w tekście „Bierut[1]” nie zostanie dopasowane do frazy „Bierut”.

    2
    • Wojtek pisze:

      A tymczasem, nie będę się już wyrażał kto, zamiast gromić Amazon za robienie sobie jaj, wypisują wciąż jak to wyszukiwanie działa „rewelacyjnie”, tylko gdzieś „drobnym druczkiem” wspominając, że z pewnymi wadami.

      W pełni zgadzam się, że wyszukiwane w tekstach po polsku jest bezużyteczne. Tymczasem w starych wersjach oprogramowania działało wyszukiwanie niepełnych ciągów (tu: bieru) i testów typu „żółw”, kiedy wpisało się „zolw”. Amazon uznał jednak, że klienci maja za dobrze i zmienił to.

      1
      • debros pisze:

        @Wojtek
        Bywasz czasem z czegoś zadowolony? ;-)

        A już zupełnie poważnie – Amazon nie ukrywa specyfikacji sprzętu i decydując się na czytnik Kindle nabywasz go z całym „dobrodziejstwem inwentarza”, czyli zarówno z zaletami jak i wadami. Jeżeli ktoś nie jest zadowolony z zakupu, może produkt bez problemu zwrócić.
        Nie rozumiem więc tego narzekania.
        Inna rzecz to fakt, że Kindle jest czytnikiem ukierunkowanym na konkretną usługę, trudno tym samym oczekiwać otwartego oprogramowania. Nieszczęśliwie się składa, że polski rynek nie jest atrakcyjny dla Amazonu i z tego też powodu traktuje go „po macoszemu” (tudzież nie traktuje go wcale).
        Nie ma również obowiązku kupienia Kindle, jest wiele innych czytników – dla każdego coś się znajdzie wedle jego upodobań i potrzeb.

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Ja akurat jestem zdania, że odpuszczenie przez Amazon naszego rynku e-booków jest dla niego całkiem dobre, bo lepiej mieć kilka mocnych księgarni niż jednego lub dwóch monopolistów + DRM.
          Wystarczy zobaczyć, jak nędzne są promocje w Kindle Store w porównaniu do takiego Publio czy Woblinka.

          0
          • debros pisze:

            A tak, owszem, pod tym względem jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Chodziło mi bardziej o to, że pewną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest jednak brak menu, klawiatury i tym samym innych funkcji w języku polskim. Niby prosta rzecz do zaimplementowania, ale dla niszowego rynku nie warto się starać i trzeba mieć tego świadomość.

            0
        • Wojtek pisze:

          Z dostępnej oferty nic nie spełnia moich upodobań. Kindle jest najbliżej tego. Fakt że wymaga, wg mnie, kilku poprawek programowych nie jest żadną przeszkodą, bo te poprawki są udostępnione za darmo i wystarczy chcieć z nich skorzystać.

          Zadowolony jestem z wielu rzeczy i z wielu osób w moim otoczeniu. Ale to nie jest dobre miejsce na szczegóły.

          0
    • TomaszS pisze:

      Wydaje mi się, że Kindle7 dopasowuje odmienione słowa w jęz. polskim: https://i.imgur.com/MUGsAKd.png

      0
  20. kondrart pisze:

    „można go wysłać mailowo z tematem „Convert” – wtedy Amazon dokona konwersji i na czytnik trafi już MOBI” – O dzięki, Robercie. Tego mi brakowało, a nikt o tym jakoś niegdzie nie wspominał. Przepróbuję niezwłocznie

    0
  21. Karol Grębski pisze:

    Robercie, czy przy okazji testów wodoodporności można liczyć na przetestowanie PW4 w.. saunie? ;)

    Obawiam się o to jak czytnik zniesie wysoką temperaturę, a z drugiej strony perspektywa spędzania dłużących się minut seansu saunowego na czytaniu, zamiast na bezczynnym siedzeniu, jest bardzo kusząca.

    0
    • AnetaCuse pisze:

      Pozwole sobie odpowiedziec, ze czytam w saunie regularnie i nigdy nie mialam problemow. Mam wprawdzie Kindle Oasis I, a wczesniej Voyage.

      0
  22. crus pisze:

    Hej,

    Właśnie otrzymałem mój pierwszy czytnik pw4 i nie mam niektórych opcji, które opisujesz np. tematów. Wersja jaką mam to 5.10.0.2, więc powinna mieć te funkcje. Jakieś rady dlaczego tego niema?

    0
  23. Hermiona pisze:

    jak wygląda tzw. „dostępność”. Jak jest osoba z dużą wada wzroku, której oczy męczą się po pewnym czasie czytania i chciałaby w pewnej chwili przestać czytać, a zacząć słuchać, a potem znowu przełączyć się na czytanie? Czy istnieje taka możliwość i co do tego jest potrzebne?
    Przy okazji taka funkcja może się przydać komuś, kto się „zaczytał”, a musi posprzątać :)

    0
  24. Joanna pisze:

    Może ktoś spotkał się z takim problemem na Kindle Paperwhite IV- konwersja z pdf na mobi w Calibre (wersja 3.34) powoduje, że niektóre słowa na końcu linii są częściowo – niezgodnie z podziałem na sylaby, bez myślnika – przeniesione do następnej linii.
    Dodam, że problem nie występował przy starszym czytniku.

    0
    • asymon pisze:

      Jesteś pewna, że nie występował?

      To znany problem, występujący od zawsze. Nie ma dobrego sposobu konwersji z pdf na epub/mobi z zachowaniem poprawnego łamania linii, bo automat nie rozpoznaje kiedy kończy się akapit, a kiedy kończy się wers a zdanie powinno być przeniesione do następnego bez łamania linii.

      0
      • Joanna pisze:

        Jestem pewna, skonwertowałam kilka plików i wysłałam na nowy czytnik, a tu taki klops ! Poradziłam sobie konwertując pdf do epub przy użyciu aplikacji pdf converter, a później w calibre z epub do mobi, ale takie kombinacje alpejskie mnie nie satysfakcjonują.
        Dodam, że czytników używam od 2011 roku i pierwszy raz spotkałam się z tym problemem.

        0
  25. Paweł pisze:

    Witam, może ktoś poratuje…
    Zacznę od tego, że posiadam Kindle Classic, na którym nigdy nie miałem żadnych problemów e-bookami. Skuszony promocją kupiłem w końcu Paperwhite 4 i z wypiekami na twarzy zasiadłem do lektury. Wszystko szło pięknie dopóki nie natrafiłem na przypisy. Żadne metody przejścia do przypisu nie przyniosły skutku, próbowałem również powiększać/zmieniać czcionkę, resetowałem czytnik, ponownie ściągnąłem plik. Dodam jeszcze, że sprawdzałem w innych książkach i tam wszystko działa. Odpaliłem również problematyczny plik na Classic’u – wszystko gra. Jest to książka z polskiej księgarni, nie z Amazon’u. Czy można jakoś rozwiązać ten problem? Kupiłem PW4, żeby ułatwić sobie czytanie, a nie spędzać czas na dłubaniu przy nim…

    0
    • Robert Drózd pisze:

      A o jaką książkę chodzi? Rozumiem że czytnik nie rozpoznaje linku w miejscu przypisu?

      0
      • Paweł pisze:

        Tak, gdy klikam na odsyłacz czytnik w ogóle nie reaguje. Nie przechodzi do przypisu, nawet nie zmienia strony, tak jakby pole odsyłacza było „martwe”. Książka to „Pułapki myślenia” Daniela Kahneman’a.
        EDIT: Spróbowałem jeszcze wgrać plik przez Calibre, a nie z Amazonu i zaczęło działać…
        Następnie, aby zachować możliwość synchronizacji notatek, podkreśleń etc. usunąłem z chmury stary i wrzuciłem działający plik z czytnika, niestety po ściągnięciu go z powrotem na czytnik przypisy znowu nie działają. Wychodzi na to, że zostaje jedynie stare, dobre Calibre. Niemniej jednak szkoda pozostać bez możliwości korzystania z dobrodziejstw synchronizacji z chmurą, która jest jednym z atutów ekosystemu Kindle :-/
        Chyba, że jest na to jakiś sposób?

        0
        • asymon pisze:

          Spróbuj wysłać bezpośrednio ze sklepu na czytnik, większość księgarni daje taką możliwość.

          Chodzi o odnośniki w spisie treści i przypisy? Wysłałem sobie na czytnik PW2 i wszystko działa, konwersję robiła firma eLitera, info na stronie redakcyjnej, nie pamiętam już gdzie kupiłem.

          1
          • Paweł pisze:

            Wysłałem jak napisałeś, bezpośrednio ze sklepu i wyszła jeszcze inna sytuacja.
            Teraz działa, ale tak jak na Classic’u. Link prowadzi na ostatnie strony z przypisami, nie wyświetlają się one na dole aktualnej strony jak po skopiowaniu przez Calibre. Dodatkowo, na początku przypisu wyświetla się ciąg znaków. Przykładowo:
            id=”opis_przypisu71″ filepos=0000201017 > właściwa treść
            Co ciekawe, po przejściu na inną stronę (np. kolejną) i powrocie do adnotacji jest ok i nie ma już w/w tagów.
            W każdym bądź razie jest to już używalne i nie muszę czytać z odpalonym na przypisach Classic’iem ;)
            Dzięki za podpowiedź

            0
  26. Janusz314 pisze:

    Czy i jak działa w POLSCE połączenie 4G LTE na Kindle 4 PW ? Pytam bo widzę, że na niemieckim Amazonie jest opcja kupna tego czytnika z 4G LTE ale nie znajduję takiej oferty w polskich sklepach.

    0
  27. Tomasz pisze:

    A czy jest gdzieś taka funkcja, by po otwarciu okładki pokazywała się okładka książki a nie jakiś losowy obrazek? :)

    0
  28. Piotr pisze:

    Dzięki temu portalowi, a więc pracy Roberta, zakupiłem pierwszy czytnik i padło na omawiany właśnie nowy Paperwhite (brałem pod uwagę jeszcze Pocket Book, który ma się w grudniu pojawić). Postanowiłem podzielić się kilkoma refleksjami świeżo upieczonego użytkownika, który do tej pory używał do czytania różnego rodzaju wyświetlaczy LCD. Może pomoże to w podjęciu decyzji osobie, która jak ja długo się w tej kwestii wahała. Oczywiście na wstępie zaznaczam, że urządzenie polecam :).
    Po pierwsze czytnik jest dobrze wykonany, lekki i dobrze leży w dłoni. Mój czytnik LCD, choć 7-calowy, jest prawie dwa razy cięższy i różnica jest naprawdę odczuwalna. Gumowane plecy zbierają szybko odciski palców, więc na pewno przyda się jakieś etui. Przednia warstwa dotykowa jest lekko półpołyskowa i stosunkowo gładka i śliska. Kilka osób zwracało uwagę na fakt, że w poprzednich czytnikach była ona bardziej matowa o chropowatym, groszkowym wykończeniu. Myślę, że Amazon zmienił to z uzasadnionych względów. O ile warstwa tworzywa była przytwierdzona bezpośrdnio do ekranu, mogła mieć drobną fakturę i matowość. Kiedy jest ona umieszczona milimetr nad ekranem zadziałaby tak, jak groszkowe etui na dokumenty – podniesione z zadrukowanej kartki czyni ją prawie nieczytelną. Poza tym intensywne korzystanie z czytnika może z czasem wyświecać obszary często dotykane. O ile na warstwie przylegającej do ekranu tego tak nie widać, to na tej oddalonej od ekranu z czasem mogłyby się pojawić różnice w przejrzystości, a więc wyświetlaniu tekstu. Moim zdaniem nie wpływa to jednak znacząco na intensywność (czerń) wyświetlanych treści. Czcionki są wyraźne, choć nie czarne jak obudowa, ale to wynika także z samej właściwości e-inku.
    Czytnik działa szybko, nie przypomina, przynajmniej mi, tych ogromnych opóźnień charakterystycznych dla czytników sprzed wielu lat, które na długo zniechęciły mnie do nabycia takiego urządzenia.
    Pobieranie aktualizacji odbywa się w tle, bo gdy postanowiłem pobrać najnowszą aktualizację poprzez komputer, 3/4 pliku aktualizacyjnego znajdowało się już w katalogu głównym czytnika. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i podtrzymywać połączenie przez Wi-Fi, bo paczka aktualizacji jest dosyć duża (ok. 260 MB), więc jej pobranie może trochę potrwać. Jestem ciekawy, czy czytnik sam się zaktualizuje po pobraniu danych? Na pewno po aktualizacji sam usuwa pobrane pliki, więc nie zajmują one miejsca, jak np. w systemach z rodziny Microsoftu. Jedyny minus, że urządzenie w żaden sposób nie informuje, że pobiera aktualizację.
    Osoby często korzystające z tabletu i/lub smartfona będą musiały się przyzwyczaić do umiejscowienia ikon „home” i „back”. Po kilku godzinach użytkowania nadal mam odruch dotknięcia dolnej krawędzi czytnika, a nie górnej.
    Ustawienia są przejrzyste, a korzystanie z urządzenia proste i świetnie opisane przez Roberta w wielu artykułach. To, że książki są w różny sposób (często niedbały) składane przez wydawców, to fakt, ale moim zdaniem w większości przypadków nie wpływa to znacząco na komfort czytania. Jeśli tak, pozostaje Calibre. Ja odkąd pamiętam, jestem wierny formatowi .pdf, który jest najbliższy wyglądem tradycyjnej książce i muszę przyznać, że na tym czytniku nie wygląda źle. Dodatkowa opcja regulacji kontrastu może, choć w niewielkim stopniu, okazać się pomocna w wyświetlaniu tego typu dokumentów. Jednak na dłuższą metę trzeba się zaprzyjaźnić z mobi.
    Jeśli chodzi o podświetlenie, to o ile w dzień wystarczy ono w przedziale 5-10, to przy czytaniu przy świetle ambientowym lub bez żadnego oświetlenia wieczorem/w nocy, zejście poniżej 12 jest nierealne – komfortowe dla mnie to 17. Podświetlenie jest równomierne, w przypadku mojego czytnika światło jest neutralne (ani zimne, ani ciepłe), w dzień diod doświetlających nie widać w ogóle, w kiepskich warunkach oświetleniowych już tak, co dla niektórych może być irytujące. Podejrzewam, że kiedy było ich mniej, było to jeszcze bardziej odczuwalne. Co by jednak nie mówić, podświetlenie jest moim zdaniem funkcjonalnością konieczną. Nie wyobrażam sobie korzystania z czytnika bez podświetlenia ekranu w sytuacji, kiedy 70-80% spędzanego na to czasu przypada na wieczór/noc. Ale także w dzień poświetlenie się przydaje.
    Świetnym rozwiązaniem jest możliwość odwołania się do Wikipedii. Przy czytniku LCD, który używałem do tej pory, co jakiś czas musiałem zerkać do tabletu, żeby np. zlokalizować małe miasteczko na północy Szwecji i czegoś więcej się o nim dowiedzieć. Słowników nie używam, bo wychodzę z założenia, że książki czytam dla przyjemności, więc tylko w tych językach, którymi posługuję się biegle.
    Jedyne co tak naprawdę jest w ekosystemie Kindle upierdliwe, to usuwanie niechcianych publikacji. Robert sporo o tym w różnych miejscach pisał, więc odsyłam do jego tekstów, niemniej dla początkującego jest to zupełnie nieprzejrzyste.
    Na koniec mam trzy pytania, m.in. do Roberta. Po pierwsze, jak u Was wygląda równomierność podświetlenia diodami. U mnie dosyć irytujący jest, większy niż pozostałych, wyciek światła diody środkowej. Na filmikach i zdjęciach Roberta mam wrażenie, że jest podobnie. Czy to standard, czy bywa różnie w tych nowych czytnikach? Drugie pytanie dotyczy wyświetlania treści. O ile patrząc na wprost wszystko jest OK, to patrząc pod dużym kątem widać sporo białych/bezbarwnych punkcików. Wada czy cecha e-inka? Po trzecie, jakie, poza oryginałami Amazona, etui polecacie, żeby zachować jak najmniejszą wagę całości zestawu, bo nie ukrywam, że niska waga jest ważna.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.