
Zapraszam do testu czytnika inkBOOK Solaris Color – sześciocalowego czytnika z Androidem i kolorowym ekranem.
Na początku roku polski producent zaprezentował czytnik inkBOOK Solaris. Był to pierwszy model z nietypowymi „naciskowymi” klawiszami z boku ekranu. Testowałem go w marcu 2025. Solaris okazał się całkiem udanym czytnikiem w swojej kategorii, dlatego nic dziwnego, że producent poszedł za ciosem i zaproponował wersję kolorową.
To już mój czwarty test czytnika inkBOOK w tym roku, dlatego jeśli chcecie mieć pełny przegląd tej marki, warto poczytać wszystkie testy, bo oprogramowanie jest bardzo podobne.
Tutaj skupię się przede wszystkim na tym, co daje kolorowy ekran na sześciu calach.
Jak kupić inkBOOK Solaris Color?
Czytnik można kupić na stronie producenta, nominalna cena to 698 zł. Otrzymujemy dwuletnią gwarancję door-to-door.
Do 1 grudnia 2025 trwa promocja z okazji Black Weeks, w której czytnik w zestawie z filcowym etui Sleeve Gray kupimy za 659 zł.
Artykuł przygotowałem we współpracy z firmą InkBOOK Europe, której dziękuję za udostępnienie czytnika do testów. Opinie zawarte w artykule są wyłącznie moje. W artykule są linki afiliacyjne.
Spis treści
Co warto wiedzieć o inkBOOK Solaris Color?

Oto najważniejsze cechy czytnika:
- Ekran 6″ E-Ink Kaleido (7 generacji) o rozdzielczości 1872 x 1404 pikseli; 300 ppi – dotyczy pikseli czarno-białych i 150 ppi w kolorze.
- Oświetlenie z funkcją regulacji barwy
- Procesor Quad-core ARM 64-bit Cortex-A55
- Pamięć RAM: 2GB LPDDR4X
- Pamięć wewnętrzna: 32 GB
- Złącze karty SD: brak
- Obsługa dotykowa oraz klawiszami naciskowymi z boku.
- System operacyjny: inkBOOK OS kompatybilny z Androidem 11.
- Formaty plików: EPUB, EPUB (DRM), PDF, MOBI, CBZ, DOC, TXT, FB2, RTF, MP3, Audiobooki (mp3 w zip), AZW3 (w aplikacji) i więcej
- Funkcje dodatkowe: Google Translate, Google Drive, TTS, Send2inkBOOK, notatki, personalizacja wygaszaczy, zakładki, możliwość instalacji aplikacji: Legimi, Empik Go, Publio, Wattpad, Storytel, Ebookpoint, Woblink, Kindle, Kobo, Cantook (Aldiko)
- Łącza: WIFI (802.11b/g/n), w tym WPA3, Bluetooth, USB-C OTG
- Ładowanie: max 5V 3A (5W-15W USB)
- Bateria: 1900 mAh 3.7V Li-Ion, czas pracy do 2 tygodni.
- Wymiary: 154×112×8,4 mm
- Waga: 174 g
W porównaniu do wersji Solaris specyfikacja jest w zasadzie taka sama, z wyjątkiem ekranu. Oba czytniki mają te same wymiary, pasują do nich te same okładki.
Zestaw, wygląd i etui
Czytnik przychodzi do nas w bajecznie kolorowym pudełku, które – jak widziałem na Targach Książki w Krakowie – robi wrażenie nawet na przedstawicielach konkurencji.

Również kolorowy wygaszacz ekranu może zwracać uwagę, choć bez oświetlenia kolory są oczywiście dość blade.
Podobnie jak przy Solaris do czytnika można dokupić etui Duo, które ma przezroczyste „plecki”. Dzięki temu po pierwsze – widzimy wybrany kolor czytnika, a po drugie – możemy np. na czytnik coś nakleić.

Na jednej z naklejek widzicie reklamę sieci Fediwersum, w której tradycyjnie polecam nasz profil Mastodona. 😉
Czytnik ma trzy płaskie przyciski „naciskowe”. Dwa boczne do zmiany stron oraz jeden pod ekranem, który pozwala na powrót do poprzedniego widoku. Omawiałem je dokładniej w teście Solaris.

Istotna aktualizacja, jaka pojawiła się w sierpniu 2025 polega na tym, że możemy dwa przyciski boczne zmienić… w cztery. Wtedy dolna część przycisku zmienia stronę do przodu, górna do tyłu.
Ekran
Podobnie jak niemal wszystkie czytniki kolorowe dostępne na rynku, Solaris Color ma ekran w technologii Kaleido 3, co oznacza, że mamy standardowy ekran 300 ppi, a na to nałożona jest siatka kolorowych pikseli o rozdzielczości 150 ppi.
Co ciekawe, Solaris ma rozdzielczość 212 ppi w odcieniach szarości – czyli tutaj rozdzielczość jest większa. Czy to widać?
Popatrzmy w mocnym powiększeniu na tekst na Solaris (212 ppi).
I na Solaris Color (300 ppi).
Kliknięcie prowadzi do pełnej wersji, ale nawet bez tego widzimy różnicę. Litery na Solaris Color są wyraźniejsze i to mimo tego, że tło z siatką pikseli kolorowych jest ciemniejsze.
Celowo wybrałem font szeryfowy (Lora), bo w tym przypadku jest to bardziej zauważalne. Przy fontach bezszeryfowych, takich jak Lato czy Poppins, różnica będzie mniejsza.
Przed wydawaniem sądów, pamiętajmy też, że zdjęcie jest powiększone, a na co dzień z lupą nie czytamy. Tak więc, to wcale nie jest tak, że na „zwykłym” Solaris czyta się źle – czasami trzeba wybrać czytelniejszy krój czcionki.
Oświetlenie ekranu jest dość równomierne i podobne jak na Solaris. Jedynie w przypadku najmocniejszego oświetlenia da się zauważyć pewne cienie na dole, ale przy normalnym użytkowaniu nie stanowi to problemu.
Popatrzmy na różne ustawienia barwy światła. Po lewej Solaris, po prawej Solaris Color. Najpierw zimne.

Teraz neutralne.

I ciepłe.

Solaris Color ma troszkę bardziej różowawy odcień oświetlenia, Solaris bardziej zielonkawy. Podobne różnice widzę między Kindle Paperwhite i Colorsoft, wynikają m.in. z tego że siatka kolorowych pikseli zniekształca tu światło.
Ghosting i odświeżanie
To, co da się zauważyć podczas czytania na Solaris Color to znikomy ghosting, czyli przebicia ekranu z poprzednich stron. Jest on mniejszy niż np. na testowanym niedawno 7-calowym Onyxie. Niestety dzieje się to kosztem nieco dłuższego odświeżania i wolniejszej reakcji ekranu. Zapytałem o to producenta i dostałem takie wyjaśnienie:
Przy kolorowych ekranach staraliśmy się pójść maksymalnie w odwzorowanie głębi kolorów i jakość obrazu. Zauważyliśmy, że z tym właśnie rynek ma największe problemy przy wdrożeniach ekranów Kaleido: słabe odwzorowanie kolorów, ghosting pojawiający się zwłaszcza przy przejściach pomiędzy głęboką czernią a kolorem, bardzo drażniące i częste efekty pełnego odświeżenia (w celu kompensacji ghostingu).
By temu zaradzić, uzyskaliśmy od E Ink 16-bitowy REGAL waveform (parametry sterujące ekranem przy jego odświeżeniu) i wdrożyliśmy rozwiązania sprzętowe i sterowniki zdolne do jego pełnej obsługi. Dzięki temu udało się między innymi zmniejszyć zużycie energii samego ekranu (odświeżamy tylko te piksele, które się zmieniają), niemal całkowicie pozbyć się ghostingu, uzyskać wyższe niż przeważnie spotykane nasycenie kolorów.
Oczywiście przetworzenie zadania odświeżenia ekranu w 16-bitowym trybie zajmuje kilka milisekund więcej niż w 8-bitowym, co może sprawiać wrażenie minimalnie wolniejszej pracy. Pracujemy obecnie nad rozwiązaniem, które pozwoli na zmianę trybu odświeżania ekranu w zależności od akcji wykonywanych przez użytkownika i będziemy się starali rozgraniczyć sytuacje, w których ważniejsza jest prędkość odświeżenia ekranu kosztem jakości obrazu, a kiedy jakość (tak, jak teraz) powinna być bezkompromisowa.
Jak już wspomniałem przy innych recenzjach inkBOOK – w czytnikach nie mamy funkcji „Centrum E-ink” znanej choćby z większych czytników Onyx czy Bigme, która pozwala użytkownikowi na włączenie trybu „szybkości”, ale kosztem mniejszej dokładności i większego ghostingu. Odświeżanie trwa więc dłużej i na w aplikacjach nie będziemy mieli płynnego scrollowania, za to tekst i kolory wyglądają rzeczywiście dobrze.
Ekran główny i biblioteka
Tak jak na wszystkich czytnikach inkBOOK, na głównym ekranie widzimy okładki trzech ostatnio czytanych książek.

Inaczej jest, gdy przejdziemy do widoku biblioteki e-booków.

Okładki są trochę mniejsze, ale przede wszystkim – częściowo zostały zakryte przez dodatkowe ikonki narzędziowe: typ pliku, skrót do ulubionych oraz trzy kropki wyświetlające menu podręczne.
O ile w przypadku czarno-białego Solaris te ikonki mogły nie przeszkadzać, to na kolorowym ekranie zwracają na siebie uwagę. Bo przecież niektórzy kupują czytniki z takim ekranem, żeby mieć kolorowe okładki, tymczasem jak widzimy – okładka jest w dużej części zakryta.
Trzeba jednak dodać, że bibliotekę można też przeglądać w formie listy, no i tam okładki nie są zakryte.

Podczas testu inkBOOK Focus Color nie było to aż takim problemem, bo okładki były większe z racji większego ekranu.
Czytanie plików EPUB
Jak Solaris Color wypada w zestawieniu ze „zwykłym” Solaris? Na filmie otwieram książkę, zmieniam parę stron i sprawdzam ustawienia tekstu.
Działanie obu czytników jest podobne, można jednak zauważyć, że Solaris Color jest nieco wolniejszy od zwykłego Solaris, co zapewne wynika ze wspomnianego trybu odświeżania ekranu.
Ustawienia tekstu są bardzo czytelne – domyślnie widzimy chyba cztery najciekawsze fonty.

Jedno do czego mogę się przyczepić to „przeskalowany” suwak wielkości tekstu. W normalnych warunkach tylko kilka początkowych ustawień będzie przydatnych, bo już dojście do połowy daje bardzo duże litery.

Oczywiście, możliwość tak mocnego powiększenia tekstu jest istotna z punktu widzenia dostępności czytnika, bo ktoś z bardzo słabym wzrokiem te ustawienia wykorzysta. Ale wydaje mi się, że można było to lepiej wyskalować.
Ponieważ czytnik jest kolorowy, warto wspomnieć o możliwościach podkreślania. Gdy już tekst zaznaczymy, z menu kontekstowego można wybrać cztery kolory.

Menu kontekstowe, które pojawia się przy podkreśleniu, ma też inne funkcje. Możemy tekst skopiować, wyszukać w sieci, skorzystać z Tłumacza Google, albo włączyć odczytywanie przez opcję Text-to-speech.
Podkreślenia możemy przeglądać w spisie treści książki, ale nie znalazłem niestety opcji ich eksportu, nie widzę też aby były przechowywane w dostępnej dla użytkownika pamięci czytnika. To znacznie ogranicza przydatność tej funkcji.
Czytanie plików PDF
Jeśli czytamy książki lub czasopisma w formacie PDF, to zawsze staniemy przed wyzwaniem dopasowania pliku, który odpowiada wydaniu papierowemu do mniejszego ekranu czytnika. Z tego powodu nigdy nie polecam czytników sześciocalowych jako narzędzi do PDF.
Gdy testowałem czytnik inkBOOK Focus Plus, narzekałem trochę na odczyt PDF, bo nie było zbyt wielu funkcji, które pozwalają taki plik dostosować do ekranu. Producent posłuchał nie tylko mojej opinii, bo parę miesięcy później dołożył aplikację Reflow Reader.
Znajdziemy ją również na Solaris Color. Domyślnie pliki PDF otwierane są właśnie w niej. Co robi? Przekształca strony skomplikowanych plików do postaci linearnej, w której można powiększyć tekst. Jeśli się to nie udaje, strona wyświetlana jest w oryginale. Możemy też funkcję Reflow wyłączyć.
Inną przydatną funkcją jest przycinanie marginesów – możemy zdać się na automat, albo wybrać jak mają być przycięte.

Wysoka rozdzielczość ekranu sprawia, że jeśli mamy dobry wzrok, doświadczenie czytania jest czasami trochę jak na telefonie.
Zaskoczyła mnie np. czytelność mapek.

Niemniej zdania tutaj nie zmienię – nie sądzę, aby pliki PDF były czymś, po co będziemy często sięgali na takim czytniku.
Legimi
Działanie aplikacji Legimi można zobaczyć na filmie. Pobieram tu książkę z katalogu, otwieram, zmieniam parę stron i ustawień, na końcu zaglądam na półkę.
Pierwsze otwarcie świeżo pobranej książki trwa dość długo, ale potem wydajność jest już zadowalająca.
Nową aplikację Legimi dostosowaną do czytników testowałem w lipcu 2025. I wtedy dziwiłem się, dlaczego na inkBOOK Focus Color półka jest czarno-biała. Parę dni temu to samo zauważyłem na 7-calowym Onyxie. W aplikacji dostępnej na Solaris Color wszystkie elementy są w kolorze, czyli Legimi chyba ten problem poprawia w wersjach na poszczególne czytniki.
Można też zauważyć, że na półce i katalogu Legimi kolorowe okładki wyglądają znacznie atrakcyjniej niż w bibliotece Solarisa, przez to że nie ma na nich dodatkowych elementów.
Aplikacje
Już samo to, że ikonki aplikacji są kolorowe sprawia, że łatwiej jest je rozpoznać na ekranie.

Na wszystkich czytnikach inkBOOK działają aplikacje z Androidem. Producent tego nie reklamuje i nie twierdzi, że są to tablety z Androidem, ale wiele działa bardzo dobrze. Najpopularniejsze aplikacje do czytania zainstalujemy z wbudowanej bazy inkPLUS, gdzie znajdziemy m.in. Kindle, Legimi, Empik Go, Publio, Woblink, albo Wolne Lektury.
Czytnik nie obsługuje sklepu Google, a jedyne usługi Google, jakie możemy doinstalować opcjonalnie to Tłumacz oraz TTS (zamiana tekstu na mowę). Jest też dysk Google. Jeśli chcemy zainstalować aplikację, której nie ma w oficjalnym repozytorium, można skorzystać z bazy APKPure lub Aurora Store.
Przeglądając aplikacje, pomyślałem o tych, gdzie kolor faktycznie dodaje sporo wartości. Np. gdy czytamy w aplikacji Gazetę Wyborczą, od razu zwrócimy uwagę na kolorowe zdjęcia.

Szczególnie gdy wejdziemy w artykuł.

Kolory na zdjęciach są dość wierne, nawet jeśli oczywiście pastelowe – ale nie widzę tutaj prób ich „podbijania” jak ma to miejsce w niektórych innych czytnikach.
Swoją drogą, nie wiem jak to się dzieje – ale z jakiegoś powodu aplikacja Wyborczej na inkBOOK nie wyświetla reklam, w przeciwieństwie np. do Onyxów. Ten fenomen zauważyłem już w 2022, gdy testowałem aplikację GW. Nie da się ukryć, że jest to spora zaleta.
Wattpad to inna aplikacja bardzo popularna wśród osób używających czytników inkBOOK. No i może tutaj okładki nie są aż tak istotne jak treść, ale też wnoszą znacznie więcej życia do tej aplikacji.

Również Kindle, którą to aplikację zawsze sprawdzam na czytnikach wygląda w kolorze zdecydowanie lepiej.

Nawet ekran startowy, wypełniony amazonowymi reklamami prezentuje się lepiej niż na… prawdziwych czytnikach Kindle, a to przez to, że okładki naszych książek są większe i lepiej wyróżnione.
Z pobieraniem i czytaniem książek z chmury w aplikacji Kindle nie miałem problemów, ale z jednym wyjątkiem: gdy włączyłem korzystanie z klawiszy głośności (które symulują boczne klawisze), często strony zmieniały się dwukrotnie. Nie jestem pewien, z czego to wynika. Próbowałem w ustawieniach zmniejszyć czułość przycisków, ale bez zmian – zresztą podczas czytania EPUB czy PDF przyciski działały prawidłowo. Zostanie to sprawdzone przez producenta.
Podsumowanie
Wielką zaletą inkBOOK Solaris Color jest cena – to jeden z najtańszych czytników z ekranem Kaleido na rynku. W ciągu paru lat kolorowy e-papier z czegoś co jest opcją „premium”, stał się po prostu jednym z możliwych wyborów, za który dużo nie dopłacamy.
Pozostaje oczywiście pytanie o sens kolorowego ekranu. W ubiegłym roku porównywałem ze sobą zwykły i kolorowy czytnik Kobo Clara. Podobnie jak wtedy, kolor robi wrażenie i zmienia postrzeganie zarówno czytnika, jak i książek. Ale wydaje mi się, że im mniejszy ekran, tym mniej zauważalne są zalety koloru. Nie będziemy czytali przecież skomplikowanych PDF czy komiksów.
Mimo tego, kolor na nowym czytniku inkBOOK po prostu spełnia swoją rolę. Okładki, podkreślenia, mapki w plikach PDF, zdjęcia w aplikacjach – to wszystko w kolorze nabiera innego wymiaru. A sam tekst przez zastosowanie ekranu wyższej rozdzielczości wygląda nawet lepiej niż na czarno-białym Solaris.
Oczywiście, kolorowy ekran ma swoje ograniczenia, a odświeżanie mogłoby być szybsze. Jeśli zastanawiacie się, którą wersję Solaris wybrać, przypuszczam, że ten artykuł trochę pomoże, choć na pewno nie rozwiązałem wszystkich dylematów. Ostatecznie jednak, gdy już odpalimy książkę, czy to z dysku czy z abonamentu – oba czytniki się sprawdzą.
A czy Wy macie już inkBOOK Solaris Color? Jakie są Wasze wrażenia? Oczywiście, jeśli będą jakieś pytania, postaram się odpowiedzieć w komentarzach.
Przypominam też, że do 1 grudnia trwa promocja z okazji Black Weeks na wszystkie modele inkBOOK.





Też pęka ekran od leżenia na półce a producent mówi że to nasza wina i za naprawę chce więcej niż za nowego Kindle?
Nie słyszałem, żeby ekrany inkbooków często pękały. Ale po raz kolejny wstawiasz ten komentarz pod jakimś postem. Kolejne potraktuję jako trolling.
Cześć. Sprawdzałeś może prędkość przewijania stron przyciskami vs dotykiem?
Moim zdaniem jest podobnie, ale jeśli chcemy szybko zmienić kilka stron, to szybciej będzie dotykowo, bo przycisk wtedy trzeba wcisnąć kilka razy (nie ma np. opcji „dłuższego wciśnięcia”).
Nie znam jakości inkBooków ale podoba mi się ten design czytników, więc deklaruję zakup podobnego z ekranem 10″ 300dpi (najlepiej czarno-biały ale od biedy może być i kolorowy). Może firma weźmie to pod uwagę w planach rozwoju swoich produktów ;-)
Myślę, że będą to rozważali, chociaż to wymagałoby troszkę zmiany koncepcji produktu. Bo zwróć uwagę, że właściwie wszystkie czytniki 10″ to również tablety/notatniki. A tu trzeba sporo zainwestować w oprogramowanie, żeby to dobrze działało. InkBOOK to jednak głównie czytnik z możliwością odpalenia aplikacji Androida.
Tablet/notatnik mogę już kupić od innego producenta. Ja szukam czytnika 10″ z ergonomicznymi klawiszami. Dla mnie komfort czytania na 10″ przeważa nad zmniejszoną mobilnością, a 300 dpi jest mi potrzebne do PDFów. Mam teraz wielokrotnie naprawianego Inkpad X i nie mam się na co przesiąść.
Kupiłam i zwrocilam. Bateria ma trzymać 21 dni ale… przy czytaniu 30 minut dziennie z wyłączonym WiFi i bez podświetlania. Realnie dalej na to 10,5 h bez internetu i bez oświetlenia. Nie ma możliwości instalacji programów bo nie obsługuje sklep play mimo że jest na androidzie. Mnie nie zachwycił