Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Test Kobo Remote – wygodny pilot do zmiany stron na czytnikach Kobo

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Oto krótki test Kobo Remote – nowego pilota do zmiany stron na czytnikach Kobo.

Zalety pilotów do czytników wydają się dość oczywiste. Pilot przydaje się do zmiany stron bez wysiłku, gdy nie chcemy lub nie możemy podnieść dłoni. Dla niektórych to wręcz kluczowe ułatwienie życia – dotyczy to np. osób chorych, z ograniczoną mobilnością. Ale przyda się też, jeśli zimową porą chcemy sobie leniwie płynąć przez książkę, ręce trzymając pod kocem.

Dlatego dziwi mnie, że nie wszyscy producenci takie akcesoria mają, sam Rakuten (właściciel marki Kobo) ogłosił takie urządzenie dopiero pod koniec ubiegłego roku.

Pilot działa ze wszystkimi czytnikami Kobo, które mają łącze Bluetooth. Są to aktualnie sprzedawane modele:  Clara BW, Clara Colour, Libra Colour, Elipsa 2E, ale też starsze, takie jak Clara 2E, Libra 2 albo Sage.

Kobo Remote kupimy w sklepie Czytio, który jest polskim dystrybutorem. Pilot kosztuje aktualnie 119 zł i dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej oraz białej.

Pilota otrzymałem do testu od sklepu Czytio, ale wszystkie opinie są wyłącznie moje. W artykule są linki afiliacyjne.

Wygląd pilota

W niewielkim pudełku poza pilotem dostajemy smycz oraz krótką instrukcję w wielu językach, również po polsku.

Przejdźmy do wyglądu pilota. Na górze mamy dwa przyciski – większy przenosi do przodu, mniejszy do tyłu.

Dolna strona pilota wyprofilowana, aby łatwiej go było trzymać. Widzimy też komorę na jedną baterię AAA.

Z kolei na górnej krawędzi pilota mamy przycisk aktywujący parowanie z czytnikiem.

Podłączenie do czytnika

Zanim skorzystamy z pilota, musimy zaktualizować oprogramowanie czytnika.  Zostaniemy przy okazji powiadomieni o wprowadzeniu Kobo Remote.

Samego pilota należy „włączyć”, wyciągając folię blokującą baterię. Niebieska dioda LED z tyłu pilota zacznie szybko migać, co oznacza, że pilot wszedł w tryb parowania.

No i jeśli na czytniku wejdziemy w połączenie Bluetooth zobaczymy go na liście.

Po połączeniu pilot jest gotowy do pracy.

Kobo Remote w praktyce

Korzystanie z pilota jest banalne. Większy przycisk (pasujący idealnie pod kciuk) zmienia strony do przodu, mniejszy – do tyłu. Na czytniku Kobo Libra Colour szybkość zmiany stron jest porównywalna ze zmianą klawiszami fizycznymi. Nie ma też żadnego opóźnienia. Po chwili zapominam, że go trzymam, a strony płyną i płyną…

Jeśli korzystamy z audiobooków (zakupionych w sklepie Kobo), przyciski przewijają je o 30 sekund do przodu i do tyłu.

Pilot jest bardzo lekki – bez smyczy (ale z baterią) waży ledwie 35 g.

Bardziej zaawansowani użytkownicy mogą kręcić nosem na to, że pilot poza zmianą stron nie ma żadnych innych funkcji. Można sobie wyobrazić np. zmianę rozdziału przez dłuższe wciśnięcie przycisku, albo podłączenie jakiejś funkcji specjalnej pod równoczesne wciśnięcie obu. Ale jestem przekonany, że 95% czytelników wystarczą istniejące funkcje.

Warto zwrócić uwagę, że nie ma możliwości „wyłączenia” pilota, innego niż wyjęcie baterii. No, tak jak z pilotem do telewizora. Na czytniku możemy oczywiście wyłączyć Bluetooth, wtedy nastąpi rozłączenie.

Można by narzekać na to, że pilot wykorzystuje baterię, zamiast ładowanie przez USB – ale według producenta jeden paluszek AAA wystarczyć ma na kilka miesięcy.

Z niektórych recenzji wynika, że korzystanie z pilota (i włączonego BT) zwiększa zużycie baterii na czytniku, ale korzystałem zbyt krótko, aby to potwierdzić.

Czy Kobo Remote działa z innymi czytnikami?

Czy pilota da się połączyć z innymi czytnikami, które obsługują Bluetooth?

Połączyć się da. Ale w przypadku czytników PocketBook nie zauważyłem żadnych efektów.

Z kolei w przypadku Onyx Boox na testowanym niedawno Go 7 Color II pilota podłączyłem, jednak zmienia on…  wielkość czcionki, a nie strony. Nie wiem, czy jest jakaś możliwość, aby to zmienić.

Warto jednak zaznaczyć że do czytników Onyx możemy dokupić firmowy kontroler Bluetooth i to nawet o 20 zł taniej.

Podsumowanie

Kobo Remote miał premierę pod koniec roku 2025, a zainteresowanie było podobno tak duże, że w pewnym momencie zapasy się wyczerpały – zresztą na oficjalnej polskiej stronie Kobo jest oznaczony jako niedostępny.

Dostałem go do testów jeszcze w grudniu i planowałem pierwotnie napisać o nim jeszcze przed świętami, bo wydawał się idealnym prezentem świątecznym dla fanów Kobo.

Jest to niedrogie (oczywiście relatywnie) akcesorium, które po prostu spełnia swoją rolę, dlatego nie zdziwię się, jeśli wielu użytkowników Kobo zrobi sobie taki prezent bez okazji. 😉

PS. Parę lat temu testowałem pilota do Kindle – wygląda podobnie, ale działa na zasadzie wirtualnego „palca” przesuwającego strony.

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

28 odpowiedzi na „Test Kobo Remote – wygodny pilot do zmiany stron na czytnikach Kobo

  1. Wojtek pisze:

    Moja opinia, jaką wpisałem na portalu Czytio.
    Posiadam pilota.
    Jest nieco bardziej krytyczna, niż Twoja – ale krytykuję słabe testy, jakie zrobił Rakuten wypuszczając wadliwe oprogramowanie do czytnika, żeby obsługiwał pilota. Samo urządzenie świetne, znacznie lepsze niż pilot Onyxa pod względem ergonomii użytkowania (miałem pilota Onyxa i czytnik Onyx Page). Ale musi być poprawka softu, inaczej używanie irytuje.

    „Sam produkt jest bardzo dobry, dobrze wykonany, wyważony, bez zarzutu.
    Dość mocno rośnie zużycie energii podczas korzystania z pilota, moje testy pokazały, że to jakieś 8 – 9% baterii na godzinę (z wyłączonym bluetooth i wifi mam zużycie jakieś 4% na godzinę).
    Dodatkowo, równolegle z pilotem Kobo zaktualizowało soft, aby czytniki obsługiwały pilota i są tam błędy. Włączenie bluetooth powoduje automatycznie włączenie WIFI (a więc jeszcze większe zużycie baterii). Zamknięcie czytnika i otworzenie kompatybilnej okładki, która wzbudza czytnik, powoduje włączenie WIFI i BT nawet, jeśli przed zamknięciem były wyłaczone.
    Podsumowując: urządzenie dobre, potrzebne i z potencjałem. Do poprawki zarządzanie energią i błędy w oprogramowaniu, dlatego tylko trójka póki co w ocenie. Wytestowanie tego nie było takie trudne, Kobo powinno zauważyć te problemy zanim zaktualizowali soft.
    Ja testowałem na Kobo Libra 2.”

    3
  2. kjonca pisze:

    120 PLN to niedrogie akcesorium? Hm. Może ja jestem jakiś skrzywiony.

    12
    • Robert Drózd pisze:

      To się trochę wytłumaczę. :D

      Oczywiście że patrząc na koszt elektroniki (5 zł?) cena jest zbójecka i Kobo na pewno ma tu ładną marżę. Ale biorąc pod uwagę potencjalne korzyści, jeśli ktoś takiego pilota potrzebuje, wydatek jest uzasadniony i nie aż tak wysoki.

      Poza tym pisząc „niedrogie” miałem w pamięci ceny rysików Kobo Stylus, albo oryginalnych okładek, które akurat mają swoje zamienniki.

      0
  3. Janusz pisze:

    Warto tutaj przy okazji wspomnieć o alternatywach, bo np już za jakieś 40 zł da się wyrwać np 8bitdo micro, mały kontroler do retro gier, ale z powodzeniem powinien działać z większością urządzeń BT, a poza tym ma duże możliwości konfiguracji każdego przycisku. A jeśli u kogoś do tego dochodzi jeszcze koreader (na kobo da się jak najbardziej) to „sky is the limit’.

    3
    • Robert Drózd pisze:

      Kluczowe jest słowo „powinien”. :)

      1
      • maciekk pisze:

        Więc odpowiadam na kluczowe słowo: działa. Kosztuje ok 60 zł nowy, używane można kupić za ok. 40 zł. Ma natomiast mnóstwo możliwości: u mnie przerzuca strony do przodu i tyłu, obraca ekran, zwiększa i zmniejsza czcionkę, zwiększa i zmniejsza oświetlenie, zmienia rozdziały. A więc naprawdę sporo potrafi.. Oczywiście dwa wyjaśnienia: korzystam z KOReader i do konfiguracji wymagana jest podstawowa znajomość komputera.

        1
  4. Szymon pisze:

    Dlaczego Amazon nie zrobi podobnego rozwiązania dla Kindle?

    4
    • Robert Drózd pisze:

      To jedna z zagadek ludzkości. No, ale Kobo wpadło na to dopiero niedawno, może w Amazonie też się ktoś ocknie.

      1
    • Herklotz pisze:

      Amazon jest strasznie niemrawy. Oprogramowanie kindla to drewno w dodatku przemoczone. Wypuscili update ze stuknięciem w tyl opudowy ale nie doszlo do wszystkich. U mnie nadal nie dziala. Musiałem kupic na Alliexpres zmieniacz stron, ktory mysi miec fizyczny kontakt z wyswietlaczem.

      1
  5. Maciek pisze:

    Też wydaje mi się, że ponad stówka za dwuprzyciskowe urządzenie to sporo. Ja się rozglądałem za jakimś pilotem i okazało się, że stary pilocik do selfie kupiony ładne parę lat temu, pewnie za kilkanaście złotych, w tej roli świetnie się sprawdza. Akurat też ma dwa przyciski bo miał ambicję obsługiwać iOSa większym i Androida mniejszym. Początkowo też wydawało mi się, że Pocketbook nie umie się nim posłużyć. Już go miałem usuwać ale dostrzegłem w menu opcję „Mapowanie klawiszy” i to jest tu świetnie rozwiązane, bo można przypisać akcję do każdego przycisku. Ten pilocik jest wielkości pięciozłotówki więc działa na pastylce CR 2032 i ma wyłącznik.
    Sprawdziłem również pilota wypinanego z selfiesticka i też działa choć ma tylko jeden przycisk, ale za to dwufunkcyjny bo poza krótkim przyciśnięciem, dłuższym się go włącza i wyłącza. Myślę, że warto się porozglądać, choć nie wiem jak inne czytniki sobie poradzą z niededykowanym urządzeniem.

    Ja dodatkowo korzystam z pilota z czytnikiem pedałując na rowerze stacjonarnym

    5
    • TeżMaciek pisze:

      A to ciekawe ten pilot z selfiestick’a, też takiego mam. Czy możesz zdradzić, czy to tylko na Pocketbook’u działa? A może ktoś wie, czy jest szansa, jeśli chodzi o Kindle?

      0
      • Maciek pisze:

        Z klasycznych czytników mam tylko Erę, Kindla nie posiadam. Sparowałem przed chwilą pilota od kija z Onyx Booxem, tyle, że to mało miarodajny test, bo tu rządzi dwunasty Android. Miłe jednak, że zadziałał od strzała w Neo Readerze ale to też żadna niespodzianka jak się zastanowić, bo on ma skonfigurowane przyciski głośności do przewracania kartek a taki pilot domyślnie działa jak klawisz zwiększania głośności gdy podłączymy go do urządzenia mobilnego. Nie zadziałał jednak w aplikacji Kindle i nie znalazłem w jej ustawieniach możliwości przypięcia do przycisków głośności przewracania stron. Zdałem sobie sprawę, że mogłem z takiego pilota korzystać gdy czytałem na tabletach, byle aplikacja to czytania potrafiła przewracać strony przyciskiem podgłaśniania

        1
    • levii pisze:

      Taka analogia – ładnych parę lat temu potrzebowałem dodatkowej dedykowanej małej jednoręcznej klawiatury do pracy na programach graficznych (chodziło o ergonomię, klawisze, które można było „zaprogramować” do konkretnych poleceń czy skrótów oraz jedno kółko) oraz myszki z opcją dodatkowych programowalnych przycisków. Najtańsza taka klawiatura do grafiki była w cenie ponad 500 zł a myszki jeszcze droższe. Już miałem się zdecydować na ich zakup ale ktoś mi doradził bym poszukał takich rzeczy dla graczy. Okazało się, że takie myszki i klawiatury są i to w większej rozpiętości cenowej. Zamiast wydawania prawie 1k zł kupiłem oba urządzenia za niecałe 400 zł. W obu przypadkach była możliwość „programowania” klawiszy i przycisków – nawet lepsza bo te dla grafików były głównie kompatybilne z programami firmy Adobe i nie dało się zmieniać kombinacji przypinanych skrótów na inne.

      Tak samo jest z tymi dedykowanymi urządzeniami do czytników. Fakt, są dosyć dobrej jakości ale też bardzo drogie, a jest masa tańszych „zamienników”. Może trochę gorszej jakości ale jeszcze na akceptowalnym poziomie. Tutaj najlepiej nadają się czytniki oparte na systemie Android, ponieważ można kupić prosty pilot na BT i za pomocą wielu dostępnych programów dowolnie „mapować” jego przyciski. Zrobiłem to też np. na swoim telefonie, który służy mi na rowerze do nawigacji, jako licznik itp. Prosty pilot na BT zamocowany na kierownicy mam dostępny pod kciukiem i bez odrywania ręki steruję sobie kilkoma funkcjami. Na czytnikach firmy Onyx też się sprawdzają takie rozwiązania.

      Jeśli chodzi o dodatkowe wyposażenie do czytników to dobijają mnie też ceny różnych etui. Pamiętam jak do mojego Boox Note Air kupiłem etui (nie pamiętam ale było to chyba od producenta tego czytnika) i mnie szlag trafił bo cena była z kosmosu, a plastik w nim zastosowany pękał wręcz od „samego patrzenia” :)))

      4
  6. Jacek Huszcza pisze:

    Mam i działa również z Tolino. Tyle że jak leżą dwa czytniki w jednym pomieszczeniu i obydwa są sparowane z tym jednym gwizdkiem to może być że strony będzie przerzucał nie w tym co trzeba.
    A i działa jeszcze z tabletem Nokii T-20. Ogólnie fanaberia ale kupiłem i rzuciłem w koszty bo warty co najwyżej dwie dychy albo jako gadżet

    0
  7. Artur pisze:

    Również zakupiłem ww pilot i zmienia to dla mnie osobiście wygodę czytania.
    Czytnik mam na uchwycie koło łóżka i nie trzymam go w rękach.
    Jeżeli kogoś interesuje alternatywa za około 20zł to polecam Hanlin Yue E2 remote.
    Pilot nie działa od razu z Kobo.
    Trzeba ściągnąć oprogramowanie ze strony producenta i wybrać Kobo.
    Po 5 minutach można używać.

    6
  8. Marcin pisze:

    Zainteresowanym wsparciem dla starszych czytników, jak na przykład Kobo Libra 2, polecam poczytać inne recenzje… W skrócie, poza drenowaniem baterii, problemem jest dość agresywne usypianie połączenia i to, że często trzeba wejść w menu Bluetooth, aby wznowić połączenie.

    Co do WiFi, które włącza się razem z Bluetooth, to na Reddit widziałem wątek ze screenami z odpowiedzi wsparcia technicznego Kobo i wyjaśnieniem, że to zamierzone działanie.

    Jako posiadacz Libra 2 zrezygnowałem z zakupu pilota.

    1
  9. Maciek pisze:

    Wspomniałeś Robercie o zwolennikach ładowania przez USB takich urządzeń jak ten pilot. Kiedyś wydawało mi się to atrakcyjne, od lampki rowerowej po piloty właśnie, choć wtedy interesowały mnie te do sterowania slajdami prezentacji. Tyle, że jak się toto wyczerpie to trzeba podłączyć do ładowania i już urządzenie jest nieużywalne. Zatem w tym przypadku, który wyżej opisujesz możliwość użycia paluszkowych akumulatorów, które mogę zmienić w dwie chwile gdy się wyczerpią uważam za silny atut

    2
  10. sfdgv pisze:

    Wynalazek rodem z telezakupów.

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Bardzo jestem ciekaw, jak w telezakupach sprawdziłaby się sprzedaż czytników. :D Bohaterka narzeka że nie widzi dobrze liter, przychodzi sąsiadka, pokazuje czytnik „o tu mogę sobie powiększyć”. Tylko 600 zł + koszty wysyłki.

      4
      • levii pisze:

        …ale ja własnie swój pierwszy czytnik dlatego kupiłem, bo nie chciałem używać okularów do czytania książek :))) – więc ta reklama była widać stworzona dla mnie :)))

        1
  11. Peter pisze:

    A jaki pilot działa na Pocketbookach? Chętnie bym sobie taki sprawił.

    0
  12. kondrart pisze:

    Urządzenia posiadające bluetooth i WiFi mogą cuda. Ale mają to równo poblokowane w sofcie. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby czytnik dał się obsługiwać stickiem, klawiaturą bluetooth, aplikacją na komórkę itp. Podobnie nie ma potrzeby sterowania telewizorem z pilota, komórka by wystarczyła. Ale jak już producent łaskę zrobi to soft wymaga hasła do WiFi, maila, numeru PIN karty i zdjęcia z całą rodziną (żart).

    4
    • Wojtek pisze:

      Czy jest ktoś, kto chciałby przewracać strony w czytniku przy pomocy smartfona? :-)
      Taki pilot ma być właśnie taki jak w Kobo.
      Dwa guziki, jeden wielki (do przodu), drugi mniejszy (do tyłu).
      Idealny kształt, masa, bardzo długa praca na 1 paluszku.
      Jeśli poprawią soft, to jest to idealny gadżet.
      Często czytam na Libra 2 na leżąco, czytnik w podstawce OnyxBoox (tej takiej srebrnej, z wymiennym uchwytem, IMHO najlepsza podstawka do czytnika do 10 cali), strony zmieniam pilotem. Wygoda nieziemska :)
      Miałem kiedyś czytniki Onyxa i ten pilot Onyxa.
      Raz, że przyciski miał nieergonmiczne, za małe, pilot był prostokątny, niewygodny w trzymaniu, miał dużo przycisków, któymi można było dużo zrobić….. tylko po co?
      W takim urządzeniu mniej znaczy więcej.
      Kobo zrobił to świetnie (oprócz softu do tego, ale to pewnie poprawią)

      0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.