Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Last Minute: Kindle Paperwhite III za ok. 520 zł, Kindle 8 za ok. 260 zł!

Ruszają lektury.gov.pl – rządowy projekt z lekturami szkolnymi w e-bookach

Ruszył dzisiaj zapowiadany od pewnego czasu serwis lektury.gov.pl. Ma on ułatwić dostęp do lektur szkolnych w formie e-booków i audiobooków. Są też formaty czytnikowe, czyli EPUB i MOBI.

Zamierzenia są szerokie. Tak czytamy w zakładce „O projekcie”:

Rozwój Internetu i postępująca cyfryzacja oznaczać powinny łatwiejszy dostęp do klasycznych dzieł polskiej i światowej literatury. Uruchamiając portal Lektury.gov.pl, oddajemy w Państwa ręce nowe narzędzie ułatwiające zapoznawanie się z utworami literackimi będącymi na liście lektur szkolnych.

Serwis Lektury.gov.pl to realizacja postulatu budowy otwartych, dostępnych i przyjaznych cyfrowych zasobów edukacyjnych i kulturowych. Projekt został zainicjowany przez dwa ministerstwa: Ministerstwo Rozwoju, oraz Ministerstwo Cyfryzacji. Dzięki tej inicjatywie lektury można pobierać przez Internet i słuchać ich wersji audio lub czytać w dowolnym momencie za pomocą wygodnej aplikacji mobilnej.

Serwis powstał przede wszystkim z myślą o uczniach i studentach, nauczycielach i wykładowcach, ale zachęcamy do korzystania z niego wszystkich, którzy chcą poznać lub przypomnieć sobie najważniejsze dzieła literatury polskiej i światowej.

Lektury.gov.pl zbierają w tym momencie około 700 utworów – zarówno powieści, jak i krótkich tekstów, np. wierszy.

W promocję serwisu zaangażowali się m.in. minister cyfryzacji Anna Streżyńska i wicepremier Mateusz Morawiecki, na stronie głównej zobaczymy filmy, na których czytają fragmenty lektur.

Zawartość serwisu

Katalog możemy przeglądać według autora, rodzaju i gatunku literackiego, a także epoki – i co ważne: formatu, w jakim plik jest dostępny.

Jakie książki są dostępne? Mniej więcej te same, o których piszę w swoich artykułach przeglądowych:

Mocno reprezentowane są takie epoki jak renesans, oświecenie, romantyzm, pozytywizm. Co nie dziwi, bo przecież większość tytułów wybranych jako lektury jest od dawna w domenie publicznej.

Potem jest gorzej. Szczególnie biednie wygląda katalog współczesności – 5 tytułów?

Nie znajdziemy tu nowych tytułów – wszystkie książki pochodzą z istniejących źródeł. W przeważającej większości są to po prostu e-booki z Wolnych Lektur, dostępne w domenie publicznej. Każdego takiego e-booka można pobrać w trzech formatach – EPUB, MOBI, PDF, a także czytać online.

Tu przykład dla fraszek Kochanowskiego (tak, słynna „Na matematyka” też jest!).

Część tytułów, które są objęte prawami autorskimi można przeczytać w aplikacji Legimi. Jeśli dobrze rozumiem, czytelnik otrzymuje darmowy abonament na lektury. Niestety – lektury przeczytamy tylko w aplikacjach na tablety i smartfony. Czemu nie na czytniki – tego nie wiem.

Warto też wspomnieć o audiobookach – ponad 200 tytułów ściągniemy jako MP3. To może być dobra okazja do przypomnienia sobie klasyki. Choć ponownie – to zwykle nagrania z Wolnych Lektur.

W kategoriach filtrowania dziwi mnie brak klucza, który wydaje się oczywisty, czyli… przejrzenia listy lektur do danej klasy. Jeśli chciałbym ściągnąć np. wszystkie lektury obowiązkowe do V klasy – muszę każdej szukać po kolei. Również na stronie danej lektury nie mamy informacji, w której klasie jest to lektura i czy jest obowiązkowa, czy uzupełniająca.

Czego mi w tym projekcie brakuje?

Najpierw dwie kwestie formalne.

  • Po pierwsze: Brak wzmianki o czytnikach. „Lektury, które możesz zawsze mieć przy sobie. Dostępne na komputerze, telefonie i tablecie”. Czy można skomentować ignorancję, która nie zauważa najważniejszego urządzenia do czytania?
  • Po drugie: Brak edukacji nt. e-czytania. Twórcy serwisu zakładają, że korzystanie z opublikowanych książek będzie oczywiste. A tymczasem tak nie jest. Wypadałoby wyjaśnić, co to jest EPUB, co to jest MOBI, jaki format wybrać i kiedy warto ściągnąć plik, a kiedy czytać online.

Ale ważniejszy jest brak nowych treści. Serwis lektury.gov.pl po prostu zbiera to, co opublikowano gdzie indziej, co jest oczywiście cenne, bo w ten sposób informacja o bezpłatnych lekturach będzie się rozprzestrzeniać. Ale żałosny wygląd zakładki „Współczesność” pokazuje, że można i trzeba pójść dalej.

Pamiętacie obietnice sprzed paru lat, jakie wiązały się z debiutem programu Udostępnianie piśmiennictwa? Mieliśmy dostać „Mistrza i Małgorzatę”, „Zbrodnię i karę”, „Solaris”, dramaty Mrożka, cykl historyczny Jasienicy.

W ramach tego programu zdołano przez parę lat opublikować… kilkanaście skanów w bibliotece Polona, bo nikt nawet nie pomyślał, że udostępnienie powinno polegać na publikacji takich formatów, które nadają się do czytania. Gdyby nie wolontariusze z Wikiźródeł, którzy sami obrabiają te skany, takich tytułów jak „Konopielka” czy  „Ciemności kryją ziemię” nadal byśmy nie mogli przeczytać na czytniku.

Zawartość serwisu lektury.gov.pl pokazuje, że różne państwowe programy wspomagania czytelnictwa nie współdziałają ze sobą.

Podsumowanie

Pierwsze słowo, jakie mi się tutaj nasuwa to – nareszcie! Taki serwis jak lektury.gov.pl powinien powstać już dawno. Skoro polski system szkolny nakazuje uczniom czytanie konkretnych utworów, powinien też do nich ułatwiać dostęp.

Lektury opublikowane jako e-booki pozwalają odciążyć biblioteki szkolne i publiczne. W perspektywie – zmniejszą być może wydatki na „obowiązkowe” teksty i pozwolą je przenieść na inne książki.

Jeśli chodzi o wykonanie – mam jednak wrażenie, że jesteśmy dopiero na początku długiej drogi. Dobrze, że zebrano publikacje dostępne w różnych źródłach. Ale liczę na to, że taki projekt zapewni nam dostęp do większości lektur szkolnych, nie tylko tych „klasycznych dzieł”, które już i tak były udostępnione. Tu konieczna jest reforma nieefektywnego programu „Udostępnianie piśmiennictwa”, tak aby utwory ważne dla kultury polskiej były też publicznie dostępne.

Chciałbym też, aby taki projekt w większym stopniu pokazywał, jak wygląda e-czytanie i do tego zachęcał. I aby serwis z lekturami odwiedzali nie tylko ci, którzy muszą – ale również ci, którzy chcą czytać wartościowe książki.

Ciekawe jestem, co sądzicie na temat tego serwisu? I co byście w nim zmienili?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

35 odpowiedzi na „Ruszają lektury.gov.pl – rządowy projekt z lekturami szkolnymi w e-bookach

  1. Magdalaena pisze:

    Jako dorosła i bezdzietna czytelniczka weszłam do katalogu na próbę i poczułam się zdezorientowana. Niektóre tytuły odsyłają do legimi (https://www.legimi.pl/lektury/#main-text) z adnotacją, że dla uczniów będzie za darmo (a co nie-uczniami?)
    Przy audiobookach natomiast zdziwił mnie brak nazwiska lektora.

    No i jeszcze – jaki jest sens wydawania ebooków w tomach? przecież żaden czytnik nie jest tak mały, żeby nie udźwignąć całych „Chłopów”.

    6
    • Igor pisze:

      Bo nauczyciele (albo podstawa programowa) traktują te książki w ten sposób, tj. omawiają tylko „Jesień” z Chłopów – więc ja tu widzę jakiś sens.

      4
      • Sławek pisze:

        No niby tak, ale przecież poszczególne części/tomy, gdyby były w jednym pliku, to wewnątrz nie będą ze sobą połączone w sposób nie do odróżnienia (mam na myśli nie tylko „Chłopów”). Uczniowie nie są chyba aż tak nierozgarnięci, że nie zauważą kolejnej części/tomu. Ponadto istnieje coś takiego jak spis treści. Cały tekst w jednym pliku, to też okazja do przeczytania więcej niż wymagane minimum.
        Wracając do „Chłopów” – ja przeczytałem całych (jako lekturę), choć wymagana była tylko część.

        5
        • Sławek pisze:

          Jednak jest możliwość pobierania w częściach, jak i w całości. Przynajmniej „Potop” Sienkiewicza.

          2
    • Tomek pisze:

      „z adnotacją, że dla uczniów będzie za darmo (a co nie-uczniami?)”

      Dla uczniów powinny być ebooki ze streszczeniami… ;D

      6
  2. Pawel pisze:

    „Czy można skomentować ignorancję, która nie zauważa najważniejszego urządzenia do czytania?”

    Na stronie z FAQ Legimi jest cos takiego:

    „Czy ebooka mogę czytać na Kindle?
    Ebooków dostępnych w promocji nie można czytać na Kindle.”

    2
    • Athame pisze:

      Czyli cała akcja wątpliwej jakości (delikatnie ujmując).

      9
    • Robert Drózd pisze:

      O tym też napisałem. Ale pliki epub/mobi (głównie te z Wolnych Lektur) są przeznaczone na czytniki.

      2
    • Sławek pisze:

      No ale jak piszesz – to jest na Legimi. Informacje o tym na jakich urządzeniach można czytać, powinna być na lektury.gov.pl. Część tytułów pobierzesz nie udając się do Legimi.

      0
  3. Paweł pisze:

    Pomysł jak najbardziej godny uwagi i … dopracowania. Skoro ME wymaga od nauczycieli realizacji obowiązkowej podstawy programowej, w tym omówienia konkretnych lektur, a od uczniów ich przeczytania, cała lista obowiązkowych lektur powinna już dawno być dostępna w wersji elektronicznej i to bezpłatnie dla uczniów , rodziców, nauczycieli … Przecież wmawia nam się od lat, że edukacja w Polsce jest bezpłatna.
    Oczywiście wymaga to nakładów finansowych, odpowiedniej logistyki, oprogramowania i przede wszystkim promocji. Stan czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży jest w naszym kraju zatrważający!!! Wielu Polaków nie przeczytało w ostatnim roku ani jednej książki!!! Zatem promocja, zachęcanie, darmowe lektury dostępne dla wszystkich ( nie tylko uczniów i nauczycieli ) są doskonałym pomysłem. Poszedłbym jeszcze dalej i dodał choć kilkadziesiąt pozycji w obcych językach, tych najczęściej nauczanych w naszym kraju: angielski, niemiecki, hiszpański, francuski, rosyjski. Mogłyby to być mniejsze objętościowo „readersy” z podziałem na odpowiedni poziom znajomości / zaawansowania dla osób uczących się danego języka, jako wsparcie dla tych właśnie osób… Wiem , marzę tylko :)

    6
    • Doman pisze:

      „Przecież wmawia nam się od lat, że edukacja w Polsce jest bezpłatna.”
      Oczywiście, że w praktyce szkoła sporo kosztuje, ale myślę, że podręczniki to jedno z ostatnich miejsc na liście finansowych zmartwień rodziców. Z czasów swojej nauki nie pamiętam lektury, którą musiałbym kupić. Zawsze dało się wypożyczyć, z biblioteki szkolnej, miejskiej, od sąsiadów itp. OK, teraz gdy jest moda na grzebanie w listach lektur biblioteki nie są może w stanie nadążać ze wszystkimi nowościami, ale bez przesady. Czytnik czy tablet też przecież za darmo nie jest.

      2
      • Doman pisze:

        „podręczniki to jedno z ostatnich miejsc na liście finansowych zmartwień rodziców” – oczywiście miałem na myśli „lektury”, bo same podręczniki to odrębna historia.

        0
  4. anka pisze:

    oddaję kody do woblinka. ważne 19 styczeń:
    qynmtsoh
    nswggduc
    ymxjachp
    dwmwcptl,
    ysmbodlc
    pigwrdjp
    tvhbdafd
    gymyezdr
    mhggryny
    oevzfvsl
    iuisspxr
    ndsxhvvb
    obyoztgt
    oldsjida

    4
  5. Monika pisze:

    Jeśli projekt będzie rozwijany, to może być z tego coś dobrego. Poczekamy, zobaczymy.

    3
  6. Sławek pisze:

    „Warto też wspomnieć o audiobookach – ponad 200 tytułów ściągniemy jako MP3. To może być dobra okazja do przypomnienia sobie klasyki. Choć ponownie – to zwykle ”

    Robercie, coś „zjadło” koniec zdania.

    1
  7. maria pisze:

    Jeden wielki idiotyzm.

    Tyle błędów że aż szkoda czasu by je po kolei wymieniać. Więc może przejdę od razu do meritum. Zamiast wydawać kasę na autopromocję polityków należało za tę kasę wykupić kilka tytułów i umieścić w Wolnych Lekturach. Tam książki są porządnie opracowane, z przypisami i dostępne w wielu formatach.

    Inna sprawa że tworząc listę lektur obowiązkowych należało brać pod uwagę tylko te których autorzy (lub właściciele praw) godzą się an publikację w Wolnych Lekturach. Bez problemu znajdzie się sporo współczesnych pozycji dla dzieci które są wydawane w seriach i na pewno część autorów zgodziłaby się by pierwszy tom był darmowy. Zarabialiby na papierze oraz kolejnych tomach serii.

    20
    • Józef pisze:

      Cały sens to właśnie autopromocja polityków dzięki pracy wykonanej przez innych.

      16
    • Robert Drózd pisze:

      Problem w tym, że na to kasa *już* została przeznaczona – do tego był właśnie program Udostępnianie piśmiennictwa. Ale coś w tym programie nie zadziałało – może stawki oferowane autorom/spadkobiercom były zbyt niskie? Nie wiem.

      2
  8. Rafał pisze:

    ” To może być dobra okazja do przypomnienia sobie klasyki. Choć ponownie – to zwykle”

    Tu chyba autor zgubił frazę.

    Poza tym to przez 8 lat Polki i Polacy byli pozbawieni dostępu do literatury i należy pochwalić,że coś się zaczyna zmieniać :)

    6
  9. lukaszkuch pisze:

    Robert, wyślij na twitterze linka do tego artykułu Streżyńskiej. To chyba jedyny polityk wysokiego szczebla, z którym da się skontaktować i który osobiście odpisuje. I piszę to mimo tego, że nie jestem w stanie ścierpieć partii z której wywodzi się Pani Minister.

    0
  10. mrt pisze:

    tajemniczy ogród i księga dżungli – współczesność?
    są w domenie publicznej od dłuższego czasu :)

    0
    • Robert Drózd pisze:

      No właśnie, Księga dżungli to lata 90. XIX wieku, najwyraźniej nie pasowala do żadnej innej kategorii, np. pozytywizmu :)

      0
  11. krzyszp pisze:

    To jest żałosne, że sukcesem jest zdublowanie pracy uczynionej przez społeczność dawno tego…

    10
  12. On pisze:

    Beznadzieja! Czytaliście regulamin? Wszystko ustawione pod przetarg na czytniki do szkół. Wycinek choćby poniżej:

    „Urządzenie – urządzenie końcowe, na którym Użytkownik może korzystać z Usługi, z zainstalowanym systemem operacyjnym Android w wersji 4.0.3 lub wyższej oraz z Aplikacją, o przekątnej poniżej 7 cali”.

    Albo kompletna ignorancja albo specjalne ograniczenie do Androida i czytnika poniżej 7 cali. Wyklucza to całkowicie z postępowania przetargowego choćby produkty apple.

    2
  13. Monika pisze:

    Apple robi czytniki?

    1
  14. Mariusz pisze:

    Jest jeszcze kwestia podejścia nauczycieli. W zeszłym roku mój syn (wtedy 6 klasa) miał zadanie znaleźć i pozaznaczać w lekturze jakieś fragmenty. Książkę przeczytał na czytniku i tam też porobił sobie zakładki w odpowiednich miejscach. Na lekcji Pani kazała mu czytnik schować, bo używać mają tylko książek papierowych.
    Może to sytuacja odosobniona, ale w dziedzinie technologicznej edukacji nauczycieli jest chyba jeszcze sporo do zrobienia…

    6
    • Główka pisze:

      Czytnik…? Mały lekki czytnik? Precz! Lepiej nosić kolejne opasłe księgi w plecaku, żeby przypadkiem za lekko uczniom nie było! Phi! Jedna dodatkowa książka do tych „paru” w plecaku różnicy nikomu nie zrobi…. ;)

      0
  15. kenke pisze:

    Jeżeli rząd się za coś bierze, to wiadomo, że gdzieś ktoś przytulił kasę. Sama inicjatywa godna pochwały, natomiast może to ja jestem malkontentem i uważam, że wszystko co państwowe nie działa jak należy….

    0
  16. Robert pisze:

    i znowu „dziennikarze” piszą że czytamy 10% wolniej z kindla niż z książki papierowej…
    raz w internetach usadowił się taki artykuł ( to chyba było w Newsweeku) i teraz za każdym razem będą to powtarzać…
    tym razem artykuł o platformie z lekturami na http://mamadu.pl/133989,koniec-z-wymowkami-uczniow-rzadowy-projekt-sprawi-ze-nie-beda-mogli-sie-wymigac

    0
  17. Ania pisze:

    Hmmm, z tego artykułu: „Pozbawia to jednak dzieci kontaktu z książką, jako przedmiotem, pozbawia radości płynącej z czytania, dotykania i wąchania farby drukarskiej”. Wąchanie to ja rozumiem, ale czytanie i dotykanie farby drukarskiej? ;) Dosyć niezręczne zdanie. Jeśli chodzi o książkę, to akurat kundelek w etui ma w sumie rozmiary małej książeczki i jest
    bardzo miły w dotyku, a dlaczego niby czytnik miałby nagle odbierać radość z czytania?

    Ale też mimo wszystko czytniki nadal są często postrzegane na równi z tabletami, smartfonami, itp. i traktowane jako śmiertelny wróg książki papierowej, którego trzeba zwalczać albo bojkotować :/ Też kiedyś byłam sceptyczna, ale spróbowałam korzystania z czytników i teraz uwielbiam spędzać z nimi czas ;)

    0
  18. Alphabeta pisze:

    Wolnelektury.pl już są więc po co dublować projekt…

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.