Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

50 twarzy MOBI, czyli o różnych wariantach głównego formatu Kindle

wordle-mobi2

Mówi się o tym, że głównym formatem e-booków dla Kindle jest MOBI. To oczywiście prawda, ale skrywająca sporo niuansów.

Bo MOBI występuje w wielu odmianach, może też mieć różne rozszerzenia, np. gdy wyślemy plik na czytnik – zmienia się w AZW lub AZW3…

W artykule postaram się wyjaśnić różne rzeczy związane z tym formatem. Jednocześnie – speców proszę o wybaczenie, że coś czasami upraszczam.

Dlaczego nie EPUB?

Amazon krytykowany bywa za ignorowanie oficjalnego standardu, czyli formatu EPUB. Słusznie, bo życie byłoby prostsze. A tak mamy dwa formaty mobilne.

Pamiętajmy jednak, że w roku 2007 gdy ogłoszony został pierwszy Kindle to… formatu EPUB nie było! Jego specyfikacja dopiero się tworzyła. Producenci ówczesnych czytników wybierali więc te formaty, jakie były pod ręką – np. Sony przez długi czas promowało LRF, który okazał się być kompletnym niewypałem i dziś już nikt o nim nie pamięta. Tak samo Amazon kupił po prostu firmę zajmującą się e-bookami i nie rozwijał MOBI od początku.

Sądzę, że Amazon mógłby wprowadzić obsługę epubów, ale o wszystkim decyduje kompatybilność wsteczna. Książka kupiona dzisiaj w Kindle Store musi działać na czytniku sprzed 8 lat. Dla klienta, który kupuje e-booka z Amazonu – i wszystko odbywa się w tle – nie liczy się format – tym samym zmiana jest nieopłacalna. A wydawcy sami wiedzą, że jako źródło dla plików MOBI najlepiej wykorzystać właśnie epuba…

Stary format MOBI

Format MOBI w swojej pierwotnej wersji stworzyła francuska firma Mobipocket, istniejąca od roku 2000, a w 2005 wykupiona przez Amazon. Tę starszą wersję obsługuje wiele innych czytników – np. Onyx, PocketBook albo inkBook, a także aplikacji.

Sam z formatem MOBI zetknąłem się pod koniec roku 2007 – na prawie trzy lata przed zakupem czytnika Kindle. E-booki czytałem wtedy na telefonie Nokia 9300 z systemem Symbian. I był tam darmowy program Mobipocket Reader. Przesiadka na czytnik oznaczała więc, że zostaję przy tych samych książkach…

Na stronach Mobipocket znajdziemy szczegółowy opis formatu, jak również dwóch programów do tworzenia e-booków, których podstawą były pliki HTML, ale można też było użyć Worda, a w ostateczności i PDF. Jeden z nich – Mobipocket Creator – opisywałem kiedyś przy okazji omawiania szybkiej konwersji z PDF – przynajmniej w kwestii wyciągnięcia tekstu działa lepiej niż popularny Calibre.

Zauważyć można, że życie na stronach Mobipocketa zatrzymało się tak z dziesięć lat temu. Jako ciekawostkę pokażę schemat tworzenia plików MOBI (źródło), nie będę go bliżej wyjaśniał, ale popatrzcie, na jakich urządzeniach miały być czytane…

opf2mobi

Gdy firmę kupił Amazon – zaproponował własne narzędzie do tworzenia MOBI czyli konsolowy KindleGen, dostępny dla Windows, Maca i Linuxa. Jako format źródłowy przyjmuje m.in. EPUB.

W roku 2011 ogłoszono zakończenie wsparcia dla platformy Mobipocket. Stare poradniki i programy zostały więc porzucone – na szczęście są wciąż dostępne. Duży opis znajdziemy też na wiki serwisu MobileRead. Są tam przedstawione rozmaite szczegóły, np. nagłówek pliku.

Spotkamy także inne rozszerzenia:

  • PRC – to miał być MOBI stosowany ongiś w urządzeniach z PalmOS.
  • AZW – takie rozszerzenie mają pliki MOBI na czytnikach Amazonu, gdy np. wyślemy je mailowo albo ściągniemy z chmury Kindle.
  • POBI – czasopisma po wysłaniu mailowo na czytnik.

Specjalnymi odmianami tego formatu były słowniki (czyli e-booki z indeksem) oraz czasopisma. Gazeta Wyborcza z Publio, pisma z Amazonu, albo gazetki tworzone przez Calibre to wciąż stary format MOBI.

I jeszcze ciekawostka – platforma Mobipocket miała swój DRM, inny niż amazonowy. Jedna ze starszych polskich e-księgarni – bezkartek.pl – w okolicach roku 2010-2011 sprzedawała książki zabezpieczone właśnie w ten sposób. Swoją drogą – chyba już nie istnieją.

Format stworzony kilkanaście lat temu zestarzał się już mocno, nie dawał zbyt wielu możliwości składu tekstu, podczas gdy EPUB się rozwijał. Czas było coś z tym zrobić.

Nowy format: Kindle Format 8 (KF8)

kf8-amazon

Następcę MOBI Amazon ogłosił w roku 2012. KF8 zapewnia między innymi oblewanie obrazków tekstem, podział wyrazów, ładniejsze tabelki, osadzanie fontów i lepszą typografię. Łącznie dodano ponad 150 możliwości formatowania.

Upraszczając, można powiedzieć, że jest to odpowiednik otwartego formatu EPUB3.

Trzy lata temu dokładnie omówiłem KF8 i pokazałem kilka przykładów przesłanych przez działy konwersji Virtualo i Nexto. Przypomnijmy choćby formatowanie tabelek – po lewej stronie stary format, po prawej nowy.

 

Format KF8 obsługują tylko czytniki i aplikacje Kindle. W przypadku czytników Kindle, są to w praktyce wszystkie modele – w starszych trzeba zainstalować nowe oprogramowanie:

W programie Calibre pliki w nowym formacie Kindle mają rozszerzenie AZW3.  Podobnie jak w formacie EPUB można w nich np. dodać podziały wyrazów.

Dla wszystkich tworzących pliki KF8, producent przygotował obszerny przewodnik: Amazon Kindle Publishing Guidelines, dostępny, jak na ironię, wyłącznie w postaci PDF.

Wadą ekosystemu Amazona – jest to, że pliku w tym formacie nie wyślemy mailowo na konto Kindle. Zostanie on po prostu zwrócony jako błędny. Rozwiązaniem jest użycie formatu hybrydowego, o którym poniżej.

Format hybrydowy: KF8+MOBI

Powstanie KF8 stworzyło pewien problem dla Amazonu. W roku 2012 było jeszcze sporo ludzi korzystających np. z Kindle 2 czy Kindle DX – i należało coś zrobić, aby nie spotykali się z sytuacją, że jakaś książka im nie działa.

Wymyślono rzecz bardzo prostą, czyli format hybrydowy. Jest to plik z rozszerzeniem „.mobi”, który zawiera w istocie dwa pliki – w starym i nowym formacie. Nowe urządzenia Kindle rozpoznają nowy plik, starsze urządzenia oraz inne czytniki otworzą stary.

Jest to rozwiązanie eleganckie, choć zabierające cenne miejsce. Takie pliki można wysyłać mailowo na czytnik. I co ważne – na konkretny czytnik zostanie ściągnięty już tylko plik w nowym formacie.

Większość książek MOBI pobieranych z polskich księgarni jest dzisiaj w formacie hybrydowym. A to oznacza, że lepiej je wysyłać na czytnik mailowo, bo wtedy zajmą mniej miejsca, niż gdybyśmy je przegrywali po kablu.

Przykład dla książki Archipelag znikających wysp, którą jeszcze do niedawna Ebookpoint rozdawał z okazji Warszawskich Targów Książki.

  • Plik pobrany ze strony księgarni: „archipelag-znikajacych-wysp-sergiusz-prokurat-piotr-smieszek.mobi” ma rozmiar 42,5 MB.
  • Plik wysłany na czytnik: „Archipelag znikających wysp_GRFAWSPXDYM55ZMW76EBFATNHSF32WEM.azw3” ma rozmiar 13,3 MB.

To aż 30 MB różnicy. Zauważmy rozszerzenie: „.azw3” – to jednoznacznie określa, że na czytniku znalazł się tylko nowy format.

Pliki hybrydowe możemy tworzyć w Calibre. Jako plik wyjściowy wybieramy „both”.

calibre-wyjsciowy-mobi2

Więcej o tym pisałem w artykule: Jak przy pomocy Calibre poprawić pliki wysyłane na Kindle.

Jak rozpoznać, czy mamy plik KF8?

Dla książek ściągniętych z Amazonu czy przesłanych mailowo powinno być to w miarę jasne:

  • Rozszerzenie „.azw” oznacza plik w starym formacie
  • Rozszerzenie „.azw3” to plik w nowym formacie

Ale książki z polskich księgarni mają po prostu „.mobi”. Możemy je jednak otworzyć w programie Kindle Previewer i zobaczyć panel informacji o e-booku (skrót CTRL+I).

kindle-prewiever-kf8

Interesuje nas pole „File Format” – w tym przypadku mamy KF8 (albo hybrydowy).

W starszym formacie będzie to „Mobi”, co widzimy na przykładzie poniżej.

kindle-previewer-mobi

Kindle Previewer, o którym pisałem dawno temu, to w ogóle przydatne narzędzie do sprawdzania poprawności przygotowanych plików – można w nim np. sprawdzić czy działa spis treści, bez wrzucania e-booka na czytnik.

Kindle Format 10 (KFX)

beautifulLayout_ap

Żeby jeszcze bardziej skomplikować sprawę, w ubiegłym roku Amazon ogłosił Kindle Format 10 – czyli kolejną iterację MOBI. Po ściągnięciu na czytnik z Amazona, pliki te mają rozszerzenie „.kfx” i działają wyłącznie na czytnikach z oprogramowaniem 5.6.x i wyższym – czyli na Paperwhite II i nowszych.

Wraz z premierą Kindle Paperwhite III ogłoszono, że książki z Kindle Store będą miały poprawioną typografię – „Enhanced Typesetting„. Oznaczało to nie tylko podziały wyrazów (wcześniej książki z Amazonu ich nie miały), ale też poprawiony kerning i ogólny wygląd wierszy. Uzyskano to właśnie w nowym formacie, choć akurat podziały wyrazów były możliwe już w KF8 – i przecież korzystają z tego nawet polskie księgarnie.

Również omawiana niedawno nowa wersja Page Flip działa tylko w formacie KFX.

Mniej znana zmiana to zastosowanie formatu „JPG XR” do wszystkich obrazków – jest to nowa, bardziej efektywna wersja tradycyjnego JPG-a.

Z nowym formatem wiąże się sporo problemów, co opisał Guido Henkel, np. to, że Kindle nagle przestał obsługiwać… niełamliwe spacje, coś tak oczywistego, że aż głupio o tym pisać. Dzięki niełamliwym spacjom można się np. pozbyć tzw. sierot czyli wiszących spójników, co opisywałem parę lat temu. Aaron Shepard zwracał uwagę na wymuszanie przez KFX odstępów między akapitami, nawet jeśli są wyróżniane przez wcięcia – co jest ignorowaniem zasad składu.

Na MobileRead jest ogromny wątek na temat formatu KFX – uprzedzam, że to głównie narzekania.

Dla nas jako czytelników chcących np. zdejmować zabezpieczenia DRM z zakupionych e-booków liczy się, że wszystkie pliki KFX z Amazonu są zaszyfrowane, nawet te które nie mają DRM. Na razie zdejmowanie DRM przez program Kindle for PC oraz wtyczkę deDRM nadal działa.

Możemy natomiast pliki KFX utworzyć samodzielnie. Wykorzystujemy do tego program Kindle Previewer 3, który w wersji beta konwertuje pliki EPUB do KFX. Powstała też wtyczka do Calibre: KFX Output, która jednak wykorzystuje Previewera. Jeszcze jej nie testowałem, podobno można też dzięki niej uzyskać pełną wersję Page Flip dla naszych plików.

Wnioski dla nas

Najpierw krótkie podsumowanie:

Format Rozszerzenia Od roku Uwagi
MOBI (stary) .mobi, .prc, .azw, .pobi ~2005 Oryginalny format firmy Mobipocket, obsługiwany przez różne czytniki
KF8: Kindle Format 8 .mobi, .azw3 2012 Format obsługiwany na Kindle Keyboard i nowszych
MOBI Hybrydowy .mobi 2012 Format kontenerowy – zawiera stary plik MOBI oraz KF8
KFX: Kindle Format 10 .kfx 2015 Format obsługiwany na Kindle Paperwhite II i nowszych

A teraz, co powinniśmy wiedzieć:

  • Mając plik o rozszerzeniu „.mobi” możemy mieć do czynienia z różnymi wariantami tego formatu.
  • Tworząc e-booki na własne potrzeby warto przygotowywać plik hybrydowy, bo to zapewnia odczytywanie na największej liczbie urządzeń i zapewni jak najlepszy wygląd tekstu na Kindle.
  • Do tworzenia plików MOBI możemy wykorzystać amazonowe narzędzie KindleGen, choć wygodniej będzie użyć, albo Kindle Previewer, albo Calibre.
  • Na chwilę obecną unikajmy formatu KFX – zawiera różne błędy, mogą być też problemy z kompatybilnością.

Uff, dużo tego. Jeśli coś jeszcze trzeba uzupełnić, piszcie w komentarzach. :-)

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

61 odpowiedzi na „50 twarzy MOBI, czyli o różnych wariantach głównego formatu Kindle

  1. ihor_999 pisze:

    Amazon zamiast wprowadzać kolejne wersje MOBI mógłby po prostu ogłosić, że wprowadza EPUB – a kompatybilność wsteczną uzyskiwaliby poprzez format hybrydowy. Tylko zamiast hybrydy stare MOBI/nowe MOBI byłaby MOBI/EPUB. I po problemie.
    Ale, jak każdy monopolista woli na siłę lansować swoje rozwiązania (Microsoft też wprowadzał własny standard kodowania plików txt, DOC zamiast ODT itd itd).
    Pamiętam, że swego czasu był jailbreak umożliwiający odczyt EPUB na Kindle – niestety nie wiem, czy po ostatnich aktualizacjach wciąż działa

    2
    • Athame pisze:

      Hybrydowe pliki MOBI zawierają w sobie EPUB (obok starego MOBI i KF8). Problem z EPUB jest natury technicznej i teraz rezygnowanie z KF8 i KFX byłoby mocnym krokiem wstecz.

      0
  2. rudy102 pisze:

    Ja tak offtopowo polecam zerknąć. ;)
    […]
    Myślałem, że próbuje sprzedawać „używane” ebooki a to bym prospował i czekał na rozwój wypadków, szczególnie od kiedy virtualo pokrętnie twierdzi, nie mając żadnych sensownych argumentów, że z czytnikiem można je sprzedawać, a z innym urządzeniem albo bez urządzenia już nie, ale widzę też pozycje, których nie ma i nigdy nie było w sprzedaży, więc wygląda na to, że sprzedaje piraty. :D

    0
  3. FallenLeaf54 pisze:

    Jak wygląda np. dzielenie wyrazów albo drop caps od strony technicznej (HTML, CSS…)? Pytam o to, jak powinien być przygotowany plik EPUB, aby Kindle Previewer 3 po konwersji do KFX uznał taki plik jako „Enhanced”?

    0
    • Robert pisze:

      Pewne elementy można zauważyć w przykładowym pliku EPUB, który demonstruje nowe możliwości.

      1
    • Athame pisze:

      Nie trzeba nic specjalnego robić. KFX to taki półprodukt zawierający instrukcje WebKit-a, które w momencie uruchomienia przekształcane są na finalny dokument do wyświetlenia (KF8?). W czasie tej konwersji następuje coś na wzór składu tekstu, z kerningiem, podziałem wyrazów i innymi mechanizmami znanymi z DTP, dla zadanych parametrów (wielkość i rodzaj fontu itp.). Całość jest dobrze zoptymalizowana, więc dostęp do tekstu następuje z ułamku sekundy. Przy dużych dokumentach, po prostu przekształcanie jest wykonywane partiami.

      Tyle wiadomo ogólnie, ale ze względu na szyfrowanie, dotarcie do szczegółów jest utrudnione. Samo tworzenie KFX w Kindle Previewer 3 też nie jest proste, bo polega na przechwyceniu tymczasowego pliku KDP, który trzeba wyśledzić w ukrytym katalogu, skopiować zanim zniknie (spokojnie mamy na to z 2 sekundy) i przekształcić do KFX. Wtyczka Calibre robi to automatycznie i właściwie na dzień dzisiejszy to najłatwiejszy sposób na utworzenie tych plików. Przy okazji Calibre nie nabrudzi w swoim stylu, bo praktycznie przechwytuje tylko wyjście KP3, nie ingerując w pliki.

      0
  4. Zbig pisze:

    Wspominanie o możliwości zdejmowania drm opatrzone tryumfalnym komentarzem „nadal działa!” postrzegam jako wyraz aprobaty autora tego bloga dla praktyk nagannych, jakim jest pogwałcanie praw autorów do decydowania o sposobie zabezpieczania swoich plików poprzez posługiwanie się narzędziami do usuwania prawnie przewidzianych do tego celu środków ochronnych w postaci mechanizmów drm. Od Pana oczekuje się innej postawy.

    1
    • ihor_999 pisze:

      usuwanie DRM to po prostu podstawa BHP przy kupnie ebooka.
      Co zrobisz, jeśli np. dana księgarnia wraz z ‚półkami’ zniknie/zbankrutuje? Grzecznie pogodzisz się z utratą dostępu do ‚usługi’?

      21
    • RobertP pisze:

      Pewnego dnia jakaś księgarnia zrobi tak i będziesz bez dostępu do utworów, które kupiłeś. BTW zgodnie z obecnym prawym, możesz to zrobić legalnie i dlatego Gospodarz o tym wspomina

      „Wal*Mart shutting down DRM server, nuking your music collection — only people who pay for music risk losing it to DRM shenanigans”
      http://boingboing.net/2008/09/26/walmart-shutting-dow.html

      9
    • Robert Drózd pisze:

      Moja opinia się nie zmieniła w tej kwestii od 5 lat.
      http://swiatczytnikow.pl/jak-czytac-e-booki-z-drm-na-kindle-konwersja-w-30-sekund/

      Ponadto – odczytanie pliku z DRM jest warunkiem koniecznym do zrobienia kopii zapasowej takiego e-booka, o czym pisałem tutaj:
      http://swiatczytnikow.pl/kopie-zapasowe-naszych-e-bookow-dlaczego-i-jak-je-robic/

      Każdy podejmuje tutaj decyzję we własnym sumieniu i na własną odpowiedzialność.

      12
    • kjonca pisze:

      „praw autorów do decydowania o sposobie zabezpieczania swoich plików”

      Prawo autorów (a nawet nie autorów tylko wydawców) do decydowania o zabezpieczeniach nie powinno przeważać nad MOIM prawem do ich przeczytania. A na razie mam wrażenie, że to wahadło jest przechylone za bardzo na korzyść autorów.

      12
      • Tobol pisze:

        Kupując książkę w wersji elektronicznej zawierasz umowę ze sprzedawcą/autorem. Umowa ta może zawierać także brak prawa do modyfikacji pliku (np. ściągania DRM), a nawet robienia kopii zapasowych. Oprogramowanie dostarczane elektronicznie jest usługą, a nie towarem. Jeśli autor zechce to może nawet sobie wymyślić, że książka przestanie działać po 2 latach (i np. odpowiednio obniżyć jej cenę). Podobnie z odsprzedażą, ponieważ nie jest to towar. Jak to bywa na wolnym rynku – jeśli spadnie popyt to spadną ceny, polepszą się warunki lub biznes stanie się nieopłacalny.

        Jeśli taka umowa komuś nie odpowiada to nie ma obowiązku jej zawierania. Naruszenie jej przez którąkolwiek ze stron jest nie tylko nieuczciwe ale też karalne. Tyczy się to także konsumentów ściągających DRM. Na szczęście jest dużo księgarni sprzedających książki w wielu formatach z DRM w formie znaku wodnego, co pozwala na bezproblemowe instalowanie ich na różnych czytnikach i robienie kopii zapasowych. Jeśli jednak nam DRM (tudzież inne zasady narzucone przez dostawcę) nie odpowiada to aby zachować uczciwość i nie narażać się na konsekwencje prawne należałoby zmienić dostawcę lub zrezygnować z zakupu.

        2
        • kjonca pisze:

          I oczywiście prawo autorskie (jakiś dozwolony użytek, jakiś RE dopuszczony w celu dostosowania do działania) nie ma tu nic do rzeczy?

          A mój komentarz dotyczy tego, ze w tej chwili prawo autorskie słabo chroni KONSUMENTA treści.
          (głupi przykład: czy mogę zapisać ebook w testamencie?)

          EOT z mojej strony. Dodam jeszcze tylko, że sam się utrzymuję, ze „sprzedaży praw autorskich”. Tyle, że jestem również konsumentem.

          4
        • rudy102 pisze:

          „C-355/12” – polecam.

          1
          • Athame pisze:

            Pisz wprost, bo nie każdemu chce się czytać nudnawe wyroki wraz z uzasadnieniem.

            Ogólnie to chodzi o to, że zdejmowanie DRM-u czy przełamywanie zabezpieczeń jest w pełni legalne, na mocy wyroków europejskich sądów. W USA jest nieco inaczej, ale tu jest Polska i obowiązuje nas lokalne prawo.

            7
        • Konrad pisze:

          Dla mnie ebook jest towarem. Kto się nie zgadza może pocałować… klamkę.

          3
        • DRM pisze:

          A dlaczego ebook jest usługą a nie towarem? Skąd taka definicja? Poza tym w Polsce stosujemy się do polskiego prawa, a te nie zabrania kopiowania na własny użytek. Więc to co wydawca/autor czy inny podmiot napisze sobie w licencji jest mało ważne, jeżeli polskie prawo stanowi inaczej.

          2
          • Robert Drózd pisze:

            Było o tym wiele razy np. http://swiatczytnikow.pl/23-vat-jest-i-pozostanie-bo-e-book-to-usluga/ – tak sobie wymyślili europejscy ustawodawcy, choć są różne wątpliwości – właśnie na ile można stosować dozwolony użytek prywatny.

            0
          • asymon pisze:

            W UE ślimak jest rybą, a marchewka owocem. I nie, to nie jest głupie, ktoś nieźle posmarował lobbował, żeby tak było i teraz na tym zarabia.

            Podejrzewam, że podobnie jest z ebookami, tylko kto stoi za tym, że płacimy za „usługę udostępnienia pliku”, a nie sam plik?

            EDIT: teoretycznie kopię filmu DVD też masz prawo zrobić. A producenci to utrudniają w zasadzie od zawsze. I co? I nic.

            1
            • kjonca pisze:

              „W UE ślimak jest rybą, a marchewka owocem.”

              Ech. NIe ślimak tylko rak i nie w UE tylko w II RP.
              A trochę bardziej serio – to o marchewce jest dość często powtarzaną demagogią.
              Po prostu w jakimś kraju UE (PT?) występuje „dżem z marchewek”. Żeby nie wywracać do góry nogami ustaw o przetworach owocowych to zdefiniowano, że na ich potrzeby „marchewka jest owocem”.

              Zanim ktoś się oburzy na biurokratów z Brukseli to przypomnę, że w przedwojennym prawie wodnym „rak jest rybą”

              W Kodeksie drogowym rowerzysta w wieku <=10 lat to "pieszy" itp.
              NIe ma co się podniecać.
              Z ebookami sprawa jest o tyle inna, że podpadają one pod prawo autorskie które
              a) było pisane dawno
              b) w przypadku zmian ściera się dużo różnych interesów, wśród których interesy ODBIORCÓW są chyba najmniej chronione.

              7
              • asymon pisze:

                Ale w UE ślimak naprawdę jest rybą lądową, link.

                Dziwi mnie po prostu, że w takich w sumie pierdołowatych sprawach KE dała się przekonać, a VAT na ebooki Francja musiała podnieść do stawki podstawowej, tu stanowisko organów unijnych jest niewzruszone. Dlaczego organy zajmują się krzywizną bananów, a nie dostosowaniem przepisów prawa autorskiego, niby od wielu lat problem jest znany, a nikomu to chyba nie przeszkadza.

                0
              • Doman pisze:

                Akurat z ta krzywizną banana to wiadomo od początku, tylko na kwejku nie piszą bo to nudne. Francuzom zależało, by handlować bananami uprawianymi na Gwadelupie jednocześnie utrudniając dostęp do rynku konkurencji np. bananom kostarykańskim. A, że rosną tam różne odmiany to i krzywizna inna.

                2
              • RobertP pisze:

                Ja tylko przypomnę, że w naprawdę dużo starszych przepisach bobra można było jadać w post :-)

                2
            • Winetoo pisze:

              To nie UE jest winna a wydawcy. Prawo jest proste jeśli kupisz elektroniczną kopię książki (egzemplarz utworu) zapłacisz VAT jak za książkę, jeśli kupujesz usługę dostępu do treści płacisz jak za usługę.

              Różnica dla wydawców jest taka że usługa może przestać działać (jak księgarnia plajtuje), może być imienna (nie do odsprzedaży) i inne ograniczenia które powodują że czas życia takiej „książki” jest krótki – liczony raczej w latach niż w ich dziesiątkach a jednocześnie zasięg takiej książki jest ograniczony podczas gdy papierową książkę czyta kilka kilkanaście osób, a później jeszcze możemy ją oddać na wieczność do biblioteki.

              Natomiast gdyby sprzedawali elektroniczne kopie książek to by one był traktowane jak egzemplarze utworu z pełną możliwością odsprzedaży i pożyczani (tak jak fizyczną książkę) a ponieważ elektroniczna książka się nie zużywa i jest łatwa do transferowania to mogłoby się okazać że jeden i ten sam elektroniczny egzemplarz codziennie czyta ktoś inny odsprzedając go następnie na allegro za 1zł. A ponieważ taka książka się fizycznie nie zużywa i niczym nie różni od „nowej ze sklepu” to sprzedaż nowych książek mocno by spadła – tego boją się wydawcy. Oni po prostu nie wierzą że tak jak papierowe książki tak samo będziemy (będziecie) chomikować książki elektroniczne.

              1
        • Doman pisze:

          Chciałbym tu sprostować dość rażącą nieprawdę zasugerowana przez kolegę Tobola. Łamanie umów co do zasady NIE JEST karalne. Widział kto policję goniącą za budowlańcem, który nie dotrzymał umownego terminu zakończenia prac? :D

          Oczywiście nie namawiam tu do niewywiązywania się z umów. I wcale nie jest tak, że to zawsze uchodzi na sucho, ale gdy złamiemy umowę są w zasadzie 2 opcje:
          – jeżeli w umowie były zapisane kary umowne to można je egzekwować.
          – jeżeli nie ma opisanych kar to druga strona może dochodzić pokrycia strat które poniosła w związku z naruszeniem umowy. I tu w sumie bardzo byłbym ciekaw jakie straty wynikające z tego, że na własny użytek zdjąłem DRM przedstawiłaby księgarnia w potencjalnym pozwie. Gandalfie, zapraszam, bo zdaje się, że coś u was kupiłem w czasach gdy nie mieliście znaku wodnego!

          3
        • cavels pisze:

          Mamy z żoną dwa kindle (nie połączone kontem). Kiedy kupuję książkę zabezpieczoną i chcę ją dać do przeczytania żonie to wg Ciebie jedynym wyjściem jest pożyczyć jej mojego kindla? To jest chore. Mamy wspólność majątkową i wszystko co kupiłem należy też do niej (czyli może to czytać na swoim urządzeniu), a wydawca uważa inaczej. Z czystym sumieniem w takiej sytuacji zdejmuję zabezpieczenia. Powinienem się natomiast zastanowić czy nie pozwać zabezpieczającego w związku z ograniczeniem prawa do dysponowania zakupionym towarem.

          1
          • Kamil pisze:

            A co myślicie na temat zdejmowania zabezpieczeń z książek wypożyczanych? Takich jak np. z Legimi?

            0
            • Athame pisze:

              To nie jest łatwe. Legimi przełamaliśmy (dla sportu) dopiero łącząc umiejętności czterech osób. Oczywiście takie zdejmowanie zabezpieczeń, poza aspektem edukacyjnym, jest zwyczajnie piractwem. A jak już to robimy, to prościej jest znaleźć książkę na warezach.

              1
  5. Tisz pisze:

    W sumie nie spodziewałam się, że tekst o technikaliach może być ciekawy, dzięki :D

    0
  6. NimnuL pisze:

    Rewelacyjny artykuł. Gratuluję zaangażowania w ten ciekawy temat, cieszę się, że jeszcze są w Internecie osoby, którym się chce dokonać wnikliwej analizy tematu. Tego typu solidne treści umacniają pozycję tego serwisu. Brawo!

    7
  7. Konrad pisze:

    Dwa pytania:

    1. Jak z polskiego mobi, który może skrywać dwa pliki w środku, ręcznie wydobyć jeden format, żeby go przegrać po kabelku? Calibre da rade?

    2. Czy Kindle Previewer może być używany jako prosty czytnik książek na platformie Windows? Czy ma jakieś poważne ograniczenia?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      1. Przekonwertuj go do formatu AZW3 (to jest właśnie nowe MOBI, tak nazwane w Calibre), albo przy konwersji do MOBI wybierz format „new” lub „old”.

      2. Tak, ale ponieważ to jest w pierwszej kolejności symulator czytnika, nie będzie jakoś wygodny. Lepiej korzystać z Kindle for PC, albo choćby z przeglądarki plików wbudowanej w Calibre (można ją też odpalać niezależnie i np. przypisać w Windows do otwierania plików EPUB/MOBI).

      1
      • Sylwia pisze:

        2. Panie Robercie, czy na Kindle for PC da się czytać książki inne niż te kupione w Amazonie? Bo próbowałam z tym jakoś zadziałać, ale mi nie wyszło.

        To samo się tyczy rozszerzenia do Chome’a – tam także nie udało mi się otworzyć innych książek niż te kupione w Amazonie

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Od zawsze – mowa jednak o Kindle for PC dla starszych Windows, nowa wersja jest tutaj: http://www.amazon.com/kindlepcdownload/ – kiedyś omawiałem ją razem z Previewerem: http://swiatczytnikow.pl/podejrzyj-ksiazki-na-sucho-kindle-previewer-kindle-for-pc/ – tu też wyjaśnione jak otwierać w niej książki :)

          Jest też kafelkowa aplikacja Kindle dla Windows 8 – i tam można faktycznie czytać tylko książki z Amazonu.

          0
          • Sylwia pisze:

            Ja mam jakąś wersję na Win7 i pliki z chmury widział tylko te kupione w Amazonie. Spróbuję może w domu z tym wrzuceniem plików do katalogu, bo tego rzeczywiście jeszcze nie próbowałam.

            Ale rozumiem, że na Kindle Cloud Reader to już się nie da czytać książek niekupionych w Amazonie? Bo na Linuxie niestety nie zainstaluję Kindle for PC, a też chciałabym mieć dostęp do książek, a niestety do Calibre się pod tym względem nie przekonałam, gdyż trudno synchronizować potem z czytnikiem.

            0
            • Robert Drózd pisze:

              Niestety Kindle for PC z chmury widzi tylko książki amazonowe – te lokalne da się otworzyć, ale bez synchronizacji.

              Cloud Reader – tylko amazonowe. To jest właśnie największy ból ekosystemu Amazonu, że wszystkie funkcje dostępne są tylko dla książek z ich księgarni.

              0
      • Konrad pisze:

        Dziękuję. Calibre ma ten minus, ze całość to ponad 100MB a na tablecie miejsce dyskowe jest cenne. Próbowałem to kiedyś odchudzić, żeby pozostawić sam viewer, ale całość jest ze sobą zintegrowana. Książki na tablecie otwieram rzadko, ale czasami jest taka potrzeba.

        0
        • asymon pisze:

          Jest wersja „portable”, do zainstalowania np. na karcie pamięci
          https://calibre-ebook.com/download_portable

          Chociaż testowałem tylko na szybkim pendrive i z małą bazą – działało przyzwoicie. Przy karcie microsd może być słabo.

          0
        • p.j. pisze:

          Ja do szybkiego podglądu na Windows plików z polskich księgarni używam SumatraPDF – wbrew nazwie obsługuje też kilka innych formatów (m.in. mobi i epub). Nie zajmuje dużo miejsca i ma wersję portable.

          0
          • Athame pisze:

            A poradzi sobie z KF8 i KFX?

            0
            • p.j. pisze:

              Raczej nie, azw z DRMem też nie czyta – więc jeśli potrzebny jest „zastępca” dla Kindle’a to trzeba szukać gdzie indziej. Ale jeśli chcesz przed zakupem przeczytać na komputerze bezpłatny fragment, to moim zdaniem świetnie spełni swoją rolę.

              0
              • Athame pisze:

                Do czytania bezpłatnych fragmentów (z których korzystam „od święta”) mogę wykorzystać po prostu Kindle Previewer lub dla EPUB – ADE. Nie tylko będę miał gwarancję, że plik wyświetli wszystko tak samo jak czytnik, ale też od razu zauważę skandaliczne błędy składu itp. niepożądane elementy.

                Korzystanie z programów takich jak Sumatra niesie ryzyko, że na czytniku będzie to wyglądało zupełnie inaczej.

                0
    • quiris pisze:

      Zamiast używać „inwazyjnej” metody konwersji w calibre, lepiej zainstalować ten plugin KindleUnpack do calibre i „rozpakować” mobi za jego pomocą : http://www.mobileread.com/forums/showthread.php?t=171529

      1
  8. highlander pisze:

    Robercie, zainteresował mnie ten fragment ebooka o wymianie handlowej pomiędzy Anglią a Portugalią. Z jakiej to książki?

    pozdr,
    Adam

    0
  9. Athame pisze:

    Postanowiłem mocniej przyjrzeć się formatowi KFX i widzę w tym sens. Jeśli znajdę dłuższą chwilkę, to opiszę różne ciekawostki na swoim blogu, ale już teraz mogę napisać, że:
    1. PageFlip działa bezbłędnie – szybko, precyzyjnie – po prostu bajka.
    2. Kerning, ligatury i dzielenie wyrazów działa dla każdego wspieranego języka – out of the box. Nie trzeba w jakikolwiek specjalny sposób formatować źródła. Aby to samo działało dla tekstów po polsku trzeba niestety dograć sobie słownik na własną rękę – wymagany dostęp do roota.
    3. Sam schemat działania bardziej przypomina mechanizm LaTeX PDF, niż wyświetlanie EPUB/MOBI. Źródło KFX to JSON (nie XHTML). W takiej postaci jest też przechowywany w czytniku (z szyfrowaniem), a dopiero przeglądarka YJ przekształca to na wyświetlany dokument. Genialne rozwiązanie łączące możliwości systemów składu tekstu z elastycznością formatów czytnikowych.
    4. Parser obrazków w formacie KFX działa o rząd wielkości szybciej niż dla KF8, a opcjonalna (domyślna) kompresja do JPEG XR jest znacznie wydajniejsza niż zwykły JPEG (kosztem parametrów, które na czytniku nie mają znaczenia – np. głębia kolorów spoza możliwości ekranów e-ink).
    5. Kolory inne niż odcienie szarości są wstępnie (nie na bieżąco) przekształcane przed wyświetleniem w YJ. To znaczne przyspieszenie, i tak nie wolnego, wyświetlania e-book’ów z dużą ilością kolorowych fragmentów. Dodatkowo sam format dba o kontrast, tak by wszystko pozostało czytelne – minimalny stosunek sąsiednich elementów o różnych kolorach to 4,5:1. Z jednej strony może powodować to znaczne zmiany bazowych kolorów, z drugiej wszystko jest wyraźne, czytelne.

    6
  10. Athame pisze:

    No i w ramach uzupełnienia KFX to rozwinięcie formatu AZK (nie KF8). Wewnętrznie mają bliźniaczą budowę i podobne niedociągnięcia np. wymuszona kompresja Huffdic co powoduje, że nawet niewielkie pliki EPUB są przekształcane 3-10 minut, w zależności od sprzętu.

    2
  11. Joanna pisze:

    Trochę off-topicowo: z jakiej książki są screeny (te z tabelką)?

    0
  12. Kondrart pisze:

    A ja mam pytanie o rzecz prostszą – acz techniczną. Jak jest ze spisem treści w poszczególnych formatach? Brak poziomów, dwa poziomy zagnieżdżenia, dowolna ilość zagnieżdżeń (tak ma chyba epub)? Rozwijane, czy domyślnie rozwinięte (na np. 15 stron)? A może to nie (tylko) kwestia formatu, ale również generacji czytnika?
    PS Poza tymi spisami treści i sposobem prezentacji wzorów naprawdę uważam, ze jakieś łez toczenie nad sierotami, wdowami, 300dpi i innym keringiem to przesada – książki papierowe naprawdę pełne są błędów, plam atramentu, rozmytych czcionek i nikt tragedii ni robi i nie woła o upgrade, tylko czyta.

    0
    • Athame pisze:

      W spisie treści standardowo dwa poziomy zagnieżdżenia, ale są sposoby na więcej – dotyczy wszystkich formatów. Książki drukowane mają błędy, ale tam korekta wiąże się z konkretnymi kosztami. Przy e-book’ach chciałbym mieć dopracowane do perfekcji, szczególnie że ceny są wciąż nieprzyzwoicie duże, jak na koszty wytworzenia.

      0
      • Kondrart pisze:

        Bardzo proszę o informację na temat tych sposobów, zwłaszcza jeśli umozliwiałyby budowanie rozwijanych spisów treści – chodzi głównie o mobi i azw3

        0
        • Athame pisze:

          Najprościej to w podpunkcie spisu treści zamieścić całą strukturę główną spisu. W ten sposób nie ma limitu zagnieżdżenia. Oczywiście dotyczy to spisu z pliku NCX, bo ten XHTML-owy to nie ma żadnych ograniczeń.

          0
  13. Piotr pisze:

    Z hybrydowami mobi jest taki problem, że nie da się zmienić tytułu (metadanych) :(

    0
    • Athame pisze:

      Da się. Akurat metadane w MOBI nie są szyfrowane czy kodowane, więc można to zrobić nawet edytorem tekstu, choć lepiej użyć jakiś graficznych narzędzi. Tu tylko calibre jest ułomne.

      1
  14. Marian Koniuszko pisze:

    Pierwsze (SonyEricsson P900) i trzecie (Compaq/HP iPAQ, bodajże 4700) urządzenie ze strony MobiPocketa sam posiadałem. A na nich oczywiście wgrany MobiPocket reader. Ach, piękne czasy…. :)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.