
Zgodnie z zapowiedziami Amazonu, część książek z konta Kindle można już pobrać w formatach EPUB lub PDF.
Pisałem o tym w połowie grudnia. Wydawcy dostali w panelu Amazonu opcję, aby włączyć pobieranie e-booków – oczywiście tylko tych, które sprzedają bez zabezpieczeń DRM. Wtedy nie są one dostępne jedynie w aplikacji i na czytnikach, ale można je pobrać i np. wgrać na czytniki innych firm.
Zmiana miała nastąpić 20 stycznia 2026, no i faktycznie – już wczoraj część klientów Amazonu widziała możliwość pobrania.
Jak się jednak okazuje – nie ma tego dużo.
Jak pobrać e-booki?
Wchodzimy na nasze konto na stronie Amazonu i z Digital Content wybieramy „Books”.
Jeśli książkę można pobrać, to na liście czytamy „Download available in additional formats”. Amazon niestety nie daje możliwości odfiltrowania tylko takich tytułów.
Tu przykład dla „Sztuki chodzenia” Thoreau, której oryginał jest już od dawna w domenie publicznej.

Aby pobrać e-booka, otwieramy menu kontekstowe po prawej stronie i z listy opcji wybieramy „Download EPUB/PDF”.

Nie ma możliwości wyboru formatu – zwykle jest EPUB, choć raz zdarzył się też PDF. Zależnie od ustawień przeglądarki, niektórym może pobierać się plik ZIP, wtedy trzeba mu zmienić rozszerzenie na EPUB.
Nie ma też nadal możliwości pobrania naszych własnych e-booków wysłanych na konto – możemy je wyłącznie przesłać do wybranego czytnika Kindle i ewentualnie zgrać stamtąd. A przecież one nie mają DRM.
Co można pobrać?
Przejrzałem listę kilkuset e-booków zakupionych w Kindle Store. No i na te kilkaset, do pobrania jest zaledwie… kilka.
Jest kilka z domeny publicznej, jak wspomniany wcześniej Thoreau. Choć nie wszystkie.
Jest antologia The Science Fiction Hall of Fame, Volume One 1929-1964 z wydawnictwa Tor Publishing Group, które nie używa DRM.

Jest Rewolucja: Russian Poland, 1904–1907 z Cornell University Press, którą kiedyś i tak pobrałem za darmo.

Albo również (i nadal) darmowy podręcznik do socjologii, wydany przez Open Stax – pisałem o nich w 2014.

Podobnie z podręcznikami z CK-12 Foundation, które są dostępne na stronie fundacji.
Ewentualnie Don’t Reply All – poradnik na temat pisania maili, wydany przez samego autora i również kiedyś „zakupiony” bezpłatnie.

Jak widać, nie są to żadne bestsellery.
Pobrane pliki mają nieprzyjazne nazwy, pełne identyfikatorów i oznaczeń.

Amazon daje więc możliwość pobrania pliku „źródłowego”, ale nie ułatwia korzystania z niego.
Jak wyglądają e-booki pobrane z Amazonu?
Pobieżne przyjrzenie się plikom pokazuje, że są poprawnie złożone, mają spisy treści, walidator programu Calibre nie zwraca większych problemów.
Tak wyglądają w podglądzie Calibre. Tu Rewolucja

A tu socjologia.

Wgrałem te książki na czytnik PocketBook Era – wszystkie się otwierają, mają spisy treści, nie zauważyłem ewidentnych problemów z formatowaniem. Tylko w jednym przypadku nie została rozpoznana okładka.
Po dodaniu do Calibre wychodzi jednak inny problem – czyli niepełne metadane. Wszystkie pobrane przeze mnie pliki EPUB mają tylko tytuł, a nie mają autora – brak odpowiedniego pola w pliku .opf.
Ponieważ część z nich już miałem pobrane wcześniej – gdy rok temu pobierałem AZW3, a potem ściągałem zabezpieczenia – porównałem te pliki. W tych pobranych wcześniej metadane są znacznie bogatsze, mamy np. pole „dc:creator”, określające m.in. autora. Nie zauważyłem też np. osadzonych fontów, które czasami były w książkach z Amazonu.
Ciężko powiedzieć, czy to co pobieram jest po prostu plikiem źródłowym, który wstawił wydawca, czy zostało to jeszcze jakoś przetwarzane. Na forum MobileRead jest trochę narzekania na formatowanie.
Podsumowanie
No i co o tym sądzić? Przypuszczałem, że nie będzie to dużo tytułów, ale nie sądziłem, że aż tak mało. Właściwie żaden duży wydawca nie zdecydował się na „uwolnienie” plików, nawet jeśli na swoich stronach nieraz sprzedają książki bez DRM.
Na pewno w tym momencie umożliwienie pobrania e-booków nie rekompensuje „domykania” systemu, które obserwujemy w Amazonie od ubiegłego roku. Wyłączenie pobierania, ostrzeganie, że kupujemy licencję, a nie książkę, no i listek figowy dla wybranych wydawców, którzy jednak chcą dawać możliwość pobrania pliku.
Pozostaje mieć nadzieję, że to dopiero początek – i skoro ta możliwość się pojawiła, to wydawcy będą ją sukcesywnie włączali.
A czy na Waszych kontach pojawiły się jakieś książki do pobrania?
W artykule są linki afiliacyjne.



naliczylem u mnie 56, to mniej niz 10%…
jest kilka dosyc duzych nowszych tytulow z fantastyki, ale to mozliwe ze wszystko od Tor po prostu
U mnie raptem 3 z ok 170 (w tym jeden PDF). Cieniutko.
U mnie 0 (zero) z 51. Mimo że większość z nich to pozycje bezpłatne a nawet sample…
Jeśli coś jest samplem, to nie znaczy że nie ma DRM.
Ja na prawie 100 książek mogę pobrać jedną ;)
Czy jest inny sposób na pobranie?
Coś mi się kojarzy, że można zainstalować Kindle for PC, ściągnąć książki z chmury i złamać DRM, chyba jest wtyczka DeDRM do Calibre…
Faktycznie rozczarowujące, ale może pora kontaktować się z wydawcami, zapewne z ich strony to tylko coś, co trzeba zaznaczyć/odznaczyć. No i przydałoby się info na kartach produktu, bo jest kilka ebooków, które chciałabym mieć, a są tylko na Amazonie, więc byłoby miło wiedzieć, czy można je czytać jak człowiek na czytniku, czy jednak tylko telefą i kop w tyłek :(
Przyznam, że problemem jest także oznaczenie książek jako wolnych od DRM jeszcze przed zakupem. Trzeba szukać gdzieś w opisie wydawcy, czy aby nie ma wzmianki typu “za zgodą wydawcy ten tytuł nie jest chroniony DRM”. W specyfikacji ebooka takiej informacji brak.
No i rodzi się jeszcze jedno pytanie: A co ze zwrotami? Bodajże do 7 albo 14 dni mam prawo do zwrotu środków na kartę jeśli zrezygnuję z zakupu. A co jeśli jest to akurat eBook bez DRM i na szybko pobiorę sobie EPUBa, aby potem od razu rozpocząć procedurę zwrotu? Amazon jakoś to kontroluje? Pojawia się spore pole do nadużyć, nie po raz pierwszy zresztą.