Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Amazon wprowadza mocniejszy DRM dla książek z Kindle Store

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

W niedawno ogłoszonej wersji oprogramowania 5.18.5 dla Kindle wprowadzono prawdopodobnie silniejszą wersję zabezpieczeń DRM.

Zmianę odkrył jeden z użytkowników forum Mobileread. W nowym systemie DRM zabezpieczone są wszystkie zakupione w Amazonie książki, które ściągamy z konta Kindle, z wyjątkiem tych, które wydawcy opublikowali bez zabezpieczeń.

Co się zmieniło? Klucz konieczny do odblokowania książek znajduje się w części pamięci czytnika niedostępnej dla użytkownika, jeśli ten nie wykonał np. jailbreaka. Żadne oprogramowanie nie będzie w stanie odkodować tego pliku.

Sprawia to, że dla zwykłego człowieka, korzystającego z nowego Kindle i kupującego e-booki z Kindle Store nie ma już de facto prostego sposobu na zrobienie kopii pliku bez DRM.

Kolejny etap domykania

Przypomnijmy, że Amazon „zamyka” dziury w zabezpieczeniach od paru miesięcy. W tym roku wyłączyli opcję pobierania plików bezpośrednio z konta Kindle, jak również starsze wersje aplikacji dla Androida oraz iOS.

Przypominają co kroku że e-booki na Kindle są licencjonowane, a nie sprzedawane – więc dostępne będą tylko na obsługiwanych urządzeniach i w oprogramowaniu.

De facto jedynym bardziej dostępnym sposobem ściągania DRM pozostaje chyba nadal korzystanie ze starszych modeli Kindle, które nie używają formatu KFX, ale starszego AZW3. Wtedy plik pobrany z takiego czytnika można nadal skonwertować, np. w Calibre z wtyczką deDRM.

Co robić?

Jeśli kupujemy książki w Amazonie i chcielibyśmy mieć ich kopie, można rozważyć inne sklepy, takie jak Kobo czy Google Play, bo tam e-booki zabezpieczane są przez Adobe DRM, a z tym Calibre sobie wciąż radzi.

Tak jak pisałem w kwietniu, zastanawiam się czy takie zaostrzanie nie zwiększy po prostu zainteresowania serwisami pirackimi, a części klientów nie zniechęci do e-booków. Ktoś sobie kupi książkę papierową, a wersję elektroniczną pobierze ze strony pirackiej.

Jeśli czytamy po polsku – a niemal wszystkie e-booki z polskich księgarń nie mają zabezpieczeń DRM – patrzymy z boku na to, jak można utrudniać sobie życie. Ale jeśli kiedyś pojawi się polski Kindle Store – jestem ciekaw, jak korzystanie z DRM wpłynie na jego popularność.

Grafika: Midjourney

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

34 odpowiedzi na „Amazon wprowadza mocniejszy DRM dla książek z Kindle Store

  1. Knurek pisze:

    Jak ktoś ma JB na Kindle, może (i powinien dawno) zablokować update firmware. Książki wtedy przychodzą w KFX co prawda, ale bez szyfrowania sekretnym kluczem, więc wciąż można je odbezpieczać.
    Ja personalnie przerzuciłem się na sklep Kobo, dużo mniej bólu ze zdjęciem DRM a ceny porównywalne do Amazonowych (nawet promocje są w 95% powielane między sklepami) -trzeba tylko przełączyć się z naszego regionu na wersję USA (bo niestety w polskim sklepie jest może 5% dostępnej oferty).
    No i dostajemy na wyjściu czysty EPUB, a nie ultra przetworzony KFX.
    Ale z tego co czytałem, Rakuten czy Adobe mają w zanadrzu nową wersję DRM, która obecnie jest nie do złamania – zobaczymy czy/kiedy wprowadzą

    2
    • Czytamsobie pisze:

      A czy przy takim przejściu na sklep USA Kobo przypadkiem nie zawoła, że coś jest nie tak, jeśli mam dodaną kartę polskiego banku?
      Pytam, bo promocje w polskim sklepie Kobo często nie są jednak dostępne na równi z tymi z amerykańskiego Kindle Store.

      2
  2. rudy102 pisze:

    Co robić? Korzystać z Archiwum Anny a nie z jakiegoś korposzmelcu.

    16
    • bmaj pisze:

      Dokładnie tak! Jeśli ktoś chce mieć książkę „na własność”, to płacenie korporacjom za produkt z DRM, a następnie bawienie się w łamanie tegoż DRM (co te korporacje najwyraźniej uważają za naruszenie ich praw autorskich anyway) jest masochizmem czystej wody. To tak jakby iść do tradycyjnej księgarni, kupić tam książkę, zapłacić, a następnie wykradać ją do domu, bo księgarnia wprowadziła zasadę, że nabytą książkę można czytać tylko na miejscu. Niech więc żyje pani Anna (kimkolwiek jest) i jej archiwum.

      14
      • Doman pisze:

        Niby tak, ale kupienie w legalnym źródle to jednak jedyny sposób, żeby w jakiś sposób wesprzeć twórców.
        Sam mam np. DVD, których nigdy nie obejrzałem, ale to mój ukochany serial, który dawno temu oglądałem na piratach, a jak bym chciał zrobić rewatch to akurat jest na streamingu i tam będzie mi wygodniej (choć z tym to nigdy nie wiadomo jak długo)
        No taki dziwny jestem.

        3
    • Knurek pisze:

      A jak myslisz, skąd biorą się pliki na Annie?

      1
      • rudy102 pisze:

        A co to zmienia? Myślisz że jak Bezos jeszcze bardziej utrudni życie tobie to piraci sobie nie poradzą? Radzili sobie przed amazonem.

        1
  3. cyntler pisze:

    Lubię czytniki, ale ostatnimi czasy naprawdę zastanawiam się, czy nie przejść na klasyczne, fizyczne książki. Wciąż natrafiam na książki, które mnie interesują, a w wersji cyfrowej nie wychodzą.

    Zresztą można się przerzucić po prostu na biblioteki i wypożyczanie, bo ja osobiście czytam książkę raz i na tym kończę.

    Uważam, że te wszelkie kombinacje z DRM to dobudowywanie drogi do kresu książek cyfrowych i coraz mniejszego zainteresowania e-czytelników tym dobrem.

    Sam w końcu pozbyłem się swojego Kindle’a (migracja na Kobo), bo Amazon traktuje sideloaded ebooks jako dokumenty, a nie książki. Książki są wg nich tylko z ich własnego sklepu. Jeśli tak, to nara.

    10
    • mjm pisze:

      Taka mała sugestia z mojej strony, żeby nie przyjmować narracji narzucanej przez korpo – nie jakieś „sideloaded ebooks”, tylko po prostu „uploaded ebooks” czy „downloaded ebooks”.

      https://mastodon.social/@[email protected]/115098597705331466

      „sideloading” is a stupid made up term invented to delegitimize installing software.
      Heres a bunch of other things I’m doing while „sidestepping” some supposed central authority:
      – sideshopping (buying stuff from a store that isn’t amazon)
      – sidedining (eating or making food that isn’t from mcdonalds)
      – sidethinking (using my own brain instead of asking chatgpt)
      – sidelistening (to my own music instead of on spotify)
      – sidechatting (irl instead of online)

      17
      • Robert Drózd pisze:

        To jeszcze warto dodać, że dla Amazonu wgrywane pliki to nawet nie e-booki, ale „personal documents”, w ogóle nie przyjmują opcji takiej że ktoś może mieć e-booka spoza ich sklepu, np. od wydawcy.

        15
      • Doman pisze:

        Ja tylko dodam, że pojęcie oficjalnego repozytorium pakietów to wymyślili linuksiarze w czasach jak ani androida ani appstore nie było jeszcze na świecie ;)

        0
    • Marko pisze:

      Przecież można łączyć obie formy czytania. Pewnie większość osób czyta większość książek raz w życiu i szlus, choć każdy ma swoje wyjątki (np. książki Lema) i tylko te trzeba mieć na własność. Ale też ludzie mają skłonność do chomikowania i lubią poczucie posiadania na własność.
      A tak w ogóle, jako nie pirata, to właściwie te tematy zabezpieczeń, jailbreak’ów itp. (z których niektórzy mogą się doktoryzować) ignoruję jako zbędne i stratę czasu.

      5
    • bq pisze:

      Ja to niedawno zastosowalem do muzyki. Zaczalem na nowo kupowac plyty CD. Zwlaszcz ze da sie kupic je w second handach tanio. W Winyle nie ide – sa juz za drogie do tego nie poreczne, ale muzyka, ktorej slucham na okraglo – wole ja na nosniku. Streamin nie dosc ze jest nizszej jakosci, to albumy sa wycofywane, plus nigdy nie wiesz na jaki mastering trafisz-zdarza sie ze straszny – bo najtanszy. Czyli zataczamy kolko.

      3
      • Piotr pisze:

        Wszystko zależy od danego serwisu streamingowego.
        Są serwisy, które oferują często nawet w standardzie kompresję bezstratną (jakość identyczna z CD), ale też takie które oferują część albumów w Hi-Res Audio (24bit/192 kHz) czy oferują dźwięk przestrzenny DolbyAtmos.

        Ja wolę zapłacić miesięcznie tyle co za 1 CD (a nawet mniej) i mieć dostęp do milionów utworów (i w ten sposób poznawać nowych wykonawców/ nowe style muzyczne) niż kolekcjonować albumy na CD (gdzie interesuje mnie jeden czy dwa utwory, a reszta mam wrażenie jest często wciskana na siłę).

        1
  4. Wojtek pisze:

    Na szczęście można po prostu kupić książkę na własność, tak jak papierową i się nad tym nie zastanawiać.
    Calibre, nawet bez doktoryzowania się z funkcji tego kombajnu umożliwia prowadzenie prostej, przejrzystej i czytelnej biblioteki.
    Podpięcie czytnika raz na jakis czas (Kobo) albo wysyłka via mail (Kindle) nie jest problemem.
    W końcu chodzi o to, aby czytać :)
    P.S. Amazon traktuje swoich użytkowników jak szarą masę, która na wszystko się zgodzi (i w ogólności ta strategia się sprawdza, zdecydowana większość osób nie będzie się nad tym DRM zastanawiać, nie porówna ubożuchnego menu ustawień aplikacji do czytania z Kobo czy Onyxem i będzie twierdzić, że czytniki Amazonu są najlepsze i emejzing).

    5
    • cyntler pisze:

      Amazon przede wszystkim jako sklep jest spoko dla USA czy UK, gdzie działają wszystkie funkcje i przede wszystkim mają nieskończoną bibliotekę książek w swoim własnym języku – a wszystko to w jednym miejscu. Dla nich nawet rekomendacje i polecane książki na widoku śmietnika (zakładca Home na urządzeniach Kindle) mają sens.

      Dla nas to już całkiem inaczej wygląda. Dlatego hmmm, po latach stwierdzam, że jak e-booki to nie Kindle (dla Polek i Polaków).

      8
  5. KPL pisze:

    Brak przepisów (np. poziomie unijnym), które chroniłyby konsumentów takich „niby-kupowanych” produktów cyfrowych (dotyczy to również, a może nawet przede wszystkim, cyfrowej muzyki czy filmów) przed utratą zakupionych treści (a to się zdarza… gdy sklepowi wygaśnie licencja/umowa z danym dostawcą treści lub sklep zamknie działalność). Klient zostaje wtedy całkowicie na lodzie… kasa wydana, produkt zniknął.
    Informacja, iż jest to tylko długoterminowe wypożyczenie jest głęboko ukryta w regulaminach, których większość śmiertelników nie czyta. Zresztą wszędzie na stronach jest używany czasownik „kup” (a nie „wypożycz na czas nieokreślony”). To tak jakbyśmy kupili samochód i pewnego pięknego dnia dealer go nam zabrał sprzed domu (i wszystko w majestacie… regulaminu).

    6
    • Katemeika pisze:

      W księgarniach kupujesz licencję, nie ebooka. Nic nie wypożyczasz.

      0
      • KPL pisze:

        @Katemeika: Wyrażenia „długoterminowe wypożyczenie” użyłem w przenośni, dla podkreślenia, iż kupujemy w zasadzie dostęp (a nie de facto cyfrową kopię książki na własność, jak w przypadku papierowego egzemplarza). A ten zawsze może zostać z jakiegoś powodu cofnięty.

        A tym, że jest to problem świadczą nawet przepisy obowiązujące np. w niektórych stanach USA (np. AB 2426 w Kalifornii), które nakazują firmom wprost i bezpośrednio informować, iż zakupy treści cyfrowych to tylko licencje, a nie sprzedaż w tradycyjnym rozumieniu:

        „This bill would, subject to specified exceptions, additionally prohibit a seller of a digital good from advertising or offering for sale a digital good, as defined, to a purchaser with the terms “buy,” “purchase,” or any other term which a reasonable person would understand to confer an unrestricted ownership interest in the digital good, or alongside an option for a time-limited rental, unless the seller receives at the time of each transaction an affirmative acknowledgment from the purchaser, or the seller provides to the consumer before executing each transaction a clear and conspicuous statement, as specified. By expanding the scope of a crime, this bill would impose a state-mandated local program.”

        2
  6. Neyesha pisze:

    Na r/Calibre pojawiają się głosy że po tej aktualizacji nie można wgrywać plików z Calibre po kablu

    0
  7. Gal Anonim pisze:

    Podłączyłem swojego Paperwhite 5, którego ostatnio (pochopnie) zaktualizowałem do oprogramowania 5.18.5. Ściągnąłem kilka książek, w tym 1 której nie miałem na czytniku, żeby sprawdzić tę kolejną kiepską wiadomość i… Książki normalnie dodały się do biblioteki w Calibre, a następnie bez problemów udało się je przekonwertować do EPUB. Otwierają się w Calibre i można je bez problemu czytać.
    Być może wynika to z faktu, że aktualizację robiłem wgrywając plik na czytnik, a nie jak zwykle poprzez Wi-Fi. Być może wiadoma wtyczka w wersji Alpha jeszcze daje radę, a być może to tylko szczęśliwy układ planet.
    W każdym razie przyspiesza to moją decyzję, żeby angielskojęzyczne ebooki kupować wyłącznie na ebooks.com (polecam) albo ewentualnie w Kobo Store (jeszcze nie próbowałem). W razie czego mam jeszcze drugie konto i 2 starsze modele Kindle bez obsługi KFX więc jakbym bardzo, bardzo chciał coś kupić z Amazonu to zostaje jeszcze ta opcja.

    0
  8. Łukasz pisze:

    Mam Paperwhite, ale książek żadnych z Amazonu. Wrzucam tylko epuby kupione w naszych sklepach. No i ostatnio natrafiłem na problem. Czytając zakreślam coś, do czego potem chcę wrócić i zrobić notatki (papierowe). Z poziomu czytnika ich przeglądanie to katorga. Używałem Kindle dla Windows ale ostatnio przesiadłem się na linuksa i… Lipa, bo tutaj tej aplikacji w ogóle nie ma, a webowa wersja kindle nie uwzględnia tak wrzuconych książek. Chore. Myślę o sprzedaży czytnika i zostaniu z Google Play books, bo tam problemu takiego w ogóle nie ma

    0
    • Heban Mistrza Ryśka pisze:

      Ale po co przeglądać z poziomu czytnika? Zaznaczone fragmenty masz na Kindle, w pliku tekstowym 'My Clippings’, w folderze 'Documents’.

      1
      • Łukasz pisze:

        Niezbyt to dla mnie wygodne + nie daje kontekstu – mam tylko zaznaczenia. Może jestem zbyt wygodny, ale Kindle to naprawdę obsługa jak z końcówki lat 90, a nie XXI wiek…

        2
    • Grzegorz pisze:

      Poza plikiem My Clippings (i serwisami które go umieją przetworzyć) można też eksportować podkreślenia z aplikacji Kindle na Androida — ja je ,,udostępniam” do Evernote i Google Drive. Eksport z aplikacji daje format trochę gorszy do czytania/nawigowania, ale nadal jest czytelny i można podkreślenia przeglądać i mieć zawsze przy sobie (jak się na telefon).

      Zakładam, że dla iPhone jest identycznie.

      2
      • Łukasz pisze:

        Sprawdzę sobie. Inna rzecz, że to kompletnie rozwala jak dla mnie koncepcję używania czytnika zamiast innego sprzętu. Skoro i tak muszę mieć aplikację na telefonie czy tablecie.. to w sumie po co mi czytnik?

        Tak, wiem, eink, ale przez kilka lat czytałem tylko z telefonu i nie narzekałem. Czytnik pod wieloma względami lepszy, ale ograniczenia tej konkretnej platformy są dla mnie żenujące w ostatnim czasie

        EDIT:
        Właśnie sprawdziłem export z appki telefonu z kindle na dysk google – jako html, w sumie całkiem nieźle to wygląda

        0
    • Robert Drózd pisze:

      Co do przeglądania podkreśleń: jeśli książka była wgrana do chmury, można ją potem otworzyć np. w Kindle dla PC, albo aplikacji Androida/iOS, tam przeglądanie podkreśleń będzie znacznie wygodniejsze.

      No i są też serwisy takie jak Clippings.io czy Readwise. Więcej o tym pisałęm tutaj: https://swiatczytnikow.pl/moje-12-tysiecy-podkreslen-na-kindle-czy-ma-to-sens-i-jak-z-nich-korzystam/

      0
  9. Gal Anonim pisze:

    Jakby kogoś interesowało to… działa (na razie) sposób opisany w poradniku na stronie https://techy-notes.com/
    Ważna informacja – konieczne jest zainstalowanie Pythona i, zanim przystąpi się do wiadomych działań, ponowne uruchomienie komputera. Dopóki tego nie zrobiłem metoda nie działała.

    0
  10. Czytamsobie pisze:

    Widzę, że właśnie wyszedł Jailbreak wykorzystujący reklamy w systemie. Działa z czytnikami z reklamami lub z Kindlami bez reklam, ale z włączonymi ofertami specjalnymi (z wyłączeniem Kindle Scribe)
    https://www.mobileread.com/forums/showthread.php?t=370048

    No i jeszcze jedna niespodzianka. Amazon wrzuca już aktualizację OTA do wersji 5.18.5.0.1 (nie widzę jej obecnie na stronie Software Updates), ale ponoć niektórym osobom JB nadal zadziałał.

    0
  11. Beatriks pisze:

    Po zakupie Kindla 5 wyłączyłem połączenia z kontem, wifi, uaktualnienia – żadnych problemów z softem, czytnik używam, o zgrozo, do czytania. Książki wgrywam po kablu.
    Amazon mam w „głębokim poważaniu”. Kto chce, niech kasę im nabija.

    1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.