Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Wysyłasz plik EPUB przez Send to Kindle i dostajesz coś jak PDF? Znalazłem przyczynę błędu E016!

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

W ostatnich dniach coraz więcej osób zauważa nietypowe błędy przy wysyłaniu niektórych plików EPUB na Kindle. 

Plik na czytnik przechodzi, ale wygląda… dziwnie. Bo ma ikonkę PDF, no i otwiera się jak PDF, bez możliwości zmiany wielkości tekstu, za to z opcjami ustawienia kontrastu.

Jednocześnie dostajemy na adres mailowy wiadomość o temacie „Your document was delivered to your Kindle in its original layout” i następującej treści.

We weren’t able to make the layout adjustable for this document because its formatting is incompatible with Kindle’s reflowable layout, so we delivered it with its original layout preserved (similar to PDF). You won’t be able to change the text size or how the text flows on the page. Get troubleshoot help for file formatting issue (see error E016).

Czyli Amazon potwierdza – nie mógł zachować płynnego („reflowable”) układu, dopasowującego się do ekranu, dlatego zastosował układ stały („fixed”), który ma sens np. w komiksach, ale niekoniecznie w zwykłych książkach.

Z tym problemem zwróciły się do mnie dwie księgarnie, jak również jeden z Czytelników. Dostałem też kilka plików, które nie działały.

Poszukiwanie błędu

Pomoc Amazonu dotycząca błędu E016 sugeruje, że w książce jest jakiś nietypowy skład: skomplikowane tabele, grafiki, układ kolumnowy albo inne elementy charakterystyczne dla publikacji „fixed layout”. Należy sprawdzić tabelki, osadzone multimedia, przypisy wewnątrz przypisów i tak dalej. Tyle że miałem do czynienia z prostymi powieściami, bez zaawansowanego formatowania.

Przetestowałem kilka wariantów takiego pliku: bez znaku wodnego, z minimalnym CSS, z usuniętym dużym plikiem graficznym. Zawsze pojawiał się błąd. Sprawdziłem też pliki walidatorem pod względem zgodności ze specyfikacją – były pomniejsze błędy, ale nic poważnego.

A co działało? Wystarczyło taki plik przerzucić do Calibre i przekonwertować do formatu EPUB. Wtedy wysyłał się prawidłowo, niezależnie od tego, czy konwertowałem do EPUB2 czy EPUB3. Calibre normalizuje różne elementy pliku, dlatego jest on bardziej strawny dla Amazonu.

Ale co konkretnie było przyczyną błędu? Nie jest to proste do oceny, bo Calibre na wyjściu wypuszcza plik z setkami zmian. Która z nich sprawiła, że plik nagle zaczął działać?

I tu muszę przyznać, że do porównania zmian bardzo dobrze sprawdziły się narzędzia LLM. Duże modele językowe są przeznaczone do obróbki tekstu, a przecież EPUB to w praktyce archiwum ZIP o określonej strukturze, zawierające pliki tekstowe i graficzne. LLM może mi np. wygenerować 7 wariantów plików z niewielkimi zmianami w kodzie, które wysyłam do Kindle i sprawdzam, które działają. Zrobiłbym to ręcznie, ale oznaczałoby to więcej „rzeźbienia” i zajęłoby wiele godzin.

No i po testach kilkudziesięciu wersji znalazłem winnego.

Winny jest język!

Chodzi o deklarację języka w pliku „content.opf” znajdującym się wewnątrz EPUB. Plik OPF to taka „metryczka” książki, zawierająca jej najważniejsze metadane oraz informacje o strukturze publikacji.

W jednym z e-booków miałem taką deklarację języka:

<dc:language id="language1">pl</dc:language>

W innym e-booku była taka:

<dc:language xsi:type="dcterms:RFC3066">PL</dc:language>

Sprawę załatwiła zamiana na:

<dc:language>pl</dc:language>

A zatem wygląda na to, że jeśli książka jest w języku polskim, wszelkie dodatkowe atrybuty w elemencie <dc:language> sprawiają, że parser po stronie Send To Kindle się wysypuje.

Jest to absurdalne, bo jaki związek deklaracja języka ma mieć z layoutem? To trochę tak, jakby Word odmówił zmiany wielkości czcionki dlatego, że we właściwościach dokumentu podałem niewłaściwy język.

Warto jeszcze zaznaczyć, że o ile „xsi:type” to już dość stara konstrukcja, sam atrybut „id” jest jak najbardziej legalny i dopuszczalny przez specyfikację EPUB 3.3.

Błąd języka? Przypadek – nie sądzę!

W swoich zaleceniach Amazon podkreśla, że wysyłany plik powinien być w jednym z obsługiwanych języków, którymi są:

Afrikaans, Alsatian, Arabic, Basque, Bokmål Norwegian, Breton, Catalan, Chinese (Simplified), Cornish, Corsican, Danish, Dutch, Eastern Frisian, English, Finnish, French, Frisian, Galician, German, Icelandic, Irish, Italian, Luxembourgish, Manx, Northern Frisian, Norwegian, Nynorsk Norwegian, Portuguese, Provencal, Romansh, Russian, Scots, Scottish Gaelic, Spanish, Swahili, Swedish, Welsh, and the Indic languages Malayalam, Tamil, Hindi, Gujarati, and Marathi.

Zrobiłem więc jeszcze jeden test. W oryginalnym pliku (tym z dodatkowymi atrybutami) zmieniłem język z „pl” na „de”, czyli niemiecki. Wysłałem. I o dziwo – plik przeszedł bez błędu.

Czyli problemem nie jest tylko deklaracja języka, a to, jaki język stosujemy!

Parę tygodni temu Amazon popsuł rozpoznawanie języka polskiego w epubach i traktuje je jak anglojęzyczne. Bardzo więc możliwe, że psują dalej i błędnie traktują pliki w nieobsługiwanych językach.

Zrobiłem jeszcze jeden test – w oryginalnym pliku zmieniłem język książki na czeski (cs), no i tak jak w przypadku polskiego – nie przeszła. To nie jest tylko tak, że „nas” dyskryminują.

Podsumowując moje testy: problem wywołuje kombinacja nieobsługiwanego przez Send to Kindle języka i dodatkowych atrybutów w elemencie <dc:language>.

I to jest powód, dla którego o tym (poważnym) błędzie nie znalazłem doniesień na anglojęzycznych forach. Bo jeśli książka ma zadeklarowany język angielski czy niemiecki, to przechodzi bez problemu.

Co więc zrobić, jeśli plik nie działa?

Jeśli jesteś typowym użytkownikiem – to po prostu przekonwertuj plik przy pomocy programu Calibre z EPUB na EPUB. To jest zresztą uniwersalna rada, którą nieraz już tu dawałem.

Jeśli jesteś wydawcą/firmą przygotowującą e-booki – upewnij się, czy deklaracja języka w pliku OPF jest możliwie najprostsza, czyli w przypadku języka polskiego:

<dc:language>pl</dc:language>

Nie usuwałbym jej całkowicie, bo to doprowadzi do błędu kompatybilności z innymi czytnikami.

Niestety, dopóki Amazon tego nie poprawi, problem dotknąć może wielu klientów księgarni wysyłających zakupione pliki na czytniki Kindle.

Na razie nie błąd nie wydaje się bardzo powszechny, osobiście nie miałem w tym tygodniu żadnego problemu ze swoimi plikami. Może jednak dotyczyć starszych tytułów, gdzie były bardziej rozbudowane deklaracje języka.

A jak to wygląda u Was? Pytam oczywiście posiadaczy Kindle wysyłających pliki bezprzewodowo.

Czy dotknął Cię opisany w artykule błąd? (Plik EPUB wysłany na Kindle, wyglądający jak PDF)

Zobacz wyniki

Loading ...

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korzystanie z Kindle, Książki na czytniki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

39 odpowiedzi na „Wysyłasz plik EPUB przez Send to Kindle i dostajesz coś jak PDF? Znalazłem przyczynę błędu E016!

  1. wieprz pisze:

    Ostatnio wszystkie newsy o Kindle mówią o tym, że zepsuli coś, co wcześniej działało.

    7
  2. KPL pisze:

    Amazon powinien zakończyć tę żenującą komedię i dodać w końcu obsługę języka polskiego, skoro mamy od lat polski Amazon i produkty Kindle są oficjalnie sprzedawane w Polsce.
    Skoro mogą wspierać tak egzotyczne i niszowe języki jak islandzki czy fryzyjski, to jaki problem dodać dużo popularniejszy polski?
    Tu nawet nie chodzi o polski interfejs menu czy polski Kindle Store, a o zlikwidowanie sztucznych barier technologicznych (dodanie obsługi polskiego dla formatu KFX i tym samym zapewnienie poprawnego podziału wyrazów, wsparcie polskiego w Kindle Direct Publishing, dodanie polskiego układu klawiatury ekranowej czy opcji „Polish” w funkcji Translate opartej na Bing Translate Microsoftu, która przecież polski w pełni wspiera)

    7
    • Eathan pisze:

      Kindle powstał jako narzędzie pozwalające na konsumpcję treści oferowanych przez Amazon. Przez długi czas czytnik był tani (pewnie dotowany przez Amazon), który miał interes w tym by sprzedawać więcej treści na swoich stronach.

      Wszystkie te wysiłki na czytnik realizowane przez polskich czytelników księgarnie to udział w imprezie bez zaproszenia. Amazon na tym NIC nie zarabia. Właściwie to ponosi nawet koszty: pliki zajmują miejsce na serwerach, generują ruch na łączach i wreszcie zajmują moc obliczeniową serwerów. To wszystko to wymierne koszty, które ponosi Amazon przy tym nie zarabia nic na sprzedaży treści. Zwracam uwagę, że wysłane ebooki formalnie są dokumentami a nie ebookami. Ten podział jest celowy i pokazuje jasno jakie jest formalne przeznaczenia tej wysyłki.

      Stawiam, że to psucie i domykanie to właśnie pokłosie tego co napisałem powyżej. Kwestią czasu jest ostateczna blokada ;)

      0
      • Pan Jabu pisze:

        To wszystko prawda.
        Ale Amazon jednak sprzedaje oficjalnie, bezpośrednio Kindle w Polsce! Mimo iż nie mają polskiego sklepu z ebookami.
        Skoro nie chcą wchodzić z Kindle Store na polski rynek, to po co sprzedają Kindle, skoro to dla nich tylko „końcówka” do tego sklepu? I skoro nic na tym nie zarabiają, a tylko ponoszą, biedactwa, koszty?

        2
        • Eathan pisze:

          Sprzedaje bo jest grupa ludzi, która po prostu czyta w innych językach niż polski.

          0
          • Pan Jabu pisze:

            Nie, takie tłumaczenie mnie nie przekonuje.
            Ile jest osób w Polsce, które czytają _wyłącznie_ w obcych językach i nigdy nie czyta nic po polsku?
            Oczekuję elementarnej konsekwencji. Niech zablokują całkowicie obsługę polskich dokumentów, jasno o tym napiszą, zamiast robić jakąś żenującą partyzantkę z cichym „psuciem i domykaniem”.

            5
            • Eathan pisze:

              Taka blokada źle by wyglądała PR-owo. Pamiętaj, że oni oficjalne są u nas na innych polach. Więc wolą po prostu utrudniać życie. Ten konkretny błąd opisany powyżej jest ciekawy. Zwróć uwagę, że opis błędu E016 na stronie pomocy nie wspomina o języku publikacji.

              0
              • Pan Jabu pisze:

                Ok, ten argument mnie przekonuje.
                Tym bardziej jest oczywiste, że obecny Kindle jest moim ostatnim czytnikiem Amazona i w ogóle moim ostatnim zakupem w tej firmie.
                I wciąż go używam wyłącznie dlatego, że go uwolniłem i zainstalowałem alternatywne oprogramowanie, które nie ma żadnych problemów z językiem polskim.
                Wiem, że nie będą po mnie płakać.
                Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że ja nie będę płakać po nich :)

                4
      • KPL pisze:

        Ta argumentacja nie trzyma się kupy:
        – produkt jest oficjalnie sprzedawany w
        Polsce i nie jest „dotowany”
        – skoro polski klient to taki problem, to po co weszli na nasz rynek i sprzedają te czytniki? no przecież nie po to, aby do dopłacać do tego interesu (nie miałoby to ekonomicznego sensu)
        – Amazon może wykorzystywać dane nt. uploadowanych do chmury ebooków/dokumentów do profilowania klientów i niestety jak najbardziej to monetyzować (nic nie jest tak naprawdę za darmo w tego typu usługach chmurowych)
        – jak wytłumaczyć wsparcie np. dla rosyjskiego, gdzie Kindle nie jest nawet oficjalnie sprzedawany… rosyjskiego Kindle Store też rzecz jasna nie ma)

        1
        • Eathan pisze:

          Zwróć uwagę, że napisałem BYŁ. Dzisiaj już taki tani nie jest. Sprzedaż w Polsce i w innych krajach nic nie znaczy. Pamiętaj, że jest grupa ludzi czytających w innych językach. Ci ludzie nie muszą mieć polskich wersji książek i są docelowym klientem Amazonu. Istotne jest to, że nie ma polskich treści i na ten moment generujemy realne koszty. W dobie kosmicznych cen pamięci, dysków, usług chmurowych po prostu firmy szukają oszczędności.

          Jeżeli kupisz Kindla ale treści kupujesz w innych miejscach to firma na Tobie już nie zarabia i tylko generujesz im koszty. Nawet jak zarobiła kilka $ na czytniku to nie rekompensuje to kosztów jakie ponosi przy obsłudze i utrzymaniu Twojej chmury.

          0
          • KPL pisze:

            Nadal twoje tłumaczenia mnie nie przekonują i brzmią jakbyś robił za adwokata dla Amazon.pl i próbował na siłę usprawiedliwiać ich wieloletnią bezczynność/zaniedbania:

            1.) Amazon zarabia na sprzedaży samych urządzeń jak i na sprzedaży akcesoriów (patrz choćby absurdalnie drogie oryginalne okładki).
            2.) Firma przekierowuje klientów do Amazon.com lub europejskich oddziałów (więc absurdalna jest sztuczna blokada techniczna w Kindle Direct Publishing, która blokuje rodzimych wydawców, którzy chcieliby tam sprzedawać polskie ebooki i w ten sposób dotrzeć do potencjalnego klienta).
            3.) Przechowywanie własnych e-booków przez użytkowników (funkcja Send to Kindle) generuje dla Amazona realne koszty, ale w ogólnym rozrachunku firma i tak na tym zyskuje. Z perspektywy finansowej Amazon traktuje te koszty jako inwestycję w lojalność klienta oraz narzędzie do budowania monopolu na rynku czytników.
            4.) Koszty utrzymania chmury dla Amazona są znacznie niższe niż dla jakiejkolwiek innej firmy, w tym producentów konkurencyjnych czytników. Amazon jest właścicielem Amazon Web Services (AWS) – największej chmury obliczeniowej na świecie – przestrzeń dyskowa dla użytkowników Kindle kosztuje firmę ułamek stawek rynkowych.
            5.) Strategia „lock-in”: Pozwalając Ci na pozornie darmowe przesyłanie własnych książek, Amazon tworzy podstawy ekosystemu, z którego trudniej odejść (cała twoja biblioteka jest w ich chmurze). Przejście do konkurencji (np. Kobo czy PocketBook) oznaczałoby konieczność przenoszenia setek plików. W ten sposób Amazon zabezpiecza sobie sprzedaż kolejnych urządzeń w przyszłości.
            6.) Ukryta monetyzacja przez reklamy (gdy zakupiliśmy czytnik z reklamami) i konwersję plików odbywającą się na ich serwerach.
            7.) Zbieranie cennych danych (Big Data)

            2
            • kjonca pisze:

              E tam. Twój przedpiśca raczej tłumaczy pewne niuanse działania korporacji. Nie zauważyłem, żeby mu się to podobało, albo żeby był czyimkolwiek adwokatem

              0
            • mikeyoski pisze:

              Tak się głośno zastanawiam, czy przypadkiem Amazon nie hoduje sobie jakiegoś modelu i książki wrzucane do chmury nie są darmowym papu? w takim przypadku ciężko by było obronić argument o kosztach utrzymywania chmur,etc. ;)

              0
              • Robert Drózd pisze:

                Hodować hoduje, przecież niedawno były doniesienia, że skanują papierowe książki z antykwariatów, a potem je niszczą. Byłbym bardzo zdziwiony, jakby nie skanowali tego, co mają w chmurze. Choć oczywiście za rękę w takiej sytuacji jest bardzo ciężko złapać.

                2
        • Marek pisze:

          No jest to bardzo dziwne, patrząc na to że obsługuje (wg listy) np. korsykański czy fryzyjski. Ilu ludzi w ogóle potrafi posługiwać się tym językiem, a co dopiero w nim czytać? Ale, z drugiej strony, rynek wydawniczy w takich językach jest zapewne tak znikomy że ewentualni użytkownicy i tak będą głównie czytać po francusku czy flamandzku. I nie ma problemu jak z polskim, gdzie powstał cały równoległy rynek poza Amazonem.

          1
          • KPL pisze:

            Po fryzyjsku mówi mówi ok. 400–600 tys. osób na świecie,
            po korsykańsku – 340 tys.

            po polsku – ok. 44 mln (niektóre źródła mówią o nawet 48 mln).

            Priorytety ustalone w korpo Amazonu są absurdalne.

            Trzeba też jasno zaznaczyć, iż od wielu już lat Amazon w zasadzie nie dodał żadnego nowego języka do swojego ekosystemu Kindle.
            „Kto nie idzie do przodu, ten się cofa”.

            1
            • Robert Drózd pisze:

              Szwedzki czy norweski chyba doszły całkiem niedawno.

              A co do tych korsykańskich itd. no to po prostu jak wchodzą na rynek, to biorą wszystkie języki, którymi się w takim kraju mowi.

              Najdziwniejszy zawsze był rosyjski, bo nawet jeszcze przed 2022 czytniki Kindle nawet nie były wysyłane do Rosji.

              1
              • KPL pisze:

                https://swiatczytnikow.pl/oprogramowanie-5-11-1-dla-kindle-nowe-jezyki-bez-polskiego/

                ostatnie tego typu ruchy miały chyba miejsce w 2019 roku (to już 7 lat!)

                0
              • Marek pisze:

                To jest w ogóle dość ciekawy przypadek, na dodatek dość irytujący (mówiąc delikatnie) – wszystkie korporacje szeroko się kłaniają i język rosyjski np. w oprogramowaniu czy grach jest dość powszechnie wspierany, podczas gdy innych europejskich nie ma.
                Można by to próbować tłumaczyć ogromnym rynkiem, ale to bardzo złudne bo ile osób w Rosji korzysta z legalnego oprogramowania skoro ich prawo autorskie dopuszcza piracenie zachodnich treści? Podobnie jest zresztą z chińskim.

                2
    • Aligator pisze:

      A bajka o Łodzi brzmi: „Nie łudź się”

      1
  3. Kacper Kaczmarek pisze:

    Właśnie takie głupie decyzje Amazonu skłoniły mnie ostatnio do zrobienia jailbreaka na moim PW5 i powiem tak – już nigdy więcej Kindle’a ze stockowym softwarem!

    Koreader to jest inny świat – wszystko mam ustawione pod siebie, książki wyglądają 100 razy lepiej, nie ma sytuacji, w których raz działa okładka, raz liczba stron, raz jedno i drugie, a raz nic. Na wgrywanie plików jest wiele sposobów, więc nic nas ogranicza. Do tego dużo lepsza obsługa języka polskiego i usprawnione korzystanie ze słowników. Krótko mówiąc, polecam wszystkim.

    6
  4. Piotr pisze:

    Panie Robercie, a czy próbował Pan (lub ktoś inny) zgłosić ten problem do pomocy technicznej Amazon?

    No bo jak to mówią – „nie ma zgłoszenia, nie ma problemu”

    1
    • kjonca pisze:

      Też bym zgłosił, choć jestem niemal pewien, że odpowiedź bęzie „Język polski nie jest na liście obsługiwanych, to co się czepia”

      2
  5. kjonca pisze:

    „To trochę tak, jakby Word odmówił zmiany wielkości czcionki dlatego, że we właściwościach dokumentu podałem niewłaściwy język.”

    Jesteś pewien, że tak nie będzie? :) O wordzie różne rzeczy czytałem.

    1
    • Pan Jabu pisze:

      Skoro już off-top :)
      Word ma taką funkcję, że powinien automatycznie rozpoznawać i ustawiać język (pod kątem sprawdzania pisowni).
      Od pewnego czasu opcja ta nie działa, lub działa bardzo źle.
      Przez co mam ogromne problemy z dwujęzycznymi dokumentami :)

      0
      • Marek pisze:

        Zawsze Microsoft zbierał cięgi za jakość swojego software’u. Ale to, co wyrabiają od ok. 2 lat gdy ewidentnie wszystkie łatki itp. robi im AI i usuwając jedne problemy psuje te rzeczy, które wcześniej działały i nie powinny (ani nawet nie miały powodu) być ruszane to już w ogóle dno i kilo mułu.

        0
  6. Mietek pisze:

    Jakiś czas temu był artykuł o błędzie w Kindle gdzie wyrazy w polskich książkach były łamane wedle angielskich reguł. Myślę, ze zostało to naprawione bo ostatnio przesyłałem przez chmurę dwie książki z Warhammera 40k i działa to tak jak działało wcześniej czyli nie ma żadnego podziału wyrazów.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Nie zauważyłem aby zostało to poprawione. Podziały nie są zawsze (na to może wpływać też CSS), ale w polskich książkach nadal mam wywoływanie angielskiego słownika i wikipedii.

      2
  7. Marek pisze:

    A ja, Robercie, uważam że akurat „layout” dokumentu do jego języka ma bardzo dużo – zależnie od wybranego języka system powinien dobrać odpowiednie formatowanie, które może być odmienne dla różnych języków.

    Tak na szybko:
    – dzielenie wyrazów wg różnych reguł;
    – nowe akapity po polsku są z wcięciem, czego Anglosasi nie mają;
    – w książkach anglosaskich np. dialogi wplatane są w tekst z dodanym cudzysłowem podczas gdy w polskich kwestie poszczególnych osób są w osobnych linijkach wyróżnione myślnikiem;
    – nie wiem czy kwestia składu: sierot, wdów itp. jest jednakowa w różnych językach – zapewne też nie.

    1
    • Robert Drózd pisze:

      No, potrafię sobie wyobrazić taką regułę, że Kindle nie rozpoznaje języka, więc na wszelki wypadek stosuje fixed layout, choć to w 99% przypadków bardziej przeszkadza niż pomaga. Ale tutaj nie wiedzę sensu świadomego działania, bo gdyby tak miało być – ustawienie języka polskiego/czeskiego itd. ZAWSZE by włączało ten layout. A wynika to tylko z nieistotnych parametrów. Fixed layout jest zresztą tutaj wynikiem błędu (bo można go też włączyć ręcznie tworząc epuba i określając odpowiednie znaczniki).

      0
  8. Władek pisze:

    Od ponad 10 lat korzystam z czytników Kindle. Zwykle konwertuję ebooki do formatu KF8, wprowadzam polskie podziały wyrazów i przesyłam do czytnika kabelkiem za pośrednictwem Calibre. Kilka dni temu kupiłem Kindle Paperwhite 6. Z przykrością stwierdziłem, że czytnik w ogóle nie wyświetla pełnoekranowej okładki tak wczytanego ebooka. Pojawia się ona tylko na wygaszaczu ekranu. Może ktoś wie, czy to jest również konsekwencja „domykania systemu” przez Amazon?

    1
  9. OcelotV pisze:

    To wygląda na, uproszczone raportowanie błędów z parsera, niekoniecznie powiązany z odczytem języka. Robercie czy jesteś w stanie sprawdzić, czy jak wstawisz jakiś „nielegalny” tag w innemiejsce nawet taki „xsi” to wyskoczy taki sam kod błedu?
    Nie bronię programistów, amazona bo to trochę żałosne, że drobny bład parsowania może zablokować konwersję. Przy takim rozmiarze runku, skłądnia pliku powinna być traktowana bardziej elastycznie.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Tak, zrobiłem test, w którym xsi:type="dcterms:RFC3066" wtawiłem do taga dc:publisher – przeszło bez problemów. Zresztą inne tagi DC też mają różne atrybuty, np. dc:creator opf:role="aut" i nic się nie dzieje.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.