
Od paru dni pliki EPUB wysyłane na Kindle mają podziały wyrazów. Ale to nie jest coś, z czego można się cieszyć.
Od września 2023 wszystkie pliki EPUB wysyłane bezprzewodowo na Kindle są konwertowane na serwerach Amazonu do formatu KFX i w tej postaci trafiają na czytnik. Wiąże się z to z kilkoma zaletami, takimi jak możliwość korzystania z rozszerzonego PageFlip, albo ustawień wyrównania tekstu. Były jednak wady – polskie książki nie miały podziałów wyrazów, nawet jeśli je w pliku EPUB osadziliśmy.
Podziały wyrazów w plikach wysyłanych przez Send To Kindle były, ale tylko jeśli język takiego pliku został określony jako angielski. Jeśli wciąż korzystacie z Instapaper i wysyłacie pliki EPUB, to te podziały macie od wielu miesięcy.
Parę dni temu zauważyłem (i nie tylko ja), że nowe numery Wyborczej na czytniku mają podziały wyrazów, ale są one niewłaściwe, tak jakby wydawca omyłkowo oznaczył język pliku. W tym tygodniu wysłałem jednak na czytnik nową Politykę, Tygodnik Powszechny i parę e-booków, okazało się, że wszystkie mają te błędne podziały.
Dobrze ilustruje to zrzut ekranu otwierający artykuł, a pochodzący z książki Wielka Księga Armii Krajowej. Kindle bezwstydnie rozbija dwuznaki „cz” albo „dz”.
Kindle nie widzi języka polskiego!
Jak się okazuje: Send To Kindle ignoruje język polski w ustawieniach książek! Po prostu e-book w języku polskim jest traktowany jako angielski.
Z czym się to wiąże:
- Pierwszą konsekwencją są te nieszczęsne „angielskie” podziały wyrazów.
- Drugą – to, że domyślnie przy sprawdzaniu wyrazów w polskich książkach otwiera się angielski słownik. Możemy w okienku słownika przełączyć na polski (Change Dictionary), ale nie następuje to automatycznie. W ustawieniach czytnika nadal da się zdefiniować słownik domyślny dla języka „Polish”, ale co z tego, skoro językiem książki jest angielski.
- Trzecią – że przy sprawdzaniu definicji w Wikipedii używana jest angielska Wikipedia. I tego zmienić się nie da.
Zmiany dotyczą e-booków wysłanych przez Send To Kindle po 16 lipca. Porównałem książkę Żony Beatlesów. Tak wygląda plik wysłany parę tygodni temu.

A tak wygląda plik wysłany dzisiaj.

Mamy podziały wyrazów, a Wikipedia odwołuje się do anglojęzycznej wersji.
Co udało mi się jeszcze sprawdzić:
- Zmiany dotyczą nowych książek wysłanych przed Send To Kindle. Jeśli ściągniemy z chmury stary plik, to nadal działa „po staremu”.
- Pliki MOBI lub AZW3 przesyłane po kablu nadal mają język polski, korzystają z polskiego słownika i Wikipedii. Również nic nie powinno się zmienić dla użytkowników abonamentów Legimi/Empik, synchronizujących pliki po kablu.
- Zmiany nie zależą od oprogramowania Kindle. Popsute są też pliki ściągnięte na nieaktualizowanym już Oasis 3. Wynika z tego, że usunięcie polskiego języka następuje w momencie konwersji na serwerach Amazonu.
Czy problem dotyczy tylko polskich książek? Wysłałem na czytnik Baśnie Braci Grimm w niemieckim oryginale (z Projektu Gutenberg), no i tam otwiera się niemiecka Wikipedia oraz słownik. Również podziały wydają się być zgodne z niemiecką pisownią. Czyli prawdopodobnie problem dotyczy języków nieobsługiwanych oficjalnie przez Kindle.
Podsumowanie
No, mam już powoli dość tych kolejnych błędów, do których oprogramowanie Kindle nas przez ostatnie lata przyzwyczaja. Amazon wciąż nie wprowadził pełnej obsługi języka polskiego, a teraz wyłącza te funkcje, które wynikały z rozpoznania książki jako napisanej po polsku.
I tak jak przy poprzednich wpadkach tego rodzaju, nie zakładam tutaj celowego działania. Być może chodzi o łatanie jakiejś dziury, kto wie, może przy pomocy książek w jakimś egzotycznym języku dało się włamać na czytnik…
Błąd warto oczywiście zgłaszać do Amazonu, ale mam wątpliwości, czy zostanie w ogóle zrozumiany, bo przecież oficjalnie polski język obsługiwany nie jest, czego więc chcemy? Polskojęzycznym użytkownikom Kindle pozostaje zacisnąć zęby i powoli zacząć się rozglądać za innym systemem, bo polonizacji chyba się nie doczekamy.



Na moim nieaktualizowanym od kilku lat Kindlu, na który przerzucam książki kablem, wszystko jest jak trzeba. :P
A może po prostu o tym nie wiesz? Mój też jest nieaktualizowany od kilku lat [PW 3] a od wczoraj pliki przychodzą z podziałami wyrazów.
Ja osobiście się cieszę z tej zmiany, bo wolę tekst wyjustowany, a zauważyłem że tych rażących błędów w dzieleniu wyrazów nie ma tak dużo.
No tak, bo to akurat wina oprogramowania chmury a nie czytnika, które jak widać są tak samo żenujące.
A co do podziałów to kilka lat temu był podobny problem z wtyczką calibre, też tu opisywany, i takie ebooki nie nadawały się do czytania jak się zna polski, bo co kilka zdań wybijało z rytmu.
Nigdy nie korzystałem z usług Amazona do przesyłania książek na Kindle. Od zawsze Calibre (gdzie mam wtyczkę do dzielenia wyrazów) i kabel, a baza danych Calibre jest zsynchronizowana z chmurą, więc jakby co to zawsze mam dostęp z urządzeń mobilnych.
Też nie korzystałem, póki nie trafiłem na EPUBa 3, wobec którego Calibre okazał się bezradny (po konwersji na AZW3 wynikowy plik składał się tylko ze strony z okładką).
Tylko srogi bojkot Kindla mógłby coś wskórać.
Bojkot nic nie wskóra, bo Amazon nie jest zainteresowany naszym rynkiem. Z tego powodu nie ma i nie będzie wsparcia dla naszego języka. Bojkot w Polsce wyjdzie tak naprawdę na korzyść Amazonowi, bo w praktyce dla użytkowników na naszym rynku dopłaca.
” powoli zacząć się rozglądać za innym systemem, ”
No, no, jeśli gospodarz pisze coś takiego to musi być grubo :)
Podkreślam „powoli” :) Na razie i tak nie mam innego systemu, gdzie mogę mieć dostęp do wszystkich swoich paru tysięcy e-booków, z podkreśleniami i tak dalej. To zarówno wizja utraconych kosztów, jak i wciąż wygoda. Ale jeśli popsują synchronizację między urządzeniami (a pojedyncze wpadki były), to zacznę szukać.
Ja od dawna zmieniam język książki na angielski, i dzięki temu mam polski podziały wyrazów w polskich książkach :) Trzeba ustawić w css dla „body” podział wyrazów na manual i dodać twardy podział w Hyphenate This! Przy ustawieniu auto lub braku wpisu „hyphens” w css wyrazy dzielą się niepoprawnie (po angielsku), przy „hyphens: manual” 99% podziałów jest poprawna dla języka polskiego. Trzeba też było sprawdzić czy w nagłówku książki nie ma wpisu xml:lang=”pl” i go usunąć bo z nim podział był nieprawidłowy ale teraz pewnie nie będzie to konieczne.
Dzięki! Sprawdziłem i działa. Dokładnie zrobiłem tak:
1. W Calibre zrobiłem w pliku EPUB podział wyrazów za pomocą wtyczki Hyphenate This.
2. Kliknąłem Edit i w pliku .css do sekcji body{} dodałem te wpisy:
hyphens: manual;
-webkit-hyphens: manual;
3. Zmiana języka w metadanych nie była konieczna. Przetestowałem obie wersje i podział wyrazów jest wg polskich reguł, jeśli wykona się te dwa pierwsze kroki, niezależnie od języka ustawionego w metadanych.
Swoją drogą, może gdyby polscy wydawcy z automatu dodawali te dwie dodatkowe linie do sekcji body{}, problem byłby rozwiązany dla wszystkich?
Po dalszych testach sprawa wydaje się jeszcze prostsza: jeśli prześlemy na Kindle oryginalny plik EPUB bez żadnych zmian, podział wyrazów jest niepoprawny. Jeśli jednak sami zrobimy podział za pomocą Hyphenate This w Calibre, wyrazy w Kindle są dzielone poprawnie po polsku. Żadna edycja pliku nie jest potrzebna. Hyphenate This w jakiś sposób naprawia ten podział. Przynajmniej tak to u mnie wygląda.
Czy mogę zasugerować nowy temat artykułu na blog, Panie Robercie?
Przejście z Kindle na inne „środowisko”, czyli co można łatwo przenieść, czego nie uda się przenieść i z jakimi funkcjami trzeba się pożegnać. Myślę, że może to pomóc czytelnikom w podjęciu decyzji, czy warto się za to zabierać i jakie straty się poniesie w tym procesie. Wprawdzie można to też wywnioskować z artykułów o konkretnych markach czytników, ale taki zbiorczy i porównujący artykuł pomógłby tę tematykę uporządkować.
Myślę o tym, ale w zasadzie nie ma tutaj gotowych rozwiązań. Jeśli mamy książki w systemie Amazonu i nie chcemy z niego wychodzić (bo np. synchronizacja i podkreślenia), pozostaje czytnik z Androidem i apka Kindle. Jeśli jednak kompletnie wyjdziemy i np. wszystko sobie jako epuby poprzegrywamy na nowy czytnik, to nie ma sposobu na przeniesienie podkreśleń. Bardziej myślę o tekście, który by zwracał uwagę na konieczność zmiany przyzwyczajeń.
Dokładnie o coś takiego mi chodziło. Na przykład, rozumiem, że przechodząc na Kobo, mogę zapomnieć o łatwym przesyłaniu plików mailem. Z kolei wybierając czytnik Androidowy, pozbawię się prostoty interfejsu i minimalizmu. W zamian za to, Kobo zaoferuje guziki, a Androidy możliwość dokładnej konfiguracji apki do czytania, itd.
Oczywiście, warto by też podkreślić to, co utraci się zawsze, niezależnie od wyboru nowej marki: podkreślenia w książkach, podział na kolekcje, łatwe połączenie ze sklepem Amazonu, itp.
Mi osobiście taki artykuł by bardzo pomógł. Mój Paperwhite 3 ma już chyba ponad 10 lat, więc czas powoli interesować się zastępstwem. Pewnie mógłbym też o tym porozmawiać z AI, ale przekonany jestem że Pan zrobi to lepiej a artykuł posłuży też innym czytelnikom :-)
Ja też chętnie przeczytałbym taki artykuł. Podkreśleń akurat nie używam, więc dla mnie to żadna strata :)
W takim razie chyba napisze program do przenoszenia podkreśleń na inne urządzenia lub otwarte programy. 😀
A ja czekam na pierwszy komentarz w stylu „ale o co wam chodzi z tą polonizacją, przecież obsługa języka polskiego nie jest do niczego potrzebna”.
Podtrzymuję to, co już pisałem kilka razy: obecnie używany Paperwhite 5 jest moim ostatnim Kindlem.
A już wiesz, jakiej marki byłby kolejny czytnik?
Jeszcze nie mam pewności, bo mój PW skończył dopiero 3 lata, więc pewnie jeszcze go trochę poużywam (chyba że mnie całkowicie zniechęcą).
Ja mam komfortową sytuację, bo dla mnie nie ma takiego znaczenia ekosystem. Nie muszę mieć chmury, nie muszę synchronizować notatek ani podkreśleń. Generalnie tylko czytam.
Rozumiem, że jak ktoś potrzebuje powyższych rzeczy, to ma poważną trudność.
Na dziś najbliżej by mi było pewnie do PocketBooka, ewentualnie Kobo.
Ja mam PW3 i czekam az sie zepsuje. Nie wiem ktorej marki czytnik kupie, na pewno juz nie kindle.
Przestalem uzywac send to kindle jak po wlaczeniu wifi zaczely mi znikac z czytnika ksiazki wgrane z calibre. Teraz zostaje mi juz tylko kabel.
PS. Oo fajna ta edycja komentarzy inline.
A ja cały czas siedzę na Voyage i jakoś zepsuć się nie chce. Natomiast próbowałem u znajomych różne czytniki i nic mi się nie spodobało. Jest spora szansa, że nowego już nie kupię. Chyba że Amazon zaproponuje coś sensownego z fizycznymi klawiszami i w czasie kiedy oprogramowanie nie będzie tak zbugowane, jak obecnie. Na co nie ma wielkich szans.
Jest jeszcze lepsza opcja – JB i naprawienie problemu. Wpływu na chmurę nie mamy, ale bardzo łatwo np. po pobraniu e-booka z chmury, podmienić mu w metadanych język (automatyczny skrypt) . Wtedy nie będzie błędnych podziałów.
Amazon oczywiście nigdy nie wspierał języka polskiego. Format MOBI odziedziczył po francuskiej marce, która dbała o wsparcie dla europejskich języków. Nieprawdą jest też, że Kindle wyraźnie lepiej traktuje język np. islandzki. Jest oczywiście interfejs w tym języku, ale nie ma słowników leksykalnych, ani gramatycznych. Książki tam również są traktowane jak napisane po angielsku. Kindle realnie wspiera tylko 6 języków zachodnich i 5 z półwyspu indyjskiego. Jest pewna grupa języków wspieranych częściowo, oraz znacznie większa grupa języków dyskryminowanych.
Nie wiem, po co ludzie piszą „a ja mam kabel!”. No gratuluję, my też mamy. To tak, jakby zmywarka się popsuła, a oni by pisali, że mają zlew i płyn do naczyń. Irytujące to.
Ja napisałem dlatego, że uważam że tytuł artykułu wprowadza w błąd. To że cię irytuje, że ktoś skorzystał z wolności słowa i napisał coś, co ci się nie podoba, to twój problem. A twoje porównanie jest kompletnie bezsensowne.
Chyba rzeczywiście przesiądę się z z Kindle’a na coś innego gdzie nie trzeba się męczyć z oprogramowaniem.
A to podpowiedz na co. :)
Robert, to Ty nam powiedz :) Bateria w moim Oasis 3 dożywa swoich dni, więc czas na zmianę. Kobo czy coś z Androidem, żeby doinstalować apkę Kindle i nie martwić się o przerzucanie wszystkich książek?
No chyba że faktycznie będę wgrywał książki po kablu.
Jako osoba powoli (bardzo powoli) mająca dość tego, co Amazon wyprawia z oprogramowaniem to może ja coś spróbuję podpowiedzieć. I równocześnie zapytać o podpowiedź. Kindle sprzed kilku lat był ostoją dobrego, sprawdzonego i działającego systemu razem z chmurą i słownikami. Wygoda czytania na różnych urządzeniach, synchronizacja książek, podkreśleń i postępów czytania to dla mnie najważniejsze cechy przyszłego ekosystemu. jedyny który to spełnia to być może nie konkretne urządzenie a program – KOreader. Ma tony wtyczek – co jest plusem, bo można go dostosować jak i minusem – bo to się robi bardzo skomplikowane. Ma słowniki. I ma synchronizację postępów czytania i chyba notatek i podkreśleń, przynajmniej przez Calibre. Ebooków w chmurze typu prywatny serwer jeszcze chyba nie ma. Może za pomocą jakiej wtyczki. Ale wydaje mi się, że to najbardziej rozwojowa rzecz w tym momencie. Jak czegoś nie ma to da się zrobić wtyczką. W każdym razie ja sobie siedzę i uważnie obserwuję postępy, bo bardzo mi się KOreader podoba.
Przeszedłem ścieżkę Kindle -> Kobo -> PocketBook -> PocketBook z KOreader i ta ostatnia opcja jest dla mnie najprzyjemniejsza w użytkowaniu (aczkolwiek zarówno sam PB jak i Kobo też były bardzo dobre). Wszystkie książki wrzucam sobie najpierw do Calibre, a potem do czytnika (chyba nawet można skonfigurować, by działało to „chmurowo”, ale jestem zbyt leniwy – wystarczy, że bawię się pluginami i konfiguracją samego KOr).
Czytam tekst wyjustowany, więc problem mnie nie dotyczy, ale taka postawa Amazonu i tak mnie irytuje
Jak wyjustowany, to właśnie tu widać najbardziej problem. Nie widać go tylko przy tekście w chorągiewkę i bez dzielenia wyrazów.
Czy jest jakaś alternatywa dla kindle, która pozwoli mi na synchronizację książek między urządzeniami? Nie interesują mnie żadne abonamenty więc jakieś synchronizacje w apkach legimi czy Empik odpadają. Nie zawsze mam przy sobie czytnik a czasem gdzieś czekając mogę poczytać na telefonie i potem kontynuować na czytniku.
Ktoś mi powie, czy w najnowszym sofcie działa notowanie rysikiem na Kindle Scribe dla załadowanych po kablu plików azw3? Bo wiem, że po PDFach wrzuconych po kabelku można pisać, ale nie wiem, jak inne formaty.
Moje podejście:
Kinscle Scribe – pdf + angielskie książki (Amazon-inne)
Kinscle Paperwhite – angielskie książki (Amazon-inne)
Pocket Book (poskie ebup różne źródła)
Zamiast znieść po latach te głupie ograniczenia techniczne i wprowadzić w końcu obsługę języka polskiego w Kindle Direct Publishing (dla ebooków… w końcu jak ktoś chce sprzedawać polskie e-booki nawet na około przez amerykański czy niemiecki Kindle Store, to po co mu to sztucznie blokować?) i zrobić pełną obsługę polskiego w formacie KFX (w tym właśncie dodać poprawne reguły podziału wyrazów), to Amazon woli zamiast tego robić Polakom jeszcze bardziej pod górkę :-(
Wkurza, iż dla Amazon większy priorytet mają tak niszowe języki jak islandzki (tylko 320 tys. osób mówiących tym językiem na świecie), baskijski (1,2 mln), fryzyjski (350–750 tys) czy afrykanerski (7 mln używających go jako języka ojczystego, 15-16 mln ogółem).
Dla porównania językiem polskim posługuje się ok. 45 mln osób na całym świecie (mieszkańcy Polski i Polonia).
Ja myślę (choć mogę się mylić), że to kolejny przykład błędów wynikających z nadużywania AI przy rozwoju oprogramowania. U mnie w pracy niestety też już nie raz byłem świadkiem podejścia „nie wiem do końca, jak to działa, ale wygląda dobrze, więc użyję tego kodu” 😵💫