
Wciąż nie opublikowano projektu nowej ustawy o ochronie rynku książki. Ale właśnie spory cios zadał jej UOKiK.
Debata na temat ustawy o książce trwa od wielu lat. W listopadzie 2025 Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przedstawiło założenia ustawy. Przypomnę, że głównym motywem ustawy miała być jednolita cena książki w ciągu 12 miesięcy od premiery. Do tego regulacja rabatów dla dystrybutorów i obowiązkowe przekazywanie danych sprzedażowych do GUS. Środowiska twórcze proponują też minimalne tantiemy dla autorów na poziomie 10 procent od ceny okładkowej.
Dotąd nie przedstawiono jednak pełnego projektu ustawy, podczas ostatnich Targów Książki w Warszawie była o niej debata, ale uczestnicy w zasadzie nie wiedzieli, o czym mają rozmawiać.
Z niedawnego artykułu Wojciecha Szota w Gazecie Wyborczej możemy wnioskować, dlaczego projektu jeszcze nie pokazano. Wyborcza dotarła do opinii Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, która na założeniach ustawy nie pozostawia suchej nitki. Cytujemy:
Przewidziane w projekcie rozwiązania, które mają prowadzić do realizacji wskazanych celów, budzą jednak poważne zastrzeżenia z punktu widzenia prawa ochrony konkurencji i konsumentów, a zarazem mogą okazać się niewystarczające lub nieadekwatne do osiągnięcia zakładanych rezultatów
Przede wszystkim z punktu widzenia UOKiK jednolita cena i rabat dla dystrybutorów naruszają prawo antymonopolowe. Według mnie to trochę nietrafne, bo właśnie po to robi się ustawę, aby tego prawa nie naruszać. Wiele państw unijnych (np. Niemcy albo Francja) ma przecież podobne mechanizmy. Do regulacji cen zachęcał nawet Parlament Europejski, np. w rezolucji 2001/2061(INL).
UOKiK zakłada jednak, że jednolita cena spowoduje podniesienie okładkowych cen książek, a nie spadek, jak przewidują projektodawcy.
Wydaje się zatem, że tworzenie warunków służących rozwojowi twórczości literackiej, czytelnictwa i kształtowaniu postaw czytelniczych oraz funkcjonowanie miejsc upowszechniania kultury zależy raczej od działalności bibliotek i lokalnych domów kultury. Wywołany projektowaną regulacją wzrost poziomu cen nowości książkowych będzie natomiast prowadził do spadku czytelnictwa.
Według urzędu, małe wydawnictwa i księgarnie nie skorzystają wcale na ustawie:
Prawdopodobnie nie są i nie będą w stanie rywalizować z dużymi wydawnictwami i księgarniami internetowymi różnorodnością ani dostępnością swojej oferty. Ograniczenie tym podmiotom możliwości konkurowania ceną może więc utrudniać, a nie poprawiać, warunki ich funkcjonowania na rynku
Niestety pełna opinia nie została opublikowana i muszę opierać się na omówieniu Wyborczej. O e-bookach i audiobookach opinia wspomina, że ustawa może wywołać „efekt mrożący” wśród małych wydawnictw i zniechęcać do wydawania nowych publikacji.
Mamy też ciekawą uwagę na temat serwisów subskrypcyjnych, czyli np. Legimi czy Empik Go. Opinia cytuje ustawę, w której znalazł się podobno taki zapis:
rozpowszechnianie książki w ramach okresowego wynagrodzenia będzie dopuszczalne dopiero po upływie 12 miesięcy od dnia jej wydania lub wprowadzenia do obrotu; przed upływem tego okresu serwisy subskrypcyjne będą mogły oferować daną książkę wyłącznie z zachowaniem jednolitej ceny książki
To mnie bardzo interesuje, bo poprzedni projekt ustawy z 2021 nie zabraniał wprost wstawiania nowości do abonamentów, wręcz stwierdzał, że to od wydawcy zależy zgoda.
Nietrudno było wywnioskować, że w sytuacji jednolitej ceny na e-booki, abonamenty książkowe miałyby Eldorado – bo wykupienie subskrypcji to byłby jedyny sposób na tańsze przeczytanie książki przed upływem „okresu ochronnego”.
W obecnym projekcie tę możliwość przymknięto, bo jak wnioskuje redaktor GW, przy wypożyczeniu książki w abonamencie wydawca musiałby dostać okładkową cenę, co się raczej mało opłaca. W praktyce oznaczałoby to, że przez pierwszy rok po premierze nowa książka nie trafiłaby do abonamentu, chyba że wydawcy i platformie udałoby się znaleźć sposób rozliczenia zgodny z jednolitą ceną, np. proporcjonalnie wg przeczytanych stron.
Jakie będą dalsze losy ustawy? Czy twórcy odniosą się do uwag UOKiK i zobaczymy zmodyfikowany projekt? A może, tak jak w poprzednich latach. wszystko się rozmyje, tym bardziej, że część wydawców jest przeciwnych ustawie.



Bo ta ustawa powinna być opatrzona następującą klauzulą: wydana przez Państwo aby zatopić tonący już okręt…
Ciekawe czy Helion popiera tę ustawę. Tam promocje są przez cały rok, więc dostosowanie się do niej byłoby niewątpliwie dla nich bardzo trudne.
W 2021 był list otwarty przeciwko ówczesnemu projektowi ustawy, który omawiałem tutaj: https://swiatczytnikow.pl/regulacji-stalej-ceny-ksiazki-nie-chce-wielu-wydawcow-list-otwarty-przeciw-ustawie/
No i spośród wydawców przeciwni byli m.in. Albatros, Helion, Publicat, Skarpa Warszawska, Prószyński, Poznańskie, Relacja, Kobiece, Afera, Filia, Nasza Księgarnia, Książkowe Klimaty, Media Rodzina. Oczywiście nie wiem jak teraz.
Myślę, że im bardziej wydawca polega na swoim kanale sprzedaży (a w przypadku Helionu ma on chyba duże znaczenie), tym bardziej ustawa będzie mu przeszkadzać.