Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Stała cena książki również dla e-booków? PDW sprzeciwia się, PIK twierdzi że problem nie istnieje

Aż trudno uwierzyć, że temat ustawy stałej cenie książki, któremu poświęciłem już wiele artykułów wrócił i to z przytupem.

Przypomnę że chodzi o propozycję, aby nowości książkowe miały jednolitą cenę (okładkową) np. przez jeden rok od premiery. W takich krajach jak Niemcy czy Francja, jednolita cena książki obejmuje również e-booki.

Otóż parę dni temu Platforma Dystrybucyjna Wydawnictw, firma która zrzesza ośmiu wydawców, np. Prószyński, Rebis, Czarna Owca, Literackie czy Zysk, opublikowała list otwarty do prezes Polskiej Izby Książki, utrzymany w dość alarmistycznym tonie.

Z dużym zaniepokojeniem wydawcy zrzeszeni w Platformie Dystrybucyjnej Wydawnictw przyjęli informacje dotyczące możliwości objęcia Ustawą o Jednolitej Cenie Książki także jej postaci cyfrowej.

Część wydawnictw z PDW optuje za Ustawą o książce, a druga część, jest jej przeciwna i nie zgadza się na wprowadzenie w życie projektowanych zapisów, także w zakresie książki cyfrowej.

Niezależnie od punktu widzenia na temat całokształtu Ustawy, wszyscy w PDW uważamy, że objęcie jej przepisami książek w postaci cyfrowej (audiobooki i e-booki) spowoduje bardzo wiele szkód na ciągle rozwijającym się rynku tej postaci książki. […]

Ewentualna niemożność zastosowania niższej ceny, wprowadzenia dodatkowych promocji nie tylko zdecydowanie zmniejszy atrakcyjność tej formy czytania ale, ponieważ nie jest możliwe objęcie sztywną ceną usługi abonamentu, spowoduje marginalizację książki cyfrowej sprzedawanej detalicznie. Stracą na tym Wydawcy, Dystrybutorzy treści elektronicznych, a co za tym idzie i Czytelnicy.

W sprzedaży abonamentowej (to dość mocno rozwijający się segment rynku) efektywna cena pojedynczej przeczytanej książki dla czytelnika, zależy od ceny abonamentu podzielonej przez liczbę przeczytanych tytułów w danym miesiącu. Dla osób dużo czytających na pewno jest dużo niższa niż w sprzedaży detalicznej, nawet po uwzględnieniu niższej ceny i wszystkich promocji. Musimy sobie też zdawać sprawę, że ta forma sprzedaży w przypadku większości istniejących obecnie na polskim rynku systemów abonamentowych, jest praktycznie nieopłacalna dla wydawców i autorów, ze względu na bardzo niskie ceny rozliczeniowe wynikające z niskich cen abonamentu.

Objecie sztywną ceną książki cyfrowej spowoduje natychmiastową dominację sprzedaży abonamentowej i marginalizację innych kanałów sprzedaży. Według naszej oceny będzie miało to katastrofalne skutki dla wszystkich form sprzedaży, jak i postaci książek.

Nie jest możliwe, naszym zdaniem, stosowanie powszechnej karencji przy wprowadzaniu do dystrybucji abonamentowej nowych tytułów. Nie istnieje prawo, które nakazywałoby lub zakazywałoby tego. Decyzja ta jest i musi pozostać suwerenną decyzją Wydawcy. Zakładając jednak, że część Wydawców zastosowałaby karencję, a część nie, z różnych powodów, to pozycja konkurencyjna Wydawnictw stosujących karencję w stosunku do wprowadzających nowości natychmiast uległaby osłabieniu.

Dlatego też wydawnictwa skupione w Platformie Dystrybucyjnej Wydawnictw solidarnie wyrażają zdecydowany sprzeciw ewentualnemu wprowadzeniu takich przepisów ustawy, które w przypadku książek cyfrowych faworyzowałyby sprzedaż abonamentową kosztem innych form, takich jak sprzedaż detaliczna. Projekt ten, w swoim zamyśle, wydaje się być dyskryminującym inne kanały sprzedaży niż sprzedaż abonamentowa oraz może wywołać efekt kuli śniegowej w postaci tworzenia się nieskończonej liczby platform abonamentowych przez aktualnych dystrybutorów treści elektronicznych. W efekcie sprzedaż pojedynczych książek ucierpi, a właściciele firm dystrybuujących abonamenty będą dyktować Wydawcom prawdopodobnie coraz mniej korzystne warunki ze względu na swoją wzmożoną siłę handlową. […]

Przytoczyłem niemal cały list, bo pojawiają się tutaj nieco inne argumenty niż dotąd w dyskusji nad tą ustawą.

Parę lat temu wydawcy, którzy nie chcą stałej ceny książki dla e-booków tłumaczyli się przede wszystkim wolnością kształtowania oferty cenowej i tym, że przecież cel ustawy, czyli np. ochrona małych księgarń stacjonarnych ma się nijak do e-booków.

Teraz nieoczekiwanie na pierwszym miejscu mamy obawę przed ofertą abonamentową. Rozumowanie jest następujące: jeśli e-bookowe nowości będą drogie (dzięki ustawie) – ludzie skierują się ku abonamentom, które zaczną rosnąć jak grzyby po deszczu, a jednocześnie twórcy takich platform będą mieli uprzywilejowaną pozycję wobec wydawców i zaczną narzucać warunki.

Faktycznie – dziś abonament bez limitu kosztuje np. 40 zł, jest to koszt nieraz 3-4 książek w promocji. Jeśli nowości będą kosztowały np. po 30 zł, to abonament bardziej się opłaci, nawet jeśli czytamy mało. Chociaż w takim przypadku… platformy abonamentowe zaczną podnosić ceny, bo czemu by nie miały skorzystać z okazji. Stracą na tym i wydawcy i czytelnicy. Wzrost rynku e-booków zostanie zatrzymany.

Parę dni później ukazała się odpowiedź Soni Dragi, szefowej PIK:

Z pewnym zdumieniem odebrałam pismo od Państwa, opublikowane w formie listu otwartego, odnoszące się do nieistniejącego problemu.

Kwestionujecie Państwo pomysł włączenia ebooków do projektu ustawy o książce. Koncepcja taka rzeczywiście była dyskutowana w gronie osób, pracujących nad aktualizacją projektu. W wyniku dyskusji ustaliliśmy, że skupimy ustawę na edycjach książek papierowych, z pominięciem wersji elektronicznych oraz audio.

Istotą ustawy o książki jest ochrona całego rynku książki i wszystkich podmiotów w nim funkcjonujących. Uznaliśmy, że pominiemy edycje elektroniczne jako stanowiące znacznie mniejsze zagrożenie ich egzystencji, a otwierające cały szereg nowych zagadnień i możliwych kontrowersji. […]

Pozwolę sobie przy okazji uczulić Państwa, wydawców, że wciąż większość obrotów naszej branży pochodzi ze sprzedaży książek papierowych i do takich potrzebujemy wszystkich segmentów rynku, w tym stacjonarnych księgarń, zapewniających różnorodność oferty wydawniczej, gwarantujących bliski, żywy kontakt z książką. Te niestety stoją w obliczu rychłego bankructwa, skoro od kilku lat doświadczamy wyniszczających wojen cenowych prowadzonych przez duże podmioty dystrybucyjne oraz znacznego przesunięcia sprzedaży do internetu.

Sprawa jest zatem jasna – ustawa o cenie książki nie objęłaby wciąż e-booków i audiobooków, choć głównie dlatego, że większość obrotów generują wciąż książki papierowe.

A czy na przykład za 10 lat to się nie zmieni? Taką deklarację z ust przedstawicieli Polskiej Izby Książki słyszałem już siedem lat temu – że jeśli tylko rynek e-booków dostatecznie wzrośnie, to pewnie ustawa obejmie też e-booki. Jesteśmy więc bezpieczni tylko dlatego, że e-booki jeszcze wciąż mają parę procent rynku, a nie kilkadziesiąt. Atrakcyjność rynku e-booków opiera się zatem na jego relatywnej słabości.

Wymiana argumentów ze strony zwolenników i przeciwników ustawy trwa od wielu lat, nie sądzę jednak, aby przeprowadzenie tej ustawy przez proces legislacyjny było możliwe w najbliższym czasie. Jak pamiętamy, ustawa w 2015 zdążyła nawet trafić pod obrady sejmowej komisji kultury, ale nastąpił koniec kadencji, a wtedy wszystko nad czym pracowano wypada i trzeba zaczynać od nowa.

Wprawdzie tematem zainteresował się w 2017 minister Gliński (i wtedy poświęciłem ustawie szerszą analizę), ale nie miało to żadnej kontynuacji. Nie sądzę też, aby w obecnym Sejmie, wypełnionym ostrą walką polityczną ktoś znalazł czas na rozmowy o kondycji rynku książki.

Na zdjęciu: zawody w przeciąganiu liny na Harvardzie, rok 1888.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

36 odpowiedzi na „Stała cena książki również dla e-booków? PDW sprzeciwia się, PIK twierdzi że problem nie istnieje

  1. John_Doe pisze:

    A kto będzie ustalał ceny ebook-ów???. Jakaś nowo utworzona komisja :)

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Tak jak w przypadku papieru – cenę okładkową ustala wydawca i księgarnie mają obowiązek sprzedawać za tyle.

      1
      • zipper pisze:

        A księgarnie będą musiały sprzedawać?

        Bo jeżeli księgarnie mają taki silny wpływ na rynek jak twierdzą wydawcy, to przecież mogłyby wymusic ceny okładkowe ebooków na dowolnym przez siebie ustalonym poziomie

        1
  2. Mmmm pisze:

    Przecież nikt wydawcom nie każe ustalić ceny na premierę np. 30 PLN i potem taką trzymać. Mogą sobie ustalić np. 20 jako średnią między promocyjną obecnie dychą i „normalną” 30. Sami wydawcy najlepiej wiedzą ile e-książek sprzedają w promocji a ile w normalnej cenie. Sens straci za to Świat Czytników i codzienne wpisy o promocjach bo nie będzie tam żadnych nowości😁. Z drugiej strony pomijając wszelkie poradniki IT czy prawne itp. to czy musimy kupować nowości? Jest tyle dobrych już napisanych książek, które ciągle czekają na przeczytanie

    6
    • Robert Drózd pisze:

      To prawda, podstawowy argument jest taki, że nie będzie już sztucznego zawyżania cen okładkowych, tak aby od nich robić promocje.

      1
    • asymon pisze:

      Poczytaj wcześniejsze wpisy na ŚCz i komentarze, bo już się produkowałem i nie chce mi się…

      Ale dobra, jeszcze raz, w skrócie. Dystrybutorzy typu empik, ale nie tylko, żądają na starcie hurtowych rabatów rzędu 50% od ceny okładkowej. I jak taki wydawca skalkuluje sobie cenę książki na 30 zł, to musi ją sprzedać dystrybutorowi za 15 zł. Ale… jeśli zamiast tych 30 nadrukuje na okładce cenę 40 zł, to już dostanie za książkę 20 zł od dystrybutora. Oczywiście za książkę sprzedaną, bo zdaje się że standardową praktyką są zwroty całości niesprzedanego zamówienia od dystrybutora do wydawcy na kilka dni przed upływem terminu płatności. I kolejne zamówienie tydzień później.

      Oczywiście cena 40 zł jest wzięta z kapelusza, stąd np. promocje -40% w dniu premiery np. w księgarni Świat Książki należącej do dystrybutora Dressler/Olesiejuk, czy w zasadzie w większości internetowych księgarni. W sumie dla mnie spoko, za książkę płacę normalną cenę.

      Problem? Problem jest wtedy, gdy chcesz kupić książkę „na mieście” w tzw. małej, lokalnej księgarni, (lub w salonie empik czy Świat Książki). Płacisz wtedy zwykle cenę okładkową, czyli te 40 zamiast 30 zł. Oficjalnie jesteś frajerem.

      Czy stała cena rozwiąże ten problem? Może, ale lobbuje za nią Polska Izba Książki, której członkami (jak ostatnio sprawdzałem) są między innymi wszyscy najwięksi dystrybutorzy i wydawnictwa powiązane z nimi biznesowo. Więc przypuszczam że wątpię, ustawa ma wykosić internetowe księgarnie, robiące konkurencję dużym.

      20
      • Mmm pisze:

        Kiedyś może by się udało taką stałą ceną wykosić sprzedaż w Internecie ale teraz gdy wielu już kupuje nie dlatego, że taniej ale dlatego, że wygodniej. A do tego coraz częściej darmowa przesyłka. To po co miałbym jechać do np. empiku? Nawet jeżeli cena taka sama to żadna księgarnia stacjonarna nie ma na stanie pełnego katalogu.

        2
        • asymon pisze:

          No jakoś słuchy dochodzą tu i ówdzie, w sensie w necie, że jednak lockdown sporo zmienił, duży procent książek był sprzedawany stacjonarnie i odbiło się to na przychodach. Więc tak, ktoś te książki w Empikach kupuje, choć pewne mniej niż 10 lat temu

          To że my tu kupujemy głównie w necie, a w szczególności e-booki, nie oznacza, że jesteśmy większością.

          8
          • Mmm pisze:

            Właśnie mi się wydaje, że przez lock down dokonała się m.in. mała rewolucja zakupowa. Dzisiaj emeryci już kupują w necie. Czy po powrocie do „normalności” klienci będą chcieli wrócić do stacjonarnych sklepów? Część pewnie tak. Ale większość raczej zostanie przy internecie. Tak przynajmniej obserwuję po znajomych emerytach. A jak będzie to mam nadzieję wkrótce się przekonamy.

            2
          • Maria pisze:

            Pojedynczej książki w zasadzie nie opłaca się kupować w sieci.

            Cena niższa o 10zł a przesyłka kosztuje 9zł. To ja już wole dopłacić 1zł i kupić w księgarni przy okazji wizyty w markecie i mieć pewność że książka dotrze nieuszkodzona. Papier kupuję tylko na prezent więc mi na tym zależy.

            0
            • Mmm pisze:

              Ale jest szansa, że w sklepie stacjonarnym nie będzie takiej książki jakiej chciałaś i co wtedy? Kupujesz cokolwiek czy będziesz chodzić od księgarni do księgarni w poszukiwaniu? Kiedyś tak się robiło ale teraz komu by się chciało? Co do otrzymania jakiegoś podniszczonego egzemplarza to się nie zdarzyło a nawet gdyby to coraz częściej zawroty są za darmo. No chyba że rzeczywiście się nie kupuje w Internecie i zakup 1 książki ma być wydarzeniem to wtedy może lepiej i książkę kupić stacjonarnie.

              0
    • ketyow pisze:

      No i to jest główny problem wydawców dla tej stałej ceny (czy to na papier, czy na ebook). Czy musimy kupować nowości? Otóż nie musimy, my możemy poczekać rok aż pojawią się promocje, a w tym czasie wydawca, który zainwestował kasę, nie zobaczy zysku i będzie w tarapatach. Jak za wysoko wyceni okładkę to nie będzie mógł manipulować ceną promocyjną by zachęcić do szybszego kupna. Zresztą, ja już tak robię z grami i ebookami – zawsze kupuję tylko w promocji, nawet te które są tanie – bo wiem, że będzie promocja to będą jeszcze tańsze. Mogę ten rok czekać – i tak czekam. Jest jeszcze jedna sprawa – mam ok. 300 pozycji kupionych a nie czytanych (fifty/fifty papier i ebooki, choć w ostatnim czasie papieru już niemal nie kupuję). Czytam rocznie 20-30 książek. Co to oznacza? A że kupuję na zapas, bo jest promocja to czemu nie skorzystać. Jak promocje znikną to… Wydam dużo mniej pieniędzy, bo będę mógł kupować na bieżąco to co mnie interesuje. Na moim przypadku wydawcy zarobią znacznie mniej. A teraz kupuję z 40-50 nadmiarowych pozycji rocznie.

      4
      • Maria pisze:

        20-30 książek rocznie to podobnie jak ja. Mój cel to od lat niezmiennie jedna książka tygodniowo ale w każdym roku są takie okresy gdy mi się to nie udaje :-)

        Jeśli ktoś kupuje 300 książek po 10zł i czyta z nich 30 to wydaje więcej niż ten co kupuje 30 książek po 40zł.

        Ja kupuję na zapas na promocji tylko to co na pewno przeczytam. Czyli np. kolejny tom jakiejś sagi. Ale nigdy nie kupuję książki tylko dlatego że akurat jest tania.

        0
  3. John_Doe pisze:

    A tak z innej beczki. Czy poczytni autorzy mają płacone „od sztuki” sprzedanej książki??? Jeśli tak to czy taka sama kwota jest od papieru i ebooka????

    0
    • mjm pisze:

      To zależy jaką umowę podpiszą… Kilka razy widziałem informację,,, że zazwyczaj stawka za ebooka jest wyższa ((((chyba jako rekompensata za potencjalne piractwo))))….

      0
  4. rudy102 pisze:

    To ten poroniony pomysł jeszcze nie umarł?

    3
  5. dzil pisze:

    A co na to minister, za przeproszeniem, Czarnek ?
    Czy on sam przeczytał w życiu jakąś książkę od pierwszej do ostatniej strony ?
    Niektórzy twierdzą że książki i edukacja mają coś wspólnego.

    10
  6. Zbyszek pisze:

    No to mamy już centralne planowanie, teraz nazwijmy jakoś te ceny książek. O – może cena urzędowa, cena regulowana i cena umowna. No i mamy Nowy Lepszy Świat.

    6
    • R pisze:

      Nazwa powinna zawierać określenie do narodu, Polski, lub zawierać cyfrę, mile widziany symbol '+'. Czyli np. 'książka 50+', 'Narodowa cena książki', ewentualnie 'godna cena polskiej książki'. MSPANC

      14
  7. kołtun pisze:

    ksiazki elektroniczne z zasady powinny być tańsze
    nie musi być to dużo 2-15% ale jednak.

    No i oczywiscie nie trzeba tego robic ustawą.

    3
    • rudy102 pisze:

      Książki elektroniczne powinny kosztować tyle za ile zarówno sprzedający chce ją sprzedać jak i kupujący chce ją kupić. W życiu nie dałem za ebooka -15% ceny książki papierowej bo to absurd. I w życiu tyle nie dam jeśli powstanie jakaś Kolejna Państwowa Husarska Patriotyczna Agencja Wciskania Kolesi na Stołki i na tyle tę cenę ustali.

      6
  8. kandelbery pisze:

    Podsumowując:

    jeśli będę kupował więcej ebooków (i zrobi to więcej osób) to ich popularność wzrośnie i wprowadzone zostaną ceny minimalne.

    jeśli dużo osób będzie zaopatrywać się w książki „na gryzoniu”, to sprzedaż ebooków nie wzrośnie i pozostaną niskie ceny.

    Nie widzę w tej strategii wydawców sensu….

    7
    • Lester pisze:

      Bo to co jest w liście to jakieś farmazony i logika zakładania majtek przez głowę. Prawdziwy cel niechcenia Narodowej Ceny Książki jest inny, tylko wydawcy za żadne skarby nie chcą pokazać jaki. Przeczytałem ten list i jakiś taki dziwny jest. To samo odczucie mam, gdy wymyślam argumenty z sufitu, by nie zdradzić się z prawdziwymi zamiarami zbyt wcześnie (albo w ogóle) i aż się dziwię, że ktoś w to wierzy.

      2
  9. Skadorwa pisze:

    Rozumiem, że wydawca moze obchodzic ustawę wydając warianty książek tylko dla Empiku, tylko dla internetu itp?
    różniące się okładką, może polecajkami i oczywiście ceną?

    0
  10. Aprzyokazji pisze:

    Socjalizm – system, który bohatersko rozwiązuje problemy nie istniejące w innych systemach. Kolejna dawka socjalizmu, tym razem z zachodu, w postaci „regulowanych” cen książek. Może do tego dojdzie 5-letni plan czytelniczy. Czytanie książek w czynie społecznym? Co gorsza: subsydia i „godziwe” ceny ebooków i wszystkie tym podobne pomoce, które w historii zawsze rozpoczynały zapaść.
    Porządny rząd by powiedział: spadajcie na drzewo z takimi wymysłami ustaw. Rząd nie jest od opiekowania się wami (abyście wy dobrze zarabiali, a czytelnicy dużo płacili). Sami konkurujcie ze sobą, to jest najzdrowsze dla obu stron!

    2
    • haw pisze:

      w gdansku juz sie chwalili interwencyjnym skupem ksiazek, takze duzo pewnie jeszcze przed nami. pewnie nie bedzie normalnie, ale moze chociaz bedzie wesolo.

      1
  11. Jureq pisze:

    Dzisiaj (20.04) Polska Izba Książki przedstawiła zaktualizowany projekt ustawy z uzasadnieniem. Stek bzdur. A najciekawsze, że w uzasadnieniu używają danych za rok 2020. Chyba dlatego, że roku jeszcze mniej reprezentatywnego już nie mieli.

    1
  12. Adam.K pisze:

    normalnie jest że dystrybutor i księgarnia mają 50% marżę od ceny okładkowej ,przez to mają z czego robić promocje , nawet 50% po roku.
    Jeżeli cenę ustali się na 20% więcej to przestrzeń na promocje książki po roku się kurczą, w tym kształcie to po 1-3 latach księgarnie zostaną zarżnięte przez
    – ebooki – będą tańsze i większość się na nie przerzuci
    – abonament na czytanie ( np.Legimi )
    – spadek czytelników
    Zostaną tylko kupujący książki na prezent, ale tu nie trzeba kupować nowości.
    Jak ktoś szuka prezentu i widzi 40% zniżki to kupuje książkę i jest zadowolony że zapłacił 28 zł a na okładce ma 50 zł, a tak zamiast książki pewnie kupi coś innego bo nie ma się co czarować książki w Polsce czyta ( deklaruje że czyta ) ok 40%.

    1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.