Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Nowy (częściowo) wygląd konta Kindle – i znów kilka rzeczy poprawiono, a kilka popsuto…

Amazon w ostatnim czasie zmienił wygląd paru stron na koncie Kindle.

Zmiany zaczęły się w sierpniu i dotyczyły tylko listy książek zakupionych w Amazonie (Books). Obecnie w październiku zmiany obejmują również nasze własne pliki (Docs).

Co się zmieniło?

Najlepiej po prostu wejść na stronę konta Kindle (amazon.com/myk) do zakładki Content.

Domyślnie widzieliśmy tam listę książek zakupionych w Amazonie. Tak ta strona wygląda teraz.

Jak widać, zamiast listy samych tytułów mamy czytelniejszy układ – okładka, tytuł, autor, data kupna oraz informacja, na jakim urządzeniu książka się znajduje.

Ale od razu widzimy pewien problem. Ja mam 1493 e-booki pochodzące z Kindle Store. Nie patrzcie na mnie jak na burżuja, bo większość to darmocha sprzed paru lat, ewentualnie promocje po 1-2 dolary, a wszystko zbierane od 2010. Jest też trochę sampli.

Na jednej stronie znajduje się 25 książek, więc do przejrzenia mojej biblioteczki wystarczy – bagatela – 60 kliknięć.

W październiku 2021 w podobny sposób zmieniono listę naszych własnych książek.

Tu również widzimy kiedy wgraliśmy książkę, w jakich kolekcjach i na których urządzeniach się znajduje. Niestety – brak okładek.

Da się też zauważyć problemy z wyświetlaniem polskich znaków w nazwiskach autorów. Na szczęście dotyczy to tylko tej strony – na czytnikach jest wciąż OK i miejmy nadzieję, że tak pozostanie.

Nowe funkcje i ograniczenia

Nową funkcją jest możliwość usunięcia zdalnie książki z urządzenia. Wybieram sobie tytuł i klikam „Deliver or Remove from Device”. Mogę zdecydować, na których czytnikach i w których aplikacjach książka będzie się znajdować.

Ma to szczególnie znaczenie przy zakupionych pozycjach, które w ramach DRM mają ograniczenie liczby urządzeń – np. sześciu. Dotąd próbując wysłać książkę na czytnik dostawaliśmy komunikat, że przekroczyliśmy liczbę urządzeń – teraz jesteśmy w stanie kontrolować to przy wysyłaniu.

Funkcja ta działa jednak tylko w przypadku książek zakupionych w Amazonie. Nasze własne dokumenty musimy nadal usuwać na raty – najpierw z konta, potem z czytnika. Co ciekawe – na samych czytnikach od ponad roku mamy funkcję „Permanently delete”, która usuwa jednocześnie i z czytnika i z konta. W drugą stronę się nie dało?

Zmianą na gorsze jest dodawanie do kolekcji. Tak wyglądało to wcześniej.

Dotąd, dodając książkę, mogłem wyszukać szybko konkretną kolekcję, a w razie potrzeby utworzyć nową.

A tak okienko dodawania do kolekcji wygląda teraz.

W nowszym wariancie pola wyszukiwarki już nie ma, a lista kolekcji została posortowana od ostatnio używanych, bez możliwości zmiany. Teoretycznie mogę wcisnąć CTRL+F i lista mi się przewinie do znalezionej nazwy kolekcji. W praktyce CTRL+F wyszukuje po zawartości całej strony, więc korzystanie jest trudniejsze. No, a przy mojej liczbie kolekcji (109) nawet… nie wszystkie się załadowały na listę i muszę przewinąć do końca, aby reszta się doładowała.

Z punktu widzenia (byłego) projektanta – jest dla mnie oczywiste, że ten interfejs projektował ktoś, kto założył, że użytkownik ma może 5-10 kolekcji, ale już nie 50 czy 100. I to jest zapewne prawda dla większości posiadaczy Kindle – i większość z wyszukiwarki pewnie nie korzystała – w ten sposób zniechęca się jednak „power userów”, którzy dodatkowo wydają w sklepie Amazonu najwięcej.

Słowniki

W przypadku strony „Dictionaries & User Guides” możemy wreszcie odfiltrować słowniki spośród dziesiątek różnych instrukcji obsługi do różnych modeli Kindle w różnych językach.

Jeśli chodzi o słowniki, to nic się nie zmieniło w stosunku do mojego FAQ sprzed paru lat – na koncie znajdziemy liczne słowniki jednojęzyczne lub dwujęzyczne. M.in. angielski, niemiecki, francuski, rosyjski, hiszpański, japoński, chiński. Języka polskiego wciąż brak.

Da się jednak zauważyć zabawną niekonsekwencję – na liście słowników przewidziano wyświetlanie okładek. Ale choć są to wszystko treści dostarczane przez producenta to… żaden z nich okładki nie ma.

Podsumowanie

Wygląda na to, że Amazon jest konsekwentny w zmianach wyglądu różnych rzeczy związanych z Kindle.

Jak zapewne mieliście okazję się przekonać, w sierpniu wraz z aktualizacją 5.13.7 zobaczyliśmy nowy wygląd oprogramowania czytnika. Jakiś czas później Amazon zapowiedział, że to nie koniec zmian i że będą kolejne, które wygląd czytników zbliżą do aplikacji Kindle.

Zmiany na koncie Kindle nie zostały chyba w żaden sposób zapowiedziane, ale podążają w tym samym kierunku. Lista książek wygląda trochę bardziej na lata 20. obecnego stulecia, choć w praktyce niewiele z tego wynika.

Gorzej, że projektanci najwyraźniej założyli, że przeciętny użytkownik Kindle ma 50-100 książek i pod takiego użytkownika tworzą interfejs. Wspomniałem wyżej o uciążliwym dodawaniu do kolekcji – ale z tego samego przeświadczenia wynika fakt, że na zaktualizowanych Kindle w widoku biblioteki widzimy tylko 5 pozycji.

Co nam pozostaje? Głośno narzekać. Może któreś z narzekań zostaną wysłuchane?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korzystanie z Kindle, Książki na czytniki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

15 odpowiedzi na „Nowy (częściowo) wygląd konta Kindle – i znów kilka rzeczy poprawiono, a kilka popsuto…

  1. Athame pisze:

    Jakie narzekać? Obecnie mam na czytniku 9 książek, a w chmurze ~200. Zanim to przeczytam to minie odpowiednio 3 miesiące i ~6 lat. Interfejs projektowany pod niedużą liczbę książek bardzo mi się podoba. Szczególnie, że nawet przy 100 książkach i maksymalnie szybkim przerabianiu kolejnych lektur, to min. 2 lata. A wgrywanie tysięcy książek, z których większości nigdy nie przeczytam, nie należy do moich ulubionych sportów.

    Podsumowując – zmiany idą w bardzo dobrym kierunku. Tylko trochę zbyt wolno.

    6
  2. MMM2020 pisze:

    Ja używam czytnika nieco inaczej niż kolega Athame. Oprócz beletrystyki, którą czytam dla przyjemności, mam mnóstwo książek branżowych. Gdy wyjeżdżam na wszelkiego rodzaju sympozja, spotkania, wykłady etc. – korzystam z czytnika. Gdy przygotowuję temat z dnia na dzień, zgodnie z prośbą słuchaczy – korzystam z czytnika. Gdy potrzebuję powtórzyć sobie w podróży jakieś istotne tematy podejmowane w prelekcjach, a rozsiane w wielu książkach – korzystam z czytnika. Mam na nim wiele książek, skryptów i szkiców wystąpień. Nigdy nie wiem, co z tego zbioru będzie mi potrzebne. Preferuję dawny wygląd menu Kindle. Jednak najbardziej mi brak przycisku BACK wracającego do poprzedniego miejsca w książce.

    13
  3. rudy102 pisze:

    Przecież tak działają wszystkie tego typu korporacje – wszystko ma być jak najprostsze i skrojone pod przeciętnego użytkownika. Mniejszość która chce bardziej zaawansowanych opcji popłacze a potem i tak będzie używać tego co jest. Często dlatego że korpo jest praktycznie monopolistą, jak Amazon na amerykańskim rynku ebooków.

    6
    • Robert Drózd pisze:

      I tak i nie. Ekosystem Kindle jest upraszczany, to jasne – ale pytanie, kto z tej „zbędnej” funkcji korzysta. Czy kilku nerdów, którzy potrzebują setek kolekcji, czy też ci najbardziej „zaawansowani” i najwięcej płacący klienci – bo jeśli ktoś mieszka w Stanach, jest uwiązany do systemu Amazonu i kupił (nie w promocji) tysiące książek, to wydał tam dziesiątki tysięcy dolarów.

      Inna sprawa, że takie Kobo dotąd nie wprowadziło sensownej chmury, no i z tej strony Amazon po prostu nie czuje oddechu konkurencji.

      1
      • asymon pisze:

        A czy dla Amazonu nie jest lepszy (w sensie mniej kłopotliwy) klient który kupi 5 ebooków po $20 niż 50 po $2?

        Mam wrażenie i nadzieję, że to wszystko się dociera, w sensie jesteśmy w trakcie zmian. Pamiętasz jak wprowadzili widok chmury w dotykowych kindlach (zastępując Archiwum)? Przez parę miesięcy był taki bałagan, że usunąłem wszystkie swoje pliki z chmury, bo dublowały się z „archiwalnymi” na przykład.

        Mam nadzieję że wykorzystują dane zbierane z czytników, bo tam jest dużo o zwyczajach czytelników-uzytkowników, kto jak się porusza po UI.

        1
  4. Bociek pisze:

    Komu się nie podoba, ten może narzekać. Przy odpowiednio licznym gronie narzekających może coś się zmieni. Niestety obecnie wszystko i wszędzie ma być jak najprostsze.

    1
  5. kandelbery pisze:

    To tylko argument za tym, by nie korzystać z chmury Amazona, bo funkcjonalności przychodzą i odchodzą a my nie mamy na to wpływu.

    Oczywiście można sobie zrobić listę plusów dodatnich i ujemnych korzystania z chmury Amazona, ale trzeba się liczyć z tym, że to w każdej chwili może się zmienić a migracja jest praktycznie niemożliwa (poza ręcznym przenoszeniem).

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Byłby to argument, gdybyśmy mieli alternatywę, a jej nie mamy, przynajmniej dopóki np. chmury dla książek kupowanych w PL nie otworzy PocketBook.

      0
      • nikt pisze:

        Nie wiem „za czy przeciw”, ostatecznie użytkownik jest tylko użytkownikiem. I tu się zgadza, albo będziesz naszym użytkownikiem, albo użytkownikiem nie będziesz wcale. Konkurencja ma sens…tym bardziej, że polskich ebooków na Amazonie brakuje.

        1
  6. Rudzielec pisze:

    Ja mam 188 kolekcji (LOL), bo lubię sobie posegregować wg gatunku, cyklu czy księgarni, w której kupiłam dany ebook (większość moich ebooków należy do min. 3). Do tej pory dodawanie książek do kolekcji łatwiejsze było przez stronę, ale brak możliwości wyszukania zauważyłam już jakiś czas temu i niestety teraz łatwiej to ogarnąć z czytnika (sortowanie alfabetyczne, możliwość skoczenia do konkretnej strony/litery z listy). Reszta zmian jest mi raczej obojętna.

    1
  7. nikt pisze:

    „Gorzej, że projektanci najwyraźniej założyli, że przeciętny użytkownik Kindle ma 50-100 książek i pod takiego użytkownika tworzą interfejs.”

    Tutaj chciałbym coś uściślić (a raczej nie zgodzić się. „Uściślić”, to nieodpowiednie słowo). Amazon nie musi zakładać co znajduje się na urządzeniu przeciętnego użytkownika. Po prostu analizują dane, które są w ich posiadaniu i mają wynik.

    Nie znam się na projektowaniu, tyle co wiem, że wszystkich niełatwo zadowolić ;)

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Ale o tym mówię. Gdzieś padła decyzja: „nasi płacący klienci mają średnio 50-100 książek i dla nich projektujemy interfejs”. A że przeciętne wartości nic nie mówią o charakterze klienta i sposobie korzystania z czytnika to inna sprawa.

      1
      • nikt pisze:

        Z możliwościami zbierania danych jakie posiadają…nie ma pewności, że „nic nie wiedzą” o użytkownikach, jest to raczej założenie ;)

        0
    • nikt pisze:

      …a jestem raczej „poniżej” przeciętnego użytkownika i co do kierunku zmian nie mam zdania (nie używam tej chmury zbyt często).

      0
  8. Smile pisze:

    A ja po aktualizacji Kindle Paperwhite 3 mam taki problem:
    Raz na miesiąc dostaję kilka plików, które potrzebne mi są tylko na ten miesiąc.
    Wysyłam je sobie do Amazona, ściągam na czytnik i tam dodaję do kolekcji specjalnie dla nich przeznaczonej. Potem wykasowuję z Amazona, uaktualniam czytnik i w miarę upływu miesiąca wykasowuję je z czytnika (są mi potrzebne tylko na kilka dni i potem już nigdy do nich nie wrócę, więc wywalam, bo nie lubię trzymać niepotrzebnych rzeczy). Robię tak odkąd mam czytnik, czyli od 2018 r. i nigdy nie było z tym problemu.
    Teraz po aktualizacji oprogramowania przy każdorazowym ściąganiu w Amazona jakichś nowych książek wysypuje mi się ta kolekcja z czasowymi plikami. Wszystkie lądują poza kolekcją i muszę je znów tam dodawać. Nie jest ich dużo, ani nie kupuję codziennie nowych książek, ale nawet 2-3 razy w miesiącu jest wkurzające.
    Ktoś wie jak temu zaradzić?

    0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.