Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Kolejna książka o Stefku – przypomina mi to falę wydawniczą po śmierci JPII – ciekawe ile czasu to będą ciągnąć…
Przynajmniej rok.
Po 2 latach, tylko nieliczni będą jeszcze go kojarzyć.
No prawda, nowy świecki święty. :) Ostatnio nawet wśród darmochy była jedna książka o nim, ale zniknęła (znaczy podrożała do 6 dolarów) zanim zdążyłem o niej napisać.
Tak się zastanawiam nad tym porównaniem – i, Bogiem a prawdą, nie kumam czaczy… Fala wydawnicza po śmierci JPII wcale nie była większa niż za życia Ojca św., a książek o Jobsie po jego śmierci wcale nie jest więcej niż powstało ich za życia. A poza tym… A poza tym – oby choć jeden, który przeczyta, miał tę iskrę bożą – albo w przypadku Jobsa „ten Zen” – i dał światu nowego Apple’a. W biografii Isaaccsona jest kilka receptur – począwszy od wysłania listu do prezesa HP z prośbą o części do pierwszego urządzonka Jobsa!
„Dał światu nowego Apple’a”. Szkoda, że nie mogli tego pojąć rzucający się z okien pracownicy z Foxconn, których nigdy nie było stać na tego danego światu nowego Apple’a.
A może ci pracownicy Foxconn produkowali akurat Kindle? Bo jeśli nie wiedziałeś, urządzenia Apple i Amazonu powstają w tych samych fabrykach.
Wiedziałem to, ale jakoś nie zmienia to mojego zdania o Jobsie. Zresztą on sam wizytował te fabryki i powiedział, że jest tam całkiem fajnie. Zwykłe miejsce pracy, oferujące wiele możliwości odpoczynku. To się nazywa geniusz!
Tradycja wiosek potiomkinowskich zapewne dotarła także do Chin.
Być może. Istnieje jednak też taka możliwość – jak napisano w NYT (którego darmową subskrypcję miałem w styczniu) – że Jobs nie chciał widzieć pewnych rzeczy. W tej gazecie zdecydownie nie pochwalnie pisano o Jobsie i było to dość przekonujące.
Zresztą dziś w GW można przeczytać o pokłosiu tych artykułów z NYT.
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,11239687,Ciemna_strona_iPhone_apos_a.html
Wkrótce pojawi się nowy święty
…a wtedy wybiorę się na straganik z książką po piątalu i w końcu zapoznam się z tą słynną biografią ;-)