
To już 16 lat Świata Czytników!
Dziękuję Wam wszystkim za śledzenie, komentarze, liczne uwagi czy pytania.
Bloga uruchomiłem 13 września 2010 roku. W moim podsumowaniu 15 lat wstawiłem zdjęcie Kindle 2, który wtedy jeszcze mi działał, no i… nadal działa – choć Amazon w maju wyłączył wsparcie dla pierwszych pięciu generacji Kindle.
Na zdjęciu jest czytnik z roku 2014 – niezwykle udany model Kindle Voyage, który niestety nie doczekał się kontynuacji, a którego pod względem jakości ekranu dogonił dopiero ostatni Paperwhite. Voyage nie dostaje już od dawna nowego oprogramowania, ale nadal mogę ściągać najnowsze zakupione e-booki i cieszyć się minimalistyczną listą książek.
Dlatego, choć czasami wsparcie producenta się kończy, to czytniki nadal pozostają urządzeniami długowiecznymi. Nie mam wątpliwości, że wiele moich starszych Kindli będzie działać jeszcze za 10 lat. Ale czy tak będzie z niniejszym blogiem?
O małej łódce w wielkim internetowym oceanie
Swego czasu regularnie chwaliłem się statystykami odwiedzin Świata Czytników.
Od jakiegoś czasu już ich nie podaję, bo raz, że przestały rosnąć, a dwa, że mam do tych statystyk coraz mniejsze zaufanie. Po prostu nie wiem, ile osób w tych zestawieniach się nie pojawia, bo np. blokują ciasteczka. A z drugiej strony, ile wejść to de facto boty.
Podam tutaj teraz taki przykład. Po tym, jak na przełomie 2024 i 2025 były bardzo duże problemy z dostępnością bloga, podłączyłem go do usługi Cloudflare, która zabezpiecza go przed większymi atakami sieciowymi, no i przyspiesza wczytywanie treści. Pokazuje mi też bardziej wiarygodne statystyki, bo oparte o rzeczywisty ruch.
I tak wyglądają statystyki za ostatnie 30 dni.

Według danych Cloudflare w ciągu ostatnich 30 dni Świat Czytników odwiedziło 870 tysięcy „unikalnych odwiedzających”. Czy to oznacza, że na blogu był prawie milion osób? Nie. Bo większość z tego to sztuczny ruch.
Prowadzenie dziś strony internetowej (i to takiej zawierającej unikalną treść) to wystawienie się na łup wszystkim możliwym botom.
I nie chodzi nawet o boty AI, bo one stanowią ok. 20%. Nawet jeśli zablokuję te najbardziej znane firmy (Claude, OpenAI, Perplexity itd.), to jest jeszcze cała masa innych, które się nie przedstawiają i nie reagują na zakazy.
Wygląda na to, że coraz więcej firm stawia sobie za cel po prostu sczytanie całego internetu. I żeby jeszcze robili to tylko raz. Robią to regularnie, zmieniając adresy IP i dostawców usług. I są w tym bezkarni.
Problem z tym ma każdy, również ci najwięksi. Już na początku 2025 Wikimedia Foundation (odpowiadająca za Wikipedię) informowała, że aż 65% najbardziej zasobożernego ruchu w jej infrastrukturze generowały boty. Ma to ogromne znaczenie dla kosztów utrzymania takiego serwisu. Bo czy jeśli w firmie hostingowej wykupię plan na 200 tysięcy użytkowników miesięcznie, a odwiedzi mnie milion botów, to dostanę zwolnienie z dopłaty za przekroczenie planu? No nie.
A dodajmy jeszcze to, że nie wszystkie boty jedynie czytają treść, część chce się włamywać. Cloudflare podaje mi, że w ostatnim miesiącu było 23 tysiące zablokowanych żądań. A według wtyczki Wordfence, która zajmuje się tylko tymi atakami, które Cloudflare przepuścił, dziennie jest zwykle kilka prób logowania.
O tym, jakie znaczenie mogą mieć ataki, pokazuje przykład PWN, dotkniętego jeszcze w połowie 2025. Księgarnia IBUK wróciła dopiero po pół roku, ale do dziś nie wróciły BiblioNETka, a także… internetowa wersja Encyklopedii PWN. Swoją drogą, czy to ostatnie ktoś zauważył?
Konstatacja tego fragmentu jest taka – utrzymanie działającego dużego bloga jest coraz trudniejsze.
Zagrożenia, ale i szanse
Nie piszę tego tylko po to, aby ponarzekać, że kiedyś było lepiej. Nawet jeśli było, to nie ma odwrotu np. do czasów przed AI.
To narzędzia, z których trzeba korzystać mądrze i krytycznie. Pod koniec ubiegłego roku opisywałem, jak używać Notebook LM (obecnie Gemini Notebook) do analizowania e-booków. To naprawdę bardzo przydatna funkcja i możemy się tylko cieszyć, że polskie księgarnie sprzedają nam książki bez zabezpieczeń DRM.
Gorzej, jeśli nowo zakupiona lektura została współtworzona przez AI. Rok temu mieliśmy dużą aferę ze zmyślonymi przypisami w książce Karoliny Opolskiej (wspominałem tutaj), no i tu można było dość łatwo udowodnić, że zawartość przypisów nie jest prawdziwa. Ale jak wyłapać wygenerowany tekst? Na początku tego roku czytałem pewną książkę popularnego dietetyka sportowego. Zauważyłem spore zmiany stylu i powtórzenia. Czy jest to jednak efekt niechlujstwa autora i braku redakcji, czy tego, że mniej ciekawe fragmenty wygenerował mu czat?
Z drugiej strony wolałbym czasami chyba to AI. Trafiałem na tłumaczenia książek literatury faktu zrobione tak źle, z takim niezrozumieniem tematu przez tłumacza, że sztuczna inteligencja poradziłaby sobie lepiej.
Na pewno AI przydaje się w przypadku redakcji. I ponownie – nie na zasadzie „weź mi kochana to popraw jednym kliknięciem”, tylko do tego, że LLM może wychwycić błędy językowe czy merytoryczne. Czasami doradza rzeczy nieistotne, ale często zwraca uwagę na coś, co mogłem napisać nieprecyzyjnie, bo przecież nie na wszystkim muszę się znać.
Z AI korzystam też czasami pośrednio, bo część krótszych tekstów lub odpowiedzi na komentarze dyktuję przy pomocy aplikacji Wispr Flow (link polecający – miesiąc wersji Pro gratis), która moją gadaninę przekształca w zwarty tekst. Choć ten tekst również wymaga przejrzenia i redakcji.
Oczywiście mam świadomość, że te wszystkie narzędzia działają dzięki temu, że ich twórcy przeskanowali cały internet (obciążając jednocześnie tego bloga) i pozyskali miliony tekstów bez rozliczenia z prawdziwymi autorami (w tym ze mną). Ale czy bojkotowanie z mojej strony cokolwiek tu zmieni?
Potrzebne są tu odgórne regulacje, choć tutaj obawiałbym się biurokracji, która sprawi, że na przykład europejskie modele AI nie będą mogły się rozwijać (kto korzysta z Mistrala czy Bielika?), natomiast amerykańskie i chińskie będą to robiły bez większych ograniczeń. I w ten sposób Europa jest zadowolona, bo sobie wszystko uregulowała, a jednocześnie używa narzędzi, które powstały po prostu gdzie indziej.
Podsumowanie
Mieliśmy w ostatnim roku kilka smutnych wydarzeń, jak zamknięcie księgarni Nexto albo wygaszenie wydawnictwa Dowody, a zapowiadany „trzeci abonament” na razie nie wzbudził entuzjazmu. Z drugiej strony wciąż wychodzą nowe ciekawe czytniki, a przykłady takich firm jak Xteink pokazują, że na tak zatłoczonym rynku można sobie znaleźć niszę.
Wygląda na to, że wciąż będziemy mieli co czytać i na czym czytać, bo wciąż nie wymyślono lepszego narzędzia do czytania niż czytnik z e-papierem. A póki tak się będzie działo, to niezależnie od zalewu botów czy rozwoju AI postaram się tego bloga prowadzić dalej. 😉
Ponownie dziękuję Wam za te 16 lat.




Wszystkiego dobrego, Robercie. Trzymaj się cieplutko i trzymaj tego bloga. Jest to kawał dobra w internecie. Niech nam wszystkim służy jeszcze długo.
Dołączam się. Tak trzymaj, jak najdłużej
Pozostaje pogratulować.
Jeżeli chodzi o LLMy to niestety jak doceniam je pod względem technologicznym jak i stricte matematycznym to w skali ostatnich 2 lat wzrost ich użycia spowodował że zarówno moje życie prywatne jak i zawodowe stało się gorsze.
Daliśmy dziecku żyletkę i powiedzieliśmy ze to harmonijka.
Gratulacje! Jestem fanką czytników, wiernym czytelnikiem porad i ciekawostek tu dostępnych od lat. Dziękuję za to i codzienne newsy czytelnicze, z których często korzystam! Pozdrawiam, J.
Dzięki za te 16 lat (w moim przypadku 13 lat, bo w 2013 roku kupiłem pierwszego Kindle Paperwhite i dołączyłem do grona wiernych czytelników). Statystyki statystykami, a w tym zalewie botów, crawlerów czy innej AI żywi czytelnicy byli, są i będą. Trzymam kciuki za kolejne lata! :)
Robercie, gratulacje z okazji 16. urodzin Świata Czytników! Jestem z Tobą od samego początku, od 2010 roku, i niezmiennie kibicuję tej świetnej robocie! To niesamowite, że Twój blog, zupełnie jak dobre czytniki, jest tak długowieczny i odporny na wszelkie burze w internetowym oceanie. Wielkie dzięki za te wszystkie lata, tytaniczną pracę i tworzenie najlepszego miejsca dla e-czytelników w Polsce. Życzę Ci niesłabnącej pasji, jak najmniej złośliwych botów i kolejnych wspaniałych lat z e-papierem.
Robercie, serdeczne gratulacje i ogromne podziękowania za prowadzenie tego wspaniałego bloga. Od kilkunastu lat jestem jego stałym czytelnikiem — to dla mnie najpewniejsze źródło wiedzy o czytnikach i e‑bookach, które z pełnym przekonaniem polecam wszystkim znajomym.
Dziękuję za wytrwałość, rzetelność i pasję, które widać w każdym wpisie.
Życzę Ci wielu kolejnych lat tworzenia tego wyjątkowego miejsca oraz satysfakcji z pracy, która realnie pomaga tysiącom czytelników.
Gratuluję!
Jestem wiernym czytelnikiem bloga – choć z przerwami – od wielu, wielu lat.
Dzięki. :)
Co do LLMów, to ostatnio wpadłem w „szał” sprawdzania u siebie, lokalnie przeróżnych modeli językowych i choć jednym z pierwszych ściągniętych był Bielik w dwóch wersjach, to sprawdziłem go tylko na początku przez kilka minut i do dzisiaj, do niego nie wracam.
QWEN 3.8 i Gemma4 rządzą.
Otóż to. U mnie lokalnie też QWEN i deepseek.
Gratuluję i dziękuję.
Co do AI: wystarczy pogadać z nią o czymś, na czym lepiej się znamy niż przeciętny człowiek, i nagle wychodzą braki i halucynacje. Ma wiedzę ogólną i często nieaktualną. Gemini Flash 3.6 upiera się, że nie istnieje Kindle Scribe 3 generacji, o ile nie użyje wyszukiwania.
Teksty pisane przez AI są bezduszne, wszystkie do siebie podobne w stylu.
Kiedyś napisałam do pewnego polskiego wydawnictwa, że ich książka została prawdopodobnie napisana przy pomocy AI. Podałam chyba 10 argumentów z przykładami. Nie odpisali. Autorka znana w swoim gatunku, liczy się zysk.
Gemini Pro podaje dużo lepsze odpowiedzi niż Flash. Zresztą z czasem będzie pewno dużo lepiej.
Dragan mówi, że modele rozumują na poziomie 8 latka ale się dużo szybciej od niego rozwijają.
Nie bulwersuje mnie, że autorzy używają LLM, choć mam nadzieję, że choć raz przeczytają, to co wygenerowało, jeśli chcą się pod tym podpisać. Jeśli jakość będzie dla czytelników kiepska, to sami mogą na tym stracić.
Oto wynik z Gemini Pro, na zapytanie o krótkie porównanie modeli Scribe:
Obecnie na rynku dostępne są trzy główne wersje Kindle Scribe, z czego najnowszy model z końca 2025 roku jako jedyny oferuje zauważalny skok wydajności.
* **Scribe 11″ (2025/2026):** Posiada większy, 11-calowy ekran antyrefleksyjny i 4-rdzeniowy procesor (o 40% szybszy). Jest smuklejszy i lżejszy od poprzedników (5.4 mm, 400 g) oraz wyposażony w nowy, magnetyczny rysik. Kosztuje ok. 499 USD. To najlepszy wybór do pracy z ciężkimi plikami PDF i schematami.
* **Scribe (2024):** Oferuje ekran 10.2 cala (300 ppi, charakterystyczne białe ramki) i standardowy procesor. Jest nieco grubszy i cięższy (5.8 mm, 433 g), a w zestawie znajduje się rysik Premium Pen. Nowy egzemplarz kosztuje ok. 399 USD.
* **Scribe 1. gen (2022):** Parametrami, wymiarami i wagą odpowiada wersji 2024, ale posiada ciemne ramki ekranu. Występował w wariantach z rysikiem Basic lub Premium. Obecnie można go znaleźć głównie na rynku wtórnym.
Jeśli zależy Ci głównie na notowaniu w zwykłych książkach lub tworzeniu prostych odręcznych zapisków, starsze modele w zupełności wystarczą, ponieważ korzystają z tego samego oprogramowania. Dopłata do wersji 11-calowej ma sens głównie wtedy, gdy potrzebujesz większej przestrzeni roboczej i szybszego działania przy dużych dokumentach.
No i jak zwykle troszkę halucynuje, bo ekran antyrefleksyjny, czyli po prostu e-papier, posiada każdy Scribe. A rysik może i jest nowy, ale jest dokładnie w tej samej technologii WACOM. Przypinanie magnetyczne też było w każdym Scribe. Pliki PDF na moim Scribe ColorSoft są faktycznie szybsze niż na zwykłym Scribe, ale nadal nie tak szybkie jak na Onyxach.
Gratulacje Robercie! Jestem czytelnikiem bloga od samego początku, czasem zaglądam nawet kilka razy dziennie. Życzę wytrwałości w tych trudnych czasach.
Dziękuje za Twoją pracę i gratuluję wytrwałości.
Sto lat, Robert! Przede wszystkim dla Ciebie – za cierpliwość, wytrwałość i chęci.
Od lat jestem pod wrażeniem Twojej wytrwałości. I wielkie dzięki za nią.
Czytuję tego bloga okazjonalnie od czasu, kiedy kupiłam Kindle 3. Wciąż moje pierwsze źródło informacji i jak ktoś szuka dla siebie czytnika, to zawsze odsyłam tutaj do testów :) Sto lat!
Ps. Kindle Voyage to wciąż mój podstawowy czytnik :)
Dziękuję, czytam niemal codziennie!
Gratulacje za wytrwałość. Choć nie zawsze z Tobą zgadzam, to mam ogromny szacunek za Twój wkład pracy w szerzenie czytelnictwa na czytnikach i nie tylko. Twój blog jest ogromnym zbiorem wiedzy w temacie i nie ma żadnej konkurencji, przynajmniej na takim poziomie. Działaj dalej, bo jak Ciebie zabraknie, będzie to wielka strata i dziura w necie nie do załatania. Wszytskieg0 dobrego i mam nadzieję, że doczekam kolejnych jubileuszy.
Trochę smutno się to czyta, bo trochę pachnie rezygnacją i zwątpieniem, ale to tylko potwierdza jak dużą wartość mają takie miejsca i ta wartość tylko rośnie, w dobie coraz częstszego slopu i twórców, którzy nawet nie zweryfikują tego co im AI wypluwa aż miło wraca się do sprawdzonych miejsc, na które nadal można liczyć.
A ciągnąc temat dalej może warto zrobić cykl z klasykami literatury. Patrząc na to co się dzieje z AI to chyba ostatni dzwonek aby uzupełnić biblioteczkę o wartościowe i ponadczasowe klasyki ale i sprawdzone nowości, które trzymają poziom.
Ha, no trochę jest taki wydźwięk, bardziej rozczarowanie tym w jaką stronę poszedł internet (i pod wpływem niedawnej lektury książki Gównowacenie Doctorowa). Widzę parę jaskółek pozytywnych zmian, jak to, że rozwija się Fediversum. Są wciąż ludzie, którzy zakładają nowe blogi i wracają do tej formy publikacji, ale odnoszę wrażenie, że sieć WWW w pewnym momencie podzieli los prasy drukowanej. Po prostu z internetu będzie się korzystać przez jakieś aplikacje i chatboty, a strony internetowe nie będą do niczego potrzebne.
Ja czytałem niedawno https://ebooki.swiatczytnikow.pl/ebook/9788328065031,siva-vaidhyanathan–antisocial-media-jak-facebook-oddala-nas-od-siebie-i-zagraza.html i nie byłem w stanie jej przeczytać na raz. A teraz jest tylko gorzej.
Wszystkiego najlepszego! Prowadzisz świetnie tego bloga. Czytam regularnie od 2014 roku i polecam zawsze wszystkim nowym ebookowcom!
Robercie, dziękuję i gratuluję. Twoją stronę odwiedzam codziennie 🙂.
Gratuluję i życzę wytrwałości Robercie! No cóż, rosnące ceny książek papierowych dobrze wpływają na popularność ebooków, bo ludzie naturalnie sięgają po tańsze alternatywy. Ale najwięcej chyba zyskują abonamenty i subskrypcje, bo po prostu dają największe oszczędności. Sam Empik na początku roku chwalił się przecież ogromnymi wzrostami w Empik GO. Tak czy siak jedno i drugie przekładają się też na popyt czytników. Niepokojące dla Świataczytników może być tylko to, ze mocno spadła ilość wydanych ebooków a bardzo wzrosła liczba wydanych audiobooków (dane/raporty Biblioteki Narodowej). Miejmy nadzieję, że jednak ebook w Polsce obroni się jako nowoczesna i ekologiczna książka a wydawcy nie będą próbowali zawyżać cen wydań papierowych przy jednoczesnym blokowaniu rynku ebooków, poprzez ograniczanie wydań cyfrowych…
O rany! Już 16 lat minęło!!!
Gratulacje Robercie!!! Na Twojej stronie jestem prawie codziennie.
Dziękuję i życzę kolejnych lat wytrwałości!!!
Gratulacje! i kolejnych wielu!
Czytam regularnie od 2013, doceniam wartościowe treści (szczególnie relacje sprzed dwóch lat z kryzysu Legimi) i życzę powodzenia w kolejnych latach!
Chętnie przeczytałabym jakiś przekrojowy materiał z sensownego porównania abonamentów, szczególnie w zakresie realnie dostępnych ebooków / audiobooków. Stosuję rotację największych firm i mam wrażenie, że oferta jest coraz słabsza, a wśród nowości przeważają vanity, nowe wydania dzieł z domeny publicznej albo książeczki dla dzieci :-( W dodatku tych katalogów nie da się przeglądać hurtowo, ChatGPT ich nie czyta, w zasadzie pozostaje sprawdzanie każdej interesującej pozycji po kolei.
Dzięki wielkie za te wszystkie lata i kopalnię wiedzy. Czytam od Kindle Keyboard.
Dzięki za kawał dobrej roboty!!!
Dziękuję Robercie za Twoją pracę i zaangażowanie, czytam praktycznie codziennie.
Gratulacje!
Codziennie odwiedzam.
Gratulacje! Zainspirowałeś mnie, żeby sprawdzić, kiedy kupiłem pierwszego Kindle, model Keyboard. Było to 11 maja 2011, a wybrałem go po zapoznaniu się z Twoimi rekomendacjami, poradami i opiniami, np. z https://swiatczytnikow.pl/duzy-czy-maly-10-cali-czy-6-cali/. Czyli zaglądam tu regularnie od ponad 15 lat. I nadal dowiaduję się nowych ciekawych rzeczy. Dzięki, że wciąż piszesz i wciąż trzymasz rękę na pulsie!
Gratulacje!
Osobiście używam Bielika do streszczenia tekstów, bo jest najlepszy w polski z modeli lokalnych. Się nie słucha, ale umie w język 😁
Robert, dziękuje za Twoją prace! Wizyta na Twojej stronie to ważna częśc mojego dnia. Życzę wytrwałości, zadowolenia i sukcesu finansowego na poziomie,ktory dostarczy satysfakcji. Dziękuję!
Gratulacje Robercie i wielkie dzięki za całą pracę, którą wkładasz w bloga. Zaglądam tu nie tylko dla dziennych promocji, ale i Twoich książkowych rekomendacji, czyli czegoś, co LLM-y nie potrafią dostarczyć.
Gratulacje!
Dzięki za Twoją pracę;
jestem tu codziennie.
Dołączam do gratulacji i podziękowań za cały wysiłek!
Życzę też wytwałości w kolejnych, najmniej, szesnastu!
Podziwiam, gratuluję i dziękuję. Ten blog jest od kilkunastu lat moją niemal codzienną lekturą obowiązkową. Życzę wytrwałości dla dobra nas wszystkich :-)
Gratuluję, dziękuję i proszę o więcej! Bodaj od 2012 roku codziennie odwiedzam Twojego (a w zasadzie naszego) bloga.
Robercie, moje gratulacje! A przede wszystkim ogromne podziękowania – nie wiem, co bym zrobiła bez Świata Czytników! Twój blog jest niesamowitą kopalnią wiedzy, zaglądam regularnie (co często oznacza codziennie) i bardzo Ci jestem wdzięczna, że tworzysz to miejsce!
Gratulacje i najlepsze życzenia na jeszcze wiele lat! Czytam blog codziennie od 2013 roku i trudno mi sobie wyobrazić moje życie „czytacza” bez niego! Jestem pełna uznania dla jakości Twoich tekstów (język, merytoryka) i życzliwości dla blogowiczów. Nie raz prosiłam Cię o poradę i zawsze dostawałam miłą i konkretną odpowiedź, choć czasem mnie samej moje pytanie wydawało się niezbyt mądre. Dziękuję za już i proszę o jeszcze!
Dzięki Tobie i temu blogowi mogłem po dłuższej przerwie wrócić do czytania. Przy mojej wadzie wzroku analogowe książki potwornie męczą mi wzrok, góra dwie strony i mam dość czytania na kilka dni. W 2012 z pewną taką nieśmiałością zanabyłem swojego pierwszego kindelka (jeszcze przez mailbox) i do dziś pozostałem wierny czytnikom, książki wręcz pożeram tak jak było wcześniej. Teraz już męczę trzeciego Kindla, ale dwa wcześniejsze wciąż działają w innych rękach.
Jeszcze wielu szesnastek życzę Tobie i temu blogowi
To kiedyś był swiatkindle.pl jeśli dobrze pamiętam:) Czytam od samego początku. Mój pierwszy czytnik to Kindle 2 kupiony na amerykańskim Amazonie. Jak ja się z niego cieszyłem. Ludzie w pociągu patrzyli się dziwnie, bo nie wiedzieli co to za urządzenie. Później był Kindle Voyage a teraz Paperwhite. I życzę Ci Robercie kolejnych lat. Jedno z ostatnich autentycznych miejsc poza „gównosiecią” jak to Cory Doctorow okreśłił. Pozdrawiam
Gratuluję, dziękuję za Twoją pracę i pomoc w korzystaniu z czytników. Życzę kolejnych lat!