
Niestety, spór między platformą Legimi a wydawcami eskaluje.
Jestem teraz na urlopie, a jak się łazi po Beskidach i nie śledzi wszystkich komunikatów, to trudno już nadążyć za tym, co się dzieje w „Aferze Legimi”, jak ją zdążyły nazwać media.
Wiemy o tym, że książki Platformy Dystrybucyjnej Wydawnictw (np. Rebis czy Literackie) zostały usunięte z abonamentów bibliotecznych, a niedługo obejmie je tzw. Katalog Klubowy, czyli obowiązek dopłaty 14,99 zł do każdego wypożyczonego e-booka.
Ale jeszcze większy krok zrobili dzisiaj wydawcy związani z dystrybucją przez Virtualo. Jak donosi Wyborcza:
Jak mówi „Wyborczej” Agnieszka Adaszewska, dyrektorka handlowa Virtualo, z oferty Legimi — poza wydawcami wchodzącymi w skład GW Foksal, czyli W.A.B., Wilga czy Buchmann, od północy 18 października znikną e-booki m.in. Marginesów, Wydawnictwa Poznańskiego i Albatrosa. — Reprezentujemy ponad trzystu wydawców — mówi Adaszewska.
I rzeczywiście – książek z Poznańskiego czy Czwartej Strony (z grupy Poznańskiego) już w Legimi w ogóle nie widzę. Z Marginesów jest ledwie kilka tytułów. A jeszcze wczoraj dodawałem je na półkę. Albatros wciąż w katalogu jest.
Według Wyborczej, z Legimi zniknie w ten sposób aż 300 wydawców, choć nie podano konkretnej listy. Niektórzy z Was zauważyli, że nie ma też np. Fabryki Słów.
Z Virtualo dostałem wczoraj następujące oświadczenie:
W nawiązaniu do komunikatu wystosowanego przez Legimi, dotyczącego wyłączenia z bibliotecznej oferty książek dystrybuowanych przez Virtualo, wyrażamy nasz stanowczy sprzeciw wobec działań platformy, zarówno w stosunku do wydawców, jak i spółki Virtualo – dystrybutora reprezentującego wydawnictwa.
Jako dystrybutor nie akceptujemy sytuacji, w której prawa wydawców i autorów mogą być naruszane. Dotyczy to zarówno podniesionej w przestrzeni publicznej niejasności rozliczeń, jak i braku transparentności w komunikacji związanej z faktycznym wykorzystaniem audiobooków i ebooków.
Z wyżej wymienionych powodów, a także z uwagi na chęć obrony praw wydawców współpracujących z Virtualo, podjęliśmy decyzję o zawieszeniu współpracy z Legimi do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. Ten krok popiera również liczna grupa wydawców, których katalog stanowi większość oferty Virtualo.
Należy również podkreślić, że decyzja Legimi dotycząca wyłączenia książek dystrybuowanych przez Virtualo z bibliotecznej oferty została podjęta bez jakiejkolwiek komunikacji z nami, co potwierdza tym samym pojawiające się w mediach informacje o możliwych nieprawidłowościach w rozliczeniach z wydawcami.
Patrząc na tę decyzję z zewnątrz, pamiętać trzeba, że właścicielem Virtualo jest Empik, prowadzący konkurencyjną platformę Empik Go. No, ale trudno mi sobie wyobrazić, aby inni wydawcy mieli tutaj wspierać Empik tylko dla wzmocnienia konkurenta. Zakładam więc, że powody są poważne.
Już 22 października (we wtorek) ruszyć ma zapowiadany Katalog Klubowy, ale w tym momencie trudno powiedzieć, jacy wydawcy tam będą, a jacy zostaną w „zwykłym” abonamencie.
Jeśli macie abonament w Legimi, dodawajcie na półkę te książki, które jeszcze tam są, bo kto wie, za parę dni jeszcze będą i na jakich zasadach… Pozostaje mi jednak trzymać kciuki za dogadanie się, bo w tym momencie ponad 200 tysięcy klientów Legimi nie ma pewności, co będzie czytać za miesiąc.
Grafika: midjourney



Pracuje w jednym z wydawnictw tych mniejszych i nic nie było z nami ustalane, po prostu wyłączyli – trochę mi to wygląda na akcję konkurencji pt. „zapraszamy do nas”
O i to jest cenna uwaga. Niestety nie miałem czasu robić tutaj dokladniejszego śledztwa, choć info o wyłączeniu dostałem z paru źródeł.
No własnie ja się w ogóle dziwię, że Virtualo było w Legimi, przecież to GW Foksal, spodziewałbym się wyłączności w empik Go.
Inna sprawa, że Virtualo jest nie tylko sklepem, ale tworzą i dystrybuują e-booki różnych wydawnictw. Także nie powiązanych z empikiem i GW Foksal.
Mowa o wydawcach z *dystrybucji* Virtualo – takiego WAB czy GW Foksal nie było (i nie ma) w samym Legimi.
To jest tak, że Virtualo pełni po prostu kilka funkcji – są i sprzedawcą i dystrybutorem, no i konwersję czasami robią. To też pokazuje skomplikowanie rynku e-booków.
Bywają także i wydawcą. ;)
Ja też z tych mniejszych wydawnictw i cieszymy się, że ktoś to ogarnia w naszym imieniu. Sama nie byłabym wystarczająco istotnym rozmówcą. Rzeczywiście, nie było to z nami negocjowane. Ale ta afera wyszła z dnia na dzień. Trudno o rozmowy z 300 wydawnictwami. Poza tym dostałam informacje o podejmowanych kolejno działaniach.
Naprawdę, akcja konkurencji? To, że wyszło, że są niezapłacone odczyty? E-booki trafiają do korporacji jako do publicznych bibliotek? Uważam, że dobrze, że to wyszło. To pozwoli stworzyć mechanizmy, by uniknąć tego na przyszłość, również w innych firmach. Poza tym sprawa zaczęła się od Platformy Dystrybucyjnej Wydawnictw, która, jak się okazało, przygotowywała się do tego kilka miesięcy, zbierając dowody.
U nas Legimi nie stanowiło nawet 1% przychodów. Dopiero afera uświadomiła, że są bardziej „poważnym zawodnikiem”.
Może w takim razie warto napisać do Virtualo, że chcą Państwo zostać w Legimi?
Informacja medialna, którą Pani streściła w słowach „E-booki trafiają do korporacji jako do publicznych bibliotek”, jest nierzetelna. Żaden z wypowiadających się na ten temat dziennikarzy nie sprawdził, czy rzeczywiście umowy z bibliotekami zakładowymi wyglądają tak samo jak z publicznymi. Wystarczyło im słowo „biblioteka”, by wrzucić wszystko do jednego worka.
Legimi to potwierdziło i jeszcze broniło takiej interpretacji prawa oraz umów.
Nie do końca. Potwierdziło jedynie, że z wydawcami rozlicza się tak samo. Czy od „bibliotek zakładowych” bierze tę samą kasę co od publicznych (sądzę, że większą) nie pisali.
Poza tym, rozumie, że nie chodziło o rzeczywiste biblioteki pracownicze (czy takie jeszcze w ogóle istnieją) a programy pracownicze, gdy pracodawca daje pracownikowi np. kartę sportową (a tutaj taka był kod biblioteczny do Legimi).
Formalnie, to dla wszystkich Legimi było trochę taką biblioteką.
Racja, miałem na myśli rozliczenia „bibliotek zakładowych” pomiędzy Legimi a wydawcami.
Wydawcy mogą zawrzeć umowę bezpośrednio z Legimi, skoro nie pasuje im decyzja Virtualo – ja też z mniejszego wydawnictwa i akurat uważam, że Virtualo zachowało się dobrze.
Po pierwsze, decyzja nie zapadła ot tak, tylko była poprzedzona serią informacyjnych wiadomości. Wysłali wydawcom na bieżąco pisma i pytania dotyczące rozliczeń, które wystosowali do Legimi. Legimi postanowiło olać tak dużego kontrahenta i się nie ustosunkować? Ciekawe dlaczego. Może znowu błąd techniczny, jak w przypadku ich raportów sprzedaży?
Po drugie, te wydawnictwa rozliczają się nie bezpośrednio z Legimi, a z Virtualo (za sprzedaż na Legimi). Pojawiło się dużo informacji o nieprawidłowościach w rozliczeniach ze strony Legimi i chyba nic dziwnego w tym, że Virtualo zawiesiło współpracę – w zasadzie okazało się, że niejako handlują kradzionym towarem. Trudno ich wninić za to, że nie chcieli pośredniczyć. Na razie ta współpraca jest zawieszona do wyjaśnienia, a nie zerwana.
Teorie spiskowe, że całą akcję nagrała grupa empik (która na pewno skorzysta na problemach konkurencji, ale tak właśnie działa rynek), są doprawdy śmieszne – a już takie widziałam.
Niezłe bagienko ten polski rynek wydawniczy. Ktoś się powinien za ten bajzel w końcu wziąć. Platforma wykiwuje dystrybutorów i wydawców a jeden dystrybutor w roli konkurencyjnej platformy mami tamtych wydawców i wodzi za nos… Do tego klepiący biedę Autorzy piszą książki, żeby całe to stadko wyżywić, a Konsumenci nie wiedzą za co płacą i komu, ale powinni jeszcze więcej…
Komentarz trafiony w punkt, lepiej bym tego nie napisał! „Jak do tego doszło, nie wiem” – ale bardzo mnie ciekawi. Jak to się stało, że ten polski rynek jest tak patologiczny. Nie znam sytuacji w innych krajach, ale czy gdzieś jeszcze jest tak, że autorzy mają de facto nic do powiedzenia, wydawnictwa (szczególnie mniejsze) niewiele więcej, a wszystkim trzęsą „pośrednicy”, „grupy” i „platformy”.
Polski rynek e-booków „do kupna” był od dawna konkurencyjny i wolny od DRM, przez co się wyróżniał od innych krajów. W takiej Francji czy Niemczech masz parę platform z DRM, do tego ustawę o jednolitej cenie książki.
No ale wypożyczalnie, czyli usługi oparte o DRM to już inna para kaloszy, tutaj mamy przypisanie klienta do platformy, co wiąże się z tym, że klient nie może sobie łatwo wybrać dostawcy e-booków. Ma za to teoretycznie taniej. :)
Ale polski rynek e-booków jest przy tym uzależniony od polskiego rynku książki w ogóle (czyli „papierowego”), o którym od dawna wszędzie czytam, że jest patologiczny. Że najwięcej zarabiają pośrednicy, a autorzy (poza najbardziej kasowymi) – grosze. Nie znam sytuacji od wewnątrz, ale jako czytelnika mnie to ciekawi.
Proszę cię. DRM to fikcja. Za takie Legimi płaci się bo chce się płacić. Nie ma najmniejszego problemu aby czytać wszystko kradzione. Ba, dzisiaj można czytać w dowolnym języku bo SI tłumaczy tak dobrze, że często lepiej brzmi niż wypociny tłumaczy, którzy na siłę próbują zmieniać sens, aby był zrozumiały dla kogoś, kto nie łapie lokalnych odniesień. Prawda jest taka, że powoli wydawca, redakcja itd stają się zbędni. Zostaje autor i platformy do udostępniania. To kwestia najbliższych lat.
„DRM to fikcja”. Fikcja w przypadku książek kupowanych, a nie wypożyczanych, bo jakoś większość twórców narzędzi takich jak deDRM nie udostępnia możliwości zdejmowania zabezpieczeń z wypożyczeń. Co oczywiście również w przypadku Legimi jest możliwe, ale nie każdy wie, w którym pliku zmienić którą linijkę. Więc nie jest to masowe rozwiązanie, choć przypuszczam, że część z książek na „chomikach” pochodzi właśnie z Legimi.
DRM jest fikcją zawsze, kiedy dysponujemy urządzeniem, na którym wyświetla się treść. Oczywiście urządzenie musi być zrootowane, ale to jest dla mnie oczywistość na każdym sprzęcie.
Program (na czytniku) po prostu nie wyświetli zaszyfrowanej treści, więc zanim ją wyświetli, musi odszyfrować i wtedy cyk – zrzut pamięci tuż przed wyświetleniem każdej strony i po przekartkowaniu książka jest już bez DRM-u.
Bardziej problematyczny jest watermark, szczególnie jeśli jest źle zrobiony (jak np. ten Legimi), bo psuje formatowanie, a pozbycie się go jest upierdliwe (trzeba wyszukać wszystkie modyfikacje i pousuwać lub pozamieniać – ogólnie dłubanina).
janusze biznesu!
Merytorycznie się zgadzam, ale wolałabym się zgadzać z komentarzem napisanym poprawną polszczyzną.
Nie ma w języku polskim słowa „wykiwuje”. Powinno być: „kiwa”. Istnieje czasownik „kiwać”, w formie dokonanej „wykiwać”. Nie ma czasownika „wykiwywać”.
Literatura oznacza twórczą zabawę językiem, jeśli ktoś nie ma w sobie duszy artysty i twórcy, tylko językowego purysty i dyżurnego policjanta to wypluwa z siebie uwagi takie ja twoja, współczuję…
Zabawa językiem? Każdy błąd językowy można tak usprawiedliwić…
Sam też często odczuwam zażenowanie, kiedy patrzę jak piszą ludzie na Lubimyczytac czy tutaj :(
„Platforma wykiwuje dystrybutorów …”.
Tylko bez polityki proszę … :)
Miałam od wczoraj otwartą kartę z wszystkimi ebookami po polsku, stronicowanie wskazywało bodajże 3822 strony. Teraz jest 3113, na stronie jest 20 pozycji, czyli poleciało ok. 14 tysięcy książek.
(Od razu mówię, że screenów nie mam, bo Windows uprzejmy mi był przed chwilą ześwirować i musiałam robić twardy reset).
Smacznego, jeśli komuś chce się bawić: https://www.legimi.pl/ebooki/?filters=audiobooks,ebooks,epub,mobi,pdf,synchrobooks,unlimited,unlimitedlegimi&sort=latest
Mam wrażenie, że Legimi działa zgodnie z zasadą „Łatwiej prosić o wybaczenie niż o pozwolenie.” Zamiast negocjować, dogadywać się, to stawiają swoich partnerów przed faktami dokonanymi.
Być może, gdyby nie takie podejście te 12 lat temu, abonament nigdy by nie wystartował, bo wszystko ugrzęzłoby na etapie rozmów. A teraz to samo podejście, spowoduje, że biznes ten upadnie?
To prawda, najpierw działają, potem negocjują, no i w sumie dotąd wychodzili na swoje.
Aktualnie jest 2948 stron, czyli w dwa tygodnie zniknęło ponad 17 tysiący książek – rozkręcają się…
Z tym Legimi to porobiły się niezłe jaja. W Legimi byłam przez 2 lata z racji abonamentu z czytnikiem. Umowa na ten abonament zakończyła mi się w sierpniu tego roku i wtedy też zrezygnowałam. W tym czasie zakupiłam kilka tytułów z Klubu Mola Książkowego fizyczne książki jak i ebooki. Po prostu chciałam zużyć punkty przed odejściem z Legimi. Co miałam przeczytać przeczytałam u nich ale i tak dużej części tytułów nie dało się dostać w abonamencie. Musiałam szukać alternatyw, niestety. Nie powiem, wahałam się czy nie przedłużyć abonamentu ale stwierdziłam że tą kwotę wolę wrzucić do skarbonki. Teraz widzę że dobrze zrobiłam. Te tytuły, które miałam zakupione (ebooki) to mam pobrane i na czytniku. Jestem bardzo ciekawa co teraz zrobi Legimi, bo mają kilka opcji – uderzyć się w pierś i wycofać się z pomysłu albo iść w zaparte i zostać zmiecionymi przez konkurencję, bo to wiatr na młyn dla nich. Teraz zacznie się wodzenie na pokuszenie tych co odeszli, chodźcie do Nas bo u Nas będzie Wam lepiej. Czas pokaże.
A ja się zastanawiam kiedy uslyszymy o próbie przejęcia Legimi ?
Niedawno właśnie zostali zakupieni przez Wirtualną Polskę, podobnie jak Audioteka.
12,5% udział, to nie jest kupno spółki :)
Ja się boję o przyszłość wszystkiego czego tknie się WP, rozkaszanili już niejeden portal.
A ja jestem zła( tylko na samą siebie), właśnie kupiłam roczny abonament Legimi w Żabce . Przeliczałam sobie i wyszło najtaniej a teraz po tych zawirowaniach, jestem trochę zawiedziona, nie podoba mi się to że Legimi milczy i nie ma od nich żadnej odpowiedzi.
Ja się zastanawiam czy idzie odzyskać pieniądze. Napisałem do Legimi i czekam.
Prawdziwy Polak regulaminów nie czyta, a potem pyta.
To Legimi zlewa przepisy, mam nadzieję, że UOKiK ich dojedzie ostro. Weź telekomy, dostawców energii itd. Najmniejsza zmiana taryf i masz pismo z informacją i opcją zrezygnowania, jeśli nie akceptujesz nowych zasad.
Bo niby jest coś takiego
„Katalog Produktów, w szczególności Publikacji elektronicznych i Publikacji materialnych
dostępnych w Serwisie, może zmieniać się w czasie. Oznacza to, że Legimi może dodawać nowe
Produkty lub usuwać Produkty, które znajdują się w Serwisie, jak również czasowo zawieszać
możliwość nabywania danych Produktów. Legimi będzie na bieżąco aktualizować informacje o
Produktach dostępnych w Serwisie.
2. Wycofanie lub zawieszenie Produktu z oferty nie wpływa na skuteczność zawartych wcześniej
umów nabycia tego Produktu i na prawa oraz obowiązki Użytkowników, które wynikają z tych
umów.
”
Ale są nad tym akty prawne wyższego rzędu i mam nadzieję, że ktoś przywoła jej przed sądem. Bo zgodnie z tym regulaminem, to Legii może wycofać 99,9% procent książek a klient ma płacić.
Z Legimi nie korzystam, ale przypuszczam, że dopóki nie zmienią cen lub nie wprowadzą jakiegoś nowego limitu (np. dodawania na półkę lub synchronizacji maks. liczby książek z Kindle), to musisz czekać do zakończenia okresu rozliczeniowego.
Naturalną rzeczą jest, że katalog się zmienia. Tak samo jak mogą zredukować liczbę dostępnych tytułów, tak też mogą powiększać bazę. Tego się nie uniknie. A przecież do tej pory nie podwyższali cen subskrypcji co miesiąc przy każdym dodawaniu nowości. Podobnie jest w serwisach streamingowych – tutaj płaci się za dostęp do bazy, w której liczba filmów i seriali stale się zmienia (pojawiają się nowości, inne tytuły znikają). Książek w Legimi nie posiadasz.
Niestety, model subskrypcyjny ma swoje wady i zalety. W obecnej sytuacji mocno dostrzegamy te pierwsze. Dlatego przy wielu podobnych usługach warto jednak rozliczać się miesięcznie z opcją rezygnacji w dowolnym momencie. Może wychodzi trochę drożej, ale przynajmniej nie jestem zobligowany czekać 12 lub 24 miesięcy na zakończenie świadczenia usług i/lub przesiadkę do konkurencji.
Sprowadźmy problem do absurdu: co jeśli z abonamentu wylecą wszystkie wydawnictwa, i będziesz za te 45 zł miał bogaty katalog rzeczy z domeny publicznej?
Dokładnie tak będzie. Za 50 zł miesięcznie będziesz miał możliwość zakupu usługi przeczytania dowolnego e-booka z ograniczonego katalogu w cenie 15 zł za sztukę, bez względu na cenę rynkową danego e-booka. Jak już pisałem gdzieś tutaj, czytam średnio 2 książki miesięcznie, więc dla mnie to oznacza dopłatę do każdej 25 zł (połowa z 50). W sumie 40 zł od e-booka. Czy to dużo – niech każdy sobie sam oceni (usługa przeczytania, nie e-book na własność, choć u mnie wiadomo jak by to było).
No tak jak pisze @Athame – będzie coś w rodzaju Nexto Premium, tyle że tam za 150 zł rocznie dostajemy 40% zniżki na wszystko, no i mamy to już na własność.
Podobne zapisy znajdziesz we wszystkich modelach subskypcyjnych, czy muzyka czy wideo. Dostępność utworów i filmow zmienia sie caly czas i niw wymaga nowych umow czy aneksów. W kablówkach to trochę inny model, dostajesz konkretne kanały tv, z których część jest gwarantowana a część nie. Jak ci wypadnie kanał gwarantowany to możesz zrezygnować z umowy.
Dla cyfrowych subskrypcji chyba nikt tego nie uregulował, bo roczne umowy to margines albo w ogóle nie występują, więc żaden urząd nie wymagał do tej pory określenia minimalnego/gwarantowanego poziomu.
Oczywiście zmiany w katalogu to normalna sprawa. Problemem tutaj jest (a) skala zmian (do końca nie wiadomo jaka) oraz (b) brak jasnej komunikacji ze strony Legimi.
Legimi zawiodło zaufanie nie tylko wydawców, ale i swoich użytkowników (moje na pewno).
Niezależnie od tego jak się skończy cała ta sprawa, z Legimi zrezygnuję jak mi się skończy pakiet (do końca grudnia, a na półce mam dużo nieprzeczytanych książek) i raczej długo do nich nie wrócę.
A ja właśnie w zeszłym miesiącu wykupiłem w Play usługę 360 na 24 miesiące, ze wzgledu na to, że w jej skład wchodzi Legimi e-booki i audiobooki i to w cenie 25zł miesięcznie.
Wkurzenie na maksa, dlatego od wczoraj siedzę i pakuję na półkę wszystko co mnie interesuje, lub może zainteresować – wyszło już ponad 200 pozycji.
Swoją dorogą, ciekawe czy Legimi płaci wydawcy za dodanie książki do półki, czy dopiero po jej przeczytaniu, bo jeśli to pierwsze to zaraz mogą być niewypłacalni.
Też się nad tym zastanawiałem.
Ja oprócz tego, że wrzuciłem na półkę, to jeszcze pobrałem.
Jeśli tysiące osób pobierze setki pozycji każdy, to rzeczywiście może być grubo z wypłaceniem się
To akurat tajemnica nigdy nie była – płaci dopiero jak ludzie zaczną czytać i przekroczą próg „darmowego fragmentu”.
Pobieraj od razu jeśli wśród tych książek masz synchrobooki. Miałam info, że wystarczy dodać na półkę przed 22/10. Nie wystarczy. W tej chwili nie mogę pobrać audio niektórych książek (synchro) tylko ebook został. Możesz go wysłuchać czytanego przez syntezatora mowy – czego moje uszy nie trawią.
Tak też od razu czyniłem :)
Ja swój roczny kod z żabki aktywowałam dokładnie tydzień przed wybuchem afery… Koniec końców do rzuciłam coś na półkę, a i tak mam tam tyle, że nie przeczytałabym tego nawet gdybym rok tylko z niej. Więc daję sobie ten rok na doczytanie blacklisty i obserwowanie, co dalej. A we wrześniu podumam, co dalej.
Znany fakt, fretki jadają żabki :-)
Regulamin znam, jestem już w Legimi tak 3 lata, ale taki odpływ Wydawnictw to nie jest norma tylko ogromne zaniedbanie ze strony Legimi.
Legimi zawsze było drogie. Nigdy do niego nie przystąpiłem, ponieważ czytając maksymalnie dwie książki miesięcznie, bardziej opłacało mi się je po prostu kupić. Dzięki temu zawsze mogę do nich wrócić i nikt nie odbierze mi do nich dostępu.
Przy dwóch książkach na miesiąc faktycznie wychodzi podobnie, ale nie bierzesz pod uwagę że czasem dany tytul zupełnie nie podejdzie.
No to teraz dolicz 14,99 zł za takie coś, co nie podejdzie i to nadal będzie konkretna kwota „wyrzucona w błoto”.
No, tu pozostaje jeszcze kwestia darmowego fragmentu na stronie Legimi, ale to nie tak miało wyglądać, że czytam darmowy fragment i decyduję, czy książkę *wypożyczyć*.
Choć posiadacze Kindle (gdzie jest limit 7-10 wypożyczeń miesięcznie) i tak musieli to robić.
Panie, przy dwóch to żaden biznes. Ale są ludzie, którzy czytają po 10 i wtedy to była dobra opcja.
To nie ludzie a dziwolągi. Liczy się jakość, nie ilość.
Przecież tak też się da :)
Też czytam średnio 2 książki miesięcznie, a bywają takie miesiące, że tylko jedną. I to nadal wydaje mi się dużo, bo czytam praktycznie codziennie, z tym że max. godzinkę, a nie po kilka godzin, jak jeszcze 5 lat temu. W takim środowisku cena abonamentu okazuje się absurdalna, choć bardziej niż cena irytowała mnie jakość e-booków w Legimi, a jak miałbym wszystko sobie poprawiać (po złamaniu zabezpieczeń), to już za dużo zabawy nawet dla mnie.
No i katalog nigdy nie pokrywał nawet 60% tego co czytam, więc z mojej perspektywy to wyglądało tak, że cena za e-booka, nieważne jakiego, 25–50 zł i jeszcze przymus czytania tego co w katalogu, a nie tego, na co mam ochotę. Teraz biorąc pod uwagę, że najpewniej każdy e-book będzie wymagał dopłaty, to w moim scenariuszu cena za jeden to 40–80 zł, co chyba dla nikogo nie byłoby atrakcyjną ceną. I nadal te same ograniczenia co dotychczas, czyli mocno niekompletna oferta w katalogu Legimi.
Były pakiety stron. Opłacało się nawet czytając dwie miesięcznie.
Legimi zawsze było tanie. Czytam ca 7 książek miesięcznie i zdecydowanie bardziej opłaca mi się je wypożyczyć ;)
Osobiście kupowałam Legimi w promocji na cały rok, więc mnie zawsze wychodziło taniej niż odnawialny abonamet, a dziś siedzę i wrzucam na półkę książki, które chce przeczytać a we wtorek znikną – trzeba za nie dodatkowo jeszcze zapłacić ( nie tak planowałam spędzić dzień ).
Jest tez druga strona medalu.
To jest największa tego typu platforma.
O największym zasięgu.
Najdłużej działająca , ba można by rzec ze w pewnym momencie ona ten rynek tworzyła jako jedyna.
Wydawcy muszą sobie zdawać sprawę ze powrotu do dawnej formy dystrybucji nie ma i juz
chyba nie będzie
Można sie kłócić ,czy forma abonamentu to dobro czy zło
Ale to po prostu najprostszy sposób na dostęp do ebooków
Można tu podać przykład spotifi, gdzie prawie wszyscy muzycy na rzekaja na nią ,ale mało kto z niej rezygnuje.
Bo to teraz mainstrem pozyskiwania dóbr
Trochę nie rozumiem tego:
„Wydawcy muszą sobie zdawać sprawę ze powrotu do dawnej formy dystrybucji nie ma i juz chyba nie będzie”
Piszesz, jakby nikt nie kupował pojedynczych e-booków. A przecież wiele osób tak robi, są wydawcy, których w abonamentach praktycznie nie ma (np. Helion czy Znak), no i radzą sobie dobrze.
Ja rozumiem, że szczególnie w czasie pandemii subskrypcjami e-booków zainteresowała się duża grupa ludzi, którzy wcześniej ich nie kupowali, no i dla nich abonament był czymś oczywistym, jak w przypadku muzyki czy filmów, no ale Legimi nie ma takiej dominacji jak np. Spotify.
Zresztą szkody, jakie dla rynku muzyki robi Spotify, sprawiają, że wydawcy i autorzy nie chcą wpaść w to samo w przypadku książek.
Fakt Legimi nie ma takiej dominacji.
Ale istnieje.
I dla wielu ludzi z małych wiosek była praktycznie jedynym źródłem dostępu do książek.
Sam fakt że jest aplikacją dostępna na praktycznie wszystkie Smart urządzenia,daje jej olbrzymią przewagę.
Ba znam ludzi co kupowali czytniki wyłącznie dla tej usługi.
Zresztą czemu czytniki Amazonu nie są u nas specjalnie popularne?,…..
A ile u nas jest tych księgarń ebooków?
Sam nie dawno kupowałem z virtualo więc wiem że są.
Ale tu chodzi o wygodę .
Płacisz abo naciskasz pobierz i czytasz
Hmm
„czemu czytniki Amazonu nie są u nas specjalnie popularne”
– jeśli nic się nie zmieniło, to Kindle jest wciąż najpopularniejszy w Polsce, za nim PocketBook.
” A ile u nas jest tych księgarń ebooków?”
– kilkadziesiąt, z czego kilkanaście ma znaczenie. Może odeślę jednak do swojego przewodnika: https://swiatczytnikow.pl/przewodnik-jak-kupowac-ksiazki-po-polsku-na-czytniki/ bo odnoszę wrażenie, że robisz zupełnie niepotrzebnie pewne założenia. :)
Jasne, że abonament jest świetnym rozwiązaniem, jak się nie ma dostępu do książek fizycznych, ale takim samym są po prostu e-booki.
Ja nie mówię że Legimi jest super i można chwalić w nieskończonosc, bo nie można.
Odkąd mają nowych udziałowców ,zaczęli wykazywać jakiś brak wyczucia rynku który się zmienił , bo jak pan pisze pojawiły się alternatywne źródła,……
Boję się żeby tylko szczurza chmura nie wyszła znory,…
Dobranoc i dziękuje za dyskusje
Najpierw były te alternatywne źródła, a potem powstało legimi ;>
„Zresztą czemu czytniki Amazonu nie są u nas specjalnie popularne?”
Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
A mnie te małe wioski ztriggerowały. Ja rozumiem, że abonament jest wygodny, nie trzeba się użerać z pojedynczymi płatnościami, kontami na kilku platformach itd. Ale na bór sosnowy, to nie czasy Boryny, że się furą jechało do miasta na targ 3 razy do roku. Nawet ludzie z małych wiosek bywają w mieście regularnie, choćby zrobić zakupy. A w tym mieście jest przynajmniej jedna księgarnia. I jasne, ceny będą okładkowe, a coś mniej popularnego trzeba zamawiać, ale ludzie ze wsi nie są odcięci od książek bardziej niż np. programu telewizyjnego czy maści na odciski.
Zwłaszcza, że do ebooków, do kupienia których potrzeba dokładnie tego samego co do używania Legimi, czyli intertnetu.
A ja mam kompletnie inną perspektywę.
Nie wiem o co w ogóle taki hałas z tym Legimi, ktoś z tego w ogóle korzysta?
Przecież większość kupuje książki tak jak ja, w Amazonie, w Kindle Store.
Nigdy nie korzystałem z Legimi ani żadnej innej opcji wypożyczania książek.
Polskie eboki kupuje w polskich wydawnictwach i ich sklepach bezpośrednio.
Żeby kupić dany tytuł (polski) zwykle korzystam z wyszukiwarki na ebooki.swiatczytnikow.pl
Eboki czytam od tak dawna, że jeszcze nikomu Legimi się nie śniło.
Po co tak sobie życie komplikować, jakimiś półkami, wypożyczeniami, limitami… :-)
Też się na tym zastanawiałam i jeżeli jest to zagranie Wydawnictw o większy zysk to ciekawa jestem co zrobią jak Czytelnicy ponarzekają powrzucają książki na półki i nikt już w nowej rzeczywistości nie zapłaci tych ok. 15 zł dodatkowo za wypożyczenie książki i będzie szerokim łukiem omijał dodatkową opłatę.
To jest przecież zagranie Legimi, żeby płacić mniej wydawnictwom poprzez narzucenie nowego modelu rozliczeń oraz przekręty na „błędach technicznych” i „bibliotekach zakładowych”.
Jeżeli to prawda to jest to ogromny błąd że strony Legimi.
Nie zmienia się zasad gry w trakcie rozgrywki.
W efekcie wszyscy na tym tracą.
Nie wiem może wraz z wp przyszedł jakiś korpomózg z ego alfy,…
W takim wypadku jest to argument do rezygnacji z Legimi po skończeniu abonamentu. Takie negocjacje nie trwają dzień -dwa , na oficjalnej stronie Legimi cisza- brak informacji o tak dużej zmianie to trochę kpina z Czytelników.
Powrzucają wszystko na półki i co? Nie będą już w przyszłości chcieli czytać nowości?
W abo nadal będzie dużo kontentu.
Moim zdaniem akcja wydawców miała by sens ,gdyby wszyscy opuścili platformę.A tak nie jest prawdą?
Na pewno będzie dużo kontentu?
Legimi ogłasza, że obecnie udostępnia 250 tys. książek, a od 22 października do katalogu klubowego zostanie przesuniętych 20% księgozbioru. W komunikacji Legimi podobno brakuje tylko jednego detalu – spośród 250 tys. książek, tylko 75 tys. jest po polsku.
Czyli obecny stan abonamentu jest następujący:
75 tys. książek po polsku
175 tys. książek w innych językach
Od 22 października:
25 tys. książek po polsku dostępnych bez dopłaty
50 tys. książek po polsku z symboliczną dopłatą 15 zł od książki
175 tys. książek w innych językach bez dopłaty
Te 20% to rozumiałem, że jednak polskich książek. To był komentarzy przy wycofaniu PDW, a to jednak chyba nie więcej niż 10 tysięcy jest.
Wiadomo, że ogólną liczbę tytułów to oni zawsze mocno podbijali, biorąc czasami takich wydawców, że pies z kulawą nogą by tego nie trącił (miałem swego czasu trochę roboty z czyszczeniem porównywarki z anglojęzycznej erotyki, która wpadła właśnie z Legimi).
A może jednak obie strony się dogadają?
Z pana perspektywy jest na to jakaś szansa?
Zazwyczaj zdania o 20% i 250 tys. księgozbioru występują obok siebie, więc zakładam negatywny scenariusz. Na fejsie ludzie wielokrotnie pytali jak rozumieć te 20% i chyba ani razu Legimi nie zaprzeczyło takiej interpretacji.
A i w tych książkach, które pozostaną bezpłatne w ramach abonamentu pewnie będzie domena publiczna.
Ubytek bardzo duży.
Ale jednak to wciąż wbrew pozorom bardzo duży zasób.Który ma jedną duzą zaletę.
Jest do wzięcia natychmiast od razu w ramach abo jednym kliknięciem .
Aczkolwiek w pewnym momencie może dojść efekt kumulacji.
Bo w pewnym momencie przekroczy się granice opłacalności abonamentu
Ale to zależy co się czyta/słucha.
Ja preferuję kryminały określonych autorów i większość jest niestety z wydawnictw, które się zbuntowały.
Przeglądając ich katalogi, to skłaniał bym się też bliżej liczby 10 tys pozycji, bo jak się wpisze w wyszukiwarce nazwę wydawnictwa to pokazuje ile jest pozycji i najwięcej ma Prószyński (1149).
Oczywiście będziemy czytać nowości ( piszę to w swoim imieniu), ale będę wołała kupić ebooka niż dopłacić te 14,99 za wypożyczenie. Dla mnie osobiście ta oferta jest nie do zaakceptowania.
Nie chciał bym spekulowaç. Bo nie wiem
Przecież ten system zbudowany przez Legimi działa od lat .
I co nagle się zorientowali ,że coś jest nie chalo?.
Ale naprawdę może to się zakończyć tak jak pani pisze
Virtualo ma empik go ,ale reszta?
Ej, jak chcecie zrobić na złość Legimi, to można za darmo pobrać i przeczytać (przesłuchać) książkę. Podobno za każdą przeczytaną Legimi przekaże 10 zł fundacji Rak’n’Roll.
https://www.legimi.pl/raknroll/
Nie wiem do kiedy ta akcja. Jak odpowiednio dużo osób przeczyta, to Legimi pójdzie z torbami.
Hmm, jedna z afer dotyczy „błędów technicznych” w zliczaniu odczytań/przesłuchań, więc nie ma co się o Legimi martwić…
Powie mi ktoś jak to będzie jeśli wrzucę książki na półkę i pobiorę wszystko a następnie po podłączeniu do kompa wszystko wytnę na dysk, następnie zrezygnuję z subskrypcji i po upływie czasu jak wrzucę te książki spowrotem na czytnik to będę mógł je czytać dalej? Wiecie o jaką kombinacje mi chodzi :)
Nie sądzę.
Tym sposobem każdy wykupił by abonament na jeden miesiąc i ściągnął całą bibliotekę a później czytał przez lata.
Jeśli czytasz na czytniku z aplikacją Legimi to podejrzewam, że przy nieaktywnej subskrypcji nawet pobrane książki nie zadziałają – podobnie jak to jest w aplikacji na telefon.
Na Kindle musisz synchronizować co miesiąc, więc też to nie przejdzie.
Jest to jednak tylko moja subiektywna opinia.
Książki są zabezpieczone przez DRM i nie ma dostępnej publicznie metody zdejmowania tych zabezpieczeń. Tak więc oczywiście to się nie uda, w innym przypadku wiele osób by brało na miesiąc. :)
Da się, ale trzeba pozbyć się DRM-u, co jest w sumie banalne, ale niezgodne z regulaminem usługi.
Legimi ma tyle wspólnego z Legitymi-zacją (legalnością) oferowanych usług co Prawo i Sprawiedliwość z prawem i sprawiedliwością – ale czasy teraz takie jedni będą uważali ich za zło wcielone ale będą i tacy co dadzą się zań pokroić bo „może i kradli ale dzielili się”.
Wiele osób – także tutaj na forum – nie martwi się że popełniono przestępstwo a o to czy „dalej będą się dzielić”.
Jedyna szansa dla Legimi to neosędzia albo „choroba” – pewnie nie poszło jeszcze doniesienie do prokuratury bo korporacjom zależy na kasie a nie na posadzeniu kogoś do pierdla więc na razie oprócz wycofania swojego towaru pewnie próbują jakiejś „ugody odszkodowawczej” – ciekawe czy w Legimi są jeszcze jakieś pieniądze czy wszystko wzorowo wyprowadzone jak u Morawieckiego.
Ale weź idź z tym odklejonym, żenującym, politycznym bełkotem na jakiegoś tłiterka czy fejsbuka.
A czemu Legimi miałoby mieć coś wspólnego z legitymizacją? A dlaczego nie z leguminą, albo ligniną?
Szkoda tej wojenki polsko-polskiej. Profil Legimi odpowiadał ludziom, skoro wybierali abonament. I mam nadzieję, że wszystko sobie wyjaśnią czy wybaczą czy ustalą odpowiednią strategię, bo to ze szkodą dla NAS, czytelników. Nikomu nie życzę upadku
Dla mnie cała afera to mały rodzinny dramat – na początku roku dwójce swoich dzieci kupiłem dwa osobne Kindle bo konsumowały takie ilości książek, że zwyczajnie nie było mnie stać na ciągłe zakupy choćby i używanych. Z ratunkiem przyszła miejska biblioteka i niesławne już kody biblioteczne, zarówno do Legimi jak i EmpikGo, na tym drugim jednak wybór jest znacznie gorszy. Po tym co się wydarzyło z Legimi wracam do punktu wyjścia :(
Chyba jednak strat jest więcej.
Dzisiaj sprawdzałem i to jest dramat.
Albo panowie z Legimi zejdą z ścieżki korpo ,albo to będzie koniec,……..
Zaraz – jak to jest, to Legimi wycofało wydawnictwa z oferty czy wydawnictwa zabroniły publikacji ich oferty?
„Należy również podkreślić, że decyzja Legimi dotycząca wyłączenia książek dystrybuowanych przez Virtualo z bibliotecznej oferty została podjęta bez jakiejkolwiek komunikacji z nami, co potwierdza tym samym pojawiające się w mediach informacje o możliwych nieprawidłowościach w rozliczeniach z wydawcami.”
Trochę się pogubiłem …
Wydaje się, że PDW odcięło biblioteki w legimi i nie zgodziło się na nowe rozliczenia w abo, więc legimi (nic im nie mówiąc) wrzuciło ich do katalogu klubowego (+15 zeta za plik). Potem legimi, nic mu nie mówiąc, odcięło od bibliotek virtualo (może na wszelki wypadek uprzedzając ich ruch) i wtedy virtualo postanowiło wyciąć swoje książki z całego legimi (o czym virtualo poinformowało, ale za to legimi nie poinformowało swoich abonentów) ;)
Sytuacja jest dynamiczna.
Czekam na filmową wersję tej historii. Od Patryka Vegi.
Oglądałabym ;)
ChatGPT:
W świecie cyfrowych treści audiobooków i ebooków, Patryk Vega przedstawia filmowy thriller o zawiłej aferze z udziałem Legimi, znanego dostawcy usług subskrypcyjnych. Historia zaczyna się idyllicznie: Legimi wchodzi na rynek, oferując nielimitowany dostęp do tysięcy książek, przyciągając uwagę zarówno wydawnictw, jak i konsumentów. Wydawnictwa chętnie dostarczają swoje najnowsze i najbardziej wartościowe tytuły, a użytkownicy Legimi zachwyceni są możliwością nieograniczonego czytania i słuchania.
Jednak sielanka nie trwa długo. Wydawnictwa zaczynają zauważać dziwne braki w raportach z Legimi i rosnące zaległości w płatnościach. Pojawiają się pierwsze podejrzenia, które wkrótce przeradzają się w pełnoekranowy skandal, gdy prawda wychodzi na jaw: Legimi oszukuje wydawnictwa, nie płacąc za dostarczane treści. Rozgoryczone wydawnictwa, czując się oszukane i wykorzystane, wycofują swoje tytuły z platformy.
Chaos wkrada się do świata Legimi. Konsumenci, nieświadomi prawdziwego przebiegu wydarzeń, nadal płacą za subskrypcję, tylko po to, by odkryć, że w usłudze brak jest ulubionych książek. Gniew i rozczarowanie narastają, a zdeterminowani czytelnicy zaczynają szukać sprawiedliwości.
Film Vegi to pełne napięcia starcie pomiędzy pragnieniem zysku a etyką, gdzie stawką są nie tylko pieniądze, ale także zaufanie konsumentów i reputacja całej branży. Scenariusz ukazuje nieoczekiwane zwroty akcji, intensywne konfrontacje i moralne dylematy, które wciągają widza w wir emocji aż do samego końca. Czy prawda zwycięży, a winni zostaną ukarani? To historia, która trzyma w napięciu do ostatniego kadru.
To ja podpowiem kolejność działań:
1. Problem podjęła PDW, zbierając wcześniej informacje i dowody (biblioteki zakładowe, niezliczone odczyty/odsłuchania).
2. Po rozmowie z Legimi wycofują publikacje z kanału bibliotecznego, protestując z powodu odkrycia, do czego kanał był wykorzystywany (sprzedawany podmiotom komercyjnym).
3. Inni nagle się orientują, że być może krążące plotki mogą mieć w sobie ziarno prawdy (w jaki sposób funkcjonuje abonament z taką liczbą e-booków, że inne platformy by nie dały rady go prowadzić – skąd zysk przy takiej ofercie)
4. Orientuje się między innymi Virtualo i wysyła pytania do Legimi w imieniu swoim i reprezentowanych podmiotów.
5. Legimi nie odpowiada, ale nagle ogłasza bez konsultacji, że wycofuje też z kanału bibliotecznego e-booki dystrybuowane przez Virtualo.
6. Virtualo w odpowiedzi na ten gest postanawia zawiesić swoje e-booki w całej ofercie Virtualo, nie tylko kanale bibliotecznym – do czasu odpowiedzi na pytania i wyjaśnienia sprawy. Ale Legimi wciąż nie odpowiada na zadane pytania.
ciekawy jest drobny aspekt, o którym chyba nikt nie mówił. Czy firmy, z którymi umowe ma Legimi (i które pewnie sporo płącą) nie będą żądać odszkodowań, gdy się okaże, że Legimi oferowało nielegalne treści :)
Na pewno, jest już analizowane złożenie pozwu za tego maila od Legimi „dodawajcie na półki, zanim zabiorą”.
Temat opisał również Tygodnik Powszechny:
https://www.tygodnikpowszechny.pl/legimi-nie-placi-za-sprzedawane-i-wypozyczane-ksiazki-twierdza-wydawcy-188682
Mnie najbardziej w całym zamieszaniu rusza fakt, że za książki, które u nich przeczytałem wydawca mógł nie dostać kasy. Dla mnie już samo to przekreśla możliwość dalszego korzystania z Legimi. A korzystam od kiedy wypuścili pierwszy czytnik z abonamentem (jako ciekawostkę wtrącę, że ten czytnik jeszcze działa i sprawdza mi się znakomicie:) ).
Szkoda. Ale jest plus. Po wielu latach jako ten syn marnotrawny wracam do śledzenia tego bloga :D
Brawo, chociaż jeden który dotknął i rozumie istotę problemu… Wracasz mi wiarę w ludzi, tzn. jednego ale chociaż jednego, dzięki.
Welcome back :)
No właśnie, jeśli pojawiają się wątpliwości co do tego, czy wydawcy (i autorzy) dostają zawsze wynagrodzenie za to, co przeczytaliśmy, to stawia pod znakiem zapytania cały ten model.
A jak Ci wydawcy są w grupie kapitałowej konkurencyjnej aplikacji to pytanie brzmi czy wydawnictwa mówią prawdę
Tak, w tym momencie lektor patrzy w kamerę i z kamienną twarzą mówi „Cóż za niefortunny zbieg okoliczności!”
Dyrektor ds rozwoju rynku at Legimi na swoim fejsie potwierdziła, że były nierozliczone odczyty/odsłuchy z powodu błędów technicznych.
Pytanie czy skala była taka, żeby nakręcać aferę. Może wystarczyło wysłać wezwanie i pójść do sądu albo wyjaśnić sytuacje. Sposób rozliczeń był wskazany w umowie i nikt tego nigdy nie kontrolował?
Mnie to wygląda na próbę przejęcia rynku przez Empik Go. Zwłaszcza, że te wydawnictwa są ich własnością.
No ale zaczęło PDW a nie virtualo oraz wydawnictwa wycofywane przez virtualo, jako dystrybutora nie są własnością empiku. Wydawnictw, które są własnością empiku nie ma w legimi od dawien dawna.
Ale finalnie wycofało się tylko virtualo i przynajmniej ja nie znalazłam żadnego ebooka za którego musiałabym zapłacić. A specjalnie szukałam. Virtualo i empik to jedna grupa kapitałowa.
Tak, virtualo i empik to jedna grupa, ale gros wydawnictw dystrybuowanych przez virtualo, do tej grupy nie należą.
I Virtualo wycofało się dopiero po tym, jak Legimi bez jakiegokolwiek ostrzeżenia wywaliło ich z katalogu bibliotecznego.
Platforma Dystrybucyjna Wydawnictw, od której zaczęła się afera, nie jest własnością Empiku.
Ponadto afera dotyczyła nie tylko zaginionych odczytów, ale również sprzedawania różnym korpo usługi „biblioteki zakładowej” i stosowania w relacji z wydawcami preferencyjnych metod rozliczeń dla bibliotek publicznych.
I Virtualo wycofało się dopiero po tym, jak Legimi bez jakiegokolwiek ostrzeżenia wywaliło ich z katalogu bibliotecznego. – Mądrze uprzedzili ruch. Virtualo nie miało możliwości wychodzić z wielkim hukiem i rozmachem.
Legimi brakuje dobrego PRowca na sytuację kryzysową.
Chodzi o to, żeby w związku z nagłaśnianymi przypadkami nieuczciwych rozliczeń Legimi z wydawnictwami, lepiej wywalić wydawców z platformy, żeby nie ryzykować, że sami odejdą?
A podobno jesteś zwolenniczką dogadywania się.
Wierzysz w to? Gdyby Legimi mialo szczerą wolę uczciwie się rozliczać to przecież regularnie robiliby audyty wewnętrzne i testowali czy wszystko dobrze działa
Też jestem tego samego zdania, jeżeli taka sytuacja miała miejsce to Legimi nie można ufać.
Na oficjalnej stronie także cisza o tak dużych zmianach i gdybym nie czytała tego bloga to bym się nie dowiedziała co się święci, także Legimi na chwilą obecną jest pod kreską.
Ja wciąż nie dostałam ŻADNEGO maila, że cokolwiek się zmienia.
Ale przecież nic się nie zmienia :D Tylko zawartość katalogu ulegnie zmianie (ale ulega zmianie co jakiś czas, więc nie warto o tym informować).
No dojdzie niby jakaś opłata, ale symboliczna, więc też nie ma o co kruszyć kopii
Według regulaminu cena nie jest „symboliczna”, a „preferencyjna”. Zapisane wielkimi literami: Cena Preferencyjna.
A to może będzie jednak wyższa niż symboliczne 15 zł ;)
Cóż, w audiotece mogę zapłacić cenę klubową, bo dostaję audiobooka „na własność” (choć mogę go słuchać tylko w aplikacji audioteki, aktywnego abonamentu mieć nie muszę). W przypadku Legimi płacę za „czasowy dostęp”, który może się skończy 5 minut po zakupie, bo „Usunięcie Publikacji z Katalogu z “Katalogu Klubowego” (lub wprowadzenie ograniczenia)
może spowodować, że przestanie być ona dostępna do czasowego czytania (słuchania) również dla Użytkowników, którzy wcześniej ją nabyli do czasowego korzystania. Stanie się tak tylko jeżeli wynika to z postanowień licencyjnych umów zawartych między Legimi a uprawnionymi do Publikacji z Katalogu lub gdy dalsze udostępnianie tej Publikacji mogłoby spowodować naruszenie prawa (w tym prawa autorskiego).”
Zważywszy na to, że Legimi nie poinformowało wszystkich o zmianach w katalogu (a tylko niektórych) a na swojej stronie nadal zachęca do zakupu abonamentu, gdyż mają katalog 250 tys książek (dziś jeszcze mają) i o zmianach ani mru mru, to wcale bym się nie zdziwił, że kupię książkę w preferencyjnej cenie 15zł a następnego dnia ona zniknie.
No właśnie, *disclaimer* nie jestem prawnikiem, ale…
Art. 3 Pkt. 2. Regulaminu świadczenia usługi „Katalog Klubowy” nie wygląda mi zbyt OK.
https://x.com/LauraPasser/status/1847905976537567592
Muszę się zastanowić, kiedy właściwie udzielałem Legimi zgody na wykorzystanie wizerunku.
Poza tym czy Ty Robercie naprawdę wierzysz w to, że Amazon czegokolwiek Legimi zazdrości? To trochę tak jakby stwierdzić, że Apple zazdrości jakiejś lokalnej firmie z Indonezji produkującej nakrętki…
Prawda, to raczej użytkownicy Kindle Unlimited zazdroszczą. A raczej zazdrościliby, gdyby znali polski. KU to naprawdę
żenadasłaba oferta w porównaniu do Legimi. Ale to trochę skutek chciwości Bezosa i wojny z wielkimi amerykańskimi wydawcami sprzed paru lat.https://www.poetryfoundation.org/poetry-news/72866/ursula-k-le-guin-says-i-keep-asking-you-not-to-buy-books-on-amazon-
Co jest dostępne w KU: https://www.amazon.com/Browse-Kindle-Unlimited-Books/b?node=9069934011
no na pierwszy rzut oka to dno i dwa metry mulu…
Na drugi i dziesiąty też. Właściwie na samym początku było parę ówczesnych hitów (chyba kojarzę Niezgodną?), ale szybko cały projekt trochę przestał być interesujący. Legimi to przy tym Ferrari obok Malucha.
W stanach maja dostep do publicznych bibliotek przez kindle za to
W Kanadzie za to poprzez Kobo (z tego co zrozumiałam oglądają jakieś anglojęzyczne recenzje czytników na YT). Działa to tak, jak z papierowymi książkami, że się je wypożycza o ile są dostępne, a po jakimś czasie można przedłużyć o ile nikt inny nie zapisał się do kolejki wypożyczenia danej książki.
Sprawdziłem przed chwilą swój katalog Legimi i wygląda na dokładnie taki jak wczoraj po południu (ponad 62300 książek po polsku) i nie znalazłem (patrząc losowo) nic w katalogu „klubowym” (zresztą nie widziałem żadnej informacji o tym katalogu).
Co ciekawe Rebis jest w ofercie abo.
Więc chyba nie wszyscy uciekli,ciekawe,….
Sprawdziłem w swoim katalogu losowe pozycje Pruszyńskiego, Media Rodziny i są.
No nie wiem.
Trochę w kontrze do większości komentujących napiszę, że JAKO CZYTELNIK i abonent Legimi żałuję, że usługę, którą bardzo sobie ceniłem diabli wzięli.
Zupełnie szczerze i poważanie – nic a nic mnie nie obchodzi kuchnia rozliczeń między Legimi i wydawcami, różne tam niuanse i machlojki. Ja po prostu w cenie książki, może dwóch miałem bardzo wygodny dostęp do 2/3 tytułów, które mnie ineteresowały.
Teraz ten dostęp stracę.
I, przykro mi to przyznawać publicznie, najwygodniejszą formą dostępu do książek będzie chomikuj. W lokalnej bibliotece na Ursynowie sporej części tego co chcę przeczytać nie ma, 50 złotych za ebooka nie zapłacę, więc pozostaje szara strefa.
Może przez Legimi wydawcy nie dostawali wszystkiego co się im ode mnie należało, ale teraz dostaną jeszcze mniej.
&
Nie musisz wydawać 50 zł, w Legimi zapłacisz tylko 15 zł.
Zaraz, zaraz – najpierw abonament za 50 zł, a potem 15 za tytuł. Czyli przy trzech książkach to miesięcznie 95 zł. W zaokrągleniu 32 zł za e-booka.
Konieczny jest abonament bez limitu, żeby móc robić zakupy z „Katalogu Klubowego”? Nie wystarczy najtańszy z limitem stron?
Tego nikt nie wie. Chyba widzisz jak wygląda komunikacja ze strony Legimi. Widział ktoś już ten katalog klubowy (w sensie kupił wypożyczenie za 14,99 zł)?
Ok, myślałem, że może gdzieś natrafiłeś na taką informację, bo przejrzałem regulamin, FAQ oraz komunikat na blogu Legimi i nigdzie takiego ograniczenia nie znalazłem.
No to już chyba rozumiecie dlaczego nie traktuję Chomika jak jakiegoś belzebuba?
W regulaminie Klubu (Art. 3 Pkt. 3) jest taka informacja:
Użytkownikiem może być tylko osoba korzystająca z Abonamentu (również w okresie próbnym tej usługi).
Z tego co rozumiem (główny regulamin) wystarczy mieć Abonament, nie jest napisane że Bez Limitu.
Chyba że chcesz skorzystać z synchrobooka, wtedy możesz dokupić wersję audio za 15 zł.
Ponieważ Użytkownik wybiera tylko jedną formę nie będzie mógł korzystać z rozwiązania synchrobook®, które umożliwia synchronizację czytania e-booka i słuchania audiobooka, chyba że nabędzie Publikację z Katalogu również w tej drugiej formie (lub nabył ją w inny sposób). – Art. 3 Pkt. 6 Regulaminu świadczenia usługi „Katalog Klubowy”.
Ale tak będzie właśnie, że to wydawnictwa najwięcej stracą na tych kłótniach z Legimi. Do tej pory jeżeli kupiłam sama książkę i mi się spodobała, to przeczytałam ją ja, moja kuzynka i czasem moja siostra (wydawnictwo zarobiło raz). A jak podobała mi się książka z Legimi to przeczytałam tam ją i ja i moja kuzynka, więc wydawnictwo zarobiło podwójnie (wg starego sposobu rozliczeń). Jak będzie teraz? Mam całe mnóstwo książek kupionych w Amazonie, na które nie miałam czasu, więc może się zdarzyć tak, że jeszcze przez lata nie kupię żadnej polskiej książki. Sporo ludzi pewnie znacznie tak jak piszesz korzystać z chomikuj, skoro teraz promocja na książkę nie oznacza już 15 zł, ale częściej 30 zł., a bez promocji jest jeszcze drożej.
Ogólnie czytając niektóre komentarze tutaj odnoszę wrażenie, że niektórzy chcieliby, żeby Legimi dla nich było tanie (czyli, żeby koszt wypożyczenia jednej książki nie kosztował ich więcej niż np. 10 zł), a równocześnie, żeby wydawnictwa za takie wypożyczanie dostawały co najmniej 20 zł. Niestety, ale tak się nie da 🤷
Jest chyba odrobinę inaczej. Sporo osób chce, żeby wypożyczenie kosztowało ich 10 zł, ale autor dostawał z tego 15 zł. A pazerni wydawcy nie są do niczego potrzebni.
Ja bym chciała żebyśmy wszyscy byli piękni, mądrzy i bogaci! ;)
Zapisałem się do lokalnej biblioteki osiedlowej. Mam dostęp do książek w całym Krakowie.
Robercie, czy zastanawiałeś się nad wycofaniem swojej rekomendacji dla Legimi, która od lat jest wyeksponowana na ich stronie?
Biorąc pod uwagę, że Legimi spinało biznes twórczo (lub wręcz oszukańczo) podchodząc do opłat na rzecz dostawców treści, hasło, że Amazon mógłby pozazdrościć takiej usługi, stało się jeszcze prawdziwsze.
Dla Koszyczka, który znowu zarzuci mi pomawianie wspaniałego Amazona: Amazon np. okradał z napiwków pracujących dla niego dostawców:
Amazon needs to pay back nearly $62 million in drivers’ tips that it skimmed over the years, federal regulators said Tuesday. The Federal Trade Commission unveiled a complaint against the ecommerce giant on Tuesday alleging that Amazon’s Flex program stole nearly $62 million in tips from its army of drivers between 2016 and 2019.
Przez błąd techniczny nie rozliczono transakcji czyli wydawnictwo nie zarobiło.
A jak ściągnę książkę udostępnioną bez zgody wydawcy to ten wydawca też nie zarobi….
Czyli płacąc Legimi nie wspierałem wydawnictw, a tylko Legimi? To byłoby bardzo nieeleganckie a wręcz oszukańcze jeśli taka byłaby prawda….
Jak zwykle wychodzi, że najuczciwiej jest kraść większość e-booków, a co któryś kupować bo wtedy i wydawnictwo zarobi, a ja się naczytam ile chcę z pominięciem nieuczciwego pośrednika.
Serio? W sensie, że najuczciwiej jest kraść?? Bo jak byś wszystkie książki kupił to będzie to mniej uczciwe?? Czy może ja nie wyłapałem czegoś w tej wypowiedzi??
Mam abonament bez limitu od lat. A od niedawna mam wrażenie że się ubrudziłam korzystając z Legimi. Duży niesmak.
Ta afera z Legimi może wpłynąć dla mnie na plus :) , w końcu kupię sobie czytnik , który mi się marzy, a nie taki , który współpracuje z Legimi. Posegreguję już kupione książki jak mi pasuje :) , a gdy będę kupować nowe to wiem, że rozliczenia Wydawcy i Autora będą uczciwe , oczywiście z abonamentu będę korzystać dopóki go mam, ale nie będzie to już moje główne źródło.
Nie chcę być złośliwa, ale naprawdę sądzisz, że jak kupisz książkę za 25 albo nawet 40 zł, to wszyscy (autor, tłumacz, wydawca, redaktor, projektant okładki itp.) zarobią „uczciwie”? Tak na zwykłą logikę to, żeby faktycznie to było „uczciwe” to taka książka musiałaby być znacznie droższa. Tylko wiadomo, że wtedy nikt by jej nie kupił.
Rozumiem, że ty będziesz się czuć z tym lepiej, ale jakkolwiek nie brzmi to źle, nie jesteś w stanie korzystać wyłącznie z „dobrych” biznesów, bo weź pierwszą z brzegu baterię litowo-jonową (którą na pewno masz i w czytniku i w telefonie), do której produkcji potrzebny jest kobalt wydobywany obecnie w niezbyt przyjaznych warunkach. Porównując to do sytuacji Legimi, to wręcz nie ma czego porównywać… Niestety, ale świat nie jest czarno-biały i nie ma tych dobrych i złych jakkolwiek chcielibyśmy w to wierzyć (wybacz, wzięło mnie na filozofowanie).
Oczywiście masz rację, ale tym tokiem rozumowania, powinniśmy odpuścić wszystko bo nic nie jest uczciwe. Z mojej perspektywy jako czytelnika , który korzysta z Legimi ( uważałam, że jest wszystko ok) i wybierając teraz taką opcję , którą opisałam uczciwiej będzie kupując książkę ( czy też ebooki) niż wybierając taką sytuację , która ma miejsce jednocześnie popierając ją). Świat nie jest uczciwy, ale powinniśmy zmieniać chociaż to na co mamy wpływ -wiadomo, że nie zrezygnuję z czytników, czy też telefonu, a nawet jeśli to moja decyzja nie znaczy nic w globalnie, natomiast jeżeli będę kupować książki a nie je wypożyczać to ta decyzja już jest małym kamyczkiem dla „dobrego” interesu na naszym podwórku.
Legimi po cichu spuszcza lekko z tonu:
– w dzisiejszym Parkiecie prezes zapowiada audyt systemu rozliczeń (którego wcześniej wydawcom odmawiał),
– mimo iż nadal stoi na stanowisku, że zmiana nie uprawnia do rozwiązania umowy bez kar, to obsługa klienta „wyjątkowo” zgadza się, żeby od naliczenia kar odstąpić w sytuacji, gdy klient się uprze przy rezygnacji. Ciekawe, czy informacja, że UOKiK otrzymał ponad 50 zgłoszeń i przygląda się sprawie, miała na to wpływ ;-)
W Polsce i wielu innych krajach prawa autorskie i pozostałe regulacje prawne związane z tym rynkiem (dotyczące filmów, muzyki, książek) to epoka dinozaurów w porównaniu z dzisiejsza technologią i możliwościami i w tym jesteśmy wybitnie opóźnieni. Bez nowych regulacji to będzie taka partyzantka i powtarzające się afery bez końca. Ogólnie jest to problem bardzo złożony, ale za niego ustawodawca musi się zabrać żeby coś zmienić.
Generalnie to obecny model subskrypcji w Polsce to można wyrzucić do kosza.
Za ustawodawcę może to zrobić prywatna firma, ale potrzebny do tego jest potentat jak np. Amazon, który zgranie cały rynek i wymusi reguły gry i swoje regulacje, ale takiej firmy na polskim rynku nie ma.
Za ustawodawcę może to zrobić prywatna firma, ale potrzebny do tego jest dominujący potentat jak np. Amazon, który zgarnie cały rynek i wymusi reguły gry i swoje regulacje, ale takiej firmy na polskim rynku nie ma.
Szybki przegląd tego, co dziś (sobota 26 października) jest dostępne w abonamencie na stronie głównej Legimi (pobieżnie przejrzane, nie krzyczcie jeśli nie wszystko):
Rebis (28 stron), Filia (35 stron), SQN (23), PIW (19), Wielka Litera (17).
Artrage (3 strony), Tajfuny (2), Pauza (5), Poradnia K (7), Genius Creations (7), Mięta (5), Afera (2), Grupa Wydawnicza Relacja (4), Officyna (3), Książkowe Klimaty (2), Cyranka (2),
Z filtrów znikła też opcja „Abonament biblioteczny”.
Czy ktoś w tej sferze pomyślał o bibliotekach publicznych
Wszyscy rozpatrują dodatkowa cenę 14.5 za 1 tytuł
A setki tysięcy czytelników korzystających z bibliotek publicznych i korzystających z Legimi jest w tym sporze marginalizowani. Biblioteki publiczne których jest ponad 7000 płacą za kody legimi. Jakby nie liczyć kwoty opłat wnoszonych w całym kraju są kwotami wielomilionowymi. Czyżby te pieniądze nie są ważne dla twórców,wydawnictw i platform. Najlepiej zlekceważyć biblioteki publiczne
Grunt to kasa. Chyba komius się pomyliły priorytety. Gdyby nie zakupy książek o wydawnictw elektronicznych przy tak wysokich cenach tychże ani autorzy ani wydawnictwa i inni nic by nie zarobili.w tej ogólnej dyskusji pomija się fakt, że biblioteki spełniają funkcję propagowania czytelnictwa. Wydawnictwa elektroniczne w dużej mierze trafiają do osób które nie mają biblioteki na tej samej ulicy lecz dostęp do nich jest utrudniony. Audiobooki często są jedyną alternatywą dla osób starszych samotnych o ograniczonym widzeniu.
Wstyd panowie,że dążąc do maksymalnego zysku likwidujecie czytelnictwo. To tzw wylewanie dziecka z kąpielą.
Natomiast znowu rozkwitnie piractwo nielegalnego ściągania książek elektronicznych. Wygra chomik i inne pirackie strony. Mam wrażenie,że o to wam chodzi.
To jest istotny problem, o czym też wspominał Rynek Książki.
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/glos-w-sprawie-legimi-czy-ktos-pomyslal-o-bibliotekach/
Pytanie tylko czy te wszystkie korzyści mają uzasadniać to, że biblioteki publiczne stały się de facto kanałem sprzedaży Legimi i środkiem transferu publicznych pieniędzy do pośrednika. Szkoda, że nie da się tego zrobić inaczej.
To samo można powiedzieć o książkach papierowych które zakupują biblioteki. Poprzez biblioteki transferowane są publiczne pieniądze do wydawcy. Biblioteka jest instytucją non profit i generalnym celem jej jest propagowanie
kultury a przede wszystkim czytelnictwa.
Inaczej będziemy mieli wtórny analfabetyzm. Przypomnę, że nie ale 40 % obywateli przeczytało 1 (jedną) książe w roku.
Swoją drogą proszę spojrzeć na stronę BN.Wydawnicwa nie wywiązują się z ustawowego obowiązku dostarczania tzw egzemplarza obowiązkowego .
Czyli co interesuje ich tylko kasa
off topic
170 komentarzy?
To rekord czy chociaż top 5 Robercie?
W temacie L.
Mam tyle zakupionych książek (księgarnie i bookrage), i sporo papierowych,
że legimi nigdy nie zainteresowało mnie na tyle, aby kupować dostęp. Zatem póki co tzw. popcorn i czekam rozwój.
Rekord to na pewno nie. Tu jest więcej ;) https://swiatczytnikow.pl/legimi-wprowadza-katalog-klubowy-czyli-doplaty-do-wybranych-e-bookow-i-audiobookow/#comments
Dzięki Sylwia, zdecydowanie tam jest więcej, to przenoszę pytanie na tamten post – czy 254 komentarze to top 5? :)
Patrząc po temacie – dopłaty – to się nie dziwię ruchowi na stronie :)
Nie jest w TOP 5 :) Oto pierwsza dziesiątka
Przewodnik: jak kupić czytnik Kindle?|1181
Legimi na Kindle już jest! Jak działa, ile kosztuje i jak z niego skorzystać?|707
Gwarancja Amazonu w praktyce: jedna rozmowa na czacie i nowy czytnik po 3 dniach|461
[Nieaktualne] Kindle Paperwhite III o 40 euro taniej! Po raz drugi w historii!|399
Kindle Oasis 2 – moje pierwsze wrażenia!|357
Jak taniej zamówić Kindle w amazon.de z wysyłką do Polski przez Mailboxde?|328
Wszystkie nasze pirackie hipokryzje|327
Kiedy na Kindle coś nie działa… Sposoby na restart i reset czytnika|324
Nareszcie! Kindle Paperwhite można już zamawiać do Polski!|322
Test oryginalnej okładki do Kindle Paperwhite|315
Czyli większość o Kindle, albo o… Legimi na Kindle :)