Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Nowy ośmiocalowy inkBOOK Focus Plus z Androidem – moje pierwsze wrażenia

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Parę dni temu dotarł do mnie czytnik inkBOOK Focus Plus, czyli nowy model z systemem Android, klawiszami i ekranem 7,8″. 

Nowe czytniki z serii Focus producent zaprezentował na początku grudnia. Wtedy też przyjrzałem się ich specyfikacji. Mamy przede wszystkim lepszy procesor i więcej pamięci RAM, co oznacza większą wydajność. Jest więcej miejsca na pliki, również nowszą wersję Androida (11 zamiast 8) i dłuższy czas pracy na baterii. Nadal ma ekran wysokiej rozdzielczości z oświetleniem i regulacją barwy.

Jak to wpływa na korzystanie z czytnika? Czas to sprawdzić.

Wprawdzie mój artykuł nie pomoże już w zakupach przedświątecznych, ale stwierdziłem, że warto opublikować go już teraz, bo Focus Plus to bardzo ciekawa konstrukcja.

Aktualizacja z 3 lutego 2025: jest już mój pełny test Focus Plus.

Jak kupić inkBOOK Focus Plus?

Czytnik kupić możemy na stronie producenta, obecnie kosztuje 1198 zł. Wciąż trwa promocja, w ramach której za 1 zł dostaniemy również etui Twist.

Z czytnikiem dostajemy kod na 30 dni w Legimi (dla nowych użytkowników) oraz 4 kody po 10 zł do księgarni Ebookpoint.

Artykuł został przygotowany przeze mnie we współpracy z firmą InkBOOK Europe, której dziękuję za udostępnienie czytnika do testów. Opinie zawarte w artykule są wyłącznie moje. W artykule są linki afiliacyjne. 

Zawartość pudełka

Samo pudełko, w którym dostajemy Focus Plus wskazuje na duże pokrewieństwo ze starszym Focusem, gdyż jest ono niemal identyczne i zawiera „kosmiczny” motyw.

W pudełku znajdziemy poza czytnikiem kabelek USB-C oraz instrukcję.

Instrukcja jest bardzo skrótowa i ogranicza się do wyjaśnienia działania przycisków.

Z tyłu pudełka znajdziemy kod QR przenoszący nas do strony wsparcia inkBOOK, gdzie powinniśmy znaleźć instrukcję.

Gotowa instrukcja jest też na samym czytniku.

Wygląd czytnika + oficjalne etui

Focus Plus ma identyczną obudowę jak Focus.

O ile pierwszego Focusa miałem z „pleckami” w kolorze niebieskim (był też czerwony i c arny), Focus Plus dostępny jest obecnie w kolorze czarnym. Możemy jednak wybrać różne kolory etui.

Mamy łącznie sześć przycisków.

Przyciski fizyczne – po dwa z lewej i prawej strony – służą do zmiany stron, można je też skonfigurować jako klawisze zmiany głośności, przez co działają w różnych aplikacjach Androida, które takich klawiszy używają do zmiany stron – przykładowo Kindle. Wciśnięcie przycisków jest dość głębokie.

Przycisk pod ekranem jest dotykowy i pełni funkcję androidowego „Wstecz” – wracamy do poprzedniego widoku, a ostatecznie do ekranu głównego.

Po tym jak zadziała, podświetla się na chwilę na niebiesko.

Podobnie jak w pierwszym Focusie, front czytnika jest jednolity – na jednej powierzchni mamy ramkę i ekran.

Z tyłu czytnik ma wyprofilowaną i „spływającą” ku dołowi obudowę oraz przycisk włączania.

Wygląda to bardzo ładnie, jednocześnie mimo dość gładkiej powierzchni, czytnik trzyma się wygodnie.

Nierówne plecki czytnika mają jednak taki efekt uboczny, że jeśli położymy go na płaskiej powierzchni to… będzie się chybotał przy próbie dotknięcia ekranu. Z tego powodu warto dokupić do Focus Plus oficjalne etui, które stabilizuje czytnik, no i może służyć jako stojak.

Jeśli nie odpowiada nam oficjalne etui, na Allegro jest kilka zamienników. Na Amazonie, co ciekawe – takich zamienników brak.

Czytanie

Pliki, które chcemy czytać przegrywamy do folderu Books i są one wyświetlane w aplikacji Biblioteka. Możemy też skorzystać z wysyłki mailowej (send2inkBOOK), albo pliki wgrać na kartę SD.

W przypadku plików EPUB nie ma zaskoczeń. Mamy do wyboru kilka rodzajów fontów, kilka ustawień marginesów czy interlinii, możemy też przekręcić czytnik.

Jako słownika używać możemy Tłumacza Google, do czego w dość zabawny sposób zachęca instrukcja.

Działa to zaskakująco dobrze, również offline, co zresztą testowałem jeszcze parę lat temu na przykładzie Calypso Plus.

Zaskoczeniem na minus jest bardzo podstawowa obsługa plików PDF w domyślnej aplikacji. Plik PDF możemy przekręcić, no i… tyle.

Nie ma opcji dostosowania do szerokości, nie ma przycinania marginesów, nie ma trybu rozpływu – a to wszystko było w starszym Focusie. Z tak ograniczoną obsługą PDF nie spotkałem się ostatnio w żadnym czytniku, nawet Kobo czy Kindle.

Aktualizacja z 24.12: w aktualizacji, która pojawiła się dzisiaj, doszła możliwość zoomowania PDF-ów.

Czytnik ma tryb nocny – który w przeciwieństwie do pierwszego Focusa nie dotyczy wyłącznie aplikacji do czytania, ale całego systemu. Ustawiamy go tam gdzie natężenie i barwę światła – po przyciśnięciu żarówki w menu.

Aplikacje Androida

Na czytniku możemy zainstalować wiele aplikacji Androida.

Focus Plus nie ma sklepu Google Play, czytnik ma swojego managera aplikacji inkPlus. Znajdziemy w nim najważniejsze aplikacje do czytania. Wśród rekomendowanych są m.in. Legimi, Empik Go, Wattpad, Wolne Lektury, Ebookpoint, Google Drive czy Wyborcza.

Czytnik zachęca też do korzystania z aplikacji audiobookowych, np. Storytel czy Audioteki.

Sprawdziłem pobieżnie Legimi, jak i Kindle – działają sprawnie.

Co z ghostingiem, czyli przebijaniem tuszu z poprzednich stron? W przeciwieństwie do czytników Onyxa, Focus Plus nie ma różnych trybów odświeżania ekranu, w których możemy wybrać między dokładnością wyświetlania i szybkością odświeżania.

Jeśli akurat jednak podczas korzystania z aplikacji na ekranie pojawią się ślady ekran nam się „zabrudzi”, to w górnym menu mamy przycisk do odświeżania. Podobne rozwiązanie zastosowano w nowym kolorowym notatniku PockeBooka.

Ustawienia

Najważniejsze ustawienia znajdziemy jako ikonki szybkiego dostępu na jednym z ekranów głównych czytnika.

Istotna rzecz, jeśli chodzi o podłączanie do komputera – czytnik jest u mnie widoczny jako urządzenie z Androidem, ale… bez zawartości. Trzeba wejść w ustawienia USB i przełączyć je z trybu „ładowanie” na „przesyłanie plików”.

Jest to znane każdemu, kto podłączał telefon do komputera. Jednak czytnik nie zapamiętuje tego ustawienia. W aktualizacji oprogramowania będzie poprawka z pytaniem, czy chcemy ładować czytniki czy przesyłać pliki, co powinno sprawę załatwić.

W ustawieniach znajdziemy też wspomnianą wcześniej instrukcję, która jest dość zwięzła (29 stron), ale prezentuje najważniejsze funkcje czytnika. Jedno co chyba nie zadziałało to rozmiary ikonek, które są absurdalnie duże.

Warto zwrócić też uwagę na ustawienia dostępu, które pozwalają na dostosowanie rozmiaru ekranu i czcionki ekranowej. Przyjrzę się nim dokładniej w teście.

Podsumowanie

Mimo tego, że inkBOOK Focus Plus ma premierę trzy lata po „pierwszym” Focusie, na razie nie ma wielu zaskoczeń. Czytnik jest szybszy, ma inne oprogramowanie, co wychodzi zwykłe na lepsze (np. dostęp do ustawień), choć zdarzają się pojedyncze błędy (jak przy PDF)

Widzę, że inkBOOK kontynuuje filozofię korzystania z urządzenia, jaką ma od paru lat.  Mimo tego, że Focus Plus ma Androida, jest to przede wszystkim czytnik z dodatkowymi funkcjami. Producent nie chce nas przekonać, że jest to tablet, tak jak urządzenia Onyx Boox.

Już w styczniu powinienem opublikować pełny test, jeśli będziecie mieli pytania, zapraszam do komentarzy.

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

56 odpowiedzi na „Nowy ośmiocalowy inkBOOK Focus Plus z Androidem – moje pierwsze wrażenia

  1. bq pisze:

    Czy moglbys nagrac jak dziala google play books? Jesli mozna.

    9
  2. Markoniusz pisze:

    „jeśli będziecie mieli pytania, zapraszam do komentarzy”

    Jak żyć?

    11
    • Robert Drózd pisze:

      Zmienić pracę i wziąć kredyt.

      11
      • Markoniusz pisze:

        Ale ja lubię swoją pracę a pieniędzy mi wystarcza.
        Może tylko grymaszę i chcę gwiazdki z nieba…
        A może to jednak kiepska rada?
        :-)
        Wesołych, zdrowych i spokojnych!

        3
    • 5000lib pisze:

      Ten czytnik nie jest dla mnie.
      Po pierwsze przed zakupem swojego pierwszego (i jedynego) przeczytawszy i oglądawszy kilka opinii osoby nie były zadowolone z inbooka, do tego, znajomy miał onyksa(wiem stare dzieje) i choć to tak jakby oceniać fabrykę wedle ich starych modeli… To skłamię jeśli nie napiszę,że nie mam tego z tyłu głowy.
      .
      Kolejną kwestią jest cena, nie wiem z czego wynika jej wysokość?
      Nie przekonuje mnie idea androidowego czytnika. Dlatego,że nie używam żadnych apek zewnętrznych. Dlaczego o tym wspominam?
      Może się mylę, i są jakieś zalety posiadania czytnika z androidem?
      Gdzie idea e-papieru? Czy android temu nie przeczy?
      Czy nie lepiej, w takim wypadku kupić tablet?

      0
  3. Marek002 pisze:

    Trzeba pochwalić za bardzo fajny test fokusa plus monochromatycznego który trafia w sedno dzisiejszych niedomagań tego czytnika. Dokładnie z takimi samymi problemami spotkałem się podczas początków jego użytkowania. Czytanie pdf do bani i odpowiedź od producenta że mam sobie wgrać inny program do tego typu plików. Nie tego oczekiwałem. I drugi problem przy podłączeniu do komputera,trzeba było zmienić tryb wejścia USB. Doszedłem do tego ale nie było to intuicyjne. Może z racji wieku bo dobijam do 60 lat.Wszystkie uwagi autora testu pokrywają się z moimi spostrzeżeniami. Cieszy chęć naprawy błędów ze strony producenta wraz z nowym oprogramowaniem. Może nad jakością zwyciężyła chęć wprowadzenia nowego produktu przed świętami. Ogólnie czytnik mi się podoba chociaż nie mam przekonania do androida na pokładzie. Podświetlenie jest równomierne,jest dosyć szybki i do tej pory ani razu się nie zawiesił. Wspomnę że pojawił się problem braku widoku wgranych z komputera książek w bibliotece czytnika. Po mailu do serwisu okazało się że musze je wgrać do folderu books i są widoczne.

    14
    • rudy102 pisze:

      Przecież to kłamcy z ArtaTech, już przy pierwszym czytniku inkbook Onyx obiecywali poprawy błędów, po czym nic nie naprawili i porzucili model. Widzę, że minęło z 10 lat i nic się nie zmieniło. Wszystko co najgorsze w polskim patobiznesie.

      17
  4. CF/A pisze:

    Cena raczej wysoka, za podobne pieniądze można w promocji upolować Kindle Scribe.

    Ubawiła mnie jedna z zalecanych aplikacji, Gazeta Wyborcza. WYBORCZA to aktualności i rzetelne wiadomości …
    Co nie wzbudza zaufania do producenta czytnika.

    22
    • Cinek pisze:

      Opinia trafia w punkt. Wyborcza skreśla większość czytelnikow dlatego wybiorę inny czytnik

      12
      • Markoniusz pisze:

        Zaskakujące zdanie. Mógłbyś wyjaśnić to co napisałeś? Co to za domniemana większość i w jaki sposób jest skreślana?

        12
    • Robert Drózd pisze:

      Gazeta Wyborcza to najpopularniejsza subskrypcja w Polsce (290 tys. w czerwcu tego roku), mają usuwać ją ze sklepu tylko dlatego, ze ktoś jej nie lubi?

      Przy okazji: kiedyś testowałem tę apkę na 10-calowym Onyxie i 6″ Calypso Plus, na mniejszym ekranie działala mi lepiej:
      https://swiatczytnikow.pl/aplikacja-gazety-wyborczej-na-czytnikach-onyx-boox-oraz-inkbook-krotki-test/

      16
      • CF/A pisze:

        „Gazeta Wyborcza to najpopularniejsza subskrypcja w Polsce (290 tys. w czerwcu tego roku), mają usuwać ją ze sklepu tylko dlatego, ze ktoś jej nie lubi”?

        Broń Boże, niech nie usuwają, wolność słowa polega na tym, że każdy może czytać co chce i powinien mieć na to szansę. Wyraziłem tylko swoją subiektywną opinię na temat rzetelności „Wyborczej”. Argument, że to „najpopularniejsza subskrypcja” jest taki sobie, zważywszy że w PRL największy nakład zawsze miała Trybuna Ludu, prasowy organ KC PZPR.

        4
        • Tosz pisze:

          Ale wtedy ten największy nakład był finansowany przez Partię, a teraz każdy może sobie sfinansować tę propagandę, która mu bardziej odpowiada. I największa grupa czytelników chce finansować propagandę Gazety, a nie Republiki Ludu i Gazety Prawdziwie Polskiej. Czasy się zmieniają, a Jedna Partia jest taka sama wtedy, teraz i na wieki wieków.

          3
          • gg pisze:

            Jak to mówi redaktor Aaron Schechter
            „Jesteście ch…mi! ”
            W sam raz dla prenumerującej „inteligencji”.

            2
          • CF/A pisze:

            „Trybuna Ludu” była deficytowa, więc cały czas finansowana przez KC PZPR, ale oczywiście nie ze składek członkowskich tylko budżetu państwa.
            „Gazeta Wyborcza” wystartowała i to z logiem Solidarności jako pierwsza, jeszcze przed wyborami w czerwcu 1989 roku – na podstawie nieformalnych ustaleń z Magdalenki części opozycji i PZPR. Jeszcze przed upadkiem komunizmu „Gazeta” miała przydziały deficytowego wówczas papieru, później całkiem gratis otrzymała z Francji kompletną drukarnię. Jak widać różne siły już na samym początku transformacji inwestowały w Adama Michnika, z sobie znanych powodów. W tej sytuacji żadna inna gazeta codzienna na rynku prasowym nie miała szans (choć wiele próbowało) i taka sytuacja jest po dziś dzień. W szczytowym okresie „Gazeta” miała ponad półmilionowy nakład. To się już nie powtórzy, ale wóczas dominacja „Gazety” była taka, że stacje radiowe informujac słuchaczy jaka jest pogoda robiły to w charakterystyczny sposób: Jak podaje „Gazeta Wyborcza” dziś świeci słońce i jest ciepło. Z „ostrożności procesowej” nie wystarczyło spojrzeć przez okno.

            0
            • Realista pisze:

              Nie przesadzajmy – jezeli ktos jest podatny na manipulacje, to znaczy ze jest kretynem, bo rozsadny czytelnik to taki, ktory czyta ze zrozumieniem i wyciaga wnioski, czyli mysli.
              A jezeli ktos jest debilem/kretynem/ipt. to jezeli bezkrytycznie przyjmuje to co mu podaja to moze zeby trzymal sie statystyk i czytal rocznie te 3/4 ksiazki…

              0
              • Błażej pisze:

                „Jezeli ktos jest podatny na manipulacje, to znaczy ze jest kretynem” – poczytaj trochę o teorii i praktyce manipulacji, zanim zaczniesz wygłaszać takie pochopne opinie.

                3
  5. Marek002 pisze:

    Myślę że z racji ceny za czytnik która jest według mnie wysoka producent musi dopieścić programowo ten model bo inaczej nie będzie się sprzedawał. Jest z czego na rynku wybierać a niska cena już nie jest argumentem w przypadku fokusa plus. Tu już musi być odpowiednia jakość a co za tym idzie zadowolenie nabywcy-czytelnika. Nie zapominajmy przy tym że to jest czytnik a nie tablet.

    5
    • bq pisze:

      Tez mnie zastanawia, ze i w tym i w onyksach sa poprostu takie brzydkie czcionki. Oni powinni zrobic cos co przyciagaloby ludzi do korzystania z tego jak z czytnika – moze nie dla mnie bo i tak korzystam tam z appek ale moze bym sie skusil? Pamietam mialem focusa wrzucilem tam tylko jedna ksiazke testowo – i pomyslalem, ze to takie szkaradne. I ja wiem, ze mozna sobie wgrac jak ktos chce, ale sa ludzie ktorzy sa mniej techniczni i to powinno po otwarciu dzialac i byc piekne.

      5
      • Robert Drózd pisze:

        No właśnie, producenci tego nie doceniają. W zasadzie porządne czcionki dostosowane do epapieru mają Kobo i Kindle. Inni mają zwykle jakieś darmowe fonty, z których da się coś wybrać (szczególnie w erze ekranów 300 ppi), ale wystarczy sobie wgrać Bookerly, aby widać było, że można lepiej.

        4
        • bq pisze:

          A masz moze link do jakis instrukcji jak wgrac bookerly do np onyxa?

          1
          • Robert Drózd pisze:

            Wgrywasz do folderu „Fonts”, czasami o tym wspominałem w testach, ale muszę zrobić osobny artykuł, bo dziś już chyba każdy czytnik ma na to sposób.

            2
            • bq pisze:

              Wlasnie sprobowalem, onyx nie ma folderu fonts. Bynajmniej go nie widze…

              0
              • Koszyczek pisze:

                Bo żeby go zobaczyć to trzeba w ustawieniach folderów w Windowsie przynajmniej bynajmniej co najmniej na chwilę wyłączyć ukrywanie chronionych plików systemowych

                1
              • bq pisze:

                @koszyczek
                Mam to caly czas – Show Hidden files folders and drives. I niestety tego nie ma.
                I o to wlasnie chodzi, ze sa ludzie mniej techniczni (ja jestem srednio techniczny powiedzmy) ale irytuje mnie a nie jara jesli mam 3 godziny swojego zycia poswiecic na szukanie jakiegos myku. Niesamowicie frustrujace. Ale dzieki za podpowiedz. Kiedys do tego dojde albo wczesniej sprzedam ustrojstwo.

                1
              • Błażej pisze:

                Może to głupi pomysł (spekuluję, nigdy nie miałem w ręce takiego czytnika), ale może jak nie ma takiego folderu, to spróbuj go utworzyć? Nie pamiętam gdzie, ale gdzieś już spotkałem się z takim mykiem.
                (Tak, też uważam, że to jest frustrujące. To nie jest sprzęt dla hakerów, tylko dla zwykłych ludzi).

                0
              • Koszyczek pisze:

                @bq
                Bo to nie jest ta opcja, chodzi o pokazywanie CHRONIONYCH plików systemowych a nie „ukrytych”. Wygooglaj jak nie wiesz i zobacz na YT jak to się robi…

                1
              • bq pisze:

                @Koszyczek
                Sprawdzilem wlasnie to – nie widzi takiego folderu. Jedyny folder fonts ma w aplikacji Legimi. Ale dzieki

                0
              • Koszyczek pisze:

                @bq
                Ten folder powinien być w widocznym po włączeniu widoku chronionych folderze „system”. Jeżeli go (folderu „fonts”) tam (tzn. w folderze „system”) nie ma, to utwórz go („fonts”) i wrzuć do niego pliki czcionek

                0
              • bq pisze:

                Nie ma folderu „system”. Poddaje sie. Zrobilem folder Fonts w katalogu glownym ale nie dziala.

                0
              • asymon pisze:

                Nie mam Onyksa, ale zwykle chodzi o te dwie rzeczy, pewnie pierwszą. Zakładam że wiesz, jak to znaleźć „Opcje folderów” w managerze plików.

                Przy odznaczaniu „Ukryj chronione pliki systemowe” w W11 pojawia się jeszcze okienko „Czy na pewno?” Po wgraniu plików na czytnik możesz oczywiście te opcje znowu pozaznaczać.

                https://i.imgur.com/a1Y0ZGZ.png

                0
              • kashka pisze:

                Już miałam pisać, że u mnie działa (czcionki wgrałam do /storage/emulated/0/fonts, katalog fonts sama zakładałam). I działa, KOReader widzi je bez problemu. Ale też nie działa zarazem, bo natywna aplikacja do czytania (Neo Reader) ich nie widzi. Próby wgrania tych samych czcionek do /system/fonts kończy się niepowodzeniem (Total Commander zgłasza błąd zapisu).

                1
            • bq pisze:

              @Asymon – no dokladnie to co pokazales.

              0
            • Robert Drózd pisze:

              @bg:

              właśnie wróciłem do domu po wyjeździe świątecznym, sprawdziłem na swoim Onyxie 4C, że to nadal działa. Podłączyłem, w głównym folderze (żadne systemowe!) utworzyłem folder „Fonts” – jest obok „Books” i innych, przegrałem tam pliki TTF i działa.

              W domyślnej aplikacji NeoReader fonty mają teraz dwie zakładki: systemowa oraz „import” – no i w tej drugiej są Bookerly, Caecilia i inne, które wgrałem.

              0
              • bq pisze:

                No ja i z glupia to samo zrobilem i wlozylem odpakowny folder bookerly. nie dziala, ale zrobie tak, ze wgram je tam nagie.

                0
            • bq pisze:

              @Robert Drozd
              tak zrobilem wypakowalem je z folderu i zostawilem tam nagie w folderze Fonts i stal sie cud.
              Dziekuje ponownie spolecznosci Swiatczytnikow. :-)

              0
        • CF/A pisze:

          „No właśnie, producenci tego nie doceniają. W zasadzie porządne czcionki dostosowane do epapieru mają Kobo i Kindle”.

          Jak bym powiedział, że głównie jednak Kindle. W czytnikach Amazonu jest to dopracowne do perfekcji. Kiedy biorę do ręki Kobo, „drugi najlepszy” pod tym względem, wiem, że jest to jednak wyraźnie słabsze. Oczywisćie to moja subiektywna opinia, co prawda podzialana przez miliony konsumentów. :)

          0
      • Agga pisze:

        Czcionki można sobie wgrać z poziomu komputera do folderu Fonts na czytniku Onyx. Każda czcionka z polskimi znakami powinna działać bez problemu, a w sieci można znaleźć darmowe i ładne.

        Gdyby nie to, też bym nie mogła na Onyxie czytać,bo oryginalne są rzeczywiście bardzo brzydkie. Szczerze mówiąc, zawsze mnie zdumiewał ten brak estetyki. Może dla Chińczyków, którzy są wychowani na hieroglifach, uroda łacińskiego alfabetu jest w ogóle nieprzyswajalna i dlatego nie umieją odróżnić czcionki ładnej od brzydkiej – ale ikonki w Onyxach też są dalekie od pięknych, a one przecież przypominają hieroglify… To chyba jakieś różnice kulturowe między nami a nimi.

        2
        • bq pisze:

          No wlasnie wczoraj probowalem – nie widze folderu fonts w onyxie.

          0
          • Ilethas pisze:

            Jeśli w Onyxie nie ma folderu Fonts, możesz go stworzyć i do niego wrzucić czcionki. W moim Go 10.3 tak właśnie było, jak sobie eksperymentowałem :p

            0
        • CF/A pisze:

          „… zawsze mnie zdumiewał ten brak estetyki”.

          W odczuciu europejskim chińska estetyka nie są to wyżyny, oględnie mówiąc. A jeśli ta estetyka ma być piękna zwykle ociera się o kicz. Zupełnie inaczej jest z estetyką japońską, ona może być wyrafinowna, ale nigdy nie będzie kiczowata. W tym sesnsie Jpończycy są znacznie bardziej europejscy niż Chińczycy.

          0
  6. bofors1921 pisze:

    Czy będzie recenzja Supernote A5X2 Manta? O Paper Pro była wzmianka.
    Pozdrawiam!

    2
  7. Darth Artorius pisze:

    Zmiana trybu USB to normalka przy połączeniach urządzeń z Androidem. Tyle lat żyjecie i nie wiecie ??? :). Jak łącze DAPa Astell Kann Ultra z smartfona jest to samo. Za to mogę bezpośrednio z telefonu muzykę na Astella wrzucać

    0
    • Marek002 pisze:

      Po podłączeniu USB powinno pojawić się pytanie w jakim trybie ma być połączenie. I tak mają to uaktualnić w tym czytniku. Teraz po podłączeniu do kompa ikonka czytnika jest widoczna w kompie ale po kliknięciu na urządzenie nie można się połączyć. Czytnik domyślnie jest tylko w trybie ładowania a nie jako pamięć.

      0
    • rudy102 pisze:

      O kurde, ty to jesteś haker.

      0
  8. CF/A pisze:

    „… zawsze mnie zdumiewał ten brak estetyki”.

    W odczuciu europejskim chińska estetyka nie są to wyżyny, oględnie mówiąc. A jeśli ta estetyka ma być piękna zwykle ociera się o kicz. Zupełnie inaczej jest z estetyką japońską, ona może być wyrafinowna, ale nigdy nie będzie kiczowata. W tym sesnsie Jpończycy są znacznie bardziej europejscy niż Chińczycy.

    0
  9. 5000lib pisze:

    Rudy 102 i Marek002 dziękuję za Wasze komentarze. Jasne,nie przekonuje mnie android i cena,ale to Wasze komentarze są ważące i wiążące.
    Jednak, Robercie,tekst „przewertowałam” z zainteresowaniem, dziękuję.

    0
  10. Luke pisze:

    Cześć, dzięki za pierwsze wrażenia. Jesteś chyba wciąż jedyny, który o cokolwiek się pokusił w przypadku tych nowości od Inkboo – co dzień odświeżam neta i YouTube i cały czas pustka. Używam Kindle paperwhite poprzedniej generacji i generalnie jestem bardzo zadowolony z działania, szybkości, czasu pracy. Ale jako że używam Legimi, to szczerze mówiąc coraz bardziej mnie męczy to podłączanie kablem, synchronizacja itp itd. I tutaj mam prośbę, możesz w swojej finalnej recenzji napisać więcej jak się używa aplikacji typu Legimi czy EmpikGo – personalizacja/synchronizacja no i jako że to Android i zewnętrzne aplikacje to czy ma to przełożenie na czas pracy na baterii – oczywiście nie chodzi mi o jakieś dokładne detale/wyliczenia tylko tak mniej więcej – godzina czytania w aplikacji vs godzina zwykłego używania. Dodatkowo czy czytnik ma timeout po którym się sam wygasza? I nie pytam pod kątem zużycia energii tylko bardziej zdarza mi się usypiać czytając i nie chciałbym żeby przypadkiem na aktywnym ekranie podłączały się inne aplikacje/poprzełaczały strony.

    Dzięki

    0
  11. ITnerd pisze:

    Według mnie Androida pakują że względów finansowych. Utrzymanie oprogramowania własnej produkcji jest droższe niż darmowego forka androida. Łatwiejsza integracja z urządzeniem (jak to Linux ma sterowniki do większości podzespołów) co przekłada się na mniejszą ilość godzin programowania, łatwiejsza obsługa aplikacji dodatkowych, gotowe aplikacje w sklepie Google, po prostu tańsze tworzenie aplikacji na androida. Programistów od androidów obecnie jest multum i jeszcze więcej. Obecnie studenci nawet dorabiają sobie pisząc aplikacje i nie zadają góry $ jak nieliczni specjaliści od oprogramowania, które pisane jest dla jednego Urządzenia gdzie co rusz trzeba coś dopisać i zmodyfikować i może to zrobić tylko ta osoba co zna kod źródłowy i ma pojęcie o specyficznym języku w którym zostało napisane to oprogramowanie danego producenta. Android jest obecnie uniwersalny i łatwiejszy i tańszy do implementacji w różnego rodzaju urządzeniach.

    1
    • Athame pisze:

      Dokładnie tak! Android to pójście na łatwiznę, a przy okazji, dziś mało zostało z pozytywnych cech pierwszych czytników. Pamiętam, że podkreślane było np. brak świecącego ekranu, a dziś to wpatrywanie się w świecące ekrany. I nieistotne jest to, że ekran jest oświetlany od góry, bo nadal światło znajduje się pomiędzy oczami a czytnikiem. W przypadku Androida odpada druga konkretna zaleta, czyli brak rozpraszaczy i to nie z wyboru, a z konieczności. Używając pierwszych czytników, poza czytaniem, praktycznie niczego nie można było robić.

      0
  12. Piotr Wielki pisze:

    Córce kupiłem ten czytnik jako prezent pod choinkę. Zamarłem, gdy kurier dostarczył paczkę – była otworzona, a pudełko pogniecione. Na szczęście wybrałem opcję pakowania jako prezent i chyba ta gruba folia uratowała urządzenie przed zniszczeniem.
    Ogólne wrażenia są dobre. Tyle, że to jej pierwszy czytnik i nie mam porównania z innymi. Urządzenie nie jest tak responsywne jak tablet, ale z tym się liczyłem.
    Bateria na razie trzyma już dwa tygodnie, a córka dosyć dużo czyta.

    2
  13. LUKAS pisze:

    Zapowiada się ciekawie. Jakoś dużego wyboru na Polskim rynku czytników ~8 cali to nie ma. PocketBook ostatnio zawodzi z niedorobionym oprogramowaniem.
    Interesuje mnie działanie na tym czytniku aplikacji do czytania KOReader i ewentualnie PocketBook. Czekam na dokładniejszy test, :-)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.