
Do przedsprzedaży trafił właśnie Tappy – nowy pilot do czytników Onyx Boox. Pozwala na zmianę stron w książkach i przewijanie stron internetowych bez dotykania ekranu.
Do czytników tej firmy od dawna można było zakupić tzw. kontroler Bluetooth Onyx Boox. Czarny, z sześcioma klawiszami i joystickiem. Akcesorium bardzo przydatne, choć raczej mało zaskakujące. Parę dni temu omawiałem promocję, w której tego pilota można mieć taniej razem z czytnikiem.
Tappy to nie tyle następca, co przykład zupełnie innego podejścia do tematu. Jest to miniaturowy (29 g) zielony pilot z dwoma przyciskami, które wyglądają jak przeniesione ze starej konsoli czy maszyny do pisania. Przyciski mają wymienne nakładki. Albo filiżanka i serce, albo „X” i „O”.
Trzy tryby pracy pilota

Funkcje przycisków można przełączać między trzema trybami:
- Reading Mode – zmiana stron podczas czytania książek;
- Browsing Mode – przewijanie stron internetowych i artykułów;
- Multimedia Mode – sterowanie odtwarzaniem dźwięku (np. audiobooków).
Przełączenie załatwiamy przez przyciśnięcie na 5 sekund obu przycisków.
Dodatkowo w czytnikach z wersją 4.2 można też definiować dodatkowe funkcje – np. co się dzieje po przytrzymaniu przycisku, albo podwójnym kliknięciu.
Z jakimi czytnikami działa Tappy?
Według informacji producenta Tappy działa z następującymi modelami Onyx Boox:
- Palma 2 Pro
- Go 7
- Go Color 7 (Gen II)
- Go 10.3 (Gen II)
- Go 10.3 (Gen II) Lumi
- Note Air 4 C
- Note Air 5 C
- Tab Ultra C Pro
- Note Max
- Tab X C
Wymieniono tu czytniki, które już dostały, lub mają dostać aktualizację do wersji 4.2.
Przypuszczam, że w przypadku starszych urządzeń będzie działał jako standardowy pilot BT, ale nie będzie możliwa personalizacja. Nie znalazłem jednak potwierdzenia.
Prezentacja i unboxing
Na pierwszym filmie możemy zobaczyć krótką prezentację na kanale Boox.
Na drugim – aż 15 minut pierwszych wrażeń.
Nie sądziłem, że można tyle mówić o pilocie. Skoro to tylko pierwsze wrażenia, ciekaw jestem, ile potrwa recenzja.
Tappy można już zamawiać w sklepie Czytio za 129 zł, wysyłka nastąpi pewnie już w czerwcu.
A czy Was przekonuje taka forma pilota? Czy jednak wolicie zwykły, nudny, czarny kontroler? :)
PS. Oczywiście w przypadku pilotów nie trzeba ograniczać się do „oryginalnych” akcesoriów Onyxa. Możemy kupić np. 8BitDo Micro (ok. 80 zł w Amazonie), z czytnikami PB testował go Cyfranek, ale z Booxem też powinien działać, co potwierdza recenzja z Reddita.
W artykule są linki afiliacyjne.



Nie wiem jak mogłem przeżyć tyle lat bez tego ustrojstwa. Ale chyba jednak poczekam na czipa do przewracania stron myślami. Ostatecznie może być też mrugnięciem powieki.
Na Reddicie też parę osób domagało się pilota obsługującego mrugnięcia. :)
Wygląda zabawnie – to prawda. Ale za bardzo to bym się z tego nie śmiał. Wszyscy obłożnie chorzy, ci z ograniczeniami ruchu, podpięci pod 100 różnych rurek, niesprawni z tych czy innych powodów i niemogący utrzymać czytnika w dłoni, będą się cieszyć z takiego gadżetu. Tym bardziej, że dla tych z gorszym wzrokiem przyda się 10″ zamiast 7″,
Ilu ich jest? Całkiem sporo. I łatwy zakup za te ~100 PLN ułatwi im mały kawałeczek życia.
Dzisiaj nikt się nie śmieje z pilotów do TV, a przecież tak łatwo jest ruszyć zadek z kanapy żeby 'podgłośnić” to pudło, co nie?… ;)
No właśnie to mówię wszystkim, którzy uważają, że piloty są bez sensu. Jak ktoś potrzebuje pilota, to wie, że go potrzebuje.
To jeszcze chwilę potrwa, najpierw muszą wypuścić pilota do obsługi pilota i dobić do połowy ceny samego czytnika za wszystkie gadżety (plus wysyłka), bo wiecie, minimalizm.
Trochę drogie, grubiutkie i niezbyt funkcjonalne. Wspomniany 8bitdo Micro wydaje się lepszą opcją – samemu korzystam z niego czasem do swoich Booxów. W aplikacji można przypisać strzałkę w lewo i prawo na dowolnym przycisku (ja mam powtórzone tak że niezależnie jak trzymam pada, wygodnie mi się klika) i zawsze można użyć do pogrania w coś prostszego, niewymagającego gałek analogowych.
A budżetowo to w okolicach 5-10 USD na Ali są dostępne piloty do tiktoka/robienia zdjęć – modele z d-padem/strzałkami pozwalają przesuwać strony w aplikacjach. Jedyny minus (przynajmniej mojego modelu) jest taki, że symulują przewinięcie palcem po ekranie, zostawiając 'ślad’ z ikonki myszy…
Taki pilot to jest nawet w miarę dobra rzecz ale cena trochę powala. Ja preferuję kiedy w czytniku są fizyczne przyciski.
Czytając różne „pseudo opinie” w sieci zachwalające takie piloty czy oglądając filmy promujące takie piloty zastanawiam się jak ludzie czytając papierową książkę sobie radzą z przerzucaniem kartek – normalnie jakiś koszmar – czy w ogóle dało się coś takiego zrobić samemu bez pomocy osobistego „przerzucacza kartek” :)))
Tak jak już napisali Miszel i Robert — są ludzie którym e-booki/e-prasa i takie gadżety pozwalają na czytanie bez pomocy innego człowieka (lub minimalną: włączyć, podać). Wiem co piszę, mój tato chorował i nie mógł już przewracać papierowych stron. I bardzo żałuję, że nie wiedziałam, że muzycy mają te pedały do przewracania stron partytury — przydałby się.
Wiem, że komentujesz mając na myśli osoby zdrowe, ale w gruncie rzeczy jak ktoś stosuje takie rozwiązania, to najprawdopodobniej ich potrzebuje. Oby tylko kochał gadżety, ale czasem wynika to z koszmarnej choroby .
Tak, masz częściową rację – miałem na myśli osoby zdrowe w sensie fizycznym ale „lekko ułomne” w sensie umysłowym (oczywiście to jest sarkazm z mojej strony), które „łykają” wszystkie te reklamy i pseudo opinie, że jak mogli bez takich gadżetów do tej pory czytać książki. Widać, dążymy do tego co pokazali w filmie animowanym „WALL·E” kiedy ludzie byli w pełni obsługiwani przez maszyny :)))
Jeśli chodzi o tego typu przyciski to już od wielu lat są dostępne proste i bardzo tanie na BT, które się świetnie sprawdzają w czytnikach opartych na systemie Android, ponieważ wystarczy zainstalować jedną z wielu dostępnych za darmo aplikacji aby skonfigurować pod swoje preferencje przyciski. Niestety nie jest to tak bardzo reklamowane i lansowane w sieci. Trzeba się trochę przy tym wysilić aby poszukać takiego urządzenia i aplikacji, a potem poświęcić trochę czasu na konfigurację. Tutaj dostają „gotowca” i za to trzeba płacić więcej.
Podejrzewam, że OnyxBoox zauważył większe zainteresowanie stosowaniem pilotów od zewnętrznych producentów ze strony użytkowników ich czytników więc postanowił to wykorzystać i rozwinąć ten segment. Często wielu producentów zarabia więcej nie na swoich głównych produktach ale na drobnych dodatkach do nich.
Robi się powoli z czytania cyfrowego rocket science!
Powrót do książek fizycznych to był jednak dobry krok.
Osoba, która ma ograniczenia ruchowe i nie może czytać książek papierowych, bardzo chętnie skorzysta z takiego pilota.
A że ludzie będą kupowali go też jako gadżet, to już inna sprawa. I dobrze, niech się kręci, dobrze że Onyx ma takie pomysły.
To że Amazon dotąd takiego pilota nie wypuścił, pokazuje tylko, jak bardzo nieruchawa jest to korporacja.
Ja używam kontrolera Nintendo Switch (Joy-Con) jako pilota do Pocketbooka. Akurat Nintendo ma w zestawie dwa takie kontrolery, więc zawsze gdy jeden używam, drugi jest podpięty do konsoli i gotowy do użycia.
Nie rozumiem tych narzekań na pilota. Ja po prostu nie lubię trzymać czytnika w rękach i co chwilę go dotykać. Wolę go postawić na statywie a lekkiego pilota trzymać w dłoni.
Stylowy… jak Kindle wprowadzi taka bajerkę to się przeprowadzę na nowy czytnik. Od tygodnia mam „chwytak” mocowany do łóżka z giętkim ramieniem i „zaczep” na Kindle co zmienia strony pilotem. Bajera, tylko średnio to wygląda.
Myślę, że tak czytałby Franciszek Fiszer, bo ponoć lubił na leżąco, a nie chciał się męczyć, trzymając w górze całą książkę, więc… wyrywał po kartce.