
Dziś troszkę off-topic, bo czytniki pojawiają się tu jedynie w tle.
Użytkownicy Kindle od dawna chwalą sobie sposób realizacji gwarancji. Czytniki wymieniane są w wielu sytuacjach. Warto oczywiście pamiętać, że w przypadku Kindle gwarancja trwa jedynie rok, w przeciwieństwie do innych marek sprzedawanych w Polsce, które mają dwa lata. Ale wciąż na forach pojawiają się głosy, że warto Kindle wybrać właśnie ze względu na gwarancję.
A tu będzie historia o innej marce, z którą miałem dobre doświadczenia, no i za pośrednictwem Amazonu.
Nie jest to wpis sponsorowany, ani nie powstaje we współpracy z marką, choć są linki afiliacyjne.
Anker Nano i problemy z pojemnością
Półtora roku temu kupiłem w promocji polskiego Amazonu powerbanka Anker Nano o pojemności 5000 mAh. Poszukiwałem przede wszystkim niewielkich rozmiarów, aby móc go ze sobą zabrać np. na dłuższe wycieczki biegowe. Nano jest lekki (100 g) i wygodny – ma wbudowaną wtyczkę. Prąd ładowania też jest dobry, ponad 15 W.
No i początkowo ładował szybko niemal całą baterię mojego telefonu (najpierw Pixel 4a, teraz Pixel 8). Czytniki też zdarzało mi się ładować. Zauważyłem jednak, że jego pojemność coraz bardziej spada.
Tu małe szczegóły techniczne: podawane pojemności powerbanków nie oznaczają, że tyle energii stamtąd wyciągniemy. Jest inne napięcie i straty na połączeniach. Dlatego sam producent podaje, że pojemność trzeba mnożyć przez 0,65 – a zatem przy 5000 naładuję max 3250 mAh, co zwykle starcza na 60-80% baterii smartfona.
Tymczasem w pewnym momencie powerbank wystarczał na naładowanie z 20 do 56%, po paru próbach odświeżenia (rozładowanie i naładowanie) dochodzę do ok. 2200 mAh, według szacunków programu AccuBattery Pro.
Tymczasem starszy Anker PowerCore 5000, którym kiedyś ożywiłem swojego Kindle nadal trzyma sporą pojemność, tyle że jest większy i ma mniejszy prąd ładowania, nie nadawał się więc do zabierania ze sobą w każdej sytuacji.
Realizacja gwarancji
Pomyślałem, że sprawdzę, jaka jest gwarancja. Aha, dwa lata. No to złożyłem reklamację przez europejską stronę Ankera. Należy podać numer zamówienia z Amazonu i załączyć dowód zakupu.

Jedyny problem polegał na tym, że na liście wyboru nie było amazon.pl, ale wybrałem DE, co w praktyce nie miało chyba znaczenia. Najtrudniej było przepisać już lekko zatarty numer seryjny.
Nie spodziewałem się wiele. Tymczasem następnego dnia dostałem maila, w którym owszem, na początku jest porada jak używać powerbanka i jak go odświeżać, ale na końcu informacja, że… „aby to szybko rozwiązać”, wyślą mi zamiennik!
Dear Robert,
Thank you for giving us a chance to make it right and letting us know about the decreased performance of your power bank. We’re sorry to hear that you are experiencing this issue.
To help you troubleshoot, could you please try the following steps:
- Charge the power bank with different adapters or power sources to ensure it’s receiving the correct voltage during recharging.
- Please fully charge your power bank, then use it to charge your device until it is completely drained. Repeat the process to see if the capacity improves.
- Avoid exposing the power bank to extreme temperatures, as this can also decrease battery performance.
We value your satisfaction. To resolve this quickly, your replacement has been ordered! You can expect the package to arrive in 7-10 business days.
—- (tłumaczenie Google) —-
Dziękujemy za umożliwienie nam rozwiązania problemu i poinformowanie nas o obniżonej wydajności powerbanku. Przykro nam, że wystąpił ten problem.
Aby pomóc w jego rozwiązaniu, prosimy o wykonanie następujących czynności:
- Naładuj powerbank za pomocą różnych adapterów lub źródeł zasilania, aby upewnić się, że otrzymuje on odpowiednie napięcie podczas ładowania.
- Naładuj powerbank do pełna, a następnie ładuj nim urządzenie, aż do całkowitego rozładowania. Powtórz proces, aby sprawdzić, czy pojemność się poprawi.
- Nie wystawiaj powerbanku na działanie ekstremalnych temperatur, ponieważ może to również obniżyć wydajność baterii.
Cenimy Twoje zadowolenie. Aby szybko rozwiązać ten problem, zamówiliśmy zamiennik! Przesyłka powinna dotrzeć w ciągu 7–10 dni roboczych.
No i wysłali, co ciekawe nadawcą był Amazon, tak jakbym zamawiał nowy.
Starego powerbanka odsyłać nie musiałem i teraz mam dwa, choć oczywiście korzystam z nowszego, który ma faktycznie lepszą pojemność. Tydzień później dostałem jeszcze maila z pytaniem, czy wszystko jest w porządku z moim zamiennikiem.
Wzór obsługi klienta?
Dlaczego o tym piszę? No bo cieszę się, że są inne firmy niż Amazon, które nie traktują klienta jak naciągacza i po prostu rozwiązują problem.
Można oczywiście przypuszczać, że przy dzisiejszych cenach wytworzenia elektroniki marża producenta jest na tyle duża, że pozwala na bycie hojnym wobec klienta. Ale jednocześnie to się opłaca, bo kolejne powerbanki też od nich kupię, zresztą na co dzień w plecaku noszę ze sobą Anker Zolo o pojemności 10000 mAh.
Niedawno zgłaszałem też reklamację zegarka Xiaomi (też padała bateria), tu mi nie uwierzono na słowo i musiałem go odesłać, ale po sprawdzeniu przysłano mi o dwie generacje nowszy.
A jak wyglądają Wasze przygody z reklamacjami takiego elektronicznego „drobiazgu”?



Moje doświadczenia z Amazonem:
1. Przysłali inny sprzęt niż zakupiony. Zwrot za pomocą paczkomatu. Inpost potwierdził, że paczka została dostarczona, Amazon nie ma pojęcia gdzie jest przesyłka. Po mniej więcej dwóch tygodniach interweniuję na czacie – zwracają pieniądze na kartę.
2. Reklamacja myszki, która zaczęła niedomagać po 1,5 roku od zakupu. Ponownie zwrot za pomocą paczkomatu, paczka dostarczona, ale Amazon znowu nie wie gdzie jest przesyłka. Napisałem na czacie jakieś 10 dni temu, konsultant przyjął dyspozycję zwrotu pieniędzy na konto karty. Do dziś pieniądze nie zostały zaksięgowane. Jeśli do końca tygodnia nie załatwią sprawy, planuję napisać i zapowiedzieć uruchomienie procedury chargeback.
Moje są zupełnie odwrotne i bardzo pozytywne.
Przykłady:
Reklamacja, Sandały Meindl -> końcówka gwarancji, nawet nie kazali odsyłać, od razu zwrot pieniędzy na konto, po zgłoszeniu telefonicznym.
Zwroty – zawsze bezproblemowo, za darmo, często dostępne dużo dłużej niż ustawowe 14 dni
Kontakt z pomocą / infolinią – życzyłbym sobie takiego w przypadku każdej firmy, można zamówić oddzwonienie, wszystko szybko, bez dodatkowych kosztów, pełna profeska.
Jak porównam to z reklamacjami np w polskim, ogromnym sklepie obuwniczym, na literkę „e”, to dopiero jak zacząłem korespondować z rzecznikiem konsumentów do wiadomości sklepu, to potraktowali moją reklamację poważnie (buty rozklejone po 3 miesiącach użytkowania)
Dwa kompletnie różne światy i standardy.
Zauważyłem od ubiegłego roku podobne problemy, w dwóch przypadkach na trzy.
Odsyłka paczkomatem trafia do jakiegoś magazynu pośredniego (status doręczona do odbiorcy), natomiast potem brak śledzenia wewnątrz Amazona i cisza. Po zgłoszeniu problemu na czacie po dwóch tygodniach prośba o poczekanie jeszcze tydzień bo „powinno się wyjaśnić”, nie wyjaśnia się, dopiero po drugim zgłoszeniu tydzień później ręcznie przyznany zwrot. W drugim przypadku bez czekania tego kolejnego tygodnia.
Na duży plus zaliczam tu sprawczość obsługi posprzedażowej, która jak do tej pory potrafi czytać ze zrozumieniem, podjąć decyzję i ją wykonać na bieżąco bez przepychanek.
Uff, czyli moje podejrzenie, że mogłem trafić na jakąś czarną listę za szkalowanie Amazona w internecie nie musi być prawdziwe ;-)
Dziś zamówiłem rozmowę telefoniczną. Wyszło, że poprzedni czatowy konsultant naściemniał mi. Za to teraz już naprawdę mam dostać zwrot pieniędzy.
Mam dokładnie takie samo doświadczenie. Słuchawki Anker kupione przez Amazon. Reklamacja i wymiana zrealizowane od ręki.
Wyjaśnienie fenomenalnej obsługi reklamacji jest proste. Ankerowcy wyguglali popularny blog Roberta i dlatego potraktowali go specjalnie ;-)
BTW Zwrot „Niedawno reklamowałem też zegarek Xiaomi” brzmi nieco dwuznacznie – nie zamieszczałeś reklam tylko zgłaszałeś reklamację. Ale co robić, w każdym języku są jakieś homonimy.
Nie jestem pewien czy wygooglowali. Może znaleźli moją dość krytyczną recenzję w amazonie :)
Co do reklamowania, faktycznie poprawię, aby nie było wątpliwości.
Ja mam tylko pozytywne doświadczenia z Amazonem, w przeciwieństwie do wrażeń z wielu zakupów w polskich sklepach, nie powiem, bo są też takie które podchodzą do klienta bardzo rzetelnie. Z Amazonem przerobiłem zagubione przesyłki, szybki zwrot kasy, reklamacje, szybki zwrot kasy, zagubione przesyłki, ponowna wysyłka.
Mi kiedyś przyszedł uszkodzony od nowości powerbank Ankera z Amazonu. Mailowo oczywiście mnie uczono jak się używa powerbenka ale jak im wysłałem zdjęcie, że wiem jak to się robi bo mam cztery powerbanki od Ankera to zwrócono kasę na kartę a uszkodzonego miałem oddać lokalnie do utylizacji.
Sprzedawcą był Anker a nie Amazon
Z polskim Amazonem mam dobre doświadczenia. Reklamacje zwykle uznają bez większych problemów. Przeważnie 10-15 minut załatwiania sprawy. W przypadku uszkodzonych przesyłek – także sprawnie. Raz zgubili paczkę, to po zgłoszeniu wysłali nową i w ramach przeprosin dorzucili kartę podarunkową na konto.
Trochę nie do końca na temat, ale historia na przykładzie mojej wymiany z Allegro. Korzystałem z serwisu przez ponad 20 lat i uważam, że pod wieloma względami wiele elementów działa sprawniej niż w Amazonie. Po raz pierwszy w mojej historii zakupów allegro kupiłem „szybko psujące się” jedzenie: sery, szynka etc. Paczka została wysłana w ramach Allegro One Box (ich brandowany transport) Zgodnie z informacją miała dotrzeć w 48 godzin. Paczka wysłana w środę po południu. W piątek po południu, nadal gdzieś krążyła po sortowniach. Finalnie dotrała do mnie we wtorek. Planowałem nie odbierać przesyłki, ale po kontakcie ze sprzedającym (wina nie po jego stronie) i kontakcie z allegro doradzono mi odbiór paczki i reklamacje. Zakup nie gigantyczny, bo kwota ok 150 PLN. W odpowiedzi na reklamację allegro zaproponowało zwrot kosztów transportu – 11 PLN. Odwołałem się uzasadniając, że nie reklamuje kosztów transportu, tylko koszt zepsutego jedzenia. Dostałem odpowiedź jak z Misia: „nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi”. Zagłosowałem „nogami” i skasowałem konto allegro. Nie wiem jaką maja politykę kontaktu z klinetem, ale po ponad 20 latach historii zakupów na platformie i pewnie dziesiątkach tysięcy wydanych w tym czasie, byłem zaskoczony że platforma odmawia wzięcia odpowiedzialności za ich własny, koszmarnie opóźniony transport i towar który się z tego powódu zepsuł. Zwłaszcza, że kwota sporu „nie zabijała”.
Przypuszczam, że mieli do tego podstawy, bo Allegro nie ma pewnie oferty dostawy szybko psujących się produktów i pewnie należało było wybrać kuriera (i dopłacić za nietypową przesyłkę). No, ale doświadczenie jest jakie jest.
Być może tak, ale z drugiej strony jak probówałem rozważyć zwrot, system z automatu blokował taką możliwość z adnotacją, że przesyłka, którą chce zwrócić jest w kategorii „szybkopsującego się jedzenia” i nie ma takiej możliwości, czyli „dało się” rozwiązać temat od strony ochrony sprzedającego, ale niestety nie udało się ochronić „kupującego” ;) Przy próbie skorzystania z opcji Allegro protect, które niby też istnieje, otrzymałem również odmowną odpowiedź (powołałem się na to, że towar który otrzymałem jest zepsuty, czyli niezgodny z opisem, w sumie nie z mojej winy).
Czegoś mi w tej opowieści brakuje.
Z tego co obserwuję Allegro stara się zabezpieczań interesy kupującego (ja np. wole kupić na allegro niż bezpośrednio w danym sklepie bo wiem że w raize reklamacji powinno być łatwiej – i mam jakieś tam doświadczenia).
Więc tą historią jestem trochę zaskoczony.
Oj jest wiele takich firm. Ja mialem problem ze sprzetem kuchennym – cisnienieowarem – znanej marki. Wszedlem na facebookowe forum – to byl czas pandemii. Sprzet kupiony przez amazon. Prowadzacy forum proili zeby nie pisac do amazonu tylko do producenta. za tydzieb wyslali mi nowy cisnieniowar. Starego nie odsylalem – bo poczatek pandemii – okazalo sie ze znajomy z pracy ma smykalke do lektornicznych rzeczy wymienil jakis element i dzialal. Oddalem mu go. (rzecz dzieje sie w UK jednak). Najlepszy zwrot mialem w sklepie z rzeczami kuchennymi Lakeland. Wszedlem bo zepsul mi sie drogi ekspres do kawy. Przypomnialo mi sie, ze u nich kupilem a na polkach mieli reklame ze na wszystko 3 lata gwarancji. Wiec szybka kalkulacja kiedy ja to kupilem? Oczywiscie nie mialem paragonu wiec aplikacja bankowa – wyszukiwanie – i bylo, ze prawie (bez 4 mcy) zrobilem tam zakupy i cena byla jak za owy plus 20 pensow za torbe plastikowa – oczywiscie nie bylo napisane co kupilem. Pani ws klepie powiedziala, ze to wystarczy – mam tylko przyniesc zepsuty i powiedziec dlaczego nie dziala i zwroca mi kase – i tak sie stalo. Pomyslec, ze gdybym kupil za gotwoke to ne mialbym jak udowodnic ze u nich kupilem.
Transakcje kartą są spoko, ale ja zawsze robię zdjęcia paragonów przy droższych zakupach.
Z Amazonem mam mieszane doświadczenia, ale te złe głównie związane z samym procesem zakupu i fakturami. To jest koszmar jakiś.
Taka historyjka dotycząca traktowania spraw gwarancyjnych i napraw przez porządne firmy. Otóż na początku lat 2000 kupiłem latarkę czołową firmy Petzl. To była wtedy extraklasa i kosztowała krocie. To był to jeden z pierwszych porządnych modeli na diodach.
Służyła ona dzielnie przez lata, aż około 2010 (może ze 2-3 lata wcześniej) pies mi się do niej dobrał i zrobił z niej… No wiele złych rzeczy jej zrobił…
Z bólem zebrałem resztki do pudełka i odstawiłem jako „przydasię”. Wróciłem do tego przypadkiem po kilku latach, chyba przy sprzątaniu, i wpadło mi do głowy że może naprawię. Kupię części albo jakiegoś dawcę organów. Bo sama część świecąca była w pełni sprawna i miała tylko drobne uszkodzenia.
Niestety, znalezienie jakichś uszkodzonych tego typu było niemożliwe. Inne firmy owszem (to też trochę świadczy o jakości). Odezwałem więc do serwisu producenta (nie w Polsce) z prośbą o umożliwienie kupienia części.
Powiedzieli że do tak starych modeli to oni już dawno nic nie mają (minęło ponad 10 lat od zakupu). Ale wyślą NOWY. Nie chcieli żadnych dowodów zakupu czy nawet informacji gdzie kupiłem, w jakim kraju.
Myślałem że dostanę coś z maksymalnie średniej półki. A tymczasem przyszedł naprawdę odpowiednik tego modelu który miałem, jeden z lepszych.
Przypominam że minęło kilkanaście lat. Latarka była zwyczajnie zniszczona. A ja chciałem po prostu kupić części.
Czy im się taka reakcja opłacała? Myślę że tak. Bo kupując sprzęt często kupuje się też święty spokój. I pewność że producent nie zostawi nas na lodzie w przypadku problemów. Przy czym rozumiem tych którzy a to nie chcą płacić i wolą mieć tańszy towar. To też ma sens. O ile ma to przełożenie (nie zawsze i to w obie strony)
Dlatego jestem bardzo za tym żeby promować i mówić o firmach/markach które mają takie podejście.
’Warto oczywiście pamiętać, że w przypadku Kindle gwarancja trwa jedynie rok, w przeciwieństwie do innych marek sprzedawanych w Polsce, które mają dwa lata’ – a nie lepiej skorzystać z 2-letniej rękojmi?
Ostatnio i amazon przyjął zwrot bo produkt nie działał jak w opisie, i allegro pomogło z nieuczciwym sprzedającym pod koniec okresu rękojmi.
Anker jest bardzo drogi. Za dobra ładowarkę Ankera kupimy dwie Ugreen, o podobnych parametrach, albo nawet lepszych. Wiec albo kupujesz drożej i wiesz, ze w razie czego dostaniesz nowa, albo kupujesz taniej, licząc ze się nie zepsuje. A jeśli się zepsuje to i tak jest spora szansa, ze gwarancja gdzie indziej tez zadziała.
> licząc ze się nie zepsuje
… nie uszkodzi ładowanego sprzętu i nie spowoduje pożaru.
(raczej nie dotyczy to Ugreena, ale innych dziwnych wynalazków)