W sklepie Microsoft Store pojawiła się nowa aplikacja Kindle dla Windows.
Pod koniec kwietnia Amazon ogłosił wycofanie starej aplikacji Kindle for PC i zastąpienie jej nową.
Jest ona w Microsoft Store już od ponad tygodnia, ale początkowo nie była dostępna w Polsce. Chciałem już naszkicować artykuł o tym, że znów jesteśmy Trzecim Światem. No, ale można ją już pobrać. Choć nie oznacza to, że będziemy ze wszystkiego zadowoleni.
Zapraszam do krótkiego przeglądu.
Spis treści
Aplikacja Kindle jest po polsku!
Sporym zaskoczeniem było dla mnie na początku to, że aplikacja jest niemal w pełni spolonizowana.
Polski język w aplikacjach jest w ostatnim czasie czymś niemal oczywistym. Nie w przypadku Amazonu, bo przecież ani czytniki Kindle, ani aplikacje Kindle dla Androida/iOS nie mają polskiego języka.
Czy jest polski słownik? No, na to nie liczmy. Wyświetla się brak definicji, z listy możemy wybrać inne języki.
W przypadku wybrania opcji „Pomoc” otwiera się amerykański Amazon, choć na polskim Amazonie jest również ta sama pomoc przetłumaczona na polski (link afiliacyjny). Widać, że firma nie do końca radzi sobie z tym, że nasze konto cyfrowe wciąż jest w amerykańskiej wersji sklepu, a tam nie ma w końcu języka polskiego.
Czytanie e-booków
W przypadku książek zakupionych w Amazonie, albo tych, które wysłaliśmy na Kindle w formacie EPUB czytanie wygląda bardzo podobnie jak w starej aplikacji. Są nasze podkreślenia, przetłumaczone jako „wyróżnienia”.
Dość bogate są też ustawienia tekstu – można wybrać różne rodzaje fontów, układ dwukolumnowy itd.
W przypadku plików PDF, też otwierają się dokumenty zapisane z chmurze, z podkreśleniami, które dodałem np. na Kindle Scribe.
Tutaj obsługa jest jednak dość podstawowa – możemy ustalić np. wielkość powiększenia, ale już nie dopasowanie czy widok dwóch stron. Nie ma trybu reflow, a tym samym np. możliwości zmiany czcionki.
Brak obsługi części dokumentów osobistych
Niestety, przy próbie otwarcia wielu naszych książek, czyli „dokumentów” zobaczymy taki komunikat.
„Ta książka nie jest obsługiwana w aplikacji Kindle dla Windows”. Mamy korzystać z aplikacji dla Androida lub iOS.
Przede wszystkim dotyczy to starszych plików, które do chmury wysyłaliśmy w formacie MOBI.
Ale czasami jest tak, że wysyłamy przez Send To Kindle plik EPUB, no i wprawdzie trafia na czytnik, ale dostajemy też komunikat, że były kłopoty z konwersją. No i takich e-booków windowsowa aplikacja Kindle również nie otworzy.
O tym jak traktowane są dokumenty świadczy choćby… ikonka na liście.
Wszystkie pliki, które wysłałem do chmury są oznaczone jako „PDF”, choć są to przede wszystkim pliki EPUB i MOBI. Również po ściągnięciu pliku nie jest wyświetlana jego okładka.
Importowanie do aplikacji (i na chmurę)
Nieźle działającą funkcją jest import plików do aplikacji Kindle for Windows. Klikamy „Import” i wybieramy plik z dysku.
Akceptowane są te same formaty, które możemy wysłać bezprzewodowo, czyli np. EPUB, PDF, DOC, DOCX, RTF. Nie ma MOBI, które były obsługiwane przez starszą aplikację.
Gdy program sprawdzi plik, widzimy komunikat „Gotowe do zaimportowania”.
Domyślnie zaznaczona jest opcja „Udostępnianie plików między urządzeniami”. Chodzi tu po prostu o wrzucenie pliku na konto Kindle, tak aby dało się go otworzyć np. na czytnikach podpiętych pod to konto.
Ograniczenia aplikacji
Wiele osób na forach anglojęzycznych nie pozostawia na nowej aplikacji suchej nitki. Przede wszystkim chodzi o to, że pod wieloma względami jest to krok wstecz w porównaniu do starego Kindle for PC.
Przy paru tysiącach książek w bibliotece aplikacja wydaje się zdecydowanie wolniejsza niż starsza wersja, szczególnie jeśli chodzi o nawigację czy wyszukiwanie w bibliotece. Ma też znacznie większe wymagania sprzętowe. Wersja dla PC wymaga też Windows 11.
Z porównaniu do starszej wersji pogorszono też obsługę kolekcji. Nie mogę wejść do kolekcji i dodawać książek wyszukanych w całej bibliotece, co dawniej było bardzo wygodne i co opisywałem omawiając wersję 2.0 Kindle for PC.
Według niektórych osób, nowa aplikacja była początkowo podatna na wyciąganie książek zabezpieczonych DRM, ale Amazon szybko ją zaktualizował i to parę razy, aby załatać dziury.
Obsługa komiksów pozostaje podstawowa i działają podobnie jak PDF. Nie ma też ręcznych notatek z Kindle Scribe – co jednak dziwi, skoro Amazon mocno w Scribe inwestuje. Brakuje też na razie nowych funkcji AI, takich jak „Zapytaj książkę” czy podsumowań („Story so far”), które ostatnio weszły na czytniki.
Podsumowanie
Podstawowe pytanie, jakie zadaje sobie wielu użytkowników Kindle, jest takie – po co właściwie Amazon wycofuje starą i wprowadza nową aplikację, w której jest mniej funkcji?
Oczywiście może to jest dopiero początek i w przyszłości poprawi się wydajność i dojdą nowe funkcje. Ale póki co, trudno być zadowolonym.
Z naszego punktu widzenia może cieszyć, że Amazon w jednej z aplikacji Kindle w końcu zauważa język polski. Ale szkoda, że części naszych plików w niej nie otworzymy. Zastanawiam się, czy nie jest to zapowiedź przyszłego wyłączenia obsługi starych MOBI, nawet jeśli są w chmurze. To również skłania do myślenia o kopiach zapasowych.
Stara aplikacja Kindle (zwana dziś Legacy Kindle) przestanie być wspierana z końcem czerwca. Nie wiem czy przestanie się wtedy łączyć z kontem Amazonu, ale przypuszczam, że tak.
Jeśli chcemy czytać książki zakupione w Kindle Store pod Windows, możemy skorzystać z webowego czytnika: read.amazon.com. Ale w przypadku naszych własnych e-booków z konta Kindle w zasadzie nie mamy wyboru.
A jakie są Wasze wrażenia na temat nowej aplikacji?











Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.