Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Jeśli nie Kindle Oasis, to co? Jaki czytnik z klawiszami wybrać?

Udostępnij na FB • Udostępnij na Mastodonie

Dostaję sporo pytań o to, jak czytnik wybrać, jeśli przez lata korzystaliśmy z Kindle Oasis.

Siedmiocalowy model Kindle z fizycznymi klawiszami z boku był faworytem wielu miłośników e-czytania. Niestety z niewiadomych przyczyn Amazon kilka lat temu wycofał Oasis ze sprzedaży i nie zaprezentował następcy. Nie ma już więc żadnego czytnika Kindle z klawiszami. Jeśli szukamy podobnego doświadczenia, pozostaje nam skierować się do oferty innych producentów.

Wiele takich alternatyw dla Oasis testowałem w ostatnich latach, dlatego przygotowałem teraz krótki przegląd.

W artykule są linki afiliacyjne do Amazonu lub sklepów polskich dystrybutorów.

Dlaczego tak wielu z nas pokochało Kindle Oasis?

Zacznijmy od tego, że seria Kindle Oasis doczekała się trzech generacji. Najpierw w 2016 wyszedł sześciocalowy Oasis 1. Wówczas był to czytnik „premium”, sprzedawany wyłącznie z fabrycznym etui zawierającym dodatkową baterię. Po czasie stwierdziłem, że ten pomysł nie sprawdził się za dobrze. Już po roku, w 2017 pojawił się nowy Oasis 2 – pierwszy Kindle z ekranem 7 cali, już bez pomysłu na baterię w etui, które było sprzedawane osobno. Dwa lata później (w 2019) zastąpił go Oasis 3 – tu główną zmianą była regulacja barwy światła. Sprzedawany był do roku 2024.

Czemu tak je polubiliśmy mimo dość wysokiej ceny jak na swoje czasy?

W skrócie: chodzi o boczne klawisze i asymetryczną budowę.

Część obudowy z klawiszami była grubsza z tyłu, co ułatwiało uchwyt czytnika jedną ręką. Czytnik miał wbudowany akcelerometr i można go było szybko przerzucić do drugiej ręki i jednocześnie zmienić orientację ekranu. Dlatego czytało się na nim zdecydowanie wygodnie.

Dla wielu osób Oasis był powrotem do czasów Kindle Keyboard czy Classic, gdzie klawisze były czymś oczywistym. Jednocześnie ekran był znacznie lepszy, miał wyższą rozdzielczość (300 ppi) i oświetlenie. W moim teście Oasis 3 pisałem, że to chyba najlepszy kiedykolwiek wypuszczony czytnik Amazonu.

Dlaczego zmieniać Kindle Oasis na inny czytnik?

Nigdy nie chciałem Was namawiać do zbędnych zakupów, a na tym blogu zachęcam do zmiany czytnika tylko w dwóch przypadkach:

  • Gdy stary przestaje nam odpowiadać (lub ujawniają się jego wady)
  • Gdy w nowych pojawiły się funkcje, których potrzebujemy

Co nam może dziś nie odpowiadać w czytnikach z serii Oasis?

  1. Bateria – dla mnie osobiście była to pięta Achillesowa wszystkich trzech czytników z serii. O ile poprzednie modele Kindle zawsze trzymały na baterii wiele dni lub tygodni, to Oasis sprowadzał mnie na ziemię. Po paru latach używania Oasis 2 potrafił mi się rozładować w mniej niż godzinę od wyświetlenia komunikatu o niskim stanie baterii. W „trójce” trochę działanie baterii poprawiono, ale czytnik potrafił mnie negatywnie zaskoczyć, tym bardziej że czasami się wybudzał w okładce.
  2. Micro USB – wszystkie modele z serii Oasis były ładowane przez kabel microUSB. Kiedyś nie było to dla mnie problemem, ale w momencie gdy zacząłem się przesiadać z telefonem na USB-C, coraz częściej było tak, że kabelek do starszego standardu muszę wozić specjalnie dla Oasis.
  3. Brak aktualizacji oprogramowania – żaden z czytników Oasis nie jest już aktualizowany na bieżąco przez Amazon. Pierwsza i druga generacja zostały przy wersji 5.16.2.1.1, trzecia – przy 5.18.2.1.1. Oczywiście, nie oznacza to braku wsparcia. Wciąż na czytnik możemy wysyłać pliki, mamy dostęp do sklepu i chmury Kindle. Firma wprowadza też drobne poprawki – to te jedynki na końcu wersji. W maju 2026 Amazon wyłączył usługi sieciowe dla pierwszych pięciu generacji, czyli czytników do 2012 roku. Oasis 1 to ósma generacja i rok 2016, ma też znacznie nowsze oprogramowanie – można więc chyba spokojnie liczyć na kolejne parę lat.

Nie ma chyba natomiast powodów do narzekania na ekran, który pozostaje wciąż bardzo dobry i szybkość działania, która może nadal całkowicie wystarczać.

Co mamy do wyboru?

Wycofanie Kindle Oasis ze sprzedaży i brak następcy były o tyle mało zrozumiałe, że pomysł na Oasis szybko skopiowali inni producenci.

Poniżej omawiam siedmiocalowe czytniki czterech firm, które różni bardzo wiele, ale łączy jedno – przyciski zmiany stron z boku ekranu. Wszystkie mają też czujnik ruchu, który pozwala na obracanie ekranu i zmianę ręki. Pod tym względem czytniki innych marek działają jak Kindle Oasis.

Ale jest jedna cecha Kindle Oasis, której nie ma żaden z omawianych czytników. Popatrzmy na wszystkie czytniki od strony „plecków”.

Jak widać – jedynie Kindle był zbudowany w ten sposób, że po stronie klawiszy czytnik był grubszy, a po stronie ekranu – cieńszy. Jak wspomniałem, ułatwiało to uchwyt, ale miało swoją cenę – mniej miejsca na baterię.

Każdy z omawianych czytników jest z tyłu płaski, nawet jeśli część do trzymania jakoś wyróżniono np. przez dodatkową perforację czy poprzeczną linię. Ale to też oznacza, że każdy z tych czytników ma lepszą baterię niż Oasis.

Warto jeszcze zaznaczyć, że każdy z tych czytników otwiera formaty EPUB oraz MOBI, dlatego bez problemu skorzystamy na nich z książek, których używaliśmy na Kindle bez konieczności konwersji. Jeśli jednak potrzebowalibyśmy dostępu do naszej biblioteki na koncie Amazonu – trzeba korzystać z czytników z Androidem, gdzie możemy zainstalować aplkację Kindle.

Kobo Libra Colour

Kobo Libra Colour to siedmiocalowy czytnik z klawiszami, wypuszczony w roku 2024. Dostępny jest w kolorach czarnym i białym. Co ciekawe, wersja biała w polskim Amazonie dostępna jest do zakupu na raty, podobnie jak czytniki Kindle. Można do niej dokupić rysik.

Kobo to czytniki najbardziej zbliżone do Kindle, jeśli chodzi o sposób korzystania. To mają być dość proste urządzenia, zapewniające codzienną wygodę, a jednocześnie mocno zintegrowane z księgarnią producenta. W przypadku Kobo mamy nawet polskie książki, a parę miesięcy temu ruszył też polski abonament Kobo Plus, choć jego katalog nadal nie należy do największych.

Dla wielu osób wadą do nieprzekroczenia może być to, że Libra występuje wyłącznie w tym momencie w wersji kolorowej i nie wygląda na to, aby miało to się zmienić. Kolorowy ekran Kaleido 3 to oczywiście kolorowe okładki czy ilustracje, ale też ciemniejsze tło, co dobrze widzicie na zdjęciu otwierającym artykuł.

Oczywiście, jeśli ktoś chce, może kupić z drugiej ręki starszy model z czarno-białym ekranem – była to Libra 2, sprzedawana w latach 2021-2024.

Co nas może zaskoczyć po przejściu z Kindle? Chyba najmniej, choć trzeba przyzwyczaić się, że pliki wrzucamy po kablu lub korzystamy z chmur Google Drive i Dropbox, nie ma bowiem na razie odpowiednika Send To Kindle.

PocketBook Era

PocketBook Era to czytnik z 2022, którego miejsce w tym roku zajął Era Lite. Ma on też wersję z kolorowym ekranem, czyli Era Color.

Czytniki z serii Era jako jedyne z omawianych tutaj mają z boku nie dwa, ale cztery klawisze. Do tego w ustawieniach znajdziemy bogate możliwości dostosowania, jak te klawisze działają. Możemy np. przytrzymując klawisz zmiany strony zmieniać rozdział. Coś jednak za coś, bo przycisk w Erze mają mniej wyczuwalny skok i trudniej je rozpoznać dotykiem po ciemku.

Wypuszczenie Ery było w swoim czasie pewną rewolucją, bo PocketBook w większości czytników stosował klawisze poniżej ekranu, teraz przeniósł je na boczną krawędź. Dodatkowo Era dostała minimalistyczne etui Flip, które można wpiąć z tyłu urządzenia i które przede wszystkim chroni ekran.

Mimo regularnych aktualizacji oprogramowania, cenię sobie w czytnikach PB pewną przewidywalność. Interfejs jest dość prosty w obsłudze, ma jednak sporo funkcji niespotykanych czy to w Kindle, czy Kobo, np. bogate opcje dostosowania PDF. Pamiętajmy też, że czytniki PocketBook obsługują abonamenty zarówno Legimi, jak i Empik Go. Podobnie jak na Kindle możemy też wysyłać pliki mailowo, a usługę Send To PocketBook obsługuje wiele polskich księgarni.

Co nas może zaskoczyć po przejściu z Kindle? No chyba szybkość działania. O ile zmiana stron przebiega tak jak trzeba, to otwieranie książek może chwilę zająć, tak samo tak prozaiczna rzecz, jak zmiana wielkości czy typu czcionki.

Onyx Boox Go 7

Onyx Boox Go 7 oraz Go Color 7 (Gen II) to dwa modele z ekranem 7″, klawiszami z boku i Androidem. Podobnie jak w przypadku Kobo można do nich dokupić opcjonalny rysik. Ich poprzednikiem był również solidny Onyx Boox Page, dostępny tylko w biało-czarnej wersji.

Wybór czytnika z Androidem, takiego jak Onyx Boox, może być rozwiązaniem dla osób, które mimo wszystko do jakiegoś stopnia muszą w tym systemie Amazona pozostać, ponieważ na przykład mają książki zakopane w Kindle Store, nie chcą z nich zdejmować DRM, albo mają w tych książkach sporo podkreśleń.

Wtedy po prostu instalujemy aplikację Kindle i czytamy tak, jakbyśmy czytali prawie na oryginalnym Kindle. Wprawdzie Amazon nie zaprojektował androidowej aplikacji tak, aby działała na urządzeniach z e-inkiem, przez co czasami jakaś animacja może nam przeszkodzić, to jednak czytanie i nawigacja są bardzo płynne.

Jeśli wygrywamy e-booki po kablu czy przez chmurę, to standardowa aplikacja do czytania jest dość solidna i oferuje bardzo dużo możliwości, szczególnie po zmianach w wersji 4.1. Natomiast jeśli nam coś nie pasuje, to oczywiście sklep Google Play stoi otworem.

Zastosowanie systemu Android ma oczywiście taki efekt uboczny, że czytnik Onyxa nie będzie trzymał na baterii tak długo jak Kobo czy PB, ale jak dotąd nie zaskoczył mnie tak negatywnie jak paruletni Oasis.

Co nas może zaskoczyć po przejściu z Kindle? Przede wszystkim to, że Onyx Boox to urządzenia z Androidem z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nie będziemy mieli problemu z wgraniem czy otwarciem książki, ale już wejście w jakieś ustawienia oznacza skok w króliczą norę. Tyle tego jest! Dlatego zawsze powtarzam, że czytnik z Androidem wymaga pewnej pracy nad opanowaniem tego wszystkiego. Z drugiej strony, to nie jest obowiązek, i czytać da się bez wiedzy o 80% funkcji tego urządzenia.

O czym na pewno warto wiedzieć, to Centrum E-ink i różne możliwości ustawień odświeżenia ekranu. Jeśli np. nie odpowiada nam szybkość odświeżania strony, zawsze możemy włączyć inny tryb.

Bigme B751 lub B7

Bigme B751 oraz Bigme B751C to siedmiocalowe czytniki wprowadzone w 2024 roku z systemem Android 11,  rok temu doszedł do nich mocniejszy Bigme B7 z Androidem 14.

Szczególnie ciekawy jest ten ostatni model, ma bowiem złącze na kartę Nano SIM i możliwość połączenia z siecią 4G, choć funkcji telefonu już nie ma. :) Ma też aparat, który pełni funkcję raczej symboliczną.

Czytniki te są dość podobne do Onyxów, choć wyróżnia je duża liczba preinstalowanych aplikacji producenta, np. do tłumaczenia czy transkrypcji spotkań, choć oczywiście możliwość instalacji ze sklepu Google też jest. No i tu oczywiście również możemy zainstalować aplikację Kindle i mieć dostęp do naszych książek, podkreśleń i tak dalej.

Co nas może zaskoczyć po przejściu z Kindle? W zasadzie to samo, co w przypadku Onyxów, tylko że bardziej. Mnóstwo ustawień, sporo aplikacji, co może czasami wpływać na stabilność. Do tego polskie tłumaczenie Bigme bywa chropowate, choć trudno to uznać za wadę, skoro Kindle w ogóle nie ma polskiej wersji.

Uwaga: linkuję do starszej wersji sklepu dystrybutora, gdyż nie otrzymałem nowego kodu rabatowego do oficjalnego sklepu.

Tabelka i najważniejsze różnice

To jeszcze raz zobaczmy te cztery czytniki w tabelce.

CzytnikEkranSystemKlawiszeApka KindleLegimi/Empik Go
Kobo Libra Colour7″, kolorKobo2––
PocketBook Era Lite lub Era Color.7″, cz-b lub  kolorPocketBook4–Tak
Onyx Boox Go 7 lub Go Color 7 (Gen II)7″, cz-b lub  kolorAndroid2TakTak
Bigme B751, B751C lub B77″, cz-b lub  kolorAndroid2TakTak

A co ja wybrałem?

Osobiście porzuciłem trzecią generację Kindle Oasis jesienią 2024, gdy… kupiłem Kindle Paperwhite 6!

Ostatnia generacja Paperwhite ma podobnie jak Oasis 3 siedmiocalowy ekran, choć – co odkryłem dopiero przy bezpośrednim porównaniu – ekran Paperwhite jest o milimetr wyższy i szerszy! Nie ma to żadnego praktycznego znaczenia, ale widzimy, że te siedem cali należy traktować umownie.

Czy ciężko było się przyzwyczaić do braku klawiszy? No, troszkę tak, szczególnie podczas nocnego czytania w łóżku, gdy czytnik lubiłem trzymać jedną ręką. W przypadku Paperwhite jest to jednak trudniejsze.

Wielką wartością jest dla mnie jednak dostęp do całej biblioteczki, którą zgromadziłem w chmurze, łącznie z kolekcjami, podkreśleniami czy pamięcią miejsca, w którym skończyłem. No i ekran – jak już nieraz pisałem – jest fantastyczny, o dużym kontraście i przyjemnym (dla mnie) ciepłym oświetleniu.

Gdybym miał zaczynać od zera, być może zdecydowałbym się na PocketBooka, bo tam jestem w stanie ustawić wysyłkę prasy. Gdybym poszedł w stronę Legimi, to też wybrałbym PB lub Onyxa.

Podsumowanie

Przejście z Kindle Oasis na inny czytnik to nie jest wyłącznie kupno jakiegoś innego urządzenia z bocznymi klawiszami. Podejmujemy tu bowiem decyzję o przejściu na inny system, co może wymagać od nas czy to zmiany przyzwyczajeń, czy też kompromisów.

Najważniejsze marki czytników mocno się między sobą różnią, a rok temu je ze sobą porównywałem.

  • Może się na przykład okazać, że pozostanie w systemie Amazonu jest dla nas ważniejsze niż dwa boczne klawisze.
  • Może być też tak, że wybierzemy czytnik z Androidem; dzięki aplikacji Kindle możemy częściowo w tym systemie Amazonu zostać.
  • A może mając na dysku pliki EPUB, wgramy je po prostu na czytniki Kobo lub PocketBook i pożegnamy się z Amazonem, niekoniecznie bezboleśnie, ale na stałe.

A jaki byłby Wasz wybór?

Czytnik jakiej marki wybrał(a)byś dzisiaj zamiast Kindle Oasis?

Zobacz wyniki

Loading ...

 

Udostępnij na FB • Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle, Rynek czytników i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

20 odpowiedzi na „Jeśli nie Kindle Oasis, to co? Jaki czytnik z klawiszami wybrać?”

  1. Jędrys pisze:

    Kusi mnie Kobo. Na starość straciłem chęć do grzebania w ustawieniach. Nawet nie chce mi się robić jailbreaku starego PW 2 😟 Na drugim miejscu Onyx – na zdjęciach wygląda jakoś elegancko

    0
    • Sebastian pisze:

      Ja swojemu PW1 oprócz jailbreaka sprezentowałem nową baterię, ten czytnik nadal potrafi przebić nowsze urządzenia pod względem wygody używania, nie wymaga kombinowania, sprzęt zdecydowanie zasługuje na przedłużenie mu życia, bo robi dokładnie to do czego został stworzony.

      2
  2. wieprz pisze:

    Żyję cały czas z PW2 i kupuję ebookie z polskich sklepów. Zastanawiałem się już kiedyś co po Kindle’u i estetycznie najbliżej mi do Onyx Boox Go 7. Ale póki działa to nie mam motywacji na wymianę ;>

    1
  3. rusuk pisze:

    Dopóki mój 3-letni Oasis 3. generacji dobrze sobie radzi na pewno nie zmienię, chociaż ubolewam, że końcowe update’y mocno go spowolniły (co widać chociażby podczas wybudzania – kiedyś nie było szans na napis „waking” tylko po prostu się szybciutko odpalał). Przy trybie samolotowym bateria nie jest tragiczna i na moje potrzeby wystarczająca. Ale już z tyłu głowy mam temat wymiany i „obawiam się”, że też będę musiał wrócić do PW.

    0
  4. Marko pisze:

    O ile byłem zadowolony z Kindle Oasis to jestem jeszcze bardziej zadowolony z Onyx Go 7. Aplikacje sklepów z książkami, dysk Google, dowolne audiobooki czy muzyka, kalkulator, bogata konfiguracja, rysik plus rozbudowane notatki (po naklejeniu folii dooroo pisze się jak na papierze). Takie dodatki nie mogą nikomu zaszkodzić ;-)

    4
    • Marko pisze:

      Dopisek – w wersji B&W! Primo, dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu (1-3 tyg. w zal. od użycia). Secundo, póki co kolor w e-papierze oceniam jako rodzaj zgniłego kompromisu, a takich kompromisów staram się unikać.

      1
  5. Zerat pisze:

    Oasis nigdy nie miałem, bo jednak dla mnie topowym czytnikiem Amazonu pozostaje Voyage (na szczęście cały czas mi działa i bateria trzyma)
    Mogliby wypuścić nową wersję, ale z drugiej strony po ostatnich działaniach Amazonu już chyba do nich nie wrócę – pewnie śmierć Voyage będzie oznaczać Solarisa :)

    0
  6. tommar11 pisze:

    Miałem do niedawna Kobo Librę 2 i mogę go polecić. Kolorowego Kobo nie używałem. Natomiast mam obecnie (obok Kindle Colorsoft) Tolino Vision Color. To niemal klon Kobo, ale ma jedną zaletę – można na niego przesłać książki bezprzewodowo, korzystając ze strony internetowej tolino webreader. Działa to bardzo dobrze. Jednak sam czytnik ustępuje,w mojej opinii, jakości Kindle Colorsoft. Ale ma przyciski.

    4
  7. Lenka pisze:

    Modlę się o długi żywot mojego Oasis 2 i ewentualny powrót tego modelu w nowym wcieleniu. Mam też Pocketbooka Era do obsługi Legimi/Empik Go, tempo działania mnie dobija. Choć bateria trzyma wieki, to mu trzeba przyznać. Bardzo przypadł mi do gustu Kobo oglądany na żywo, ale ten z kolei nie obsługuje bezpośrednio ani Legimi, ani Amazona, więc nie byłby to idealny pierwszy wybór :(

    0
  8. Adam pisze:

    Co do Kobo, używam Kobo Forma 8″ (wcześniej różne Kindle i Pocketbook Inkpad 3 do dziś na chodzie jako rezerwa i na podróże do plecaka).
    Czytnik pięknie świeci, jest lekki, elegancki, praktyczny, można sporo w nim spersonalizować a co do wysyłki plików – przez Dropbox i aplikację na nim Rakuten działa bez problemu.
    Miałem więc 6, 7 a teraz 8″ i potwierdzam – 8″ to jest to nawet dla starszych okularników.
    Pozdrawiam wszystkich nałogowych „czytaczy” :)

    3
  9. takisam pisze:

    Do tej pory miałem Kindle Paperwhite 5 do książek po angielsku i Kobo Librę 2 (monochromatyczną) do książek po polsku. Bardzo sobie cenię oprogramowanie Kobo i guziki w tym czytniku. Możliwości modyfikacji czcionki i wyglądu strony są bardzo duże – znacznie większe niż na Kindlu. Wczoraj sieidziałem pół dnia i zdołałem wszystkie potrzebne mi słowniki angielskie i angielsko – polskie przekonwertować tak, aby było można ich używać na Kobo. Kiedy się wie, co zrobić jest to już bardzo szybki proces. Więc teoretycznie mam teraz jedno urządzenie na którym komfortowo poczytam w obu językach. Jedyne co mi w Kobo przeszkadza, to konieczność przerabiania wszystkiego na KEPUB w Calibre po kabelku, żeby wszystko szybciej działało i ściągało statystyki czytania.

    I tu pytanie: teraz już nie ma możliwości ściągnięcia DRM w książkach w języku angielskim z Amazonu? Pytam, bo chciałem swoje dwadzieścia kilka książek angielskich przenieść na Kobo. Próbowałem z wtyczką Calibre, ale u mnie nie działa. Mam PW 5 na najnowszym dla tego czytnika oprogramowaniu – jak wiadomo, wsparcie zostało niedawno wycofane.
    Czy da się coś z tym zrobić ze ściągnięciem DRM?

    Druga sprawa – zarówno do Kindla jak i Kobo polecam program KoNotes do zarządzania notatkami – jest to narzędzie troszkę podobne do Kindle Mate, ale z trochę inną filozofią i estetyką działania. Trochę trudno się je instaluje, ale warto je sporawdzić.

    Pozdrawiam ciepło zarówno Pana Roberta jak i wszystkich nałogowych czytaczy :)))

    1
  10. Marek pisze:

    Wybrałbym Kobo Libra 2, bo taki mam i polecam bardzo

    2
  11. Maciek pisze:

    Mam Kindle Oasis 2 (od niego zaczynałem), 3 różne Onyx Boox’y oraz ostatnio nabyty Kobo Libra Color. (z PocketBook nie mam żadnego doświadczenia).

    Artykuł jest fajny, ale pomija pewne kwestie – dla mnie – kluczowe. Tj. np. jakoś ekranów oraz przydatność czytników do określonych celów. Od strony ergonomii, dla czytnika do codziennej konsumpcji prenumerowanej prasy oraz czytania książek – wzorem zawsze będzie wersja asymetryczna z bocznymi przyciskami.

    Oasis 2 był pod tym kątem świetny, niemniej Kobo Libra Color jest bardzo dobrym następcą.

    Jasność ekranu, podświetlenie, kontrast, wyrazistość tekstu, odświeżanie, szybkość działania – praktycznie nie odbiegają od jakości Kindle. Jednocześnie, w przeciwieństwie do Kindle, jest to system w dużym stopniu otwarty, działający w oparciu o Linux i podatny na modyfikacje społecznościowe, z których najważniejszą jest KOreader. W praktyce, nie używam już firmowego interfejsu Kobo, a od razu włączam KOreader wraz z dużą ilością pluginów, a w tym też własnych modyfikacji. Możliwości kastomizacji są ogromne.

    Jak się do tego mają Boox’y? Onyx Boox jest innego rodzaju urządzeniem: to po prostu tablet z Androidem wyposażony w ekran E-ink. Ma to i zalety i wady. Do zalet należy ogrom dostępnych aplikacji (o ile ktoś chce używać czytnika podobnie jak się używa komórki), ale przede wszystkim zaletą jest fakt możliwości przeglądania stron internetowych tak, jak na komórce. Jeśli więc np. ktoś posiada prenumeraty w ramach których istotny jest dostęp do stron internetowych, to zwykły czytnik (Kindle czy Kobo) tego nie zapewni (nie obsługują JavaScript, nie da się zalogować, nie mają normalnych przeglądarek WWW). Wady czytników Onyx Boox: (1) wiele różnych trybów odświeżania, które i tak jednak powodują, że co jakiś czas ekran staje się nieczytelny i trzeba zrobić ręczne odświeżenie strony. (2) Nie wszystkie posiadają odświeżanie BSR (Boox Super Refresh). Niektóre z nich (nawet w wersjach „PRO”) mają ekrany które są szaro-bure, zawsze sprawiają wrażenie przyciemnionych lub jakby „zakurzonych”. Kontrast (lub raczej jego brak) potrafi męczyć oczy.

    Onyx Boox Go Color 7 (Gen I) kupiłem na Amazon i w tym samym dniu oddałem: nie było BSR, działanie było nieco wolne, odświeżanie dla mnie – za słabe. A najgorsze – zbyt bury ekran i słaby kontrast druku. Ale powyższych wad nie ma np. Onyx Boox Tab Mini C, który ma ekran dostatecznie jasny (a nie bury), kontrast jest dobry, jest BSR. Tyle, że ten czytnik jest trochę ciężki no i nie ma przycisków do stron. Gdyby ktoś chciał używać takich e-Ink tabletów, to do stron WWW polecam apkę e-Ink Bro – jest znacznie lepsza niż natywne przeglądarki WWW.

    Wracając do kombinacji Kobo/KOreader. Do synchronizacji używam DropBox i InstaPaper. Artykuły ze stron WWW przenoszę z kompa lub komórki albo przez Instapaper, albo przez FiveFilters Push2Kindle, które potrafi także przesyłać na DropBox. Prenumerowana prasa przychodzi na DropBox jako ePUBy. Do tego mam na Kobo dwa czytniki RSS. Niektóre strony WWW z bieżącymi daje się czytać czysto tekstowo (część polskich, wiele zagranicznych). Kilka serwisów przesyła newslettery, które też da się przenosić na DropBox czy InstaPaper scryptami google z gmaila. Jest z taką konfiguracją trochę zabawy, niemniej dzienny dopływ treści na Kobo/KOreader mam taki, że żadne przeglądanie stron WWW nie jest mi już potrzebne. KOreader i Linux pod spodem dają świetne możliwości utrzymywania porządku w książkach i setkach pobranych artykułów. Kolor na Kobo daje lepsze możliwości zaznaczania fragmentów tekstów no i obrazki (często mapy) mimo wyblakłych kolorów są dodrze czytelne.

    Jeśli Boox kiedyś wypuści asymetryczną wersję z przyciskami ale w segmencie PRO (tj. z BSR, dobrym podświetleniem, ekranem, który nie jest buro-szary), to na pewno kupię. Na razie Kobo/KOreader to jest dla mnie top. I będzie dla każdego, dla kogo treść ma stanowić tekst, a nie dziesiątki reklam, wyskakujących przed oczyma okienek pop-up i całej reszty stroboskopowych rozpraszaczy umysłów.

    0
  12. Art pisze:

    Mój związek z Oasis 3 określam jako „skomplikowany”.

    Dobrze jest mieć wyłączone WiFi, bo bateria dłużej trzyma.
    Po włączeniu WiFi zdarzyło się parę razy, że usunął książki, więc nie praktykuję włączanie tylko na moment wgrywania książek.
    Wyłączone WiFi ma też wady. Zawsze mi się zawieruszy ten jedyny kabelek na mikro USB i
    muszę o nim pamiętać przy dłuższych wyjazdach.
    Dodatkowo spóźnia mi się wtedy kindlowy zegarek – kilka minut na tydzień.

    Fajne jest niesymetryczna obudowa jak czytam „w ręku”.
    Niefajna jest jak chcę czytnik postawić na stole i o coś oprzeć.

    Fajne jest metalowa obudowa w dotyku. Niefajna jest bez etui, bo za śliska.
    Dodatkowo latem na plaży się przegrzewa i czytnik się restartuje.
    Jak nazwa wskazuje, czytać powinno się raczej w oazie, a nie na piasku ;-)

    Wszystkie żale i niedogodności póki co znikają jak wciskam przyciski.
    Przyznaję, że kolor coraz bardziej kusi a amazon robi się coraz bardziej irytujący w domykaniu systemu. Jest już domu jeden Boox, może pojawi się drugi.

    0
    • quiris pisze:

      > amazon robi się coraz bardziej irytujący w domykaniu systemu.

      A tak realnie, co zamknął ci Amazon, że dawniej coś mogłeś zrobić, a teraz już nie możesz tego zrobić?

      0
    • Maciek pisze:

      Ja do moich płaskich od tyłu czytników doklejam cienkie kółeczko do magnetycznych zaczepów zgodnych z magsafe.

      Po pierwsze: łatwiej się wtedy trzyma czytnik w dłoni, bo palec środkowy oraz serdeczny mają się na czym oprzeć.
      Po drugie: można dobierać do tego różne „łamane” uchwyty – wygodne zarówno do oparcia na stole, jak też np. do przymocowania w samolocie na kieszeni fotela przede mną.

      Tyle, że nie używam żadnych dopasowywanych czy dedykowanych etui, ale zwyłe – filcowe.
      Takie kółeczko w niczym wtedy nie przeszkadza.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.