Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Czy nieaktualne e-booki należy wycofywać ze sprzedaży? Potrzebujemy „outletu”!

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Na rynku e-booków powszechne jest wycofywanie wersji elektronicznej równocześnie z wersją papierową. Słusznie nas to wkurza. Ale może być też na odwrót.

Wyczerpanie się wersji papierowej zdarza się często – z oczywistych powodów. Nakład się kończy, nie ma dodruku, książka zostanie zapomniana, albo też stanie się białym krukiem. Końcówki nakładów czasami trafiają do księgarni z tzw. „tanią książką”, choćby sieci Dedalus. Następnie pozostaje już tylko rynek książki używanej i coraz mniej liczne antykwariaty.

W przypadku e-booków nieraz już po dwóch lub trzech latach kończy się licencja. Te popularne tytuły (czy raczej: tytuły popularnych autorów) zostają wznowione przez nowego wydawcę, te które nie mają szczęścia – znikają.

Zdarza się jednak sytuacja inna.

Bogate archiwum Helionu – zaleta, czy problem?

Jednym z wydawnictw, które na wycofanie e-booka decyduje się bardzo rzadko, jest Helion. Książki elektroniczne wydawane przez Helion są w sprzedaży nawet, jeśli papier od dawna jest już niedostępny.

Zwracam na to uwagę przeglądając ofertę np. podczas ostatniej promocji noworocznej Ebookpoint.

Oto jakie tytuły znajdziemy w ofercie tej księgarni:

Google+ już od dawna nie istnieje. Prawie nikt nie używa dziś Windows 8, również Excel doczekał się przez niemal dwie dekady wielu aktualizacji. Po co więc takie tytuły sprzedawać?

Kiedy coś jest nieaktualne?

Pozostają tutaj jednak takie dylematy.

Jak uznawać, że książka jest nieaktualna? Bo dotyczy niedziałającej usługi? Helion wypuścił w 2010 podręcznik zatytułowany Google Website Optimizer. Przewodnik. Ale niedługo później firma Google zamknęła serwis Website Optimizer. Część książki stała się zatem bezużyteczna. Ale część jest aktualna nawet po 15 latach, bo dotyczy testów A/B, a te niezależnie od narzędzia którego używamy, rządzą się swoimi prawami.

Albo czy podręczniki do Pythona 2.x należy wycofać, bo od lat mamy już Pythona 3.x? A co z podręcznikami do Pythona 3.3, skoro mamy już 3.14?

A może ktoś będzie potrzebował danego tytułu? Na przykład z powodów „historycznych”. Potrafię sobie wyobrazić, że ktoś dzisiaj pisze o nieudanych projektach Google (jest ich duuuuużo) i chciałby opisać Google Plus, szuka więc literatury.

Albo weźmy pod uwagę autobiografie. Mój ulubiony temat to selekcjonerzy polskiej reprezentacji – co drugi pisał książkę, po wydaniu której szybko selekcjonerem być przestawał.

Czy też biografie polityków, wydawane przed wyborami, albo mające ich pokazać jako błyskotliwych analityków. W tej drugiej kategorii moim „hitem” jest Koniec PiS-u, rozmowa z Michałem Kamińskim, która wyszła w 2012, czyli na trzy lata przed powrotem tej partii do władzy na długie osiem lat…

No i co, usuwać ze sprzedaży tylko dlatego, że bohater się skompromitował, albo że autor okazał się słabym prorokiem? W zasadzie połowę autobiografii by trzeba wycofać.

Potrzebny „outlet” dla e-booków

Od wydawców i księgarń oczekiwałbym jednak kategorii „outlet” dla e-booków. Czyli kategorii dla książek, które faktycznie są przestarzałe i mało użyteczne, mają więc stałą niską cenę. Nie podlegają też promocjom.

Trafiałyby tam e-booki na nieaktualne tematy, dotyczące starszych technologii, napisane przez osoby, które dziś już nie mają przebicia – słowem – wszystkie z niskim potencjałem komercyjnym.

W ten sposób starsze książki nie będą mieszać się z tytułami bardziej przydatnymi, a będą wciąż dostępne, jeśli ktoś szuka danego tematu.

Pozwoli to też uniknąć niezbyt komfortowej sytuacji, gdy wersja papierowa jest w outlecie za 13 zł, ale e-book trzyma twardo nominalną cenę 39,90 zł.

Liczyłbym też na znacznie tańsze wydania archiwalne czasopism. To bardzo dobrze, że możemy kupić jakiś miesięcznik czy tygodnik z 2019 roku. Ale dlaczego po pełnej cenie? Oczywiście pytanie, kto poza badaczami i geekami będzie takie archiwalia kupował. Ale skoro papierowe „tanie gazety” cieszą się pewną popularnością, to może i wersje elektroniczne sprzedawałyby się lepiej.

A czy Wam się zdarzało takie „przestarzałe” e-booki kupować? Celowo czy przez pomyłkę?

W artykule są linki afiliacyjne, lub do porównywarki. Grafika: Midjourney. 

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

26 odpowiedzi na „Czy nieaktualne e-booki należy wycofywać ze sprzedaży? Potrzebujemy „outletu”!

  1. Adam Jarecki pisze:

    Mam Office 2007 opłaconego jednorazowo i jak najbardziej wyobrażam sobie, że kiedyś kupię do niego podręczniki.

    7
    • t3d pisze:

      ale to chyba w jakiejś wirtualnej maszynie trzymasz? Skończyło mu się wsparcie w 2017…

      5
      • Miszelek pisze:

        Mój Office 2007 dalej bez problemu śmiga na Win11.

        2
      • KonradK pisze:

        To, że skończyło się wsparcie nie oznacza, że przestaje działać a poprawnie napisany program zazwyczaj nie ma problemów z działaniem na nowszej wersji systemu.

        Zadziwia mnie pęd do aktualizacji, którego jedynym deklarowanym powodem jest to, że stara wersja „nie jest już wspierana”.

        3
  2. Marko pisze:

    Pobożne życzenia! Taki outlet… czyli odgrzewany kotlet ;-) byłby korzystny dla czytelników a niekorzystny i pracochłonny dla wydawców. A ponieważ decydują ci drudzy więc można tylko pomarzyć.

    PS. Z rzeczy możliwych, przy wpisie na tym blogu można zaznaczyć pole
    „Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy”
    Zaznaczałem je wielokrotnie, nawet jeszcze czasem mi się zdarza, ale niczego to nie zmienia – zawsze muszę podać swoje parametry. Czy można to zmienić?

    3
    • Marko pisze:

      Przykłady z Heliona/eBookpoint można mnożyć bez końca, np. 'Google SketchUp’ lub 'Aplikacje Google’ z 2010r.
      Jasne że takie Outlety to świetny pomysł tylko czarno widzę jego wdrożenie.

      1
  3. RA pisze:

    Mi się marzy taki układ, że może wykupić prawa do książki od autora zawsze tylko na określony czas np: 10 lat 10% więcej dla autora, 5 lat brak dodatkowego zysku, a potem autor może sprzedać prawa innemu podmiotowi na wyłączność lub sam publikować na jakiejś platformie. Bo obecnie wydawnictwa zawłaszczają prawa na niektóre pozycje, które zanikają z czasem i nie ma wznowień, a autorzy nie mają praw do sprzedaży swojej pracy. Wydania papierowe takich książek elektronicznych np: druk na życzenie powiązane z platformą samo publikujących autorów i ich rodzin.

    Co do przydatności starych książek to około 2010 roku miałem do czynienia z przepisaniem kodu z FORTRAN 77 na C na nowe maszyny i książki z lat 90 były przydatne. Przydawały się książki stare z przepisami kucharskimi z jakiegoś forum, gdzie bez dodatku chemii był opis przygotowania szynek i kiełbas w domu – prawdziwe delicje. I perełka podręczniki do matematyki starsze są bardziej zjadliwe niż te nowoczesne z przekombinowanymi przykładami co tylko zniechęca dzieciaki do siedzenia i ogarniania zadań.

    6
    • Marko pisze:

      A propos starych książek z matematyki. Stare przed- lub powojenne książki Sierpińskiego czy Banacha są wyjątkowe ponieważ odzwierciedlają prawdziwy geniusz ich autorów. Ale na ich reedycjach nikt żyjący dużo nie zarobi więc ich nie ma, natomiast wydaje się książki żyjących autorów, często gorsze.

      7
    • Anonimek pisze:

      Na litość, przecież opisywany problem to nie jest to, o czym ty wspominasz z książkami do matematyki czy przepisami…

      0
  4. Wielki Elektronik pisze:

    Potrzebujemy możliwości sprzedawania swoich ebooków, a nie jakiegoś tam outletu.

    6
    • Katemeika pisze:

      Ale ebooków się nie kupuje więc nie można ich sprzedać

      1
      • rudy102 pisze:

        No a co się kupuje? Licencję na pobranie? To ja ci mogę sprzedać licencję na pobranie załącznika, który wyślę ci na maila. xd Z tego co wiem to w UE można legalnie sprzedawać używane oprogramowanie i dlatego są u nas tanie klucze do Windowsa czy Office’a, więc dlaczego nie ebooki?
        Ciekawe co by powiedział sąd przy takiej sprawie.

        2
        • Katemeika pisze:

          Sorry, ale nie możesz mi sprzedać licencji. To Twoja fantazja i chłopski rozum podpowiada Ci takie rozwiązanie.

          1
  5. mjm pisze:

    Czyli chodziłoby o wymuszenie na autorach udzielania dożywotnich licencji na wydania elektroniczne swoich dzieł?

    0
    • bgh pisze:

      Który fragment wpisu Roberta choć przez chwilę sugeruje takie rozwiązanie? Czytanie ze zrozumieniem to dziś naprawdę tak rzadka umiejętność?

      2
  6. ocelot pisze:

    „Należy przeczytać do”/”Najlepiej przeczytać przed” na każdej książce! ;)

    1
  7. Majka pisze:

    Outlet może mniej, ale bardzo, bardzo brakuje mi informacji typu „tego ebooka kupisz tylko do …” – tak jak Netflix ostrzega na kilka tygodni przed, że „ostatnia szansa na obejrzenie”.

    2
    • Gatunia pisze:

      Kilka miesięcy temu zauważyłam taki dopisek na Legimi przy niektórych ebookach „Data ważności licencji: (i tu data)”.
      Nie wiem czy chodzi o konkretne wydawnictwo, nie analizowałam tego dokładnie.

      0
  8. Gregrex pisze:

    Fakt, w ebookach przydałyby się dodatkowe rozwiązania:
    1) więcej możliwości filtrowania
    2) półka outlet/tania książka.
    Tego ostatniego nie ma bo ebook „na pólce” w odróźnieniu od książki papierowej nie zajmuje przestrzeni w księgarni, jego składowanie nie kosztuje itp.

    0
  9. Cthulhu pisze:

    Nie dalej niż rok temu kupiłem dwie książki o Windows Home Server v1.
    Temat jest ciekawy – jakiś czas temu w Rzepie był artykuł o tym jaki problem mają historycy i archiwiści: początki Internetu (no, może nie same początki, ale lata 90-te i trochę później) zginęły w dużej mierze bezpowrotnie – nikt nie archiwizował stron, serwisów, dyskusji na IRCu… Pewna część naszej historii przepadła…

    2
    • kjonca pisze:

      Ja bym bardzo chciał kupic licencję na Windows Home Server :)

      0
      • Cthulhu pisze:

        Polowałem ze 2-3 lata i trafiłem po jednym egzemplarz wersji 1 i 2011. Pytanie czy klucz z jakiegoś HP czy Lenovo by nie zadziałał z OEMowym nośnikiem?…

        0
  10. kondrart pisze:

    Oczywiście, że takie rzeczy powinny być dostępne w niższych cenach. Ale myślenie biznesu jest takie: jak ktoś potrzebuje sobie podziałać w DOSie (bo tylko tam działa program do maszyny), to jest SPECEM – niech płaci. Jak ktoś chce przeczytać gazetę sprzed 2 dekad – to jest to badacz – SPEC – więc niech płaci. Ogólnie prostą metodą jest… skrócenie praw autorskich do lat 7. To ożywia rynek i sprawia, że autor musi pracować a nie gnuśnieć. A autora do pracy należy zmuszać!!! Zwłaszcza dobrego! Jak by mógł gnuśnieć to byśmy Haszka nie mieli co czytać.

    0
  11. midway pisze:

    Helion ma właśnie promocję „Tytuły, które nadążą za Twoimi planami”, a wśród tytułów wyróżnionych na bannerze „ABC PowerPoint 2016 PL” :) Pewno świętują 10. rocznicę :)

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Może to jakaś promocja dla prokrastynujących i obiecujących sobie, że w tym roku wreszcie nauczą się tego PowerPointa.

      1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.