Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Znamy już ceny nowego Kindle Scribe w Europie. Ruszyła też promocja na poprzednie generacje Scribe

Wczoraj Amazon ogłosił nową generację Kindle Scribe. Znamy już europejskie ceny.

Jak wiemy, nowy czytnik będzie miał 11 cali i będzie dostępny w trzech wersjach: „standardowa” z ekranem w odcieniach szarości i dwie nowe: z kolorowym ekranem, a także służąca głównie do notowania wersja bez oświetlenia.

W notce prasowej podkreślano, że sprzedaż w Niemczech i Wielkiej Brytanii zacznie się na początku roku 2026. Ale w obu sklepach czytnik się właśnie pojawił, choć na razie nie można go zamówić. Możemy więc sprawdzić ceny.

W artykule są linki afiliacyjne. 

Kindle Scribe w Amazon DE

Oto ceny w niemieckim Amazonie:

Ponieważ jestem zalogowany na konto z polskim adresem, wszystkie ceny mają wliczony polski VAT, przy zamówieniu z odbiorem na terenie Niemiec będzie trochę taniej.

Przy zamówieniu na polski adres dopłacimy 5,99 EUR, tak więc najtańsza wersja Scribe będzie kosztować 471,10 EUR (ok. 2000 zł), a najdroższa 729,51 EUR (ok. 3100 zł).

Kindle Scribe w Amazon UK

A tak wyglądają ceny w brytyjskim Amazonie:

W tym przypadku Scribe można zamówić tylko na brytyjski adres, więc ceny są z brytyjskimi podatkami.

Promocja na Kindle Scribe i Colorsoft

Pisałem wczoraj, że pewnie będą kolejne promocje na poprzednie generacje Scribe. No i właśnie w niemieckim sklepie taka ruszyła.

Kindle Scribe 2022:

Kindle Scribe 2024:

Taniej są też dwie wersje Kindle Colorsoft:

Podaję tu ceny z polskim VAT, należy doliczyć 5,99 EUR za przesyłkę. Oznacza to, że najtańszą wersję Scribe kupimy za około 1000 zł.

W przypadku Scribe 2024 mamy identyczne ceny, jak podczas tegorocznego Prime Day. W dniach 8-9 października ma być osobny event dla abonentów (Dni Prime), być może pojawią się jeszcze jakieś zniżki, choć nie sądzę.

No, a w przypadku Colorsoft, najtańsza wersja będzie już za niewiele ponad 800 zł.

Podobna promocja ruszyła w brytyjskim Amazonie, np. podstawową wersję Scribe 2022 kupić można za 199,99 GBP.

Podsumowanie

Ceny Kindle Scribe w Europie okazują się może nie zaporowe, ale wysokie. Tak jak wspomniałem wczoraj – za zbliżone kwoty można kupić solidne czytniki z Androidem.

Wysokość cen jest szczególnie zauważalna, gdy porównamy promocyjne ceny starszych Scribe i nowych.

Kindle Scribe w wersji z 2024 i 2026 z pamięcią 32 GB to różnica prawie 200 EUR. Czy warto będzie tyle dopłacić za 0,8 cala różnicy? To oczywiście okaże się, gdy pojawią się pierwsze recenzje nowego czytnika. Jak to zwykle w przypadku Amazonu bywa, część cech nowego urządzenia zawarta jest w oprogramowaniu, a to być może dostaną też poprzednie generacje. Pytanie również, czy w przyszłym roku nie zobaczymy po prostu promocji na kolejną generację Scribe. Wszystko pewnie zależy od wielkości sprzedaży.

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

30 odpowiedzi na „Znamy już ceny nowego Kindle Scribe w Europie. Ruszyła też promocja na poprzednie generacje Scribe

  1. Gregrex pisze:

    Kiedyś Amazon miał kilerskie ceny promocyjne swoich czytników – ale to już prehistoria która już od co namniej 2-3 lat się nie zdarza w żadnej dorocznej ich wyprzedaży, dziś nawet w najgłębszych (największych) promocjach Amazon ledwo dobija do cen konkurencji – widocznie przeszli od fazy dumpingowego wbijania się w rynek do fazy golenia owieczek a mówiąc wprost – nawet w promocji czytniki Amazona nie są żadną okazją – oferta w zasadzie tylko dla tych którzy przyzwyczaili się do ekosystemu, chmury Amazona.

    np. Colorsoft 32GB, w promocji mamy za 973zł vs Kobo Libra Color 32GB w promocji można kupić za -900zł (a zdarzało się nawet taniej) a dodatkowo kanadyjski czytnik ma przyciski – czego próżno szukać w Kindlu.
    Śmieszyły mnie wpisy „szkoda że (tutaj jakaś kolejna nowość od Amazona) jest bez przycisków, kiedy nowy Voyage/Oasis?” jednak odkąd mam takowe w Kobo Libra Color muszę przyznać że to rzeczywiście bardzo wygodne i przydatne.
    Do tego można na nim notować, ma wygodne menu…
    Amazon już tylko goli złowionych… idzie siłą rozpędu i siłą monopolu (pewnie będzie wkrótce wykupował licencje na książki i tworzył „ekskluzywne” treści jak kiedyś Sony na Playstation) i w ten sposób, betonując rynek bronił się przed dynamiczną, wolnorynkową konkurencją… Kto jeszcze nie zwapniał niech stamtąd ucieka…

    6
    • Robert Drózd pisze:

      Tak, jeśli chodzi o Colorsoft, to wspominałem już, że on dopiero przy promocji jest konkurencyjny ze zwykłymi cenami czytników kolorowych takich jak Libra Colour czy Era Color.

      2
      • Tomasz pisze:

        Hej. Dawno mnie tutaj nie było a strona jest świetna. Kupę lat dobrej roboty Robert. Gratuluje. Ale do rzeczy, myślisz że warto za te 800zł kupić colorsofta jako osoba która od 10 lat siedzi na PW3 (żona na PW2). Opcje jak tryb nocny lub regulacja barwy czy nawet ta wodoodporność brzmią fajnie. Z racji na bibliotekę raczej zostaje przy Kindle ale nie wiem czy to dobra opcja, ten kolorek na ekranie też trochę kusi…

        0
    • Kamila pisze:

      Bez przesady, Paperwhite i podstawowy Kindle nadal w promocjach są bardzo opłacalne i tańsze od konkurencji. I to te modele są najbardziej popularne, a nie Colorsoft czy Scribe. Można Amazonu nie lubić, ale niestety nie ma czytników, które oferują lepszy stosunek jakości do ceny.

      5
      • PK pisze:

        To już nie te czasy, co kiedyś.
        Konkurencja jest dużo silniejsza. Oferuje produkty w pełni spolszczone i dostosowane do naszego rynku. Bez głupich ograniczeń Amazonu (większa ilość wspieranych formatów, możliwość bezpośredniego wrzucania plików EPUB po USB, możliwość instalowania aplikacji typu Legimi na czytniku itd.).
        Amazon (jeśli chodzi o rozwój oprogramowania) od dawna stoi w miejscu i ignoruje Polaków (brak spolszczenia czytnika, nawet polskich liter nie da się wpisać; brak polskiego Kindle Store i innych usług Amazon, nawet format KFX nie wspiera oficjalnie polskiego, co rzutuje np. dzielenie wyrazów).

        4
        • Robert Drózd pisze:

          Zależy, kto czego szuka. Wciąż np. synchronizacja przez konto Kindle między różnymi urządzeniami jest najprostsza.

          Podam przykład – niedawno ktoś na jakiejś grupie napisał, że popsuł mu się ekran w PocketBooku i jak ma wyeksportować podkreślenia. W przypadku Kindle po prostu kupiłby nowy czytnik, ściągnął książki z chmury i podkreślenia by tam były, a na dysku starego czytnika byłaby kopia w My Clippings.

          Co do cen – no to Amazon już miał wcześniej czytniki wycenione na „premium” – np. Voyage czy pierwsza generacja Oasis były absurdalnie drogie w porównaniu do innych czytników 6-calowych.

          2-3k to sporo, ale jak porównamy z cenami telefonów, no elektronika też ostatnio poszła w górę. Ceny Remarkable Pro (a tu zgaduję że Amazon chce konkurować) w Europie też zaczynają się od 650 EUR.

          6
      • Blazej pisze:

        Oczywiście że są, jeżeli tylko przez „jakość” będziemy rozumieli nie tylko jakość fizyczną (wykonania), ale ogólnie funkcjonalność, użyteczność i po prostu przyjazność dla użytkownika. Przy czym mam tu na myśli POLSKIEGO użytkownika. Nie oceniam, co jest lepsze dla czytelników amerykańskich. Mój obecny Paperwhite jest na pewno ostatnim czytnikiem Amazonu, jakiego używam.

        3
        • Wojtek pisze:

          Mam podobne odczucia.
          Mam Paperwhite z 2024 roku i Kobo Libra 2, przechodziłem przez Pocketbooka Erę, kilka Onyxów i PW jest ostatnim czytnikiem Amazonu, jaki kupiłem.
          U mnie powód jest inny, mianowicie praktyczny brak rozwoju aplikacji do czytania w Kindlach. Te pokraczne ustawienia marginesów i odstępów (wliczając w to nowe menu Spacing) jest czymś, co mi mocno przeszkadza w czytaniu.
          Na ekranie 7 cali mam mniej tekstu niż w 6 calowym Kobo Clara BW jaki oglądałem, jeśli w Clarze ustawię odstępy i marginesy tak, jak lubię.
          Inne braki mi nie przeszkadzają, aczkolwiek brak polskiego menu to imho skandal. Każde urządzenie z najdalszego zakątka świata ma lub stara się mieć polskie menu, jakiś „smartwatch” Xiaomi jaki oglądałem ostatnio, kosztujący grosze, ma polski język. A Amazon nie ma, bo nie. Nie mamn problemu z poruszaniem się po menu, ale uważam, że to leceważenie konsumentów i ustawowo powinno być to uregulowane. Chcesz być na rynku? Daj instrukcję i menu w lokalnym języku. Zrobienie tłumaczenia Kindla to kilka godzin pracy i niewielki koszt.
          To samo ale lepiej mam w Kobo Libra 2, na którym przyjemniej mi się czyta. Mam tylko nadzieję, że Kobo nie zrezygnuje z czytników bez kolorowego ekranu i wypuści kiedyś coś 7 – 8 cali z większą baterią i tak samo proste i przyjazne jak Libra 2.
          Nie notuję, nie korzystam z aplikacji, nie łączę się z siecią w czytniku praktycznie (poza uaktualnieniami) i nie kupuję w sklepach producentów czytników, ale gdybym wykonywał te czynności, to pewnie Onyx byłby wyborem nr 1.
          Mam z nimi ten „problem”, że podświetlenie Onyxa jest czymś, do czego nie mogę przywyknąć, niezwykle trudno tam uzyskać zadowalającą „białą kartkę papieru”, zawsze coś mam nie tak i irytuje mnie to :)

          6
        • Kamila pisze:

          No nie, nie kupisz za 650 zł czytnika jakości Paperwhite (za tyle można go kupić w promocji). Funkcjonalność i użyteczność to akurat każdy może sobie definiować inaczej, w zależności od tego jak korzysta z urządzenia. Dla niektórych pewne funkcje będą ważniejsze niż lepszy, bardziej kontrastowy ekran czy szybsze działanie, a dla innych nie. Są też funkcje, które oferuje tylko Kindle. Warto też wziąć pod uwagę wytrzymałość urządzenia i pewność gwarancji, tu raczej ciągle Kindle jest bezkonkurencyjny.
          Konkurencja albo oferuje czytniki gorszej jakości bardziej przystosowane do naszego rynku (Pocketbook, Inkbook), albo nie mające nawet niektórych funkcji Kindla (brak wysyłki bezprzewodowej czy obsługi jakichkolwiek polskich abonamentów w Kobo), albo zdecydowanie droższe (Onyx Boox).

          3
          • Blazej pisze:

            „Funkcjonalność i użyteczność to akurat każdy może sobie definiować inaczej, w zależności od tego jak korzysta z urządzenia.”
            No i ja ją najwyraźniej definiuję inaczej, niż Ty. :)
            A i o jakości Kindle też można chyba dyskutować – sporo mogą powiedzieć np. ci pechowcy, którzy kilka razy wymieniali swoje czytniki z powodu wadliwych ekranów :)

            1
            • Kamila pisze:

              Z tym, że ta wadliwość ekranów w przypadku Kindla polega zwykle na zbyt żółtym czy nierównomiernym odcieniu, a w przypadku Pocketbooka i Inkbooka na pękaniu bez powodu ;) I tylko Amazon nie robi problemów z wymianą czy uznaniem reklamacji.

              3
              • Blazej pisze:

                Też słyszałem te opowieści, że ekrany Pocketbooków pękają od leżenia na półce. Nie bardzo w nie wierzę. Ponadto widać wyraźnie, że konkurencja z czasem poprawia jakość swoich produktów, więc wiele opinii sprzed lat jest już dziś nieaktualnych.
                No i wreszcie najważniejsze: jakość to nie tylko „jakość fizyczna”, ale też „jakość oprogramowania”, a ta jest w Kindle obecnie moim zdaniem bardzo słaba i znacząco pogarsza użyteczność sprzętu. A ten właśnie aspekt Amazon od dawna ma w poważaniu i nic z tym nie robi (no, może poza dalszym pogarszaniem).

                2
              • Kamila pisze:

                @Blazej No cóż, niektórzy muszą się sami przekonać. Widziałam już kilka takich wątpiących osób, które wręcz agresywnie wyśmiewały takie zgłoszenia, dopóki ich samych to nie dotknęło ;) Śledzę ten temat od kilku lat na grupach facebookowych i forach. Jest po prostu za dużo takich zgłoszeń, żeby je zbagatelizować, i nadal się pojawiają w przypadku tańszych modeli PB (Verse, Verse Pro). Natomiast we wszystkich, nawet najdroższych modelach tej marki psują się nagminnie płyty główne. Jak dla mnie, przy tych cenach to jakiś absurd.
                Co do oprogramowania w Kindlu – tu się akurat zgadzam, coraz bardziej mnie wkurzają te aktualizacje, które częściej psują niż ulepszają korzystanie z czytnika. Niestety, jak ktoś czyta po angielsku, ma trochę ebooków z Amazonu i ceni sobie świetne darmowe słowniki na Kindlu, to nie ma za bardzo realnego wyboru. Biorę pod uwagę jedynie Onyxa, ale cena nie zachęca, a też nie jestem pewna czy jakość ekranu, szybkość działania i wygoda obsługi dorówna Kindlowi. Ale jego wszechstronność i możliwość instalowania aplikacji coraz bardziej kusi.

                2
  2. bq pisze:

    Cena Scribe Colorsoft jest taka, ze gdybym nie mial tabletu i starego Scribe to moje oczy wybaczylyby mojemu portfelowi i zamowilbym jakis tablet, nakleil matowy ekran jesli bym nie mial a chcialbym pisac po ekranie i czytac. Przeciez to nawet w promce bedzie masakrycznie drogie.
    Po raz pierwszy ( a zawsze mialem z nich beke) zaczynam rozumiec zale o obsluge polskiego – za taka cene tez bym wymagal – swoje ciezko zapracowane pieniadze nalezy traktowac z szacunkiem)

    5
    • Adam pisze:

      Serio? Miałeś bekę?
      Czy osoby domagające się od produktu sprzedawanego oficjalnie w Polsce chociażby minimalnego wsparcia dla języka polskiego (jak wspominany często w komentarzach polski układ klawiatury ekranowej) wymagają naprawdę jakichś niestworzonych i wymyślnych rzeczy?

      Czy wchodziłeś z nimi w polemikę też dla beki?
      Słabe.

      3
      • bq pisze:

        Tak jestem na tyle stary, ze wychowalem sie na sprzecie elektronicznym z zachodu bez jakiegokolwiek wsparcia. I albo uczyles sie na probach i bledach, albo dowiadywales od znajomych albo (jesli sprzet/program byl skomplikowany a chciales go obslugiwac bo lubiles albo mial ci przyniesc pieniadze) uczyles sie poprostu jezyka.
        20 pare lat temu moj partner (Anglik) kupil mojej mamie jakis odtwarzacz DVD czy cos i zapytal – ale jak ona bedzie to obslugiwac – tutaj Play/Stop/Pause – wszystko jest po angielsku? Powiedzialem, ze Polace takie rzeczy ogarniaja.
        I tak robilem to dla beki troche. Wysilek nauki nikomu nie zaszkodzil.
        Ostattnio zauwazylem ze do mojeo ergonometru dodano polskie menu, zalaczylam z ciekawosci i wrocilem na angielski – zero wartosci dodanej dla uzytkownika, raczej przeszkoda, bo sport to w Polsce znikomy i nowy uzytkownik zamiast sie wdrozyc do terminologii angielskiej bedzie mial falszywe poczucie „pomocy” potem bedzie chcial skorzystac zrodla wiedzy, forow czy wymiany doswiadczen i tak na calym swiecie sie wszyscy posluguja terminologia angielska bedzie sie uczyl jeszcze raz.
        Moze dla ciebie slabe, ale dla mnie nie. Moze tak sie wychowalem – dom byl 2 jezyczny jezyk polski i niemiecki (Slask) sie slyszalo na codzien. Bylo oczywiste, ze ludzie sie posluguja kilkoma jezykami.

        6
        • KPL pisze:

          Rozróżnijmy dwie rzeczy.

          Polski język interfejsu to jedno.

          Brak możliwości wpisywania polskich liter w ogóle (np. chcąc wyszukać fragment tekstu w polskiej książce lub dodać własną notatkę) to drugie (i z tym drugim niewiele już zrobisz… zostaje już tylko jailbreak urządzenia). Podobnie brak funkcjonalności rozpoznawania polskiego pisma odręcznego w Sribe.
          O ile część potencjalnych klientów przełknęłaby brak tego pierwszego, to te dwa pozostałe braki dyskredytują dla wielu to urządzenie w Polsce.

          7
        • Blazej pisze:

          Nie oceniaj wszystkich przez siebie. To, że dla Ciebie brak języka polskiego nie jest problemem, nie oznacza, że dla wszystkich będzie tak samo. To po pierwsze.
          Po drugie, jak tu wielokrotnie pisano – to jest kwestia elementarnego szacunku. Żyjemy w Polsce, językiem urzędowym jest polski. Spróbuj we Francji sprzedawać sprzęt, który nie obsługuje języka francuskiego.

          5
        • HK pisze:

          To produkt ma się dostosować do wymagań klienta, a nie odwrotnie (klient to produktu).
          Ja mam wrażenie, że mentalnie utkwiłeś w tych latach 90-tych (mylnie uważając to za przejaw zaradności) i próbujesz kijem odwrócić Wisłę (czyt. odwrócić o 180 stopni podstawowe reguły rynkowe).
          Spróbuj Amerykanowi sprzedać sprzęt, który nie obsługuje angielskiego i kazać mu nauczyć się np. francuskiego czy chińskiego.

          4
    • Pablo pisze:

      Kolega pewnie z Warszawki? I oczywiście czyta same angielskie książki popijając sojowe latte w Starbucksie ? Stąd bawią go problemy innych, którzy chcieliby używać tak niemodnego języka jak polski i obciachowych polskich znaków diaktrycznych („zawsze mialem z nich beke”).

      0
      • bq pisze:

        Wyjasnilem powyzej.Hanys z dziada pradziada. Klasa robotnicza. W Warszawie bylem z 3 razy

        5
        • Marek pisze:

          No to spróbuj wyszukać na Kindle książkę, o której pamiętasz, ze miała „żółw” w tytule jak masz na tym urządzeniu kilkaset dokumentów i nie pamiętasz autora.

          Brak manu w języku polskim nie przeszkadza za bardzo. Brak polskich znaków i owszem.

          9
  3. Magdallena pisze:

    Odnośnie braku polskich znaków diakrytycznych: do obowiązków przedsiębiorców w zakresie sprzedaży towarów konsumenckich w Polsce należy umieszczenie instrukcji w języku polskim. Czy składał ktoś skargę do UOKiK na praktyki Amazonu? Czy mogłaby to być jedyna firma, która bezkarnie łamie ustawę o języku polskim i ustawę o prawach konsumenta?

    4
  4. ewry64huy3w56t pisze:

    w dzisiejszych czasach mało kto umie ładnie pisać.
    nie wiem czy oprogramowanie potrafi to uwzględnic i zamienić na pliki tekstowe i zostawić grafikę

    (leci koncert Chopinowski, mam nadzieję, że kiedys na czytnikach będzie radio chociaż )

    0

Skomentuj Athame Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.