
Czy Legimi mogło zażądać dopłat za książki dostępne wcześniej w abonamencie? UOKiK ma poważne zastrzeżenia.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta poinformował dziś o postawieniu zarzutów spółce Legimi.
Sprawa dotyczy dotyczy przede wszystkim Katalogu Klubowego. Przypominam, że chodziło o sytuację z października 2024, gdy oferta niektórych polskich wydawców wypadła ze standardowego katalogu dostępnego dla abonentów, a trafiła do tzw. Katalogu Klubowego. Wypożyczenie takiego e-booka lub audiobooka wymagało dopłaty 14,99 zł.
Co istotne, nowe zasady dotknęły klientów z aktywnymi abonamentami, w tym opłaconymi z góry. Oznaczało to dla wielu osób pogorszenie oferty Legimi, bo nie po to kupują abonament, żeby jeszcze dodatkowo płacić za możliwość przeczytania książki, która przecież nie będzie ich własnością.
Legimi tłumaczyło te zmiany koniecznością wypłacenia dodatkowego wynagrodzenia wydawcom. Mój ówczesny artykuł na ten temat wywołał ogromną burzę w komentarzach i wiele osób zastanawiało się, czy Legimi może takie zmiany wprowadzić zgodnie ze swoim regulaminem.
Jak okazuje się, UOKiK ma podobne wątpliwości i tak piszą w komunikacie:
Problem w tym, że obowiązujący wówczas regulamin nie przewidywał takiej zmiany zawartości katalogu. Pozwalał na jego modyfikację, np. wycofywanie poszczególnych książek, ale nie na wyłączenie części publikacji z abonamentu i przenoszenie ich do odrębnego, dodatkowo płatnego, katalogu. W ocenie Prezesa UOKiK, w ten sposób spółka w niedozwolony sposób ograniczyła zakres usługi, za którą konsumenci już zapłacili.
– W książkach lubimy nieoczekiwane zwroty akcji, w umowach już nie. Płacąc abonament mamy prawo wiedzieć, co otrzymamy w zamian. Przedsiębiorca nie może w trakcie umowy pisać zasad na nowo, zwłaszcza kosztem klientów – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Przypomnę też, że nieco ponad rok później, w listopadzie 2025 umożliwiono pokrycie opłaty za dostęp dla dwóch książek miesięcznie przez punkty z klubu Mola Książkowego. Ale to rozwiązanie, które chyba nie wszystkich zadowalało.
Problem z darmowym okresem próbnym
Dodatkowe wątpliwości UOKiK wzbudził proces korzystania z bezpłatnego okresu próbnego w Legimi, który obecnie wynosi trzy dni.
Aby skorzystać z tej oferty, wystarczyło kliknąć przycisk „Zamawiam”. Nie informował on jednak, że jeśli konsument nie zrezygnuje z usługi w odpowiednim czasie, bezpłatny dostęp automatycznie zmieni się w płatny.
Kliknięcie „Zamawiam” mogło więc wiązać się z obowiązkiem zapłaty po upływie okresu próbnego. Tymczasem przepisy wymagają, aby przycisk służący do zawarcia takiej umowy jednoznacznie informował o tym obowiązku – nawet jeśli płatność dopiero nastąpi. W ocenie Prezesa UOKiK, samo „Zamawiam” nie spełniało tego wymogu. Informacja o późniejszych opłatach w innym miejscu na stronie nie zastępuje prawidłowego oznaczenia przycisku.
To jest kwestia praw konsumenta, które weszły jeszcze 25 grudnia 2014 roku i które wtedy dokładniej omawiałem. Wspominałem wtedy o dziwnych napisach na przyciskach zakupu, które wymusiła wchodząca wówczas ustawa. Chodziło o to, aby sklep komunikował jasno, że chodzi o „zamówienie z obowiązkiem zapłaty”. W tym przypadku – że zamówienie okresu próbnego oznacza automatyczne uruchomienie płatnego abonamentu. Jak widać – według Urzędu, samo „Zamawiam” nie wystarczyło.
Pierwsza reakcja Legimi
Legimi odniosło się już wstępnie do sprawy w dzisiejszym raporcie bieżącym.
Spółka uważa, że kwestie podniesione przez Prezesa UOKiK w zarzutach są niejednoznaczne prawnie i zamierza przedstawić Prezesowi UOKiK swoje stanowisko. Jest też otwarta na współpracę z Prezesem UOKiK w tej sprawie. Niezależnie od oceny zarzutów, dążąc do zapewnienia przejrzystości zasad świadczenia usług, Spółka dokonała już wcześniej modyfikacji kwestionowanego oznaczenia przycisku zamówienia w serwisie. Odbyło się to zanim otrzymała informację o wszczęciu postępowania.
Wersja szczegółów pojawi się pewnie w ostatecznej odpowiedzi.
Co grozi Legimi?
Komunikat mówi jasno:
Jeśli zarzuty się potwierdzą, spółce może grozić kara do 10 proc. rocznego obrotu.
O kwoty jakiego rzędu może chodzić? Roczny obrót grupy Legimi w 2025 wyniósł 108,3 mln zł. Maksymalna kara wyniosłaby więc około 11 mln złotych, choć wysokość dotyczyłaby zapewne przychodu z roku 2026.
Jak widzimy – zarzutów tej rangi na polskim rynku e-booków dotąd nie było.
W 2023 roku napisałem o zarzutach UOKiK dla polskiego Amazonu, któremu również groziła kara w wysokości 10% rocznego obrotu. W marcu 2024 roku luksemburska spółka prowadząca polski sklep dostała 31 mln zł kary. Amazon odwołał się, według statusu na stronie Urzędu sprawa jest w toku i trudno powiedzieć, jak się skończy.
W przypadku Legimi na razie firma złoży wyjaśnienia i dopiero w przyszłości dowiemy się, czy Urząd ostatecznie stwierdził naruszenia i nałożył karę lub inne zobowiązania wobec firmy. Może to być np. zwrócenie klientom kosztów poniesionych w związku z Katalogiem Klubowym. Na razie jednak komunikat UOKiK takiego rozstrzygnięcia nie zapowiada.
Warto oczywiście czytać o tych zarzutach w pewnym kontekście, bo nie są to jeszcze potwierdzone naruszenia i sprawa nie jest przesądzona. Na pewno jest jednak nośna medialnie i dotycząca wielu osób.
A co Wy sądzicie? A jeśli byliście klientami Legimi, to jakie rozwiązanie tej sprawy by Was zadowalało?
Źródło grafiki: komunikat UOKiK.



No i bardzo dobrze. Może to sprowokuje wydawców, którym ostatnio jak widać po tej kampanii dezinformacji sodówka odbija, żeby przestali kasować taki gruby pieniądz za pojedyncze odczyty i odsłuchy książek a my czytelnicy za to dopłacamy. Niech UOKiK wymusi lepsze stawki