
W przeddzień Targów Książki w Krakowie niektórzy wydawcy szykują akcję przeciwko planowanemu wprowadzeniu stałej ceny książki.
Na temat ustawy o książce, która obecnie nosi nazwę „o ochronie rynku książki” piszę tutaj od lat. Jednym z jej elementów ma być stała cena książki przez pierwszy rok od premiery, zarówno w wersji papierowej, jak i e-booka czy audiobooka. Co do zasady kupowalibyśmy je wtedy po cenie „okładkowej” ustalonej przez wydawcę.
No i przeciwko temu protestują wydawcy. W skład Porozumienia Wydawców Książek wchodzą m.in. Znak, Helion, Muza, Nasza Księgarnia, Media Rodzina albo Zysk. Dziś na swoich profilach w mediach społecznościowych opublikowali grafiki tak jak powyżej oraz oświadczenie.
To nie jest pierwszy taki protest wydawców przeciwko ustawie – list otwarty opublikowano już w 2021 – ale tym razem skierowany bezpośrednio do czytelników.
Komunikat Porozumienia Wydawców Książek

Oświadczenie cytuję w całości, pogrubienia pochodzą od autorów.
Za 100 zł kupimy dwie książki zamiast trzech, na nowości w serwisach z e-bookami i audiobookami będziemy czekać nawet rok, a promocje w księgarniach zostaną ograniczone. Takie mogą być konsekwencje zmian na rynku książki zapowiadanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rusza kampania „Nie podnoście Polakom cen książek”, zwracająca uwagę na to, ile proponowane regulacje mogą kosztować czytelników.
Mniejsze rabaty, wyższe ceny
Dziś książki często kupujemy w promocjach, korzystając z rabatów sięgających średnio 30%. Dzięki temu nowość o cenie okładkowej 50 zł możemy kupić za 35 zł. Planowane przepisy dotyczące jednolitej ceny książki mają ograniczyć możliwość stosowania takich promocji przez pierwszych 12 miesięcy od premiery.
W praktyce oznaczałoby to, że za tę samą książkę zapłacimy nawet o 15 zł więcej. Za 100 zł, które dziś wystarcza na zakup trzech książek, po zmianach moglibyśmy kupić zaledwie dwie.
Dla osób regularnie kupujących książki, rodzin z dziećmi czy młodzieży oznacza to realny wzrost wydatków. A dla tych, którzy już dziś muszą ograniczać zakupy – konieczność rezygnacji z części lektur.
Czytelnicy e-booków i audiobooków poczekają na nowości
Zmiany mogą dotknąć również osoby korzystające z cyfrowych serwisów abonamentowych. Zgodnie z zapowiedziami na nowości w serwisach abonamentowych poczekamy aż rok.
Dziś czytelnik może sam zdecydować, czy kupuje e-book lub audiobook na własność, czy korzysta z niego w abonamencie. Po zmianach w przypadku nowości ten wybór zostanie ograniczony.
Droższe książki to mniej czytania
Polska od lat zmaga się z problemem niskiego poziomu czytelnictwa. Tymczasem zamiast ułatwiać dostęp do książek, proponowane regulacje mogą stworzyć kolejną barierę.
Wyższe ceny oznaczają nie tylko mniej książek w domowych bibliotekach. Mogą również prowadzić do spadku sprzedaży, ograniczania nakładów i zmniejszenia liczby wydawanych tytułów. W konsekwencji czytelnicy mogą zapłacić więcej, mając jednocześnie mniejszy wybór.
Trudno uznać to za właściwy kierunek zmian na rynku, na którym najważniejszym wyzwaniem powinno być zachęcanie Polaków do częstszego sięgania po książki.
Nie podnoście Polakom cen książek
Pod hasłem „Nie podnoście Polakom cen książek” rusza akcja informacyjna pokazująca możliwe konsekwencje proponowanych regulacji dla czytelników.
Jej przekaz jest prosty: ograniczenie rabatów nie sprawi, że Polacy będą czytać więcej. Może natomiast sprawić, że za książki zapłacą więcej, a część z nich będzie musiała ograniczyć zakupy.
Książki powinny być bardziej dostępne, a nie droższe. Zamiast ograniczać promocje i dostęp do nowości, warto szukać rozwiązań, które pozwolą Polakom kupować i czytać więcej.
Bo wyższe ceny książek to mniej książek w polskich domach.
I co o tym sądzić?
Przyznaję, że jestem zaskoczony tą akcją. Bo według mnie nie ma wielkich szans na wprowadzenie tej ustawy. Ministerstwo ogłosiło prace nad ustawą w listopadzie 2025, potwierdziło to we wrześniu 2026, ale do tej pory nie zobaczyliśmy projektu ustawy, wyłącznie jej założenia. Jedynie w czerwcu dowiedzieliśmy się, że jest jej przeciwny UOKiK. Idzie to więc dość powoli.
Być może jednak publiczny projekt ustawy zaraz się pojawi i będzie też polityczna wola, aby ją przeprowadzić przez proces legislacyjny jeszcze podczas obecnej kadencji Sejmu. Dlatego wydawcy, którzy są tym regulacjom przeciwni, postanowili przeciwdziałać już teraz.
Szkoda tylko, że w komunikacie mamy mało konkretów i trochę manipulacji. Czytelnik dowie się, że ministerstwo planuje podniesienie cen książek. Nie dowie się, że według twórców ustawy chodzi o to, by zapewnić godziwe wynagrodzenie autorom i pomagać przetrwać małym księgarniom stacjonarnym. Cały komunikat powtarza w zasadzie jedną myśl, że będzie drożej i nie będzie nas stać na książki.
Jakbym chciał być złośliwy, to napisałbym, że nawet rachunek za bardzo się nie zgadza, bo trzy książki po 35 zł kosztują więcej niż 100 zł. 😉
Komunikat zakłada też utrzymanie obecnych cen okładkowych. A przecież to wydawcy ustalaliby ceny okładkowe. Mogliby je obniżyć, choć możliwości takiej obniżki zależałyby również od kosztów wydania i warunków współpracy z dystrybutorami, co też ma regulować w jakimś stopniu ustawa.
Jedna rzecz, która mnie bardziej zastanawia, to wzmianka o abonamentach. W propozycji PIK z 2021 r. przewidziano wyłączenie dla książek cyfrowych udostępnianych w subskrypcji za zgodą wydawcy, co dokładniej analizowałem. Gdyby ustawa weszła w ówczesnym kształcie, oznaczałoby to ogromny problem dla kupujących e-booki oraz audiobooki, bo mogło być tak, że jakaś książka będzie przez jakiś czas w subskrypcji w cenie abonamentu, a w księgarni kupimy ją wyłącznie w cenie okładkowej…
Część wydawców odpaliła niedawno serwis Novelist. No i być może zorientowali się, że czytelnicy pobierają głównie nowości. Jeśli nowa ustawa w jakiś sposób ograniczy możliwość streamingu premier, atrakcyjność abonamentów będzie już znacznie mniejsza. Warto jednak pamiętać, że dokładnego projektu ustawy wciąż nie znamy, może jest to też forma nacisku na ministerstwo, żeby… przywrócić wspomniane w 2021 wyłączenie subskrypcji.
Tak czy inaczej, mimo tego, że widzę zalety tej ustawy, zgadzam się z protestującymi, że po jej wprowadzeniu taniej dla czytelników nie będzie. Szkoda tylko, że akcja uderza w bardzo emocjonalne tony, co utrudni dyskusję o kształcie ustawy. Wygląda jednak na to, że interesy różnych uczestników rynku są już w tym momencie bardzo rozbieżne i do kompromisu raczej nie dojdzie.



Chcą mnie skłonić, żebym przeczytał już kupione ebooki, zamiast kupować nowości na promocji. :-D
Chcą też odnowienia chomików i innych takich :)
Swoją drogą, ciekaw jestem, jak bardzo w górę poszłyby ceny abonamentów, gdyby nowości były tylko w abonamentach.