
Oto moje pierwsze wrażenia na temat PocketBook InkPad Eo – pierwszego dziesięciocalowego czytnika/tabletu tej firmy z kolorowym e-papierem!
InkPad Eo został zapowiedziany w kwietniu – i tam podałem jego specyfikację, w przedsprzedaży pojawił się w maju, no a teraz jest już wysyłany na bieżąco.
To drugie podejście tej firmy (po InkPad X Pro) do urządzenia z Androidem – mówię „czytnik”, ale sam producent stara się to prostować:
Do czytania, notowania i projektowania – więcej niż prosty czytnik. Pocketbook InkPad Eo to nowoczesny e-notatnik z kolorowym ekranem, rysikiem i wbudowanym aparatem.
W międzyczasie dowiedzieliśmy się, że PocketBook przejął firmę Bigme, specjalizującą się m.in. w e-notatnikach, a w praktyce oznacza to, że InkPad Eo to sprzętowo tak naprawdę modelem Bigme Inknote Color+ Lite ze zmienionym oprogramowaniem.
No i to oprogramowanie może być najciekawsze, bo ten czytnik wydaje się być bardziej podobny do dziesięciocalowych urządzeń Onyxa, niż do starszych czytników PocketBooka.
Pełny test ukaże się w lipcu, a tymczasem parę moich wstępnych uwag, które mogą zresztą być obszerniejsze, niż testy w niektórych serwisach. 😉
Dziękuję firmie PocketBook za przekazanie czytnika do testów. Wszystkie opinie są wyłącznie moje. W artykule są linki afiliacyjne.
Spis treści
Uruchomienie i konfiguracja
Zestaw, który dostajemy z czytnikiem jest dość standardowy.

W pudełku poza króciutką instrukcją mamy rysik, kabel USB-C, a także igłę do wyciągania tacki na kartę SD. Jedynym mniej oczywistym bonusem są zapasowe końcówki do rysika, których poskąpił np. Onyx.
Jeśli chodzi o rysik, jest on wyposażony w dodatkową gumkę z drugiej strony. Sam rysik nie jest niestety mocowany magnetycznie do krawędzi, być może producent zakłada, że powinniśmy zakupić etui, które taki uchwyt posiada.
Przy pierwszym uruchomieniu wybieramy język, łączymy się z siecią, pobieramy też oprogramowanie.
Podobnie jak w Onyxach przy pierwszym uruchomieniu (albo później w ustawieniach) możemy wybrać, jak czytnik będzie reagował na różne gesty.

Ja sobie przykładowo podłączyłem od jeden z gestów wykonywanie zrzuty ekranu, co powinno mi ułatwić testy.
Pierwsze uwagi

Pierwszą od lewej zakładką w menu czytnika są „Przydatne notatki”, co pokazuje jego zastosowanie jako notatnika. Aplikacja do notowania jest dość rozbudowana, choć chyba trochę mniej niż w Onyxie, ma też nieźle działający moduł OCR, w którym można ściągnąć język polski. Moje bazgroły rozpoznał całkiem nieźle.

Jeśli chodzi o boczne menu, jego zawartość można zmienić w ustawieniach, dodając każdą z zainstalowanych aplikacji. Można też zmieniać kolejność skrótów przez przytrzymanie.
Ekran czytnika PocketBook InkPad Eo wydaje mi się bardzo podobny do tych, które już testowałem, np. Onyx Boox Note Air 3 C. Nic dziwnego, bo to jest znana już technologia Kaleido 3 – czyli ostry tekst czarny (300 ppi) i nad nim piksele kolorowe (150 ppi). Podobnie jak w testowanym niedawno PocketBook Era Color kolory są raczej pastelowe i niekoniecznie idealnie oddające np. fotografie.
W przeciwieństwie do Onyxów na ekranie nie ma (chyba) dodatkowej folii poprawiającej tarcie, przez co ekran jest nieco śliski, co jednak w pisaniu nie przeszkadza.
Jeśli chodzi o wgrywanie książek, możemy podłączyć czytnik do komputera i przegrać je do folderu „Books”. Czytnik jest podobnie jak tablety Onyx Boox czy Kindle Scribe widoczny jako urządzenie MTP – tak samo jak np. telefony z Androidem.
Można też się podłączyć do czytnika przez WIFI i przesyłać pliki przy pomocy strony w lokalnej sieci. Podobnie działa to na Onyxach, z tym że gdy przegramy pliki, to jeszcze wybrać trzeba opcję „Importuj lokalnie”, aby w bibliotece się pokazały.
Chyba największym rozczarowaniem będzie to, że na InkPad Eo nie ma usługi Send-To-PocketBook (czyli wysyłania plików mailem), nie ma też wbudowanej synchronizacji przez Dropboxa. W porównaniu do Onyxów nie ma też integracji z innymi chmurami. Aplikacje chmur (Dropbox czy Onedrive) można oczywiście sobie doinstalować.
Sama biblioteka jest zbliżona do tej onyxowej – ot, okładki i nazwy plików, wydaje mi się, że ma mniej funkcji niż starsze PockeBooki – nie da się np. filtrować po formatach, autorach czy tworzyć kolekcji. .
InkPad Eo ma dwie aplikacje do czytania:
- XReader – ta jest bardzo podobna do tej z Onyxa, ma sporo trybów czytania PDF i możliwość podzielenia ekranu. W przypadku epubów nie zauważyłem jednak… możliwości ustawienia innego kroju czcionki. A są marginesy, interlinie itd, tryb dwukolumnowy. Albo coś przegapiłem, albo to jakieś fatalne przeoczenie.
(Uzupełnienie: błąd został poprawiony w aktualizacji 1.3.1, można też dodawać własne fonty) - PocketBook Reader – to jest standardowa androidowa aplikacja tej firmy, w przypadku EPUB ma sporo możliwości (w tym wybór wielu fontów), w przypadku PDF jest raczej podstawowa.
Jeśli chodzi o PDF, nie mam na co narzekać (również rysowanie po nich jest OK). Ale już pliki „czytnikowe” (EPUB/MOBI) wyglądają lepiej… w aplikacji Kindle, która działa bardzo dobrze i uruchamia się dość szybko.

Jak widać – tekst w aplikacji można też podkreślać w różnych kolorach, co jest oczywiście funkcją Kindle.
Ekran możemy podzielić również między różnymi aplikacjami – ot tutaj odpaliłem sobie po jednej stronie Kindle, po drugiej notatnik.

Widzimy tu przy okazji różnicę między rzeczywistym wyglądem kolorów, a tym, które przekazują zrzuty ekranu.
Mówiąc o aplikacjach – na razie zainstalowałem kilka – m.in. Kindle, Wattpad, Legimi, Nexto – wszystko działa. Czytnik ma wbudowane usługi Google i dostęp do sklepu Play.

W przypadku Legimi jest to standardowa androidowa aplikacja i będziemy czytali nasze e-booki bezpośrednio w niej.
Zadania i kalendarz to kolejne wbudowane aplikacje, które podkreślają możliwość korzystania z czytnika jako codziennego narzędzia pracy. Do każdego dnia możemy dodać np. osobną notatkę.

Nie zauważyłem jednak możliwości synchronizacji kalendarza z innymi kontami, a to oznacza, że jeśli z nich korzystamy będziemy musieli zainstalować osobną aplikację, choćby Kalendarz Google, albo Outlooka.
Nie widzę też możliwości zabezpieczenia zawartości czytnika czy to kodem czy hasłem. To może być problemem, jeśli gdzieś go ze sobą zabieramy.
Aplikacja kamery (właściwie to aparatu) pozwala robić zdjęcia, nie tylko tekstu, ale… nie widzę możliwości przetwarzania tego tekstu przez OCR. Można za to na tych zdjęciach dodatkowo notować.
Oprogramowanie InkPad Eo
Odnoszę wrażenie, że twórcy oprogramowania InkPad Eo, starali się je nieco uprościć, aby przy pierwszym kontakcie nie przytłaczało tak jak Onyx.
I na przykład w paru miejscach mamy ustawienia predefiniowane, które mają „zdjąć” z nas ciężar zastanawiania się, jak coś ustawić.
Popatrzmy na podręczny panel ustawień, a w nim regulacja światełka.

Są tu standardowe suwaki jasności i barwy. Są jednak też cztery ustawienia predefiniowane: dzień, noc, sen, inne, pozwalające na szybką zmianę światła w zależności od warunków.
Jeszcze bardziej to widać w „Centrum papieru elektronicznego”, które decyduje o trybach odświeżania ekranu – zupełnie tak jak na Onyksie. Dzięki temu możemy sobie dostosować, jak ekran ma działać w różnych zastosowaniach.

Mamy tu owszem różne tryby: HD, Regal, Szybki, Ekstremalny. Ale też predefiniowane ustawienia: domyślny, czasopisma, komiksy, wideo itd. Dopiero w „niestandardowym” możemy wybierać tryby i przesuwać suwaczkami.
No, ale to uproszczenie nie wyszło wszędzie. Czasami mam wrażenie, że jakieś funkcje zniknęły (patrz: brak wyboru kroju czcionki w EPUB!), a czasami widzę gdzieś jakąś ikonkę i nie mam zielonego pojęcia, co ona robi. Pozostaje rozpoznanie bojem lub lektura instrukcji.
Tak czy inaczej – „krzywa uczenia się” w przypadku InkPada Eo wydaje mi się równie stroma co przy Onyxach.
Jakby potwierdzeniem tego, o czym piszę jest to, że gdy po raz pierwszy wchodzimy w jakieś ustawienia, widzimy krótkie wprowadzenie. Szkoda tylko, że po angielsku.

Część najważniejszych podpowiedzi jest jednak po polsku, np. importowanie książek, które jest dalekie od intuicyjnego.

Również jeśli korzystamy z czytnika, część elementów w menu jest cały czas po angielsku, raz zdarzył mi się nawet napis po rosyjsku, a raz w czymś co wyglądało na niderlandzki.
Tu panel ustawienia fontów w PocketBook Reader i opcja „ignoruj style dokumentu”.

Mam jednak nadzieję, że kolejne aktualizacje oprogramowania (w ciągu zaledwie tygodnia pojawiły się dwie), uzupełnią tłumaczenie.
Podsumowanie (tymczasowe)
Przyznaję się, że obawiałem się uruchomienia PocketBook InkPad Eo, bo spotkałem się z paroma opiniami, że czytnik jest nieużywalny.
Tymczasem pierwsze spotkanie było… znajome, bo bardzo podobnie działają czytniki Onyx Boox, które już kilka razy testowałem. Miałem momentami wrażenie, że po prostu korzystam z Onyxa z jakąś alternatywną wersją oprogramowania. Również wydajność jest na razie podobna do testowanego Note Air 3 C.
Z tego jednak powodu rozumiem użytkowników innych czytników PocketBook, którzy kupili dziesięciocalowca z Androidem, bo to jest zupełnie inny czytnik i inny system. Trzeba się go uczyć od początku.
Pełny test InkPad Eo ukaże się dopiero w lipcu, bo za chwilę mam dwutygodniowy urlop. Dajcie znać w komentarzach, co według Was powinienem dokładniej sprawdzić.



Z rezerwą traktowałem te trącące hejtem komentarze, że ten czytnik jest nieużywalny do czytania. Tak naprawdę widać jest bardziej używalny od standardowego PB. Można korzystać z „chmurki” i synchronizacji Legimi, można korzystać z chmury i synchronizacji Kindle, można lokalnie… itd. Android raczej tu otwiera a nie ogranicza funkcjonalności i możliwości tego urządzenia
Też tak sądzę, zależy po prostu kto czego potrzebuje, bo to tak jak z Onyxami – więcej możliwości oznacza też więcej roboty z opanowaniem.
A potencjalna frustracja wynika z tego, że InkPad Eo to zupełnie inny system, ze starymi PB jest niewiele punktów zbieżnych – no może obsługa PB Cloud w ich aplikacji, która to chmura i tak w Polsce nie jest używana.
Jak już kiedyś pisałem, żałuję, że nie ma następcy InkPad X – czyli lekkiego 10-calowego „tylko” czytnika. No, ale się pewnie nie sprzedawał tak dobrze, jak notatniki. W zasadzie na rynku nie ma 10-calowych czytników, które jednocześnie nie mają rysika i rozbudowanych funkcji notowania, a chyba wszystkie poza RM mają też Androida.
W pełni popieram.
Szukałem czytnika 10″ z dobrym ekranem, bez Androida i nie będącym Kindle.
Używałem chwilę InkPad Eo no i niestety utwierdziłem się że Android nie jest dla mnie.
Nie chcę rozpętać gównoburzy, ale dla kogoś takiego jak ja: czyli tylko czytanie (notowanie i inne aplikacje niepotrzebne) Android to więcej problemów niż zalet. A może to starość i lenistwo :)
Domowo zostaję przy InkPad Color 3, a przenośnie Verse Pro.
Robercie, a czy widziałeś może nowy tablet Huawei MatePad 11,5″ S z matowym ekranem? Patent wygląda na ciekawy, bo jest to matowe szkło, a nie plastik. Podobno doskonały do czytania, niestety większość recenzji na YT pochyla się nad głupotami :D typu gry i filmy, a nie ebooki. Jestem ciekaw, bo cena atrakcyjna, niestety nie wiem jak działa ta autorska aplikacja do ebooków Huaweia, ale wydaje się że może to być jakaś opcja w świecie drogich czytników 10″.
Odpowiem sobie sam :) Nie wytrzymałem i kupiłem, póki jest promocja – parę stówek taniej – mam 14 dni na testowanie :) O ile to typowy android ze swoimi problemami, a Huawei dołożył dodatkowo swoje (ograniczenia oprogramowania Google), to jako czytnik sprawdza się rewelacyjnie ze względu na matowy ekran.
To jest najpiękniejszy ekran jaki widziałem i dla tego ekranu mogę wybaczyć tabletowe ułomności. Odinstalowałem wszystko co się dało, zostało tylko to co potrzebne do czytania.
No i to jest coś pięknego. Ten tablet wygląda jak topowy e-ink bez ghostingu, z pięknym kontrastem, wysoką jakością odwzorowania koloru, dużą jasnością. Systemowy tryb wyświetlania e-książki dodatkowo robi robotę zmieniając kolory i dodając odcień papieru.
Ekran jest z matowego szkła, cytuję „dzięki technologii trawienia szkła w nanoskali, która pozwala wyeliminować 99% interferencji fal świetlnych”. I tym razem to nie jest PRowy bełkot. Wygląda obłędnie, szczególnie w słońcu i tak, o niebo lepiej niż e-ink w Oasis którego sprzedałem parę miesięcy temu wkurzony jego powolnością.
Systemowa aplikacja Książki jest wystarczająco dobra na start. Uboga, ale działa. Trochę gorsza od iBooks w moim iPad Mini – mniej opcji czczionek czy konfiguracji layoutu. Można też pobrać darmową ReadEra (działa natywnie).
Jeśli w kolejnych dniach Huawei nie zacznie mnie atakować reklamami lub restartami, tylko da spokojnie poczytać, to tablet zostawię. Ten ekran zjada na śniadanie kazdy czytnik e-ink. Wiadomo, sam tablet jest ciężki, coś za coś, ale do czytania pdfów, epubów i komiksów rewelacja.
Dzięki, będę musiał się przyjrzeć. Bardzo ciekawe jest to co piszesz – czyli wystarczy robić tablety z matowym ekranem, a część przewag e-inka już nie jest tak istotna :)
nie no, szanuję czytniki eink za to że nie bombardują Cię powiadomieniami, nie męczą konfiguracją, aktualizacjami, reklamami (no, zależy:)).
Lubię to doświadczenie, że otwierasz okładkę i od razu czytasz. Czytnik pamięta Twoje ustawienia czcionek, layoutu. Mnie najbardziej denerwuje powolność einka i ghosting. Do literatury wystarczy, do niusków, pdfów to już trzeba mieć cierpliwość której nie mam.
A jak oczy? Bo moje się bardzo męczą przy zwykłym tablecie (takim zwykłym, zwykłym, a nie z matowym ekranem) i tu widzę przewagę e-inka. Ciekawa jestem jakie masz tutaj spostrzeżenia?
Dla perspektywy – czytanie zacząłem na Palmie m100 ponad 20 lat temu. To było urządzonko z ekranem 3″ i rozdzielczością mniejszą niż najtańsze opaski sportowe. Od tamtej pory czytałem na wszystkich popularnych urządzeniach, przerobiłem pierwsze czytniki e-ink zanim Kindle stało się modne.
Moim zdaniem, producenci chcieliby żeby ludzie wierzyli że czytanie na eink jest zdrowsze. Z moich obserwacji i doświadczenia wynika że nie jest. Czytanie jest tak samo „szkodliwe” dla oczu, niezależnie od tego na czym czytasz. Oczy bolą mnie tak samo przy czytaniu zwykłej papierowej gazety jak i ze świecącego monitora.
Fama że eink jest zdrowszy, imho to czysty PR. To że ekran oświetlają diody (a nie go prześwietlają jak w LCD), nie ma znaczenia dla oka – światło odbite to nadal światło które wpada do oka. Jeśli będzie go za dużo, oczy będą się męczyć. Jeśli za mało, też będą się męczyć (mięśnie oka próbują łapać ostrość na malutkich kształtach).
Czytam latami na tabletach (Samsung, iPad) i oczy męczą się tak samo jak czytałem na Kindle (miałem pierwsze modele, potem Voyage, ostatnio Oasis).
Regularnie przerzucam się między urządzeniami, bo nie ma jednego idealnego. Cenię czytniki eink ale nie za ekran, a za skupienie na doświadczeniu czytania – mnóstwo opcji konfiguracji widoku strony. Tablety za szybkość i wygodę obsługi.
Podsumowując długi wywód, bo straciłem wątek: jak postawisz sobie wazon w odległości 30cm od oczu i będziesz na niego patrzeć skupiając wzrok przez pół godziny, próbując dostrzec nowe kształty, to oczy będą bolały tak samo jak przy czytaniu książki, einka, tabletu, etc.. :D
Ogólna zasada jest taka – oko męczy się jak jest za mało światła – rozróżnianie kształtów literek męczy, oraz jak jest za dużo światła. Czytnik nie ma znaczenia.
Na pocieszenie dodam że na starość oczy psują się tak samo ludziom którzy nie czytali niczego jak i tym co całe życie czytali :D Wystarczy dbać o higienę czytania – zwracać uwagę na ból oczu i pomyśleć co zmienić żeby to zmniejszyć. Czasem oko wysycha bo za mało się mruga, czasem oświetlenie zewnętrzne jest zbyt kontrastowe, czasem podświetlenie za mocne, za słabe, etc..
Zaznaczę jednak że główny czynnik bólu oczu przy czytaniu z ekranu to odbicia światła. Oko fiksuje ostrość na obrazie który odbija się np. w szkle tabletu jeśli ekran jest błyszczący. Z tego powodu sprzedałem tablet Samsunga S tab z rewelacyjnym ekranem OLED – piękny do filmów, beznadziejny do czytania. To od razu można wyczuć – po paru godzinach czytania w świetle dziennym, oczy prawie krwawiły.
I tu wygrywają czytniki eink – nie ze względu na technologię wyświetlania, ale ze względu na matowe wykończenie ekranu – to jest główny powód dlaczego obraz wygląda jak papierowy druk a bonusem jest mniejsze zmęczenie. Na tym polega cały trik poczucia „prozdrowotności” ekranów eink.
Wyświetlacz Huawei MatePad z tym całym „nanostrukturalnym szkłem” to zupełnie inna liga. Gdyby to było takie proste, pewnie wszyscy by to robili, jak na razie słyszałem tylko o nowym Lenovo z takim ekranem, ale czy ma taką samą jakość wykończenia to nie wiem.
https://www.notebookcheck.pl/Recenzja-Lenovo-Tab-P12-Paper-z-matowym-wyswietlaczem-ekranowa-rewolucja-w-klasie-tabletow-ze-sredniej-polki.853122.0.html
Tu dobrze widać porównanie ekranów.
Wiem, że długa wypowiedź, ale niestety nie rozwiązuje mojego problemu :) Moje oczy są bardzo wrażliwe, wymieniałam już monitory do pracy z tego powodu, że były za jasne nawet przy najciemniejszym ustawieniu światła. A latem prowadzę samochód tylko w okularach przeciwsłonecznych, bo inaczej nie mogę. Miałam nawet robione na to badania lekarskie i faktycznie moje oczy są bardziej wrażliwe niż średnia (co począć).
Dlatego moje oczy widzą ogromną różnicę pomiędzy monitorem, tabletem, a czytnikiem czy gazetą. Więc jeżeli Twoje tego nie widzą, to niestety nie będziesz mi w stanie pomóc, ale dziękuję za odpowiedź.
Ja w zamian za te biedne kolory i szare w świetle słonecznym tło wymagające ciągłego podświetlenia wolałem zostawić w kieszeni tysiąc złotych i wybrałem Kindle scribe.
Czyli wybrałeś czytnik z możliwością notatnika, zamiast w pełni wyposażonego tabletu :) Zwracam uwagę, że są tu jeszcze etapy pośrednie bo za ok. 1,9k dostaniemy czarno-białe notatniki Onyxa, w tym niedawno omawiany Go 10: https://swiatczytnikow.pl/onyx-boox-go-nowa-seria-minimalistycznych-czytnikow-7-calowy-z-kolorowym-ekranem-i-10-calowy-bez-oswietlenia/
Wiedz Pan, że czekam na dogłębną recenzję od kwietnia! :)
Mianowicie proszę o user experience z pisania (wiem, że cieniować się nie da), recenzję z security (czy nie strach podłączać Android 11 do sieci), przeglądania gazet z dedykowanych aplikacji, czy można przeglądać pliki .djvu (czyli biblioteki cyfrowe, bo oglądam miliony starych gazet), jak można studiować PDFy i notować jednocześnie, nocne odwrócenie kolorów (czarny ekran, żółte litery), przeglądanie prezentacji PowerPoint, wbudowane słowniki i rozpoznawanie pisma ręcznego z wielu językach (ja czasami robię notatki w 3-4 językach jednocześnie, więc pytanie czy będę musiał przełączać język systemowy żeby przetworzyło pismo ręczne).
Generalnie do tego chciałbym używać urządzenia. Właściwie to wybrałbym Kindle Scribe, gdyby nie zablokowanie prasy i kiepskie operowanie na pdf.
Bardzo dziękuję i pozdrawiam!!
Dziękuję, posprawdzam. Odpowiadając na szybko:
– tryb ciemny ma domyślna aplikacja do czytania epubów (XReader), ta gdzie nie zauważyłem wyboru fontów…
– DJVU czytnik otwiera, ale interfejs trochę inny – brak trybów dopasowania takich jak w PDF (kolumnowy itd.), są za to ustawienia kontrastu, możliwość notowania i podglądu kilkunastu stron naraz
– przy rozpoznawaniu pisma w notatniku można wybrać język (niezależny od systemowego), ale on to robi w całości dla całej strony, więc przy kilku językach na jednej może być chyba problem.
Które dedykowane aplikacje do gazet masz na myśli? Pressreader?
A czy działa na tym czytniku aplikacja do notowania Nebo.
Na moim Galy widzę fonty tylko wtedy, gdy wifi jest podłączone. Taka dziwna cecha tego softu od Bigme.
„co według Was powinienem dokładniej sprawdzić”
Robercie, proszę Cię o opinię. Mam zerowe doświadczenie w czytnikach z androidem. Szukam 10 calowego kolorowego zastępstwa dla Kindle’a, z możliwością robienia notatek (plus proste rysowanie na podstawie figur geometrycznych, co jest możliwe w aplikacji Notes u Samsunga). Druga sprawa to chciałbym zarządzać ebookami za pomocą tagów lub folderów (np. tag/folder „sensacyjne” albo „swiat dysku”).
W którą stronę pójść? Jest to kwestia producenta, czy aplikacji? Czy testowany PocketBook InkPad Eo lub Onyx Note Air 3 C mogą być odpowiednim rozwiązaniem?
Wiem że ciężko odpowiedzieć na te pytania ale proszę o subiektywną odpowiedź na podstawie Twojego doświadczenia.
Co do zarządzania: na to jest bardzo ciężko odpowiedzieć, bo nie ma żadnego systemu czytnikowego, który by ułatwiał obsługę biblioteki, która ma więcej niż np. 100 książek. Tak jakby producenci zakładali, że posiadacz tylu e-booków to jest rzadki przypadek i nie trzeba się nad takim scenariuszem pochylać.
Ja trzymam się Kindle m.in. z tego powodu, że jak tam do chmury wrzuciłem kilka tysięcy e-booków, to nadal mogę je synchronizować na wielu urządzeniach, organizować w kolekcje (również online) i szybko wyszukiwać. Inne czytniki w zasadzie opierają się na organizacji przez foldery (włączając Onyxy/PB z Androidem), niby takie PB (nieandroidowe) mają też kolekcje i obsługę serii, ale nie słyszałem, aby ktoś tego na poważnie używał. Przypuszczam, że mając Calibre i ustawione wszystkie metadane by się dało to zrobić. Tyle, że wymaga to dyscypliny – jak wyślesz książkę prosto z księgarni, to jej danych nie wyedytujesz na czytniku.
Będę niedługo po wielu latach testował nowe Kobo, to jeszcze sprawdzę jak to tam działa, ale nie spodziewam się rewelacji.
PB (nie wiem jak Eo – ale z notatki Roberta wynika, że jest inaczej czyli gorzej w tym zakresie) mają możliwość zarządzania zbiorem książek rozwinięty najlepiej na rynku. Aby jednak to efektywnie wykorzystać to, moim zdaniem, należy korzystać z calibry. Otóż po wprowadzeniu do calibry metadanych książki (cykl, etykiety) będziemy mogli sortować wg tak zapisanych danych po ich wgraniu po kablu do czytnika. I tak, to co w calibrze zapiszemy jako „cykl” w PB będzie jako „serie”, tagi wprowadzone w kolumnie „etykiety” wyświetlą się w PB jako „gatunki” – np. otagowaliśmy książkę jako „historia”, „średniowiecze” to w czytniku znajdziemy w „gatunkach” pod literą „h” jako pozcycja „historia” oraz pod „Ś” jako „średniowiecze” itd. itd.. To daje nam zasadniczo nieograniczone zarzadzanie nawet bardzo dużymi zbiorami książek – łatwo i wydajnie – w mojej ocenie nikt czegoś takiego nie ma na rynku. Oczywiście są pozostałe możliwości sortowania jak: autorzy, foldery, formaty itd., a każde kryterium można jeszcze dodatkowo uporzadkować wg autora, daty dodania, daty otwarcia tytułu (tu są pewne ograniczenia ale nie wadzące w użytkowaniu).
Można również samodzielnie zakładać „kolekcje” na czytniku – podobnie jak w wielu innych czytnikach. Natomiast nie wiem jak to wygląda z punktu użytkowania chmury bo tego nie stosuję.
Generalnie to z mojego punktu widzenia (jako osoby posiadajacej duży zbiór) jest największa zaleta PB.
Na koniec dodam, że jeszcze parę lat temu w systemie PB była bardzo przydatna funkcjonalność, ktora umożliwiała, po wyświetleniu opisu danego ebooka, zobaczyć do jakich innych „gatunków” (czyli jakie inne tagi w calibrze w kolumnie „etykiety”) zostały do danej pozycji przypisane. W ramach „rozwoju” systemu i czynienia go jak najlepiej dostsowanego do potrzeb klienta opcja zniknęła.
Nie wiem czy do końca na temat, wyczerpująco i jasno ale w razie pytań pozostaję do dyspozycji.
A korzystając z okazji uprzejmie proszę Roberta aby w swojej recenzji w miarę możliwości zwrócił uwagę na ten aspekt użytkowania PB Eo! Przyznam bardzo mi na tym zależy! Dziękuję bardzo.
Pozdrawiam
Spora droga zanim sie zainteresuje czytnikami z kolorowym ekranem. Kompletnie nie maja dla mnie sensu kolorowe ekrany ponizej 10 cali. Prase czytam na czesciej na tablecie niz na Oasis, komiksy tylko na ipadzie z aplikacja Panels. Do prasy musialbum miec czytnik w formacie A4. Na remarkable czytanie ebookow to dziwne doswiadczenie delikatnie mowiac. OIDP pliki epub czytnik konwertuje do PDF. Nastepny moj czytnik to bedzie kindle z ekranem > 8 cali.
Na czytio.pl: „Bateria 4000 mhA zapewni Ci tygodnie pracy czytnika bez konieczności ładowania.”
To chcialbym zweryfikowac.
No, tu mam pewne wątpliwości. Chyba że te tygodnie to tydzień. :)
Miło widziany w pełnym teście byłby test klawiatury Bluetooth i USB-OTG pod kątem maszyny do pisania (komentarzy na blogach).
Ekstra jeszcze jak byś był uprzejmy zrobić dokładny test ekranu / informację w jakiej technologii jest zrobiony. Z moich informacji wynika, że jest to Kaleido 3 + Carta 1300 (ale mogę mieć złe informacje…) – więc warstwa B&W powinna być ekstra jakości i chyba nie ma drugiego takiego na rynku.
A skąd masz te informacje o Carta 1300? Będę starał się porównać ekran z Note Air 3C.
Może temat nie dotyczy tego konkretnego czytnika, ale czy są jakieś informacje na temat prac nad nowymi, ulepszonymi kolorowymi wyświetlaczami? Np. kaleido 4 albo gallery 4 (albo 3 plus)? Czy w 2025 roku pojawią się jakieś ulepszenia na tyle znaczące, by poczekać z kupnem czytnika? Czy kindle dołączy do innych firm produkujących czytniki i wyda kolorową wersję paperwhita lub innego modelu? Bigme użyło ekranu gallery 3, który został negatywnie przyjęty z powodu czasu odświeżania i innych problemów, ale teraz, gdy pocketbook przejął bigme, może będą podjęte prace nad usprawnieniem tej technologii od strony softwaru? Myślę, że tego typu artykuł może zaciekawić wiele osób.