Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Nie tylko ceny, czyli inne zmiany, które przynosi Omnibus

Złamany młotek

Dyrektywa Omnibus, która obowiązuje w Polsce od 1 stycznia 2023 wprowadza kilka nowych obowiązków dla sklepów.

Na temat Omnibusa pisałem już tutaj dwukrotnie, jeszcze w styczniu. Skupiłem się na rzeczy najważniejszej, czyli obowiązku podawania najniższej ceny z poprzednich 30 dni przed wprowadzeniem promocji. Najpierw pokazałem jak różnie do tego podeszły księgarnie, a potem o pierwszych interwencjach UOKiK.

Ale ceny to nie jedyne nowe obowiązki, które wynikają z Omnibusa. Pokrótce omówię też inne zmiany, które być może zauważyliście w księgarniach.

Oznaczenie opinii na temat produktów

Firmy mają teraz obowiązek oznaczania opinii na temat produktów, które pochodzą od osób które faktycznie dokonały zakupu. Ma to też na celu walkę z „marketingiem szeptanym” i kupowaniem opinii.

Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym w brzmieniu z 2022 (art. 7 pkt 25-26) mówi konkretnie tak:

Nieuczciwymi praktykami rynkowymi w każdych okolicznościach są następujące praktyki rynkowe wprowadzające w błąd: […]
25) twierdzenie przez przedsiębiorcę, który umożliwia dostęp do opinii konsumentów o produktach, że te opinie zostały zamieszczone przez konsumentów, którzy używali danego produktu lub go nabyli, mimo że przedsiębiorca ten nie podjął uzasadnionych i proporcjonalnych kroków, aby sprawdzić, czy opinie te pochodzą od tych konsumentów;
26) zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania innej osobie nieprawdziwych opinii lub rekomendacji konsumentów albo zniekształcanie opinii lub rekomendacji konsumentów w celu promowania produktów.

Nie wszystkie księgarnie mają dziś w ogóle funkcję publikowania opinii, ale te które mają zwykle zastosowały się do nowych przepisów. Na przykład Ebookpoint tak pokazuje opinie do jednej z książek (Psychologia pieniędzy).

Niektóre są oznaczone jako potwierdzone zakupem, inne nie. Bo zwróćmy uwagę, że ustawa nie wymaga, aby na stronie znajdowały się wyłącznie recenzje napisane przez potwierdzonych klientów – wymaga jedynie ich oznaczenia.

Trochę inaczej podszedł do tego chyba Empik – domyślnie opinie sortowane są od najbardziej wartościowych – i na początku są właśnie te zweryfikowane. Tu „Kasacja”.

Co w przypadku niezweryfikowanych? Tam nie ma żadnego znaczka ani informacji. Ale ustawa nie daje chyba takiego obowiązku.

Wojciech Wawrzak na blogu prakreacja zauważa:

Nowa regulacja nie wprowadza obowiązku weryfikowania autentyczności opinii.

Nie musisz zapewniać, aby publikowane opinie pochodziły od konsumentów, którzy faktycznie używali danego produktu lub go nabyli. Musisz jednak powiedzieć o tym wprost, publikując opinie.

„Opinie nie są weryfikowane pod kątem ich pochodzenia od konsumentów, którzy używali produktu lub go nabyli.”

Wyobrażasz sobie taką adnotację przy opiniach?

Jeśli nie, musisz wdrożyć jakiś system weryfikacji autentyczności opinii i poinformować o jego zasadach osoby, które zapoznają się z opiniami.

Z kolei Olgierd Rudak zastanawiał się, czy po 1 stycznia sprzedawcy odpowiadają w ogóle za opinie wcześniejsze, czy mogą je opublikować. Chyba tak, skoro obowiązku weryfikacji nie ma.

Zajrzałem też na popularny portal lubimyczytac.pl – no i tam… chyba nic się nie zmieniło. LC bezpośrednio książek nie sprzedaje, więc nie może zamieszczać opinii zweryfikowanych, a skoro nie są platformą handlową, to Omnibus w ogóle ich nie dotyczy.

Czy wdrożenie Omnibusa zapobiegnie publikacji „szeptanek”, które były zmorą niekoniecznie w przypadku książek, ale na pewno sprzętu elektronicznego? Bo wiele osób chce się podzielić opinią o książce, ale ile wróci do sklepu RTV/AGD i będzie recenzować pralkę?

Osobiście mam tu wątpliwości – stawka jest zbyt duża, a udowodnienie sklepowi, że ma opinię od „nie-klienta” dość kłopotliwe. Wprawdzie sklepy mają obowiązek publikowania metody weryfikacji klientów i pokazania tego w przypadku postępowania przed UOKiK, ale jak to wyjdzie w praktyce? Poza tym, co z miejscami, które de facto nic nie sprzedają? No i co z opiniami „niezweryfikowanymi”, które można nadal umieszczać?

Produkty cyfrowe i informowanie o rezygnacji

Jeszcze bardziej męczące staje się informowanie o rezygnacji z możliwości zwrotu produktu cyfrowego przed jego pobraniem.

Opisywałem to jeszcze w roku 2014 gdy odpowiednia ustawa wchodziła w życie. Chodzi o to, że zgodnie z tamtą ustawą z produktu cyfrowego, takiego jak e-book czy audiobook możemy zrezygnować np. w ciągu 14 dni tylko jeśli z niego nie skorzystaliśmy.

Stąd te absurdalne checkboxy przy zamówieniach e-booków (np. „oświadczam, że rezygnuję z prawa do odstąpienia od umowy”),  które irytują wiele osób lub wręcz wprowadzają w błąd – sugerując jakieś nieuczciwe praktyki sklepu.

Wymaga tego Ustawa o prawach konsumenta:

Art. 38. Prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do umów: […]

13) o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są zapisane na nośniku materialnym, jeżeli spełnianie świadczenia rozpoczęło się za wyraźną zgodą konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy i po poinformowaniu go przez przedsiębiorcę o utracie prawa odstąpienia od umowy.

Teraz według niektórych interpretacji tę zgodę trzeba wyrazić również gdy pobieramy e-booka. Przynajmniej tak to zrozumiał Ebookpoint. Odpowiednie pytanie pojawia się nawet przy książce darmowej jak Społeczeństwo Królestwa Polskiego wobec patologii społecznych w latach 1864-1914 z Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego.

Pytanie jednak, co w sytuacji gdy ustawiliśmy sobie automatyczną wysyłke na Kindle, PocketBooka czy Dropboxa. Gdyby wszystkie sklepy potraktowały ten wymóg tak, że musimy kliknąć przed pobraniem, to funkcja automatycznej wysyłki byłaby niemożliwa.

Wydaje się jednak, że polskie księgarnie podchodzą do tematu zdroworozsądkowo. Spotkałem się zresztą nieraz z relacjami, że nawet pobraną książkę, gdy okazała się mieć jakieś wady, dawało się zwrócić.

Czytam zresztą ustawę i zastanawiam się jakie są konsekwencje niezarejestrowania tej „wyraźnej zgody konsumenta”. Ano tylko tyle, że miałby nadal możliwość odstąpienia od umowy, nawet gdy produkt pobrał.

Podsumowanie

Komisja Europejska chce dobrze, ustawodawca chce dobrze, ale dobrymi chęciami piekło bywa wybrukowane. Czy Omnibus ochroni nas przed wszechobecną w sieci marketingową „szeptanką”? Mam tu wątpliwości – choć na pewno wyróżnianie opinii „prawdziwych klientów” jest tu krokiem w dobrym kierunku.

Autor zdjęcia: Lorax, CC BY 3.0. W artykule są linki afiliacyjne.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

10 odpowiedzi na „Nie tylko ceny, czyli inne zmiany, które przynosi Omnibus

  1. Tomek pisze:

    To ja mam pytanie a propo zwrótów ebooków. Ostatnio przeczytałem ksiażkę o Megadeth i na końcu był spis przypisów gdzie były też podane ilustracje, wpadłem w małą konsternację bo w całej książce nie zauważyłem ani jednego zdjęcia. Co w takiej sytuacji? Korzystałem z opcji wysyłki na Kindle, może tu, przy konwersji Księgarnia->Amazon->Kindle, coś wycięło obrazki? Czy to jest możliwe? Czy ma prawo taką książkę reklamować w księgarni internetowej?
    Co do opinii o produktach… na naszym „alledrogo”, od paru lat opinie o produktach są łączone z innymi z tej samej kategorii, skutkuje to tym, że np. 10 sprzedawców sprzedaje towar służący do tego samego ale różnych marek i różne modele a serwis „alledrogo” do wszystkich tych produktów doczepia tą samą listę opinii klientów, skutek tego taki, że chcesz coś konkretnego kupić i nie wiesz kto sprzedaje coś dobrej jakości i jest dobrym sprzedawcą a kto sprzedaje chłam i jest nierzetelny bo wszystkie opinie się powtarzają. Jak to się ma do przepisów o publikowaniu opinii? Skoro ja kupiłem coś u danego sprzedawcy i wystawiłem opinię o produkcie to czemu automatycznie ląduje ona u innych sprzedawców sprzedających podobny towar? Przecież to jest totalny wałek i szkodzni nie tylko potencjalnym klientom ale i samym sprzedawcom bo ktoś kupić coś od kogoś i wystawi negatywną opinię bo produkt okaże się być np. podróbką to ta opinia może spowodować, że u żadnego nikt takiego produktu już nie kupi.

    4
    • Grzegorz pisze:

      Są pozycje które nie mają licencji na obrazki w wersji elektronicznej (wydaje mi się, że coś w okolicach dr Dolittle, Muminków lub Kubusia Puchatka) to spotkało.
      Może ze zdjęciami jest podobnie…
      Albo zdjęcia miały po 40MB i ktoś je wyciął (miałem kiedyś ebooka, który miał chyba 200MB, w tym zdjęcie autora miało w okolicach 90MB)…

      0
      • asymon pisze:

        Są pozycje które nie mają licencji na obrazki [..] Może ze zdjęciami jest podobnie…

        No ale to sprzedawca powinien informować o takich „modyfikacjach” na stronie produktu a wydawca umieścić informację w treści książki, gdzieś na początku najlepiej, np. na stronie praw autorskich, albo nawet osobnej.

        Wielki watermark „Zamówienie nr XXX na maila YYY” da się umieścić na początku książki na osobnej stronie, a informacji, że zdjęć nie ma już nie?

        @Tomek 100% zgoda z tym Allegro.

        1
    • Robert Drózd pisze:

      Co do tej książki o Megadeth – przy konwersji obrazki raczej nie giną. Zdarza się, że e-booki publikowane są bez zdjęć, które są w wersji papierowej, ale wtedy wydawca powinien o tym poinformować w opisie.

      Jeśli nie ma takiej informacji, książka może kwalifikować się do reklamacji za niezgodność z opisem, bo jednak zakłada się, że wersja papierowa i elektroniczna zawierają to samo.

      1
    • mjm pisze:

      Odnośnie Allegro – łączone są opinie dotyczące identycznych produktów, a nie podobnych.
      Natomiast sprzedawcy podlegają oddzielnej ocenie.

      2
      • asymon pisze:

        A co szkodzi rodzimemu, czy dalekowschodniemu rekinowi biznesu podpiąć się pod ofertę przedmiotu i wystawić jego podróbkę? Klient napisze w recenzji, że podróbka, a recenzja będzie na stronie oryginalnego przedmiotu. Allegro prowizję skasuje i jest zadowolone.

        W Chinach kupisz dowolny telefon. Dowolny. I o ile nowa Nokia 9500 czy HTC Desire to wiadomo, ale jak jakiś czas temu szukałem „dumbfona” Nokii, to nie jestem w stanie z wystarczająco dużym prawdopodobieństwem określić, co dostanę. Tym bardziej że Nokia „odświeża” swoje telefony i pod nazwą starego, fajnego telefonu może się kryć nowy, plastikowy.

        2
        • mjm pisze:

          „A co szkodzi rodzimemu, czy dalekowschodniemu rekinowi biznesu podpiąć się pod ofertę przedmiotu i wystawić jego podróbkę?”

          Administracja Allegro interweniuje w takiej sytuacji… Żartuję, Allegro ma gdzieś bardzo głęboko takie kwestie.

          „Klient napisze w recenzji, że podróbka, a recenzja będzie na stronie oryginalnego przedmiotu.”

          Dlatego klient informację o podróbce powinien zamieścić w ocenie sprzedawcy, a nie ocenie przedmiotu.

          „Allegro prowizję skasuje i jest zadowolone.”

          Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz – to podstawa zachowania zdrowia psychicznego.

          1
    • aztec pisze:

      Ja kiedyś w Woblinku kupiłem e-book wydany przez Znak o Kabarecie Starszych Panów. W e-booku było wspomniane, że do wydawnictwa dołączona jest płyta CD. Gdy się upomniałem o płytę lub wersje MP3 nagrań, to Woblink przeprosił, bo do e-booka jednak takiego dodatku nie ma i dostałem kupon na zakupy o wartości ww. e-booka.

      2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.