
W niedługim czasie nastąpi wchłonięcie firmy prowadzącej sklep Virtualo przez Empik.
Spółka Virtualo opublikowała niedawno oświadczenie, w którym poinformowało, że w dniu 28 listopada 2025 zostanie przejęta przez Empik S.A.
Empik przejmie wszystkie umowy i zobowiązania Virtualo. Jak więc wynika tego oświadczenia, oraz komunikatu w serwisie Rynek Książki, połączenie ma charakter formalny i nie wpływa na działanie firmy. Bo jak wiadomo, Virtualo od dawna należy do grupy kapitałowej Empiku.
Jeśli wejdziemy na stronę Virtualo, to widzimy też komunikat na samej górze, który mówi mniej więcej to samo. Zmienia się się regulamin księgarni, tak samo doładowania punktów. Sama księgarnia Virtualo będzie działać nadal na tych samych zasadach – choć oczywiście niewykluczone, że w przyszłości Empik zechce też ją połączyć ze swoim głównym sklepem. Ale wtedy raczej o tym poinformują.
Przypuszczam, że jako klienci dostaniemy jeszcze na ten temat informację; przy poprzedniej zmianie regulaminu w lipcu 2024 rozsyłali mailing. Natomiast nie ma tutaj powodu do paniki, ani nerwowych ruchów, księgarnia nie zniknie.
Oczywiście to, co pisałem ostatnio po zamknięciu księgarni Vivelo pozostaje w mocy. Nawet jeśli kupujemy e-booki czy audiobooki „na zapas”, to pliki zawsze warto ściągnąć od razu po zakupie.
W artykule są linki afiliacyjne.



Lubiłem i nadal lubię czytniki, natomiast ja przechodzę na kupno książek papierowych.
Dotychczas kupowałem 100% książek w e-booku, natomiast czuję, że potrzebuję świeżego spojrzenia na czytanie literatury – może jakiegoś bodźca. Wszędzie tylko pliki, kable USB, pobieranie, archiwizowanie, to działa, tamto nie działa, tu Legimi, tam promocje, tego nie wgram – bo jeszcze nie obsługuje (Legimi na Kindle), tego nie zainstaluje. Dość.
Chyba potrzebuję od tego odpocząć. Niech analogowy papier będzie odpoczynkiem od świata cyfrowego. Tak zrobiłem z muzyką (winyle) i jestem zadowolony.
Ah, no i ceny… za często widzę ceny zbliżone między papierem, a plikiem. No sorry, ale tu nie dość, że dostaję coś fizycznego, to jeszcze mogę to odsprzedać.
Pozdrawiam!
Decyzja racjonalna a czy dobra w twoim przypadku? Czas pokaże.
Wszystko ma swoje zady i walety ;-)
Masz bardzo dużo racji, ale pomijasz jeden aspekt – dla mnie akurat bardzo ważny. Książki papierowe zajmują mnóstwo miejsca. O tym, że trzeba je odkurzać, nie wspomnę. :)
Tak, to prawda. Sprawiłem sobie już specjalny regał, bo nawet nie posiadałem dotychczas.
Idea jest taka, aby trzymać na nim aktualnie czytane książki, a cała reszta do ogromnego zamykanego pudła, schowanego zresztą.
Co z tego wyjdzie, to nie wiem. Zawsze gdzieś idzie je upchać.
Te, do których się nie wraca to na Vint*** i niech lecą.
Z ksiazkami tak nie zrobie ale tak samo postapilem z muzyka – dla.mnie CD. I filmami. Gromadze cala biblioteke ulubionych w formacie DVD i Blueray. Wkladam w specjalne koszulki i segregatory. Te wszystkie streamingi przeobrazily sie w internetowe wersje kablowek z reklamami. Nie wiesz co gdzie i kiedy bedzie wiec masz kilka abonamentow i wydajesz hajs na standby.
Ja też generalnie staram się na CD/DVD – to czego mi bardzo brakuje to odpowiednik ebokków. Kupuje film i mam .iso do ściągnięcia.
Streamingi … ech.
„to czego mi bardzo brakuje to odpowiednik ebokków”
A to nie można mieć MP3? :)
Ja wciąż kupuję płyty CD, ale to czego chcę słuchać np. na komputerze, to ripuję do mp3.
Swego czasu Empik miał całkiem sporo płyt w mp3 w niezłej cenie, ale już nie mają. Jest jeszcze Bandcamp i inni. No, ale jak kupię CD, to nie zajmują na szczęście tyle miejsca co książki.
Zripować można.
Tylko chodzi o to, że albo można zamówić fizyczny egzemplarz, albo zostaje streaming.
A nie można dostać pliku od razu. Mi płyta niepotrzebna.
Moja ulubiona historia o VOD z ostatnich czasów to ta z „Przekrętem” Guya Ritchie na Prime Video. Zaczęliśmy z żoną oglądać, fajny film, polecam, ale ona, jak to ona, przysnęła w połowie. Kiedy chcieliśmy dokończyć z tydzień później, okazało się, że film przeszedł do płatnego katalogu Prime i jeśli chcemy dokończyć, to musimy zapłacić Bezosowi dyszkę…
Kurczę, nawet pasek postępu na miniaturce filmu pokazuje, gdzie przerwaliśmy oglądanie XD
Z drugiej strony z płytami jest tak, że myślałem że mam go na DVD, ale jednak nie znalazłem. Poszukam jeszcze, ale to trudniejsze niż Ctrl+F.
Been there, done that (a tutaj wchodzę, bo czasem można wyłapać informacje o nowościach, coś jak odwiedzanie katedry).
Czytniki miałem od 2012 do 2023 i najbardziej tęsknię za starym Legimi, w którym przeczytałem mam kilkaset książek.
Obecnie działam tak:
1. Mam stos(y) nieprzeczytanych książek w papierze, które sukcesywnie kończę.
2. Nowointeresujące mnie pozycje kupuje w papierze, ale zawszę się zastanawiam, czy mam na nie na pewno ochotę. To obniża liczbę zakupów o jakieś 50-60% w porownaniu z ebookami.
3. Mam regały papierowych książek, które przeczytałem, porzuciłem lub wiem, że jednak nie przeczytam. Mam plan na rok-dwa, aby część oddać do biblioteki.
TL;DR czerpię o wiele większą przyjemność z czytania.
Ach, no nie, żadnego papieru, w miarę możliwości. Już i tak, te pozycje, które kocham zajmują za dużo miejsca. Książki papierowe są niewygodne, a im grubsze tym bardziej niewygodne, w porównaniu z kindlem, no i nawet normalny druk jest już problemem w czytaniu bez okularów, a tak lubię najbardziej, o tych paperbackach Christie z literkami, z którymi moje okulary sobie nie radzą, to już nawet nie wspomnę. No i last but not least w końcu nie muszę zabierać ze sobą stosów książek, żeby mieć wybór i żeby mieć co czytać, jak skończę którąś.
Ja wciąż kupuję papier wtedy kiedy muszę albo kiedy widze korzyści z papierowego wydania: https://swiatczytnikow.pl/kiedy-wciaz-wybieram-papier/
Choć w ostatnich latach po zmianie mieszkania miałem chwilowo okres słabości, gdy kupowałem papier, choć nie musiałem. No i skończyło się jak przewidywałem – już znowu nie ma miejsc na książki. Powinienem się zebrać, coś pooddawać, coś wystawić, coś wyrzucić, ale nie mam czasu. Jak kupię e-booka, zaśmieca mi dysk, nawet czasami w paru kopiach. Jak kupię papier, to mam z nim kłopot do końca jego dni (lub moich).