
Co jakiś czas wychodzą nowe przekłady biblijne w wersji na czytniki – no i ten jest wyjątkowy.
Biblia. Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza. Przekład dosłowny to specjalistyczne wydanie Starego i Nowego Testamentu, przygotowane przez Ewangeliczny Instytut Biblijny oraz wydawnictwo Logos Media.
Przekład dosłowny, wraz z wcześniej wydanym przekładem literackim (również dostępny w formie e-booka), tworzy unikalny „dwuprzekład”. Z jednej strony jest on wykorzystywany w wydaniach Pisma Świętego przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, z drugiej – w procesie kształcenia w zakresie translatoryki biblijnej. Przekład dosłowny, będący unikalną pozycją na polskim rynku wydawnictw biblijnych, zawiera 20.006 przypisów (15.549 w Starym i 4.456 w Nowym Przymierzu) o zróżnicowanym charakterze: językoznawczym, literaturoznawczym, historycznym, geograficznym, kulturowym oraz egzegetycznym, umożliwiających Czytelnikom szersze spojrzenie na dzieje tekstu biblijnego i jego znaczenie. Wydanie elektroniczne wyróżnia się wygodną i intuicyjną nawigacją, a wszystkie przypisy mają formę aktywnych linków, co czyni z e-booka wyjątkowe narzędzie do studiowania Słowa Bożego.
Linkuję powyżej do porównywarki, gdyż e-book w formacie EPUB pojawił się już w kilku księgarniach.
Już wcześniej Ewangeliczny Instytut Biblijny przygotował przekład literacki, który jest do kupienia w formie e-booka i który omawiałem jeszcze w 2016 roku. Jest też tańsze wydanie wyłącznie Nowego Testamentu.
Przekład dosłowny i wersja na czytniki
Czym właściwie jest przekład dosłowny? Zacytujmy wstęp.
Przekład dosłowny w odniesieniu do niniejszej publikacji należy rozumieć jako dzieło wyrażające troskę o to, by tam, gdzie to możliwe, jedno słowo w języku źródłowym tłumaczyć jednym słowem w języku polskim, przy zachowaniu odpowiedniości części mowy oraz uwzględnieniu zasad składni.
[…]
Przy rozważaniach nad dosłownością i literackością może pojawić się pytanie o wierność przekładu, to znaczy: który z przekładów jest wierniejszy, dosłowny czy literacki? Odpowiedź na to pytanie zależy od przedmiotu wierności. Jeśli za przedmiot wierności uznać na przykład zachowanie odpowiedniości w sferze części mowy, to przekład dosłowny wypadnie jako wierniejszy. Ale jeśli przedmiotem wierności uczynić odpowiedniość znaczenia formułowanych w obu językach myśli, odpowiedniość reakcji na takie ich sformułowanie lub odpowiedniość w odniesieniu do ich idiomatyczności, to wierniejszym może okazać się odpowiednio przekład literacki, dynamiczny lub idiomatyczny. Właśnie dlatego ten, komu zależy na dogłębnym zrozumieniu Pisma Świętego, a nie jest w stanie uczyć się języków biblijnych, powinien korzystać ze wszystkich przekładów, mając na uwadze swoistość każdego z nich.
Zatem przekład dosłowny nie jest „lepszy” od innych. W przypadku regularnej lektury może być nawet trudniejszy. Ma on jednak służyć jako pewne narzędzie lub podstawa głębszej analizy. Jak radzą autorzy przekładu we wstępie:
Lekturę przekładu dosłownego można rozpocząć w dowolny sposób, na przykład: (a) możemy zaglądać do przekładu dosłownego, gdy zastanowi nas coś przy lekturze przekładu literackiego lub przy lekturze jakiegokolwiek innego przekładu czy publikacji. Innymi słowy, możemy odwoływać się do przekładu dosłownego niczym do słownika lub przewodnika. (b) Możemy czytać przekład dosłowny w sposób systematyczny, księga po księdze, rozdział po rozdziale; w takim przypadku uważniejsza lektura całości może nam zająć od trzech do pięciu lat.
Zobaczmy, jak wygląda na czytniku (Kindle) początek Księgi Rodzaju.

Jak widać, pierwszy rozdział Księgi Rodzaju jest wręcz naszpikowany przypisami. Są one bardzo szczegółowe, wyjaśniają poszczególne słowa i frazy, pokazują też różne warianty tekstowe – czyli różnice między rękopisami.
Tu 15 przypisów do pierwszych 10 wersetów.


Dla znających języki oryginalne, są podane przykłady po grecku i hebrajsku, ale ich znajomość nie jest obowiązkowa.
Gdy porównuję przekład dosłowny i literacki, to największe różnice widać w Starym Testamencie, gdzie przekłady literackie nieraz „wygładzają” chropowatość hebrajskiego oryginału, albo wręcz ukrywają jego niezrozumiałość – bo np. w psalmach czy księgach prorockich znajdują się fragmenty, których tłumaczenie jest niepewne.
O ile Księga Rodzaju była w miarę zrozumiała, „dosłowność” Księgi Sofoniasza oznacza dość trudną lekturę.

Z kolei przy lekturze Nowego Testamentu różnice w przekładach nie są aż tak wielkie – tu np. przykład z Ewangelii Łukasza, w zasadzie czyta się to płynnie.

Również przypisów jest nieco mniej, są też krótsze.

Zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie cel przypisów wydaje się jasny – przybliżenie pierwotnego znaczenia tekstu.
Wydanie na czytniki jest łatwe w poruszaniu się – mamy w spisie treści księgi, na początku księgi linki do rozdziałów. W przeciwieństwie np. do Biblii Ekumenicznej, nie są podlinkowane poszczególne wersety.
Poza Kindle przetestowałem też wydanie na PocketBook Era Color i Kobo Libra Colour.
Na PocketBooku pierwsze otwarcie ksiażki trwa kilkadziesiąt sekund, również przejście do przypisów zajmuje czasami kilka sekund, tekst jest jednak wyświetlany poprawnie, również w przypisach.

W przypadku Kobo mam gorszą informację – o ile e-book otwiera się szybko i tekst biblijny wyświetla prawidłowo, czytnik nie dał sobie rady z wyświetlaniem czcionki hebrajskiej w przypisach.

Ponieważ język hebrajski jest pisany od prawej do lewej, widać też, że Kobo próbuje również tekst polski wyświetlić od prawej…
Tak więc niestety nie każdy czytnik poradzi sobie z tak skomplikowanym e-bookiem.
Darmowy fragment
Warto zauważyć, że w księgarniach (np. w Ebookpoint) jest dostępny do pobrania darmowy fragment i jest on całkiem spory – zawiera 20 rozdziałów Księgi Rodzaju, łącznie z przypisami.
Jeśli więc mamy obawy, czy na naszym czytniku to wydanie zadziała, można przetestować ten fragment.
Promocja w Ebookpoint
Obecnie, do 29 października trwa promocja w Ebookpoint, e-booka kupimy o 30% taniej.
Podsumowanie
Jak wspomniałem wcześniej, Przekład dosłowny nie jest wydaniem „dla każdego”, ale osobom zainteresowanym Biblią może w dużym stopniu ułatwić dostęp do tekstu biblijnego, nawet jeśli nie znamy języków oryginalnych.
Jak poinformował mnie wydawca, praca nad wydaniem elektronicznym trwała wiele lat, przygotowanie choćby 20 tysięcy przypisów to ogromny wysiłek. W papierze publikacja składa się z 1850 stron.
Mam nadzieję, że ta praca przez wielu czytelników Biblii zostanie doceniona, a w ten przekład wiele osób się zaopatrzy.
Dziękuję wydawcy za przekazanie egzemplarza, w artykule są linki afiliacyjne.




Wspaniała wiadomość!
SNPD to mój ulubiony przekład!
„Tak bowiem Bóg UKOCHAŁ świat, że Syna Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (Jana 3:16).
Jak rozumiem, tylko Kindle wyświetla wszystko poprawnie i płynnie, a PocketBook każe czekać przy każdej akcji po kilka(naście/dziesiąt) sekund, natomiast Kobo nie posiada odpowiednich czcionek. No i jak tu uważać, że Kindle ma choćby w przybliżeniu równorzędną konkurencję?
kto to jeszcze czyta te bajki/horoskopy w dzisiejszych czasach
No ja czytam :) Cieszę się, że mogłem pomóc ;-)
Ja też czytam :) Dzięki, Robercie, ze tę informację. Kupione!
Bajki i horoskopy czytają pewnie wróżki. W temacie biblijnym niekoniecznie wypowiadają się z sensem.
I po co ta złośliwość
„kto to jeszcze czyta te bajki/horoskopy w dzisiejszych czasach”
Hehe, dobre!
Otóż m.in. po to, by chwycić o co chodzi w 'Poszukiwaczach zaginionej Arki’ lub skąd się wziął okrzyk przejętego do głębi delikwenta: „O rany boskie!!”
A poważnie: bajki nie bajki, ale ta księga to przecież prawdopodobnie najważniejszy fundament cywilizacji 'zachodniej’. Jak chcesz zrozumieć cokolwiek z literatury, malarstwa, muzyki, filmu, architektury(!) i w końcu – ludzkiego zachowania??
Miałem usunąć jako trolling, ale odpowiem, bo i na fejsie jak widzę pojawiło się parę osób striggerowanych przez temat „religijny”.
Nawet jeśli z religią nie mamy nic wspólnego, to Biblia jest jedną z najważniejszych ksiąg cywilizacji zachodniej, a takie wydanie jest przydatne wszystkim, którzy zajmują się badaniem Biblii, niezależnie od intencji.
Czytam i ja. Kupione
dosłownie zniekształcone ;)
ech ludzi serio myślą, że to cos jest warte zajmowania się?
sprawdz sobie np. powtórzenia czyli …. czyli stopień wyższy, albo zakrył sobie nogi i co ci mowi przekład dosłowny? poszedł do kibla itd.
reasumując, nie warto
Tak, ludzie serio myślą, że to cos jest warte zajmowania się (ja, na przykład, jestem jednych z tych ludzi).
Dobrego dnia!
chyba nie rozumiesz co autor napisał. chodzi o zawartość i jakość tłumaczenia.
A własciwie jej brak. Nie zrozumiesz wielu związków wyrazowych jeśli ktoś przetłumaczy słowo w słowo, a tu jeszcze zamiast tłumaczyć słowo w slowo sa zmiany. Dostaniesz sieczkę w losowych miejscach przetłumaczoną.
To zły przekład. Nikt nie neguje czytania biblii ale tego konkretnego badziewia
Nie śpiesz się tak z konkluzjami, Atanazy :)
Zarówno czytanie Biblii, jak i tego konkretnego przekładu, ma dla mnie sens (choć dla Ciebie nie musi).
„Nie zrozumiesz wielu związków wyrazowych jeśli ktoś przetłumaczy słowo w słowo (…)” – zgadza się.
Chociaż nie do końca :)
Dlaczego nie do końca?
Dobrym przykładem jest właśnie przykład podany przez „kołtuna” powyżej, cyt. „zakrył sobie nogi i co ci mówi przekład dosłowny? poszedł do kibla itd”.
Jak rozumiem chodzi o 1 Sm 24:3 (24:4):
„I przybył do owczych zagród przy drodze, gdzie była jaskinia. Wszedł do niej Saul, by zakryć sobie nogi. Dawid zaś i jego ludzie siedzieli w głębi jaskini.” (UBG)
„I przybył Saul do pewnych zagród owczych przy drodze. Była tam jaskinia, do której wszedł, by okryć swoje nogi, Dawid zaś znajdował się wraz ze swymi ludźmi w głębi jaskini.” (BT)
„Po drodze doszedł do owczych zagród, gdzie znajdowała się pewna jaskinia. Saul wszedł tam za potrzebą, a Dawid i jego ludzie siedzieli w głębi jaskini.” (SNPD)
SNPD mówi mi więc wprost, po co Saul wszedł do jaskini.
UBG i BT nadają tekstowi literackość (być może uznając, że nie można tak wprost pisać o potrzebach fizjologicznych, bo to nie wypada), ale przez to zakrywają dosłowny, prosty przekaz: Saul wszedł do jaskini w takim celu, w jakim „kołtun”, Ty i ja chodzimy do toalety.
(Przypis w BT zresztą odsyła mnie do przypisu dot. Sdz 3:24, a tam czytamy, że „okryć sobie nogi” to „wschodni eufemizm oznaczający spełnienie potrzeb fizjologicznych”).
I ja właśnie dlatego czytam SNPD, żeby widzieć tą dosłowność.
Wspaniałości z nieba życzę!
Kącik kulinarny
Przepis na epub-a działającego z Kobo
Składniki:
– aplikacja Sigil https://sigil-ebook.com/sigil/download/
– plugin ePub3-itizer https://github.com/kevinhendricks/ePub3-itizer/tree/master/plugin
– oryginalny epub
– hebrajska czcionka np. z http://freefonts.co.il/
– czytnik Kobo
Przepis:
Aby przygotować w pełni działający plik epub z naszym ulubionym Kobo należy w pierwszym kroku zainstalować edytor epub Sigil. Instalator można pobrać ze strony https://sigil-ebook.com/sigil/download/
Jeśli używasz Linuksa, to Sigila poszukaj w repozytorium swojej dystrybucji.
W kolejnym kroku należy do Sigila dodać plugin ePub3-itizer pobrany ze strony https://github.com/kevinhendricks/ePub3-itizer/tree/master/plugin (na końcu listy znajdziesz plik zip z najnowszą wersją).
Aby go dodać w aplikacji Sigil, z menu Wtyczki wybieramy Zarządzanie wtyczkami – Dodaj wtyczkę i wskazujemy plik zip z pluginem ePub3-itizer.
W przypadku Linuksa należy wskazać ścieżkę do programu interpretera w polu Python 3.4 widocznego powyżej listy wtyczek. Najprościej można to zrobić przez kliknięcie przycisku Auto.
W tak przygotowanym piekarniku Sigil ;) otwieramy nasz plik epub i z menu Wtyczki wybieramy Wyjściowe -> ePub3-itizer.
Po czym wyskoczy nam okno, w którym będziemy mieli podgląd na proces wypieku, a po chwili pojawi się okienko z możliwością zapisania gotowego pliku.
W tak wypieczonym pliku zmieniamy rozszerzenie z .epub na .kepub (prawda, że brzmi apetycznie?) i gotowe.
Na koniec należy przyprawić odrobinę nasz Kobo. W tym celu, w pamięci urządzenia tworzymy katalog fonts i wrzucamy tam dowolną hebrajską czcionkę pobraną np. ze strony http://freefonts.co.il/
Tu już jest pełna dowolność, można wybrać czcionkę według własnego gustu, byleby pliki miały rozszerzenie .otf lub .ttf.
Na tak przygotowanym czytniku podajemy nasz plik .kepub.
Teraz wystarczy po otwarciu kepub-a, w menu wyboru czcionki, w pozycji Dodatkowa wskazać hebrajską czcionkę by móc w pełni delektować się naszym ebookiem.
Smacznej lektury! :)
Alternatywnie można skorzystać z wtyczki KoboTouchExtended dostępnej z poziomu aplikacji Calibre (Ustawienia – Zaawansowane -Wtyczki – Pobierz nowe wtyczki). Po jej zainstalowaniu Calibre będzie przy wysyłaniu epub-ów na Kobo konwertował je do formatu kepub.
Plik tak utworzony ma większy rozmiar od poprzedniego.
Nadal należy dodać hebrajską czcionkę na czytnik.
Calibre bleee… Sygil smaczny.
Dzięki! Tak myślałem, że to da się zrobić (myślałem czy zwykła konwersja do kepuba nie wystarczy), szkoda że trzeba dodatkowo osadzać hebrajski font, przecież fonty w unicode powinny mieć skrypty hebrajskie i greckie.
Sprawdziłem i u mnie na Kobo żadna ze standardowych czcionek nie obsługuje hebrajskiego alfabetu. A te czcionki, które są osadzone w pliku epub, są uszkodzone. Gdy je usunąłem i dodałem na nowo, to tekst hebrajski jest wyświetlany prawidłowo, pozostaje jedynie do naprawy właściwa kolejność wyświetlania tekstu. To już trzeba zdefiniować w arkuszach styli CSS. Przypuszczam, że konwersja do epub 3.0 / kepub z automatu naprawia te błędy w CSS-ach.
Generalnie problem nie leży po stronie Kobo, a raczej wadliwego pliku epub.
Myślę, że gdy wydawca naprawi te błędy, to bez żadnych zabiegów ten epub będzie wyświetlany prawidłowo również na Kobo.
Niemniej i tak warto konwertować do formatu kepub ze względu na dużo lepszą obsługę przypisów.
Można dodać hebrajskie glify zarówno dla czcionki Nikiel, jak i Rakuten Sans i Serif. Są na stronie do pobrania.
Ogólnie Kobo to w miarę fajny sprzęt, ale oprogramowanie jakbym miał doprowadzić do stanu dobrego, to musiałby „porzeźbić” dużo głębiej niż w Kindle (tam w sumie tylko polska klawiatura i sensowne marginesy z takich koniecznych usprawnień).
A możesz opisać jak podmienić standardowe czcionki w Kobo?
Generalnie z Kobo jestem zadowolony. Posiadam starszy model Aura HD, który wciąż dostaje aktualizacje i sprawdza się całkiem nieźle.
Nie trzeba podmieniać. Wystarczy dodać własne: https://swiatczytnikow.pl/przeglad-ustawien-kobo-co-mozna-zmienic-i-jak-poprawic-korzystanie-z-czytnika/
Jak dodać własne to wiem, ale jeśli byłaby możliwość podmienić standardowe czcionki na lepsze odpowiedniki, to wolałbym takie rozwiązanie.
Czcionki są w katalogu /usr/local/Trolltech/QtEmbedded-4.6.2-arm/lib/fonts/
Wystarczy tam podmienić. Oczywiście potrzebne uprawnienia roota, ale bez tego nie wyobrażam sobie korzystania z jakiegokolwiek czytnika.
Zapoznaj się też z tym: https://superuser.com/questions/1512940/kobo-reader-how-to-open-the-root-folder
Dzień dobry! Dziękujemy za informację o problemie z czcionkami hebrajskimi występującym na czytnikach Kobo. Czcionki zostały już ponownie zaimportowane a nowa wersja e-booka (1.1) trafiła do dystrybutorów (numer wersji pliku można znaleźć na stronie redakcjyjnej). Mamy nadzieję, że użytkownicy czytników Kobo nie napotkają już żadnych przeszkód – ani tych technicznych, ani innych – w spokojnym studiowaniu Biblii :-) Jeszcze raz dziękujemy za informację oraz cierpliwiość!
@Athame zalogowałem się po ssh na root-a i fajnie, ale czcionek o których mówiłeś, że są do pobrania na stronie, nigdzie nie znalazłem.
Na Inkbook Focus wyświetla bez problemu.
Wszystko cacy, ale brakuje najważniejszej informacji o JAKIEJ WERSJI SPND tu jest mowa? Było kilka wydań które się mocno różnią. Najnowsza wersja SNPD w PDF na dzień dzisiejszy to wersja 6. Wersje na czytniki nie są opisane, to kupowanie kota w worku.
Bazą dla wydania e-bookowego była wersja czwarta, ale w trakcie prac naniesiono już wiele poprawek odpowiadających najnowszej wersji tekstu.
Bazą dla wydania e-bookowego była wersja czwarta, ale w trakcie prac naniesiono już wiele poprawek odpowiadających najnowszej wersji tekstu.