Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Zakaz smartfonów w szkołach raczej nie obejmie czytników (choć trochę zależy od interpretacji)

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Parę dni temu pisałem o projekcie zakazu telefonów komórkowych w szkołach podstawowych. Obawiałem się, że dotknie też czytniki. 

Teraz wiemy już coś więcej, albowiem na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt o zmianie ustawy Prawo oświatowe. Możemy pobrać projekt, uzasadnienie i skutki regulacji.

Najważniejszy jest dodany nowy artykuł:

Art. 98a. 1. W szkołach podstawowych dla dzieci i młodzieży oraz szkołach artystycznych realizujących kształcenie ogólne w zakresie szkoły podstawowej jest zakazane korzystanie przez uczniów z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub dźwięku podczas pobytu na terenie szkoły. Warunki wnoszenia telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub dźwięku na teren tej szkoły określa jej statut.

Pogrubiłem definicję, która kilka razy powtarza się w ustawie. Widać, że twórcy projektu włożyli pewien wysiłek, aby wyłączyć z używania w szkole te najbardziej problematyczne kategorie urządzeń.

Czym jest telefon komórkowy to mniej więcej wiadomo.

Czym jest to urządzenie elektroniczne umożliwiające porozumiewanie się na odległość? Wydaje mi się, że chodzi po prostu o wszystkie urządzenia z wbudowanym internetem, czyli pewnie tablety. Tak samo urządzenia rejestrujące obraz/dźwięk – ma to pewnie zapobiec rzekomo częstym nagraniom z lekcji, które potem lądują na Tiktoku.

Pytanie podstawowe – co z czytnikami? Telefonami one nie są. Ale co z tym porozumiewaniem się na odległość? Teoretycznie prawie każdy czytnik na przeglądarkę internetową i da się go podłączyć do WIFI (jeśli jest dostępne w szkole), po czym „komunikować”, jakkolwiek utrudnione by to nie było. Ale ewidentnie to nie są urządzenia przeznaczone właśnie do tego. Możliwe więc, że czytniki – szczególnie te proste – będzie można nadal zabierać bezpiecznie do szkoły, choć dużo zależy od interpretacji.

Gorzej z tabletami z e-papierem i np. systemem Android, bo na tych ewidentnie komunikować się da, niektóre mają też aparaty i mikrofony. Liczę tu jednak na rozsądek szkół, które po literalną interpretację ustawy sięgną tylko wtedy, gdy okaże się, że zamiast czytania i notowania uczeń jednak zechce robić na nich coś więcej.

Jeśli ustawa przejdzie przez cały proces legislacyjny i podpisze ją prezydent, wejdzie w życie już 1 września 2026.

Źródło ilustracji: Gemini

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

25 odpowiedzi na „Zakaz smartfonów w szkołach raczej nie obejmie czytników (choć trochę zależy od interpretacji)

  1. _ pisze:

    Dzieci w szkole niech czytają jak najwięcej, ale niech wciąż pierwszym wyborem będą książki analogowe – papierowe. Czytnik to nie telefon, ale jednak ekran z (dzisiaj) wieloma funkcjonalnościami tabletowymi.

    Poza tym większość szkół posiada biblioteki i naturalnie to właśnie z tych bibliotek pożycza się książki pełniące rolę lektur szkolnych. To duży plus książek papierowych. Niestety wypożyczalni plików jeszcze nie stworzono.

    3
    • Europejski system wypożyczeń książek na e-Book'i pisze:

      Były, przypomnę zabawę niektórych polskich bibliotek (np. Wrocław) z Niemieckim systemem wypożyczeń książek dla urządzeń/ekosystemu Tolino (na urządzeniach Kobo, ale bez ich Linux’a, tylko z Android + skórka + powiązanie z preferowaną siecią księgarń*). Wszystkie w Polsce wycofały się, choć kolejne kraje przystępują do 'systemu’ darmowych wypożyczeń (Holandia/Włochy). Wilk syty i owca cała. U nas komercja: przehandlowano/porzucono to to za miesięczne vouchery do Empik Go i innych płatnych serwisów, uznając, że nie mamy prawa do wypożyczeń na własne urządzenia (które przy okazji pilnowały terminów zwrotów ;-)).
      * – 'dzięki’ upadłości jednej z małych sieci księgarń niemieckojęzycznych, aktualnie całkowicie nowe, kolorowe Kobo Libra Colour na Android można kupić już za ok. 500 zł brutto, warto skorzystać, bo ile ww. Kobo …i kolorowe alternatywy kosztują, każdy kto chce, sam doskonale wie ;-)

      0
      • szybkilester pisze:

        A mógłbyś nieco uściślić swoją wypowiedź? Gdzie szukać tego czytnika w supercenie?

        0
      • Robert Drózd pisze:

        Kobo Libra Colour (również niemiecka wersja Tolino) nie ma Androida bez poważnych modyfikacji.

        Możesz coś o tym systemie napisać?

        0
      • Odp. na ww. wpisy pisze:

        Dobrze, oczywiście. Skorzystaj z poleceń Gemini/Copilot/Claude/Perplexity/co lubisz… poproś o wyszukanie najlepszych ofert w UE wraz z linkami (Gemini potrafi się buntować przy tej okazji). Teraz, w Polsce, w tym momencie, jak to piszę, widzę na Allegro nowe sztuki za 599 (zakup potwierdzony kilku sztuk u znajomych z firmy). Sam kupiłem przez Morele (posiadali też przez chwilę odpowiednik Kobo Clara Colour, czyli Tolino Shine Color, za 250 zł. brutto …i to rekord niskiej ceny, jaki zauważyłem dla dostępnych ofert sprzedaży. Uczciwie przyznam, że nie zdążyłem :-( Skąd ta cena? Otóż jedna z sieci niemieckich, tj. Meine BUCHhanlung (myBookShop) zbankrutowała i to to. Nie zarejestrujesz jej w tym sklepie.

        Mnie nie przeszkadza to w niczym. Możesz, przez edycję, podmienić na Thalia, Bucher, eBook.de i inne… albo doinstalować swoją ulubioną powłokę (w końcu to Android) albo wgrać system Kobo – widzę po forach, że to sport narodowy Niemców ;-)

        Co do drugiego wpisu… TAK! Kobo Libra Colour to Linux, ale Tolino, chyba ze względu na szybszą integrację z odpowiednikami naszego Empik’u, to Android (nie wiem jaki, ale z Reddit wnioskuję 8.1). Ponownie, jak wyżej pisałem, polecam poprosić AI o linki do konkretnych przepisów na zmianę/wgranie/zamianę OS. Wszystko ładnie pokaże. Nie polegać na AI w sensie przepisu (potrafi konfabulować), ale już osoby, użytkownicy Reddita (którzy tę operację przeprowadzili na swoim sprzęcie) w wielu wątkach wyjaśniają szczegółowo wszystkie kwestie… i edycji konfiguracji nakładki Tolino w wersji 5.15.xxxxxx i podmiany/dogrania nowej, odpowiadającej Nam powłoki i zamiany systemu …i powrót (taki przepis też widziałem) /nie każdemu Kobo po zamianie odpowiadał + informacja, że od tego momentu kolejne wersje/aktualizacje systemu Kobo na Tolino trzeba ręcznie dogrywać, po kabelku/. Nie wiem, jak wypadają te zapowiadane nowości Kobo integracji z chmurami. To chyba największy atut Kobo, chociaż Tolino Cloud niczego nie brakuje (ciekawe, konta tworzy się przez wybraną sieć księgarni lub wybraną bibliotekę – w polsce naturalny wybór to https://login.goethe.de/ i powiązanie z wybraną biblioteką.

        Czy mam podawać konkretne linki, czy to wystarczy?

        2
    • Robert Drózd pisze:

      Nie jestem zwolennikiem tego, aby czytniki/tablety zastępowały podręczniki, szczególnie te których nie czyta się liniowo. Ale nikt tego ostatnio już nie postuluje.

      Ale jeśli dziecko lubi czytać i swoje urządzenie do czytania nosi ze sobą wszędzie, to czemu miałoby nie czytać na nim lektur szkolnych? „Późne” klasy podstawówki to już spore objętościowo tytuły.

      5
  2. Gregrex pisze:

    W 6-7 klasie miałem taką fazę że pochłaniałem po 3-4 książki tygodniowo – tydzień w tydzień (i to nie licząc nauki, lektur itp) a jednak nie przypominam sobie abym choć raz w podstawówce czytał książki w szkole. Teraz też jest to rzadkie, to nie studia ani nawet szkoła średnia – i czytniki tego nie zmienią – jeśli już jest okienko to dzieciaki odrabiają lekcje lub mogą sobie porozmawiać – ba! czytniki sprawią że dzieciaki dalej będą siedzieć w ekranach a potem zdziwko i badania: dlaczego ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. W ostateczności niech się ponudzą, pograją w warcaby itp.
    Nadal uważam że brak czytników w zakazie to błąd a do tego będzie z tego głupia szarpanina „czy z czytnika da się rozmawiać czy nie” – nauczyciele i tak muszą się użerać z coraz „mądrzejszą” i często bezczelną młodzieżą – widzę ustawodawca chce dołożyć im kolejny stres. Skończy się tym że będzie zakaz ale żaden nauczyciel nie będzie tego nadmiernie sprawdzał – bo nie będzie się chciał użerać, bo nie będzie miał uprawnień do sprawdzania, max to zapyta i tyle itd itp.
    Mamy projekt bezzębnej ustawy, a wystarczyłoby dopisać oraz innych urządzeń elektronicznych za wyjątkiem tych na które w danym momencie zezwoli nauczyciel – np. kalkulator.
    Projekt ustawy wcale mnie nie dziwi – niezmiernie rzadko, sporadycznie zdarza się że ustawa jest dobra, większość ma jakieś dziury, braki i jest łatana niekiedy nawet zanim jeszcze wejdą w życie. Bo jak zawsze brakuje wyobraźni – uchwalą, zobaczą co będzie i będą latać, ewentualnie może dyrekcja szkoły skoryguje to w danej szkole do rzeczywiście działającego zakazu.

    4
    • Robert Drózd pisze:

      Nie wyobrażam sobie, aby używać czytników do oglądania tiktoka, tak jak pisałem w komentarzu wcześniej – jeśli dzieciak w podstawówce czyta z własnej woli, to trzeba na niego dmuchać i chuchać. Co najwyżej niech czytają pod ławkami i wyobrażają sobie, że obchodzą zakazy. 😁

      1
      • Symeon pisze:

        No ale nikt nie czyta w szkole, nawet mole książkowe, bo w szkole nie ma czasu na czytanie – przerwy są krótkie, to jest czas na to, żeby coś zjeść, pójść do toalety, poruszać się, powygłupiać z kolegami czy odpisać lekcje ;) Moje dzieci najchętniej czytają w domu i w podroży – w ogóle nie robią tego w szkole.

        Dlatego nie panikujmy, zakaz korzystania z czytników w szkole nie ukatrupi czytelnictwa wśród młodzieży, jak zdaje się sugerować ten wpis i ilustrująca go obrzydliwa grafika.

        Poza tym zakaz ma dotyczyć korzystania z urządzeń, a zasady ich wnoszenia określi statut szkoły. Dlatego nie będzie przeszkód, aby uczeń korzystał z czytnika w drodze do szkoły, potem go gdzieś chował czy deponował (?) na takiej samej zasadzie jak telefon, a po szkole będzie znów mógł się nim cieszyć.

        Kolejna sprawa – czy młodzież podstawówkowa rzeczywiście powszechnie korzysta z czytników czy raczej czyta książki papierowe? Czy są jakieś badania na ten temat?

        2
        • ASR pisze:

          Badań nie znam, ale mam informacje z pierwszej ręki z 3 szkół podstawowych. Dzieci prawie nie używają czytników, bardzo rzadko ktoś przyniesie. Czytają głównie książki papierowe, na czas lekcji wypożyczane są z biblioteki, a potem zwracane, tylko kilka osób ma swoje. Nie ma egzemplarzy dla wszystkich dzieci, książki są czytane fragmentami by utrwalić materiał i omawiane najciekawsze fragmenty. Nauczyciele zachęcają do czytania, ale większość pobiera jeżeli można pliki audio z wolnych lektur, ewentualnie ogląda film lub nawet spektakle byle nie czytać. Część dzieci nawet nie czyta, słucha czy ogląda lektur tylko sięga po opracowania z internetu lub obecnie z chatgpt. Nauczyciele wiedzą o problemie, a rodzice mają na to wyrąbane, bo nie mają czasu pilnować większości dzieci czy odrobiły pracę domową lub przeczytały książkę, która w życiu się nie przyda, to smutny fakt.

          2
          • _ pisze:

            Czy ten fakt taki smutny? Nie powiedziałbym. Większość lektur szkolnych to świetne książki, ale dopiero się je zaczyna rozumieć i coś wartościowego się z nich wynosi będąc starszym. Podstawówka to za wcześnie. ;)

            1
            • ASR pisze:

              Chodziło o zainteresowanie rodziców i ich zaangażowanie w proces nauczania bardziej, niż czytanie książek przez dzieci. Sam mam traumę do lektur i uważam, że w podstawówce powinny być na zajęciach komiksy i książki z historiami je interesującymi, a potem dopiero lektury bądź co bądź pisane przez ciekawe postacie z bujnym często niezbyt przyzwoitym życiem i o tym też powinno się uczyć na lekcjach, a co jest pomijane i wybielane.

              0
              • KorpoMamul pisze:

                Komiksy?
                Może od razy przeskoczmy do gier. Wiedźmin, Cyberpunk, Kingdom Come, X-Plane?

                PS
                Na wszelki wypadek – to był ironiczny sarkazm.

                0
        • Jaahquubel pisze:

          Moja córka czytała na przerwach w podstawówce zanim szkoła zabroniła używania komórek przez uczniów. Nie miała z kim rozmawiać, bo wszyscy albo siedzieli w komórkach, albo rozmawiali o tym, co widzieli na różnych tiktokach itp.

          0
          • Sebastian pisze:

            Czytając takie komentarze to nawet lepiej, że ban potencjalnie obejmie też czytniki…

            Niech się dziewczyna socjalizuje z innymi, a to co opisujesz może sprawić, że będzie jej łatwiej, bo nieco z przymusu, nawiązać nowe relacje z rówieśnikami.

            1
  3. KPL pisze:

    Przy okazji.

    Jak wygląda dzisiaj rynek podręczników szkolnych w wersji elektronicznej?
    Czy wydawnictwa udostępniają wersje EPUB? Czy też stosują własne rozwiązania typu dostęp tylko poprzez dedykowaną stronę czy appkę?
    Czy są jakieś szkoły w Polsce, który systemowo stosują podręczniki elektroniczne?

    Przynajmniej dostęp do szkolnych lektur jest całkiem dobry. Wiele z nich można bezpłatnie ściągnąć z portalu WolneLektury. Do tego dostępne lektury w formie audiobooków. W moich czasach o czymś takim można było tylko pomarzyć ;-)

    1
    • ASR pisze:

      Podręczniki to skok na kasę podatników. Nie rozumiem i nigdy nie będę rozumiał takiej polityki państwa w której nie ma wieloletniego, pokoleniowego podręcznika. Nauka u podstaw się nie zmienia, a co roku mamy większe cuda i jakieś przewartościowania na podstawie nie wiadomo czego.
      „Jak wygląda dzisiaj rynek podręczników szkolnych w wersji elektronicznej?” Nie wygląda, brak wydawnictw chętnych do takiego rozpowszechniania podręczników – epub nie istnieje. Podręczniki jak są to format pdf, przeważają publikacje do nauki języków jako obcych. Największym problemem jest to, że podręczniki są za często wydawane po śmiesznych cenach, gdzie nie myśli się o rodzicach i uczniach, a na optymalizacji zysku określonych grup interesów. Dlatego uważam, że ten system należy zmienić na dostosowany do optymalizacji nauki i unifikacji pokoleń, a nie do widzimisię polityków, pseudo oświeconych zespołów nauczycielskich zapominających o tym co przez biedę udało się stworzyć w PRL. Głupie zadania z fizyki czy matematyki są pisane często takim językiem, że odechciewa się czytać treści, bo jest nieadekwatna do wymagań i tylko dane mają znaczenie w tym zlepku wymysłów. Uważam, że do nauki powinny być tylko takie zadania, że wyraźnie uczą znaczenia granic, zakresu i wyszukiwania rozwiązań by wyrobić dobre nawyki, a nie Kasia ma czerwoną sukienkę, czego nie potrzebuje i fioletowego kotka. Dlatego podziwiam stare podręczniki i nauczycieli którzy ograniczali się do najważniejszych treści, dzięki czemu był czas na przerobienie większej części materiału.

      1
    • Czytelniczka pisze:

      Mam sentyment do WolnychLektur, bo stamtąd pobierałam pierwsze książki do czytania, zanim jeszcze zaczęłam kupować :) Do tej pory korzystam, bo akurat lubię starsze książki. Np. Inwazja Jaszczurów – jakiś czas temu nigdzie indziej nie była dostępna jako ebook, tylko na WolnychLekturach (zerknęłam teraz i jest ebook do kupienia, ale te parę lat temu jak szukałam tej książki to nie było – w formie papierowej w nowszym wydaniu tylko Vesper :D).

      0
  4. przem0l pisze:

    Warto wziąć udział w konsultacjach publicznych tego projektu ustawy i zgłosić uwagi do tego projektu do Ministerstwa. Taką uwagę wraz z odniesieniem Ministerstwo będzie musiało opublikować.

    1
  5. Jaahquubel pisze:

    Rejestrowanie obrazku i dźwięku to rzeczywiście może być problem.

    Z drugiej strony tablety w szkołach artystycznych mogą służyć do rysowania i przechowywania prac graficznych, może i do noszenia nut.

    A z jeszcze innej strony w podstawówce moich dzieci zabronione jest używanie komórek, chyba że nauczyciel pozwoli. Nauczyciele wykorzystują to do robienia quizów w ramach powtórzenia. Moim zdaniem te quizy nic nie wnoszą, a jeśli już, to mogłyby być zadawane do domu – w szkole szkoda na to czasu. Ale nauczyciel ma czas na przejrzenie Librusa. Albo Internetu.
    A jak ktoś jest biedny i nie ma komórki, to quizu nie zrobi.

    1
  6. TT pisze:

    bez slopu się nie da?

    2
  7. KorpoMamul pisze:

    Szczerze?
    Jak najbardziej czytniki powinne być objęte zakazem. Inaczej zaraz się okaże, że co trzeci licealista ma a to Kindle Fire, a to Onyxa, a to cośtam jeszcze innego.
    Wyobraża Pan sobie te dyskusje w szkołach „czy Kindle Fire to czytnik?”. Zakazać wszelakiej elektroniki z ekranami, MOŻE zostawiając wyjątek dla smartłoczy.
    &

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.