Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Test czytnika PocketBook Basic Touch – część II: jakość ekranu i wrażenia z czytania

Zapraszam do lektury drugiej części testu podstawowego czytnika PocketBook z ekranem dotykowym. Tekst przygotował Cyfranek, a ten artykuł przeczytacie również na jego blogu.

Podobnie jak przy pierwszej części, wewnątrz będzie kilka moich komentarzy.


 czarno-biale_male

Dwa słowniki angielsko-polskie w nierealnym świetle dwóch „kandeli”

Jakość ekranu

Ekran jest najważniejszą częścią czytnika, na którą najbardziej zwraca się uwagę. Tu niestety pierwsze wrażenie nie jest korzystne, ponieważ ekran jest dość ciemny. To największy i chyba jedyny mankament PB 624 jaki mogę wskazać.

Porównanie z innymi czytnikami, które posiadam, wypada pod tym względem niekorzystnie dla PB 624. Owszem, niektóre najtańsze czytniki wciąż obecne na rynku lub te, które już zniknęły w pomroce dziejów, miewały ekrany w kolorze błota. Jednak miałem nadzieję, że te czasy już minęły. W PocketBooku o kolorze błota mówić nie można, ale szczególnie pierwsze wrażenie jest słabe, dodatkowo pogłębione (w moim przypadku) przez kontrast ze śnieżnobiałą ramką naokoło ekranu.

trekstor

TrekStor Pyrus Mini na górze a PocketBook 624 na dole w świetle słonecznym.

Jakoś nie mogłem pogodzić się z faktem, że E-Ink Pearl w PB 624 jest taki szary i poszedłem do marketu z elektroniką zestawić to z ofertą naszych sklepów. Pomyślałem sobie, że może po prostu mam w domu za dobre czytniki? Choć przecież zarówno Kobo Mini jak i TrekStor Pyrus Mini mają ekrany dalekie od śnieżnej bieli i nie są to rynkowe nowości.

A w sumie najbardziej jestem przyzwyczajony do ekranu Kindle 3 Keyboard. Po dotarciu do sklepu, jak tak się porozglądałem wśród leżących na półce czytników, jak zacząłem porównywać, przykładać jeden do drugiego, a i włączać to jeden to drugi….. to już mi się ten ekran PocketBooka taki szary nie wydawał.

Wciąż jednak trudno mi zaakceptować fakt, że tak wiele obecnych na rynku czytników, w tym recenzowany PB 624, ma ekrany ciemniejsze od „leciwego” Kindle 3 Keyboard wprowadzonego do sprzedaży w 2010 roku.

paperwhite

Paperwhite 1 (oświetlenie na minimum) na górze a PocketBook 624 na dole w świetle słonecznym

Na szczęście jest też światełko w tunelu. Może nie dosłownie, bo ekran nie ma oświetlenia, ale dzięki odwzorowaniu czerni. Tutaj PocketBook zdecydowanie wyróżnia się pozytywnie na tle innych czytników w podobnej cenie i podobnej rozdzielczości ekranu. Czerń jest czarna a czcionki (nawet te chudsze) są ładnie wypełnione i czytelne. Całość więc wygląda nie tak źle, jak na pierwszy rzut oka, ale po ekranie E-Ink Pearl spodziewałem się jednak czegoś lepszego.

Dotyk działa pewnie, urządzenie całkiem żwawo reaguje na gesty użytkownika. Nie stwierdziłem problemów ze zmianą stron przy pomocy dotyku. Przyznam jednak, że zazwyczaj korzystałem z fizycznych przycisków do przechodzenia między stronami. Tak mi było wygodniej. Na początku miałem trochę problemów z dotykową obsługą i jakoś nie mogłem zatrybić, która część ekranu za co odpowiada. Często się myliłem, szczególnie przy zmianie stron. Osobom przyzwyczajonym do produktów konkurencji polecam więc uwadze poniższy (wykonany przeze mnie „ku pokrzepieniu serc”) szablon.

pocketbook_640_dotyk

Strefy dotyku na ekranie PocketBook 624

Jak to w wyświetlaczach z papieru elektronicznego bywa i tutaj można zdefiniować co ile stron ekran będzie całkowicie odświeżany. W PB 624 można ustawić odświeżanie według opcji na: nigdy, zawsze, co 3 strony, co 5 stron lub co 10 stron. Podczas czytania używałem tej ostatniej opcji i nie zauważyłem charakterystycznych dla czytników tzw. „duchów” czyli artefaktów z poprzednich stron. Parametr ten można ustawić wchodząc w ekranu głównego w menu Ustawienia/Dodatkowe ustawienia/ Całkowite odświeżanie strony i odnosi się da wszystkich książek.

Wgrywanie książek

Książki można wgrywać do czytnika na kilka sposobów:

  • z komputera poprzez kabel USB;
  • kopiując na kartę microSD, którą następnie umieszczamy w czytniku;
  • poprzez synchronizację z dyskiem internetowym Dropbox (aplikacja Dropbox PocketBook);
  • dzięki wysyłce bezpośrednio z księgarni (usługa Send-to-PocketBook);
  • przy użyciu własnej skrzynki poczty elektronicznej (usługa Send-to-PocketBook).

Do pierwszego ze wskazanych sposobów wystarczy komputer, na którym mamy plik z książką oraz kabel USB (dołączony do czytnika). Przed podłączeniem czytnika do komputera, trzeba go włączyć. Po podpięciu zostaniemy zapytani, czy czytnik ma być ładowany, czy chcemy przyłączyć go do komputera. Podłączony do komputera czytnik widoczny jest jako zewnętrzny dysk. Osobno widzimy kartę pamięci, jeśli jest ona zamontowana w gnieździe czytnika. Wgranie książki polega na skopiowaniu pliku (np. EPUB) do pamięci urządzenia. Po bezpiecznym wysunięciu sprzętu można rozpocząć lekturę (czytnik może być wciąż podpięty kablem do komputera, dzięki czemu ładuje się bateria). Można czytać na czytniku podczas ładowania baterii.

Dla klienta polskich księgarni zapewne najwygodniejsze by było korzystanie z bezpośredniej wysyłki e-booków z konta w księgarni internetowej. Taka usługa jest od niedawna obecna np. w największych księgarniach w Czechach. Niestety, póki co, w naszym kraju oferuje to tylko ebookpoint.pl. Taka funkcjonalność oparta jest na usłudze Send-to-PocketBook i poświęcam temu osobny akapit w trzeciej części recenzji.

[RD: o funkcji wysyłki z Ebookpoint na PocketBooka pisałem też na Świecie Czytników] 

ebookpoint

Karta pobierania książki z księgarni ebookpoint.pl z opcją „wyślij na PocketBook”

Czytanie książek

PocketBook 624 posiada możliwości formatowania i przeglądania książek (format EPUB) zbliżone do innych czytników obecnych na rynku. Jest więc możliwość zmiany kroju czcionek, dostosowania ich wielkości (z menu lub przez „szczypanie” ekranu), odstępów między linijkami jak i wielkości marginesów. Nie ma za to możliwości zmiany wyrównywania tekstu jak to ma miejsce np. w czytnikach Tolino czy Kobo.

 PocketBooka można używać do czytania książek we wszystkich formatach dostępnych w polskich księgarniach. Tekst będzie wyświetlany tak, jak zaprojektowali to twórcy e-booków. Nie zawsze jednak wygląd książki musi odpowiadać czytelnikowi. Przykładowo, jedna z książek przeczytanych przeze mnie w trakcie testowania czytnika nie miała dzielenia wyrazów i ustawiono w niej wyrównywanie tekstu do lewego marginesu. Firma przygotowująca wersję elektroniczną wykonała kawał solidnej, acz sprawiającej na mnie odpychające wrażenie, roboty. Musiałem skorzystać z możliwości programu Calibre i przeformatowałem tekst przed lekturą (więcej na ten temat w części „Słowniki i dzielenie wyrazów”). Co ciekawe, plik MOBI z tą samą książką (wyświetlany domyślnie w czytniku przy użyciu programu FBReader) wyglądał całkiem przyzwoicie. Z plików w innych formatach tekstowych obsługiwanych przez czytnik, nie udało mi się otworzyć tylko DJVU pochodzącego z jednej z cyfrowych bibliotek uniwersyteckich. Przy otwieraniu pliku *.txt przydała się funkcja zmiany sposobu kodowania polskich znaków dostępna w programie FBReader.

Jeśli komuś nie wystarczą czcionki dostarczone przez producenta, można dograć własne. Ja od razu skopiowałem do katalogu system/fonts pliki czcionki TTF „Rockwell MT”. Po tym zabiegu jest ona dostępna do wyboru zarówno w plikach EPUB jak i MOBI.

Strony książek bardzo wygodnie zmienia się fizycznymi klawiszami umieszczonymi pod ekranem. Oczywiście można też korzystać z dwóch przeznaczonych do tego stref na ekranie.

Jest jeszcze jedna ciekawa opcja, której nie spotkałem w innych czytnikach. Na dolnym pasku (obok np. wspomnianego już zegara) można też umieścić przycisk „multitasking” (menu Ustawienia/Ustawienia panelu trybu czytania/Multitasking). Po wybraniu tej ikony, pokazuje się lista otwartych książek, plików graficznych czy uruchomionych aplikacji. Można je w ten sposób wybierać z podręcznej listy i szybko przełączać się między nimi bez potrzeby przechodzenia do listy książek czy ekranu startowego. Daje to większy komfort jeśli chcemy pracować z kilkoma tekstami na raz i jeszcze np. słownikiem. Opisywana funkcja nie zadziałała mi w aplikacji „Słownik”. Do słownika można się przełączać z innych aplikacji i dokumentów, ale już w drugą stronę (przełączanie ze słownika) u mnie nie działa.

Lista otwartych plików i aplikacji jest aktywna w jednej sesji, do momentu wyłączenia czytnika. Przy ponownym uruchomieniu urządzenia ta lista jest wyczyszczona (otwarte w tle aplikacje i książki zostają zamknięte) zapewne w trosce o obciążenie pamięci działającymi w tle procesami.

Warto jeszcze wspomnieć o czytaniu w codziennym użytkowaniu w ruchu lub bezruchu (kolejka, przejazd autobusem). Tu czas uruchamiania czytnika może mieć znaczenie. Recenzowany PocketBook można ustawić tak, aby startował z otwartą książką, w miejscu, gdzie skończyliśmy czytanie. To bardzo wygodne, ale w PB 624 niestety dość czasochłonne. Od momentu naciśnięcia wyłącznika do wyświetlenia książki (otwarty mniej więcej w połowie EPUB „Hobbit” z włączonym dzieleniem wyrazów) mija około 13 sekund. W moim Kindle 3 Keyboard ta sama operacja (MOBI bez dzielenia wyrazów) zajmuje ok. 3 sekundy, w Kindle 7 sekundę.

[RD: czytnik można też usypiać zamiast wyłączania, wtedy uruchamia się szybciej, a jeśli nie włączamy WIFI, zużycie baterii nie jest znacząco większe.]

Pliki PDF w PB 624

Jednym z ważkich argumentów przemawiających za wyborem czytnika innego niż Kindle jest zazwyczaj przekonanie o lepszej obsłudze plików PDF przez wszystkie czytniki za wyjątkiem właśnie tych z Amazona.  A to dzięki obecności trybu reflow (rozpływ), którego brak w czytnikach Kindle. PocketBook posiada kilka trybów pracy z plikami PDF (w tym rozpływ) i nieźle sobie radzi z wyświetlaniem prostych tekstów. Gorzej, jeśli pojawiają się nietypowe sposoby formatowania, dwustronna rozkładówka czy duże elementy graficzne (np. zdjęcia).

scr0061

Plik PDF w postaci rozkładówki książki (widok oryginalny) stał się zbyt dużym wyzwaniem dla trybu reflow

W ramach testowania czytnika przeczytałem na nim obszerną książkę, która została zapisana jako rozkładówka (dwie strony druku na jednej stronie PDF). Tu niestety oprogramowanie czytnika się nie spisało. Nie zadziałał poprawnie tryb rozpływu (tzw. reflow) czyli zamiany formatowania pliku PDF na „zwykły” tekst. Jak to na rozkładówce bywa, pod każdą stroną były numery. Czytnik ich nie wychwycił i nie wyciął. Gorsza wpadka dotyczyła samego tekstu. Spodziewałem się, że dwie strony rozkładówki zostaną potraktowane jako dwukolumnowy tekst. I wiele się nie myliłem, pojawiło się jedno „ale”, które zepsuło cały misterny plan. Otóż w trybie kolumnowym najwyraźniej istnieje założenie, że powinny pojawić się nagłówki i stopki. Tak więc scalenie dwóch stron przebiegło pomyślnie, ale pierwsza linijka strony nieparzystej była zawsze przenoszona na początek parzystej. Nie dało się tego czytać.

Drugi sposób poradzenia sobie z tekstem polegał na automatycznym obcięciu marginesów przy zachowaniu układu druku. Przy rozkładówce nie zdało to też egzaminu, ponieważ strony parzyste (lewe) miały duży margines po prawej, a nieparzyste odwrotnie. Koniec końców przeczytałem książkę mając czcionkę o dwa stopnie za małą niż bym sobie życzył oraz duże marginesy raz po jednej a raz po drugiej stronie ekranu.

W przypadku prostego tekstu i układu, gdzie każda strona w pliku PDF odpowiada jednej stronie tekstu tryb rozpływu powinien zdać egzamin. Można też użyć rozciągnięcia tekstu na szerokość ekranu definiując ręcznie inne obcięcie marginesów dla stron parzystych a innego dla nieparzystych.

Mój sposób na większość książek, które mam w formacie PDF i chcę je widzieć w oryginalnym formatowaniu (bez rozpływu) brzmi następująco:

  • ustawić tryb „Dopasuj szerokość”;
  • ustawić „Obcinanie marginesów” w trybie „ręczne”;
  • zdefiniować osobno obcinanie marginesów dla stron parzystych i nieparzystych akceptując zakres obcinania osobno dla każdego z tych rodzajów stron;
  • wybrać obrót tekstu na poziomy;
  • korzystać z przycisków do zmiany stron. Jeśli w książce jest dużo zdjęć zmiana może chwilę potrwać. Używając przycisków mamy większą pewność, że polecenie zostało przyjęte i będzie wykonane choć może to potrwać – przy dużych zdjęciach nawet ok. 5 sekund.

scr0063

Prosty plik PDF (widok oryginalny)

scr0062

Ten sam plik pokazany w czytniku w trybie rozpływu (reflow)

Tak więc tryb rozpływu i inne udogodnienia w czytaniu plików PDF sprawdzają się przy prostym układzie lub tekstach, które nie zawierają skomplikowanych elementów jak np. tabele. PocketBook 624 przy sześciocalowym ekranie o podstawowej rozdzielczości nie jest „lekiem na całe zło” plików PDF na czytnikach.

Słowniki

W czytniku otrzymujemy szereg słowników, w tym chyba dla nas najważniejszy słownik angielsko-polski.

scr0029

Wybór słowników robi wrażenie, choć dla nas przydatny zapewne jeden – angielsko-polski

Słownik można wywołać na dwa sposoby – albo jako osobną aplikację albo przez wybranie słowa w tekście książki. W tym pierwszym przypadku należy wybrać ikonę „Słownik” z głównego ekranu. Wyświetlona wtedy klawiatura umożliwia wpisywanie słów do tłumaczenia. Jeśli przekład wraz z objaśnieniami zajmują więcej niż jeden ekran – klawiaturę można wyłączyć.

scr0010

Słownik jako osobna aplikacja

Drugi ze sposobów działa w plikach tekstowych. Przytrzymanie palcem któregoś słowa uruchamia menu, w którym należy wybrać ikonę słownika. Pojawi się okno z tłumaczeniem, które możemy przesuwać w dół lub w górę ekranu. Jest też możliwość wtedy wybrania innego z dostępnych słowników lub podobnych (do wybranego) słów. Da się również w tym trybie uruchomić klawiaturę i samodzielnie wpisywać słowa do tłumaczenia.

scr0030

Przykład wywołania słownika w tekście. W tym trybie można również zmienić słownik czy wpisywać słowo z klawiatury (opcje w prawym dolnym rogu okna słownika)

Dzielenie wyrazów

Niestety, w programie AdobeViewer, używanym domyślnie w czytniku do wyświetlania plików EPUB, brak jest polskich reguł dzielenia wyrazów. Ma z tym również kłopoty większość czytników o ile plik nie został wcześniej odpowiednio przygotowany.

Ale w PocketBooku można temu dość łatwo zaradzić. Chyba najprościej jest użyć reguł stworzonych wcześniej na potrzeby pakietu OpenOffice. Można to zrobić samodzielnie lub skorzystać ze zmodyfikowanego przeze mnie pliku. Sam potrzebny plik hyph_pl_PL.dic można wypakować z pakietu słownikowego „pl-dict.oxt” dostępnego w internetach na wolnej licencji. Moja modyfikacja źródła pochodzącego z OpenOffice polegała na zmianie kodowania polskich znaków z ISO 8859-2 na UTF-8 oraz dodaniu tej informacji na początku pliku hyph_pl_PL.dic. Dodatkowo wpisałem reguły (LEFTHYPHENMIN 2 oraz RIGHTHYPHENMIN 3) dzielenia polskich wyrazów przetestowaną i podaną przez użytkownika SwFr z forum eKsiążki.org.

Tak przygotowany plik kopiujemy do katalogu system/fonts/adobe/hyphenDicts w czytniku. Jeszcze tylko zamieniamy nazwę na hyph_pl.dic, analogicznie jak w przypadku innych słowników obecnych we wspomnianym katalogu. Od tego momentu książki powinny automagicznie uzyskać podział wyrazów zgodny z polskimi zasadami (plik można pobrać tutaj). Takie rozwiązanie nie jest wolne od wad. Z bliżej mi nie znanych przyczyn podział czasami jest niepoprawny. To tym bardziej dziwne, że ten sam zestaw reguł wgrany do Calibre i używany do podziału na sylaby – działa bez większych wpadek.

Ar’t przygotował i udostępnił użytkownikom czytników PocketBook bardziej rozbudowany plik reguł dzielenia wyrazów. Po wgraniu do czytnika, nie zauważyłem błędnych podziałów, warto go więc wypróbować. Plik można pobrać tutaj.

scr0069

Książka w oryginale z księgarni (tekst wyrównany do prawego marginesu bez dzielenia wyrazów)

I właśnie modyfikacja pliku książki w calibre to kolejny sposób na wyświetlanie książki z podziałem wyrazów, choć może trochę trudniejszy. Przekonwertowanie pliku EPUB poprzez zastosowanie odpowiedniej wtyczki w Calibre zostało opisane na przykład na Świecie Czytników. Przygotowana w ten sposób książka wygląda bardzo dobrze na czytniku.

Kolejny, jeszcze bardziej skomplikowany sposób, to zainstalowanie w czytniku programu CoolReader (jest wersja przygotowana dla czytników PocketBook).

scr0068

Plik po wyjustowaniu i dodaniu podziału wyrazów w Calibre (czcionka Rockwell MT)

CoolReader dla PocketBook

Wykorzystywany w PB 624 domyślnie do czytania plików EPUB program AdobeViewer nie cieszy się uznaniem osób, które chcą dość dowolnie modyfikować sposób wyświetlania książki i dostosować go do własnych upodobań. Rozwiązaniem tego może być doinstalowanie w czytniku czytnikowej wersji programu CoolReader. Ma on wielu zwolenników i znany jest z różnych platform (Android, Windows). Jest to jednak procedura (ale to temat na osobny wpis), którą mogę polecić osobom choć trochę zaawansowanym w posługiwaniu się komputerem. Dla chętnych – opis z linkami po niemiecku.

Jakie mogą być z tego korzyści? Przede wszystkim rozległe możliwości formatowania książki (można się pogubić). A nie bez znaczenia dla wielu osób będzie fakt, że CoolReader może wykorzystać do wyświetlenia tekstu całą powierzchnię ekranu, bez nagłówka czy stopki. No i nie wiem, czy nie najważniejsza funkcja – program sam poprawne dzieli wyrazy zgodnie z polskimi regułami.

[RD: Na PocketBookach znajdziemy też FB Reader znany z Onyxów, który ma większe możliwości niż oryginalny program Adobe, chociaż lubi ignorować wbudowane w książki style. ]

Wrażenia z czytania książek na PocketBooku 624 stoją pod znakiem dobrego nasycenia czcionek czernią i zbytniej szarości ekranu. Obok dbałości o spolszczenie menu i zainstalowanego domyślnie słownika angielsko-polskiego, wręcz na niedopatrzenie wygląda brak polskich reguł dzielenia wyrazów. Warto ten brak samodzielnie uzupełnić. Czytnik ma wiele możliwości wgrywania książek, a o jednej z najfajniejszych – Send-to-PocketBook – napiszę więcej w następnej części recenzji.

Już teraz więc zapraszam na trzecią i ostatnią część recenzji PocketBook Basic Touch, która ukaże się w najbliższych dniach.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

17 odpowiedzi na „Test czytnika PocketBook Basic Touch – część II: jakość ekranu i wrażenia z czytania

  1. Eczytacz pisze:

    Wydaje mi się, że warstwa dotykowa może mieć coś wspólnego z tą szarówką ekranu. PocketBook Basic 2 z tym samym ekranem E Ink Pearl prezentuje się dużo lepiej.

    0
  2. Eczytacz pisze:

    W materiałach marketingowych przewijała się informacja wielce innowacyjnej technologii Film Touch. Być może to ona jest winowajcą szarego tła.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      No właśnie nie powinna skoro wg reklamy „Grubość warstwy dotykowej wykorzystanej w technologii FILM TOUCH wynosi zaledwie 0,2 mm”

      0
  3. michalg pisze:

    Miałem przez kilka dni i odesłałem do sklepu. Mam Storie, Koszt ten sam. Pomijam inne dodatki w obu czytnikach, ale ekran w PB był koszmarny. W Storii jest super, kontra PB. Choć dizajn, soft, lekkość na plus dla PB. Tyle że ekran w czytnikach eink to najważniejszy podzespół. Żeby nie było tak różowo to 3 dni po kupnie Storia pojechała na gwarancje, dotyk szalał. Ponad tydzień czekania i od tej pory jest ok.

    0
  4. Ar't pisze:

    Takie rozwiązanie nie jest wolne od wad. Z bliżej mi nie znanych przyczyn podział czasami jest niepoprawny.
    Przy czym w ostatnim poście w wątku który tutaj przytoczyłeś masz opisany powód takiego dziwnego zachowania, ba masz specjalnie przygotowany plik dla PB który w znacznym stopniu likwiduje te dziwactwa.
    :)

    0
    • Cyfranek pisze:

      Żebym to ja teraz wiedział, dlaczego traciłem czas na przerabianie pliku z OpenOffice’a zamiast użyć tego co już zrobił Artii? Hmm, muszę w takim razie potestować różnice między jednym i drugim. Dzięki za przypomnienie :)

      0
  5. Peet pisze:

    Ja skomentuję jedną ilustrację w tym artykule, tę na której jest paperwhite. Można by pomyśleć że na kindle książki wyglądają biedniej, brak ozdobnej litery na początku rozdziału. Tak jest jak wgramy plik mobi ze sklepu do czytnika, ale jeśli skorzystamy z pliku epub i przeknwertujemy przy pomocy sigil z dodatkiem kindlegen (też w wersji na linuxa), lub przez kindle previewer zamienimy go na azw3 to otrzymamy coś takiego http://i.imgur.com/aLDf1DL.jpg

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Przerzuciłem obrazek na inny serwis, bo ten poprzedni (imagevenue) przy okazji wyświetlania obrazka wyświetlał też (jeśli ktoś nie ma adblocka) popupy które potem otwierały bardzo brzydkie strony :)

      Swoją drogą ciekawe, że Hobbit z księgarni nie jest od razu w formacie KF8…

      0
  6. Dumeras pisze:

    Jejciu, gdybym dopiero szukał czytnika i nie znał się co nie co na „komputerach”, to już bym podziękował za ten model.
    Wnioski: szary, kiepski ekran, i nie czyta polskich książek bo trzeba coś tam robić. Koszmar.
    Więc wracamy do kindle, ale jak przeczyta się komentarz taki jak napisany przez Peet, to też fajnie nie jest, bo też trzeba jakieś magiczne sztuczki robić, żeby książkę przeczytać. To już lepiej papierową kupić, w cenie czytnika będzie ich z dziesięć.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Hmm, ale gdzie masz napisane że Pocketbook nie czyta polskich książek? Nie ma wysyłki bezprzewodowej z polskich księgarni, ale plik EPUB jak ściągniesz i wrzucisz po kablu czy przez Dropboxa to zadziała. :)

      A co do komentarza Peet – to akurat wina wydawcy, że nie odkrył, że pliki MOBI mogą być tak ładne jak EPUB – no ale Hobbita da się przeczytać i bez ozdobnych inicjałów na początku rozdziału.

      Masz jednak rację, że z punktu widzenia osoby która w życiu nie miała czytnika w ręku w takich recenzjach będzie za duzo szczegółów, no ale po to właśnie są – początkujący i tak nie będzie się bawił wszystkimi opcjami, tylko będzie czytał.

      0
    • Ar't pisze:

      i nie czyta polskich książek bo trzeba coś tam robić. Koszmar.
      Więc wracamy do kindle

      No jakby tak podejść do tematu,i podawać czy dany czytnik obsługuje „polskie książki” na podstawie tylko tego parametru, to przykro mi, ale kindle też nie umi.
      Chyba tylko by się onyx ostał (ale też nie z każdym programem).

      Cyfranek mógłby trochę przepisać ten fragment bo faktycznie osoby niedoświadczone (jak widać) mogły by przyjąć takie właśnie stanowisko.

      Tak w zasadzie to cały ten rozdział wprowadza nutke niepewności :D

      0
      • Cyfranek pisze:

        Rozumiem, że chodzi o podział wyrazów według polskich reguł? Zaraz pomyślę, co dodać, żeby nie wyglądało, że tylko PB tak ma. No bo PB tak ma – to fakt, a inne też tak mają – to fakt.

        0
    • Cyfranek pisze:

      PocketBook 624 posiada możliwości formatowania i przeglądania książek (format EPUB) zbliżone do innych czytników obecnych na rynku.

      Jeśli PocketBook „nie czyta polskich książek” – to ma tak, jak inne czytniki.

      0
      • Dumeras pisze:

        Ja tylko chciałem zwrócić uwagę, że mniej techniczna osoba szukająca informacji o czytniku przy takim teście może się zniechęcić, za dużo technicznych danych. Podział wyrazów, grzebanie w plikach, konfiguracja dodatkowych programów – fajnie, ale może w trzeciej, czwartej części, dla zaawansowanych.
        Chyba żaden z czytników obecnych na polskim rynku, z marszu, po wyjęciu z pudełka nie poradzi sobie zadowalająca z polskimi regułami dzielenia wyrazów, pokreślenie tego i podanie sposobów jak sobie z tym radzić jest miłe, ale może w kolejnych częściach.
        Przy pierwszym podejściu zniechęca do czytnika. To wada, zgadza się, ale wada praktycznie każdego czytnika, czy też specyfiki rynku polskiego, więc po co już z początku testu wałkować temat?

        0
  7. aguado pisze:

    Zupełnie nie na miejscu jest porównywanie na jednym zdjęciu Pocketbooka bez podświetlenia z jakimkolwiek innym czytnikiem z podświetleniem. Podobno w Paperwhite (może się mylę) nie można wyłączyć podświetlenia. Myślę, że chodzi tu właśnie o to, że bez podświetlenia nie będzie on taki „white”. Poza tym czarne ramki „psychologicznie” tworzą większy kontrast z tłem niż białe ramki Pocketbooka (nie wiem też, czy przypadkiem Kindle nie ma tylko czarnej obudowy).
    Ja posiadam białego Pocketbooka Touch Lux z podświetleniem i może tło nie jest śnieżnobiałe, ale:
    1) czcionka jest bardzo wyraźna i ciemna,
    2) białe ramki dają wrażenie „marginesu” tak jak jest w książkach (teksty czyta się bardzo wygodnie i nie mam poczucia, że jest on jakoś zbity i wciśnięty w ramki (osobiste wrażenie)),
    3) przy włączonym podświetleniu tło staje się „bielsze” („paperwhite” ;-),
    4) większość książek w wersji papierowej nie ma kartek śnieżnobiałych, a wręcz są one ecru i jakoś to rzadko przeszkadza…
    Fajnie, że pojawiła się recenzja Pocketbooka, który w wersji z podświetleniem (Touch Lux) jest moim zdaniem dobrą alternatywą dla Kindle Paperwhite.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.