Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Przewodniki turystyczne w e-booku: jak to robi Lonely Planet

lonely-planet

W poszukiwaniu dobrych przykładów jak się na świecie sprzedaje e-booki, zajrzyjmy teraz do księgarni Lonely Planet. Można tam kupić e-booki, pakiety z papierem, a także pojedyncze rozdziały. No i promocje też mają. 

Co jakiś czas pytacie mnie – gdzie kupować książki po angielsku, jeśli nie w Amazonie albo Kobo. I czy są anglojęzyczne księgarnie, które nie mają DRM? Zwracam wtedy uwagę na to, że warto zaglądać do sklepów prowadzonych przez samych wydawców. Okazuje się, że mają ofertę często bardziej atrakcyjną niż wielkie platformy.

Lonely Planet jest wydawcą przewodników, którego chyba nie trzeba przedstawiać. Swoją ofertą pokrywają niemal cały świat – od Arktyki do Antarktyki. Od pewnego czasu mają też e-booki – co ważne, bez DRM i w multiformacie.

Księgarnia: pakiety i promocje

Księgarnia Lonely Planet oferuje nam pakiety z e-bookami dla większości tytułów. Oto przykładowy przewodnik po Norwegii, którego szósta edycja właśnie się ukazała.

lonely-norway

Taki przewodnik możemy kupić na cztery sposoby:

  • Książka papierowa (11 funtów)
  • E-book w formatach EPUB, MOBI oraz PDF (niecałe 8 funtów)
  • Pojedyncze rozdziały w PDF po 2 funty.
  • Pakiet: papier oraz e-book za 14,5 funta.

Do 2 sierpnia trwa promocja -30% na wszystko, przez co pakiet kupimy taniej niż cena okładkowa książki papierowej. To świetny pomysł dla podróżników, szczególnie tych „plecakowych”, bo przecież możemy sobie w domu na półce pozostawić gruby tom, ale jeździć już z wersją mobilną.

Warto też zwrócić uwagę na rozdziały – czasami jest tak, że jedziemy w określony region danego kraju, nie potrzebujemy więc kupować całości. Tutaj za około 10 złotych mamy gotowy rozdział na kilkadziesiąt stron.

Co z kupnem do Polski?

Jeśli wybierzemy Polskę, z listy krajów na górze (My Country), ceny dla nas podawane są w funtach, obsługuje nas bowiem brytyjski oddział sklepu. Jeśli kupujemy e-booki, ceny które widzimy zawierają już VAT.

Jeśli kupimy jakąkolwiek książkę papierową, przesyłka wyniesie nas £2,45 czyli 14 złotych. Wysyłka przez Royal Mail czyli zwykłą pocztą.

ALE – jeśli zamówimy książki papierowe powyżej 25 funtów, również przesyłki do Polski są wysyłane za darmo. Coś jak Amazon UK dawno temu.

Aktualizacja z 10 sierpnia: w dniu publikacji tego artykułu złożyłem zamówienie – książka papierowa szła prawie dwa tygodnie. Nie jest to rekord szybkości, ale mniej niż zapowiadali (10-20 dni roboczych dla Europy Wschodniej).

Proces zakupu

Postanowiłem dzisiaj kupić dwa tytuły:

W koszyku widzę czytelne podsumowanie ile mnie wszystko będzie kosztować.

lonely-koszyk

Zamówienie jest standardowe, widzimy jeszcze raz podsumowanie:

lonely-zamowienie

Zapłacić można PayPalem lub kartą:

lonely-platnosc

Po zakupie dostajemy podsumowanie oraz link do ściągnięcia.

lonely-planet-podsumowanie

Po przejściu  na stronę widzimy linki dla poszczególnych książek.

lonely-planet-download

I następnie dla poszczególnych formatów.

lonely-planet-download-plik

Tutaj widzimy jak księgarnia wyjaśnia, który format jest dla kogo – które formaty przeczytamy na komputerze, które na tablecie, które na Kindle.

Widzimy też podane tutaj ograniczenia liczby ściągnięć – każdy plik możemy pobrać tylko pięć razy. Podobne ograniczenia są czasami w polskich księgarniach, ale zwykle o nich nie informują. W regulaminie wyczytałem też, że musimy ściągnąć książki w ciągu dwóch miesięcy.

Lonely Planet nie ma wysyłki na Kindle, jest to spowodowane być może tym, że pliki są duże – na powyższym przykładzie MOBI zajmuje 63 MB – a bezprzewodowo przegramy tylko pliki poniżej 50 MB. Pozostaje nam kabelek. Inna sprawa, że wydawnictwo nie przyłożyło się do optymalizacji, bo skoro PDF będący odpowiednikiem wersji drukowanej ma 30 MB, to dlaczego wersja mobilna jest dwukrotnie większa?

I jak wygląda e-book

W przypadku przewodnika po Norwegii, wersja EPUB i MOBI jest dość standardowa.

Należy wyróżnić niezłą nawigację:

lonely-norwegia-spis1 lonely-norwegia-spis2

Oraz czytelne opisy.

lonely-norwegia-opis1 lonely-norwegia-opis2

Niestety mapy wyglądają już gorzej, warto jednak podkreślić, że np. miejsca na planach miast linkują do mapy, tak więc w sytuacji awaryjnej da się skorzystac.

Natomiast pewnym kuriozum jest kindlowa wersja Lonely Planet’s Best in Travel 2015. Wykorzystuje ona funkcję formatu KF8, o której wiedziałem od czasu jej wprowadzenia, ale której nigdy nie spotkałem w praktyce. Otóż, książka otwiera nam się w trybie landscape i przypomina PDF. Na małym ekranie niewiele widać, nie mówiąc o czytelności tekstu.

.lonely-litwa1

Dopiero jak klikniemy we fragment – wyświetla się on w okienku i możemy go przeczytać.

lonely-litwa2

Kolejne dotknięcie ekranu – przełączamy się na kolejny fragment i tak dalej. To funkcja zarezerwowana w KF8 dla komiksów, ale wykorzystano ją tutaj w przewodniku.

lonely-litwa3

Nawet na bardzo ostrym ekranie Paperwhite 3 nie wygląda to najciekawiej. Wersja EPUB, którą przeglądałem na inkBooku jest jeszcze mniej czytelna, coś jakby ktoś zrobił automatyczny reflow z PDF. Tutaj ewidentnie coś im nie wyszło. Sam PDF akurat wygląda OK.

To chyba pojedyncza wpadka. Najważniejsze jest to, że już w przypadku regularnego przewodnika (a takim była Norwegia) nie robią eksperymentów – i takie mogę spokojnie polecić.

Podsumowanie

O możliwości zakupu e-booków Lonely Planet parę osób donosiło mi już wcześniej, dopiero teraz udało mi się przyjrzeć bliżej.

Oferta przewodników Lonely Planet wygląda idealnie – tego właśnie oczekujemy od wydawcy, który sam sprzedaje e-booki. Nie ma DRM, jest multiformat, są pakiety i różne możliwości zakupu wybranych treści.

Warto zaglądać na stronę Special Offers, gdzie są różne okolicznościowe promocje. W tym momencie to:

PS. Artykuł nie jest sponsorowany, ani nie powstał we współpracy z wydawcą, w tekście są moje linki afiliacyjne.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

14 odpowiedzi na „Przewodniki turystyczne w e-booku: jak to robi Lonely Planet

  1. kjonca pisze:

    „Widzimy też podane tutaj ograniczenia liczby ściągnięć – każdy plik możemy pobrać tylko pięć razy.”
    A jak się ten limit przekroczy to co się dzieje?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      To wtedy nie można ich ściągnąć. :) Pewnie jest jakaś możliwość zresetowania licznika po kontakcie z obsługą.

      0
  2. asbb pisze:

    Ta Norwegia wygląda kusząco, też się wybieram w tamtą stronę :-)

    0
  3. teodor pisze:

    Z przewodnikami (dobrymi) to ogólnie jest tragedia. Jak już coś się ukaże, to w PDF-ie, co jest totalną pomyłką. Kupowałbyś angielskie, gdyby można było polskie, lub choćby po polsku?

    0
    • asymon pisze:

      Wydaje mi się, że trudno jest zrobić przewodnik na czytniku, trudno też jest go używać. To samo co w podręczniku, tylko jeszcze bardziej – częste kartkowanie, zaznaczanie, wracanie do wybranych miejsc łatwiej jest zrobić w papierowej książce. Zresztą wystarczy ściągnąć sobie z amazonu demo przewodnika po Polsce.

      Chyba że mamy przewodnik „kulturoznawczy” czy historyczny, czytamy ciągiem dłuższy tekst. Przewodniki LP zawierają mnóstwo informacji, telefonów, adresów, nie wyobrażam sobie szukania czy korzystania ze spisu treści. Chyba że złożyć to jakoś zupełnie od nowa, jako interaktywny ebook z mnóstwem hiperlinków. Kiedyś nad tym dumałem i nic mądrego nie wymyśliłem… :-(

      W Polsce przewodniki na czytnik robią Bezdroża, ale jest podobnie, że tak eufemistycznie powiem, tak sobie.

      0
  4. tzigi pisze:

    Drobne do korekty: „warto zaglądać do sklepów prowadzonych wydawców” PRZEZ wydawców chyba :)

    0
  5. Michał pisze:

    Kierunek Norwegia czy Svalbard? Jak za parę tygodni dopiero, to IMHO trochę za późno na Svalbard.

    0
  6. Kaczus pisze:

    Na desktopie epuby spokojnie się czyta – używam do tego alreadera. Widać księgarze sa niezorientowani. Jeśli chodzi o wielkość, to zauważyłem, że często mobi są większe od PDF-a i epub-u, jeśli w książce jest więcej obrazków. Tak mam w przypadku kilku książek, e-puby są zazwyczaj mniejsze od pdf-ów. Czy to kwestia optymalizacji – możliwe, ale widać narzędzie generujące książki jako mobi ma z tym problemy przy większej ilości ilustracji.

    0
    • mafer pisze:

      Na desktopie z Linuxem też – Okular ma wtyczki do obsługi epub i mobi. Na Ubuntu są instalowane z systemem, w innych dystrybucjach debianowych (np. w Raspbianie na Raspberry Pi) wystarczy zainstalować Okular i dwa dodatkowe pakiety: okular-extra-backends i kdegraphics-mobipocket (jeśli dobrze pamiętam). Dodatkowo będziemy mieć obsługę fb2, djvu, cbr, cbz i kilku innych formatów.

      0
  7. Przemek pisze:

    Kupiłem raz na Amazonie przewodnik Lonely Planet po Filipinach i nauczyłem się z miejsca, że to jest bez sensu. Nawigacja po przewodniku w formie ebooka jest koszmarem. Kocham ebooki, ale przewodniki w tej formie to pomyłka i radzę nie dawać się kusić ceną, a wybrać pozycję papierową.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Zgadzam się że w przypadku kupna w Amazonie możliwości wykorzystania przewodnika są ograniczone – ale jeśli kupujesz od wydawcy, to masz trzy formaty, więc na czytnik możesz wrzucić i PDF i MOBI, któryś z nich nada się do użytku w trasie.

      0
  8. DarekZmarek pisze:

    Dzięki za zwrócenie uwagi na temat przewodników.
    Ja kupuję zazwyczaj RoughGuide (dużo treści, mało zdjęć, mi to bardziej odpowiada niż przewodniki zapchane zdjęciami) – u nas kilkanaście lat temu Pascal wydawał na ich licencji. Teraz (chyba nadal) PWN.
    Te przewodniki mają po ok. 1000 stron.
    W dobie tanich linii lotniczych bagaż optymalizujemy z dokładnością do dekagramów.
    Gruby przewodnik przegrywa :-)
    Z ciekawości kupiłem na stronie RoughGuides przewodnik po Szwecji.
    Ok. 15usd. Ciekawostka – plik pdf „waży” ok. 30MB, mobi waży ok. 80MB.
    Sprawdziłem czy to się da przeglądać na dwóch urządzeniach – Samsung Galaxy Tab 3 10.1 (pdf i mobi/Kindle) i na czytniku Kindlea „classic” – tylko mobi.
    O dziwo, ani relatywnie wątły galaxy tab ani Kindle „classic” nie protestowały – dało się czytać.

    Nie wiem który przewodnik będzie następny i czy LonelyPlanet czy RoughGuide ale ponieważ i tablet i czytnik podróżują z nami – od teraz odpuszczę papierowe.

    pozdrawiam, darek

    1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.