Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Onyx BOOX Max Carta z ekranem 13 cali – test największego czytnika świata!

Zapraszam do pierwszego w polskim internecie testu czytnika Onyx BOOX Max Carta. Ma on ekran o wielkości 13,3 cala, przez co można go uznać za największy czytnik świata. 

Po raz pierwszy czytnik z ekranem o tej wielkości wypuściła firma Sony w roku 2013. Czytnik obsługiwał wyłącznie PDF, dostępny był w Japonii i Stanach za ponad tysiąc dolarów.

Pierwsza wersja Onyx Boox Max wyszła ponad rok temu – pisałem o niej w marcu 2016. Tak jak wspomniany Sony, miała ekran 1600×1200 (150 ppi). Czytnik Max Carta jest kolejną generacją z lepszym ekranem, takim samym jak Sony DPT-RP1, o którym pisałem w kwietniu.

Czytnik sprowadziła do Polski firma 71 Media i w tym momencie prowadzi jego przedsprzedaż, wysyłka powinna nastąpić w grudniu.

Za wypożyczenie egzemplarza testowego dziękuję firmie 71 Media. Tradycyjnie podkreślam, że artykuł zawiera wyłącznie moje opinie. Na końcu artykułu znajdziecie kod rabatowy tylko dla nas. 

Specyfikacja czytnika

Co warto wiedzieć o czytniku Boox Max Carta:

  • Ekran eInk Mobius o rozmiarach 13,3″ i rozdzielczości 1650 x 2200 px (207 ppi).
  • Obsługa dotykowa przez załączony rysik.
  • Wyjście słuchawkowe i wbudowany głośnik.
  • Procesor 1 GHz i 1 GB RAM.
  • 16 GB pamięci wewnętrznej (ok. 12 GB na nasze pliki) i gniazdo karty MicroSD
  • Sieci: WIFI oraz Bluetooth.
  • System: Android 4.0.4.
  • Wymiary: 325 × 237 × 7,5 mm.
  • Waga: 550 g.

Jak na swoje rozmiary czytnik nie jest ciężki – 550 gramów, to mniej niż jakiekolwiek inne urządzenie o takim ekranie, które znam.

Na przykład taki iPad Pro z ekranem 12,9 cala waży 677 g. Z mniejszych urządzeń, iPad 2017 to 469 g, zaś 10-calowy Kindle DX waży 538 g.

Jego rozmiary sprawiają jednak dylematy przy trzymaniu. Czy położyć go na stole, czy trzymać w obu rękach, czy o coś oprzeć. Przyzwyczajenia z sześciu cali zdają się tu na nic.

W teście skupię się na najważniejszych sprawach, związanych z czytaniem, pominę np. audiobooki czy przeglądarkę internetową.

Warto wspomnieć, że na przyszły rok producent zapowiedział model Boox Max Pro. Ma mieć Androida 6.0 i dwie ważne funkcje: obsługa będzie możliwa również przy pomocy dotyku, będzie również wejście HDMI – tak, że czytnika da się używać jako monitora.

Ekran

Oto czytnik, który dla niemal każdego będzie marzeniem. Ekran ma rozmiary 26,8 na 20,2 cm – to niewiele mniej niż rozmiar kartki A4.

Porównanie z Kindle Paperwhite mówi samo za siebie.

Ekran Maxa jest większy niemal pięciokrotnie od dowolnego czytnika sześciocalowego.

Tu porównanie z Kindle DX – moim największym czytnikiem, kupionym równo pięć lat temu.

W przypadku czytników 10-calowych różnica powierzchni ekranów jest równo dwukrotna – dłuższy bok ekranu DX ma tę samą długość co krótszy bok Maxa.

Ekran nie ma oświetlenia. Niemal żaden czytnik większy niż 8 cali go nie ma (wyjątkiem są niektóre modele Onyxa). Podejrzewam, że chodzi tutaj o równomierne rozprowadzenie światła po ekranie, które z większym ekranem jest trudniejsze. A może po prostu o koszty – to są czytniki „stacjonarne”, używane w domu czy w biurze, może producenci uznają, że nie ma sensu dodawać im oświetlenia, skoro możemy włączyć mocne światło.

Kontrast jest jednak bardzo dobry. Oto ponowne porównanie z DX – porównując z ekranami Pearl, tło jest nieco jaśniejsze, wysycenie czerni podobne.

Gęstość pikseli, czyli 207 ppi, jest zbliżona do tej w Kindle Paperwhite II, PocketBook Touch Lux 3, albo inkBook Prime. Gdy się przyjrzymy dokładniej, możemy zauważyć piksele na krawędziach liter.

Niemniej nie stanowi to wielkiego problemu, bo czytnik ma takie rozmiary, że raczej nie będziemy się wpatrywali w niego z bliska.

Oprogramowanie

Czytnik ze stanu wyłączonego uruchamia się kilkadziesiąt sekund. Po uruchomieniu mamy powiew przeszłości – bo wygląd jest bardzo podobny do tego, jaki testowałem na Onyx Lynx w roku 2014…

Na górze ekranu widzimy aktualnie czytaną książkę, następnie ostatnio dodane, a na dole menu nawigacyjne:

  • Biblioteka i Pamięć – dwa sposoby na dotarcie do naszych książek
  • Aplikacje
  • Ustawienia
  • Notka – notes z możliwością rysowania
  • Przeglądarka Internetowa.

Czytnik obsługujemy na dwa sposoby:

  1. Dotykowo przy pomocy załączonego rysika Wacom, gdyż ekran nie reaguje na dotyk. Ekran lekko ugina się przy dotyku rysika, ale nie mam obaw, że go w ten sposób uszkodzę.
  2. Część funkcji wywołamy przy pomocy czterech klawiszy pod ekranem: menu, poprzednia/następna strona, oraz wstecz (który ostatecznie cofnie nas zawsze do ekranu głównego).

Płynność działania nie odbiega od ostatniego testowanego przeze mnie Onyxa (Lynx w 2014) oraz później testowanych inkBooków. To oznacza, że strony zmieniane będą płynnie, ale przy innych funkcjach trzeba liczyć się z opóźnieniami. Procesor 1 Ghz może trochę się nie wyrabiać.

W ustawieniach czytnika można wybrać język polski i większość interfejsu będzie spolszczona, jednak główna aplikacja do czytania (Onyx Reader) jest w języku angielskim.

Czytanie PDF

Zacznę od tego formatu – bo Onyx Boox Max wydaje się do niego stworzony.

Pliki PDF otwierają się długo. Po kliknięciu w plik czekamy zwykle kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund.

Ale gdy już plik PDF się załaduje, to… działa naprawdę szybko. Prawdopodobnie całość pliku ładowana jest do pamięci, tam przetwarzana tak, że kolejne strony są wczytywane jako obrazy. Choć nie oznacza to, że możemy szybko przejść między paroma kolejnymi stronami – tu jednak będzie opóźnienie. Zmiana kolejnych 10 stron zajmuje równo 10 sekund. Jest to szybkość zbliżona do Kindle i PocketBooka. Nie ma natomiast opóźnienia na stronach o skomplikowanym układzie – co krytykowałem przy teście InkPada 2.

Do testów wybrałem m.in. elektroniczne wydanie magazynu Press – normalnie czytam je na iPadzie, ale ekran 10 cali jest za mały na 2 lub 3 kolumny i niewielki tekst, trzeba powiększać. Dopiero na 13 calach wygląda jak należy.

Na górze znajdują się zakładki z otwartymi plikami, po których można się poruszać i przełączać między plikami bez opóźnień. Podobne rozwiązanie miał starożytny czytnik iRex.

Gdy jednak otworzymy więcej plików, albo korzystamy z innej aplikacji, po powrocie do starszych zakładek nastąpi znów dłuższe ładowanie do pamięci. Powiedziałbym, że Onyx nadaje się do czytania kilku książek lub dokumentów jednocześnie, ale już nie kilkunastu.

Czytanie PDF ułatwiają funkcje powiększania ekranu. Można obejrzeć całą stronę, obciąć marginesy, wyrównać do szerokości, ewentualnie zdefiniować, co będzie obcinane.

Są też opcje nawigacji.

Możemy z nich wybrać tryb komiksowy i artykułowy. Jest też tryb reflow, chociaż jego używanie przy ekranie tej wielkości w zasadzie nie ma sensu.

Jeszcze bardziej rozbudowany jest panel nawigacji.

Mamy tu różne opcje obcinania marginesów, wyświetlania kolumn oraz wybór sposobu poruszania się po powiększonym ekranie. Chciałoby się, aby każdy czytnik sześciocalowy miał coś takiego.

Aplikacja ma też ustawienia kontrastu dla PDF – są one dwojakie. Możemy albo ustawić kontrast (wyrażany liczbowo od 100 do 200), albo dodatkowo pogrubić wyłącznie tekst.

Jakkolwiek lektura plików PDF będzie bardzo satysfakcjonująca, to nie traktowałbym Maxa jako urządzenia do szybkiego wyszukiwania informacji w PDF. Smutna prawda jest taka, że na komputerze zrobisz to kilka razy szybciej.

Idealne zastosowanie dla PDF wydaje mi się takie, że oto siadamy z książką, raportem, magazynem, ustawą czy innym dokumentem i uważnie czytamy kolejne strony.

Podkreślenia i notatki

Praca z tekstem wymaga czasami zaznaczenia ważnej dla nas rzeczy.

Książki w PDF możemy podkreślać na dwa sposoby.

  1. Albo zaznaczamy zdanie lub akapit i z menu, które się pojawia, wybieramy „Highlight”. Działa to mniej więcej tak jak na Kindle.
  2. Albo wybieramy tryb „Scribble”, w którym po stronie PDF możemy rysować – wtedy, co tylko narysujemy, zostanie w PDF – choć nie jest modyfikowany oryginalny plik.

Responsywność ekranu jest bardzo dobra jak na e-ink, co oznacza, że prawie nie ma opóźnień. Rysik Wacoma jest bardzo dokładny, choć trzeba się do niego przyzwyczaić. Nie wyobrażam sobie, aby robić na czytniku regularne notatki, ale można parę słów napisać, a przede wszystkim coś zaznaczyć.

Tu przykład strony z notatkami i rysunkami.

Ważną rzeczą jest funkcja eksportu podkreśleń. Możemy wyeksportować samą treść podkreśleń – tylko pierwszego typu, tam gdzie zaznaczyliśmy konkretny akapit. Wygląda to tak:

Page 68
Tezy artykułu Wielińskiego zostały przyjęte ze zdziwieniem
nawet w Niemczech. – Nigdzie tego nie napisali, ale dostawa-
łem od znajomych niemieckich dyplomatów sygnały, że uważają, iż przesadzam i histeryzuję – przyznaje. – Dziś okazuje się, że
miałem rację. Stosunki polsko-niemieckie z powodu afery o reparacje wojenne sięgnęły właśnie dna – dodaje
——————–

Polskie litery są eksportowane poprawnie, czasami trafiają się tylko jakieś dodatkowe znaczki.

Co ważne, można też zapisać plik PDF z naniesionymi podkreśleniami, który po otwarciu w Adobe Readerze wygląda tak.

Podkreślenia tekstu na komputerze wyglądają mało imponująco, bo podkreślona została każda litera osobno – na czytniku wygląda to dobrze.

Znacznie lepiej wyglądają notatki w trybie Scribble, choć jeśli chodzi o zapisywanie czegokolwiek, ja się do tego nie nadaję. :)

Gdy eksportujemy plik wyłącznie z podkreśleniami – jego wielkość praktycznie się nie zmienia – np. numer magazynu Press miał i ma ok. 35 MB. Gdy dołączymy również rysunki – rozmiar zaledwie kilku wyciętych stron wzrósł do 106 MB.

Czytanie DJVU

Pliki DJVU otwierane są nie przez aplikację domyślną, ale FB Reader. Oznacza to trochę mniej opcji nawigacyjnych, ale powiększanie do szerokości czy obcinanie marginesów znajdziemy. Przykładowa strona.

W FBReaderze nie mamy jednak możliwości dodawania adnotacji i rysowania po ekranie, przez co możliwości czytania DJVU są nieco mniejsze niż w przypadku PDF.

Czytanie EPUB

Gdy otworzyłem plik EPUB, przypomniały mi się wszystkie moje niełatwe eksperiencje z czytnikami Onyx, począwszy od roku 2012, gdy po raz pierwszy przetestowałem Onyx Boox i62 espresso. Niestety przez pięć lat się za dużo nie zmieniło.

Domyślnie EPUB otwiera się w systemowej aplikacji Onyx Reader. Otwieranie zajmuje mniej czasu niż w przypadku PDF, ale zwykle kilkanaście sekund. Przełączanie się między otwartymi plikami oraz zmiana stron następuje błyskawicznie.

Tu też mamy funkcję eksportu podkreśleń – z tym że w pliku tekstowym znajdą się wyłącznie treści podkreśleń – nie będą naniesione w pliku EPUB.

Jeśli nie będzie nam odpowiadała aplikacja systemowa – na czytniku znajdziemy również dobrze znanego FB Reader oraz OReader – czyli onyxową wersję AlReader. Ta ostatnia jest chyba najbardziej rozbudowana i przyjazna.

Co mnie jednak wkurzało?

Wszystkie wbudowane aplikacje ignorują lub dziwnie interpretują style wydawców, co oznacza, że bardziej skomplikowane książki wyglądają czasami paskudnie.

Przykład? „Information Architecture” – IV wydanie popularnego podręcznika w bardzo dobrej konwersji firmy O’Reilly. Mamy stronę z definicjami: nagłówek i treść z wcięciem. Tak wygląda w Adobe Digital Editons, albo w podglądzie Calibre:

Żadna z aplikacji nie pokazała prawidłowo tej strony.

Domyślna:

OReader:

FB Reader – tu widzimy, że jeszcze przy okazji rozwalił wypunktowanie.

Pewnie po paru tygodniach szukania, znalazłbym takie ustawienia (lub aplikacje) które wyświetlają to lepiej – ale co sądzić o firmie, która nie może ogarnąć poprawnego wyświetlania plików w ustawieniach domyślnych?

Żeby być sprawiedliwym – jeszcze przykładowo dwie powieści – Sapkowski i Dukaj. Te już wyglądają znacznie lepiej, głównie dlatego, że zawierają mniej zaawansowanego formatowania.

Warto zauważyć, że aplikacja OReader pozwala na wyświetlanie dwóch kolumn po przekręceniu ekranu. Dzięki temu ekran wygląda tak, jakbyśmy otworzyli dwie strony książki.

Ale wróćmy do rzeczywistości – czy problemy z formatowaniem plików EPUB to duża wada? W przypadku czytnika 6-calowego byłaby poważna. Tutaj… jest w zasadzie nieistotna, bo mało kto kupi czytnik 13-calowy, aby czytać tam epuby? Nawet w sytuacji, gdy mamy kiepski wzrok, po prostu bardziej poręczne będą czytniki 8-10 calowe.

Obsługi EPUB mogłoby nawet nie być (tak jak w czytnikach Sony z 13-calowym ekranem) i jakkkolwiek byłoby to wadą, to nie zmieniałoby podstawowej funkcji czytnika.

Aplikacje i Legimi

Podobnie jak w innych czytnikach z Androidem mamy takie aplikacje jak galerię, kalendarz czy kalkulator.

Instalacja dodatkowych aplikacji jest możliwa dzięki sklepowi Google, który podobnie jak w innych Onyxach – tutaj działa całkiem sprawnie, podobnie jak usługi Google.

Dla niektórych cenną informacją będzie to, że działa Legimi, choć – podobnie jak z plikami EPUB – nie wyobrażam sobie, że ktoś kupuje Maxa po to, aby czytać głównie na Legimi.

Aplikacja instalowana z Google Play jest „tabletowa”, o czym zresztą od razu poinformowała mnie po zalogowaniu – bo wcześniej miałem abonament przypisany do innego tabletu.

Dla użytkowników pakietu „bez limitu” to dobra informacja, bo dzięki temu można ominąć ograniczenie tylko jednego czytnika w pakiecie.

Możemy przeglądać katalog.

No i ściągamy książkę (trochę to trwało, w końcu jednak pojawiła się na półce) i czytamy.

Przy domyślnych ustawieniach tekst był obcinany na dole, a w tle znajdował się brzydki gradient. Jednak możemy po pierwsze włączyć marginesy, po drugie wyłączyć gradient tła. Pamiętać należy, że aplikacja tabletowa nie jest dostosowana do e-papieru, więc czasami możemy natrafić na jakieś problemy.

Podsumowanie

Zacznę od ceny. Trzymajcie się mocno.

Cena czytnika na stronie Czytio to 3490 zł. 

Mam jednak dla Was premierowy rabat: z kodem „swiatczytnikow” zamówicie go za 3140 zł.

Niewątpliwie jest to zatem najdroższy czytnik sprzedawany kiedykolwiek w Polsce. Dotąd ten rekord dzierżył dziesięciocalowy iRex 1000s, sprzedawany w „pionierskich” czasach po około 2500 zł.

Czy warto wydać taką kwotę na urządzenie do czytania?

Onyx Boox Max Carta jest idealny dla skomplikowanych plików PDF – magazynów, raportów, wszystkich, które w postaci drukowanej mają wymiary między A5 i A4, lub nawet większe. Gdybym taki czytnik sobie kupił, na pewno nie byłby to jedyne urządzenie z e-papierem, którego bym używał. Niewątpliwie sięgałbym po niego przy czytaniu magazynów w PDF, takich jak wspomniany Press – dopiero tutaj doceniamy papier elektroniczny dla plików tego typu.

Przy plikach jednokolumnowych ekran może okazać się wręcz za duży – tam ideałem wydaje się 10 cali.

Wspomniałem, że czytnik jak na swoje rozmiary jest dość lekki – ale jego mobilność jest niewielka. Nie wyobrażam sobie na przykład czytania w komunikacji miejskiej. Jak kiedyś jeździłem z Kindle DX, to wyglądałem jak kosmita. Choć to może kwestia przyzwyczajenia. Skoro korzystamy w miejscach publicznych z laptopów o wielkości 13 cali (i większych), to dlaczego nie wyciągać czytnika?

Nad zakupem Maxa zastanowią się pewnie ludzie czytający zawodowo duże ilości treści w PDF/DJVU. Dwukolumnowe artykuły naukowe powinny wyglądać tu świetnie, podobnie ustawy czy schematy techniczne. Niemniej, zanim polecę ten czytnik prawnikom lub inżynierom – podkreślę: to jest doskonałe narzędzie do czytania – słabsze do wyszukiwania. Jeślibyśmy chcieli przejrzeć szybko całą ustawę, lepiej sięgnąć po laptopa.

Podsumowując – Onyx Boox Max Carta to na pewno nie jest czytnik dla każdego. Ale w tym, do czego jest dostosowany – wyświetlaniu dużych dokumentów – spisuje się bardzo dobrze.

I ankieta. Ciekawi mnie, czy taki ogromny czytnik by się Wam przydał.

Gdyby koszty nie grały roli, czy korzystał(a)byś z czytnika 13 cali?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

134 odpowiedzi na „Onyx BOOX Max Carta z ekranem 13 cali – test największego czytnika świata!

  1. Ula pisze:

    Te 13″ to jednak bardzo duzo. Mi by odpowiadalo cos miedzy 8 a 10

    2
  2. Piotr Kulesza pisze:

    Super test. Czekam jeszcze na test reMarkable. Też duży, a jednak tańszy.

    2
    • Robert Drózd pisze:

      Athame twierdzi, że ma Remarkable, ale z różnych powodów nie chce opublikować testu.

      Ja Remarkable nie kupowałem w przedsprzedaży, bo niespecjalnie chciałem wysyłać pieniądze w ciemno i na razie nie planuję. Ale muszę poczytać jeszcze dostępne testy.

      1
      • Athame pisze:

        Moje reMarkable są na wypożyczeniu. Test przeprowadziłem już wcześniej, ale po wstępnej krytyce wstrzymałem i raczej nie opublikuję. Dwie zaufane osoby testują z pozycji świadomych użytkowników, ale niepowiązanych z projektem. Wyniki tych testów opublikuję jak będą – myślę, że najpóźniej za jakieś dwa, trzy tygodnie.

        Wszystko co czytałem w recenzjach po angielsku nie wytrzymało porównania z tym co sam zaobserwowałem. Mam podejrzenia, że autorzy tamtych recenzji dostali jasne wytyczne – żadnej krytyki. Dlatego radzę uważać.

        2
        • Robert Drózd pisze:

          Czyli moje przypuszczenia się sprawdzają. Jeśli czytam w teście, że funkcje czytania PDF/EPUB są bardzo podstawowe, podkreślmy *funkcje czytania*, to zastanawiam się dla kogo to jest urządzenie? Dla hipstera, który chce usiąść w kawiarni i udawać że rysuje? Jakbym był ilustratorem, wolałbym jednak kupić znacznie tańszy tablet graficzny i podłączyć do laptopa.

          Żeby nie być gołosłownym, cytat:
          „At present there’s no table of contents, no dictionary, no bookmarks, no search, no active hyperlinks, no back button, no annotations list, no pinch-zooming, no finger-swipe page turning.”

          0
          • Athame pisze:

            Podczas czytania ekran dotykowy reaguje tylko na rysik. Zmiana stron tylko przyciskami. „no back button” nie zgadza się – reszta „no” jest prawdziwa.

            To przede wszystkim notatnik, zastępujący papierowy odpowiednik. Funkcje czytnika są na odczepnego. Pozwala jednak na „mazanie” po PDF-ie, co odpowiada „mazaniu” po kartce papieru, z tym że w przypadku książek drukowanych miałbym opory, a tu jest to odwracalne.

            1
            • Paweł pisze:

              A mama mówiła.. :”W reklamę wierzysz?” Miałem wielką nadzieję, że to będzie rewolucja, ale z tego, co Panowie piszecie, to rewolucja jest, ale żołądkowa…

              2
              • Athame pisze:

                Nie przesądzaj – soft ewidentnie będzie zmieniony, a to ma duże znaczenie. Sprzętowo widzę tylko jedną wadę, jednak przed opublikowaniem recenzji nie będę zdradzał zbyt wielu szczegółów.

                1
              • Paweł pisze:

                Trzymam kciuki, bo to rozmiar, który bardzo mnie interesuje jako domowe, drugie urządzenie do czytania. Zwłaszcza że, jak Robert pisze, po przekręceniu do poziomu na ekranie można uzyskać dwie strony tekstu. Obecna cena raczej zaporowa, ale myślę, że 2k byłbym w stanie położyć za coś takiego.

                0
              • Athame pisze:

                Jeśli tylko do czytania to stanowczo nie polecam. Lepszy będzie InkPad 2/3.

                0
              • MarcoPolo pisze:

                Też od kilku dni mam reMarkable i się bawię… Zgadzam się z Athame – brakuje trochę systemowi/oprogramowaniu /dla mnie najbardziej m. in. powiększania pdf-a palcami lub przerzucania stron dotykiem ekranu/ ale wierzę, że część z tego uda się poprawić w kolejnych aktualizacjach… przydałaby się też jaśniejszy ekran lub możliwość jego rozjaśnienia lub najlepiej podświetlany ekran ale to może w następnym modelu /przyzwyczajenia z Kindla ;)/. Samo pisanie i rysowanie super – rzeczywiście poczucie papieru… trochę też zawiódł mnie pokrowiec ale to rzecz mniej znacząca…

                3
  3. qki pisze:

    A ja cierpliwie czekam na test Kindle Oasis 2 :-)

    4
  4. thomeksch pisze:

    A może by tak recenzja mniejszego brata („jedyne” 9,7 cala) ONYX BOOX N96 Carta…

    1
  5. dsdf pisze:

    Cena mnie zabiła – jest absurdalna! Byłbym w stanie wydać na takie coś maksymalnie 1500 zł (ale i tak bym nie kupił). Przy cenie ponad 3000 zł wolałbym kupić 10-calowy tablet (firmowy kosztuje ok. 600 zł) i na nim czytać pdfy.

    Tak z ciekawości – można w tym czytniku obrócić orientację o 90 stopni i tekst (epuba) podzielić na dwie szpalty? Wtedy przypominałoby to otwartą książkę.

    4
    • Robert Drózd pisze:

      Sprawdziłem. Można. :) Wprawdzie nie w domyślnej aplikacji, ale w OReader tak. Zaraz dodam zrzut.

      0
    • krzyszp pisze:

      Mam wrażenie (graniczące z pewnością), że cenę czytników dyktuje firma stojąca za technologią e-ink… Niestety, są monopolistami…

      4
      • Robert Drózd pisze:

        To prawda. Dochodzi jeszcze mała skala produkcyjna. Dopiero niedawno czytniki 7-8″ zaczęły mieć w miarę normalne ceny, a co dopiero mówić o większych.

        1
        • krzyszp pisze:

          Ehh, przypomina mi się pozew sprzed kilku lat na jakąś firmę ośmielającą się użyć słów „elektroniczny zamiennik papieru”, gdyż właśnie oni mają na to patent (lub znak towarowy, już nie pamiętam)…

          1
  6. Darek pisze:

    Uważam że czytnik powinien być wygodny i mobilny.To że można czytać PDF w oryginalnym rozmiarze wcale mnie do tego czytnika nie zachęca.Poza tym cena jest kosmiczna i zostanę przy swoim 6-calowym kindelku.Mogę go schować w kieszeń i wszędzie zabrać,a taką cegłę ciężko ze sobą nosić.

    0
    • Paweł pisze:

      To czytanie powinno być wygodne. Więc powiem Ci szczerze, gdyby takie urządzenia działało jak czytnik, to chętnie miałbym je jako drugie, leżące przy ulubionym fotelu obok kominka, zsynchronizowane z mały, przenośnym. Przez długi czas korzystałem z KOBO Aura HD i nawet ta niewielka różnica w rozmiarze ekranu sprawiała, że przesiadka na mniejszego Kindla była trudna… Z chęcią więc czytałbym ebooki na ekranie zbliżonym doA4

      1
  7. Misiek pisze:

    „Oto czytnik, który dla niemal każdego będzie marzeniem”

    Dosyć odważna teza :)

    7
  8. kjonca pisze:

    Po tym jak Onyx dba o starsze modele (Lynx w szczególności) 3 razy się zastanowie czy coś u nich kupić. (Przed bojkotem powstrzymuje mnie mała konkurencja :( )
    I piszę to jako człowiek dla którego wydanie takiej kwoty na czytnik nie jest czymś abstrakcyjnym.

    0
  9. Qfwfq pisze:

    Komu kod inpostu?

    0
  10. Athame pisze:

    …tak, że czytnika da się używać…
    Serio? „czytnika”?

    1
  11. Marcin pisze:

    Wspominasz o czytnikach 8-10″. Wyszło coś wartego uwagi w tych rozmiarach?

    Chociaż z drugiej strony to i tak bez Legimi córce się nie przyda.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Wyboru wielkiego nie ma, choć i tak jest lepiej niż parę lat temu. Czytio ma przedsprzedaż 10-calowego Onyxa (na tym pewnie Legimi zadziała, bo powinien być podobny do Maxa), w przyszłym roku wyjdzie PocketBook InkPad 3 (8 cali), no i jest jeszcze Kobo Aura One.

      0
  12. Miko pisze:

    Wg mnie system android przekreśla ten czytnik

    0
    • kjonca pisze:

      Dlaczego?

      0
      • Athame pisze:

        Szpieguje? Zamula? Drenuje akumulatorek? Może coś jeszcze dyskwalifikującego?

        4
        • kjonca pisze:

          „Szpieguje?” – bardziej niż kindle?
          Zamula? – nie zauważyłem
          Drenuje akumulatorek? – być może, ale jakoś nie odczułem (fakt, że używam greenify)
          Może coś jeszcze dyskwalifikującego? – no i właśnie się chcę dowiedzieć co.

          Z mojego punktu widzenia, wifi w kindle jest nieużywalne – nie zaloguje się do mojej sieci wifi (i jescze „paru” innych)

          0
          • Athame pisze:

            Z jakiego powodu nie zalogujesz się do niektórych sieci wifi?

            0
            • kjonca pisze:

              A jak się mogę kindlem zalogować do EAP-TLS?

              1
              • Athame pisze:

                Do tego akurat potrzebny jest hack, ale po co stosujesz takie zabezpieczenie w domu? Nie możesz używać jakiegoś wspieranego przez Kindle out-of-the-box?

                0
              • kjonca pisze:

                ” po co stosujesz takie zabezpieczenie w domu?”
                Acha, czyli słuszne jest tylko to co stosuje Athame, jak rozumiem? Że ktoś może mieć inne wymagania, to do Athame nie dochodzi?
                A główny powód jest taki, że po przejściu początkowych problemów, o wiele łatwiej zarządza się „gościnnymi” urządzeniami.

                1
              • Athame pisze:

                Nie zrozumieliśmy się. Sam mam takie zabezpieczenie, ale umiem sobie ustawić Kindle’a tak by obsłużył moją sieć – jeśli byłoby inaczej, zmieniłbym na coś co obsługują wszystkie moje urządzenia, korzystające czasem z wifi.

                1
              • kjonca pisze:

                „umiem sobie ustawić Kindle’a tak by obsłużył moją sieć ”

                A podzielisz się wiedzą dla np. Voyage? I żeby było bez lutowania.
                A jesli chodzi o „zmieniłbym na coś co obsługują wszystkie moje urządzenia, korzystające czasem z wifi.”
                to wolę zmienić urządzenia :)

                0
              • Athame pisze:

                Nie. Zachowam dla siebie. Zbyt blisko tematu z odblokowaniem pełnego darmowego 3G (z tetheringiem). To jeden z nielicznych modów, którego nie mają nawet moi najbliżsi znajomi.

                Na upartego można udostępniać alternatywny sygnał z komputera/rutera, a ten włączać i wyłączać kiedy się chce.

                0
          • asymon pisze:

            Kindle „szpieguje” chyba tylko czas czytania książek kupionych w Amazonie, mających ASIN i amazoński DRM. W sumie nie wiem, czy robi cokolwiek z książkami spoza ekosystemu – mam niby JB, ale jestem zbyt leniwy, żeby dokładnie przejrzeć skrypty ;-)

            Można też zapisywać na serwerach Amazonu hasła do wifi, ale można tego nie robić.

            Chyba że jest coś jeszcze, o czym nie wiem?

            0
            • Kondrart pisze:

              Sprawdza też jakie słowa często występuja w czytanym przez ciebie dokumencie typując tematykę i w powiązaniu z IP twojego WIFI sprzedaje info reklamodawcom. Nie mam na to dowodów, ale moje obserwacje na to wskazują.

              0
        • krzyszp pisze:

          „Szpieguje? Zamula? Drenuje akumulatorek?”
          Nie, nie szpieguje, nie musiasz konta Google zakładać, ani z usług Google korzystać (wiem z doświadczenia – inkBook Obsidian).
          „Zamula”
          Fakt, zdarza się, ale wierz mi, nie aż tak bardzo jak legendy miejskie wskazują ;)
          „Drenuje akumulatorek”
          Potwierdzam, 6-8 godzin czytania ciągłego na aku i światełku powoduje jego wydrenowanie… Kupiłem dłuższy kabel na USB (ale to na pewno nie wszystkich zadowala) i staram się o podpięcie czytnika w wolnych chwilach do jakiegoś USB.

          Generalnie, czytniki z Androidem mają tę wadę z aku, ale szybko się nabiera nawyku doładowania ich gdzieś w trakcie, a ich uniwersalność przebija tę wadę.

          0
  13. krzyszp pisze:

    Dwie uwagi:
    1. Piszesz o złym formatowaniu podając angielskojęzyczną publikację, ale już przy polskojęzycznych jest lepiej – może po prostu formatowanie w ang. jest zepsute, a nie czytnik źle interpretuje pliki Epub?
    2. Druga sprawa, zaznaczasz długi czas otwierania plików, ale zauważasz, że później już jest błyskawicznie – IMHO czytnik dobrze rozporządza cache systemu…

    I na koniec drobnostka – cena powinna być podana na początku testu, oszczędziłbym sobie czytania ;)

    2
    • Robert Drózd pisze:

      ad 1. To w anglojęzycznych publikacjach jest gorszy CSS?

      ad 2. No, ale zwróć uwagę, że nie traktuję tego jako wady.

      Akurat ceny można się po tym rozmiarze spodziewać. :)

      0
      • krzyszp pisze:

        ad 1. Chodzi mi o to, że akurat ta publikacja mogła mieć zepsute formatowanie, po prostu sprawdziłbym więcej, bo dzwonek alarmowy się załącza, jeżeli jedna publikacja jest ok, a inna nie…
        ad 2. Odmienne wrażenie odebrałem, ale ok :)

        Widzisz, miałem nadzieję na przełom, 2k jeszcze bym przemyślał… Trudna sprawa, ale się łudziłem :)

        Generalnie, czytam beletrystykę głównie (od wiedzy fachowej mam Google na stacjonarce) i szybko, ekran 6 cali to dla mnie stanowczo za mało tekstu na stronie, ale jednak większe czytniki albo są cholernie drogie, albo nie mają światełka (a dla mnie to konieczność).

        0
        • asymon pisze:

          Dlatego jak sam przygotowuję ebooka, robię maksymalnie kilka stylów: tytuły rozdziałów, tekst, cytaty, wiersze.

          Wtedy powinno dać się czytać nawet na na tosterze czy tej mitycznej lodówce z ekranem LCD i dostępem do internetu, którą wszyscy mieliśmy mieć w domach już w okolicy roku 2010.

          4
        • Robert Drózd pisze:

          Sorry, że dopiero teraz odpisuję.

          Otwierałem różne epuby o różnym stopniu skomplikowania. W przypadku tej „Architektury informacji” mam też polskie wydanie – generalnie Helion robi swoje konwersje znacznie mniej spektakularne, ale… w epubie wcięcia przy definicjach były – tych wcięć Onyx nie pokazuje.

          To jest zawsze taka kwestia – na ile pojedyncze przypadki rzutują na ocenę czytnika. Bo mogłem oczywiście mieć pecha. Ale z drugiej strony nie zrobię ustandaryzowanego badania, biorącego pod uwagę 100 plików. Zresztą nawet jeśliby mi wyszło, że 10% wypada źle, co jeśli właśnie akurat te konkretnie tytuły chcę czytać?

          Teraz mam przypadek przy teście innego czytnika – tryb reflow w jednym z PDF nie działa, w drugim działa beznadziejnie. Ile jeszcze plików powinienem sprawdzić, aby wyrobić sobie zdanie? :)

          0
          • krzyszp pisze:

            Masz rację :)
            Ale w sumie, to by się przydało chyba takie porównanie, zwłaszcza zwracając uwagę, gdzie jaka konwersja zachodziła.
            Szczerze mówiąc, to moim zdaniem jakość EPUB’ów to bardziej dzieli się na wydawnictwa niż na czytniki, ale to subiektywne uczucie…

            0
            • asymon pisze:

              Mi się marzy porównanie wyglądu plików od różnych „producentów”, na 4-5 najpopulularniejszych czytnikach.

              W sumie sam coś mogę podłubać, ale do Onyksa nie mam dostępu.

              Zresztą wygrałby pewnie Oleś…

              0
  14. krzyszp pisze:

    „Wspomniałem, że czytnik jak na swoje rozmiary jest dość lekki – ale jego mobilność jest niewielka. Nie wyobrażam sobie na przykład czytania w komunikacji miejskiej.”

    Co Wy macie z tą komunikacją miejską? Serio? Poświęcacie się czytaniu w 15 minutowej jeździe MPK śledząc trasę „czy już mój przystanek”?

    Dla mnie najlepszym formatem do czytania by było 10, 12 cali, bo na 6ciu mieści się po prostu zbyt mało treści…

    3
    • Shellest pisze:

      Jeżdżę dwa razy dziennie po 20 minut – 40 minut dziennie na czytanie! :D Wykrywanie przystanku przy pomocy widzenia peryferyjnego wchodzi w odruch po tygodniu uczęszczania trasą do pracy ;) I tak ogólnie to w MPK sporo osób czyta ;)

      7
    • Ania pisze:

      Tak, czytam podczas ok. 15 minutowej jazdy w jedną stronę. I tak na ogół jeździ się tymi samymi albo podobnymi trasami (w moim przypadku), więc kojarzy się, kiedy należy zbierać się do wyjścia z tramwaju/autobusu. Tylko raz kiedyś zdarzyło mi się pojechać za daleko, więc system się sprawdza ;) A jazda staje się milsza :)

      4
      • asymon pisze:

        „Tylko raz kiedyś zdarzyło mi się pojechać za daleko”

        Z ciekawości, pamiętasz co to była za książka?

        0
        • Sławek pisze:

          Może – Cornelius Ryan „O jeden most za daleko”?

          5
          • asymon pisze:

            Śmieszkujesz, a to jest mój prywatny wyznacznik dobrej, wciągającej książki. Myślałem nawet o dorobieniu półki na lubimyczytac.pl, ale mało ich znam, tak na szybko „Making Money” Pratchetta i „Ślepowidzenie” Wattsa.

            Z audiobookami to nie działa, z oczywistych względów.

            Jeszcze „Pokój światów” Majki (druga część mniej) i kryminały Hjortha&Rosenfelda.

            1
            • Sławek pisze:

              Ten tytuł po prostu przyszedł mi na myśl, gdy przeczytałem słowa Ani. I miałem na myśli książkę, a nie film. Już nie pamiętam kiedy ją czytałem, ale to było w ubiegłym wieku.

              0
            • Doman pisze:

              Moje ekstremum to zderzenie z latarnią na chodniku, ale nie pamiętam co czytałem, możliwe, że jakiegoś starego Carda.

              Od tamtej pory nie czytam idąc.

              0
          • WrobelSwirek pisze:

            O rany! Ja też kiedyś przejechałem mój przystanek… i to nie było „O jeden most za daleko”, ale… „Najdłuższy dzień” :)

            0
        • Ania pisze:

          Akurat w tym przypadku chyba żadna fabularna, tylko bodajże jakaś publikacja w pdf potrzebna do licencjatu (to jeszcze raczej było na Onyxie). Coś mnie tam tak zafrasowało, że się złapałam na przejechaniu przystanku (zwłaszcza, że akurat jechałam innym tramwajem niż zazwyczaj), ale na szczęście tylko o jeden, więc i tak dobrze ;)

          Jakoś jednak poza tym przypadkiem udaje się zachować czujność wobec świata wokół podczas czytania ;)

          Do mostu na szczęście nie dojechałam, choć jak bardziej bym się zagapiła, to był blisko ;)

          3
      • krzyszp pisze:

        A to przepraszam, pracuję w domu, więc nie mam okazji korzystać z komunikacji miejskiej zazwyczaj…
        Niemniej, uwielbiam się położyć z książką na 2 lub 3 godziny i zatopić w lekturze :)

        0
    • asymon pisze:

      Tak, czytam głównie w autobusach ZTM, kupiłem czytnik po to, bynie wozić się z „cegłami” typu „Lód”.

      Choć widziałem kiedyś typa z jakąś historyczną nowością Folleta, twarda oprawa, format A4, więc można.

      5
      • krzyszp pisze:

        „kupiłem czytnik po to, bynie wozić się z „cegłami” typu „Lód”.”
        Ja akurat miałem inny powód – częste przeprowadzki przy których przewożenie kilkuset książek nie miało sensu…
        Drugi powód, to było mieszkanie za granicą, gdzie wysyłka z Polski była droższa czasami od samej książki…

        0
    • Cyber Killer pisze:

      Zapraszam do Wrocławia – w każdym tramwaju w godzinach szczytu można zobaczyć dziesiątki ludzi z nosami w czytnikach i papierowych książkach (ba, na komórkach też czytają). Typowy przejazd przez miasto to około 30 minut, dość czasu żeby przeczytać 1 rozdział książki. W skali 1-2 tygodni to cała książka przeczytana. :-) (A trasy nikt nie śledzi, „szczekaczka” oznajmia na każdym przystanku gdzie się jest.)

      11
    • szeroki pisze:

      Ja codziennie jadę w jedną stronę prawie 40 minut (od pętli do pętli), tak się ułożyło, wiesz, życie w wielkim mieście :-)
      I nie wyobrażam sobie głupiego gapienia się w okno. Dzięki czytnikowi podróż jest przyjemna i pożyteczna, wręcz często mam „pretensję”, że nie było po drodze korków :-)

      7
      • Katemeika pisze:

        Ja poruszam się po mieście raczej samochodem. Od kiedy słucham audiobooków, jeżdżę wolniej, z nikim się nie ścigam, grzecznie zatrzymuję się na żółtych światłach. Zawsze to minuta słuchania więcej ;)

        2
    • Monika pisze:

      Eeee, no, a co jest dziwnego w czytaniu przez piętnaście, dziesięć, pięć czy nawet jedną minutę na raz? Minuta czytania tu, minuta czytania tam i zbiera się całkiem sporo dziennie. Poświęcam na ulubione zajęcie każdą wolną chwilę przecież!
      A co do śledzenia, który to przystanek – jestem tutejsza i wysiadam odruchowo we właściwym miejscu :)

      8
    • turetam pisze:

      Czytam nawet na trasach pięciominutowych, jeśli tylko da się bezpiecznie trzymać czytnik:).

      1
    • Bociek pisze:

      „Co Wy macie z tą komunikacją miejską? Serio? Poświęcacie się czytaniu w 15 minutowej jeździe MPK śledząc trasę „czy już mój przystanek”?”

      Zawsze czytam w drodze do pracy i z powrotem, co daje mi 2 razy po 20 minut czasu w autobusie spędzonego znacznie milej, niż gdybym miał się gapić w okno. Z tego też powodu nie jeżdżę do pracy autem – nie lubię marnować czasu, a do tego sprowadza się stanie w porannych i popołudniowych korkach. Tylko raz przegapiłem przystanek, ale nie pamiętam już, co mnie tak wciągnęło.

      7
    • oshin pisze:

      No cóż, nie będę oryginalna. Oczywiście, że czytam w komunikacji miejskiej (a można nie?), zawsze czytałam jeżdżąc. Czytam też często idąc ulicą, jedząc obiad, siedząc w toalecie ;>, czekając na przystanku, czy w jakimkolwiek innym miejscu, już nawet nie wchodzę do szkoły po dzieci bez czytnika, bo czasem zbierają się tak długo, że spokojnie można poczytać.
      Na czytnik przeszłam zresztą głownie z powodu wygody w komunikacji i miejsca w domu.

      2
    • WrobelSwirek pisze:

      Ja chodzę do pracy 10 minut i też czytam… jak nie jest lodowato zimno i ciemno :)

      Jak ja bym chciał dojeżdżać do pracy komunikacją miejską… czytelnictwo by mi wzrosło… (oczywiście praca koło domu też ma plusy).

      0
      • Doman pisze:

        A ja tam zazdroszczę ludziom mającym do pracy 10-20 minut. U mnie dojazd to minimum pół godziny, metro+tramwaj. W dodatku rano w metrze czasem jest tak ciasno, że nie ma jak czytnika wyciągnąć, ew, trzeba strony zmieniać nosem. natomiast w drodze powrotnej często wybieram dłuższą, 40-minutową trasę, ale jest bez przesiadek i mniej oblegana, mona spokojnie usiąść i czytać.

        1
  15. Jakub pisze:

    Tak z ciekawości, bo nie jestem lekarzem.
    Czy da się ta tym oglądać obrazy w formacie DICOM?

    0
  16. zyx pisze:

    Tak zapytam :)
    Gdzie można kupić ebooka „apokryfy nowego testamentu” które czytasz ?

    0
  17. Jureq pisze:

    A ja marzę o czymś co mogłoby zmieścić się w każdej kieszeni – czyli 4,5″ lub 5″ z wąską ramką i podświetleniem.

    4
    • asymon pisze:

      Cyfranek testował (i polecał) telefon YotaPhone, ale zakup tylko z Dalekiego Wschodu.

      0
      • Athame pisze:

        Miałem o tym wspomnieć, ale nie mam pewności – ma to oświetlenie (tego ekranu e-ink)?

        1
      • asymon pisze:

        Są jeszcze czytniki Trekstor Pyrus Mini na Allegro (6868330394) , ekran 4.3”, 150zł z przesyłką kurierską. Nie miałem w rękach, widziałem tylko przez szybkę w markecie, faktycznie maleństwo, ale trzyczęściowy test znajdziesz u Cyfranka :-)

        @Athame: nie ma podświetlenia, a w sklepie polecanym przez Cyfranka telefon jest niedostępny. Pojawiła się wersja Yota3, sugerowana cena 1,2 – 1,6 tys, ale w Polsce chyba nie ma.

        0
  18. Tamcia pisze:

    Dla mnie do czytania najlepiej nadaje się czytnik 6 cali. Wzrok obejmuje całą linikę tekstu, nie rozbiega się i czytam wtedy najszybciej. Już przy 8 calach oczy mi się męczą.

    3
  19. anka pisze:

    Panie Robercie, taka drobna uwaga, w tekście powinno być raczej „spolszczona” niż „spolonizowana” :)

    0
  20. zipper pisze:

    No moim marzeniem to on nie jest. W tej cenie to ja sobie kupię ipada 10,5 cala, który do PDF jest świetny a i ma milion innych funkcji.

    3
    • Robert Drózd pisze:

      No cóż, ja mam iPada 9,7″ i nie przeczę że on jest świetny do różnych zastosowań, ale do e-papieru się nie umywa.

      0
      • zipper pisze:

        do czytania przygotowanych pdf-ów e-ink wiadomo, że będzie lepszy. Ale jak np. trafisz na skan czasopisma z kolorowym tłem pod tekstem i nagle się okaże, że czytnik się nie nadaje do niczego.

        Już nie wspominając o czymś takim jak responsywność, powiększanie, itd.

        0
  21. Cyber Killer pisze:

    „będzie również wyjście HDMI – tak, że czytnika da się używać jako monitora” – nie, nie da się. Wyjście oznacza że to czytnik będzie obraz wysyłać na jakiś kolejny ekran, a nie w drugą stronę.

    2
  22. Rosa pisze:

    „Ekran nie ma oświetlenia. Żaden czytnik większy niż 8 cali go nie ma. Podejrzewam, że chodzi tutaj o równomierne rozprowadzenie światła po ekranie, które z większym ekranem jest trudniejsze.”

    Nowsze modele Onyxa o wielkości 9,7 cala mają oświetlenie. Nie wiem tylko jak z równomiernością. Szkoda że dalej ładują tam ekrany 150 ppi i sprzedają po zaporowych cenach.

    0
  23. W. pisze:

    Ekran Mobius to chyba znaczy, że on jest bez szkła, a zatem bardziej odporny na pęknięcie. Pod tym względem taki czytnik może być paradoksalnie uznany za bardziej przenośny niż 10-calowe z warstwą szkła, z którymi trzeba się delikatnie obchodzić przy przenoszeniu, bo trudno o sztywność konstrukcji przy takim rozmiarze.

    0
  24. Marcin pisze:

    A komiksy/manga jak wypadaja w tescie?

    0
  25. WrobelSwirek pisze:

    Żeby o jeszcze kolorowy e-papier miało :)

    0
  26. Bla pisze:

    Kupiłbym to, ale nie w tej cenie… Tak do 2 tys. to bym przebolał…

    0
  27. kashiash pisze:

    kilka stówek więcej i mozna kupic 13 calowego ipada …

    0
    • Robert Drózd pisze:

      A za kilka stówek mniej można mieć 13 calowego laptopa. Wszystko jak zwykle zależy od potrzeb i zastosowań.

      1
  28. Kondrart pisze:

    Bateria. Na ile starcza bateria w Androidzie z takim ogromnym ekranem?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Całkiem nieźle, koło tygodnia. Lepiej niż 6-calowe czytniki z Androidem. Ale to też dlatego, że Max nie ma oświetlenia.

      0
  29. Sebastian pisze:

    Wreszcie! Szkoda, że dopiero teraz, w czasie największych wydatków… Będzie trzeba poczekać z zakupem do przyszłego roku. :(

    PS. Do narzekaczy na rozmiar i mobilność – najwidoczniej produkt nie jest adresowany do was. Ja tam od dawna wyczekuje czegoś co będzie miało sensowny rozmiar do czytania dokumentacji i wreszcie jest sensowna opcja. Jedyne czego szkoda to brak mocniejszych podzespołów, tak drogi czytnik aż prosi się o kilka fajerwerków i trochę szybsze przetwarzanie plików ale podejrzewam, że większość niestety zgarnia producent wyświetlacza i chcieli uniknąć jeszcze wyższego windowania ceny, choć patrząc na ceny telefonów ta odrobiona dodatkowego krzemu w procesorze nie powinna nie wiadomo jak mocno wpłynąć na cenę. Zobaczymy co przyniesie wersja PRO a i rusz uzupełni te drobne braki.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.