
Jeśli korzystacie z wersji beta oprogramowania dla Kobo, mogliście utracić książki i inne dane.
Sprawa wyszła jeszcze w połowie września. Użytkownicy, którzy zainstalowali wersje beta (5.18.270971 lub 6.0.274403) mogli utracić pliki wgrane po kablu, podkreślenia i notatki, a także słówka w aplikacji My Words i statystyki. Problem dotyczył czytników Kobo Libra Colour i Kobo Clara BW/Colour.
Producent Kobo zareagował dość szybko, a na stronach pomocy znajdziemy obszerne wyjaśnienie.
Firma wypuściła już aktualizację 6.0.276679, która naprawia ten błąd i odzyskuje statystyki, usunięte książki oraz słówka z My Words. Podkreślenia i notatki w książkach wgranych samodzielnie nie zostały jeszcze przywrócone, będzie kolejna poprawka.
Co ważne: Kobo ostrzega, aby w przypadku utraty danych nie wracać do starszego oprogramowania, nie przywracać ustawień fabrycznych i nie wylogowywać się z konta. W te sposób można bezpowrotnie utracić dane i uniemożliwić ich odzyskanie.
Dlaczego o tym piszę? Nie ma chyba w Polsce wielu testerów Kobo, bo nikt mi o tym wcześniej nie doniósł. Ale warto porównać reakcję firmy Rakuten oraz Amazonu.
Użytkownicy Kindle wiedzą od dawna o tym, że czytniki potrafią po wyjściu z trybu samolotowego usuwać treści wgrane po kablu, szczególnie jeśli te „udają” książki z Amazonu.
Do tej pory nie doczekaliśmy się chyba żadnego komunikatu ze strony producenta Kindle. Regularnie wpadamy też na kolejne błędy, które może nie dotykają każdego, ale jest o nich głośno, bo po prostu Kindle ma wielu użytkowników. Tymczasem firma zwykle po prostu milczy.
Inna sprawa, że tu mowa o wersjach beta. Czy Amazon prowadzi jakiś otwarty program beta? No, jeśli akurat im się spodoba zaktualizować nam czytnik, to go aktualizują. Tak zwane testowanie na produkcji. :)
Uniwersalna rada pozostaje jednak taka sama: niezależnie od tego, jaki masz czytnik, warto robić kopie zapasowe, choć w przypadku podkreśleń może być to trudniejsze.
PS. Wersja Kobo OS 6 wejdzie pewnie oficjalnie jeszcze w tym roku i będę pewnie o tym pisał, bo przynosi sporo nowych zmian, m.in. wspólny silnik odtwarzania e-booków w formatach EPUB i KEPUB.



Wspominałem wcześniej, że po wieloletniej przygodzie z Kindle przechodzę na Kobo. Od miesiąca używam Kobo Libra i Kobo Clara i jestem pod wrażeniem. Czytniki sprawują się bardzo dobrze, odpowiada mi ich mniejszy (mimo 7 i 6 cali) i poręczniejszy format, szybkość pracy jest dla mniej optymalna. Trochę szkoda, że Kindle będą pamiątką po dobrych czasach.
A jest tam jakiś sensowny słownik polsko-angielski? Bo to chyba jedyne co mnie trzyma przy Kindle.
AI mówi, że: „Czytniki Kobo oferują kilkadziesiąt wbudowanych słowników (jednojęzycznych oraz tłumaczeniowych między najpopularniejszymi językami), jednak żaden z nich nie zawiera języka polskiego.” Oraz „Kobo pozwala na dogranie niestandardowych słowników bez konieczności „łamania” oprogramowania. Najwyższej jakości, darmowe pakiety (np. angielsko-polskie czy słownik języka polskiego SJP) oparte na Wiktionary pobierzesz ze strony” (tutaj adres strony, której nie sprawdziłem więc nie wklejam).
Natomiast fajnie byłoby mieć opinie kogoś kto próbował i zna skutki. Na Kindlu słownik SJP działa, ale słabo i tych słów, których szukam, nie znajduję, albo są definicje w rodzaju: „grafitowy: kolor grafitu”
Generalnie, ja też rozważam zakup właśnie Kobo, tylko najpierw Kindle musi się zepsuć ;-)
Możesz podrzucić reprezentatywną listę brakujących słów i takich mało przydatnych definicji jak wspomniany „grafitowy” lub „drewniany” →„zrobiony z drewna”? To drugie żmudne, ale już napoczęte. Natomiast szczególnie trudno namierzyć słowa, których się szuka i nie znajduje.
Czesuczowy – związany z czesuczą
Jambiczny – przymiotnik od jamb
Safianowy – wykonany, zrobiony z safianu
Pilśniowy – zrobiony z pilśni
Skrofuliczny – tskrofuloza
Gabardynowy – zrobiony z gabardyny
Kamgarnowy – przymiotnik od kamgarn
Japiszon – pogardliwie o yuppim
Rezedowy – odnoszący się do rezedy (kwiatu)
Trochę czasu mi zajęło żeby znaleźć vocabulary builder ;-) niestety słówek nieznalezionych tam nie ma.
A wszystkie wyżej wymienione słówka to z książek Strugackich, zdaje się.
Pewnie to ważne: moja wersja słownika SJP może mieć koło 10 lat ;-)
Mam Kobo Clarę BW i problem słowników udało mi się rozwiązać. Są dwie opcje:
1. Pobierasz nieoficjalne (legalne, ale złożone przez forumowiczów) słowniki z mobilread i wgrywasz na Kobo. Niestety byłem mocno rozczarowany (w zależności od słownika) ilością wyrazów lub formatowaniem tekstu.
2. Jeśli masz kupiony Wielki słownik angielsko-polski na Kindle, to można go przekonwertować.
Opcja druga sprawdza się idealnie. Jestem bardzo zadowolony. Plik .mobi oczywiście nie zadziała. Trzeba go przekonwertować na zipowany dicthtml. Wykorzystałem do tego PyGlossary. W outpucie dla pliku dajemy rozszerzenie .zip, a jako format: Kobo E-reader Dictionary. Taki plik (o nazwie dicthtml-en-pl z rozszerzeniem .zip) wrzucamy do folderu custom-dict na czytniku. Foldery mogą nie być widoczne, bo domyślnie są ukryte.
Polecam zrobić sobie backup takiego słownika, bo ostatnio zresetował mi się czytnik i oszczędziło mi to czasu w ponownym konwertowaniu.
Nasuwa się też druga rada: nie kupować kindle ;)