
Zapraszam do lektury testu InkPoster Affresco czyli elektronicznej ramki na obrazy z firmy PocketBook!
Kilka tygodni temu pisałem o premierze InkPostera w Polsce. Początkowo nie myślałem o teście, bo w końcu na blogu zajmuję się urządzeniami do czytania, a nie do wyświetlania obrazów.
Ale myślę, że może dla Was być ciekawe, jak spisuje się nowy ekran E Ink Spectra i jakie są perspektywy dla takich urządzeń.
Podobnie jak czytniki PocketBook, plakaty InkPoster kupimy u oficjalnego dystrybutora w sklepie Czytio. Obecnie dostępne są dwa modele:
- InkPoster Affresco 13.3″ (2999 zł)
- InkPoster Tela 28.5″ (11579 zł)
Artykuł powstaje we współpracy z firmą PocketBook, której dziękuję za przekazanie urządzenia do testu. Wszystkie opinie są wyłącznie moje. W artykule są linki afiliacyjne.
Spis treści
Zestaw i pierwsze uruchomienie
Jak kurier przyniósł mi pudło z InkPosterem, to pomyślałem, że PocketBook się pomylił, bo miałem dostać 13″, a przyszło chyba coś większego. Porównajmy zresztą wielkość pudełka z niedawno testowanym InkPad One.

Z opakowania dowiemy się, że oficjalne określenie urządzenia to „cyfrowy plakat ePaper” i że ma ono oficjalny symbol PB1330P1.

Otwieram pudełko i już widzę o co chodzi. Ramka sprawia, że urządzenie jest dwukrotnie większe niż wskazywałaby na to parametry ekranu.

W zestawie poza urządzeniem dostajemy ładowarkę na USB-C oraz różne wkręty. Załączona instrukcja pokazuje, jak przymocować ramkę do różnych rodzajów ścian, są też szablony ułatwiające wiercenie.

Solidny wkręt będzie konieczny, bo InkPoster w najmniejszej wersji waży ponad 2 kilogramy. Jest więc najcięższym urządzeniem z ekranem E-Ink, jakie miałem okazję testować. Z kolei wersja 28″ waży aż 7 kg! To tak, jakby wieszać na ścianie monitor, a nie plakat.
Zaślepka z boku kryje w sobie port ładowania USB-C i przycisk uruchamiania.


Przed pierwszym uruchomieniem musimy InkPostera naładować.
Gdy wreszcie urządzenie podłączyłem do prądu, pojawił się ekran powitalny i trzeba powiedzieć, że od razu zrobił wrażenie. To zdjęcie umieściłem parę tygodni temu na naszych mediach społecznościowych, np. Facebooku czy Mastodonie.

Po naładowaniu mogłem przystąpić do konfiguracji przy pomocy aplikacji, o której napiszę dalej.

InkPostera łączymy z aplikacją przez Bluetooth, ale trzeba podłączyć go również do WIFI, co pozwala na zarządzanie obrazami również zdalnie, jeśli nie jesteśmy z telefonem w pobliżu. Ale same obrazy są przesyłane przez chmurę i tu podłączenie do internetu jest konieczne.
Ekran E Ink Spectra i wygląd obrazów
InkPoster wykorzystuje wyświetlacz w technologii E-Ink Spectra 6. To ekran, którego każdy piksel jest mikrokapsułką, która może mieć kilka pigmentów. Kolory są znacznie bardziej nasycone, jednak kosztem zauważalnych przejść między kolorami i brakiem płynności w odświeżaniu i przewijaniu. Dlatego sam producent zaleca go do statycznych wyświetlaczy, tam gdzie ustawiamy obraz i pozostaje przez jakiś czas. No, w sam raz dla cyfrowych plakatów.
Żeby nie zwlekać, od razu przejdźmy do tego, jak wyglądają obrazy na InkPoster. Pierwszy wyświetliłem, choć aplikacja przypomniała o tym, żeby zaktualizować urządzenie…

Ruszyłem do testowania różnych obrazów, najbardziej chyba przypasował mi impresjonizm i sztuka współczesna.

Sam byłem trochę sceptyczny na początku, ale już pierwsze godziny z InkPosterem mnie do niego przekonały. Jak widać, to nie są jakieś wyświetlacze udające obrazy, ale to faktycznie wygląda jak obrazy.
Powyżej widzicie zdjęcia wykonane w cieniu. Co, gdy na ekran pada bezpośrednie słoneczne światło? Jest tak jak w przypadku klasycznych czytników – matowy ekran światła nie odbija, a ilustracja jest tym bardziej czytelna.
Tu Polowanie na lagunie Vittore Carpaccio.

W aplikacji możemy określić, czy ramka będzie wisieć pionowo czy poziomo i dobierać pasujące obrazy. Oto np. Odpływ w Pourville Moneta.

A tutaj grafika Katsushika Hokusai – Sunshū Katakura chaen no Fuji

Ciekawie się robi przy powiększeniu.
E-Ink Spectra wydaje mi się zupełnie inny niż znane mi technologie e-papieru na czytnikach. W przypadku czytników mamy oczywiście w powiększeniu piksele z atramentu elektronicznego, które układają się w widoczną siatkę. Tu jednak wydają się rozrzucone przypadkowo, tak jakby ktoś chlapnął atramentem i wyszedł mu obraz.

Szczególnie widać to przy rysunkach.

W zbliżeniu bardziej niż na zwykłym e-papierze widać tu pojedyncze piksele, choć w przypadku ilustracji wydają się być częścią faktury.
InkPoster vs Onyx Boox Tab X C
Jak spisuje się ekran E-Ink Spectra w porównaniu do Kaleido, czyli technologii kolorowego e-papieru, która jest już dość popularna w czytnikach? Porównałem InkPostera z kolorowym czytnikiem Onyx Boox Tab X C, którego testowałem w ubiegłym roku.
Obraz dobrze znany, abyście mieli świadomość, jakie to są kolory.

Widzimy większe nasycenie kolorów na InkPosterze – np. żółty jest faktycznie żółty, a nie jakiś rozmyty. Na zdjęciu wyłączyłem oświetlenie w Tab XC, we wnętrzach ekran Kaleido wygląda znacznie lepiej z oświetleniem, choć na zewnątrz nie ma specjalnej różnicy.
A tak wygląda w powiększeniu.

Teraz popatrzmy na zdjęcie wgrane na oba urządzenia. Jest to występ kurpiowskiego zespołu na Miodobraniu w Myszyńcu.

W przypadku zdjęć nasycenie barw na InkPosterze jest również większe, czasami aż do przesady. W przypadku gdybyśmy chcieli przeglądać zdjęcia, chyba warto w aplikacji zmniejszyć poziom nasycenia.
Zarówno kolorowa warstwa na Kaleido, jak i E-Ink Spectra mają rozdzielczość 150 ppi. Jednak w powiększeniu widzimy dużą różnicę.


Na ekranie Spectra (pierwszy) poszczególne piksele są bardziej widoczne, nie ma takich płynnych przejść jak na Kaleido. Pamiętajmy jednak, że na czytnik patrzymy najwyżej w odległości wyciągniętej ręki, a obrazom, które stanowią element wystroju pomieszczenia aż tak dokładnie się nie przyglądamy.
Nie wykluczam oglądania zdjęć, no a ramka może być jak najbardziej użyteczna do wyświetlania wspomnień z wakacji, trzeba się liczyć z tym, że mniejsza szczegółowość będzie zauważalna. To jest ekran przede wszystkim do obrazów czy ilustracji.
I jeszcze dwa porównania, które dostałem z Czytio.

Tu też widzimy większe nasycenie kolorów w przypadku InkPostera.
Korzystanie z InkPostera
A jak wygląda zmiana obrazu na ekranie?
Na poniższych filmach najpierw przeglądam katalog, filtrując je po obrazach pasujących do ekranu 13,3 cala w trybie poziomym. Następnie czekamy. I czekamy. Pomyślicie, że się film zawiesił. Po 20 sekundach zaczyna się zmiana obrazu, a ekran odświeża się kilka razy.
Pierwszy film nagrany w cieniu.
Drugi film, gdy na ekran pada słońce.
W obu przypadkach ekran InkPostera jest czytelny. Z kolei na słońcu ekran telefonu jest już ciemniejszy i trudno na nim na dobrą sprawę coś zauważyć.
Skąd taka wolna zmiana? W przypadku „tradycyjnego” e-papieru trzeba zdecydować, które punkty mają być czarne, a które białe, a to jest dość prostym zadaniem. W ekranie Spectra sytuacja jest bardziej skomplikowana. W każdym pikselu znajduje się kilka rodzajów kolorowych pigmentów. Aby uzyskać właściwy kolor, ekran musi przemieścić odpowiednie pigmenty na powierzchnię, a pozostałe schować głębiej. To wymaga wielu kolejnych operacji, dlatego zmiana obrazu trwa nawet kilkadziesiąt sekund.
Aplikacja i wybór obrazów
InkPoster ma aplikację dla systemów Android oraz iOS, ja testowałem tę dla Androida. Aplikacja dostępna jest po angielsku, nie ma języka polskiego.
Tak wygląda ekran startowy.

Może warto to napisać: nie, nie wgramy na InkPostera plików EPUB czy PDF. Wyłącznie obrazy – w formatach takich jak PNG (zalecany), JPG, BMP, ale także ajfonowy HEIF.
Obrazy na InkPostera wgrywamy wyłącznie przy pomocy aplikacji, która łączy się z wyświetlaczem przez Bluetooth oraz przez WIFI. Z jednej strony wykorzystanie aplikacji jest logiczne, bo jak InkPoster będzie wisiał na ścianie, to trudno go zdejmować w celu podłączenia. Tak samo długi czas na baterii jest po to, aby urządzenie trzeba było dotykać raz na pół roku. Aplikacja umożliwia też zarządzanie całą „flotą” wyświetlaczy – co też jest logiczne, jeśli np. ktoś zechce udekorować nimi np. wnętrza hotelu, restauracji czy biura.
Z tym się jednak wiąże moja największa wątpliwość – co będzie za 5 czy 10 lat? Czy nie będzie kiedyś tak, że ekran będzie działał, bateria będzie działała, ale z jakiegoś powodu przestanie działać aplikacja? Jest to oczywiście kwestia zaufania do producenta, więc warto pamiętać, że PocketBook działa już niemal 20 lat, a w ostatnich czasach również czytniki aktualizują przez co najmniej kilka lat. Oczekiwałbym jednak jasnej deklaracji, jak długo potrwa techniczne wsparcie dla aplikacji oraz ewentualnej drogi wyjścia po zakończeniu wsparcia.
Aplikacja to przede wszystkim katalog kilku tysięcy obrazów z różnych epok, rejonów i tematyki. Katalog jest bezpłatny, nie ma tu żadnej subskrypcji. Tu przykładowo XX wiek.

Każdy obraz ma krótki opis, a także opisany jest tagami.


Listę obrazów możemy dopasować do konkretnego modelu InkPostera i wybranego ustawienia ekranu (poziomo lub pionowo).

Aplikacja daje możliwość stworzenia pokazu slajdów – maksymalnie 15 ilustracji, które mogą zmieniać się co określony czas, np. raz dziennie lub co godzinę. Częstotliwość wpływa na zużycie baterii. Brakuje mi jednak możliwości zapisania własnych kolekcji czy też „playlist”.
Katalog jest dość obszerny, niestety nie znalazłem w nim prawie żadnych obrazów polskich malarzy, przecież taki Chełmoński, Gierymski czy Malczewski świetnie by się nadawali. Producent powinien zrobić katalogi z obrazami z danych krajów, co w oczywisty sposób zwiększyłoby zainteresowanie InkPosterem na konkretnym rynku. Wyobrażam sobie też możliwość współpracy partnerskiej z jakimiś muzeami, które mogłyby swoje ekspozycje prezentować właśnie w aplikacji. Możliwość taka jest, bo istnieje funkcja „kolekcji” przygotowanych przez twórców aplikacji.

Albo wiemy czego konkretnie szukamy, albo przeglądamy katalog według wspomnianych wyżej, dość ogólnych kategorii. Brakuje mi też trybu „random”, w którym po prostu wyświetlałbym codziennie losowy obraz z danej kolekcji i zastanawiał się, czym mnie InkPoster tym razem zaskoczy.
Wyświetlanie nieznanych wcześniej obrazów ma ten efekt uboczny, że nie wiemy, co to są za obrazy, póki nie otworzymy aplikacji. Kolejna funkcja, której bym zatem oczekiwał to włączenie wyświetlania podpisu na dole ramki.
Możemy też wgrywać nasze własne pliki – wtedy da się je przyciąć, aby miały takie proporcje, jakie ma ramka. Można też regulować nasycenie, kontrast i jasność.

Brakuje mi jednak InkPostera w menu kontekstowym udostępniania obrazów. Przeglądam zdjęcia na dysku, chciałbym jakieś szybko wysłać na ekran, no i muszę go szukać z poziomu aplikacji.
Podsumowując – widzę w aplikacji duże pole do rozwoju i dostosowania do potrzeb różnych grup użytkowników.
Jeśli chcecie wiedzieć więcej na temat korzystania z InkPostera, ze strony producenta można pobrać instrukcję w PDF dla każdego z trzech istniejących modeli.
Zastosowania InkPostera
Myśląc o tym, czego oczekiwałbym w aplikacji, zastanawiałem się nad potencjalnym wykorzystaniem InkPostera.
Oczywiście zapewne pierwszym użytkownikiem będzie biznes. Zmieniające się codziennie reprodukcje obrazów mogą dodać sznytu biurom, restauracjom czy nawet recepcjom i poczekalniom. Da się na tym też oczywiście wyświetlić menu z restauracji czy jakieś komunikaty dla klientów. Jednocześnie InkPoster jest w zasadzie bezobsługowy, nie wymaga kabli. Wieszamy na ścianie i ładujemy co pół roku lub rzadziej. Wszystkimi urządzeniami zarządzamy przy pomocy jednej aplikacji.
Czy jest to jednak urządzenie, które może zawisnąć w domu? Wydaje mi się, że tak, o czym świadczy choćby popularność takich telewizorów jak Samsung Frame. InkPoster przyda się ludziom, którzy chcą mieć na ścianie cyfrowy plakat, ale nie chcą kolejnego świecącego ekranu, no i nie chcą zużywać prądu. Potrafię sobie np. wyobrazić, że kilka osób składa się na prezent ślubny lub na nowe mieszkanie dla pary lubiącej sztukę, bo zabawa z wyszukiwaniem i wyświetlaniem obrazów jest niezła.
InkPoster będzie idealny dla osób, które chcą mieć w domu reprodukcje, ale nie mają miejsca na większą kolekcję, albo ciężko im się zdecydować, czym zapełnić ścianę. Widzę też jakieś zastosowanie dla osób, które po prostu lubią regularnie zmieniać wystrój wnętrza. Zwykły plakat po pewnym czasie staje się częścią tła i przestajemy go zauważać. InkPoster pozwala zmieniać obraz codziennie, co tydzień albo przy okazji zmian pór roku. Jesienią mogą to być pejzaże, zimą grafiki świąteczne, wiosną impresjoniści. No a latem wspomniane wyżej „Babie lato”. 😉
Jak wspomniałem wyżej, da się tu też wyświetlać wspomnienia z wakacji. Rodzinne zdjęcia będą wyglądały poprawnie, choć tu zauważymy ograniczenia Spectry.
Bateria
W testowanym modelu bateria ma pojemność 10000 mAh. Według zapowiedzi producenta ma trzymać do 12 miesięcy, choć to zależy od częstotliwości zmiany obrazów. Ja zawartość wyświetlacza zmieniałem dość często (czasami kilkanaście dziennie) i po trzech tygodniach poziom spadł do 74%. Nie mam powodów do narzekania. Deklaracje producenta, że bateria przetrzyma rok wydają się do spełnienia, o ile obraz zmieniamy bardzo rzadko. Przy normalnym korzystaniu (np. codziennie nowy obraz), myślę, że pół roku jest do uzyskania.
Na zużycie wpływa też sposób połączenia z aplikacją. O ile Bluetooth działa chyba na stałe, to WIFI włącza tylko co jakiś czas, aby ewentualnie pobrać aktualizację gdy nie jesteśmy w pobliżu z telefonem. Częstotliwość możemy określić w ustawieniach.
Funkcją, która nie powinna zaskakiwać posiadaczy czytników jest „Power-Off”. Możemy wyłączyć InkPostera (przytrzymujemy przez 5 sekund), a wybrany obraz po prostu… pozostanie na ekranie.
Podsumowanie

Gdy odwiedzisz w domu kogoś, u kogo na ścianie wisi InkPoster, to… nie zwrócisz na niego uwagi. Pomyślisz, że to po prostu jakaś reprodukcja obrazu w ramce. Dopiero gdy podczas kolejnej wizyty w tej samej ramce zauważysz inny obraz, zaczniesz nabierać podejrzeń. No chyba że akurat trafisz na proces odświeżania.
„To nie jest wydrukowane? Naprawdę?” – takiej reakcji gości można się spodziewać.
Jeśli pamiętacie, jaka była reakcja na pierwsze czytniki z e-papierem, tu będzie podobnie. Zaskoczenie pomieszane z zachwytem, że istnieją takie ekrany.
InkPoster z ekranem E-Ink Spectra jest niesamowity do wyświetlania obrazów czy ilustracji, radzi sobie z tym znacznie lepiej niż Kaleido. Cieszę się, że kolorowy papier elektroniczny w końcu pokonał kolejny etap rozwoju. Choć oczywiście bardzo długi czas odświeżania sprawia, że w tym momencie Spectra nadaje się tylko do statycznych grafik.
No i oczywiście kwestia opłacalności. Czy lepiej kupić wydruki reprodukcji wysokiej jakości za 100 zł, czy cyfrowy plakat za 3000 zł? Zakładam jednak, że znajdą się pionierzy.
Liczę jeszcze na rozwój aplikacji, bo to tak naprawdę od niej zależy, jak ludzie będą z InkPostera korzystali. Będę jeszcze ten „plakat” miał u siebie przez parę miesięcy, jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach.



No dobra, ale jak się na tym wyświetla PDF-y i jak wyglądają epuby ;)
No dobra, dodam to do wpisu, bo ktoś pomyśli, że jednak można na Inkposterze czytać :)
To naprawdę dobrze wygląda. Jakby udało się z takiego ekranu zrobić 11-13 calowy czytnik z sensowną prędkością zmiany stron to byłoby idealne urządzenie do komiksów i książek dla dzieci.
No tutaj problem, bo spectra charakteryzuje się właśnie tym, że ma bardzo dobre kolory i jakość ale kosztem prędkości odświeżania i odwrotnie kaleido. E-ink gallery jest bliżej spectry niż kaleido i został zastosowany np. w Remarkable Paper Pro ale prędkość odświeżania też jest lipna.
Są plotki, że Gallery pojawi się jednak w kolejnych czytnikach, no zobaczymy.
Wygląda to świetnie, ale… Nadal jednak rzecz mnie od tego rozwiązania powstrzymuje – wgrywanie tylko przez aplikację. W dynamicznym świecie może pojawić się setki przyczyn, że to padnie niezależnie od szczerych chęci producenta. Dlatego dodanie zwykłej opcji, że przez kabel można wgrać obraz do określonego folderu od razu zachęciłoby do zakupu.
Tak, i dla mnie to jest największa wątpliwość, bo wprawdzie PocketBook to nie jest firma krzak, ale na świecie różne rzeczy się mogą dziać.
Firmy na to patrzą pewnie inaczej, bo sprzęt się przez parę lat zamortyzuje, ale indywidualny nabywca chciałby mieć zakup na jakąś dekadę.
Z artykułu nie wynika, czy inkposter moze NIE być podłączony do internetu. Innymi słowy, czy jest możliwy scenariusz: kupuję toto.
instaluję na telefonie applikację, paruję przez blutusia, i wgrywam obrazki przez blutusia.
Jakie dane są potrzebne do odpalenia aplikacji?
InkPoster musi być po uruchomieniu podłączony pod nasze konto, które tworzymy w usłudze.
Co do WIFI, sprawdziłem jeszcze raz – wysyłanie obrazów idzie przez WIFI, czyli nie da się korzystać tylko w BT. BT jest potrzebne do podłączenia urządzenia i do sterowania na bieżąco. Poprawię to w artykule
Tak więc nie da się korzystać offline, czyli nasze obrazy też idą przez chmurę PocketBooka.
No to już wiem, że sobie nie kupię (a szkoda bo w sumie mi się podoba)
Ale dla porządku spytam: czy to wifi obsługuje tylko psk , czy można jakiś eap (mschap, tls?)
W specyfikacji nie ma, jest tylko: Wi-Fi (2.4 / 5GHz; a,b,g,n,ac,ax), zgaduję więc że nie ma. I WPA3 pewnie też. :)
A jak wygląda formatka konfiguracji sieci? Bo to co podałeś nie wyklucza eap.
W wersji „optymistycznej” za kilka lat PocketBook wprowadzi „niewielką miesięczną” opłatę za korzystanie z aplikacji, w wersji „pesymistycznej” wyłączy aplikację i serwery.
A nawet gdyby wszystko cały czas działało bez zmian, to i tak nie widzę potrzeby, żeby PocketBook musiał wiedzieć co wyświetlam na swojej ścianie. To nie jest usługa, która uzasadnia rezygnację z prywatności i wymusza udostępnianie swoich danych.
Gdyby była opcja działania offline (np. wbudowany czytnik microSD) to bym rozważył zakup.
Abonament ma sens gdy produkt jest masowy, a tu na razie się na to nie zanosi. Jak takie reMarkable wprowadziło subskrypcję, to mieli już pewnie mocne tysiące klientów.
Uwaga na temat prywatności bardzo słuszna, co np. z firmą, która chciałaby wyświetlać jakiś wewnętrzne ogłoszenia czy grafik pracy.
Ale oni tego nie wykluczają, patrz FAQ :)
==========
Are you planning to introduce a paid subscription?
[…]
Co prawda zarzekają sie, że „core” zostanie free, ale …
No bo jest pytanie o to jakie obrazy będą w katalogu. Większość tego co widzę teraz to obrazy z domeny publicznej. Ale jakby ktoś chciał pokazać Warhola czy w ogóle cokolwiek z ostatnich 70 lat, to trzeba zapłacić za licencję. No i przypuszczam, że to będzie w tym kierunku szło, że dojdzie jakiś katalog „Premium”, dodatkowo płatny. W domu możemy sobie wgrać co chcemy, ale puszczanie obrazów bez licencji w przestrzeni publicznej, to już ryzyko.
Gdzieś na ich stronie przeczytałem, że pliki muszą iść przez ich serwer ze względu na to, że następuje tam przetworzenie obrazu na kropelki einku. Czyli samo urządzenie nie ma pewnie w oprogramowaniu algorytmu, który potrafi ładnie przełożyć pliku graficznego na plik określający która kapsułka einku na jaki kolor ma się zamienić.
Trochę mi się nie chce w to wierzyć, żeby ten algorytm był aż tak skomplikowany, żeby samo urządzenie nie uciągnęło. Ale nawet w takiej sytuacji, powino być możliwe skonfigurowanie własnego serwera z obrazkami ściąganymi następnie przez urządzenie.
Cytat na stronie producenta jest bardzo skąpy; nie podają, jaki to miałoby być procesor, ile RAM-u czy ile pamięci na pliki.
Jak rozumiem, jeśli na przykład wybiorę sobie slideshow, to nie jest tak, że wszystkie 15 zdjęć jest wysyłanych prosto na inkpostera. Po prostu jest kolejka w aplikacji czy też na chmurze, i to wszystko wtedy leci na bieżąco.
Bardzo więc możliwe, że aby ograniczyć zużycie akumulatora, drastycznie ograniczyli elektronikę na samym urządzeniu.
Nawet niekoniecznie kabel. Wyobrażam sobie, że to urządzenie łączy się do wifi, wystawia prosty serwer http. Upload pliku pod wskazany endpoint => zmiana obrazka.
W dobie serwerków http które można uruchomić na e-papierosach to nie powinien być problem.
(dla czepialskich: wiem że pewnie trzeba by jeszcze jakieś uwierzytelnianie, może inny endpoint gdzie można by skonfigurować pobieranie plliku itp. Ja tylko rzucam pomysł)
Czytnik to urządzenie tanie, które zastępuje dużą i ciężką bibliotekę.
To tutaj jest drogie i ciężkie, a zastępuje kartkę papieru w ramce.
Powiedzieć, że to bez sensu, to nic nie powiedzieć.
Przyjmuję argumentację na temat klientów biznesowych, ale w domu to gadżet dla ludzi, którzy nie mają co robić z pieniędzmi.
Wszelkie potencjalne zalety używania w domu są trochę naciągane, a zalety w biznesie to takie kombinowanie z zastosowaniem innym, niż założone przez producenta.
„ale w domu to gadżet dla ludzi, którzy nie mają co robić z pieniędzmi.” Bez przesady. Dla mnie to się nie różni specjalnie od wydania „trochę” większej gotówki na armaturę/meble/dywan który mi się podoba.
Dla tych, co nie mają co robić z pieniędzmi, są te większe wersje. Jest już zapowiedź InkPoster Tela (40,5″) w formacie A1 za jedyne 7500 euro. :)
Akurat Pocketbook różnie wspiera czytniki. Miałam pecha i kupiłam Touch HD 2, a po roku wprowadzili Touch HD 3 i bardzo szybko o moim zapomnieli. W Erze Color też ostatnią aktualizację miałam parę miesięcy temu…
Samo urządzenie wyglada bardzo fajnie, ale na razie starczy mi tv Frame :)
Ale chyba wyciągnęli wnioski, bo to było 8 lat temu, od tego czasu nowsze czytniki już aktualizują.
A w tym Twoim Touch HD2 nadal działają usługi sieciowe takie jak Send to PocketBook? Albo przeglądarka internetowa?
Jeśli coś działa to po co co chwile aktualizować? Tym bardziej, że czytniki Pocketbook to bardzo proste urządzenia i ja nie widzę sensu częstych aktualizacji jak np. w bardziej rozbudowanych Booxach czy smartfonach.
Też nie lubię bardzo częstych aktualizacji, ale nie lubię też jak urządzenie jest porzucane, bo po roku wypuścili nowy model. Ogólnie lubię Pocketbooki, ale trochę wkurza mnie, że od lat nie ma np. takiej prostej rzeczy jak stopniowe pogrubienie tekstu tylko samemu trzeba kombinować. Dla mnie są właśnie trochę zbyt proste, ale też nie chciałabym czytnika na androidzie.
No i nie zawsze wszystko na nich działa… Od paru dni nie mogę nic przesłać przez Send to Pocketbook – pewnie to błąd tylko na moim czytniku, ale jest to irytujące
Bardzo jestem ciekawy jak by wyglądały czarno-białe fotografie skoro kontrast jest duży. może dobrze.Czy dałoby radę uzupełnić test o czarno-białe fotografie byłbym wdzięczny
Pomysł bardzo ciekawy. Ale poczekam aż ta technologia stanieje.
Na dzień dzisiejszy to zdecydowanie zbyt drogie.