Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Test Bigme B6 Color – mały czytnik z Androidem, kolorowym ekranem i… nietypowymi przyciskami

Udostępnij na FB • Udostępnij na Mastodonie

Zapraszam do lektury testu Bigme B6 Color, sześciocalowego czytnika z Androidem i paroma nietypowymi rozwiązaniami.

W ostatnich latach na tym blogu coraz częściej testuję urządzenia z Androidem. Niektórzy producenci oferują już wyłącznie takie modele. Ale dotąd skupiałem się na tych większych – z ekranem od 7 do 13 cali.

Teraz przyszedł czas na czytnik z ekranem 6 cali. Tutaj Android zdarza się rzadziej, bo na rynku mamy ledwie kilka takich urządzeń.

Testuję wersję B6 Color z kolorowym ekranem, ale na rynku pojawiła się też „czarno-biała” wersja B6 BW i większość uwag z tego artykułu będzie się odnosić do niej.

Jak kupić czytniki Bigme?

Dystrybutorem czytników Bigme w Polsce jest firma Aktro, dostajemy na nie 24-miesięczną gwarancję.

Bigme B6 kupimy w oficjalnym sklepie Bigme.pl, dostępny jest w trzech kolorach obudowy – zielony, czarny i biały.

Do 31 stycznia 2027 na całą ofertę Bigme działa kod „BM26”, który obniża cenę o 10%. 

Marka Bigme powinna też być szeroko obecna np. w sieciowych sklepach z elektroniką.

Zobacz też mój przewodnik na temat Bigme.

Artykuł powstaje w ramach współpracy z firmą Aktro, ale wszystkie opinie są wyłącznie moje. Jeśli przy zakupie skorzystacie ze wspomnianego kodu „BM26”, otrzymam niewielką prowizję. Dziękuję.

Co warto wiedzieć o Bigme B6?

Zacznijmy od specyfikacji czytnika:

  • Ekran: 6″ E-Ink:
    • rozdzielczość w odcieniach szarości: 1072 x 1448 px (300 ppi)
    • rozdzielczość w kolorze: 536 × 724 px (150 ppi)
  • Podświetlenie: tak, z regulacją barwy.
  • Procesor: Octa-Core (MediaTek Helio P35)
  • Pamięć RAM: 4 GB
  • Wewnętrzna pamięć na pliki: 64 GB (+ slot na kartę pamięci do 1TB)
  • Dźwięk: głośnik mono, mikrofon, możliwość podłączenia słuchawek przez Bluetooth
  • Wododoporność: brak
  • Złącza: Wi-Fi (2.4GHz + 5GHz); USB-C; Bluetooth 5.1.
  • System operacyjny: Android 14
  • Bateria: 2100 mAh
  • Rozmiary: 108 × 149,3 × 6,98 mm
  • Waga: 176 g

Jeśli chodzi o procesor, aplikacja Geekbench podaje takie dane.

Procesor ma cztery szybkie rdzenie (2,2 Ghz) i cztery energooszczędne (1,6 Ghz). Jest więc trochę wolniejszy niż w testowanym parę miesięcy temu Bigme B7.

W porównaniu do B7 mamy też mniej pamięci RAM i pamięci na pliki. Nadal jest głośnik i mikrofon, a także wejście na kartę SD. W związku z tym waga nie jest może rekordowo niska, ale 176 g pozwala wygodnie trzymać czytnik w ręku przez długi czas.

Wygląd czytnika

Czytnik dostajemy w eleganckim białym pudełku, w środku jest krótka instrukcja. Na ekranie możecie zauważyć wygaszacz, który straszliwie mi się podoba.

Nie wiem, czy to efekt oszczędności, ale Bigme B6 jest chyba pierwszym czytnikiem, jaki miałem okazję testować, do którego producent nie dołączył żadnego kabelka. Wygląda na to, że tak jak od pewnego czasu nie dostajemy do wielu urządzeń ładowarek, przyszedł teraz czas na kable.

Nie jest to z mojego punktu widzenia jakaś wielka wada, bo każdy z nas ma w domu sporo ładowarek i kabli, ale warto o tym wiedzieć.

Sam czytnik ma prosty, ale przez to nietypowy kształt. Otóż jest to prostokąt z zaokrąglonymi rogami, z przodu i z tyłu zupełnie płaski.

Na górnej krawędzi czytnika mamy widoczny przycisk włączania oraz głośnik.

Tył jest matowy, więc czytnik nie wyślizguje się z rąk, ale czarna powierzchnia zbiera odciski palców.

Ogólnie czytnik robi dość kompaktowe wrażenie, porównajmy go zresztą z inkBOOK Solaris Color oraz Kindle 11.

Jest mniejszy od obu, szczególnie od Kindle.

Pasek przycisków pod ekranem

Po raz pierwszy oglądałem Bigme B6 podczas Targów Książki w Krakowie w 2025 – wtedy jeszcze przedpremierowo. No i zwróciłem wtedy uwagę na funkcję, której nie widziałem dotąd w żadnym innym czytniku!

Otóż pod ekranem znajduje się dodatkowy pasek z pięcioma dotykowymi przyciskami funkcyjnymi. Nie zajmują więc one miejsca na samym ekranie, a biorąc pod uwagę, że to przecież sześć cali – oszczędzamy trochę miejsca na treść.

Co to za przyciski:

  • Skrót do biblioteki
  • BigmeGPT (aplikacja AI)
  • Menedżer plików
  • Centrum aplikacji
  • Ustawienia

Pierwsza rzecz, o której pomyślałem to – no, a da się tym zmieniać strony? Większość ludzi, którzy chcą mieć kilka przycisków na czytniku, chciałoby używać ich właśnie w tym celu.

No i tu dobra informacja – w ustawieniach da się wybrać różne funkcje dla każdego z przycisków. Jeśli nie lubimy AI, to przycisk ten może nam odświeżać ekran, uruchamiać centrum E-Ink, albo wybraną aplikację. Jest też funkcja „Page down”, która przewija ekran, albo zmienia stronę, w zależności od aplikacji.

Jaki jest związany z tym haczyk? No, ikonki przycisków są przecież nadrukowane na obudowie i po zmianie funkcji ikonki się nie zmienią. Będzie więc trzeba pamiętać, że przycisk z daną ikonką będzie miał teraz inną funkcję. Takie czytnikowe „dwójmyślenie”.

Szkoda, że producent nie dodał po prostu zestawu naklejek dla wszystkich możliwych funkcji. Wtedy po zmianie funkcji naklejalibyśmy ją na przycisk i załatwione.

Nawigacja po czytniku

Pięć wspomnianych przycisków dotykowych to nie jedyny sposób, aby poruszać się szybko po czytniku. Podobnie jak na innych czytnikach z Androidem możemy ustawić kilka gestów.

Tak samo gdy czytamy – w ustawieniach programu do czytania mamy wybór, jak określić strefy dotyku.

No i jest jeszcze słynna kulka nawigacyjna (navigation ball), która pojawia się chyba na wszystkich czytnikach z Androidem. Kulka po otwarciu daje skróty do 9 kolejnych funkcji. Może mieć sens na dużych ekranach, ale na czytniku sześciocalowym uważam ją za przerost formy nad treścią i od razu ją wyłączam.

Mimo niewielkiego ekranu poruszanie się po czytniku jest więc bardzo wygodne, choć oczywiście trzeba je najpierw opanować, skonfigurować do swoich potrzeb, no i nie zawsze warto włączać wszystko, żeby się po prostu samemu nie pogubić.

Ekran

Bigme B6 Color ma kolorowy ekran Kaleido 3 z oświetleniem. W tym roku ukazała się też wersja Bigme B6 BW, gdzie mamy standardowy ekran.

Tak prezentuje się w ciemności przy maksymalnym oświetleniu.

Regularność oświetlenia jest bardzo dobra, choć jeśli ktoś chce, to dopatrzy się lekkiej nierównomierności barwy – tak jakby diody ciepłe i zimne nie do końca się mieszały.

Tak wygląda ekran maksymalnie ciepły.

A tak maksymalnie zimny.

Podobnie jak inne czytniki Bigme oraz Onyx znajdziemy tu kilka ustawień predefiniowanych. Nie oceniam, bo to tak naprawdę kwestia gustu.

Podobnie jak na większości czytników z Androidem, znajdziemy tutaj funkcję „E-Ink Center”, w której wybieramy kilka predefiniowanych ustawień dla różnych zastosowań.

O ile kolorowe ikonki czy interfejs aplikacji wygląda w kolorze bardziej przyjaźnie, ze zdjęciami jest gorzej. W Tygodniku Powszechnym większość zdjęć w standardowych trybach jest zbyt ciemna, przesadnie kontrastowa, przez co mało czytelna.

Możemy w centrum E-Ink wejść w ustawienia zaawansowane (efekt wyświetlania) i wyregulować kontrast, wyrazistość i jasność kolorów, co poprawi czytelność.

W przypadku standardowej aplikacji do czytania (Xreader Pro) kontrast obrazów możemy też regulować w samej aplikacji, no i pozostaje mieć nadzieje, że uda nam się wybrać optymalne ustawienia.

Rzeczą charakterystyczną dla czytników Bigme jest to, że możemy skorzystać z ustawień centrum EInk, które zapisali inni użytkownicy.

Brak niestety jakichkolwiek opisów do czego jest dane ustawienie.

Bigme B6 ma tryb ciemny, który w menu zwany jest „Inwersja kolorów”. No i faktycznie jest to inwersja, bo zdjęcia w książkach też pozostają odwrócone, co zmniejsza przydatność tej funkcji.

Codzienne czytanie

Podobnie jak w przypadku Bigme B7, standardową aplikacją do czytania jest tu XReader Pro.

To, jak wygląda czytanie i obsługa aplikacji możecie zobaczyć na filmie.

Szybkość zmiany stron nie bije rekordów świata (choć to też zależy od trybu odświeżania), ale na co dzień wystarcza.

Mamy sporo ustawień tekstu, ale – co już nieraz zauważałem w różnych czytnikach – najmniejsza czcionka wcale nie jest taka mała, jakby niektórzy mogli oczekiwać.

Aplikacja ma predefiniowane kilka ustawień dla różnych rodzajów tekstu, choćby naukowych, powieści czy też mangi.

Możemy sobie też ustawić dość w dość dużym zakresie marginesy. To jest bardzo przydatne, biorąc pod uwagę niewielki rozmiar ekranu. Tak wygląda tekst przy maksymalnie zmniejszonych marginesach.

Po tym, jak ustawiłem sobie tekst, zabrałem się za czytanie Jeśli Rosja wygra. Scenariusz, no i w ciągu godziny przeczytałem połowę. :)

Czytanie w KOReader

Jeśli wbudowana aplikacja do czytania nam nie odpowiada, możemy zainstalować sporo innych. Tym razem zdecydowałem się na popularnego KOReadera.

Zwracam uwagę, że tej aplikacji nie znajdziemy w Google Play, ani w sklepie Bigme, trzeba ją ściągnąć z oficjalnej strony.  Wybieramy wersję „koreader-android-arm(tu wersja).apk”.

Oczywiście czytnik tak jak każde urządzenie z Androidem na początku nam zabroni instalacji spoza oficjalnego źródła i będzie informował, że aplikacja jest przeznaczona dla starszej wersji, ale możemy ją mimo wszystko zainstalować.

KOReader wygląda może troszkę topornie, ale działa błyskawicznie i ma mnóstwo funkcji ustawień tekstu. Popatrzmy choćby na ustawienia typograficzne.

Poza kontrastem możemy regulować grubość fontu, a nawet kerning (czyli odstępy między parami liter). Są też dokładne ustawienia marginesów oraz możliwość wyboru czy decydujemy się na wbudowane style i fonty, czy wybieramy własne. Standardowy wygląd artykułu z Tygodnika Powszechnego jest według mnie ładniejszy niż w XReaderze, choć przydałaby się regulacja odstępów.

Tak sobie myślę, że KOReader jest idealnym uzupełnieniem dla zaawansowanego użytkownika czytnika – szczególnie w sytuacji gdy mamy mniejszy ekran i chcemy go wykorzystać jak najlepiej. Zresztą wiele osób przesiada się na niego również na czytnikach PocketBook czy Kindle (po jailbreaku). Uprzedzam jednak, że opanowanie KOReadera może zająć trochę czasu.

Oprogramowanie

Bigme B6 ma stosunkowo nową wersję Androida 14, co da się docenić np. w porównaniu z Onyx Boox Go 6, gdzie jest 11, nawet w wersji Gen II, która niedawno miała premierę (choć tam później podwyższono wersję na 13). Powinno dać to spokojnie 5 lat kompatybilności aplikacji, a pewnie i więcej.

Mamy tu standardowe usługi Google oraz Google Play, po zalogowaniu się na swoje konto możemy synchronizować aplikacje.

Na czytniku mamy sporo aplikacji od samego producenta – choćby do notatek, zapisywania spotkań albo własnego asystenta AI czyli BigmeGPT. Zapytałem go o coś związanego z czytnikiem, mianowicie, jak zmienić wielkość tekstu.

Odpowiedź dostałem jak to od AI – z dużą pewnością, za to błędnie, bo na Bigme trzeba wejść w menu „Format”. 🙃

Na czytnikach z Androidem testuję często aplikację Kindle, bo stanowi ona zwykle duże wyzwanie dla tych urządzeń. Po pierwsze sama wydajność, czas uruchamiania i synchronizacji paru tysięcy e-booków, jakie mam na półce; po drugie – wygląd tekstu i obrazów.

Sprawdzam komiksy, zwykłą książkę i różne ustawienia odświeżania (najpierw ładniej, ale wolno, potem szybciej, ale mniej dokładnie).

W porównaniu do większych czytników można zauważyć, że uruchamianie aplikacji trwa jakiś czas, potem jest już sprawnie. Ale do czytania komiksów używałbym też raczej urządzeń z większym ekranem.

Parę razy sięgałem też po aplikację Readwise do powtórek moich podkreśleń… z Kindle. :)

Powtarzało się dobrze i wygodniej niż na telefonie.

Na zdjęciu widać, że na zewnątrz tło czytnika jest dalekie od białości, co wpływa na kontrast, szczególnie w aplikacjach, które nie mają dużego wyboru czcionek. Widać też ghosting, który pojawia się dość często w ustawieniach odświeżania innych niż HD/Regal. Jeśli nam to przeszkadza, warto podpiąć pod jakiś gest lub przycisk odświeżanie ekranu. Ja podłączyłem do AI. :)

Bateria

Czytnik ma dość sporą jak na sześć cali baterię 2100 mAh; dla porównania inkBOOK Solaris Color ma 1900 mAh, a Onyx Boox Go 6 jedynie 1500 mAh. Przez miesiąc testowania ładowałem ją raz, więc jest raczej dobrze, choć myślę, że przy regularnym czytaniu doładowanie co tydzień będzie konieczne.

Podsumowanie

Do tej pory testowałem większe czytniki Bigme i zastanawiałem się jak koncepcja pełnego Androida sprawdzi się na sześciu calach. Okazuje się, że całkiem dobrze, a dodatkowy pasek z przyciskami pozwala zaoszczędzić miejsce na ekranie. Czytnik nie jest demonem prędkości, ale korzystanie z niego jest komfortowe.

Pod względem obsługi Bigme B6 wydaje się najbliższy testowanemu wcześniej Bigme B7, czyli troszkę większemu bratu. Nie ma oczywiście bocznych klawiszy, karty SIM i obsługi rysika, ale reszta wydaje się podobna.

Bigme B6 Color wydaje się być najbardziej zawansowanym czytnikiem z sześciocalowym ekranem dostępnym na rynku. Nieco podobny pod względem funkcji jest Onyx Boox Go 6, ale nie występuje w wersji kolorowej, no i ma niższą wersję Androida, nawet w zaktualizowanej ostatnio drugiej generacji.

Przyciski funkcyjne i gesty sprawiają, że czytnik można mocno dostosować do swoich potrzeb. Dlatego Bigme B6 na pewno przyda się osobom szukającym urządzenia z wieloma możliwościami, które jednocześnie ma niewielkie wymiary.

Przypominam też o kodzie „BM26”, który działa do końca stycznia 2027.

PS. Na rynku dostępny jest też starszy model z Androidem: Bigme Read, którego też oglądałem, ale ma on dość archaiczną wersję Androida i słabą baterię, dlatego trudno go polecać.

Udostępnij na FB • Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.