
W lipcu w Chinach zadebiutować ma czytnik Kindle X MiGu – i choć raczej nie będziemy z niego korzystać – sygnalizuje on ważną dla nas zmianę polityki Amazonu.
Od razu wyjaśnię – Kindle X Migu to nie jest żaden nowy model. Jest to znany od roku Kindle 8, ale ze zmodyfikowanym oprogramowaniem.
Modyfikacja dotyczy możliwości kupowania e-booków prosto z urządzenia. Dotąd wszystkie czytniki Amazonu umożliwiały zakupy wyłącznie w Kindle Store. Ten chiński nie był wyjątkiem, bo własny dział z ebookami ma sklep amazon.cn. Jednak tym razem Amazon dogadał się z serwisem MiGu, będącym częścią China Mobile – narodowego chińskiego operatora telekomunikacyjnego.
Czytnik będzie miał dwie zakładki ze sklepami – albo Kindle albo MiGu.

W obu będzie można dokonywać zakupów i jak rozumiem, książki z obu będą trafiały do jednej biblioteczki.
Co ciekawe – posiadacze nowego czytnika będący jednocześnie klientami China Mobile, będą mogli płacić za e-booki ze swojego rachunku telefonicznego. I tu jest klucz do tego porozumienia. China Mobile to największy operator telekomunikacyjny na świecie, mający ponad 800 milionów klientów.
A rynek e-booków w Chinach rośnie jak na drożdżach. W roku 2016 miał ponoć wartość 1,76 mld dolarów, a w 2017 wzrośnie o kolejne 20%. Amazon chce się na ten wzrost jak najbardziej załapać i to kosztem oddania części suwerenności innej firmie. A sama platforma MiGU skupia ponoć 160 milionów aktywnych czytelników.
Na banerze reklamowym pięknie pokazują, że nowy Kindle będzie oferował dostęp do literatury narodowej i zachodniej.

Czytnik będzie nieco droższy niż standardowy Kindle 8, użytkownicy dostaną jednak subskrypcję Kindle Unlimited oraz 300 juanów do wydania w sklepie MiGu, podzielonych na sześć kuponów po 50 juanów.
W notce prasowej na temat porozumienia jest ciekawa wzmianka. Chiński Kindle Store oferuje dostęp do 460 tysięcy e-booków, z czego 220 tysięcy po chińsku, 240 tysięcy po angielsku. To wszystko w sytuacji, gdy w amerykańskim sklepie jest… 5 milionów tytułów.
Zapewne działają tutaj ograniczenia terytorialne – które i nas dotykają, ale przypuszczam, że Amazon, podobnie każda zachodnia firma chcąca działać w Chinach musi cenzurować swoją ofertę.
Źródła: Xinhua, The Digital Reader, Amazon.cn.
I dlaczego to jest dla nas ważne?
Kindle X MiGU to pierwszy czytnik Amazonu wypuszczony na zasadzie „cobrandingu” z innym partnerem. Najwyraźniej firma uznała, że na rynku chińskim lepiej się z kimś porozumieć niż działać samodzielnie.
Jeśli zatem mogą tak zrobić w Chinach, czemu nie w Polsce? Tym bardziej, że powtarzam nie od dziś – polski rynek byłby dla Amazonu bardzo trudny, ze względu na panującą wielką konkurencję, jak i brak DRM.
Podstawowy argument „przeciw” jest oczywiście taki, że potencjał obu rynków jest nieporównywalny. Ale możemy sobie wyobrazić, jak sugeruje Cyfranek, że powstają czytniki „Kindle X Publio”, „Kindle X Woblink” – choć biorąc pod uwagę model chiński również prawdopodobne są „Kindle X Play”. :-)
Dlatego choć nikt z nas raczej nie będzie korzystał z tego chińskiego czytnika, warto obserwować, jak ta współpraca będzie się toczyła. No i ćwiczenie intelektualne – z kim mógłby Amazon współpracować w Polsce?



Czy zna ktoś może jakieś źródła w Amazonie, z których można się uczyć chińskiego w jakiś sensowny sposób? Np. książki napisane po angielsku i po chińsku jednocześnie?
Nie uczyłam się chińskiego, ale jestem fanką metody Assimil. Do chińskiego mają Chinese with ease, wydane też w Polsce jako Chiński łatwo i przyjemnie. Mamy tam taksty po chińsku, tłumaczenie na angielski lub polski, a do tego nagranie, co jest nieocenione w nauce wymowy.
Oczywiście assimil, teach yourself, pimsleur i kilka innych to super materiały. Ale kosztowne. A do nauki chińskiego znajdziesz naprawdę świetne materiały na jutubie – anglojęzyczni (nauczyciele nawet) mają swoje kanały i to są najlepsze źrodła.
To będzie klęska. Rozdzielczość 600×800 dla ich czcionek to grubo za mało, nawet 300ppi ledwo by za minimum robiło.
Amazon już jest ze swoim czytnikiem na rynku chińskim, gdyby była taka „klęska z czcionką”, to z nowym modelem biznesowym by nie wyjeżdżali zostając przy takim „klęskowym” modelu czytnika.
;-)
Chyba jednak klęski nie ma. Daje radę.
Zgadzam się – pewnie nie ma pełnego komfortu, ale nie przesadzajmy. Na pewno Amazonowi zależy na jak najniższej cenie i dotarciu do tych setek milionów potencjalnych klientów. :)
Dzień dobry
Ja akurat używam chińskiego Kindle Paperwhite ale czytałem też książki na innych czytnikach i 600×800 jest tak samo wygodne (lub nie) dla „ich czcionek” jak dla alfabetu łacińskiego.
Biorąc pod uwagę, że płacenie za rachunki telefoniczne wygląda w Chinach trochę inaczej niż w Europie, nie sądzę by możliwość dołączenia rachunku za książki do telefonicznego była rzeczywiście takim ułatwieniem. Choć sam nigdy z platformy MiGu nie korzystałem.
Zresztą akurat płacenie za różne towary i usługi z poziomu telefonu komórkowego jest w Chinach bardzo rozwinięte.
Pytanie jest jak się taki czytnik rejestruje – dotychczas Amazon oferował możliwość rejestrowania się przez swoje konto WeChat (weixin), szalenie w Chinach popularnego komunikatora/mikrobloga i płacenie też przez niego.
„Na banerze reklamowym pięknie pokazują, że nowy Kindle będzie oferował dostęp do literatury narodowej i zachodniej.”
Chciałbym się zapytać skąd taka interpretacja tego bannera bo ja raczej nic tam takiego nie widzę.
Na górnym banerze grafika ze „stron” tworzy strój przypominający tradycyjny, na dole zachodni (sukienka i kapelusz).
Hmm, możliwe ale sukienka z dolnego bannera zachodnia raczej nie jest.
A to nie chodzi bardziej o to, że na drugim banerze, u dołu są budynki? I te po prawej stronie, obok mężczyzny, wyglądają na europejskie (mi to przypomina panoramę Londynu), a więc świat zachodni, a po lewej stronie, obok kobiety – są jakieś tradycyjne chińskie (jak mniemam) budowle? Być może stroje również mają do tego nawiązywać (tradycyjna sukienka kobiety kontra płaszcz (?) i melonik mężczyzny), choć dla mnie to aż tak czytelne nie jest.
Co ciekawe na stronie amazon.cn pod Kindle MiGu jest uwaga żeby w sprawie kupna większych ilości czytnika (powyżej 100 sztuk) kontaktować się z chińskim działem sprzedaży Kindle ale że nie są oferowane zniżki cenowe na hurtowe ilości „entry level Kindle”
Jak już, to obstawiałbym dużego operatora europejskiego, który na swoje barki weźmie różne wersje językowe sklepów z oddziałów krajowych. A że amazon „na zachodzie” radzi sobie spoko, to wątpię.
Ech, gdyby Legimi wpuścili na pokład :-D
Kindle x Legimi !
Kindle X Hamster
Zresztą już mają cobranding, tylko Amazon o tym nie wie.
„A sama platforma MiGU skupia ponoć 160 milionów aktywnych czytelników.” Jak dobijemy do tylu użytkowników to myślę, że Amazon rozważy wersje Polską :P
Nie przesadzajmy :) Może i ludzi w Chinach mnogo, ale czytelnictwo ponoć tam leży i kwiczy bardziej niż u nas. Zwłaszcza, coś takiego jak czytanie dla przyjemności to totalna hipsterka. Do tego dochodzi skala piractwa – nie znam jakichś ciekawostek o e-bookach, ale np. w muzyce status platynowej płyty w ChRL jest od 40 tysięcy egzemplarzy (czyli tyle co np. w Hiszpanii czy Szwecji). Choć oczywiście rynek jest perspektywiczny, bo nawet drobny wzrost czytelnictwa przy ich skali przekłada się na miliony :)