Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Weganie chcą… alternatywnej okładki dla Kindle Oasis

change-skora

Ogłoszony parę dni temu Kindle Oasis będzie pierwszym czytnikiem Amazonu dystrybuowanym w zestawie z okładką. Jest ona wykonana ze skóry i… to się nie wszystkim podoba.

Bo istnieje przecież całkiem spora grupa osób, które nie kupują produktów skórzanych oraz innych pochodzenia zwierzęcego. Nie mnie oceniać ich motywację, ale wiadomo, że nie jest ich mało.

Pod ostatnimi wpisami wypowiedziało się na ten temat parę osób – ale problem stał się globalny. oto na Change.org ruszyła petycja do Amazonu, aby dodał opcję zamówienia okładki „wegańskiej” czyli np. wykonanej z zamiennika skóry.

Normalnie można by powiedzieć – nie zamówię takiej okładki –  i tyle. Ale teraz nie można, bo skórzana okładka jest integralną częścią Oasis. Jeśli więc ktoś traktuje poważnie swoje przekonania, pozostaje mu nowy czytnik zbojkotować, nie żeby nie pomagała w tym jego cena.

Dotąd było tak, że oryginalne okładki do Kindle miały różne edycje – tańszą np. ze sztucznej skóry i droższą, skórzaną. Przykładowo dla Voyage: Origami Case (44,99 EUR) i Leather Origami Case (59,99 EUR). Pamiętam, jak w 2010 roku zamówiłem taką do Kindle 2 i najpierw ją wietrzyłem przez trzy dni na balkonie. :-)

Będą oczywiście okładki alternatywne – i już czytelnik znalazł w komentarzach okładkę firmy i-Unik z syntetycznej skóry – ale nie zwalniają z konieczności kupna całego zestawu.

Zastanawia mnie to, jako kolejne przeoczenie Amazonu. Oasis ma być takim „ekskluzywnym” produktem, że przy okazji zapomniano o tych, którym produkty ze skóry bynajmniej ekskluzywnie się nie kojarzą.

W ankiecie pytam o chęć kupna i używania takiej okładki na czytnik – niezależnie od ceny.

Czy kupił(a)byś skórzaną okładkę do czytnika?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

PS. Wiem, że temat wegetarianizmu to taki wdzięczny pretekst do flejmów, ale poproszę o pamiętanie w komentarzach, że jest to blog o czytaniu. :-)

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korzystanie z Kindle, Kupno Kindle i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

236 odpowiedzi na „Weganie chcą… alternatywnej okładki dla Kindle Oasis

  1. Ewelina pisze:

    Jestem w stanie zrozumieć osoby, którym skórzana okładka przeszkadza, mimo że sama nie mam z nią większego problemu. Faktem jest, że Amazon powinien to przewidzieć, a zaproponowanie jakiejś alternatywy z pewnością wpłynęłoby dobrze na wizerunek marki.

    42
  2. bq pisze:

    Fcuk vegans. A co z okladka dla gluten free people?

    24
    • qb pisze:

      Idiota.

      43
      • bq pisze:

        Czemu, przeciez nie zamierzaja jej gryzc. ” Jestem weganem i nosze skorzane buty. Co ma do tego moja dieta” Mowi moj partner . Nie robmy z zarcia religii. Nie przesadzajmy, jak mowia ogrodnicy. Kazdy faszyzm szkodzi. Nie widze samochodow porzadnej klasy dla wegan, z bawelniana tapicerka.

        12
        • Beata pisze:

          Weganinem. Nie „weganem”, nie ma takiego słowa. Weganizm to nie tylko dieta, to styl życia, który wiąże się ściśle z ideą „cruelty free” – nie czerpiemy korzyści z krzywdy zwierząt, albo przynajmniej ograniczamy się do bezwzględnego, niemożliwego do wyeliminowania minimum. Nie można być trochę w ciąży i trochę weganinem. Weganinem albo się jest, albo nie, inaczej nie ma sensu opowiadać pierdół. Skóra, wełna, mleko, jajka, mięso – to wszystko są produkty pochodzenia odzwierzęcego i wymagające cierpienia lub istotnej krzywdy zwierząt, włączając w to ich śmierć. Koniec, kropka.

          34
          • Bane pisze:

            Człowiek jest na górze łańcucha pokarmowego. I teraz generalizujesz że każdę zwierze hodowlane/dzikie cierpi.
            Zresztą powiedź Wilkowi że zabijając jego ofiara cierpi.
            Taki jest świat i go nie zmienisz.

            10
            • asymon pisze:

              No właśnie zmienisz. Naturalne futra już wyszły z mody.

              Rozumiem że wilk musi jeść mięsko, taka jego wilcza natura, bez mięsa umrze. Ale czy okładka do czytnika, gadżet, musi być koniecznie ze skóry zdartej ze zwierzęcia? To ma jakieś ewolucyjne uzasadnienie poza tym, że w pewnych kulturach produkty skórzane są uważane za ekskluzywne?

              Zresztą petycja nie ma na celu zakazania ci kupna skóry, chodzi tylko o wybór.

              51
              • Konrad pisze:

                Zwierze i tak zginie (na miąsko), wiec produkty ze skory to przynajmniej dobre wykorzystanie resztek zwierzęcia, czyli przeciwieństwo marnotrawstwa.

                9
              • edmun pisze:

                @Konrad – naprawdę wierzysz że ktoś czeka aż zwierzę umrze (samo z siebie) aby mieć z niego skórę ?

                13
              • Konrad pisze:

                @edmun

                Ja nie pisalem, ze zwierze umrze. Ja pisalem, ze bedzie zabite (na miąsko) :-)

                8
              • Chirka pisze:

                Konrad: przemysł przetwórstwa zwierząt nie wygląda jak wymarzony myśliwy, który poluje bez broni, a potem wykorzystuje wszystkie części upolowanego zwierzęcia. Są zwierzęta na mięso, z których nie wykorzystuje się skór i innych produktów, a są zwierzęta, które zabija się tylko dla skór i nie wykorzystuje się ich mięsa. Bądź świadomym konsumentem, niezależnie od swoich wyborów.

                3
          • ja niezbędny pisze:

            W szczególności mleko i jajka.

            4
          • Robkin pisze:

            Mleko, jajka – cierpienie zwierząt ???

            8
            • asymon pisze:

              Żywność od jakiegoś czasu produkuje się w fabrykach. Nie miejsce to na takie dyskusje, ale jeśli cię to naprawdę dziwi, a nie trollujesz, polecam na początek film „Food Inc.”.

              22
            • edmun pisze:

              byłeś kiedyś na farmie i widziałeś do jakiego stopnia człowiek upodlił zwierzę abyś mógł kupić mleko i jajeczka w sklepie? Zainteresuj się proszę jak przedmiotowo ludzkość zaczęła traktować zwierzęta hodowlane i jak to mija się ze słowem „hodowla”. Naprawdę proszę Ciebie i resztę tutaj czytających, aby udowodnili samym sobie że są na tyle inteligentni aby choć odrobinę zgłębić temat i zobaczyć czym są „fabryki” jedzenia.
              Wiesz? Ostatnio trafiłem na bardzo fajne dwa argumenty. Argument pierwszy to filmik z „ukrytą kamerą” gdzie „rzeźnik” w sklepie udaje że wrzuca do wielkiej maszyny małe słodkie prosiaczki żeby „zmielić je na małe kiełbasko/parówki”. I niezależnie czy filmik był ustawiony czy też prawdziwy (i reakcje konsumentów) to fajnie wskazuje na to, jak bardzo ludziom na degustacji smakowała kiełbaska, a kiedy zły Pan rzeźnik wrzucił prosiaczka do maszyny (na niby) to nagle ludziom robiło się niedobrze… To jest pierwszy argument. Drugi? Proszę bardzo:
              „Joanna Szczepkowska – Podwójne życie kurczaków

              Jeśli ktoś miał szczęście pojechać w czasie wakacji pociągiem dalekobieżnym na Hel, może potwierdzić to, co zobaczyłam i z czego mogłam skorzystać i ja, i dziecko, z którym jechałam.
              Myślę o dziecięcych wagonach, które doczepiono do składu tego pociągu całkiem bezpłatnie, ot tak po prostu, dbając o to, żeby umilić podróż dzieciom i rodzicom. Wagon jest podzielony na dwie części – jedna to fotele, a druga to zamykany plac zabaw. Wszystko tu jest zrobione z miękkich materiałów, a ściany i podłoga obszyte są gąbką. Dzieci szybko wpadają w trans budowania domów, zjeżdżalni i samochodów z wielkich miękkich klocków i podróż mija niespodziewanie szybko. Można też zamówić do tego wagonu jedzenie, co właśnie zrobiliśmy wszyscy w czasie tej mojej podróży.

              – Dla dzieci kurczaka polecam – powiedział kelner, zbierając zamówienia. Większość z nas zamówiła więc pierś z kurczaka, a danie pojawiło się bardzo szybko.

              – Obiadek! – wołaliśmy w stronę placu zabaw, ale oczywiście bezskutecznie. Dzieci szalały w miękkim raju, nie słysząc nas nawet wtedy, kiedy podeszliśmy do barierek.

              – Zaraz włączę film – powiedział konduktor najwyraźniej obeznany z takimi trudnościami. Podszedł do wielkiego ekranu, który zwisał z sufitu wagonu, i po chwili pojawiła się jakaś rysunkowa bajeczka. Dzieci nawet nie trzeba było wołać – jakimś cudem wszystkie odzyskały słuch, zaraz usiadły obok rodziców i otworzyły buzie do jedzenia. Tak się złożyło, że były to bardzo małe dzieci, dlatego z obawą patrzyliśmy na ekran. Konduktor jednak chyba dobrze ocenił sytuację, bo bajeczka była prosta, kolorowa i bez wielu słów. Przy ślicznej melodyjce na ekranie pojawiło się żółte, puchate stworzonko.

              – Jaki śliczny kurczaczek! – zawołała jedna z matek. Rzeczywiście kurczaczek był przeuroczy. Pokręcił żółtą główką, popatrzył na śpiącą mamę kurę i wybrał się na samotny spacerek. Dzieci były tak wpatrzone w ekran, że chyba całkiem nieświadomie otwierały buzie i połykały kęs za kęsem. Kurczaczek toczył się jak kuleczka pośród kolorowych kwiatków, które wąchał, kichając przy tym rozkosznie. Przy którymś kichnięciu dzieci zaczęły kichać razem z nim, więc im częściej on kichał, tym lepsza była zabawa.

              – Dzieci utożsamiają się z tym kurczakiem – powiedziała jedna z mam – to bardzo ważne dla ich rozwoju. Chyba miała rację, bo kiedy kurczaczek wpadł do wielkiego dołu, dzieci wydały krzyk przerażenia. No i słusznie, bo dół był rzeczywiście ogromny i stworzonko nie miało szans, żeby się z niego wydostać.

              – Biedny kurczaczek – powiedział jakiś tata. – Otwórz buźkę – dodał zaraz – bo jak nie będziesz jadł, to kurczaczek nie wyjdzie. Szantaż nie bardzo się udał, bo i to dziecko, i pozostałe tkwiły w napięciu z zamkniętymi ustami. Kurczak podfruwał, dziobał maleńkim dzióbkiem w ziemię – na próżno. Nagle muzyka się zmieniła, a na stworzonko padł wielki cień. Był to cień chudy, o czterech wąskich łapach – cień prężył się, wyginał, robił mostek, wyciągał pazury w stronę dołu. Stworzonko jednak, niedoświadczone i ufne, uśmiechało się do napastnika i wyraźnie miało nadzieję na ratunek. Teraz zobaczyliśmy wielkiego, chudego kocura, który prężył się nad kurczakiem i strasznym jęzorem oblizywał swoje kły. Dwoje z dzieci przytuliło się do swoich rodziców, reszta zamarła w bezruchu.

              – On go zje? – zapytał najstarszy chłopczyk z wypiekami na twarzy.

              – Nie bój się. Nie zje go – powiedziała mama, krojąc kolejny kawałek białego mięsa – nie zje go ten wstrętny kocur. Idź sobie, kocurze!

              – Idź sobie! – zawołały wszystkie dzieci. – Idź sobie!

              Kiedy jednak kocur prężył się coraz bardziej i przymierzał do skoku, jedna z dziewczynek zaczęła płakać, a zaraz potem inne dzieci też.

              – Nie bójcie się – mówiliśmy jeden przez drugiego – kurczaczek się uratuje. Kot nie zje kurczaczka.

              – Nie? – pytały z nadzieją dzieci wpatrzone w ekran.

              – Nie zje. Na pewno nie zje – mówiliśmy chórem i korzystając ze skupienia maluchów, karmiliśmy je raz za razem. Żeby nie stracić sprzyjającej atmosfery, komentowaliśmy dalej.

              – Nie. Zły zawsze będzie ukarany. To zły kot. Chce zjeść kurczaczka, ale mu się to nie uda. Ale on poszedł sam, bez mamy, i dlatego się zgubił. Nigdy nie można iść bez mamy.

              – Zgubił się – chłopczyk chlipał tak bardzo, że aż dostał czkawki.

              – Ale się znajdzie! – wołaliśmy wszyscy. – Znajdzie się i wszystko będzie dobrze.

              No i rzeczywiście! Bo nagle z głębokiego snu wybudziła się dobra mama kura! I zobaczyła, że nie ma koło niej kurczaczka, i pobiegła naprzód przez kolorowe kwiatki, krzycząc rozpaczliwie: ko ko ko! A kot właśnie miał wskoczyć do dołu! Ale mama kura już go zobaczyła, podfrunęła wysoko siłą matczynych skrzydeł i spadła na kota, i wydziobała mu resztki wypłowiałej sierści, aż kłaki pomieszały się w powietrzu z piórami. Kot uciekał z wrzaskiem, a kochana kura, chociaż trochę oskubana z piór, spadła do dołu tuż obok swojego kurczaczka. Maleństwo usiadło jej na grzbiecie i oboje wyfrunęli na łąkę.

              Nikt z nas nie zauważył ani nie usłyszał, kiedy do wagonu wszedł kelner.

              – Brawo! – powiedział. – Wszystkie dzieci zjadły kurczaczka.”

              Wiesz… wkurza mnie zachowanie ludzi. Sam przeszedłem na wegetarianizm 2 lata temu. Wiesz dlaczego? Bo uznałem że spróbuję, bo moja dieta nie była urozmaicona i ponadto wkurzało mnie, że żeby znaleźć naprawdę dobrej jakości mięso, to trzeba było się naszukać i tak się martwić czy mnie nikt nie oszukuje. I będę z Tobą szczery, przez 4 lata pracowałem w jednej z największych firm w Polsce które zaopatrują magazyny a te z kolei zaopatrują rolników więc do tej pory mam gdzieś cały zestaw katalogów produktów które importowałem a potem sprzedawałem na polski rynek. Polecam zajrzeć dla przykładu do jednego z odbiorców, firmy Grene – chyba mają wciąż do pobrania ich katalogi ze strony w formacie pdf i zajrzyj proszę do działu „karmienie”. Zobaczysz czym jest w Polsce karmione Twoje jedzenie i chciałbym żebyś zwrócił uwagę na jedno. Większość produktów stosowanych na Twoim przyszłym jedzeniu jest w większym stężeniu szkodliwe dla człowieka. Oczywiście nie mówię tutaj o próbie wpakowania w siebie 100kg paszy z antybiotykami ale o produktach typowo „odkażających” które mają trzymać warchlaki czy tuczniki przy życiu kiedy po raz kolejny wdaje się infekcja. Z tego potem będzie Twoje jedzenie. A wiesz czemu ignorancja ludzi mnie bardzo wkurza? Bo dziwi mnie kiedy widzę ludzi którzy mają piękne ryby akwariowe o które się troszczą aby nic im nie było (i zapewniają idealne warunki w 200-300 litrowych akwariach) aby na obiad zjeść np. pstrąga. Dziwi mnie że człowiek z wielką chęcią zjada wołowinkę, ale jak usłyszy że ktoś skatował psa – to zasłania się humanitaryzmem. Zaraz powiesz że przecież nie można porównywać zwierząt domowych do zwierząt hodowlanych, a ja zapytam się – czy pies a krówka czy świnka czują ból inaczej? Myślisz że cierpią mniej bo są hodowlane? I proszę nie mów mi że są „zabijane humanitarnie” bo nie wiem w jaki sposób można na taki argument odpowiadać inaczej jak – proszę dokształć się i odrzuć tą maskę iluzji którą zasłaniasz się za pomocą uśmiechniętych krówek na opakowaniu mleka czy kreskówkowych kurczaczków na opakowaniu jajek. Poczytaj (w końcu mamy bloga o czytnikach co nie ?), obejrzyj kilka dokumentów, otwórz się na świat, wtedy zobaczymy czy będziesz patrzył tak samo na swoje jedzenie. I tak na koniec – jeśli któryś zarzuci mi że jestem wege/eko/vegan terrorystą i swoim długim postem „namawiam” i „patrz jak krzyczy jak każdy z nich” to też to mogę podsumować. Człowieku… wiesz jak rzadko się odzywam na temat wegetarianizmu? Albo w ogóle życia z zasadami że nie sprawiam cierpienia jeśli nie jest to uzasadnione? Wiesz że 99% swojego czasu spędzam nie odzywając się nic na temat moich świadomych wyborów? Tak wiem – są fanatycy którzy biegają na festynach, w pochodach i krzyczą więcej niż potrzeba, ale uwierz mi – ludzi którzy naprawdę się przejmują jest naprawdę bardzo bardzo dużo, tylko że mamy na tyle kultury osobistej aby nie próbować Ci wcisnąć coś na siłę. Nie jesteśmy tymi firmami, co to produkują „zdrowe i pożywne śniadanie dla Twojego dziecka, bez dodatku konserwantów” ale w składzie na pierwszym miejscu jest „cukier”. Wiesz dlaczego tak rzadko się odzywamy? Bo tak właśnie to wygląda – za każdym razem jak człowiek się odezwie i co śmieszne – nawet podrzuci konkretne argumenty albo zaprasza do rozmowy na poziomie to wiesz co się dzieje po drugiej stronie? Fala hejtu, wyzwisk i wyśmiewania próbuje zatuszować to co wychodzi na wierzch, bo tak jest najłatwiej. Wyśmiać i ośmieszyć i wtedy nikt na serio nie bierze wypowiedzi powyżej, no bo przecież pod spodem 100 osób napiszę „debil”, „patrz jaki fanatyk”, „idź swoją trawę jeść jak krowa” czy inne docinki normalnie niczym z poziomu gimnazjum. Ja nie krytykuję nikogo że robi to co robi bo wyznaję zasadę że nikomu do talerza nie zaglądam bo mnie to po prostu interesuje i tak samo chciałbym, żeby wszyscy Ci co jedzą mięso jednak łaskawie odwalili się od tego – co sam jem i sam mam na talerzu. A skąd komentarz? Bo nie lubię jak się mnie obraża albo obraża się moje poglądy – stąd ja nie będę obrażał tych, co mają inne – bo nie w tym droga. Dajcie ludziom żyć :/ Tak na koniec tylko – akcja powyżej pewnie nie miałaby żadnego negatywnego odzewu gdyby nie właśnie nagłaśnianie w sposób w jaki się to nagłaśnia. Bo co widzimy z artykułu powyżej? Tak między wierszami to leci jakoś tak – zły amazon (którego i tak lubimy) wypuszcza nowy czytnik ale wegetariańscy wariaci przyrządzają „petycję”. A skąd takie wnioski? Bo czuję się tak jakbym czytał niektóre artykuły na tvn’ie. „Huragan niszczy Anglię, całe województwa bez dostępu do krajowych dróg”. W praktyce tak – czasami u nas wieje ale na upartego oprócz szumiących liści na drzewach czy głośniejszej jazdy samochodem to jakoś nie czuć, a te województwa odcięte od głównych dróg to 2 małe powiaty na północy Szkocji gdzie 300 dni w roku są odcięci bo droga jest i tak gruntowa i nie utrzymywana w dobrej kondycji. Ale jest news? No pewnie że jest. A na skypie już mi matka dzwoni czy ze mną wszystko w porządku. Znacie to ? Ta medialna „nagonka” na wszystko i wszędzie. Podobnie jest tutaj. Eko/wege terroryści mają czelność pisać petycję do szanowanej organizacji jaką jest amazon. Pozdrawiam bardzo serdecznie

              39
              • Bociek pisze:

                tl;dr

                Przebrnąłem przez połowę. A mięso? Jem i będę jadł, bo lubię. Jestem człowiekiem, a więc i drapieżnikiem. Innych do jedzenia mięsa nie zmuszam i jednocześnie nie chcę być zmuszany przez innych do niejedzenia. Tyle.

                18
              • Wrobel Swirek pisze:

                @Bociek
                I dokładnie o to chodzi z nieskórzaną okładką… Część ludzi nie chce być zmuszana do kupna skórzanej okładki jeśli chcą kupić nowy czytnik. Tyle.

                19
              • Adrzej Jaworek pisze:

                @Wrobel Świrek
                Ależ nie jesteś zmuszany do kupna skórzanej pokładniki. Masz wybór. nie kupuj Kindla tylko inny czytnik. Tyle.

                8
              • Wrobel Swirek pisze:

                @Andrzej
                No tak… ja o jabłkach, a Ty o pomarańczach…

                19
              • Yelayah pisze:

                „zobaczyłam… jechałam…”
                „przeszedłem… pracowałem…”
                Szybka zmiana płci? – czy nie chciało się edytować? A może to jakaś trzecia płeć? Generalnie nie bardzo wiem, co to wnosi do dyskusji o skórzanej bądź nie okładce.

                2
              • s pisze:

                @Yelayah, no bez przesady, przecież poprawnie oznaczył fragment cytowany.

                12
              • M... pisze:

                Cechą ewolucji jest przede wszystkim adaptacja do OBECNYCH warunków. Na obecną chwilę przemysł mięsny powoduje m.in.: wycinanie lasów (ginie wiele gatunków zwierząt, roślin o nieznanych dla nas właściwościach być może zbawiennych dla zdrowia…) głód na świecie, marnuje się masa wody, zanieczyszczanie środowiska. Powinniśmy się zoptymalizować jako gatunek na tej planecie dostosowując się do warunków jakie tutaj panują. Zresztą nasz organizm na taką optymalizacje pozwala! Nie jesteśmy mięsożercami, jeśli już to bardziej pasuje okreslenie że jesteśmy ugotowano-smażono-mięsożercami, pozdro dla drapieżników ktorzy jedzą surowe mięsko :) Co nie ma sensu bo mamy za długi układ pokarmowy by to był zdrowy i mądry wybór. Możemy zdobywać pokarm na różne sposoby. Jednak ewolucja wymaga pewnej integracji gatunku, jak narazie jako ludzkość zmierzamy ku wyniszczeniu samych siebie, zwierząt, planety. Na szczęście są wegusy, ekolodzy, ludzie widzący, bo widzę że rośnie jednak świadomość w naszej globalnej wiosce. Nie mówie by nie jeść mięsa, ale chociaż ograniczyć jego spożycie w trosce chociażby o własne zdrowie, bo z tak zakwaszonym żołądkiem to nawet tego co ci daje mięso nie przyswoisz jak należy.

                Albo zapomnij o tym co wyżej napisałem, pewnie przyjdzie Jezus i swoją superwolą uratuje cały świat! :)

                1
            • Misio pisze:

              Ty myślisz, że to jajko to tak łatwo wychodzi? ;)

              0
          • dfs pisze:

            Beata pisze:
            > nie czerpiemy korzyści z krzywdy zwierząt, albo przynajmniej ograniczamy się do bezwzględnego, niemożliwego do wyeliminowania minimum. Nie można być trochę w ciąży i trochę weganinem.

            No ale zdanie wcześniej napisałaś, że jednak można trochę nie być weganinem.

            0
          • Mando pisze:

            „cruelty free” – powiadasz? A co z moimi biednymi oczami które krwawią za każdym razem jak czytam te wasz postulaty wrzucane wszędzie gdzie się tylko po to żeby było o was słychać podobnie. Pod tym względem niczym nie różnicie się od zje… od popaprańców z LGBT, czy modnych ostatnio w europie ruchów na rzecz tolerancji kulturowo religijnej.
            Chcesz być weganką to se bądź ale przestań mnie tym kłuć w oczy przy każdej bo poczytuję to jako znęcanie się nade mną a wtedy albo jesteś hipokrytką, albo nie przestrzegasz wegańskiego życiowego credo.

            9
            • edmun pisze:

              i vice versa. ja też nie muszę męczyć swoich oczu Twoją hipokryzją. Ale o ile każdy się będzie szanował nawzajem, to nie będzie żadnego problemu. I nikt Cię w oczy nie kłuje. Padło pytanie, padła odpowiedź, czy to Cię aż tak boli że ktoś ma inne zdanie? I nie porównuj proszę marszów protestacyjnych czy organizacji zbiorowych do osoby która do niczego Cię nie namawia, do niczego Cię nie zmusza i nic od Ciebie nie chce. To jest właśnie to o czym napisałem w swoim długim komentarzu. Czy to kim jesteśmy aż tak Cię boli? Mimo że nie „narzucamy” Ci żadnych z naszych wyborów?

              24
              • Robert Drózd pisze:

                A ja prosiłem, żeby nie było flejmów.

                17
              • edmun pisze:

                Robercie, ale proszę powiedz mi – czego się spodziewałeś? Tolerancja w Polsce to jest takie pojęcie, że aż podrzucę ciekawy występ Abelarda Gizy który podsumowuje tą mentalność której ciężko wytłumaczyć:
                https://www.youtube.com/watch?v=F3rj9C-Pa9U

                14
              • xxxx pisze:

                Cóż, ja jem mięso, choć raczej mało. Kupuję buty ze skóry, bo niestety moje nogi kiepsko akceptują inne (pęcherze, otarcia, odparzenia, rany). Ale nie kupiłabym samochodu ze skórzaną tapicerką, skórzanej sofy, nie widzę też szczególnego sensu w skórzanej okładce czytnika. Powinni dać wybór i tyle.

                18
            • Wrobel Swirek pisze:

              Proste… nie interesuje Cię temat, nie czytaj. Masz wybór. Inni też chcą mieć wybór. Tyle.

              3
            • Beata pisze:

              Nie czytaj, nie będą krwawić oczy twe. Ja za nikim nie biegam i nie pokazuję na niego palcem, że jest głupi, bo pisze do Amazonu w sprawie poszerzenia oferty produktów.

              A tu rozpętała się gównoburza, bo jakiś weganin (czytaj: debil) ośmiela się zauważać, że może byłoby nieźle, gdyby okładki z eko skóry wprowadzić, i co Amazon na to. A inni weganie (czytaj: debile) się pod tym podpisują.

              No chamstwo i prześladowanie po prostu.

              6
            • V0dzoo pisze:

              Mando. My weganie nie mozemy być cicho i się nie odzywać, tak samo jak Ty nie stał byś bezczynnie, gdybyś miał psa i ktoś chciał by poderżnąć mu gardło. My nie chcemy żeby ktoś podrzynał gardło żadnemu zwierząciu i stoimy w ich obpronie. Różnica polega jedynie na tym, że Ty miał byś wdzięczność swojego psa i podziw ludzi, za bohaterstwo, a my bronimy zwierząt, które nigdy nam za to nie podziękują i  narażamy się wytykanie przez tych, którzy codziennie płacą za zabijanie tych zwierząt…

              1
            • Fandorkis pisze:

              Ale po co ta agresja? Wyrzuty sumienia?
              (Mam skórzaną okładkę i nie robię z tego problemu.)

              0
          • Borygo pisze:

            A taka marchewka to co?! Myślicie, że ona nie ma uczuć?!, że nie cierpi?! Przecież ona też chce dożyć późnej jesieni, wydać nasiona i odrodzić się na wiosnę. A wy tak bezceremonialnie ją wyrywacie i na surowo gryziecie, albo do gara i dusić ją. Wiecie jak ona cierpi?!!!

            :D ;)

            8
            • W. pisze:

              To mało oryginalne, też tak droczyłem się ze swoim weganinem pierwszego kontaktu ;), ale ja raczej z nudów.
              Co do marchewki itp., patrz frutarianizm.

              3
          • ghost pisze:

            Co za bzdura. Niby jak jedząc jajko i pijąc mleko przyczyniasz się do cierpienia i śmierci jakiegoś zwierzęcia? Czy dziecko pijąc mleko matki w ten sposób ją krzywdzi lub zabija?

            1
            • xyubegae pisze:

              Jeżeli nikt nie kupowałby jajek-trójek, nie byłoby ich, więc każdy je kupujący przyczynia się do cierpienia kur.

              8
            • Beata pisze:

              A to akurat jest bardzo proste. Krowa, aby dawać mleko, musi zajść w ciążę. Zapładnia się ją więc, a następnie odbiera cielaka, który wędruje prościuteńko do rzeźni. Krowa jest dojona, żyje w warunkach lepszych lub gorszych (na ogół gorszych), cykl jest powtarzany aż do wyczerpania możliwości rozrodczo/dojnych krowy (4-5 lat). Kres eksploatacji oznacza rzeźnię także dla krowy. Pijemy mleko, które nie jest przeznaczone dla nas.

              Kury znoszą jajka, z jajek rodzą się kurczątka. Kurczątka płci męskiej są oddzielane od kurczątek płci żeńskiej od razu po wykluciu się. Wędrują albo wprost do wielkiej maszyny, która mieli je żywcem (ferma przemysłowa), albo do wora (gospodarstwo). Po wór przyjeżdża specjalny człowiek, który zabiera na wpół już podduszone kurczątka do wielkiej maszyny, która mieli je żywcem.

              Los kur niosek to osobny temat. Obcinanie dziobów, pazurów w chowie klatkowym to norma.

              9
          • bq pisze:

            Ile myszy polnych zostanie rozerwanych na strzepy lub zmielonych na krwawy koktail powyrywanych glowek, rozerwanych brzuszkow i przetraconych kregoslupkow podczas zniw zeby weganie uswiadomili sobie, ze swiat jest niestety okrutny. I na kromce chleba tez jest krew.

            8
          • czarnykapelusz pisze:

            Jajka też?? :D

            0
        • Aldi pisze:

          Mylisz się, tapicerka nie podchodzenia zwierzęcego to normalna opcja w klasie E i F każdej praktycznie marki.

          3
        • maruda pisze:

          hm, a Tesla nie jest samochodem porządnej klasy? poza tym, co to za faszyzm polegający na kontrolowaniu tylko siebie? czy ktoś KAŻE ci nie kupować skórzanej okładki? weganin noszący skórę to nie weganin, tylko po prostu ktoś, kto nie je produktów pochodzenia zwierzęcego.

          fcuk idiots.

          7
          • ja niezbędny pisze:

            I poszła fala.
            ja mam jedno pytanie ile wegan kupi ten czytnik?
            Bo dla mnie to tylko zrobić następny szum, żeby nas było słychać. Nie ważne jak.
            Dla tego wkurza mnie takie wylewanie swoich słów,
            jem zielone jestem lepszy, jestem gejem jestem lepszy, jestem tolerancyjny jestem lepszy.

            Znam wegan, geji. Normalni ludzie nie muszą pokazywać jak to nie są super.
            A wsumie i tak nikt nikogo nie przekona. Bo Moja prawda, jest Prawdziwsza od twojej.

            1
            • V0dzoo pisze:

              Żaden veganin nie kupi nic w skórzanej okładce. To dosyć proste. A to, że weganie są głośni to po to żeby się pokazać tylko poto, żeby stanąć w obronie zwierząt, które same nie mogą stanąć w swojej obronie. Jeśli ktoś chciał by zrobić krzywdę komuś na kim Ci zależy, też nie stał byś cicho.

              0
        • TxF pisze:

          Hej, ale weź się określ. W innym wątku epitetujesz kogoś, kto „uczestniczy w procederze”, bo go w ten sposób napędza, a tu masz problem że ktoś nie chce uczestniczyć… Relatywizmu spróbuj.

          0
        • chiyome pisze:

          Kocham takich ludzi jak Twój partner: zabijanie zwierząt dla mięsa i futra, jedzenie jajek i mleka – jest be, ale skóry jest ok :P

          2
        • Walking In The Darkness pisze:

          weganizm to nie dieta. warto mieć pojecie zanim się otworzy usta.

          6
        • V0dzoo pisze:

          bq. Nie steś żadnym weganinem. Jesteś zwyczajnie na diecie. Weganizm to sprawa moralności i sumienia, a to oznacza bycie przeciwnym sprawianu cierpienia czy zabijaniu zwierząt dla jakich kolwiek celów.

          1
  3. Joanna pisze:

    Skoro okładkę i tak się wybiera, trzeba było dorzucić opcję nieskórzanej/nieskórzanych – i tyle. Aż dziw, że nikt o tym nie pomyślał, wszak na Zachodzie ruchy wegańskie są dużo bardziej widoczne.

    16
  4. Nuvem pisze:

    Nie rozumiem. Przecież to nie jest jedyna opcja jeśli chodzi o wybór czytnika. Można kupić inny i jeśli ktoś ma problem ze skórzaną okładką to zostaje Voyage, Paperwhite…
    Równie dobrze weganie powinni zgłosić petycję do amazonu o zaprzestaniu sprzedaży towarów pochodzenia zwierzęcego (buty, paski, kurtki itp). Czemu poprzestać na okładce do kundla?

    7
    • Wrobel Swirek pisze:

      Nie rozumiem. Część ludzi chce mieć wybór odnośnie okładki. Co w tym złego?

      25
    • asymon pisze:

      Ale nikt ci nie zabrania kupić skórzanego paska.

      A jeśli ktoś chce kupić czytnik Oasis, do wyboru ma trzy okładki, wszystkie ze skóry. A w petycji chodzi o to, żeby mógł kupić też wersję plastikową.

      11
  5. Tomek pisze:

    Nie chcesz oferować okładki innej niż skórzana? Nie oferujesz. Nie podoba ci się produkt ze skórzaną okładką? Nie kupujesz. PS. Trudno uwierzyć, że Amazon przeoczył coś takiego.

    17
  6. bq pisze:

    Ford Model T.

    2
  7. ThimGrim pisze:

    Niech walczą, może wywalczą sztuczną skórę i czytnik w takiej wersji będzie 150 $ tańszy? ;)

    1
  8. Gregrex pisze:

    Pomijając wegan pomysł z okładką jest słaby. Ludzie uwielbiają się wyróżnić, każdemu co innego w duszy gra – wystarczy spojrzeć ile jest różnych okładek do innych Kundli.
    Zakup czytnika z okładką choć jest dość wygodny dla innych jest problemem.
    Moim zdaniem ten czytnik jest przekombinowany albo/i lub te wszystkie zmiany są pozorne – żeby nie podpadło że sprzedajemy to samo (sześciocalowy czytnik) ale za grubszą kasę to dołożyli drobiazgi. Trochę jak z ustawą o obrocie ziemią rolną – dopuścili do wolnego obrotu działki rolne poniżej 0,3ha tylko że… takich działek NIE MA (wg prawa geodezyjnego NIE MOŻNA utworzyć takiej działki rolnej) – więc po co ten zapis? Dla mydlenia oczu. Tak jak dodatkowy powerbank do czytnika – akurat w tym urządzeniu problem z baterią jest najmniejszy z całej „elektroniki” (smartfon, tablet, laptop itp)

    5
  9. Grzegorz pisze:

    Weganie już się odezwali… Czekam zatem na okładkę na uprawiających crossfit. I jedną dla studentów prawa. Święta trójca atencji będzie wtedy kompletna.

    9
  10. Marek pisze:

    Mleko pozyskiwane krzywdzeniem krow? Pierwsze slysze. W hinduizmie niewielkie ilosci mleka (twarogu, maslanki), uznawane sa za czyste (satwiczne). Ale jak kto lubi, widocznie czesc wegan jest bardziej ortodoksyjna ode mnie, nikomu w sumie niczego zlego swoim zachowaniem nie robia. Zwrocilbym raczej uwage na uzywanie w procesie produkcji cukru: maczki kostnej i wybielaczy pochodzenia zwierzecego. Malo znany fakt, ale niestety fakt. Co do okladki – ja bym ze wzgledow swiatopogladowych nie kupil, ale nie mam pretensji do Amazona o przeoczenie tego faktu, bo nie mam roszczeniowej postawy.

    3
    • Sholay pisze:

      „Mleko pozyskiwane krzywdzeniem krow? Pierwsze slysze.”
      Też tak kiedyś myślałem, mając przed oczami wiejską babę pieszczotlwie poklepująca swoja krasulę podczas dojenia.
      Tylko, że teraz to wygląda tak, że krowy są podpięte pod elektryczne dojarki, zapalenia wymion od ciągłego ucisku załatwia się absurdalnymi ilościami antybiotyków, a nad kręgosłupami krów wiszą kable pod napięciem wymuszające niewygodne wygięcie kręgosłupa, żeby zwierzęta dawały więcej mleka.
      Każdy, KAŻDY, etap produkcji żywności odzwięrzęcej zmieniła się w tej chwili i niewyobrażalne tortury z pochrzanionych wizji obłąkanych kasą, efektywnością i optymalizacją producji „hodowców”.

      Full disclosure: piję mleko, jem mieso, noszę skórzane buty.

      14
      • Marek pisze:

        A to ciekawe, bo ja kupuję niepasteryzowane mleko z pobliskiego gospodarstwa i widać, że Ty tego nie robisz, nie widziałeś jak to wygląda na żywo, ani badającego próbki mleka na oczy nie widziałeś ;-)

        0
        • mikeyoski pisze:

          To, że ty kupujesz takie mleko, nie zmieni tego, że pozyskiwanie mleka na skalę przemysłową odbywa się w zupełnie innych warunkach. I wiem, co mówię, bo nie raz i nie dwa byłem w takich miejscach na różnego rodzaju inspekcjach.

          A krowa na wsi to już nieczęsty widok, podobnie jak i inne zwierzęta hodowlane. Sad but true

          8
          • Marek pisze:

            Tak, tylko sam sobie odpowiedziałeś, że to nie samo mleko nie jest pożywieniem wegańskim, co sposób pozyskiwania czyni go ewentualnie nieczystym. W przeciwieństwie do jednoznacznie złego (jedzenia) mięsa.
            Powtarzam – mleko to kanon właściwego, satwicznego jedzenia.

            0
        • V0dzoo pisze:

          Marek. Zapytaj się gospodarza, gdzie są te krowy, które już nie dają wystarczającej ilości mleka. Zapytaj się też o cielaki bo ktwa msi rodzić raz w roku, żeby dawać mleko. Na pewno ten gospodarz na za domem dom spokojnej starości dla krów…

          1
  11. Bociek pisze:

    Robert prosił o powstrzymanie się od flame’u i się zaczęło… ;-)

    Moim zdaniem umożliwienie zakupu okładki ze sztucznej skóry byłoby dobrym pomysłem Amazonu z punktu widzenia rozszerzenia potencjalnej grupy odbiorców. Przez swoje przeoczenie narażają się na złą prasę i niechęć licznej grupy ludzi. W każdym razie jest to tylko i wyłącznie decyzja Amazonu i wysyłanie jakichkolwiek petycji uważam za zbyteczne. Zawsze można przecież zwyczajnie nie kupić.

    Co do pytania w ankiecie, to owszem, kupiłbym skórzaną okładkę, gdybym tylko miał taką potrzebę i stosowne fundusze.

    2
    • edmun pisze:

      a gdzie ten flame? :D tu jeszcze jest i tak w miarę spokojnie.

      0
    • Wrobel Swirek pisze:

      Ale jak nikt im nie napisze o tym problemie i po prostu ludzie nie kupią czytnika, to skąd Amazon ma wiedzieć dlaczego część ludzi nie kupiła? I jak duża? Nie da się określić tego przecież, oni mają tylko informacje o kupionych czytnikach, a nie „nie kupionych”!

      5
      • edmun pisze:

        ale napisać mogą, tylko po co robić z tego newsa i wielkie halo wokół tego że napisali?

        0
        • Wrobel Swirek pisze:

          Ale jakie halo? Jedna petycja. A kto robi z tego news-a? Weganie? Jakoś Robert chyba nie jest nawet wegetarianinem…

          2
          • edmun pisze:

            wiem że nie jest, ale chodzi mi o robienie wielkie halo wokół sprawy której nie ma. Napisali petycję? to fajnie ale po co robić z tego artykuł i czekać na wojnę? To tak jak Szef mówi Ci że dostaniesz podwyżkę bo zauważył że jesteś pracowita, ale nie robi tego stojąc na środku biura i krzycząc dookoła że to zrobił, tylko mówi Ci to sam na sam lub w małym gronie, bo nie ma co wzniecać ognia. Wiesz ile petycji trafia do Amazona? Pewnie sporo – o wiele rzeczy, także o Voyage czy Paperwhite, ale jak już wegetarianie/weganie się zdenerwują że nie mogą kupić czytnika bez okładki, to już robimy z tego artykuł. Czy którykolwiek z nich napisał do Roberta w stylu „Ej Robert, mamy wielką akcję bo amazon nas wkurza, ślemy petycję, weź napisz też o tym u siebie żeby było głośno”? No właśnie nie – napisali bezpośrednio do amazona gdyż chcieliby zakupić czytnik bezpośrednio u producenta i wyrazili dlaczego nie chcą go zakupić. Czy robią wokół tego szum? No nie – a wiecie dlaczego? Bo dopiero wtedy byłaby wojna że się z tym afiszują, że się puszą wśród społeczeństwa i „narzucają” swoje poglądy. No paranoja… a największa paranoja dlatego że siedzą sobie ludzie cicho ale i tak trzeba z tego zrobić „sensację”

            2
            • Robert Drózd pisze:

              No ja wiem, że to nie jest jakiś wielki news (i dodatkowo petycja ma z 200 podpisów, czyli pewnie mniej niż będzie ostatecznie komentarzy pod tym wpisem, nawet jeśli część wytnę).

              To jest dla mnie ciekawostka, ale jednocześnie przykład, że Amazon może zapomnieć o jakiejś grupie odbiorców.

              5
              • Beata pisze:

                Tym niemniej dawanie „newsowi” podtytułu w stylu „Nowy czytnik Amazonu jest krytykowany z dość nieoczekiwanej strony” to nic innego jak czysta manipulacja.

                W podanym źródle nie ma słowa krytyki, jest wyłącznie sugestia, aby dołączyć do oferty okładkę z eko skóry.

                3
        • Doman pisze:

          A po co w ogóle robić newsy i o czymkolwiek pisać?

          Wyobraź sobie że wśród czytelników bloga może być całkiem dużo wegan zainteresowanych petycją.

          5
      • Bociek pisze:

        W zasadzie po pewnym czasie zaczęliby robić badania i dociekać, czemu nowy czytnik słabo się sprzedaje, ale przyznam Ci rację. Petycja znacznie przyśpieszy sprawę. W każdym razie ja jej nie podpiszę, bo nie mam interesu w nabywaniu czytnika z okładką ze sztucznej skóry. Podpisywanie petycji przez osoby bezpośrednio niezainteresowane z kolei wprowadzałoby błąd odnośnie do skali zainteresowania takim produktem.

        1
    • dfs pisze:

      Bociek pisze:

      > Moim zdaniem umożliwienie zakupu okładki ze sztucznej skóry byłoby dobrym pomysłem Amazonu z punktu widzenia rozszerzenia potencjalnej grupy odbiorców.

      Ta grupa jest tak mała, że statystycznie nie istnieje. Z 90 proc. ludzi pojęcia nie ma, co to ten weganizm. A ci, co wiedzą, po prostu wiedzą i tyle. Fanatycy (weganie) to margines marginesu. Takie grupy mają jednie nieproporcjonalnie do skali występowania duże przebicie w lewicowych mediach (a większość mediów jest lewicowa). Normalny człowiek jak ma do wyboru skórę albo materiał skóropodobny, bez zastanowienia wybiera to pierwsze (jeśli koszty nie stanowią przeszkody).

      0
      • Robkin pisze:

        około 0,5-1% populacji danego kraju.
        Wbrew pozorom to bardzo dużo

        2
      • RobertP pisze:

        A 2013 Public Policy Polling survey of 500 respondents found 13% of Americans identify as either vegetarian (6%) or vegan (7%).[101] However, a much larger 2014 survey by Harris Interactive and the Humane Research Council found that only 221 of 11,399 adult survey respondents (1.9%) identified as either vegetarian or vegan. The survey also showed that 10.2% of adult respondents identified as former vegetarians or former vegans.[102] A 2008 Harris Interactive poll found 3.2% of American adults following a vegetarian diet and 0.5% identifying as vegans.[103] A 2000 Zogby Poll found that 2.5% of respondents reported not eating meat, poultry, or fish; while 4.5 percent reported not eating meat.[104]

        A procenty to nie wszystko. Pewne grupy (wegetarianie, cykliści ;-) , biegacze) są lepiej zorganizowane i świadome swoich potrzeb. Często są też lepiej usytuowani, więc dlaczego ich ignorować?
        Zobacz do ilu rodzajów cery masz kremy w drogerii, a przecież każdemu wystarczy wazelina kosmetyczna lub parafina ;-)

        7
        • Borygo pisze:

          „Zobacz do ilu rodzajów cery masz kremy w drogerii, a przecież każdemu wystarczy wazelina kosmetyczna lub parafina ;-) ”

          To się akurat nazywa reklama i wciskanie ciemnoty ludziom po to by sprzedać swój produkt.

          1
        • Doman pisze:

          Akurat, weganizm nie jest taki tani, jeżeli chcemy mieć dietę smaczną i urozmaiconą. A także mieszkańcy większych miast, bo nie oszukujmy się, w pipidówie o wegańskie jedzenie trudno, a ile można ciągnąć na chlebie, makaronie i ziemniakach.

          0
          • kunaka pisze:

            Albo na samych ziemnakach.
            Bo jak nie może glutenu…

            0
          • YuukiSaya pisze:

            A która dieta jest tania jeśli ma być urozmaicona? Jeszcze o tyle dobrze, że zboża i pochodne są względnie tanie, ale przejdź na paleo – warzywa, mięso i owoce, zależnie od człowieka nabiał, odpadają wszelkie ziemniaki, kasze, kukurydza, chleb. I teraz sprawdź paragon po zakupach ;)

            5
            • Doman pisze:

              No tak, ale akurat nabiał to dość szeroka a przy tym niezbyt droga grupa produktów która weganom odpada. Do tego używana do wielu prostych potraw: placków, naleśników, klusek, pierogów itd. a także ciast.

              A tych paleo to mi jakoś nie szkoda. Ot taka hipsterka, bo dieta ani nie jest specjalnie podbudowana paleontologicznie, ani dietetycznie, ani nawet etycznie.

              1
    • mikeyoski pisze:

      Polemizowałbym z twierdzeniem, że jest to liczna grupa ludzi…

      0
  12. AS pisze:

    Skóra jest symbolem statusu obowiązującym od wielu dziesięcioleci. Może się to podobać, może nie podobać. Dlatego Amazon wprowadzając czytnik premium proponuje okładki premium. Jednak pomijając kwestie ideologiczne, chyba nic nie stoi na przeszkodzie, aby Amazon zaproponował jakąś syntetyczną okładkę w opcji.

    1
  13. Beata pisze:

    Piszącym o wilkach oraz „świata nie zmienisz” proponuję zapolować dla sportu. Ale nie ze strzelbą i w aucie, tylko na piechotę i gołymi rękami. A później surowe mięsko ząbkami poszarpać. Jak wilk. Zamiast zapładniać sztucznie krowę i zabierać jej dziecko do rzeźni, po to żeby móc korzystać z jej mleka, można chyba wymyślić coś własnego? Albo kury? Te z wolnego wybiegu mają się nieźle, ale to dziewczynki, nioski, a co z chłopakami? Przecież nie znoszą jaj, a wykluwają się z nich. Czy hoduje się je na kurczaki? Niestety nie, to nie ta bajka. Mieli się je żywcem, takie jedno albo dwudniowe. Zbiera do wora, wystawia za chałupę, przyjeżdza facet i zabiera. Do zmielenia. Bo to jest odpad.

    Czy ja na pewno aby muszę się na to godzić? I dlaczego kogokolwiek dziwi, że nie chcę brać w tym udziału? Ja nie chodzę i nie pytam ludzi, jak mogą nosić skórzane kurtki, 90% import z Chin, 75% szyta z psów (psie fermy w Chinach nie na mięso są otwierane).

    16
    • zipper pisze:

      Takie pytanie z ciekawości – czy weganin zje jajko od kury u swojej babci, która nie używa żadnej kury na mięso, a jedynie je karmi i zbiera jajka, które zniosą?

      1
      • edmun pisze:

        ale w takiej sytuacji nie ma żadnych „zasad” czy przykazań. Kwestia własnego sumienia. Teoretycznie to jajko u babci to jest nowy kurczaczek tak? Kwestia czy kura była „pokryta” kogutem przed złożeniem jajka. Odnoszę wrażenie że niektórzy uważają że jak jest się wegetarianinem czy weganinem to od razu mamy jakieś sztywne reguły, zasady itp. To nie jest żadna religia, nie, nie mamy kościołów w których ktoś nam wrzuca jakieś regułki do głowy. To kim jesteśmy i co robimy jest naszym osobistym wyborem i nikt nam niczego nie nakazuje. Osoba która jest „weganinem” świadomie i na własne życzenie „odstawia” produkty. Moja żona jest wegetarianką, ale unika produktów zwierzęcych. Jedyne czego wciąż nie potrafi odstawić to jajka, czy w takim razie jest weganką?

        5
        • Misio pisze:

          Problem z tą logiką jest taki, że grzyby czy rośliny to też są żywe istoty, zdolne do rozmnażania. Każdy sobie wymyśla jakieś tam zasady, w porządku. Tylko ostatnio (parę lat) jest taka moda, że trzeba się pokazać, jak to fajnie jest być innym i przy okazji żądać specjalnego traktowania, bo tak. A wystarczyło dać petycję, żeby był większy wybór okładek. I więcej osób by podpisało, i jakoś to by rozsądniej brzmiało.

          0
          • edmun pisze:

            Moda? Czy ja wiem. Telewizji nie mam. Z Polski wyjechałem wiele lat temu. Nie znam nikogo kto jest wegetarianinem czy weganinem. Można by powiedzieć że od kilku lat moje życie to praca, dom, praca, dom. Nie mam żadnych znajomych ani przyjaciół. Skąd więc miałbym podążać za modą? Gazet nie czytam, telewizji nie oglądam, czytam za to dużo książek, nie obracam się w żadnym towarzystwie gdyż takiego nie posiadam. Więc proszę powiedz mi – skąd miałbym nawet wiedzieć że bycie „wege” jest modne? Nie patrzmy na ten temat tak skrajnie. To że w Polsce jest taka moda – to fajnie – niech sobie będzie – ale nie wrzucaj proszę wszystkich do jednego worka czy też nie szufladkuj

            9
          • ann_gelica pisze:

            Przez ostatnich parę lat mamy internet i większy kontakt ze światem. I nagle okazuje się że ludzie nie są aż tak odosobnieni w swoich preferencjach, a nawet – o zgrozo! – mogą podpisać petycję. ;)
            Ja na przykład podpisałam petycję o to, żeby bodajże HBO zrobiło Wiedźmina. Bo uznałam, że to dobry pomysł. I tyle.

            2
          • Beata pisze:

            Jestem weganką od blisko piętnastu lat. Kiedy stopniowo odstawiałam produkty pochodzenia zwierzęcego, większość ludzi wokół mnie w ogóle nie znała słowa „weganizm”.

            Zdążyłam się przyzwyczaić do pogardy, z jaką spotyka się ten styl życia. Co nie znaczy, że kiedykolwiek przestanie mnie ona dziwić.

            3
      • Doman pisze:

        A jak kura jest za stara, żeby znosić jajka to dalej karmi aż zdechnie ze starości, czy jednak idzie na rosół/pasztet? No i skąd się te kury biorą? Co jak z jajka wykluje się kogut?

        2
        • zipper pisze:

          Stara kura nie nadaje sie na rosol. Zyja do smierci ze starosci. Samcow czesto sam kogut zabija, zeby nie miec konkurencji.

          Jakby nie patrzec, kura z gospodarstwa domowego ma najlepsze mozliwe dla takiej kury zycie.

          0
          • Doman pisze:

            „Stara kura nie nadaje sie na rosol.”
            Mam trochę inne doświadczenia, na temat użytkowania starego drobiu w gospodarstwach, ale nie będę udawał eksperta kulinarnego, może masz rację.

            0
  14. Bociek pisze:

    Nie czytam już komentarzy pod tym wpisem, bo mi jeszcze mięso obrzydzicie, a ja bez mięsa żyć nie chcę, nie będę, nie mogę… ;-)

    0
    • kunaka pisze:

      Wyluzuj. Ja mam jeszcze zabawniej, bo moje młode jest uczulone na dziwne rzeczy i na dodatek wykryłam to tak późno, że bardzo wiele potraw dyskwalifikuje się już samym wyglądem czy zapachem, chociaż alergeny nie są w składzie. Bez solidnego kawałka mięsa, samą surową marchewką i owocami, w których jest tyle cukru, że na samą myśl o nim zęby się psują, raczej bym młodej nie wykarmiła.
      I na dodatek z autopsji znam człowieka, którego weganizm wykończył w ciągu pół roku. Gościowi się zapomniało, że człowiek jest jednak zwierzakiem wszystkożernym, więc zmiana diety nie powinna wyglądać „a od dziś tylko sałata, herbata i wino” ;)
      Można jeszcze popatrzeć na sprawę z innej strony: skórzana okładka jest trwalsza, a ta z tworzywa na czytniku zapewne wytrzyma krócej, albo będzie większa pokusa, żeby ją wymienić, kiedy się znudzi, bo przecież tania. A co z nadmiarem tworzyw sztucznych, przepełnionymi śmietniskami, procederem wysyłania odpadów do jakiej Afryki albo topienia ich w oceanie?
      „Nie ma powrotu do jaskiń, jest nas za dużo” – jak powiedział klasyk.
      Ideologicznie się wypowiem tak: jestem za kotletami i skórą z hodowli tkankowych, a krowy i świnki niech sobie żyją – chociaż nie wiem gdzie, bo tłok już straszny :(
      A co do Amazonu, to nie byli czujni: zrobi się szum, będą do wyboru inne okładki. Grunt to sprzedać produkt, nie?

      3
      • Paweł pisze:

        No właśnie świnkom najbardziej powinno zależeć na tym, żeby ludzie na wegetarianizm się nie przerzucili. W końcu są hodowane dla mięsa i skór. Gdyby nie było na nie zapotrzebowania, to raczej nie byłyby hodowane wcale.

        2
        • edmun pisze:

          Czy Ty kiedykolwiek widziałeś jak wyglądają w dzisiejszych czasach hodowle?
          Podrzucę Ci naprawdę fajną książkę na ten temat jeśli uważasz że te zwierzęta mają naprawdę takie szczęście że się urodziły. Zaznaczam że autorem jest ojciec, który chciał się dowiedzieć co jest w pożywieniu, gdyż urodziło mu się dziecko i chciał dla dziecka jak najlepiej.
          http://lubimyczytac.pl/ksiazka/181080/zjadanie-zwierzat

          Krótki opis:
          Jeśli znajdą się osoby, których nie przekona sugestywny sposób, w jaki Foer opisuje okropieństwa przemysłowej hodowli zwierząt, to znaczy, że są nieczułe albo głuche na głos rozsądku. Albo i jedno, i drugie.” J.M. Coetzee

          3
          • Piotrek pisze:

            Dla porządku należałoby tutaj dodać, że wydane przez KP „Zjadanie zwierząt” Dominiki Dymińskiej jest inną książką niż „Eating animals” Jonathana Safrana Foera: http://pozapsem.blogspot.com/2013/07/dominika-dyminska-z-niewielka-pomoca.html

            1
          • mikeyoski pisze:

            No i? Matka natura dała nam kły. Zgadnij do czego one służą? Kiedyś to człowiek zabijał zwierzynę własnymi rękami. Teraz nie musi. Jestem mięsożercą, bo taką mam naturę wpisaną w geny. Denerwuje mnie tylko, jak ktoś mi to wypomina.

            2
            • kunaka pisze:

              No nie, człowiek należy do zwierzaków wszystkożernych, jak świnka na przykład.
              Ale jak się postara to da radę na samej roślinności, bo się całkiem dużo o sobie dowiedział.
              Są tacy, którzy twierdzą, ża w życiu nie udałoby się nam tak zrujnować planety, gdybyśmy nie nauczyli się jeść przetworzonego mięcha. Bo taka krowa na przykład nie ma czasu na twórcze myślenie, bo jest zajęta przeżuwaniem.
              Natomiast ja bym do tego tematu podeszła jeszcze od innej strony: co by było gdyby te przeszło 7 miliardów ludzi przeszło na wegetarianizm, albo nawet na weganizm… Wszyscy. Z Inuitami, beduinami i Mongołami włącznie.

              3
            • asymon pisze:

              Człowiek jest wszystkożerny, mięso jadł od święta, więc nie rozpędzałbym się z tymi genami drapieżnika. Człowiek niezbyt dobrze trawi surowe mięso, zresztą spróbuj przeżuć plaster polędwicy.

              Kot ma większe kły od ciebie :-P

              7
              • tzigi pisze:

                Światopoglądowo pozostawiam wegetarian sobie samym, ale o polędwicy się wypowiem: próbowałam. Jest niewiele rzeczy tak pysznych jak żucie plastra surowego czerwonego mięsa (bo np. kurczaka surowego nie znoszę, ale wołowinę z największą przyjemnością).

                Za to zjedzenie chociaż liścia sałaty wywołuje u mnie ciężkie sensacje żołądkowe.

                0
              • asymon pisze:

                Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie chodzi mi o jakieś tam carpaccio, tylko steka blue rare zjedzonego bez sztućców, a właściwie to bardziej takiego, który nie widział patelni :-D

                PS. Google wyłapał tę dyskusję chyba i w innej zakładce wyświetliło mi się: http://babalu.pl/wolowina

                0
              • tzigi pisze:

                I też o tym mówię – polędwica (najlepiej filet mignon) świeża, prosto od dobrego rzeźnika/z porządnego sklepu mięsnego (broń Boże z hipermarketu czy innej sieciówki). Odgryzienie powoli, dokładnie kawałka, a potem żucie pysznego krwistego mięska. Jedna z największych gastronomicznych przyjemności jakie znam – chociaż jednak wolę smażone (steki najchętniej medium rare, a mięso mielone [wyłącznie zmielone na moich oczach] w formie pljeskawicy), bo surowym (przez długi czas żucia) szybko się najadam, a potem szybko robię się głodna (bo nie było to wiele). Ale carpaccio też bardzo lubię – tylko rzadko kiedy mnie na nie stać.

                A link, który podałeś, to po prostu marzenie. Aż żałuję, że nie mieszkam w Warszawie.

                0
    • bq pisze:

      Uwielbiam mieso. Otwarto u mnie w miescie brazylijska restauracje, w ktorej jesz glownie mieso. Masz 3 kartki, ktore kladziesz na stole Glodny, srednio glodny i najedzony i co kilkanascie minut kelnerzy przechodza z olbrzymia taca, ze swiezo zgrillowanymi malymi kawalkami mies wypieczonymi w rozny sposob z roznych zwierzat, i klada ci na talerz, do poki sie nie poddasz. Obled.

      1
  15. zipper pisze:

    Okładka nie może być wegańska albo niewegańska. Może być skórzana albo np. z tworzywa sztucznego, ekoskóry.

    No chyba, że ktoś zamierzał tę okładkę gryźć.

    Tym niemniej, pomysł popieram. Skoro okładka jest dołączana obowiązkowo do pakietu, powinna być opcja wyboru okładki bez martwych zwierząt. Oczywiście decyzja zostaje przy Amazonie.

    10
    • Beata pisze:

      Może być wegańska. Jeśli nie zawiera składników pochodzenia odzwierzęcego, jest wegańska.

      Są wegańskie ubrania, buty, kremy i środki piorące. Wegańskie meble.

      Mamy XXI pierwszy wiek. Dobę Internetu. Czas się doinformować.

      4
      • zipper pisze:

        To jest jedynie proba zawlaszcenia przestrzeni publicznej przez dana ideologie. Jak pisze z tabletu to on nie jest weganski, tylko plastikowy.

        1
    • Wrobel Swirek pisze:

      O fajnie, czyli pomyśleli, ale postanowili wcisnąć wszystkim droższą okładkę w zestawie…

      2
      • Robert Drózd pisze:

        Ale to nie Amazon pomyślał, a inna firma. Czyli trzeba kupić Oasis w zestawie i podmienić na nową okładkę. Ale tracimy przy okazji dodatkowe 6 tygodni działania na baterii.

        1
        • Wrobel Swirek pisze:

          A faktycznie… Jak ten wolny rynek szybko działa lol… :D

          Ech… za komuny było by lepiej… nie było by w ogóle problemu haha.

          2
        • Robkin pisze:

          Kiedyś wydawało by mi się, że Amazona dostosuje się i wyda wybór okładek wraz z baterią.
          Teraz zaś jak zaczęli wprowadzać jakąś dziwną politykę swoich wyrobów, to tego nie jestem pewien jak to się potoczy.

          Od jakiegoś czasu jestem też w posiadaniu oprócz czytnika Kindle czytnika Kobo H2O i używam ich na przemian. Krótko -Amazon powinien pójść w stronę swojej konkurencji. Zarówno programistycznie jak i w np. wodoszczelność, pyłoszczelność, więcej cali. Dla mnie H2O to aktualnie najlepszy czytnik na rynku. Po zapowiedziach Oasis spodziewałem się czegoś lepszego

          0
          • Misio pisze:

            Bo Kobo to w ogóle fajne czytniki są. Mój Glo HD podoba mi się o wiele bardziej niż Paperwhite kolegi. Tylko odnoszę wrażenie, że w Polsce czytnik jednoznacznie sprowadza się do Kindle. Co prawda w takim mediacośtam jest spory wybór, ale w internecie istnieje tylko Amazon.

            0
            • Robert Drózd pisze:

              Test Kobo Glo HD mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu. :) Na razie mogę zdradzić, że obalę trochę mitów, którym sam dałem się zwieść.

              0
            • asymon pisze:

              Przyszło ci do głowy, że to Kobo jest winne, bo ignoruje klientów z Polski i nie sprzedaje tu czytników?

              1
            • Robkin pisze:

              Kobo – dostępność i jeszcze raz dostępność, czyli raczej jej brak. Kindle zaś można kupić w różnych naszych internetowych sklepach. Kobo zaś niestety nie. Zostaje tylko Amazon i sklepy internetowe w innych państwach, ale z dostawą do Polski też bywa różnie. I co z reklamacją w razie czegoś ?

              Polska niestety jest małym rynkiem zbytu na takie artykuły

              0
              • Misio pisze:

                Kobo kupiłem w sklepie internetowym polskim. Ale faktycznie, nie jest to sprzęt powszechnie dostępny.

                0
    • Robert pisze:

      Czytałeś tę ofertę?
      a) okładka jest dopiero w planach, może w produkcji i będzie dostępna dopiero od 22 maja;
      b) nie wysyłają jej do Polski;
      c) aby z niej korzystać muszę i tak kupić Oasis ze skórzaną okładką, a potem dopłacić 20 dolarów do okładki, która skórzana nie jest i jednocześnie nie jest baterią… Ale, ale… i tak nie wysyłają do Polski…

      0
  16. Lukassuss pisze:

    Chyba po prostu najlepiej jakby Amazon zwyczajnie nie zmuszał do kupna zestawu i Oasis byłby dostępny samotnie albo w zestawie – jak kto woli. Nie byłoby problemu z tym, z czego jest a z czego nie jest okładka…

    Niestety jak to zwykle bywa najprostsze rozwiązania są najtrudniejsze do wymyślenia/osiągnięcia.

    1
    • zipper pisze:

      Wtedy by się nie dało wysępić niemal 300 euro za „nowy” czytnik ;-) Albo się okaże, że bez okładki ta bateria to jednak nie trzyma zbyt długo

      Dodatkowe diody led pewnie trochę tej energii biorą w porównaniu z takim PW3

      2
  17. Monika pisze:

    Jeszcze pozostaje kwestia produkcji sztucznej skóry, która bardzo obciąża środowisko. A potem jest długo nierozkładającym się odpadem. Czy powinniśmy się godzić na to, żeby weganie przerzucali koszty swojego światopoglądu na całą planetę? Ja bym podpisała petycję w sprawie produkcji przez Amazon organicznej okładki, którą można łatwo zrobić bez zwiększania śladu węglowego, bez wlewania chemikaliów do rzek, bez zatruwania organizmów azjatyckich robotników. I która rozkłada się w ziemi najdłużej w pół roku. Może z soi? Z soi podobno można wszystko zrobić – ale z drugiej strony jest GMO, więc chyba nie… To może z pajęczyn? Albo z ziemniaków? Jakąś spektakularną innowację produktową można by przy okazji uczynić.

    12
    • Wrobel Swirek pisze:

      No tak, bo okładka skórzana jest produkowana kompletnie bez zanieczyszczania środowiska, bez chemikaliów, barwników, a prąd to tylko ze źródeł odnawialnych lol…

      8
      • kunaka pisze:

        To nie jest głos od czapy i sarkazm jest nieuzasadniony.
        Owszem przemysł garbarski jest jednym z najbardziej obciążających środowisko przemysłów, z drugiej strony wykorzystuje surowiec będący odpadem w przemyśle żywnościowym.
        Ale cały przemysł związany z produkcją, przetwarzaniem i utylizacją tworzyw sztucznych też nie należy do lekkich dla środowiska.

        7
    • Adampe pisze:

      Zachęcam do zainteresowania się tematem produkcji skór w Azji, najlepiej obejrzeć jakiś dokument. Przy produkcji „naturalnych” skór używa się mnóstwa chemikaliów, a biedni pracownicy nie są w stanie pracować dłużej niż kilka lat z powodu wyniszczenia organizmu. Przy okazji produkuje się tyle odpadów, że całe ekosystemy wiosek, w których są fabryki, są bezustannie zatruwane.

      6
  18. Robkin pisze:

    Na przyszłość, proszę sprawdzić na stornie amazon.com czy coś faktycznie jest czy nie ma, bo dyskusja wyszła bez sensu.

    1
    • zipper pisze:

      Ale tu nie chodzi o to, czy okładki bez skóry naturalnej są dostępne. Osoba, która chce korzystać z niezwierzęcych okładek I TAK musi kupić Oasis z okładką ze skóry naturalnej.

      Trochę pomyśleć.

      16
  19. Aldi pisze:

    Tylko okładki z konopi ;]. BTW co wam lewakom przeszkadza, że ktoś chce mieć inny produkt i się o tym wyraża. Amazon pójdzie za ciosem i pewnie wprowadzi taką okładkę, bo klient jest najważniejszy w tym biznesie.

    1
  20. maruda pisze:

    wiedziałem, że czytając komentarze pod tym postem po raz kolejny zwątpię w Cebulaków i ludzkość generalnie. dzięki.

    1
  21. Wrobel Swirek pisze:

    Jest niewiarygodne słuchajcie, jak smutne i puste życie musi mieć człowiek, którego wnerwia to, w co kto inny wsadza swojego Kindla… Niewiarygodne, k**** co za ch***, k*** jak, jak można w sztuczną skórę…

    Parafrazując linkowany już tutaj https://www.youtube.com/watch?v=F3rj9C-Pa9U

    2
  22. SlawekM pisze:

    NUale produkcja plastików niszczy środowisko. Odpady plastikowe rozpadają się wieczność. Potem na taką plastikową okładkę natknie się w lesie jakieś nieszczęsne zwierzę, połknie i zdechnie.
    Zatem proponuję akcję podpisywania petycji do amazonu, żeby Oasis był w ogóle bez okładki, a obudowa z drewna. A nie, zaraz… biedne drzewa będą cierpieć przecież. W takim razie proponuję petycję o wstrzymanie produkcji czytników w ogóle. Nie ma co się rozdrabniać.

    3
    • asymon pisze:

      Garbowanie skór to jedna z najbardziej zabójczych dla środowiska gałęzi przemysłu:

      http://archiwum.ciop.pl/5818.html
      http://www.ekonsument.pl/a66922_toksyczne_buty.html

      5
      • SlawekM pisze:

        A zatem to koniec…. Weźmijmy białe prześcieradła, owińmy się i powoli, bez paniki, połóżmy się w najbliższym (naturalnym) wgłębieniu w ziemi.

        5
        • Monika pisze:

          Lepiej w gazety się owinąć – nie tylko szybciej się rozkładają, ale też przy okazji uczynimy recykling :-D

          2
        • asymon pisze:

          Możesz zawsze uprawiać len, potem go gręplować i tkać samodział. Bieli się go na słońcu, zero chemii.

          Kojarzę, że w wykopaliskach pracowników garbarni poznać było można po stężeniu metali ciężkich, chyba chromu. A w Indiach niedawno była jakaś gruba katastrofa, ludzie potruli się wodą zanieczyszczoną ściekami z garbarni. Człowiek umie robić syf bez produktów ropopochodnych :-( A tworzywa poli-cośtam łatwo przetwarzać, tylko trzeba sortować śmieci, a  nie palić nimi w piecu.

          3
          • Monika pisze:

            Przy uprawie lnu schodzi mnóstwo wody, potem przy obróbce też, do tego całkiem sporo energii – przy przygotowaniu do przędzenia dużo się je, bo to ciężka praca, a potem wprowadza się gazy cieplarniane do atmosfery, z kolei potem przy przędzeniu i tkaniu pali się świece, wiadomo… No, nie wiem… To też słabo wygląda. Może się po prostu wytarzać w błocie i przyozdobić liśćmi oraz rzepami?
            P.S. Grępluje się wełnę. Len się międli.

            11
            • kunaka pisze:

              I na dodatek jest nas 7 miliardów – sugeruję jednak pozostanie przy jakimś podziale zadań, a nie że każdy będzie sobie uprawiał i tkał ;)
              Z przetwarzaniem tworzyw sztucznych jest zabawnie: przetwarzamy, a potem się okazuje, że ludzie piszą petycje, żeby zdemontować huśtawki na ich podwórku, bo są z recyklingowanego plastiku. Nie wolno stosować tworzyw sztucznych z odzysku do pakowania żywności i kosmetyków… nie wiem jak jest z zabawkami, ale chyba podobnie. Nie jest łatwo.
              Od razu powiem: segreguję wręcz maniakalnie.

              2
    • Wrobel Swirek pisze:

      „Potem na taką plastikową okładkę natknie się w lesie jakieś nieszczęsne zwierzę, połknie i zdechnie.”

      Wyrzucasz plastik w lesie?

      2
      • SlawekM pisze:

        A jakże kolega zdołał to wyczytać w tym, co w swojej wspaniałomyślności zechciałem napisać powyżej, hę?

        1
        • Wrobel Swirek pisze:

          Acha… to Ci wredni weganie zostawiają plastikowe okładki z Kindla w lesie, które potem te biedne zwierzęta zjadają i się duszą…

          7
          • SlawekM pisze:

            Ostrzegamy zatem po raz drugi: Kolega nadinterpretuje nasze wypowiedzi. Nie wiemy skąd w lesie się biorą plastikowe okładki z Kindli, nie my je tam wyrzucamy, osobiście nie znamy (broń nas Panie Boże) żadnych ani wegan, ani tych drugich, niemniej jednak one (te okładki) tam są i już.

            1
            • Wrobel Swirek pisze:

              No ja jeszcze żadnej okładki Kindle w lesie nie widziałem. Dużo ich tam znajdujesz? Może zaproponuj to na jakiś „forach” dla myśliwych/kłusowników, wygląda, że taka okładka Kindla w lesie to lepsze niż wnyki i broń palna, tyle zwierząt przez nie pada.

              3
              • SlawekM pisze:

                Nuale to kolega napisał, że: „to Ci wredni weganie zostawiają plastikowe okładki z Kindla w lesie, które potem te biedne zwierzęta zjadają i się duszą… „

                0
  23. Art pisze:

    Nie dość, że okładka skórzana, to jeszcze nazwa firmy na skórze wypalona żywym ogniem ;)

    Robercie, zapodałeś mięso na wędce drapieżnikom w klatce i prosisz o kulturalne zachowanie? ;)

    Petycja jest ciekawa ze względu na obserwację reakcji ( lub jej braku) Amazonu.
    Licznik jest miernikiem (nie)wzruszalności firmy ;)

    6
    • Adampe pisze:

      Pragnę zauważyć, że tego typu ‚mięso na wędce’ działa właśnie na mięsożerców, to oni zazwyczaj najgłośniej wykrzykują udowadniając całą serię braku logiki i inteligencji u wegan. Zresztą, wystarczy poczytać komentarze.

      3
      • Art pisze:

        ” To oni zazwyczaj” – jest bezwartościowe bez dowodu w dobrze zaprojektowanych i właściwie zinterpretowanych badaniach. Jest wysoce subiektywną projekcją. A z tą – nie dyskutuję.

        3
        • Doman pisze:

          Dane mam tylko anegdotyczne, ale żaden ze znajomych wegan (a kilku znam) jednak się mnie za jedzenie mięsa nie czepiał.
          Za to tu, w komentarzach zaobserwowałem kilka przypadków udowadniania kto jest prawdziwszym weganem, a kto na miano takiego nie zasługuje. Trochę to śmieszne, ale chyba nie do uniknięcia w środowisku neofickim.

          0
  24. Urtur pisze:

    Cóż „sztuczna skóra” jest o wiele bardziej szkodliwa dla środowiska niż naturalna, gdzie z jednej krowy da się zrobić wiele np. okładek na czytniki.

    Teoretycznie można by było pomyśleć o okładkach z drewna bądź innych produktów roślinnych. Czemu nie… Tyle że w kontekście zawartej w okładce do Oasis elektroniki trąciłoby to i tak hipokryzją. Ale mogłoby być dizajnerskie!

    3
  25. Robkin pisze:

    Zawsze się znajdzie ktoś, kto uważa swój punkt widzenia, za jedyny poprawny.
    Czy też z powodu własnego ja lub też z własnej niestety niewiedzy.
    Zawsze coś będzie kosztem czegoś – tak ten świat sobie zbudowaliśmy.

    Mamy prawo wyboru, ale nie narzucajmy swojej woli i zdania innym.

    Pasuje to kupuj, nie pasuje to nie kupuj. Nie musisz mieć wszystkiego co nowe.

    Producent tak zrobił jak zrobił – jego prawo – twoje pieniądze i twoja decyzja.

    1
    • ann_gelica pisze:

      A konsument ma prawo wystosować petycję o konkretną wersję produktu. Nie? ;)

      3
      • Robkin pisze:

        Pytanie w naszych czasach, kto jest dla kogo ?

        Producenci dla nas, czy my dla nich ?

        Patrząc co się teraz dzieje w branży handlowej to wg mnie to „my dla nich”

        przykład z naszego podwórka Kindle i aktualizacja softu – brak kropek przy nowej wersji oprogramowania

        0
        • ann_gelica pisze:

          Weganie/wegetarianie uznali że producent jest dla nich, ale patrząc na specyfikację nowego Kindla, to – hyhyhy – Amazon uważa że wręcz odwrotnie.
          A tak serio to chyba zależy od branży, punktu widzenia i różnie z tym bywa. Oczywiście zawsze można zakładać, że jak klientowi się nie podoba, to tam są drzwi, ale do tego dochodzą takie rzeczy jak pijar i sprawa robi się bardziej skomplikowana. Ciekawostka: jak patrzę na Polskę, to nie widzę wpływu bojkotu danego producenta na ruchy tego producenta, a coś mi świta, że np. w Niemczech robienie bojkotu działa. Już nawet nie przez sam bojkot, ale przez złą prasę.

          0
        • Wrobel Swirek pisze:

          I „dobrą radą” jest nic nie robić?

          1
          • Robkin pisze:

            To już sam sobie odpowiedz, a jak już się zdecydujesz na „coś robienie” to pisz do producentów, co ty sobie życzysz w ich produktach.
            Z całego serca życzę Ci w tym przedsięwzięciu powodzenia, żeby wsłuchali Twoich racji :)

            0
  26. Magda pisze:

    Równie dobrze można by się o kolor kłócić, dlaczego czarna? Czemu nie zielona? Biała czy w kropki?
    Rozumiem podejście wegan czy wegetarian, i fajnie by było, jakby były alternatywy, i inne opcje, ale nikt nikogo nie zmusza do zakupu.
    Torebka Chanel czy kurtka Ochnik też nie mają odpowiednika z syntetycznej skóry i jakoś nie było protestów. Trochę wyluzujcie.

    2
  27. RS pisze:

    Myślę że skórzana okładka była celowym zabiegiem i nie można tej skóry zamienić na nic innego, gdyż ma to być nieodłączna cześć tego czytnika, w założeniu projektanta.
    Juz tłumacze swoją wypowiedź.
    Za pewne nowy czytnik oraz jego okładka mają nawiązywać do pierwszych ksiąg, spisywanych przez zakonników w klasztorach i były oprawianie właśnie w skórę.
    Ten sam powód tyczy się ekskluzywnosci tego czytnika, ponieważ owe pierwsze księgi pisane ręcznie, były czymś nieprawdopodobnie drogi i nie każdy mógł sobie na nie pozwolić.

    0
  28. Jacek pisze:

    Ja w swoim PW III mam okładkę oryginalną Amazonu , niby to skóra , ale dla mnie fajnie to wygląda.
    Tak więc każdemu nie dogodzisz…

    0
  29. asymon pisze:

    Trochę apropo, przypomniała mi się jedna książka, Pod skórą Fabera, ale to nie jest żadna vege propaganda, nic takiego.

    1
  30. seb pisze:

    A ja bym tam dał możliwość wyboru: jeśli nie chcesz, możesz zamówić bez okładki. W tej samej cenie. Od razu łatwo można łatwo wyliczyć procent tych, którym NAPRAWDĘ zależy na zwierzętach :)

    0
  31. AS pisze:

    Off Topic :)

    Wiele osób szermuje amazonowym stwierdzeniem o dwóch + sześciu (z okładką) tygodniach czytania. To prawda, ale amazonowa. Proszę zwrócić uwagę, że w specyfikacji pisze wyraźnie: 2 tygodnie przy 1/2 h czytania dziennie. Ile to daje? 2 tygodnie – około 7 godzin, 6 tygodni – około 21 godzin, razem około 28 godzin. To są realne wartości, nie mityczne tygodnie. Rzeczywisty czas miedzy ładowaniami zależy od sposobu używania czytnika. Kto mało czyta, ładuje rzadziej, kto więcej czyta, ładuje częściej.

    2
    • Borygo pisze:

      Święta prawda, ale nie ma się czego dziwić. Amazon zmniejszył czytnik kosztem wielkości baterii, którą przeniósł do okładki.

      0
    • Robert Drózd pisze:

      No, dawne kindle też miały 8 tygodni według tej zasady, czyli nic nowego. W ostatnich modelach czas na baterii jest zmniejszany do 4-6 tygodni.

      Ale z drugiej strony, jak kiedyś zrobiłem ankietę, ile trzyma na baterii: http://swiatczytnikow.pl/bateria-i-ladowanie-kindle-pytania-i-odpowiedzi/ to w odpowiedziach były zaskakująco długie okresy – 43% ładuje raz na miesiąc lub rzadziej.

      0
      • Robkin pisze:

        To tak samo jak na innych blogach, forach ile zużywacie gazu, energii elektrycznej na rok ?. Wszystkim wychodzi, że za np. ogrzewaniem domu 200m2 gazem 1000zł za sezon grzewczy, energia 30zł/m-c itp. Skąd to zaniżanie się bierze, nie wiem.

        1
      • Doman pisze:

        Bo mało czytają, albo czytają na przemian z papierem. Jak ja :)
        Swoją drogą przy smartfonach i coraz większej liczbie urządzeń bezprzewodowych coraz częściej mamy pod ręką coś do podładowania. Może jestem ekstremum i w części to przez ingresa, ale w pracy mam ładowarkę USB 4-portową, w domu 5-portową, a w plecaku power bank (2 portowy). No bo co będzie jak mi się naraz rozładuje telefon, zegarek, czytnik i słuchawki?

        2
      • winter pisze:

        Toteż zawsze mnie te wyniki dziwiły. Ja ładuję równo co 2 tygodnie. Fakt, że sporo czytam, ale i tak…

        0
      • AS pisze:

        Ja swojego Voyage’a ładuję pewnie mniej więcej raz na miesiąc. Zliczanie czasu użytkowania pomiędzy ładowaniami byłoby trudne, musiałbym pilnować stopera. Oczywiście wszystko zależy od tego, czy znajdę wciągającą lekturę. Wtedy okres „międzyładowawczy” wyraźnie się skraca :).

        0
    • zipper pisze:

      No ok, ale smartfona muszę ładować co kilka dni nawet jak go praktycznie nie używam, a Kindle nieużywany zużywa energii bardzo mało, przez co ładuję go kilkanaście razy rzadziej niż telefon. Dla mnie to ma znaczenie.

      1
    • suonik pisze:

      Dlatego panel słoneczny mógłby być lepszym rozwiązaniem niż powerbank. I na pewno nie byłby ze skóry.

      1
  32. Wilk pisze:

    Wege czy nie wege… Faktem jest, że taka sztuczna ekskluzywność jest zwyczajnie obciachowa :)

    1
  33. Barto pisze:

    Heh wiedziałem, że flame poleci na maxa. A myślałem, że ludzie poczytni mają jeszcze grosz kultury. Tragedia jak to się czyta. (tak wiem to nie czytaj) – no pewnie w ogóle nie czytajmy, po co?
    Jesz, nie jesz łorewa. Ja nie kupiłbym Oasisa w naturalnej skórze koniec kropka. Dobrze zrobią jak wprowadzą alternatywę.

    Ah Lemie miałeś rację: „Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.”

    3
    • bq pisze:

      Oj nie przesadzaj, komentarze na swiatczytnikow sa jak najbardziej wywazone i nie chamskie – porownujac do ogolu polskiej sieci. Od czasu do czasu zdarzy sie taki post, ktory wzbudzi emocje, Wiadomo, ze to jest zart dla wszystkich – tak jak wojna na poduszki, nic zlego sie nie dzieje a panu Robertowi wzrosnie klikalnosc. A to, ze niektorzy weganie poczuli krew i prysneli jadem? Ok ich sprawa. Wierz mi to lepiej niz zyc na codzien z wege, ktory ci truje do ucha i zabrania uzywac tych samych talerzy…

      5
    • Wrobel Swirek pisze:

      Idiotów nie jest znów tak wiele… po prostu są strategicznie ustawieni :)

      0
    • asymon pisze:

      Podobno Lem nigdy tego nie powiedział, próbowano kiedyś znaleźć źródło, nie znaleziono. Ale, jak zwykł mawiać Abraham Lincoln, nie należy wierzyć w każdą rzecz przeczytaną w internecie.

      13
      • Doman pisze:

        Ten mem jest bardzo popularny w internecie, ale jeszcze nie całkowicie obalony, z tego co jeszcze nie sprawdzone są archiwalne artykuły, kilka programów telewizyjnych i radiowych w których wystąpił itp.

        Natomiast znamienny może być fakt, że Lem z internetu korzystał bardzo mało, nawet maila obsługiwał za niego jego sekretarz.

        0
  34. zipper pisze:

    Ciekawe zjawisko – wpis jest o skórzanych okładkach na czytniki, a z niewiadomych przyczyn masa ludzi czuje nieodpartą potrzebę oświadczenia wszystkim wokół, że uwielbiają mięso i muszą jeść mięso i nie wyobrażają sobie życia bez mięsa.

    A to podobno weganina można poznać po tym, że sam ci o tym powie :-)

    13
    • Robert Drózd pisze:

      Zastanawiam się, czy już zamykać komentarze, czy jeszcze nie. :-)

      0
      • Konrad pisze:

        A moze zamiast petycji o okładkę, petycja w sprawie kropek?

        Panie Robercie? :-)

        0
      • kunaka pisze:

        Nie zamykać: od okładki do światopoglądu. Toż to fascynujące :)

        3
      • Art pisze:

        No nie, wciąż masz mniej komentarzy, niż petycja głosów ;)

        2
      • baszar pisze:

        Nie zamykać.
        Eee… Chińczyki potrafią już od dawna bardzo dobre podrabiać skórę, okładka do starego czytnika, typu „genuine leather” dopiero po dezintegracji okazała się dermą :)

        0
      • Franek pisze:

        W żadnym wypadku. Super materiał do czytania.

        2
      • mjm pisze:

        Jeśli gdzieś, kiedyś w komentarzach ktoś zapyta o to, czy jakaś książka wyjdzie jako ebook, to czy będzie mi można (stosując logikę z komentarzy do tego artykułu) odpisać mu, że:
        – nie lubię tego pisarza/autora,
        – nie lubię tego gatunku literatury,
        – niech nie narzuca innym swojego gustu literackiego,
        – jak mu się nie podoba, to niech nie kupuje?

        1
  35. Ula pisze:

    nie chce skorzanej okladki.
    Chce… w kwiatki! albo ze zdjeciem.
    czemu takiej nie ma?

    1
  36. phoros pisze:

    Robercie, prośba o spokój w komentarzach zakrawa nieco na „blogową kokieterię”. :) Każde uderzenie w tony ideologiczne czy politycznie poprawne uruchamia automatycznie sieciowych pretorian wszystkich wyznań. A polscy wyznawcy – jak widać powyżej po niektórych powtarzających się dziesiątki razy nickach – dorzucają do tego rodzaju dyskusji ułańską fantazję i słowiański melodramatyzm.

    Amazon mógł dać większy wybór (pewnie w przyszłości da), petycja jest śmieszna, news niepotrzebny.

    2
  37. bq pisze:

    Amazon moze zrobic kompromis. Wydac skorzane okladki dla wegan z roadkills i podniesc na tym cene Oasis. ( „jedyna dedykowana okladka, ze skory moralnie obojetnie przejechanego jelenia na rogatkach Seattle jedyne $599 – suitable for vegans”). Powinni kupic ;-)

    5
  38. Wojtek pisze:

    Podpisałem petycję. Myślę, że jest ona objawem świadomości konsumenckiej. Bo to my – klienci – powinniśmy decydować o tym, za co chcemy zapłacić. To produkt ma być dopasowany do naszych oczekiwań, a nie nasze oczekiwania do założeń producenta.

    8
  39. Tomek pisze:

    Zgadzam się z przedmówcą – jest gorąco, ale „ch*****” nikt chyba nie rzuca. Jak to u nas – gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie. Trzeba się wygadać.

    7
  40. Łukasz pisze:

    OMG
    Problemy pierwszego świata.
    Ludziom czasem naprawde się nudzi.

    0
  41. bongozz pisze:

    Skorzana eksluzywnosc niczym passat w tedeiku. Owszem kupilbym skorzana okladke, ale wszystko zalezy oczywiscie od ceny/wykonania. W tym przypadku brak wyboru jest po prostu zly.

    0
  42. YuukiSaya pisze:

    Podczytywałam sobie komentarze w ciągu dnia i nadziwić się nie mogłam, jak nośny okazał się temat. I of kors skręcił w stronę kłótni o jedzenie mięsa. Co jest kompletnie nie na temat. Tematem petycji jest fakt, że pewna grupa konsumentów, zainteresowana kupnem nowego czytnika (ten fragment pozostawię bez komentarza), ma problem z okładką. Konkretnie z faktem bycia skórzaną. Ta grupa z różnych względów wyznaje ideę unikania produktów zwierzęcych – spoko. Jako, że jednak chęć zakupu kindla jest wielka, to proszą, uwaga, o WYBÓR. Żeby mogli kupić z okładką nieskórzaną, która nie stoi w sprzeczności z ich przekonaniami.
    Więc zadaję sobie pytanie – z czym ludzie macie problem? Że petycję zrobili? Ich prawo! Argument przynajmniej sensowny, bo odnoszący się do pewnych wartości. Przeszkadzają wam wegetaranie? Bo mi nie. Zawsze im mówię że nie podżeram jedzenia swemu jedzeniu i uprzedzam, że nerwowo reaguję na wszelkie ewangeliczne postulaty. Niech ludzie mają swoje restauracje wege, paleo, gluten-free, opartą na kaszy jaglaną lub boczku – mi wystarczy że będzie idiot-free. Niech nikt nawzajem się nie zmusza do jedzenia lub niejedzenia czegokolwiek i będzie fajniej.

    Na koniec – do talerza drugiej osoby powinniśmy zaglądać wyłącznie po to, by upewnić się, że ma ona wystarczająco dużo jedzenia. Kropka.

    12
    • bq pisze:

      Ale tu nie chodzi o zabranianie weganom robienia petycji, czy zgode na okladki tylko skorzane, jak dla mnie maja nawet racje – zawsze sie przyjelo ze jest cos z plastiku dla wrazliwych. chodzi o to, ze oni dostaja nagle wscieklego ataku furii. I to jest samo w sobie zabawne.
      Druga rzecza jest fakt ze nikt przy zdrowych zmyslach nie pisze petycji do wlasciciela restauracji wegetarianskiej, zeby wprowadzil choc jedno danie z kurczaka, a moglby uszanowac miesozercow, ktorzy zyja w srodowisku wegetarian i raz poza domem chcieliby zjesc cos z zabitego zwierza, ;-)

      4
      • mjm pisze:

        Gdzie w sprawie okładki do Oasis widzisz „wściekły atak furii”?

        Amazon do tej pory wszystkie swoje czytniki oferował w wersji dla mięsożerców jak i wegetarian. Uważasz, że prośba by tak samo było z jego najnowszym daniem to świadectwo braku zdrowych zmysłów?

        4
    • V0dzoo pisze:

      Tu nie chodzi o zaglądanie do tależy ale o przeciwstawianie się okrucieństwu. A zabijanie zwierząt to okrucieństwo. I ludzie to robią tylko dla tego, że kilka chwil żucia ciał tych zwierzą, dla tych ludzi jest wystarczającym usprawiedliwieniem, żeby je zabijać…

      0
      • Yuukisaya pisze:

        I proszę, znalazł się. Mówię wyraźnie – bardzo źle reaguję na próby namawiania mnie do czegokolwiek, a ten ze swoją ideą. I dziwisz się, że was nie lubią? Bo każdemu się narzucacie chociaż się prosi. Piszę – rozumiem petycję, zgadzam się z nią. A ten dalej o jedzeniu. Każe ci ktoś gryźć te okładki? To nie mieszaj pojęć. Czy ja ci każę wsuwać mielonego? To ty mi tego mielonego nie odbieraj.

        Damn it, i przez takiego zeszło na jedzenie.

        1
        • V0dzoo pisze:

          To są Twoje słowa: „do talerza drugiej osoby powinniśmy zaglądać wyłącznie po to, by upewnić się, że ma ona wystarczająco dużo jedzenia. Kropka”. I my się nie nażucamy – my stoimy w obronie, a to co innego. Jak by ktoś chciał zabić bliską Ci osobę to też byś jej nie bronił, żeby się „nie marzucać”?

          0
      • mikeyoski pisze:

        Tak się zapytam. Korzystasz może z leków? Na pewno. A masz świadomość ile myszek, szczurów, królików, świnek morskich, etc. straciło żywot będąc poddawanym eksperymentom?
        Rozumiem, że takie „okrucieństwo” jest już OK. A jeśli tak, to mamy do czynienia z hipokryzją ;)

        0
        • Athame pisze:

          Jem mięso, chodzę w ubraniach ze skóry i nie korzystam z leków – żadnych, chyba że za leki uznamy sok z malin, miód itp.

          0
  43. Kamila pisze:

    Czytając komentarze na takich stronach, nie ważne czy na kontrowersyjny czy nie temat, zawsze mam to samo jedno przemyślenie. Książki nie uczą empatii.

    4
  44. Cynthia pisze:

    Za dużo komentarzy, żeby je czytać. Dodam od siebie, że nie jem mięsa i nie kupuję skórzanych okładek. Dla mnie Oasis i tak nie jest zachęcający z innych powodów. W USA jest więcej takich klientów, którzy nie kupują skóry i dla nich powinna inna opcja do wyboru.

    3
  45. ThimGrim pisze:

    What the hell się tutaj stało…

    0
  46. Ada pisze:

    ktoś tam na górze napisał, ze nasze wielkie „kły” czynią z nas mięsożerców. Podobnie jak hipopotamy, jelonki błotne czy goryle? Polecam poczytac na temat kłów u 100% roślinożerców. To że lipidol jest najlepiej sprzedającym się lekiem w historii to też oznaka naszego mięsożerstwa?

    0
  47. Lord Rayden pisze:

    Wszyscy sie deklarują to i ja. Jem mięso. Używam produktów ze skóry. Lubię też warzywa i owoce. Nowego Kindla nie kupię bo za drogi ;) .
    A jak my tak bedziemy sie kłócić o konsumenckie bzdele to przyjdzie ISIS i skróci nas o głowy.

    0
    • qb pisze:

      Byłeś kiedyś w rzeźni (1)?? Wiesz co tam się dzieje?? Byłeś w ogródku z warzywami i w sadzie (2)?? Jak nie byłeś w rzeźni to uruchom wyobraźnię + empatię albo po prostu obejrzyj sobie filmy z rzeźni – posłuchaj wrzasku i płaczu, obejrzyj podrzynane gardła i lejącą się krew – i patrzące na to w kolejce przerażone zwierzęta, zobacz jak czujące strach i ból istoty płaczą, jak dzieci są odbierane matkom, posłuchaj ich krzyków rozpaczy… ITD. Widzisz jakąś różnicę między tym co oznaczyłem wyżej jak (1) i (2)?? Więc przestań teraz pieprzyć o „konsumenckich bzdelach” kolego, bo ZUPEŁNIE nie o to chodzi!

      1
      • Kondrart pisze:

        „przestań pieprzyć”, „nikogo nie obchodzi” – co za dawka agresji! Gdzie ta empatia? Byłem w rzeźni i przy świniobiciu i w kurniku klatkowym na 140 000 kur i 7 kogutów, jem mięso i jajka i życzę wam obu najlepszego, Pokój, bracie!

        1
  48. Andrzej D...pa pisze:

    Panie Robercie prosiłbym aby Pan zrobił ankietę jaki kolor okładki Oasis najbardziej podoba się czytelnikom bloga i kto już go zakupił w przedsprzedaży.
    Czuwaj !
    :-)

    1
  49. Banul pisze:

    Spostrzeżenie czysto teologiczne, gdyby świnka nie została wychodowana na rzeź to nigdy by się nie urodziła

    0
  50. Kondrart pisze:

    Czytajcie ebooki, nie krzywdźcie drzew! Tak jako podsumowanie.

    2
  51. h. pisze:

    powinni dodac plastikowa okladke… drozsza od tej skorzanej :D
    trolololo

    0
  52. KC pisze:

    Witam. Właśnie zamówiłem PaperWhite 3 we Francji i chciałbym zapytać czy okładki do tego modelu sprzedawane na Allegro po ok. 80 pln są oryginalne, a jeżeli nie to czy warto je kupować? Dzięki za info.
    KC

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.