Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Test czytnika Onyx Boox i62 Espresso – część I – filozofia obsługi i korzystanie

Zwrócił się do mnie przedstawiciel firmy Arta Tech z pytaniem, czy bym nie przyjrzał się flagowemu czytnikowi Onyx Boox, którym jest model i62 Espresso. Zgodziłem się – i oto przed Wami pierwsza część recenzji.

Aktualizacja z 16 listopada: czytnik i62 Espresso można kupić w Nexto za 599 zł z przesyłką.

Starałem się być w miarę obiektywny, choć nie ma co ukrywać – przyzwyczajenia robią swoje. Po ponad 2 latach używania Kindle, trudno mi się na przykład przerzucić na inny sposób obsługi czytnika. Poza tym – Onyxa dostałem na dwa miesiące, ale i tak nie używam go tak, jak sprzętu, który jest moją własnością.

Niedawno na eksiazki.org ukazała się recenzja modelu M92 – który ma bardzo podobne oprogramowanie. Możecie ją traktować jako uzupełnienie.

W niniejszym artykule omówię rzeczy podstawowe dla korzystania z czytnika. Niestety prace utrudnił fakt, że i62 nie pozwala robić zrzutów ekranowych, więc musiałem robić zdjęcia.

Pierwsze wrażenie i podstawowa obsługa

Czytnik jest produkcji chińskiej, ale oprogramowanie do niego opracowuje robi polska firma Arta Tech z Wrocławia, która też jest europejskim centrum serwisowym Onyxa.

Pudełko z i62 trafiło do mnie parę dni po tym, gdy zgodziłem się na wypożyczenie czytnika. Dodam, że musiałem podpisać przy okazji oświadczenie, że jak czytnik uszkodzę, to… zostanie mi wystawiona faktura za naprawę. A to nie mogli sobie czytnika ubezpieczyć?

Ale do rzeczy.

W pudełku znalazłem czytnik w folii, kabel USB-miniUSB oraz króciutką ulotkę i …fakturę na jakieś hiszpańskie nazwisko. :-) Wcześniej czytnik testowany był przez kogoś innego w Polsce, ale wygląda na to, że przeszedł długą drogę.

Gdy czytnik jest włączony (o włączaniu będzie dalej) – podobnie jak w Kindle widzimy jeden z losowo wybieranych wygaszaczy.

Jak widać – rozmiary bardzo podobne do Touch – tak samo jeden przycisk na dole, ale Boox ma również fizyczne przyciski zmiany stron. Czytnik Onyxa jest minimalnie droższy od Toucha: kosztuje 650-700 złotych.

Odczucie przy trzymaniu – mały ale solidny, wyraźnie cięższy od Touch (250 g vs 212 g). Dotyk tak jak w Touch – w technologii podczerwieni, tak więc ekran osadzony  jest głęboko, a ekran można obsługiwać czymkolwiek – palec, rysik, rękawiczka.

Czarna obudowa jest niestety porażką, bo wyłapuje wszelkie odciski palców. O tak.

Podobna obudowa jest zdaje się w Kindle Paperwhite, tak więc w przypadkach obu czytników lepiej je trzymać w okładce (co i tak jest zalecane). Całe szczęście sam ekran odcisków tak nie zbiera, a jeśli nawet, to są one niewidoczne przy normalnym kącie patrzenia – tu remis z Kindle Touch.

Przycisk poniżej ekranu działa jak połączenie HOME/BACK na Kindle Classic. A więc wciskając go wracamy do poprzedniego widoku, a ostatecznie do ekranu głównego. Bardzo mi się podoba to działanie i chciałbym, żeby podobnie było w Kindle Touch, gdzie brakuje mi przycisku BACK. Niestety Amazon poszedł w zupełnie inną stronę, usuwając kompletnie fizyczny przycisk w modelu Paperwhite.

Przyciski zmiany stron są dość toporne i psują elegancki wygląd czytnika. Mają duży skok i …skrzypią przy wciskaniu.  Dodatkowo działają trochę mało intuicyjnie, przynajmniej po przesiadce z Kindle.

  • Lewy: wciskając na górze – do tyłu, wciskając na dole – do przodu.
  • Prawy: wciskając na górze – do przodu, wciskając na dole – do tyłu

Trochę mi zajęło, zanim się zorientowałem, że to tak działa. :-)

Na ekranie głównym zobaczymy tylko 3 ostatnie książki, za to jest możliwość wejścia do wszystkich funkcji i… animowany zegar.

Otwieramy więc książkę (którą wcześniej trzeba wgrać na kartę SD lub do pamięci wewnętrznej) i… zaczyna się.

Filozofia obsługi i wybór aplikacji

Teraz proszę uważać, bo będzie to najważniejsza część niniejszego artykułu.

Nie spotkałem się z tym w żadnej z recenzji, a jest to kwestia decydująca dla wyboru czytnika.

Onyx Boox w przeciwieństwie do np. Kindle, Nooka czy Irivera daje użytkownikowi znacznie większą swobodę w ustawieniach. To nie jest tak, że wypakujemy czytnik z pudełka i możemy czytać. Jeśli tak zrobimy – to stracimy sporo możliwości, które nam ten sprzęt oferuje.

Przede wszystkim możemy wybrać jedną z kilku aplikacji, które służą do czytania określonego formatu.

Do wyboru jest aż sześć programów:

  • Adobe Reader – jako jedyny pozwala na dodawanie adnotacji (notatki, albo rysunki palcem), ale nie można w nim zmienić kroju czcionki czy interlinii!
  • Eksperymentalna przeglądarka PDF – można nią czytać tylko PDF-y, choć z wyłączeniem tych z DRM.
  • FB Reader – ma możliwość zmiany kroju czcionki czy interlinii, czasami ma problemy z polskimi znakami (jeśli nie osadzono czcionek w pliku EPUB) oraz z zagnieżdżonymi spisami treści. Program ma taką wadę, że nie jest już od paru lat rozwijany.
  • Cool Reader – ma potencjalnie największe możliwości, choć nie jest to jeszcze wersja ostateczna. Umożliwia m.in. tworzenie „citations” – czyli czegoś w rodzaju kindlowych podkreśleń, które możemy eksportować.
  • Przeglądarka HTML – do formatów HTML / CHM
  • Przeglądarka MS Office – do formatu DOC.

Taka obfitość ma swoje konsekwencje. Po pierwsze musisz wiedzieć, że wybór programu jest możliwy. Inaczej, przez całe życie będziesz czytał pliki EPUB w najsłabszym moim zdaniem Adobe Readerze, który jest programem domyślnym.

Niestety współpracy między programami nie ma żadnej. Jeśli zmienisz program (a nie da się tego zrobić z poziomu książki, trzeba wejść do ustawień) – to musisz szukać ponownie miejsca, w którym skończyłeś czytać. Tak samo z adnotacjami. Dlatego warto od razu sobie ustalić, jakiego programu używamy.

Czasami programu nie da się wybrać.

  • Jeśli kupisz książkę (PDF/EPUB) z DRM – to otworzyć ją możesz wyłącznie w czytniku Adobe.
  • Jeśli chcę czytać MOBI – to tylko FB Reader.
  • Z kolei plików HTML nie otworzy program do czytania e-booków, ale uruchomi się… przeglądarka internetowa.

Może być to denerwujące, bo mamy przyzwyczajenia z jednego programu i nagle trzeba zmieniać na inny.

Dlatego nie jest prawdą powtarzane przez fanów Onyxa stwierdzenie, że nie trzeba nic konwertować, bo czytnik obsługuje „wszystkie formaty”. W praktyce chyba lepiej przerobić sobie wszystkie pliki do EPUB i mieć spokój.

Zapytałem o to wszystko dystrybutora – Arta Tech:

Domyślny program do czytania konkretnego formatu ustawia sam użytkownik (więc to UŻYTKOWNIK decyduje co jest domyślne).

Podobnie jak on może sobie ustawić częstotliwość odświeżania ekranu, tempo czytania książki przez Ivonę, język czytania książki przez Ivonę, domyślną chmurę danych, limity na zakup ebooków poprzez sklep na czytnik, etc.

Wszystkie te i rzeczy domyślnymi robi użytkownik.

Tak więc potwierdzili tę zupełnie odmienną od Kindle filozofię obsługi.

Jakość ekranu i czcionki

Pierwsze zetknięcie się z Onyxem dla mnie jako posiadacza Kindle było negatywnym szokiem. Domyślna czcionka w EPUB w domyślnym programie jest kompletnie niedopasowana. Widać, że jest bardzo cienka i w efekcie mało czytelna.

Powiększenia:

Tego zdjęcia właściwie nie oddają, ale różnica na żywo jest kolosalna.

Lepiej to wygląda w FB Reader, gdzie można wybrać jedną z kilkunastu czcionek (nie wszystkie mają jednak polskie znaki). W praktyce najlepiej sprawdzają się czcionki bezszeryfowe – Dejavu Sans, Myriad Pro.

Czcionki szeryfowe są zupełnie niedostosowane do ekranu e-ink. Litery są w zależności od znaku grubsze i chudsze, a postrzegany kontrast znacznie słabszy niż w Kindle. Jeszcze jeden przykład. Zwróćcie uwagę na cienkie zakończenia „z”, zawijas w „e” albo literę „i”.

Dlaczego producent tak zrobił? Dlaczego nie dodano lepszych (grubszych) czcionek?

Przykładowo porównanie z moim starożytnym Kindle 2 z ekranem Vizplex. Nawet on wygrywa.

Nie dziwię się, że niektórzy nie widzą na Onyxach różnicy między Pearlem i Vizplexem…

Istnieje możliwość instalacji własnych czcionek – wystarczy czcionki przegrać na kartę SD do katalogu Fonts. I w ten sposób zainstalowałem Caecilia – czyli krój domyślny z Kindle i Nooka. To już wygląda lepiej.

Generalnie gdyby nie cienkie litery, to nie mógłbym wyświetlaniu tekstu na Onyksie wiele zarzucić. Programy FB Reader i Cool Reader mają dużo funkcji pozwalających na ustawienie konkretnej wielkości, interlinii i marginesu.

FB Reader obsługuje także podział słów – coś, czego językowym purystom bardzo na Kindle brakuje. Przy odrobinie wysiłku można wgrać jeszcze dodatkowe reguły podziału dla języka polskiego.

Jeśli więc pominiemy nieszczęsny dobór kroju – pliki EPUB/MOBI wyglądają na czytniku bardzo ładnie, choć tylko w programach FB Reader / Cool Reader. Program Adobe Reader wygląda najgorzej – i nie da się z tym za wiele zrobić.

Czytanie PDF i reflow

Pliki PDF obsługują dwa programy:

  • Adobe Reader – jak wyżej.
  • Eksperymentalna przeglądarka PDF – udostępniona w nowym oprogramowaniu, z paroma nowymi funkcjami.

Działanie PDF  opiszę na przykładzie instrukcji obsługi i62. Tak wygląda domyślnie po otwarciu.

Trochę przy okazji nie rozumiem dlaczego instrukcja jest tylko w PDF i dlaczego została tak fatalnie sformatowana. Małe czcionki, absurdalnie duża interlinia, no i tabele ciągnące się przez wiele stron.

Instrukcja czytnika powinna być po prostu w formacie EPUB. Poprosiłem o komentarz Arta Tech:

Boox w przeciwieństwie do Kindle ma w PDF funkcję reflow, więc czytanie PDF jest na nim tak wygodne jak EPUB.
Instrukcje są w pdf także ponieważ są zamieszczane w PDF na stronie. Nie każdy ma na PC czytnik do epubów, prawie każdy ma AR.

Ale możemy oczywiście przygotowywać je w EPUB tak jak możemy je robić w formatach MS office np. możemy w DOCX, XLSX lub PPTX, w końcu płacimy microsoftowi za licencję na przeglądanie tych plików i Boox takie pliki też czyta.

No dobra, sprawdźmy więc funkcję „reflow”, która jest jedną z większych zalet Onyxa w stosunku do Kindle. Chodzi o możliwość powiększenia PDF tak, że zostaje on „w locie” konwertowany do pojedynczej kolumny tekstu. W ten sposób pliki, które w domyślnej postaci są nieczytelne na ekranie 6″ można przeczytać wygodniej.

Powiększyłem zatem instrukcję.

Jak widać – cudów nie ma. Posypały się kompletnie kolejne wiersze.

Kolejna różnica w stosunku do Kindle Touch – w aplikacji Adobe Reader można rysować i pisać po ekranie, chociaż bez rysika efekty nie są powalające.

Jak wiadomo, Kindle w modelu Keyboard i nowszych pozwala ustawić kontrast w plikach PDF. W Onyksie opcja nazywa się „Glyph Embolden” i znajdziemy ją w menu.

Jak widać, tłumaczenie oprogramowania czytnika nie jest pełne. Nie można liczyć na to, że domyśli się tutaj początkujący użytkownik, który chciałby po prostu mieć wyraźniejszy tekst w PDF.

Powyżej widzicie ustawienia z nowej, eksperymentalnej przeglądarki PDF, którą w oprogramowaniu dodano dopiero parę tygodni temu. Zawiera ona kilka nowych i przydatnych funkcji, m.in. tryb komiksu i tryb kolumnowy. O tym jak działają na czytniku M92 napisał na swoim blogu Krzysztof Szumny, dlatego nie będę się tu rozwodził. Rzeczywiście, jeśli tylko pominiemy reflow, czytanie PDF na Onyxie jest wygodniejsze.

Nie wszystkie pliki PDF udało mi się otworzyć. Onyx poległ przy podręczniku języka greckiego z Wydawnictwa WAM – tzn pokazał same puste strony – choć co ciekawe – wersję próbną otwiera bez problemu. Ale to się zdarza – Kindle ma podobne wpadki.

Słownik

Czytnik domyślnie ma wbudowany tylko jeden słownik angielsko-angielski: „English explanatory dictionary”. Uruchamiamy go przez wejście do menu -> narzędzia -> szukaj w słowniku. Można też (w programie FB Reader) dwukrotnie uderzyć palcem określone słowo. Pierwsze uruchomienie słownika zajmuje ok. 10 sekund, potem słowa wyszukują się szybko.

Objaśnienia są zwykle dość długie.

No, chyba, że twórcy słownika uznali, że czegoś nie trzeba tłumaczyć.

Jeśli nie znam tłumaczenia słowa „refined”, to go sobie nie sprawdzę. Nie ma tu porównania do słownika Oxforda dostępnego w Kindle – to jest o klasę gorzej.

Onyx obsługuje słowniki w formacie Startdict. W sieci można znaleźć sporo darmowych. Arta Tech przygotował Niezbędnik, ze słownikami i czcionkami, które wgrywamy je na kartę SD. Są tam też słowniki angielsko-polskie.

Co ważne – i co jest chyba lepszym rozwiązaniem niż w Kindle – konkretny słownik wybieramy w momencie sprawdzania słowa – czyli jeśli aktualny nam nie pasuje, to przełączamy się dość szybko na nowy.

Zastanawiające jednak jest dlaczego od razu na urządzeniu nie znalazł się słownik angielsko-polski. Komentarz Arta Tech:

Najważniejsze: nie sprzedajemy z booxem słowników, ale OBSŁUGĘ SŁOWNIKÓW W FORMACIE STAR DICT (proszę wyraźnie czytać co oferujemy!) – ich wybór i poszukiwanie, kupowanie czy co inne pozostawiając użytkownikom.
Dajemy im też możliwość bardzo łatwej ich instalacji – wystarczy, że wrzucą je do katalogu .dict i po sprawie! Resztę obsłuży Boox.

Włączanie i wyłączanie

Uruchamianie i62 trwa około 20-30 sekund. Domyślnie po 10 minutach nieaktywności urządzenie się wyłącza.

Można to jednak przełączyć na usypianie. Wtedy czytnik wybudza się już błyskawicznie. Jednak  dystrybutor ostrzega:

Uwaga, tryb uśpienia nie zwiększa oszczędności energii w czytniku (odpowiednie optymalizacje są aktywne w czasie zwykłej pracy, czytania). Polecamy wyłączenie czytnika bądź ustawienie w opcjach zasilania na np 10 minut do wyłączenia.

Mamy więc wybór – albo szybsze zużycie baterii, albo czekanie 20-30 sekund na włączenie czytnika.

Baterię ładowałem dotąd trzy razy, wydaje mi się, że przy używaniu bardziej intensywnym potrzyma nie krócej niż tydzień.

Niestety dwukrotnie trafiłem na błąd automatycznego usypiania. Raz, gdy miałem otwarty słownik i w tej postaci Onyxa zostawiłem, czytnik mi się nie uśpił i następnego dnia znalazłem go włączonego, a z baterii została połowa…  Drugi raz, gdy korzystałem z księgarni przy włączonym WIFI (omówię ją w drugiej części), następnego dnia bateria wyczerpana była w całości.

Czytanie książek

Gdy otwieramy książkę po raz pierwszy – zajmuje to około 10 sekund. Potem otwiera się szybciej, choć tutaj Kindle ma zdecydowaną przewagę.

Szybkość zmiany stron – chyba troszkę szybciej niż w Touch, choć praktycznej różnicy nie widzę.

Co do nawigacji po książce – bardzo mi się podoba możliwość przejścia do dowolnego fragmentu książki przez dotknięcie po prostu w odpowiednim miejscu na pasku postępu. Brakuje mi jednak gestu przejścia do kolejnego rozdziału, który jest w Kindle (przynajmniej w dotychczasowych wersjach, bo został usunięty z Paperwhite).

Do spisu treści też trochę trudno dojść, trzeba wybrać menu, a dopiero potem Narzędzia oraz spis treści. Choć na Kindle też nie jest to najszybsze.

Nakręciłem na szybko krótki film z otwieraniem książki i korzystaniem ze słownika.

Dwa komentarze do filmu:

  • ze słownikiem  się pomyliłem, bo w FB Reader można uruchomić słownik przez podwójne uderzenie w słowo.
  • plik „Efekt yoyo w motywacji” udało mi się otworzyć w innej aplikacji.

Przykład – źle zrobiony EPUB

W filmie powyżej próbowałem otworzyć plik EPUB z książką „Aparatus” kupiony w Woblinku. Otworzył się poprawnie, niestety, plik nie ma prawidłowo osadzonych czcionek i polskie litery są w programie FB Reader inną czcionką.

W programie Cool Reader wygląda to jeszcze gorzej.

Wersja MOBI działa prawidłowo. Podkreślę tutaj – to jest w dużej mierze wina księgarni, bo nie osadziła czcionek w pliku EPUB i w to miejsce czytnik próbuje stosować czcionki bez polskich znaków. Niemniej z takimi problemami trzeba się liczyć.

Wyszukiwanie

Onyx nie ma znanej z Kindle funkcji przeszukiwania całego czytnika. Odpadają znane z Kindle Keyboard problemy z indeksowaniem przy wrzuceniu do pamięci dużej ilości plików.

Można przeszukiwać osobno każdy otwarty aktualnie plik. Wpisujemy słowo i lecimy po kolejnych wystąpieniach wyrazu. Nie widzimy zatem wszystkich wyników jednocześnie.

Podsumowanie części I.

Onyx i62 nie jest złym czytnikiem. Na pewno nie mogę potwierdzić głosów, że „wszystko nie działa” i że „nie da się używać”, które czasami pojawiają się na forach. Kilka razy przy różnych operacjach czytnik się zawieszał, albo coś trwało na tyle długo, żeby mnie zirytować. Ale tak się nie działo przy normalnym czytaniu.

Po tym, gdy poświęcimy trochę czasu na konfigurację Onyxa (np. wybranie programów, ustawienie czcionek, wgranie zewnętrznych słowników) i przyzwyczaimy się do obsługi, będzie dobrze nam służył.

Niezrozumiałe jest dla mnie zaniedbanie ustawień domyślnych:

  • Dlaczego czytnikiem EPUB została najgorsza aplikacja, służąca głównie do PDF?
  • Po co w ogóle kilka aplikacji? Czy nie lepiej mieć jedną, na której rozwoju producent powinien się skupić? To częściowo robią teraz z nową przeglądarką PDF.
  • Dlaczego domyślne czcionki szeryfowe są takie słabe?
  • Dlaczego brakuje innych słowników poza angielsko-angielskim?

W drugiej części omówię funkcje czytnika bezpośrednio niezwiązane z czytaniem czyli chmurę, księgarnię, syntezator mowy oraz korzystanie z internetu.

W komentarzach możecie zadawać pytania.

Aktualizacja z 16 listopada: czytnik i62 Espresso można kupić w Nexto za 599 zł z przesyłką. W cenie wliczony bon rabatowy na książki w wysokości 30 zł. Dostępny jest też tańszy czytnik dotykowy A62S za 349 zł w wysyłką.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

39 odpowiedzi na „Test czytnika Onyx Boox i62 Espresso – część I – filozofia obsługi i korzystanie

  1. wujo444 pisze:

    Denerwujące jest, że czytnik sprzedawany jest w dwóch wersjach kolorystycznych, które różnią się zawartością opakowania jak i oprogramowaniem. Niepotrzebnie wprowadza to konfuzję wśród kupujących.

    Co do Onyxa… Sam nie wiem. Parę lat temu broniłbym jak ojcowizny możliwości wyboru i ilości opcji, jakie daje Boox. Teraz jestem leniwy – sprzęt ma działać. Kindle działa. Wyjmuje się go z pudełka, podłącza do PC, wrzuca książkę, włącza i czyta. Nie trzeba kombinować, żeby książka nie wyglądała jak eksperyment 5-latka z maszyną do pisania. Z softem Booxa jest masa problemów i dlatego nie sądzę, bym rozważał jego zakup kiedykolwiek w przyszłości.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      O tak, warto o tym wspomnieć – bo i62 (białe) oraz i62 espresso (czarne) to – jak się okazuje inne modele i np. biały nie dostał wszystkich aktualizacji oprogramowania, która ma czarny. O polityce producenta i dystrybutora będzie jeszcze w drugiej części.

      0
    • Doman pisze:

      Jako uzytkownikowi z natury leniwemu, ale lubiącemu sobie czasem podłubać, ustawić i konfigurować najbardzie podobaja mi sie aplikacje, które już od początku działaja jak trzeba bez potrzeby ustawiania, ale jak mi przyjdzie ochota (albo trafię na nietypowy problem) to mogę zagłębic sie w opcje konfiguracyjne i poustawiac różne rzeczy. Dobrym przykładem sa np. współczesne przeglądarki internetowe: na starcie dostajesz pasek adresu, kilka przycików i możesz hulać po internecie. I pewnie duza część użytkowników poza to nie wyjdzie. Ale jak chce to mogę sobie dostosowywac interfejs, instalować wtyczki, konfigurować gest, wyszukiwanie z paska adresu itd.

      Robert pod koniec artkułu pyta „Po co w ogóle kilka aplikacji? Czy nie lepiej mieć jedną, na której rozwoju producent powinien się skupić?”. Troche chyba retorycznie ale i tak odpowiem. Większość dostępnych w cztniku aplikacji to nie sa autorskie rozwiązania tylko porty aplikacji innych firm (czasem Open Source, czasem a licencji). Zrobienie samemu od zera aplikacji, która miałaby zalety wszystkich nie powielając przy tm wad byłoby bardzo pracochłonne. Stąd mamy 2 podejścia: proste ale dopracowane oprogramowanie, skupienie sie na jednym-dwóch podstawowych formatach (Amazon) albo rozbudowany ulepek istniejących i dedykowanych aplikach, który tu i ówdzie rozhodzi się w szwach (Onyx).

      0
      • Eczytacz pisze:

        Onyx próbuje za dużo łapać, za dużo srok za ogon. Oferuje więcej możliwości konfiguracji i ustawień, kosztem wygody i prostoty użytkowania. Oprogramowanie Onyxa to „supa romana”, wzięli co zostało w lodówce, wrzucili do gara i zamieszali. Moim zdaniem jednak czytniki niezależne od wydawców.
        Co do reflow – to jak pdf jest skopany, to jest potrzebne jak umarłemu kadzidło. Jak reflow działa, to równie dobrze da się pdf skonwertować.

        0
  2. Bardzo dobry artykuł. Po cichu liczę, że właśnie takie nasze konstruktywne uwagi zmobilizują ArtaTech do wprowadzenia kilku zmian. Instrukcja obsługi faktycznie jest fatalna…

    Gdy po recenzji oddawałem Onyksa M92, przede wszystkim było mi go żal. Jednak nie dlatego, że muszę się z nim rozstać, tylko dlatego, że ten czytnik naprawdę może być świetnym czytnikiem. Kryje w sobie niesamowicie duży potencjał, który obecnie jest nieosiągalny z powodu głupich niedoróbek.

    W teorii każda aktualizacja może to zmienić, w praktyce trzeba liczyć się z tym, że wcale nie musi…

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Właśnie to. Potencjał. Na papierze Onyxy wygrywają z Kindle o parę długości. W praktyce okazuje się, że aby czytać optymalnie, to trzeba coś wgrywać, ustawiać, pamiętać o wyborze programu… To jest frustrujące, jak choćby fragment z Twojej recenzji na eksiazki.org gdy odkryłeś, że w EPUB nie można robić adnotacji, ale można zmienić program i wtedy się da – tyle że w tym innym programie nie zmienisz kroju czcionki…

      0
      • sdsi pisze:

        Robert – a jak w praktyce patrzysz na ekrany Onyxa i62E oraz Kindle Touch; z tą samą czcionką (Caecilia) – widzisz różnice w kontraście, w różnych warunkach oświetleniowych?

        0
        • Robert Drózd pisze:

          W sumie o tym nie napisałem – to nie jest dokładnie ta sama czcionka, bo Kindle ma nieco grubszą jej wersję (szczególnie Keyboard/Classic). Dlatego kontrast na Kindle jest wciąż nieco większy. Sam odcień ekranu i atramentu – taki sam.

          Generalnie każda czcionka na Onyxie, jakiej bym nie sprawdzał wygląda bardziej cienko niż na Kindle. Można się do tego przyzwyczaić (poza paskudnymi szeryfowymi), ale przy porównaniu to widać.

          0
        • Doman pisze:

          Pewnie na najnowszy wariant czcionki na kindlach Amazon ma patent albo jakis inny apierek więc oficjalnymi drogami nie doczekamy sie jej na innych czytnikach.

          0
      • Michał pisze:

        Cześć Robert
        Jak wspomniałem już w opisie mam na imie Michał, szukam czytnika dla siebie. Dodam tylko że to będzie mój pierwszy i na początku to budżet był skromny bo zaledwie 260zł, no ale po weryfikacji wyszło że na dobry czytnik z nowym ekranem potrzeba jeszcze raz tyle. Do rzeczy, mianowicie nigdzie nie mogę znaleźć informacji czy w Onyx BOOX i62 Espresso da się zmienić orientacje strony czytanej (z pionowej na poziomą) znaczy znalazłem w porównaniu z innym sprzętem pocketbooka że : NIE, no a że znalazłem Twoją recenzję czytnika Onyx BOOX i62 Espresso, może udzielisz mi jasnej odpowiedzi czy w końcu da się czy nie da zmienić tej orientacji w tym czytniku. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź. Cześć

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Nie mam już tego czytnika, ale o ile pamiętam da się to zrobić.

          0
          • Michał pisze:

            A możesz mi doradzić tak ogólnie który Twoim zdaniem (praktyka) czytnik jest lepszy. Waham się między tym onyx boox i62 espresso a pocketbookiem 622 (w przypadku tego nie znalazłem wiele informacji na temat oprogramowania – czy również jak onyx posiada kilka programów do odtwarzania plików i można samemu wybrać domyślny, i czy jest dużo dodatków w postaci słowników, czcionek

            0
    • asymon pisze:

      Jakiś czas temu z nódów zrobiłem sobie w końcu jailbreaka, zainstalowałem parę innych programów. Wgrałem między innymi FBReadera i jakiś program do obsługi pdf, poszczególne programy uruchamiało się skrótami klawiszowymi.

      Nie da się tego używać. Każdy program ma inaczej wyglądającą listę książek, inne skróty klawiaturowe, inną obsługę. FBReader jest prawie używalny, jednak trzeba parę rzeczy dopracować, między innymi wyjątkowo brzydkie okienka dialogowe. Czytnik pdf miał możliwość przycinania marginesów, ale w praktyce okazało się to średnio wygodne użyteczne. I sto innych rzeczy, wisienką na torcie był sposób powiększania czcionki w FBReaderze :-)

      Jailbreak wytrzymał weekend. Z opisu wnoszę, że tzw. user experience na Onyksie jest podobne.

      Mam tylko pytanie do właścicieli kindle touch: czy przewijanie dotykiem powiększonego pdf jest płynne, tak jak zdjęć na smartfonie/tablecie, czy odbywa się to inaczej? Na keyboard używanie do tego kursorów jest ekstremalnie niewygodne.

      0
      • Doman pisze:

        Moje doświadczenie z Touchem to tylko pobawienie się chwilkę sprzętem kupla z pracy, w dodatku jeszcze przed nowym softem. Przewijanie PDF-a jest wygodniejsze niż w Classicu, ale jak to mówią „d**y nie urywa”. Przy przewijaniu widać sam kontur aktualnego ekranu, tekst z nowego obszaru nie pojawia się na bieżąco.

        0
      • Robert Drózd pisze:

        Nie używałem nigdy FBKindle (czyli wersji FB Reader dla Kindle), ale wydaje mi się, że nie można tego tak oceniać – program sportowany amatorsko, w zasadzie jako hack, a nie coś do korzystania na co dzień.
        Choć faktycznie, obsługa FB Readera nie różni się za bardzo na czytnikach – na Onyksie i Pocketbooku jest podobnie.

        Z samym programem jest taki problem, że on już nie jest rozwijany od pewnego czasu, stąd pomysł twórców Onyxa żeby dodać CoolReadera, którego w starszych czytnikach Boox nie było.

        0
  3. KecajN pisze:

    Moje uwagi nie będą w 100% reprezentatywne, bo jestem użytkownikiem X61S z nieco innym firmware (nie mam np. eksperymentalnego czytnika pdf). Z perspektywy codziennego używania czytnika uważam, że trzy aplikacje do czytania są jednak wadą a nie zaletą, bo żadna z nich nie działa do końca dobrze. Po zaaplikowaniu kilku skryptów (opublikowanych przez ArtaTech na forum.eksiazki.org) najlepszą aplikacją wydawałby się FBReader. Jest on jednak podatny na opisany powyżej błąd polskich znaków w epubach (mam co najmniej kilkanaście takich ebooków z różnych wydawnictw!) – w takim przypadku ratuje mnie aplikacja Adobe. Adobe najczytelniej wyświetla układ stron, co od razu psuje wyświetlaniem pseudonumerów stron w taki sposób, że zachodzą na tekst, oraz mało czytelną książką. Na początku używałem CoolReader’a, który wydaje mi się z nich najsłabszy ale używam go tak rzadko, że nie jestem w stanie przytoczyć z pamięci konkretnych problemów. FBReader ma jeszcze jedną dość istotną wadą: Niektóre pliki próbuje otwierać i… znika (ślad po nieudanym starcie zostaje jednak na liście ostatnio czytanych pozycji). Pół biedy, jeśli to epub, bo wtedy można ratować się inną aplikacją, ale w przypadku mobi już nie bardzo.
    Opisane problemy byłyby mniej odczuwalne, gdyby dało się przypisywać domyślną aplikację do konkretnych plików.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      „Niektóre pliki próbuje otwierać i… znika (ślad po nieudanym starcie zostaje jednak na liście ostatnio czytanych pozycji)” – właśnie na ten przypadek trafiłem przy kręceniu filmu. Cool Reader otworzył bez problemu.

      0
  4. GrJ pisze:

    odnośnie: „Arta Tech jest europejskim centrum serwisowym Onyxa.”
    Z tego co wiem, jest to zabieg marketingowy firmy Arta Tech a dystrybutorzy za granica nie mają z nimi nic wspólnego, sami naprawiają onyx.
    więcej:
    http://www.mobileread.com/forums/showthread.php?p=2239015#post2239015

    0
  5. gienkollo pisze:

    A ja się pytam gdzie jest Rhavir, który napiszę nam że to po prostu DZIAŁA ;)
    od RAZU z WSZYSTKIMI plikami.

    0
  6. Łukasz pisze:

    Rzetelna recenzja, jednak i tak gdybym nie miał czytnika to raczej bym się nie skusił. Nawet jego cena w stosunku do Kindle nie zachęca do zakupu…

    0
  7. pauliene pisze:

    Bardzo ciekawa recenzja, dziękuję. Teraz pytanie – czy sprawdzałeś, jak ten czytnik radzi sobie z plikami DJVU, zwłaszcza z tymi z Biblioteki Cyfrowej UWr? Ja m.in. ze względu na obsługę tego formatu (oraz PDF) zdecydowałam się pół roku temu na iRivera Story HD, ale rewelacji nie było; ostatecznie czytam na nim głównie EPUBy i przeklinam brak możliwości ustawień innych, niż tylko wybór wielkości liter (zwłaszcza gdy ebooki złożone są czcionką szeryfową).
    Druga sprawa to czas i szybkość pracy czytnika z zainstalowaną kartą SD – czy zauważyłeś jakieś różnice w stosunku do czytnika bez karty?
    Te same pytania kieruję do Krzysztofa, który testował M92.

    0
    • Zacznę od końca… użytkowanie karty SD w moim odczuciu nie wpłynęło w żaden sposób na wydajność czytnika. Nie przyglądałem się temu jakoś specjalnie, ale gdy otwierałem 44 megabajtowy plik PDF (a pamiętam, że otwierałem go zarówno z karty jak i z czytnika) to nie widziałem znaczących różnic.

      Plików DJVU w ogóle nie testowałem. Znam ten format, który charakteryzuje się bardzo dobrym stopniem kompresji, jednakże nie zawracałem sobie nim głowy, gdyż tak naprawdę bardzo, ale to bardzo rzadko go spotykam na co dzień.

      Co do ustawień podczas obsługi plików epub, to da się ustawić praktycznie wszystko (z dokładnością do kwestii wyboru właściwej aplikacji – o czym w tym artykule wspominał Robert).

      Obsługę PDF, od kiedy odkryłem dwa tryby w nowej przeglądarce PDF (Comic Mode i Paper Mode), oceniam jako bardzo dobrą. Po prostu zakochałem się w tych dwóch trybach :)

      0
    • Robert Drózd pisze:

      DJVU testowałem kiedyś na M90 i M92. Obsługa bardzo ładna – w zasadzie działa podobnie jak PDF, choć teraz jeszcze muszę sprawdzić, czy nowa przeglądarka PDF obsługuje też DJVU.

      @Krzysztof: sporo plików w tym formacie jest w polskich bibliotekach cyfrowych.

      0
  8. xeo pisze:

    I dlatego jeszcze sobie żadnego czytnika nie kupiłem.
    Każdemu czegoś brakuje, każdy ma jakieś niedoróbki, głupie błędy, coś gdzieś nie działa, itp, itd.
    A przecież wystarczy poczytać choćby ten blog żeby stworzyć kompletną szczegółową listę cech i rzeczy, które powinien mieć e-czytnik jak najbardziej idealny i wg takiego spisu go stworzyć.

    0
    • Nawet taki „idealny czytnik” miałby wtedy co najmniej jedną wadę – cenę z kosmosu.

      Tworzenie oprogramowania to zajęcie bardzo czasochłonne.

      0
      • smolikjr pisze:

        Zastanawia mnie w jaki sposób napisałeś ten komentarz?
        Przecież nie ma idealnych komputerów,laptopów, telefonów, tabletów, systemów operacyjnych itd.
        Dlatego powstaje tyle urządzeń bo każdy oczekuje czegoś innego. Dlatego trzeba się zastanowić czego Ty wymagasz od urządzenia i pójść na kompromis w pewnych sprawach. Jest jeszcze jedno wyjście zaprojektować swój własny czytnik;)

        0
    • Robert Drózd pisze:

      No nie nie. *Najważniejszy* w czytniku jest e-papier.

      W praktyce to że trzeba jakąś książkę dostosować (np. na Kindle przekonwertować, na Onyxie wybrać program) nie jest aż takim wielkim problemem, bo można to zrobić jednorazowo i potem po prostu czytać.

      Poza tym oddzielmy dwie rzeczy:
      1. braki – pod względem funkcji może wiele brakować, ale to nie znaczy, że nie da się czytać.
      2. błędy – to jest kwestia tego, kiedy one występują. Pisałem w tym artykule i powtórzę – podczas normalnego czytania taki Onyx spisuje się OK. A normalne czytanie to jest 95% czasu który się spędza z czytnikiem. Konfiguracja, ustawienia, wgrywanie plików to pozostałe 5%.

      0
      • xeo pisze:

        Jako ktoś kto nigdy nie miał takiego urządzenia ale lubi czytać i ma sporo książek elektronicznych (głównie pdfów) wydaje mi się, że chciałbym mieć czytnik, który ma dobre podświetlenie (jak Paperwhite) i jednocześnie dobrą obsługę audio (jak np modele Onyxowe), o kolorowym ekranie już nawet nie marzę. Biorę głównie te modele pod uwagę ze wszystkimi ich cechami, zaletami i wadami ale chyba podświetlenie lub audio będzie decydujące przy ew zakupie.
        Napisałem tak ponieważ ani jeden ani drugi opisywany model nie ma obydwu, obecnie co najwyżej Onyx BOOX i62 HD mógłby być tym pożądanym przeze mnie konsensusem.
        Problem w tym, że mi się teraz wydaje, że światełko czy audio było by mi potrzebne, ale po kupnie mogłoby się okazać, że np jednego czy drugiego używam w 20% przypadków albo, że jednak to drugie by się bardziej przydało i będzie żal, że jednak nie wziąłem innego modelu. Nie wiem tego pomimo przeczytania wielu artykułów i komentarzy innych ludzi.
        Co radzicie, poczekać jeszcze z rok na kolejne modele kindleów\onyxów które będą miały jedno i drugie dopracowane czy już teraz zaryzykować któryś z wypróbowanych modeli ale tylko z jedną z tych rzeczy?

        0
        • migavka pisze:

          Ja bym wziął na Twoim miejscu I62 Angel Glow. Jestem w tej samej kropce – brać czy czekać. Wcale nie uważam, żeby czekanie kolejny rok było dobrym pomysłem, skoro czytać chcę już teraz. Proste:)

          0
  9. romek pisze:

    news z pogranicza: chip.pl donosi ze firma onyx szykuje smartfona z androidem i ekranem e-ink. Co powiecie na taka telefono-ksiazke od onyxa? Pewnie nie bedzie zbyt popularny jako smartfon (wolne odswiezanie ekranu), ale bateria ma trzymac tydzien i ekran w swietle dziennym bedzie napewno bezkonkurencyjny. Ciekawe czy ekran bedzie tez podswietlany?

    0
  10. Ula pisze:

    Czy mógłbyś przetestować wyświetlanie na tym czytniku plików Djvu? Czy na Kindlu po odpowiedniej konwersji da się czytać takie pliki?

    0
  11. xeo pisze:

    W części drugiej prosiłbym o opisanie obsługi plików audio i kontrolę nad dźwiękiem.
    Mało o tym w internecie.
    A tak poza tym to przydałoby się też opisać niedługo wersję HD Angel Glow tego czytnika, tzn jak wypada podświetlenie (w porównaniu do Paperwhite) oraz zwiększona rozdzielczość.

    0
  12. Prew pisze:

    FBReader nie rozwijany od paru lat? Wchodzę na stronę programu, a tam niespodzianka – wersja sprzed 4 dni. :)

    0
  13. ROMEK pisze:

    NIE WIEM CO ROBIĆ JAK SIĘ ZAWIESZA TEN SPRZĘT. POMIMO WIELOKROTNEGO RESETOWANIA I ….. NIC. PALI SIĘ TYLKO DIODA. EKRAN BIAŁY. CO WÓWCZAS? ROMEK.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.