Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

RW2010 – możliwości dla autorów i okazja dla czytelników

Strona główna RW2010

Oficyna wydawnicza RW2010 to serwis, gdzie możemy kupić e-booki publikowane samodzielnie przez ich autorów.

RW oznacza „rewolucję wydawniczą”. Czy rzeczywiście? Platforma self-publishing nie jest niczym nowym, ale RW2010 wyróżnia się dwoma cechami:

  • Dziesiątka w nazwie zobowiązuje: wszystkie książki kosztują poniżej 10 złotych!
  • No i wzorem takich serwisów jak Smashwords – kupujemy książkę i możemy ją ściągnąć w dowolnym formacie: MOBI, EPUB albo PDF – przy czym pliki są pozbawione zabezpieczeń DRM i przeczytamy je wszędzie.

Jest to coś, czego nie mają inne polskie serwisy takie jak Wydaje.pl czy Virtualo. Na stronie „O nas” znajdziemy zapowiedź:

Liczymy, że w niedługim czasie powstanie największa polska baza nigdzie wcześniej nie publikowanych książek w formie cyfrowej.

Zobaczmy więc co mają teraz.

Kupmy książkę!

Twórcy RW2010 nie wzięli (jak to ma miejsce przy Legimi albo omawianej już Bookotece) dotacji unijnych w wysokości setek tysięcy. Serwis rozwijają własnym sumptem i to niestety widać. Pierwsze wrażenie …jest średnie. Widać na przykład, że część okładek książek stworzyli sami autorzy, którzy (mniejmy taką nadzieję) mają większy talent pisarski niż graficzny.

W serwisie mamy dzisiaj 93 utwory. Zwraca uwagę rozbudowana nawigacja, dzięki której dotrzemy do interesujących nas pozycji.

Są tu m.in. powieści Szymona Adamusa („Trójka”) i Artura Boratczuka („Wedle reguły kreacji”), obu autorów znamy z artykułów na Świecie Czytników, gdzie radzili jak opublikować książkę w Amazonie. Jest też „Zła miłość” Aleksandra Sowy – wszystkie te trzy pozycje udało się autorom przepchnąć też do Kindle Store, ale tutaj dostaniemy je taniej.

Wejdźmy na stronę książki, przykładowo „Genewska zagadka”, kryminał autorstwa Alicji Minickiej.

RW2010 - strona książki

Co nas zaskakuje to… brak przycisku „Dodaj do koszyka”! Książki nie kupimy bez zalogowania. Takich niedociągnięć jest trochę w serwisie.

Oto co trzeba zrobić:

  1. Zarejestrować się i zalogować.
  2. Doładować konto w serwisie odpowiednią kwotą (dla czytelników Świata Czytników jest promocja, patrz na końcu artykułu!).
  3. Dopiero wtedy pobrać książkę – na jej stronie pojawią się przyciski „Pobierz MOBI”, „Pobierz PDF”, „Pobierz EPUB”.

Jest to trochę skomplikowane – ale jeśli doładujemy konto jeden raz (przy pomocy szybkiego przelewu), możemy potem pobierać książki natychmiast:

RW2010 - pobieranie książki

Wszystkie nasze książki zobaczymy w „Historii pobrań”, po wejściu do „Twojego konta”. Jak widać, w przeciwieństwie do np. Bookoteki albo Nexto nie kupujemy konkretnego formatu, a książki możemy ściągnąć w dowolnym formacie, lub we wszystkich na raz.

RW2010 - historia pobrań

Wygląda to zgrzebnie, ale działa.

W serwisie jest kilkanaście książek darmowych, są także wersje próbne powieści płatnych (jako odrębne pozycje), więc można sprawdzić też działanie serwisu bez płacenia. Konieczna jest jednak rejestracja. W chwili pisania tego artykułu RW2010 miał 251 zarejestrowanych użytkowników. Ciekawe ile będzie miał jutro. :-)

Wydajmy książkę!

Wydanie książki w RW2010 nic nie kosztuje, otrzymujemy 50% od wszystkich przychodów. Pamiętajmy, że w cenie książki zawiera się VAT, więc zarabiamy de facto więcej niż pośrednik. Oficyna pomaga w konwersji do formatów czytnikowych i załatwia darmowy numer ISBN. Co jest ważne, autor nadal dysponuje swoim dziełem i może je wydawać gdzie indziej.

Do listopada trwa konkurs „Akcja Publikacja”, w którym autor najlepiej przyjętej przez czytelników książki otrzyma czytnik e-booków (z tego co wiem, chyba nie będzie to Kindle). Jeśli drzemie w Tobie talent pisarski, warto zgłosić się do RW2010.

Promocja dla gości Świata Czytników!

Dzięki Maciejowi Ślużyńskiemu mam dla Was promocję, dzięki której e-booki z RW2010 kupicie jeszcze taniej. Macieja poznałem na forum eksiazki, gdzie cierpliwie wyjaśniał wątpliwości i odpowiadał na krytykę, również moją.

Jeśli doładujesz konto i napiszesz na adres admin@rw2010.pl to Twoje doładowanie zostanie podwojone! Na przykład dodając 5 złotych dostaniesz 10 złotych. Wystarczy podać swój login w serwisie RW2010 oraz to, że przychodzisz ze Świata Czytników. Macie na to czas do końca sierpnia. Można doładować konto na zapas i książki ściągnąć później.

Polecam zapoznanie się z RW2010. Wprawdzie niektóre media, ogłaszając założyciela „twórcą polskiego Amazona”, trochę przesadziły, ale moim zdaniem serwis ma bardzo duży potencjał.  Już teraz znajdziemy tam trochę rzeczy wartych poczytania i to za niewielką cenę. Na wakacyjne wyjazdy – jak znalazł.

Ciekaw jestem Waszych wrażeń z samego serwisu i zakupionych w nim lektur.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

21 odpowiedzi na „RW2010 – możliwości dla autorów i okazja dla czytelników

  1. Szymon Adamus pisze:

    Polecam, polecam. Osoby tworzące tę stronę mają bardzo otwarte podejście do tematu książki elektronicznej. Miałem z nimi kontakt podczas dodawania do ich oferty mojej „Trójki” i z przyjemnością donoszę, że był to kontakt bardziej niż przyjemny.

    0
  2. Petrus pisze:

    Dobry kierunek. Tylko skąd taki serwis ma brać wartościowe książki…

    Przy okazji, nie wiem, czy autorzy serwisu oraz autorzy książek zdają sobie sprawę, ale każdy format elektroniczny danej książki musi mieć swój własny ISBN. Drukowana ma swój numer, kolejny jest dla np. pdf-a online itd.

    0
    • www.rw2010.pl pisze:

      Autorzy serwisu zdają sobie sprawę z tego faktu: każda pozycja wystawiona w trzech formatach ma trzy różne numery ISBN (o ile oczywiście ma numer taki i to przez nas nadany!), a ponadto przy opisie jest info, który numer jakiego rodzaju pliku dotyczy; dodatkowo oczywiście właściwy dla danego rodzaju publikacji numer ISBN jest wpisany w odpowiednim dokumencie oraz w metadanych pliku (epub i mobi).

      0
    • Massurro pisze:

      Dobry kierunek. Tylko skąd taki serwis ma brać wartościowe książki…

      Ha! A to już kwestia matematyki. 50% dostaje autor; jestem wartościowym autorem; „mój wydawca jest złodziejem” – jak to śpiewał Staszewski; a po publikacji w serwisie RW2010 zachowuje wciąż pełne prawa majątkowo-autorskie do mojego dzieła. Rachunek jest prosty – żaden autor nie może stracić publikując najpierw w RW2010, a później (o ile) dogadując się z tradycyjnym wydawcą. Jak jestem poczytnym autorem, zysk z e-booka jest mój i powinien być większy, niż jakikolwiek z papierowego wydania (w przeliczeniu na sprzedany egzemplarz). Jedyne co mogłoby zmienić tę sytuację to propozycja od tradycyjnych wydawców, odnośnie publikowania także e-książki, ale chciałbym widzieć tego, który zaoferuje takie warunki autorowi (i czytelnikowi!).

      0
  3. scyth pisze:

    No jeszcze jest kilka niedociągnięć (np. brak odnośników przy klikaniu na gatunek, autora itp. – powinno linkować do wyfiltrowanej listy), ale ogólne wrażenie bardzo pozytywne. Życzę powodzenia autorom strony oraz wydawcom.

    0
  4. emiliapk pisze:

    „Widać na przykład, że część okładek książek stworzyli sami autorzy, którzy (mniejmy taką nadzieję) mają większy talent pisarski niż graficzny.”
    To może takie serwisy powinny mieć funkcję pt. „generuj okładkę”, która z tytułu, autora i loga serwisu tworzyłaby coś prostego ale ładnego. Coś jak jest w calibre, tylko w lepszym wykonaniu.

    0
  5. Massurro pisze:

    Autorzy serwisu RW2010 powinni także zwrócić na poszanowanie praw autorskich osób trzecich, przez osoby publikujące swoje książki. Niektóre okładeczki (znalazłem już 4, zgrubnie tylko szukając) zostały przez autorów ukradzione z sieci.

    0
  6. joe pisze:

    Moim zdaniem, oczywistym krokiem, który teraz powinni wykonać właściciele sklepu, jest zlecenie wykonania aplikacji na iOS/Android. Polskich książek dostępnych z poziomu tabletu/telefonu w sumie nie ma i użytkownicy obu systemów bardzo szybko docenią taki ruch ze strony tej sklepu, zwłaszcza przy takiej cenie za e-book. Oczywiście zawsze można to zrobić za pomocą przeglądarki w telefonie/tablecie, ale aplikacja=reklama, nie musi być zaawansowana, wystarczy, że w przejrzysty sposób będzie pokazywała aktualną ofertę, nowości wydawnicze, listę bestsellerów i opisy książek.

    Przydało by się coś takiego na moim androidzie, jak i u kolegów z iOS.

    0
    • www.rw2010.pl pisze:

      Jesteśmy już po rozmowach z firmą, która stronę nam wykonała. Niestety, na razie (czyli w tym miesiącu) nie damy rady z dwóch powodów – oni nie mają wolnych sił, a my – wolnych środków ;-)

      Ale mobilna wersja serwisu jest w planach i mam nadzieję, że jakoś z początkiem roku akademickiego ruszy.

      0
  7. @: „W serwisie jest kilkanaście książek darmowych, są także wersje próbne powieści płatnych (jako odrębne pozycje)”

    To że wersje demo publikować trzeba jako odrębne pozycje pozbawia trochę sensu taką publikację. Użytkownik przeszukujący serwis, natknąwszy się na takie demo, niekoniecznie skojarzy, że dostępna jest też płatna całość. W drugą stronę to też rodzi chaos – trafiwszy na wersję pełną, skąd ma wiedzieć, jak i gdzie znaleźć bezpłatną próbkę? Co prawda u dołu pojawia się coś takiego jak „Inne tego autora”, ale pojawienie się tam tego samego tytułu raczej nie doprowadzi do prawidłowych skojarzeń. Zwłaszcza że przy wersji bezpłatnego demo też jest przycisk „Kup”, hmmm… Użytkownik nie jest zresztą od dociekania, o co autorom serwisu chodziło, lecz ma prawo oczekiwać dopracowanego, jeśli już nie graficznie, to logicznie produktu służącego celowi, w jakim powstał. A w przypadku RW, mimo całej sympatii dla Macieja i idei self-publishingu, mimo tego, że na RW sam publikuję, mam czasem wrażenie, że serwis stworzono jakby bez pomyślunku czemu ma służyć.

    @: „”W serwisie mamy dzisiaj 93 utwory.”

    Nie mamy, bo ta liczba to suma utworów dostępnych w całości, jak też ich wersji demo…

    Na podsumowanie moje sugestie:
    1. Wersja demo powinna funkcjonować jako przycisk „pobierz darmowy fragment” czy coś w tym stylu przy głównej stronie utworu, a nie jako osobna publikacja.
    2. Wersje demo powinny mieć wszystkie utwory. Teraz ma je znikoma część. Dziwię się i autorom i RW. Autorzy, z założenia nieznani, nie udostępniając wersji demo, chyba się przeceniają przyjmując, że sprzedadzą kota w worku. RW się dziwię, że nie stworzył automatycznego mechanizmu służącego demowaniu, a przy jego braku, że nie nadgania ręcznie. Przy okazji – objętość demo powinna być narzucona – min. 15-20 proc (jak na Smashwords).
    3. Podobnie jak obowiązkowe wersje demo, obowiązkowa powinna być też publikacja we wszystkich trzech formatach. Teraz niewiele utworów jest w mobi i epub. Dominuje pdf. Maciej na starcie sam się pozbawia przewagi konkurencyjnej, którą miałby, gdyby serwis był taki, jak miał być. Co prawda Maciej zapewniał mnie na jakimś forum, że robi konwersje na życzenia autorów, ale moim zdaniem to siermiężne rozwiązanie. Autorzy często nie zdają sobie sprawy, czym są te formaty i czemu służą. Sami często nie potrafią skonwertować, a że konwersja jest robiona na życzenia, nie doczytają, albo nie rozumieją, o co chodzi. Uważam jednak, że za swój obowiązek powinien to uważać Maciej – jeśli nie potrafił stworzyć mechanizmu automatycznej konwersji (jak na Smashwords), pozostaje ręczne dłubanie.
    4. Na liście wyszukiwania wszystkie utwory oznaczone są przyciskiem Kup – wyżej wzmiankowane dema, jak też wersje pełne bezpłatne. Bez sensu.

    Proszę nie traktować moich uwag jako czepiactwa. Uważam, że aby rynek e-booków się rozwijał, a z nim self-publishing, należy wymagać profesjonalizacji, a nie cieszyć się tylko z tego, że coś jest.
    Artur

    0
    • t3d pisze:

      Masz moje poparcie w kwestii pobierania fragmentów i ich isntnienia w sklepie jako odrębne byty.
      Z mojej wiedzy wynika jednak, że liczba publikacji na głównej stronie nie uwzględnia darmowych fragmentów. Chyba muszą ją sobie ręcznie aktualizować :)

      Co do wad serwisu, to uderzyło mnie również, że przy rejestracji pojawia się formularz z mnóstwem pól do wypełnienia. Są tam także takie rzeczy jak NIP, kod pocztowy i województwo. Rozumiem, że to jest konieczne do sporządzenia umowy z autorem, ale po co straszyć takimi rzeczami kupujących? Uważam, że dla autorów powinien być osobny formularz, nazwijmy to „drugiego poziomu”.

      0
      • @: „Masz moje poparcie w kwestii pobierania fragmentów i ich isntnienia w sklepie jako odrębne byty.
        Z mojej wiedzy wynika jednak, że liczba publikacji na głównej stronie nie uwzględnia darmowych fragmentów. Chyba muszą ją sobie ręcznie aktualizować :)”

        Nie akutalizują. Przeglądnij po prostu listę wszystkich tytułów:

        http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/-/Search.html?type=&type2=&query=SZmtleXdvcmQ9V3Bpc3ogc3p1a2FuZSBzxYJvd287ZmlsZV90eXBlPTt4PTE2O3k9NTs%3D

        jest ich 93 (dwie strony po 35 i jedna z 23 tytułami), jak podano na głównej. I są to zarówno wersje pełne jak i dema. Widać to od razu po okładkach.

        Uważam, że robienie sztucznego tłoku z ilością dostępnych tytułów to bardzo zła maniera. Dobrze, że RW nie poszło jeszcze dalej i nie skopiowało patentu virtualo. U nich podaje się sumę poszczególnych formatów. Czyli jeśli jakiś jest w pdf i epub to są to… dwie książki. Kamil Mizera na swoim blogu:

        http://literalubicyfre.pl/2011/08/23/rynek-ebookow-w-polsce-w-liczbach/

        poświęcił sporo wysiłku, żeby przeniknąć rzeczywistą skalę oferty virtualo. Polecam.
        Artur

        0
        • www.rw2010.pl pisze:

          Możecie mi wierzyć lub nie, ale darmowe fragmenty jako osobne pozycje – to jest także zmora dla nas. Niestety, na początku nie udało nam się tego w sposób sensowny „ogarnąć”, więc w tej chwili jest, jak jest. Dobra wiadomość jest taka, że na początku września ruszamy z liftingiem strony i wtedy prawdopodobnie darmowy fragment będzie do przeczytania wprost z komputera.

          Wyjaśnię, że przy zastosowaniu tego rozwiązania tak naprawdę nie chodziło nam o „nabijanie” swoich własnych statystyk (w tej chwili nasza wyszukiwarka podaje, że jest 10 darmowych fragmentów, co stanowi 10% wszystkich utworów); po prostu doszliśmy do wniosku (jak się okazało – słusznego), że niektórzy Autorzy będą chcieli zamieścić stosunkowo spory fragment swojego utworu, który użytkownik będzie mógł w spokoju pobrać i na przykład przeczytać na e-czytniku.

          Bo zechciejcie zwrócić uwagę, że na przykład fragment powieści „Państwo Tamickie” ma… 44 strony! „Trójka” (fragment) to 31 stron, „Genewska zagadka” ma ich 20, a „Znajda” – 64 strony! Wydawało nam się, że wygodniej będzie przejrzeć tak obszerne fragmenty po ich ściągnięciu na dysk, a to niestety wymaga zarejestrowania ich jako osobne utwory.

          0
          • t3d pisze:

            Ale z technicznego punktu widzenia dodanie fragmentu do pobrania na stronie z pełnym utworem jest jak najbardziej możliwe. A to, że waszym informatykom się nie chce i wygodniej im mówić, że tak się nie da, to już inny problem.

            Pytałem już na kiedyś forum.eksiazki.org czy macie dostęp do źródeł serwisu, czy też kupujecie zamknięte pudełko, którego nie można ruszyć samodzielnie. Gdybyście ustalili że dostajecie do ręki źródła, to takie rzeczy jak fragment do pobrania ze strony produktu, czy aplikacja na Androida byłby wam w stanie zrobić bardziej kumaty licealista w kilka godzin.

            0
          • AMK pisze:

            Ależ jak najbardziej, wygodne jest ściąganie próbki na czytnik, chodzi jedynie o to, żeby tę próbkę można było ściągnąć ze strony, na której prezentowana jest książka w całości.
            Dlaczego to „wymaga zarejestrowania ich jako osobne utwory”? Na amazonie nie wymaga, na smashwords nie wymaga…

            Co do poruszanej już kwestii okładek – tak, tak i jeszcze raz tak. Można sobie tłumaczyć, że liczy się treść, a nie forma, ale naprawdę – po co robić sobie antyreklamę? A obecnie znakomita większość okładek działa (na mnie przynajmniej) odpychająco. Wiadomo, że nikt nie oczekuje cudów, ale zachowania jakichś podstawowych zasad estetyki – raczej tak ;)

            0
  8. Bartłomiej pisze:

    Naprawdę dobry pomysł, oby tylko nie zginał śmiercią naturalną. Trzymam mocno kciuki i życzę powodzenia!

    „Widać na przykład, że część okładek książek stworzyli sami autorzy, którzy (mniejmy taką nadzieję) mają większy talent pisarski niż graficzny.”
    Rzeczywiście niektóre okładki wyglądają horrendalnie. Fotografia półnagiego mężczyzny wpasowująca się w kanon „fotek” z portali społecznościowych nie robi dobrego wrażenia, szczególnie jeśli widnieje na stronie głównej. :) Na szczęście to tylko pojedynczy przypadek.

    0
  9. Zbyszek pisze:

    Zmora obecnych czasow. Kazdy moze napisac i wydac ksiazke, bez wzgledu na to czy ma cos do powiedzenia czy nie….Ego wspolczesnego czlowieka nie ma granic. Niedlugo na jednego czytajacego bedzie z 2 piszacych… A liczba czytajacych wciaz spada…
    Pytanie tylko: kto to wszystko bedzie czytal????

    0
    • Massurro pisze:

      Ty nie musisz. A pomyśl ile mamy komentujących różne teksty, bez względu na to czy mają coś do powiedzenia czy nie… :) Kto je wszystkie będzie czytał???? Ja się skusiłem, ale to chyba ostatni raz ;)

      0
  10. www.rw2010.pl pisze:

    Nieśmiało przypominam, że dziś jest OSTATNI DZIEŃ akcji promocyjnej dla Czytelników Świata Czytników.

    Wszystkim, którzy do tej pory skorzystali z oferty bardzo dziękuję, pozostałych – zapraszam. Do 23:59 jest czas, aby się zarejestrować i podwoić wpłacone środki!

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.