Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Oto funkcje, których polskie księgarnie z e-bookami nie mają, a powinny

0 T UMAX PowerLook 3000 V1.5 [5]

Powtarzam tutaj nieraz, że polski rynek e-booków jest wyjątkowy w skali całego świata. Ciężko znaleźć kraj, gdzie o pieniądze tak niewielu klientów rywalizuje tak wiele księgarni.

To jest nie tylko walka cenowa. Księgarnie rywalizują ofertą (m.in. dostępnością multiformatu) oraz wieloma innymi funkcjami dodatkowymi. Przykładowo niemal każday sklep wysyła dziś pliki na Kindle, kilka na Dropboxa, dwa na PocketBooka.

Ale mamy jeszcze parę rzeczy do zrobienia. Wymienię tutaj sześć funkcji, których brakuje mi w polskich księgarniach.

1. Informowanie o nowych wersjach e-booków

Czasami okazuje się, że ściągamy ponownie plik z księgarni i… czeka nas zaskoczenie, bo oto wydawca dostarczył nową wersję, w której np. poprawiono formatowanie albo literówki. Dlaczego nic o tym nie wiemy?

Dobrze by było, gdyby księgarnia wysyłała nam w takiej sytuacji maila „słuchaj, jest nowa wersja powieści X – kliknij aby ją pobrać, lub wysłać na Kindle”.

To funkcja potrzebna, ale jednocześnie ciężka do wprowadzenia, bo wymagająca podejścia systemowego. Księgarnie korzystają dzisiaj z różnych źródeł plików – choćby z dystrybucji Virtualo, albo firmy PDW założonej przez kilka największych wydawnictw. Każdy z dystrybutorów musiałby księgarnię informować o tym, że oto wydawca – odpowiadając choćby na uwagi dotyczące literówek książkę poprawił – i teraz księgarnie musiałby po swojej stronie informować czytelników. Alternatywą dla maili byłaby po prostu publiczna historia aktualizacji pliku – wtedy z poziomu biblioteczki byśmy widzieli, które książki zostały zaktualizowane.

Niemniej wydaje mi się, że pierwsza księgarnia, która to zrobi będzie miała sporego plusa. Łatwiej mają księgarnie należące do wydawców, bo tam jest o jednego pośrednika mniej.

Aktualizacja z 21 kwietnia: jako pierwsza księgarnia taką funkcję wprowadził Ebookpoint!

2. Informowanie o wygasających licencjach

Pamiętacie mój tekst z roku 2013 o wycofaniu ze sprzedaży książki „Kapuściński Non-Fiction”? Wskutek sporu prawnego między autorem, Arturem Domosławskim i wdową po Ryszardzie Kapuścińskim, wycofano sprzedaż wydania papierowego. Jednocześnie dostałem wtedy informację, że licencja na e-booka trwa do listopada 2014.

No i tyle potrwała. Dzisiaj biografii Domosławskiego nie znajdziemy w żadnej księgarni z e-bookami.

Gdy uruchomiłem nową porównywarkę e-booków z bazą danych kilkudziesięciu tysięcy polskich książek elektronicznych, uświadomiłem sobie jak duży jest to problem – w bazie mamy setki tytułów, dla których… żadna z księgarni nie ma ofert. I tylko część z nich to zapowiedzi.

Choćby „Władca pierścieni” – to była głośna premiera, potem również głośne promocje, po czym… nagle się orientujemy, że nikt nie sprzedaje dzieła Tolkiena. I że nie ma na to szans w najbliższym czasie.

Żadna księgarnia w listopadzie 2014 nie ogłosiła, że to ostatnia chwila na kupienie biografii Kapuścińskiego. Żadna nie doniosła o końcu licencji na Tolkiena. Licencje wygasły sobie po cichu. Dlaczego o tym nie jesteśmy informowani? Tylko w nielicznych przypadkach dostaję o tym informację, organizowana jest też „pożegnalna promocja” – tak było choćby przy wycofaniu książek Ars Machiny.

Problem w tym, że księgarnie same o tym czasami nie wiedzą i są zaskakiwane przez wydawców. Dlatego tu też rozwiązanie musi być systemowe. E-booki powinny mieć datę „wygaśnięcia” i powinna być ona publiczna co najmniej na miesiąc przed końcem jego sprzedaży.

3. Masowe ściąganie całej biblioteczki

Namawiam tu często do robienia kopii zapasowych naszych e-booków – i to we wszystkich formatach, które udostępniają nam księgarnie, bo kto wie, jaki format przyda nam się za parę lat i na czym wtedy będziemy czytali.

Co jednak, gdy chcemy wszystkie książki ściągnąć? Trzeba zalogować się na stronę księgarni, po czym wybierać każdą książkę osobno, i mozolnie klikać w przyciski odpowiadające każdemu formatowi. Jest to szczególnie irytujące w momencie, gdy księgarnia kończy działalność (jak w przypadku Allegro) i chcąc nie chcąc musimy wszystko pościągać.

Czasami pomagają wtyczki do przeglądarek w rodzaju DownThemAll, ale nie ze wszystkimi księgarniami działają.

Zgaduję, że przeszkodą są tutaj znaki wodne. Wiele księgarni nie trzyma starszych plików na serwerach, tylko generują je w chwili pobierania. To zajmuje czas i obciąża serwery. Ale przecież można zrobić funkcję „zamówienia” archiwum – klikamy – archiwum generuje się np. w nocy i następnego dnia rano jest do pobrania.

Jako jedyny serwis taką funkcję ma BookRage – książki z danego pakietu można ściągnąć jednym kliknięciem jako duży ZIP.

Publio i Ebookpoint mają możliwość włączenia archiwizacji plików na Dropboxie – ale działa ona tylko dla nowo kupionych e-booków, starsze nadal wysyłamy plik po pliku. Tu też przydałby się przycisk „zarchiwizuj wszystko na Dropboxie”.

4. Możliwość nabycia wersji papierowej z rabatem

Czasami książka w wersji elektronicznej tak nam się spodoba, że chcielibyśmy mieć ją na półce, tej fizycznej.

Ale założywszy, że za e-booka zapłaciliśmy 20 złotych – kupowanie za 35 złotych książki papierowej wydaje się być ekstrawagancją. A gdybyśmy tak mogli dokupić papier za pół ceny? Oczywiście ogranicza się do księgarni, w których kupimy też papier – ale kilka takich przecież jest.

Powinna być też możliwość operacji odwrotnej – dokupienia e-booka do kupionego papieru i wzięcia całego pakietu. Dziwi mnie, że poza Ebookpoint, które ogranicza się tylko do akcji promocyjnych oraz Virtualo (które dawno temu zrobiło akcję kodową z Empikiem) nie było wiele takich prób.

Dopiero niedawno Wydawnictwo Literackie uruchomiło Dublety – za cenę zbliżoną do okładkowej dostaniemy i papier i e-booka. O tej funkcji niedługo napiszę więcej.

Aktualizacja: zapomniałem o pakietach, które są też w księgarni wydawnictwa Powergraph.

5. Informowanie o seriach wydawniczych

Kilka tygodni temu pewna księgarnia miała promocję na całe serie wydawnicze SF. Co z tego, skoro z listy wyników nie można było dojść, co składa się na daną serię i jaka jest jej pierwsza część.

Powinniśmy zatem wiedzieć:

  • że dana książka należy do serii, pod konkretnym numerem;
  • jaki jest skład całej serii wydawniczej – łącznie z książkami, których w tym momencie w e-booku nie ma, tak aby klient nie był zdziwiony, że oto kupił części pierwszą, trzecią i szóstą;
  • o czym jest cała seria.

Niektóre księgarnie próbują nazwy serii wstawiać do tytułów książek, co jest rozwiązaniem połowicznym, ale w miarę skutecznym. Jako jedyna z większych księgarni podział na serie ma Publio – przy czym brakuje tam kolejności w obrębie danej serii.

6. Format PDF dla małych ekranów

Bolączką osób konwertujących e-booki jest kiepska kompatybilność plików, szczególnie w formacie EPUB.

Ten sam plik może wyglądać różnie na różnych czytnikach, a nawet poszczególnych aplikacjach na jednym czytniku (Onyx, PocketBook). Jest to wyzwanie dla zaawansowanych użytkowników, którzy znając specyfikę aplikacji są w stanie sobie dostosować wygląd książki, ale i utrapienie dla początkujących, dla których domyślny wygląd książki bywa po prostu brzydki.

Rozwiązaniem byłby… format PDF, który wszędzie wygląda tak samo. Nie chodzi jednak o e-booka wyglądającego tak jak wydanie papierowe. To mieliśmy i to na czytnikach się nie sprawdza. Chodzi o plik wygenerowany specjalnie dla urządzeń sześcio-siedmiocalowych. Jako jedyny taki format (PDF A6) ma księgarnia litres.ru.

O generowaniu PDF na czytniki też był artykuł – jeśli mamy tekst źródłowy sformatowany w LaTeXu to sprawa dość prosta. Ze strony wydawców i firm zajmujących się konwersją byłaby to oczywiście dodatkowa robota, chociaż po wcześniejszym przygotowaniu całego procesu, nie powinna być bardzo czasochłonna, tym bardziej że w tym przypadku odpada testowanie na urządzeniach.

Kolejne życzenia

Tydzień temu zapytałem Was na naszych stronach na Facebooku, Google+Twitterze, jakie funkcje by się jeszcze przydały. Oto najciekawsze propozycje:

  1. Nazwy generowanych plików z książkami powinny zawierać nazwisko autora i tytuł, a nie tylko tytuł – jak to najczęściej obecnie bywa. Ułatwia to późniejsze znalezienie książki na dysku. Życzenie w wersji rozszerzonej: możliwość określenia własnego schematu nazewnictwa ściąganych plików. :-)
  2. Wyświetlanie większej liczby książek na stronie, niektóre księgarnie wyświetlają najwyżej 30 tytułów – podczas gdy w promocji czasami mają po 300 sztuk… Fakt, że strona z większą liczbą wyników wolniej się ładuje.
  3. Połączenie z lubimyczytac.pl i oceny widoczne w księgarni. Swoją drogą, przy niektórych książkach w naszej porównywarce są już oceny z LC, niestety nie przy wszystkich – powodem jest niepełna kompatybilność naszych baz danych.
  4. Możliwość płacenia PayPalem – ma to chyba w tym momencie tylko Virtualo.
  5. Możliwości płacenia SMS np. za najtańsze książki – choć to by było dość mało opłacalne ze względu na prowizje operatorów, ale dla osób, które mają środki na koncie do wykorzystania byłby to dobry pomysł.
  6. Przeglądanie fragmentów książek bezpośrednio w księgarni, a nie w postaci pliku do ściągnięcia  – część księgarni też to ma, np. Ebookpoint i Virtualo.
  7. Wyświetlanie na półce książek jeszcze nie ściągniętych. Jako jedyne ma to Virtualo – od trzech lat po kupnie dowolnej książki, proponują mi też ściągnięcie Anny Kareniny, którą kiedyś kupiłem za darmo i dotąd nie pobrałem.
  8. Ostrzeżenie przed ponownym zakupem danego tytułu w księgarni. 
  9. Liczba stron w wydaniu papierowym – tę informację podaje sporo księgarni, ale niektóre ją chowają, w rozwijanych danych szczegółowych książki.
  10. Wyszukiwanie we własnej biblioteczce – szczególnie, gdy mamy tam kilkadziesiąt tytułów. Funkcję ma chyba tylko Nexto.
  11. Sortowanie wyników po nazwisku autora.
  12. Wysyłka plików na inne chmury – np. Google Drive i OneDrive.

Na końcu ankieta – które z funkcji opisanych szerzej byłyby dla Ciebie przydatne? Można zaznaczyć kilka opcji.

Jaka funkcja księgarni byłaby dla Ciebie przydatna?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Oczywiście jeśli czegoś nie wymieniłem – piszcie w komentarzach – pracownicy księgarni na pewno będą je czytali.

Artykuł otwiera fragment obrazu Kramy z książkami Apollinarija Wasniecowa (1856-1933).

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

103 odpowiedzi na „Oto funkcje, których polskie księgarnie z e-bookami nie mają, a powinny

  1. Jakec pisze:

    To co chciałbym, żeby zostało poprawione/wdrożone już jest wymienione, ale dla wzmocnienia efektu napiszę jeszcze raz :)
    1. Informacja o udostępnieniu poprawionej wersji ebooka.
    2. Wysyłka do innych chmur.
    3 Ostrzeżenie, że kupowana książka była już wcześniej kupiona.

    No i jeszcze łatwiejsze zgłaszanie znalezionych błędów w książkach…

    0
  2. kjonca pisze:

    1. Informacja o TŁUMACZU i uwzględnienie tego w wyszukiwarkach. (żebym już w żadnym razie nie naciął się na Katarzynę Surówkę)
    2. Zaawansowane wyszukiwarki (chce książki autora X których tytuł zaczyna sie na Y i tłumaczem NIE jest Z)
    3. Zaawansowane wyszukiwarki!
    4. możliwość zapisania wyszukiwań (tak jak w calibre)

    „Masowe ściąganie całej biblioteczki”
    wężykiem, Jasiu, wężykiem

    0
    • rudy102 pisze:

      Sprawdziłem kto to ta Surówka i okazało się, że kupiłem „Dumę i uprzedzenie” w jej tłumaczeniu. Kilkanaście złotych w błoto i konieczność szukania pirata innego wydania pomimo kupna oryginału. Dzięki za ostrzeżenie.

      0
      • Grzegorz pisze:

        Zawsze możesz też napisać do księgarni z prośba o zwrot nieczytanej pozycji. Wtedy będziesz mógł te pieniądze przeznaczyć na legalną wersję innego tłumaczenia (choćby i w papierze). „Szukaniu piratów” mówmy nie.

        0
        • rudy102 pisze:

          Dlaczego piszecie w liczbie mnogiej Grzegorzu? Nie rozumiem.
          Pieniędzy nikt mi nie zwróci, bo książka była kupiona z miesiąc temu i pobrana na dysk. A jakbym miał czytać papier, którego nie lubię i czytam tylko, kiedy muszę, to wziąłbym z biblioteki i też nikt by z tego grosza nie miał.

          0
          • Grzegorz pisze:

            Tak wyszło ;)

            Jednak sugerowałbym, abyś napisał do księgarni w tej sprawie. Amazon mi raz w ten sposób zwrócił pieniądze i to mimo tego, że książkę już pobrałem.

            0
        • kjonca pisze:

          Ale papier mam. Ja bym chciał kupic np. „Dumę i uprzedzenie” w ebooku, w tłumaczeniu Przedpełskiej-Trzeciakowskiej. Mogę? Nie?
          Dziękuję, nie mam więcej pytań.

          0
  3. pp pisze:

    Możliwość ściągnięcia listy wszystkich zakupionych książek. Jakiś csv/txt z tytułem, autorem i ewentualnie ceną zakupu.

    0
  4. erkagie pisze:

    Prawdę mówiąc, z wymienionej listy mi brakuje tylko informacji o nowej wersji książek, które kupiłem i liczby stron w wydaniu papierowym. Chociaż to pierwsze to bardziej zmiana kosmetyczna, bo rzadko wracam do już przeczytanych pozycji, a drugie powoli mniej mnie interesuje, bo lokacje wydają mi się być już bardziej miarodajne :).

    No i kto wie, może gdybym wiedział, że „Władca Pierścieni” zniknie, kupiłbym go zawczasu i na zapas :).

    Co do pozostałych funkcji: pliki nazywam po swojemu, sam robię backup do chmur z poziomu aplikacji (z moimi nazwami plików), ściągam wszystko na bieżąco, płacę przez szybkie przelewy (PayU chyba dominuje). Mówiąc szczerze, moim zdaniem nie ma co narzekać na funkcjonalność księgarni. Może ja jestem z tych mniej wymagających. Gorzej z cenami, bo wydaje mi się, że stopniowo idą w górę. Czytnik mam niecałe półtorej roku i jestem przekonany, że jest coraz drożej.

    0
    • Jakec pisze:

      „Chociaż to pierwsze to bardziej zmiana kosmetyczna, bo rzadko wracam do już przeczytanych pozycji” – a kupujesz tylko do bieżącego czytania? Dużo ludzi kupuje „na zapas” i wtedy w obłędzie związanym z super promocją można kupić coś drugi raz :)

      0
      • erkagie pisze:

        Fakt, mam spory backlog, o tym nie pomyślałem. W międzyczasie mogłaby wejść poprawiona wersja. Co do drugiego. Mam też dobrą pamięć, więc zdublowany zakup mi nie grozi :).

        0
      • bart pisze:

        Mnie się to przytrafiło z tytułem „Ciemna strona wszechświata”. Nauczka kosztowała mnie ok. 25zł i obecnie po zakupie kolejnego tytułu wpisuję go do arkusza kalkulacyjnego i jeśli kupuję coś nowego bo promocja, to dwa razy sprawdzam czy już tej pozycji nie mam na liście (jak dotąd ta metoda uratowała mnie dwa razy :))

        0
    • Arkadiusz pisze:

      Jestem „nie dzisiejszy” z informacjami – co masz na myśli pisząc, że „Władca Pierścieni” zniknął/zniknie?

      0
    • anj pisze:

      Czasami to nie jest zmiana kosmetyczna. Np w biografii „Steve Jobs” Isaacsona w ramach nowej wersji był to cały nowy rozdział napisany już po śmierci Jobsa.

      0
      • rudy102 pisze:

        Ale tu chyba chodzi o sytuację, kiedy ebook miał błędy i został poprawiony, a nie o nowe wydania.

        0
        • anj pisze:

          Ale z mojego punktu widzenia nie miało to różnicy. Kupiłem książkę bez tego ostatniego rozdziału, po jakimś czasie mogłem ściągnąć nową wersję już z tym rozdziałem.

          0
        • anj pisze:

          I jeszcze jedno, gdybym przypadkiem nie dowiedział się , że Isaacson dopisał ten rozdział i sam nie sprawdził w księgarni to nie wiedziałbym, że mogę ściągnąć rozszerzoną wersję.

          0
    • bosa pisze:

      Też uważam, że poprawiony ebook to nie koniecznie jest zmiana kosmetyczna. Czasami brak informacji o poprawkach może się też nie opłacić księgarni. Zdarzało mi się nie kupić ebooka, gdy w komentarzach na stronie danej książki była mowa o licznych błędach, nawet jeśli komentarze były sprzed kilku lat. Nie chciało mi się po prostu pisać do księgarni, żeby się dowiedzieć czy przez te kilka lat coś się zmieniło czy nie.

      0
    • mbiela pisze:

      no właśnie, ja ostatnio kupiłem hurtowo Pratchetta w cdp.pl i tam w niektórych książkach są takie byki, że głowa mała :( parę książek poprawiłem sobie sam, ale to przecież nie o to chodzi.

      0
  5. Przemek pisze:

    Jak dla mnie podstawowa wada, to brak ofert dedykowanego czytnika. Swego czasu Legimi coś oferowało, ale się wycofali. Czytnik z łatwym systemem DRM (niezauważalnym dla czytelnika, jak np. w Kindle) to możliwość wypożyczania i współpraca z bibliotekami i popularyzacja czytelnictwa.

    Po drugie, a może i po pierwsze, to brak zapisu w regulaminach o możliwości przekazania całego konta innej osobie (np. za symboliczne 1zł, przepisanie konta dla osób z pełną rejestracją (np. wymagany skan dowodu). Lub też możliwość zapisania klauzuli w przypadku śmierci, dla kogo zapisujemy konto.

    Kolejna sprawa, to niejasne jest jak długo (pewnie wiecznie) są przechowywane watermarki wraz z danymi osobowymi kupujących, kto je przechowuje? wydawnictwo? księgarnia? a jak upadnie, komu przekazuje dane? (epub DRM pewnie dane kupujących ma Adobe, ale też brak informacji ile lat mogą przechowywać dane)

    Obowiązkowo powinni informować o nowym lepszym wydaniu zakupionej eksiążki.

    Co do funkcji bezpłatnych fragmentów, super to rozwiązał Amazon z Look inside, gdzie losowo wyświetlane strony.

    0
    • kjonca pisze:

      „Po drugie, a może i po pierwsze, to brak zapisu w regulaminach o możliwości przekazania całego konta innej osobie (np. za symboliczne 1zł, przepisanie konta dla osób z pełną rejestracją (np. wymagany skan dowodu). Lub też możliwość zapisania klauzuli w przypadku śmierci, dla kogo zapisujemy konto.”

      To jest postulat do (euro)posłów – formalna niemożność „dziedziczenia” ebooków wynika z prawa autorskiego.

      0
    • ktośtam pisze:

      „Kolejna sprawa, to niejasne jest jak długo (pewnie wiecznie) są przechowywane watermarki wraz z danymi osobowymi kupujących, kto je przechowuje? wydawnictwo? księgarnia? a jak upadnie, komu przekazuje dane? (epub DRM pewnie dane kupujących ma Adobe, ale też brak informacji ile lat mogą przechowywać dane)”

      Watermarki są przechowywane w pliku, który ściągnąłeś. Plik z czasem się nie zmienia, chyba, że sam go zmodyfikujesz, albo trafi ci się złośliwe oprogramowanie, które za swój cel obierze Twoje e-booki (o ile takie istnieje lub zaistnieje). Księgarnie nie trzymają u siebie watermarków, raczej tworzą je tylko wewnątrz plików przed umożliwieniem ich pobrania. DRM to co innego, watermark != DRM.

      0
      • mm pisze:

        Ale wydawnictwo musi jakoś powiązać konkretną osobę z konkretnym watermarkiem. Musi gdzieś byc baza. Inaczej jeżeli udostępnię swoją kopię w sieci to skąd będą wiedzieć kogo ścigać?

        0
        • Dumeras pisze:

          Baza? Myślałem, że to inaczej działa. Chcę pobrać książkę, „program” ma dostęp do książki i czasowy dostęp do moich danych (imię nazwisko mail – chyba innych nie pobierają). „Szyfruje” moje dane do książki. „Program” przestaje mieć dostęp do moich danych. Nowy plik książki jest zapisany na serwerze księgarni przypisany tylko i wyłącznie do mojego konta. Książkę mogę pobrać wielokrotnie, bez ponownego generowania pliku ze znakiem wodnym.
          Więc jedyna baza moich danych to ta, którą uzupełniłem i na którą się zgodziłem przy zakładaniu konta.Nie jest tworzona dodatkowa baza znaków wodnych. Mylę się?

          0
          • Doman pisze:

            Nie mam informacji jak to działa od środka, ale gdybym projektował taki system raczej skłoniłbym się do rozwiązania mm, czyli dane trzymamy w bazie u siebie, generujemy tylko unikalny identyfikator, który zaszywamy w e-booku – mniej danych łatwiej jest schować.

            0
    • Marcepan pisze:

      Zawsze mnie intrygowała kwestia dobierania bezpłatnych fragmentów „na zachętę” i ich nierzadko zniechęcający charakter. Mam wrażenie że to jakiś automat wycina 30 stron z początku pliku i nie interesuje go czy tam jest nota wydawcy, przedmowa recenzenta, inspiracje autorskie, straszenie kupującego piractwem, strona ucięta wpół słowa czy cokolwiek. Jeśli ma to być zachęta to oczekiwałbym reprezentatywnego fragmentu, nie tylko pod względem treści ale też formy (użytej czcionki, wyglądu akapitu, dzielenia wyrazów itp).

      0
      • Robert Drózd pisze:

        No bo to zwykle własnie jest automat. Czasami wygląda to zabawnie – np. przy starszej edycji 4-tomowego Martina w Kindle Store, darmowy fragment obejmował tak z 1/3 „Gry o tron”.

        0
  6. momus pisze:

    Widzę, że nie tylko ja tęsknię za aktualizacjami ebooków (o czym świadczy tu pierwsze miejsce tego zagadnienia i ilość łapek pod moim komentarzem na FB).

    Kiedyś pytałem o to na Fb Woblinka (i chyba Publio). Odpisano mi, że „pracują” nad taką funkcjonalnością, ale jak dotąd się jej nie doczekaliśmy.

    Co do informowania o licencji, nie byłem świadom tego problemu, aż do Władcy Pierścieni. Na szczęście zdążyłem go kupić. Zdziwiłem się jednak, że został wycofany, zwłaszcza że Hobbit jest nadal. Czy wiadomo co było powodem wycofania ebooka?.

    Kiedyś miałem w planach napisać skrypt, który wbijałby się do księgarni i pobierał mi książki hurtowo. Jednak nie miałem kiedy go upisać, może w ramach treningu przy nauce nowego języka coś takiego spłodzę.
    Chociaż wydaje mi się, że któraś księgarnia miała dzienny (albo godzinowy) limit pobrań, jak ręcznie pobierałem, to zobaczyłem stosowny komunikat.

    0
  7. zipper pisze:

    PayPalem chyba płaciłem niedawno w ebookpoint, o ile mnie pamięć nie myli :)

    0
  8. Magd pisze:

    1. Informacje o tłumaczu w informacjach o książce
    2. Możliwość pobrania listy kupionych książek, cena zakupu przy tym mile widziana
    3. Sensowne nazwy plików – któraś z księgarni, już nie pamiętam która, miewa pliki składające się z generowanych losowo cyfr i liter – kosmos
    4. Możliwość pobrania całej biblioteczki jednorazowo, a nie plik po pliku
    5. Ogarnięcie serii wydawniczych (kolejność, oddzielenie od innych serii wydawniczych tego samego autora)

    0
  9. Ursula pisze:

    brakuje mi
    1) wydawnictwa GWP w formie e-booków
    2) podręczników akademickich i naukowych w wersji elektronicznej
    3) bibliotek (w sensie wypożyczalni) e-booków

    0
    • Dumeras pisze:

      Jakiś czas temu się interesowałem tym tematem, szukałem „bibliotek” elektronicznych i znalazłem kilka miejsc gdzie można było wypożyczyć książkę. niestety cena nie była atrakcyjna, w kilku przypadkach cena wypożyczenia na tydzień dochodziła do połowy ceny książki a i oferta bardzo skromna. Do tego zabezpieczenia drm i często brak obsługi czytników. No i najważniejsze – bardzo skromna lista książek do wypożyczenia.
      Przy tym oferta legimi to wręcz raj ;-)

      0
      • joly_fh pisze:

        Hmm, jak za to trzeba płacić, to nie jest to biblioteka, a księgarnia. A biblioteki już wprowadzają wypożyczanie ebooków (IBUK Libra)

        0
        • Dumeras pisze:

          Bardziej wypożyczalnia niż księgarnia, nie kupuje się tam książek (choć zazwyczaj miały taką opcje, a płaci za wypożyczenie, tak jak kiedyś kaset wideo.
          Libra ibuk – też daleko do ideału. Trzeba mieć nonstop połączenie z internetem, obsługa przez przeglądarkę, itp, itd.

          0
    • Mateuesz pisze:

      Taką biblioteką ebooków jest Legimi. Płacisz za dostęp do bazy i czytasz ile chcesz.

      0
  10. kanis pisze:

    Ja z kolei nie rozumiem osób, które po zakupie ebooka nie pobierają go automatycznie na komputer. No przecież logika nawet podpowiada, zdrowy rozsądek, że tak należałoby zrobić. W moim przypadku stało się to już praktycznie odruchem automatycznym. Kupuję, pobieram. Ile trwa tak na dobrą sprawę pobranie pliku? 10 sekund?

    0
    • RobertP pisze:

      Wiesz, Robert ma cały duży artykuł o robieniu kopii biblioteki. Zważ, że ludzie mają różne komputery (więcej niż jeden), tablety, komputery czasem ulegają awarii/kradzieży. Noworoczną promocję lit. informatycznej kupowałem na korytarzu koło recepcji hotelu (tam był silny sygnał) , a książki można było pobrać dopiero 48 godz. później bo serwery ledwo zipały. Różne są okoliczności.

      0
      • kanis pisze:

        Ja nie mówię, żeby książki pobierać tuż zaraz po zakupie. Są jednak i tacy, którzy książek ze swojej wirtualnej półki nie pobierają w ogóle. A przecież sklep dziś jest, jutro może go nie być.

        0
    • Adelina pisze:

      Ja na przykład regularnie dokonuję zakupu na telefonie, więc nie mam możliwości natychmiastowego pobrania pliku na komputer.

      0
    • Grzegorz pisze:

      A ja z kolei nie robię kopii bezpieczeństwa, bo nie widzę w tym najmniejszego sensu. Przeczytane = skasowane.

      0
    • Ar't pisze:

      Ja z kolei nie rozumiem osób, które ściągają sami te książki klikając karnie w każdą pozycje, kiedy w sporej ilości sensownych e-księgarni są możliwości automatyczne tj:
      *dropbox
      *send2pocketbook (no dobra to maja aż 2) lub jego odpowiednik send2kindle (to mają praktycznie wszystkie)

      Więc po co się męczyć skoro samo dochodzi :)
      Księgarnie które tego nie mają, no cóż, muszą „zarobić” odpowiednią obniżką, bym wysilił się na dodatkowe klikanie.

      0
      • kanis pisze:

        Ale jak klikając karnie w każdą pozycję? Książkę, za którą zapłaciłem mogę pobrać legalnie.
        Przyznam, że nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi. Co ma wspólnego obniżka z ebookami, które trzyma się na wirtualnej półce?
        Ja tam nie ufam w  automatyczną wysyłkę plików, wolę zrobić to sam. Zresztą jeżeli chcesz mieć ebooka na kompie to chciał nie chciał musisz go pobrać. Sam nie dojdzie.

        0
  11. Kub pisze:

    Jasne i klarowne opisywanie serii wydawniczych często leży również na Amazonie. Tam często tytułem jest zlepek: tytuł + nazwa serii + numer książki, nie wygląda to szczególnie estetycznie. A najgorsze jest, jak w ramach jednej serii wydawniczej na 3 książki trafią się 4 sposoby ich opisania;].

    Sprawę załatwiłby jeden wpis więcej w metadanych. Calibre radzi sobie całkiem dobrze z seriami.

    0
    • Magd pisze:

      W Amazonie powoli zaczyna się to zmieniać – dla niektórych autorów i niektórych serii pojawia się odrębna strona, na której są książki w odpowiedniej kolejności, jest też możliwość kupienia całej paczki na raz. Szkoda że akurat w przypadku tej konkretnej serii mamy tylko 15 tytułów, a jest ich już wydanych kilka więcej, więc to też nie działa do końca; nie uwzględnia też różnych wydań. Podovbne zestawy widziałam też dla papierowych wydań.

      0
      • Kub pisze:

        O. To super. Dawno w sumie nie zaglądałem, a dotychczasowy bałagan niespecjalnie mnie zachęcał do zakupów.

        Jeszcze niech przestaną ładować do tytułów te wszystkie zbędne informacje, które tylko robią bałagan na liście książek w Kindlu;] (tytuł jednym słowem a później dwie linijki opisu skąd to i dlaczego).

        0
  12. Magdalaena pisze:

    W dodatku w Amazonie w „My Books” potrafią zmieniać oznaczenie tego samego pliku. Kupiłam sobie powieść, sprawdzam, a teraz występuje jako „Powieść. Pierwsza z Cyklu”

    0
  13. JMP pisze:

    Ostrzeżenie przed kupieniem duplikatu niewiele pomoże, gdy kupuje się książki w różnych księgarniach – a raczej nie chcemy pewnie, żeby się wymieniały informacjami o zakupach użytkowników. Tutaj jedyną drogą jest mieć porządny katalog posiadanych książek i po prostu sprawdzać jak się ma wątpliwości (zdarzało mi się przy seriach). Osobiście używam Calibre jako katalogu książek – przy okazji nazwy plików są wtedy nieistotne. A katalog roboczy Calibre mam na Google drive, co załatwia od razu sprawę backupu w chmurze i dostępu do niego z komputera w pracy jakby potrzeba było…

    Mój głos zdecydowanie na: informacje o nowych wersjach i na opisywanie serii z numerem książki w jej ramach. Zwykle gdy kataloguję książki w Calibre to posiłkuję się internetem, żeby ustalić numerację i sobie wpisać, miło by było jakby to się bez dodatkowych poszukiwań zrobić dało.

    0
  14. Marty pisze:

    Wydawnictwo escapemagazine.pl ma w ofercie
    a) pakiet „e-book i papier” przy zakupie papieru dostaje sie e-book za darmo
    b) dokupienie papierowego wydania do wczesniej kupionego e-ebooka. Zeby dokupic papier trzeba doplacic tylko roznice w cenie. U mnie bylo to 10 zl i wysylka takiej ksiazki papierowej byla za darmo.

    0
  15. YuukiSaya pisze:

    Przeglądanie fragmentów na stronie księgarni, jak w amazonie. Jakbym miała każdy fragment ściągać i otwierać w Sigilu dla przejrzenia, ponadto nie mogłabym tego robić w pracy (brak oprogramowania no i czemu mam się potem tłumaczyć z tych plików), a potem w domu zapominam co mnie przyciągnęło.

    I informacja o nowej wersji, bez tego ani rusz.

    0
  16. Adam pisze:

    Pełnotekstowe przeszukiwanie. W jakich książkach wspomina się o fenomenie ebooków. Ale to marzenie ściętej głowy. Było kiedyś w Amazonie, teraz nawet nie sprawdzałem.

    0
  17. KonradK pisze:

    Zagłosowalem na „Informowanie o seriach wydawniczych”, ale teraz uświadamiam sobie, że zależy mi faktycznie na seriach fabularnych.
    Bardziej interesuje mnie to, że np. „Karabiny Avalonu” to druga część „Kronik Amberu” a mniej, że to siedemdziesiąta książka z serii „Mistrzowie Fantastyki” (nazwa serii wydawniczej i numer książki z sufitu).

    0
    • asymon pisze:

      Na LubimyCzytać jest takie rozdzielenie, jest cykl (zwykle jeden autor, np. Kroniki Amberu, Harry Hole, czy Świat Dysku) i seria (jeden wydawca, różne rzeczy, np. Kameleon czy Don Kichot i Sancho Pansa ). Chciałbym cykle, serie poza szatą graficzną mogą zawierać bardzo różne rzeczy.

      W Publio trochę jest, ale nie rozumiem podziału np. dla Fabryki Słów, tu są chyba serie (w rozumieniu LC) i czasem dziwne rzeczy widzę, np. książki jednego autora z jednego cyklu bywały w różnych seriach.

      Duplikaty też powinny być wyłapywane, ale jsk ktoś wyżej napisał, nie rozwiązuje to problemu zakupów w różnych księgarniach. Starałem się np. kupować jeden cykl czy autora w jednej księgarni, ale ostatnio zwinęło się Allegro, i co teraz?

      Koniec licencji to sprawa wydawnictw, powinni informować sklepy, ale chyba czasem sami są zaskoczeni. Za to pamiętam promocję „kończy się licencja, ostatnia ojazja”, ale książka szybko wróciła do oferty, choć już nie pamiętam o jakie tytuły chodziło. Wróciły książki Murakamiego, więc Tolkien to też pewnie kwestia czasu.

      0
      • pioterg666 pisze:

        Ale Murakami nie cały. Kafki nad morzem nadal nie widzę. Innych tytułów nutę sprawdzałem.

        0
        • asymon pisze:

          Jest przecież (nexto, merlin, koobe, nie wiem czemu tylko tam), pojawiły się reż inne, których nie było (Norwegian Wood czy Sputnik).

          0
          • pioterg666 pisze:

            Ciekawe, bo sprawdzałem to po tym jak napisałeś swój komentarz… No nic, widać takim jak ja powinni zabierać dostęp do internetu, a przynajmniej do pisania komentarzy – choćby czasowo ;) Sorry za zamieszanie i sianie głupiej paniki.

            0
    • asymon pisze:

      Jeszcze przykładowe zrzuty ekranu z Publio, ale strzelam że to pewnie wydawnictwo Fabryka Słów jest źródłem tego bałaganu i pomieszania serii wydawniczych z fabularnymi (cyklami), choć np. Dominium Solarne jest OK.

      http://imgur.com/lNUdNxF,FYZhNpN#0

      0
    • Doman pisze:

      Ogólnie serie są ważne, ale trudne do ogarnięcia. Choćby wspominany Zelazny: Nie wiem jak jest z e-bookami, ale sam czytałem „Dziewięciu książąt..” i „Karabiny Avalonu” w zbiorczym wydaniu, a jakiś czas temu wyszło chyba nowe megawydanie całej serii w 2 tomach. Numerowanie tomów w serii też może być problematyczne w dobie prequeli, midqueli i sidequeli. No i serie mogą być różne, typowo fabularne, powiązane tylko uniwersum, lub po prostu arbitralne serie wydawnicze. Nie jest to niemożliwe do ogarnięcia ale na pewno sensowne przygotowanie tego wymaga dobrego pomysłu i przygotowań.

      0
  18. Robert pisze:

    a mi się marzy informacja 0 wydaniu kolejnej części serii, lub kolejnej książki jakiegoś autora
    np. zaznaczam na stronach sklepu – chcę być informowany o nowych książkach tego autora – i jak się pojawia to dostaję meila – wchodzę na księgarnię i kupuję książkę … proste nie ? ;-)

    0
    • Robert pisze:

      Są takie opcje w niektórych księgarniach, zaznaczasz, że chcesz by powiadomiono Cię o kolejnej książce danego autora, serii itd.

      0
  19. rudy102 pisze:

    Fragmenty online, liczba stron, sortowanie po autorach, informacja o seriach, wysyłka do Google Drive – to by mi się przydało. Reszta raczej nie.
    Dorzuciłbym informację o tłumaczu w opisie książki.

    0
  20. ankruz pisze:

    Wprowadzenie informowania o nowych wersjach pobranych książek w wersji minimalnej chyba byłoby łatwe do wprowadzenia na poziomie księgarni. W momencie pobierania książki księgarnia generuje plik dla nabywcy opatrując go znakiem wodnym. Wystarczy jeśli wcześniej w bibliotece nabywcy zostanie zapamiętana suma kontrolna wzorcowego pliku, który potem opatrywany jest znakiem wodnym i przesyłany do nabywcy. Po zalogowaniu się nabywcy na swoją półkę przed wyświetleniem listy zakupionych książek skrypt (zapytanie sql?) porównuje sumy kontrolne pobranych plików z zapamiętanymi sumami kontrolnymi tych samych ale wzorcowych plików, które są aktualnie na stanie księgarni, i oznacza w bibliotece nabywcy te, których sumy kontrolne nie zgadzają się (znaleziono nową wersję pliku). Wystarczy teraz wyróżnić przy wyświetlaniu oznaczone książki i może jeszcze poinformować nabywcę jakimś komunikatem :)

    0
    • Doman pisze:

      Zastanawiam się czy każda księgarnia ma „stan” i dostęp do wersji wzorcowej, czy przypadkiem platforma nie dostarcza od razu plików oznakowanych.

      0
  21. Galfryd pisze:

    PRZEGLĄDANIE WYNIKÓW PO NAZWISKU AUTORA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Od setek lat tak się wszędzie, w każdej bibliotece i każdej księgarni, przeszukuje księgozbiory.
    Kiedy zaczynałem przygodę z e-bookami, wręcz nie mogłem uwierzyć, kiedy to księgarnia po księgarni NIE MIAŁEM TAK PODSTAWOWEJ OPCJI.
    Tj. zdaje się, że tu i ówdzie proponowano mi wybór „po autorze”, i wtedy mogłem np, zobaczyć coś takiego
    Daniel Defoe
    Dariusz Purchawka i
    Diana Gabaldon
    Czuję się traktowany przez całość rynku jak półgłówek. Sortowanie po tytule lub Imieniu Autora jest całkowicie bez sensu. Jeżeli znam szukany tytuł lub szukanego Autora, to sobie to w sklepową wyszukiwarkę wpiszę. Ja chcę PRZEGLĄDAĆ KSIĘGOZBIÓR – i askoczyć się tu i ówdzie, że taki to a taki Autor jest w ofercie.
    Na dziś w ogóle nie korzystam z mechanizmów księgarń i używam wyłącznie wyszukiwarki na „Swieczieczytników” – wpisując konkretną frazę (rezygnuję z mojego ulubionego buszowania po księgozbiorach)

    0
  22. Dumeras pisze:

    Dla mnie, zamiast opcji pobierania całej biblioteczki na raz, wystarczyła by opcja pobierania wszystkich formatów danej książki na raz, jednym kliknięciem ;-)

    0
  23. slavicek pisze:

    Wydaje mi się, że na Virtualo istnieje jakaś forma informowania czytelników o nowej wersji książki – w biblioteczce pojawia mi się czasem przy niektórych (już dawno zakupionych i ściągniętych na czytnik) pozycjach taka mała czerwona ikonka z napisem „NEW”.

    Tylko kto zagląda do biblioteki zakupionych ebooków, żeby sprawdzić, czy ma nową wersję? :)

    PS. Czy ktoś może wie, czy w Publio „Tron Półksiężyca” Saladina Ahmeda nadal jest w całości wyrównany do środka strony? Może tak ma być?

    0
    • Publio.pl pisze:

      A w jakim pliku tak było i na jakim urządzeniu/programie? Sprawdziłem przed chwilą i plik (epub i mobi) jest ładnie wyjustowany.

      Pozdrawiamy
      Publio.pl

      0
      • slavicek pisze:

        To był .mobi na Kindle 5, kupiony 25 czerwca 2013 roku, ściągnięty od razu i przeczytany… jakieś 3 miesiące temu.

        Prawie dwuletnie zaległości w czytaniu książek… :D

        Wysyłam go sobie raz jeszcze, jeśli nadal coś będzie nie tak, dam znać. Dzięki za czujność :)

        Pięć minut później: plik ściągnięty na Kundla. Wstęp (zwany Częścią 1) poprawnie sformatowany, od Rozdziału 1 zaczyna się wyrównanie do środka. Czyli nadal lipa :(

        0
  24. Jakub pisze:

    Z nazwami plików największy problem ma CDP. Nazwa pliku z ebookiem „Gra o tron” to 2c0a74ebefe982d6002f4abcf0bf105d.mobi … (niektóre literki zmieniłem).
    Poza tym nie rozumiem, dlaczego z Woblinka pliki dochodzą z okładkami, a z Publio już nie.

    0
    • Jakub pisze:

      A żeby dokonać pełni narzekania muszę powiedzieć, że moim zdaniem Ebookpoint stracił impet. Książki dnia ostatnio są bardzo słabe, prawie nie uświadczy się dobrych promocji. W ogóle coraz słabiej na rynku z promocjami. Od strony finansowej prawie zawsze wychodzi się najlepiej korzystając z woblinkowego Bumeranga. Publio ma za to ciekawe koncepty promocyjne („Bitwa tytułów”, „Nastrój się na książkę”, itp.).

      0
    • Kaczus pisze:

      O to to – nazwy niezrozumiale, a czasami zbyt długie – czasami bywają niewygodne i lobią stwarzać problemy gdzieniegdzie. Ułatwieniem byłoby na pewno ściąganie wszystkich dostępnych formatów książki na dysk. Przydaje się to przy książkach z dużą ilością grafik, albo programistycznych – czasami jednak trzeba zajrzeć do pdf-a.

      0
  25. winter pisze:

    Dla mnie najbardziej pożądane byłyby następujące rzeczy:
    1. Wyszukiwanie po nazwisku autora w księgarniach.
    2. Informacja o tłumaczu. To naprawdę ma znaczenie! Z niewiadomych przyczyn internetowe księgarnie sprzedające zarówno papier jaki i e-booki nie są w stanie tego pojąć.
    3. Nazwa serii i numer pozycji w serii. Najlepiej jeśli dołączony do tytułu np. „Placówka Basilisk (Honor Harrington 1)”. Dzięki temu jak przeglądam tytuły na czytniku to wiem, który mam przed nosem. W fantastyce numer serii to podstawa, a rzadko człowiek pamięta po kolei wszystkie tytuły danej serii.

    0
  26. Grzegorz pisze:

    W sumie to brakuje mi tylko jednej opcji, a mianowicie automatycznego usuwania książek z półki, po ich wysłaniu na czytnik/ściągnięciu na komputer.

    0
  27. Darth Artorius pisze:

    Moje pytanie z innej beczki – jedyną „biblioteką’ abonamentową na czytniki jest obecnie Legimi prawda ? Ale to tylko tablety, Android, może iOS.. Czy jest techniczna mozliwość powstania takiej „biblioteki” na Kindle ? Czy wtedy pozyczałoby się pliki z jakimś zabezpieczeniem (DRM ?), które po np. miesiącu uniemożliwiałoby już czytanie ?

    0
  28. Robert pisze:

    Osobiście brakuje mi jakiegoś kompleksowego rozwiązania zgłaszania błędów w ebookach, z którego korzystaliby wszyscy – wydawca, serwis konwertujący, ogólny dystrybutor oraz sprzedawca-księgarnia ebooków.
    • Zgłoszenie do wydawcy może przynieść skutek lub nie.
    • Zgłoszenie do serwisu konwertującego – różnie z tym bywa, firmy zewnętrzne nie mają interesu w udowadnianiu, że coś „popsuły”.
    • Zgłoszenie do ogólnego dystrybutora (np. PDV, Virtualo) zwykle ma sens, ale okazuje się, że w niektórych księgarniach ebook wciąż jest w wersji niepoprawionej.
    • I w końcu zgłoszenie do księgarni może mieć różny skutek – odesłanie do wydawcy (który zareaguje lub nie), zignorowanie problemu, szybkie poprawienie lub poprawienie w przyszłości. I znowu poprawienie ebooka w danej księgarni nie oznacza wcale, że wszystkie księgarnie będą miały poprawną wersję.

    Zapanowanie nad tym nie jest proste, ale przydałby się artykuł, w którym poznalibyśmy, co – jako czytelnicy – możemy zrobić w przypadku natrafienia na błędy w ebookach.
    Chętnie poznałbym zdanie różnych księgarni na ten temat, bo skoro wciąż natrafiam na błędy (nawet w ebookach przygotowywanych w bieżącym roku) to problem ISTNIEJE i nie mogę rozumiem czytelników z podejściem: „błędy? nie zwracam uwagi, nawet ich nie zauważam…”. Gdyby takie błędy były w wersjach papierowych to byłby krzyk i rozdzieranie szat, a skoro to „tylko” ebook to mam się nie przejmować?

    Oczywiście zgłaszanie błędów łączy się z punktem pierwszym, czyli informowaniem klientów o nowych wersjach kupionych ebooków.

    0
    • Traube pisze:

      Korzystając z promocji wydawnictwa Prószyński i spółka zakupiłem wczoraj m.in. „Winnicę w Toskanii” Ferenca Mate oraz „Brzoskwinie dla księdza proboszcza” Joanny Harris.

      „Winnica w Toskanii” została poprawiona w nagłówku nad wszystkimi stronami po mojej interwencji w Virtualo. Przedtem w nagłówkach na wszystkich stronach książki była „Winnica w Toskani”.

      Na wewnętrznej stronie tytułowej , loc 3 , jest nadal „Winnica w Toskani”
      przez jedno i.

      Ale to drobiazg!

      Loc 10 (dedykacje):

      „DlaCandace…inaszego przyjaciela”

      Loc 12 (pierwsza strona tekstu):

      „Niemartw się, Rosa”

      „Paoluccidopił wino.”

      „Aco z soddisfazione? – zapytałem
      Tojest soddisfazione! – powiedział”

      „Równiedobrze”

      Następna strona zaczyna się od słowa „Kiedywracałem”

      Sporo słów zakończonych jest dodatkową cienką pionową kreską…

      W książce „Brzoskwinie dla księdza proboszcza” nadal, od strony tytułowej aż do końca, są „Brzoskwiinie” przez dwa i.

      W loc 26 jest „Rozdziałpierwszy”, a w loc 30 „Rozdziałdrugi”…

      Kupuję książki w księgarniach internetowych zamiast ściągać za darmo z jakiegoś chomika, dlatego że nie jestem w stanie się skupić nad tak koszmarnie zredagowanym tekstem.
      Sprawdziłem przed chwilą w empiku. Darmowy fragment „Brzoskwiń…” jest z tym samym błędem. Dwa „i” w środku.
      Wnoszę z tego, że wydawnictwo Prószyński i s-ka odwala chałturę i od dziś będę się wystrzegał ich, produkowanych bez dbałości o korektę, ebooków.
      Szkoda tylko dobrych autorów, których dzieła trafiają w łapy takich brakorobów.

      0
      • Anna Bańkowska pisze:

        Bardzo mi przykro, że książka, którą z wielką przyjemnością tłumaczyłam, traci czytelników z powodu niechlujstwa wydawnictwa. Mimo to zapewniam, że „Brzoskwinie” warte są przeczytania. :-)

        0
  29. Lukasz pisze:

    Przed zakupem duplikatów ostrzega na pewno Ebookpoint. Ale trzeba być zalogowanym przed dodaniem książki do koszyka, bo inaczej nie zadziała – mnie się już dwa razy udało kupić książkę, którą u nich kupiłem, ale po mailu do wydawnictwa nie było problemu, żeby zamienić ją na inną.
    Inna sprawa, że jeśli kupuje się w wielu księgarniach, to trzeba samemu się pilnować, by nie zdublować zakupów.

    0
    • asymon pisze:

      Woblink też ma sprawdzanie, ale nie przy dodawaniu do koszyka, a już w następnym etapie, podczas przejścia do płatności. Co ma sens, bo wtedy jesteś zalogowany, a wcześniej nie musisz być.

      W Publio, jeśli jesteś zalogowany, dostajesz ostrzeżenie przy dodaniu duplikatu do koszyka. Ale jeśli logujesz się po zatwierdzeniu koszyka a przed wyborem płatności, to już nie jest to sprawdzane.

      0
  30. Shilton pisze:

    Witam.

    Jeśli chodzi o „życzenia” – to pkt. nr

    8. Ostrzeżenie przed ponownym zakupem danego tytułu w księgarni.

    Jest tak na Woblinku, gdzie ostrzegają, że posiadam już taką książkę.

    0
  31. Dal pisze:

    Mnie brakuje możliwości płacenia paypalem. Nie mieszkam w Polsce, nie mam tutaj konta a wpisywanie danych o karcie przy każdym zakupie jest denerwujące. Dlatego lubię Virtualo.
    Oczywiście informacja o nowej wersji ebooka również byłaby świetna.

    0
  32. Jovanka pisze:

    Chciałabym znać te dane o książce:

    1 – Tłumacz.
    2 – Czy książka jest zgodna z oryginałem, czy wydaniem „co tam w duszy wydawcy i 
    tłumaczowi gra”
    3 – Jeśli książka tego samego autora ma wydanie drugie, ale pod zmienionym tytułem,
    chciałabym znać ten pierwszy, by nie dublować zakupu.
    4 – kupione książki powinny zaczynać się od autora, a nie od tytułu i szeregu cyfr

    0
  33. Just24 pisze:

    A próbował ktoś tej opcji czytania fragmentu w Virtualo? Za każdym razem wychodzi blad xmla. Fajny bajer… Słabo, nie ma czym sie chwalić!

    0
    • Jovanka pisze:

      Nigdy nie miałam kłopotu z czytaniem w Virtualo. Sprawdziłam przed chwilą na Maleńczuku: mozna czytac on line bez problemu, sciągnełam fragment, zapisał sie epub, przeczytałam na KIndle Voyage Previever w mobi, plik ma 710 stron i jest czytelny.

      0
  34. mac2mac pisze:

    Nie zgodzę się z założeniem w punkcie 1: „To funkcja potrzebna, ale jednocześnie ciężka do wprowadzenia, bo wymagająca podejścia systemowego. Księgarnie korzystają dzisiaj z różnych źródeł plików”
    Przepraszam, ale co z tego? Trudne czy nie – zdecydowanie jest to wykonalne. Trzeba się zastanowić, jak to zrobić i potem to zrobić.
    A tak – wystarczy ogłosić, że coś jest trudne i już sklepy powiedzą: to jest trudne.
    Poza tym lepiej, żeby nie wypowiadać się w imieniu sklepów tylko dać im szansę?

    Też mam takiego dostawcę oprogramowania w firmie, który na każdy nowy pomysł reaguje komentarzem: nie wiem, trudne, czasochłonne, zajmie z miesiąc, a w ogóle to po co wam to…

    0
  35. Michal pisze:

    Piszecie o jakichś wydumanych życzeniach… Ja tymczasem mam jedno jedyne podstawowe życzenie : żeby po prostu w wersji eBook wychodziły wszystkie te tytuły co na papierze, a nie tak jak teraz ze jest straszna posucha – nie ma czego czytac

    0
    • YuukiSaya pisze:

      Ale to nie funkcjonalność księgarni, tylko kwestia oferty, dwie różne rzeczy.

      0
    • asymon pisze:

      Ale wychodzą przecież, nowe wydania mają zwykle (powtórzę: zwykle, nie zawsze) wersję elektroniczną, sprawdź np. listę bestsellerów, którą Robert co miesiąc analizuje pod tym kątem.

      Druga sprawa, to tzw. backlista, czyli książki, które biły wydane kilka, kilkanaście lat temu, teraz trzeba przygotować ebooka od zera, a to spore koszty, zwykle nie opłaca się tego robić przy założeniu, że ebooka sprzeda się max kilkaset egzemplarzy (optymistyczne założenie), w cenie lilkunastu złotych.

      Chwała dla tych co próbują, np. Rebis wziął się za klasyków SF, Dick, Asimov itp. ale pewnie nie pochwalą się, ile za tym zarobili…

      0
      • Robert Drózd pisze:

        Z backlistą jest jeszcze taki problem, że papier można dostać znacznie taniej, łącznie z wyprzedażami w „taniej książce” – w takim Dedalusie w W-wie na Koszykowej są metry bieżące fantastyki po dychu. No a jak wydawca ma sprzedać 100 sztuk po 10 złotych to mu się wznowienie ebookowe nie opłaci.

        0
        • Ar't pisze:

          Dodajmy też, że te popularne książki z backlisty już są w „ebookach” więc tym bardziej interes jest dość ryzykowny z ewentualną opcją wyjścia na 0.
          Kto chciał to już przeczytał, czy to papier czy gryzoniek. Więc trzeba docierać do nowych klientów. itd itd.

          0
  36. Bruno pisze:

    Dla mnie bardzo wazna jest informacja o ilosci stron w wydaniu papierowym, podawanie informacji o wielkosci pliku nie daje wiedzy o wielkosci tekstu, bo tekstu moze byc malo, a kilka zdjec zrobi mega lub gigabajty. To moze tylko sluzyc wiedzy o tymile miejsca strace na dysku, a nie o tym czy bede czytal 30 czy 300 stron :-)

    0
  37. J. pisze:

    Lista życzeń każdego z nas będzie duża, bardzo duża. Pytanie czy jakakolwiek księgarnia ma chęć wprowadzenia tych kilku, kilkunastu oczywistych i łatwych do implementacji zmian informatycznych w swoich systemach.
    Moje absolutne minimum, to:

    01. dodatkowy format pobierania – archiwum zawierające wszystkie formaty dostępne w księgarni dla danej pozycji;

    02. wysłanie pojedynczego formatu lub archiwum zawierające wszystkie formaty danej pozycji na adres poczty elektronicznej – klikam, otrzymuję książkę jako załącznik do @ i od razu czytam;

    03. wygenerowanie i umożliwienie pobrania archiwum wszystkich książek z biblioteczki;

    04. możliwość ustawania preferencji użytkownika, np.: w zakresie pobierania plików. Szczególnie, to co jest np.: w virtualo to tragedia – przy pobieraniu mobi zawsze muszę wykonać dodatkowe czynności aby zapisać plik na dysku. Najlepszy jak do tej pory system pobierania funkcjonował w „starym” allegro;

    05. nazewnictwo pobieranych plików – albo dowolny schemat ustawiany w preferencjach użytkownika albo nazwisko i imię autora – cykl – tytuł;

    06. informacja o cenie zakupu pozycji (miało to „stare” allegro);

    07. pełna współpraca z upolujebooka. Jak do tej pory – działa skutecznie tylko z ebookpoint. Z virtualo na listę zakupów „przeszła” co druga pozycja. Publio, woblink i empik – kompletny brak współpracy;

    08. zestandaryzowana (formularz) możliwość zgłaszania poprawek (literówek) w tekście. to dopiero jest marnotrawstwo – wszak społeczność czytelnicza każdą z książek doprowadziła by do perfekcji, tylko nie każdemu chce się pisać @ i tłumaczyć gdzie są brakujące spacje lub złe dzielenie wyrazów;

    09. znak wodny oparty na numerze faktury, transakcji i dacie sprzedaży a nie na adresie poczty elektronicznej i/lub nazwisku. szczególnie ważne w przypadku kradzieży czytnika wraz z książkami;

    dodatkowo

    10. „lista życzeń”, pozycji które czytelnik chciałby kupić w ebooku (z możliwością oddania głosu tylko dla zarejestrowanych czytelników). Np.: mam w papierze komplet książek Nika Pierumowa, mam w papierze komplet Malazańskiej Księgi Poległych i bardzo chętnie zapłacę za te pozycje raz jeszcze o ile będą w ebooku. dziwne że żadnej księgarni nie zależy na tym aby wiedzieć czego oczekują czytelnicy;

    pozdrawiam,
    J.

    ps. od 2010 mam na koncie około 900 zakupionych pozycji

    0
  38. Robert,
    na ebookoo.pl też można płacić PayPalem ;-)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.