Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Merbook, czytnik z Merlina – czyli właściwie co?

Z reguły na tym blogu nie zajmuję się informacyjnym szumem, od którego puchną inne technologiczne portale. Zanim zajmę się jakimś tematem, staram się zadać pytanie „a co to dla nas oznacza” i bardzo często nie ma odpowiedzi.

Merlin kilka dni temu podczas Targów Książki w Krakowie ogłosił nowy pomysł na sprzedaż książek elektronicznych i zapowiedział swój własny czytnik.

I tu mam dylemat. Bo wydarzenie może mieć znaczenie dla całego polskiego rynku, ale… jednocześnie może być też zwykłą PR-ową wydmuszką.

Co wyczytamy z informacji prasowej:

  • W pierwszym półroczu 2014 firma chce zaprezentować swój czytnik Merbook.
  • Jednocześnie uruchomi sprzedaż książek elektronicznych w ramach abonamentu, co obejmie „dziesiątki tysięcy plików”.
  • Projekt będzie realizowany z jedną z sieci telefonii komórkowej i są też przypuszczenia, że czytnik będzie miał moduł 3G i pozwoli na dostęp do książek w dowolnym miejscu.

I tylko tyle. Żadnych szczegółów, zdjęć, specyfikacji.

Zapowiedzi „polskiego Amazona” są moim zdaniem całkowicie przedwczesne.

Wzór z Niemiec?

Kto im ten czytnik wyprodukuje? Możliwe, że zainteresują się modelem Tolino Shine, który ostatnio mocno promuje niemiecka branża wydawnicza – i to tak skutecznie, że przestraszony Amazon obniżył cenę Classica – co już trwa trzeci miesiąc. Platforma dla niemieckich czytelników jest dostatecznym magnesem. Wprawdzie w testach allesebook.de Tolino przegrał zarówno z Kindle, Kobo, jak i Pocketbookiem, ale wypadł na poziomie Sony PRS-T3, więc nie tak źle.

Merbook może odnieść sukces, jeśli firmie uda się wreszcie stworzyć spójną platformę, w której kupowanie e-booków będzie jeszcze prostsze niż obecnie.

Forma abonamentowa oznacza też związanie klienta z konkretną ofertą. Mogę sobie wyobrazić np. że ktoś bierze „czytnik za złotówkę” i potem w abonamencie miesięcznym np. 29,90 ma trzy e-booki; jedna nowość, dwa stare… Czyli dobrze znana metoda „klubów książki” w nowym wykonaniu.

Tylko, czy uda się zmienić przyzwyczajenie Polaków do odrębnego kupowania czytników i książek w promocjach? Jasne – taki Merlin atakowałby segment, który jeszcze z czytników nie korzysta, to szansa na sporą edukację i promocję książek elektronicznych. Czy to wystarczy dla sukcesu własnej platformy?

Wiele czytników Empiku

Gdy jestem w salonach Empiku, podsłuchuję, co mają do powiedzenia ludzie oglądający czytniki. Włączą, pobawią się klawiszami czy ekranem i wymieniają uwagi, w rodzaju: „a Monika kupiła sobie tego Kindle”.

Empik stracił już kilka razy szansę do zdefiniowana rynku, sprzedając różne modele czytników. Najpierw było nieszczęsne Oyo, czytnik z absolutnie dolnej półki. Druga wersja była już lepsza, ale jak pewna firma wyprzedawała niedawno na Allegro pomagazynowe resztki z Niemiec, to nawet po 150-200 złotych nie było wielu chętnych. Potem próbowali z Trekstorem Pyrus, który jednak nie miał WIFI, więc jak o tym oprzeć internetową platformę?

Teraz w salonach Empiku można kupić czytniki Pocketbooka. Co ciekawe, niektóre z nich (np. Pocketbook 623 Highlight Touch) mają wgraną aplikację Empik.com. A więc jest wreszcie ta platforma! Czy ma jednak praktyczne znaczenie? Jak patrzę na forum Pocketbooka na eksiazki.org, zaawansowani użytkownicy instalują oprogramowanie od producenta, bo jest ono szybciej aktualizowane o nowe funkcje. Co robią zwykli ludzie? Czy kupują książki z Empiku dlatego, że kupili od niego czytnik? Nie mam pojęcia. Ale sam fakt, że na stronach księgarni nie widzę żadnych ale to żadnych wzmianek o integracji z czytnikiem, świadczy o tym że sama firma nie chce promować tej możliwości.

Jak będzie z Merlinem? Firma, przejęta ostatnio przez Czerwoną Torebkę, po wielu latach stagnacji zaczyna dziś mocno inwestować w rozwój. Mają środki – i jak sądzę, determinację, aby coś zrobić. Przekonamy się wiosną.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

23 odpowiedzi na „Merbook, czytnik z Merlina – czyli właściwie co?

  1. Tomek pisze:

    Po prostu w Empiku marketing stoi na poziomie zerowym i wszystko robi się na „jakoś to będzie”.

    0
  2. organic pisze:

    Cała ta sytuacja tez w pewien sposób obrazuje fenomen marki. Wiele osób kupuje Kindla tylko dlatego, że jest to modne, tak jak np. posiadanie iPhona. Ważny jest gadżet i marka – a to, że są z nim związane dodatkowe usługi przy podejmowaniu decyzji o zakupie nie ma żadnego znaczenia. Oczywiście nie generalizuje, bo wiem, że jest spora część osób, które świadomie dokonują takich zakupów. Jednak wydaje mi się, że nie mniejsza grupa kupuje tylko i wyłącznie markę.
    Paradoks może polegać na tym, że nawet jeśli Merlin stworzy ciekawą platformę powiązaną z nienajgorszym urządzeniem to i tak finalnie może się okazać, że sukcesu nie osiągnie. Z jednego powodu – nie będzie miał urządzenia o nazwie Kindle ;)

    0
    • galex pisze:

      „Z jednego powodu – nie będzie miał urządzenia o nazwie Kindle ;)”

      Które to urządzenie obecnie sprzedaje (ciekawe, z jakim skutkiem) po cenach znacznie atrakcyjniejszych, niż te amazońskie ;-) np. Paperwhite za 619 zł, Classic – za 369 zł…

      0
    • ja pisze:

      Przesadziłeś, Kindle (marka, jak mówisz) nie jest modny a nawet jest mało znany w Polsce!

      0
      • YuukiSaya pisze:

        Ale dla osób nie mających rozeznania w temacie, Kindle jest synonimem czytnika. Kto wie, może w jezyku polskim będzie kindle, jak tak mamy adidasy czy rowery.

        0
    • LPG pisze:

      Z tym kindlem, to nie tak. Owszem, może przyciąga sama marka, ale potem okazuje się, że ten czytnik dzięki chmurze Amazona i usłudze Whispernet jest najlepiej zintegrowany ze wszystkimi największymi księgarniami z Polsce. Paradoksalnie, nikt nie stworzył u nas tak dobrego ekosystemu, jak Amazon, który na dodatek nie kiwnął nawet palcem w tym celu – samo wyszło. I nagle okazuje się, że mamy tutaj rynek czytelnika, który posiadając Kindla wybiera książkę u dystrybutora, który w danej chwili ma najlepszą promocję. Tego już chyba zmienić się nie da, chyba że jakąś zmową cenową ;-)

      0
      • tzigi pisze:

        Bardzo mnie to bawi, bo ja uciekłam od Kindle’a – ale też nigdy nie próbowałam włączyć się w jego ekosystem. Nie używam chmur, prawie nie bywam w miejscach z dostępnym wi-fi, książki czytam często tam, gdzie internet (jakikolwiek) nie sięga, prawie nie kupuję ebooków (czytam rzeczy naukowe albo dawne, które mam ze zgoła innych źródeł). Bez ekosystemu Kindle jest czytnikiem średnim. Onyx i62HD miał mi więcej do zaoferowania. Ale wiem, że to cecha osobnicza. Tylko ludziom podobnym mi Kindle’a odradzam.

        0
    • Jasiu pisze:

      Wydaje ci sie ze kupiliśmy markę? A mi sie wydaje ze jesteś zwykłym trollem:)

      0
  3. Dumeras pisze:

    No cóż. Zostaje trzymać kciuki.
    Każda inicjatywa jest mile widziana, im większy ruch na rynku tym lepiej. Zawsze to dodatkowy wybór.
    Za Czerwoną Torebką stoi chyba gościu odpowiedzialny między innymi za „Żabkę”, którą odsprzedał z konkretnym zyskiem i kilka innych dość rewolucyjnych na naszym rynków projektów. Więc i może tutaj uda mu się co nie co zwojować. Oby większe co nie co :-)

    0
  4. artisan pisze:

    Akurat ja przy wyborze czytnika kierowałem się tylko stosunkiem ceny do tego co dany produkt oferuje. Z tego powodu wybrałem Kindla (wcześniej miałem Sony PRS którego zresztą używam czasem jeszcze teraz) . Nie wiedziałem że to jakiś modny gadżet więc pisanie że wybiera się Kindla dlatego że to moda trochę mnie rozbawiło :) Wszyscy moi znajomi którym Kindla poleciłem kupili go tylko ze względów praktycznych.

    0
    • organic pisze:

      Dlatego napisałem, że niektórzy kupują dla lansu, a nie że wszyscy

      0
      • pioterg666 pisze:

        Też się średnio zgodzę, bo w naszym kraju czytaniem książek lansować się nie idzie, sądząc po statystykach czytelniczych. Nieważne z czego czytasz, jak czytasz to i tak jesteś dziwakiem, więc to raczej antylans ;)

        0
  5. ARPe pisze:

    Wszystkie PocketBooki firmowane Empikiem mają wgrany program Empik.com. Jest koszmarnie niewygodny, nieergonomiczny, źle napisany – wiesza się itd. Nikt ze znajomych z niego nie korzysta. W niektórych modelach np. w 611 instalowany był zamiast przeglądarki internetowej co uniemożliwiało korzystanie z internetu. Oprogramowanie w wersji empikowej również jest aktualizowane ale nigdzie nie można go ściągnąć a pytając się o to empik zostajemy przez personel obrażeni :P Żeby otrzymać najnowszy firmware trzeba pisać bezpośrednio do producenta Pocketbooka. Robiąc to z polskiej strony otrzymamy odpowiedź po polsku. Ale Uwaga! Nie pytamy się o to kiedy będzie nowa wersja firmweru. Wtedy zawsze spuszczają ze schodów mówiąc: pracujemy nad tym :P Trzeba od razu zrobić awanturę ale grzecznie „czemu? np. w 611 nie ma przeglądarki internetowej!!!!”. Zawsze odpowiadają i dają linka do najnowszej wersji. empik to firma holenderskich buraków więc nie ma co liczyć na jakiekolwiek wsparcie czy pomoc :P

    0
  6. Eczytacz pisze:

    Na razie nawet multiformatu nie mają.

    0
  7. Czujnik pisze:

    Cóż, poczekamy – zobaczymy…
    Już kilka lat temu Kolporter zapowiadał rewolucję w postaci platformy eClicto.
    I co? Plany były wielkie, a wyszło jak zwykle. Czy ktoś jeszcze w ogóle o tym pamięta? Mój eClicto leży teraz w gdzieś w ciemnym kącie szafki…

    0
  8. csm-101 pisze:

    Dla mnie cały ten empik to jedna wielka kupa. Kiedyś to może i było coś ale teraz jest większa konkurencja (całe szczęście). Wchodzę do empiku patrzę przeglądam i stwierdzam dwie rzeczy:
    1. ogólnie w budynku nie mogłem się odnaleźć, jakoś tak wszystko nieintuicyjnie
    2. książki na półkach są poukładanie w jakimś nieznanym mi (i moim znajomym także) systemie, nic nie można znaleźć.

    Do tego te kosmiczne ceny :). Nie chcę nic reklamować ale jednak omijam empik szerokim łukiem i zdecydowanie wybieram matras.

    Piszę o empiku bo merlin ostatnio niestety ale coraz bardzej mi go przypomina…

    0
  9. Teresa pisze:

    Do niedawna gdy empik sprzedawał ebooki, to były one dostępne dla zalogowanych klientów w obu formatach, tj. epub i mobi, czasem w pdf, więc jak się coś kupowało to otrzymywało od razu i mobi i epub, obecnie nie można tak kupować, trzeba kupić osobno każdy format, co podwaja, a nawet potraja cenę ebooka. Dlatego nie będę już u nich kupować. Czytnik też kupiłam w empiku, ale nie narzekam na oprogramowanie. Natomiast BRAK MULTIFIRMATÓW W EMPIK.PL ZASTOPOWAŁ MNIE PRZED CHĘCIĄ KUPOWANIA U NICH JAKICHKOLWIEK EBOOKÓW. Lepiej poczekać na promocję w publio, virtualo, ebookpoint, woblink, ebooki.allegro i wszystkich tych, które udostępniają multiformat. Czytam i na tablecie, i na czytniku, więc epub lepiej czyta się na tablecie, a mobi na czytniku. Nie będę kupowała osobno każdego formatu, kupuję legalnie wszystkie ebooki, więc jak już je legalnie kupię i zapłacę, to chciałabym móc przeczytać je na każdym urządzeniu.

    0
  10. daltonista pisze:

    Swoją przygodę z czytnikami rozpocząłem w Empiku czekając aż żona zrobi zakupy. Zobaczyłem urządzenie i byłem ciekaw z czym się to je. Szukając informacji w sieci trafiłem na Świat Czytników. Widząc przekonanie Roberta do Kindla byłem przekonany, że go kupię. Z racji, że lubię spróbować przed zakupem, zwlekałem dość długo. Kiedy pojawiła się informacja o Kindlach w Tesco, od razu pobiegłem się zapoznać. Jedna, jedyna sztuka była uszkodzona. Przypadkiem, (znów czekając na żonę na zakupach) trafiłem na Pocketbooka 622 (sklep komputerowy) i okazało się, że nic mu nie brakuje. Przyznaję, kupiłem trochę w emocjach, ale bardzo jestem z tego zakupu zadowolony. Nie wykorzystuję większości funkcji oferowanych przez urządzenie, nie robię notatek, nie używam słowników, nie czytam treści z www. Tylko czytam, tylko dla rozrywki i tylko książki. Pobawiłem się opcjami w pierwsze dwa dni i tyle. Pliki wrzucam przeglądarką po wifi z dropboxa. Kindle to system Amazonu, ale nie do końca zamknięty. Można przecież czytać książki z innych źródeł, a praktycznie każda księgarnia oferuje mobi, a niektóre z wysyłką na Kindla (konkurencja wykorzystała cudzy ekosystem ;-)). Pomysł czytnika wiążącego użytkownika z jednym dostawcą treści (jak zrozumiałem założenia Merbooka) wydaje mi się gorszy niż system Apple (a propos dziwnych systemów). Do białej gorączki doprowadza mnie iOS. Ale wracając do czytników, to zdążyłem już poznać kilka osób posiadających Kindle, które faktycznie kupiły ten czytnik dla marki, ale raczej nie wynikało to ze snobizmu. Bardziej dla pewnej jakości. Co do Pocketbooka, to nie ma problemów z aktualizacją softu. Co jakiś czas zazwyczaj podczas pobierania plików z dropboxa, dostaję info, że jest nowa wersja systemu i  aktualizuję. Zawsze bezproblemowo. W mojej 622 pasuje mi wszytko prócz tego, że nie mieści mi się w kieszeni, a czytanie umila mi czas podczas zakupów z żoną ;-) Ostatnio pojawiły się Kobo Mini po 200 PLN. I to jest rewelacja!!! 5″ w sam raz do kieszeni. Od razu zakupiłem. Oba systemy mają plusy. Pocketbook ma kilka lepszych rozwiązań, Kobo kilka innych. Największym minusem Kobo jest brak polskich liter na wirtualnej klawiaturze. Pewnie kupiłbym Pocketbooka Mini, ale nie ma dotykowego ekranu i to mnie powstrzymało. Kobo Mini od kilku tygodni jest moim podstawowym czytnikiem i już trochę znudzony jestem odpowiadaniem na pytanie czy nie jest zbyt mały do czytania. Co do źródeł treści, to nie jestem związany z żadnym – kupuje w promocjach. Natomiast Świat Czytników jest moim jedynym źródłem informacji o promocjach. Szkoda czasu na poszukiwania. Świat Czytników daje mi pierwszą informację, którą weryfikuję na LC i kupuję lub nie. U kogo, to już jest mniej ważne – liczy się treść i cena.

    0
  11. Teresa pisze:

    Ja też czytam na Pocketbook 622 kupionym w empiku, ale używam go wyłącznie do czytania. Wieczorem ma trochę ciemny ekran, wtedy używam tabletu, natomiast w dzień czytnik jest niezastąpiony, zwłaszcza na dworze w słoneczny dzień. Kupuję tam, gdzie najtaniej, i gdzie można kupić multiformat, sprawdzam ocenę na lubimyczytac.pl, ale sprawdzam też, jakie książki osoby wystawiające te noty oceniają najwyżej, aby dowiedzieć się, czy wystawione przez nich oceny książek, które sama wcześniej przeczytałam, są zgodne mniej więcej z tymi, które ja bym im dała. No i swiatczytnikow.pl jest baaardzo pomocny przy wyborze ebooków, także ze względu na forum, z którego można się również wiele dowiedzieć. Pliki wrzucam po pobraniu na komputer przez kabel. Używam karty, bo pocketbook ma za małą pojemność (tylko 2 GB).

    0
  12. Szmu pisze:

    Mnie akurat przy wyborze czytnika przekonała owa strona ;) początkowo byłem na maksa sceptycznie nastawiony do e-czytania (tak, pachniały mi książki i lubiłem odkurzać papier na półkach), ale miesięczny wyjazd i dźwiganie w plecaku dobrych 5 kg papieru zmusiło mnie do zastanowienia się i rozważenia eczytania jako alternatywy. Początkowo chciałem kupić model Prestigio widziany na jednej ze stron supermarketów , ale trafiłem tu i moje zdanie zmieniło się o 180 stopni – już mc później dokonałem zakupu jeszcze 3 wersji i po dziś dzień nie żałuję (i był to mój pierwszy zakup przez net i na dodatek z zagranicy ;)).

    To co jest zawarte w tym blogu powinno być podstawą dla osób wdrażających nową platformę (a na bank czytają ten blog) – zawarte tu swoiste FAQ i przewodnik krok po kroku przekonało na pewno wiele osób (sam jestem jedną z nich). Dodanie do tego wsparcia technicznego na poziomie będzie skutkowało odciągnięciem sporej liczby „wielbicieli Kindle’a” na rzecz rodzimego rozwiązania.

    Trzymam kciuki za tego typu inicjatywę i mam nadzieję, że nie wpadniecie np. na magiczny pomysł odcięcia użytkowników innych czytników.

    0
  13. Dumeras pisze:

    Tak sobie pomyślałem, że cały problem tej inicjatywy to urządzenie. Że będzie to po prostu tablet :-/ Czytnik ebooków nie oznacza niestety z automatu urządzenia wyposażonego w technologię e-ink.
    Na rynku polskim na pierwszym miejscu będzie cena.
    Jakie urządzenie przy rozsądnej cenie będzie oferowało moduł 3G i możliwość sprzedaży abonamentowej książek? Tablet? Chyba tylko on. Jeżeli ma być dystrybuowany przez operatora komórkowego będzie musiał mieć wartość dodaną, coś więcej niż tylko czytanie. Przeglądanie internetu? Chyba tak. I znowu mamy tablet z aplikacją umożliwiającą kupowanie i czytanie ebooków.
    Zakładając, że sprzedaż abonamentowa książek będzie miała mechanizm podobny do tego z legimi, to zostaje nam tylko i wyłącznie tablet. Z tego co kojarzę, to legimi potrzebą odpowiedniego zarządzania „wypożyczaniem” książek tłumaczy brak ich oferty na czytniki.

    Inną opcją i liczę, że to ona wygra, jest czytnik z epapierem na bazie androida (podobnie jak nook) i zainstalowanymi odpowiednimi apkami. Jeśli będzie możliwość roota, to będzie ciekawe urządzenie.

    0
  14. Oliwia pisze:

    A ja używam tego Pocketboxa zakupionego w Empiku i jestem bardzo zadowolona. Jego funkcje w zupełności mi wystarczają. W końcu czytnik ma służyć do czytania oraz łatwego przechowywania i segregowania posiadanych ebooków, oczywiście wyszukanych tam gdzie najtaniej ;)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.