Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Koniec afery: wysyłka mailowa na Kindle znów działa, a usługa Cloud Drive jest dla nas darmowa!

send-to-kindle-afera2

To była chyba największa afera związana z Amazonem od dłuższego czasu. Okazała się burzą w szklance wody. 

Temat wprowadzenia opłat za Amazon Cloud Drive wałkowano przez ostatnie dwa dni na wszelkie sposoby. Niepokój budził fakt, że pliki wysłane na Kindle na czytniki nie docierały. W swoim artykule z czwartku apelowałem – spokojnie, to może być tylko awaria.

I faktycznie – wszystko z powrotem działa. Pliki wysłane bezprzewodowo, np. mailem czy z aplikacji Send To Kindle trafiają na czytniki bez opóźnień. Wysłane w piątek trzeba niestety wysłać ponownie, wygląda na to, że Amazon wyczyścił kolejkę.

Cloud Drive jest dla nas wciąż darmowa

Przesłane pliki pojawiają się oczywiście na ekranie głównym Kindle. Na przykład, dziś rano dostałem nowy numer Gazety Wyborczej wysłany z Publio.

kindle-glowna

Pliki trafiają też, jak dotąd, do dwóch „chmur”.

Najpierw na konto Kindle, do którego logujemy się przez stronę Amazonu. Trzeba włączyć widok „Docs”:

kindle-library-docs

Następnie kopia plików zapisywana jest w Amazon Cloud Drive, w folderze „My Send-to-Kindle Docs”. Tam też logujemy się loginem Amazonu.

Mamy tutaj odzwierciedlane wszystkie zmiany na koncie Kindle, a jeśli usuniemy plik z Cloud Drive – jest też usuwany z konta.

cloud-drive-lista

Specjalnie na powyższym zrzucie ekranowym pozostawiłem komunikat o tym, że nie mam wybranego planu płatnego. Bo nie musiałem go wybierać.

Na stronie pomocy dotyczącej nowych warunków Cloud Drive doszło zdanie na temat dokumentów Kindle:

Note: Kindle Personal Docs will no longer count against your Cloud Drive storage limits.

A zatem pliki wysyłane na czytnik nie liczą się do nowych limitów Cloud Drive. Ta cała zmiana nie dotyczyła w ogóle usługi Send To Kindle.

To zamyka sprawę – wysyłka plików na Kindle działa, a przechowywanie tych plików na Cloud Drive jest nadal darmowe. 

Jeśli mimo to aktywowałeś okres próbny Cloud Drive, a nie będziesz tej chmury wykorzystywać do innych celów –  możesz go deaktywować. Ewentualnie nie wprowadzaj danych o płatności, aby Twoja karta nie została za trzy miesiące obciążona.

Zamiast podsumowania: awarie wysyłki na Kindle się zdarzały. Ta ostatnia mogła faktycznie być związana ze zmianami w chmurze Amazonu. Nie byłoby jednak tak wielkiej afery, gdyby nie brak odpowiedzialności blogerów technologicznych i pracowników portali. To jednak temat na osobny artykuł.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korzystanie z Kindle i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

64 odpowiedzi na „Koniec afery: wysyłka mailowa na Kindle znów działa, a usługa Cloud Drive jest dla nas darmowa!

  1. jarek pisze:

    i gitara.

    dzięki za aktualizację sprawy.

    u mnie też wyborcza z publio rano na kindelku.

    pozdrawiam. fajny blog.

    0
  2. Dawid pisze:

    Burza w szklance wody ;-) wracam do czytania ;-)

    0
  3. tzigi pisze:

    Bo ja wiem, czy „[n]ie byłoby jednak tak wielkiej afery, gdyby nie brak odpowiedzialności blogerów technologicznych i pracowników portali”? Jako dawno-już-nie-użytkownik-Kindle’a i nigdy-nie-użytkownik-chmury patrzyłam na tę sytuację z czysto akademicką ciekawością i stwierdziłam, że najbardziej symptomatyczny jest brak zaufania ludzi do Amazonu (zresztą nic dziwnego po akcji z Rokiem 1984 i innych jej podobnych). To kolejny argument przeciwko Kindle’owi – brak kontroli nad urządzeniem, które w gruncie rzeczy ma być tylko bramą wejściową w ekosystem Amazonu i które ten właśnie Amazon może dowolnie poprawić lub zepsuć (np. poprzez zabranie tak ukochanej i polecanej jako jeden z głównych argumentów za nabywaniem Kindle’a natychmiastowej wysyłki przez wifi).

    Cóż, jak mnie ktoś ze znajomych zapyta, jaki czytnik kupić, to opowiadając o Kindle’u (bo zawsze opowiadam o różnych firmach i modelach, żeby nie narzucać mojego punktu widzenia) dodam też informacje o tym, jak powszechna jest obawa przed niezależnymi od użytkownika znaczącymi zmianami funkcjonalności pochodzącymi od decyzji biznesowych Amazonu.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Wiesz, każda korporacja (jako organizacja stworzona do zarabiania) nie zasługuje na to, aby jej w pełni ufać. I potrafię sobie wyobrazić, że Amazon robi z tego płatną usługę – tylko że nie wprowadzaliby tego tylnymi drzwiami, a puścili komunikację przede wszystkim do użytkowników.

      Zresztą wysyłka na Kindle jest od zawsze częściowo płatna – jeśli korzystamy z łącza 3G: opisywałem to w artykule http://swiatczytnikow.pl/jak-to-jest-z-tymi-mailami-kindle-com-i-free-kindle-com/ – tego nigdy nie ukrywali.

      Poza tym, widziałem jak wyglądają reakcje na forach Amazona, gdzie ludzie też pytali o to czemu pliki nie dochodzą – podchodzili do tego w miarę spokojnie, no OK, 12 dolarów to nie jest dużo, bo to jest normalna cena jednej książki, ale najpierw pytali czy to naprawdę tak jest? A u nas od razu panika.

      Nie rozumiem argumentu „braku kontroli nad urządzeniem” – przecież to nie jest kwestia urządzenia, a dodatkowej usługi. Jak Ci się zepsuje onyxowa aplikacja do Dropboxa albo aplikacja tej ich chmury – Midiapolis Drive, to tak samo napiszesz, że to brak kontroli nad urządzeniem? Swoją drogą na Onyxach czy Pocketbookach jest też (niedający się usunąć) skrót do księgarni producenta, jakoś tego nie zauważają antyfani Kindle.

      0
      • mjm pisze:

        Czytniki Onyksa czy Pocketbooka są pomyślane jako czytniki e-booków. Kindle to w pierwszej kolejności interfejs do robienia zakupów na Amazonie.
        Czy na innych czytnikach trzeba rejestrować się w księgarni, żeby móc ustawić prawidłową godzinę?

        PS. Stwierdzenie na tym blogu, że 40 zł to zwykła cena jednej książki kończy się zawsze wirtualnym linczem ;-)

        0
      • kjonca pisze:

        Czy onyx/pocketbook może mi usunąć książkę, tak jak zrobił to amazon 1984?

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Twojej książki, kupionej w polskiej księgarni (czyli bez DRM) nie usunie ci żaden czytnik. Ten przypadek 1984 był już prawie 5 lat temu, z czego się potem wycofywali i przepraszali. Nie zmienia to faktu, że wynikało to z całej filozofii DRM – my w Polsce nie mamy z tym do czynienia, niezależnie jakiego czytnika używamy.

          0
          • kjonca pisze:

            Ale ja nie pytałem czy „usunie” tylko czy „może usunąć”. Bo że amazon może to wiemy

            0
            • bolek343 pisze:

              To tylko urządzenie z oprogramowaniem. Gdyby ktoś przysiadł to pewnie by Ci usunął :)

              0
            • asymon pisze:

              W sumie to dobre pytanie: czy amazon może usunąć z czytnika „obcego” ebooka, spoza ekosystemu, bez oryginalnego numeru ASIN.

              0
              • HuFu pisze:

                Pewnie może przecież to taki sam plik jak każdy inny. Czy kiedykolwiek to zrobi to już inna sprawa. Raczej w to wątpie, no chyba że przez pomyłkę. Dla mnie sam fakt, że urządzenie posiada backdoora całkowicie dyskwalifikuje taki sprzęt.

                0
              • HuFu pisze:

                Proszę o skasowanie tego posta, przez pomyłkę poszło dwa razy to samo.

                0
      • tzigi pisze:

        Rozróżnijmy kilka spraw:
        – chmurę jako sam fakt korzystania ze zdalnego dostępu do plików
        – skrót do księgarni producenta
        – czytnik jako urządzenie, którego nie można sensownie obsłużyć bez całego interfejsu webowego
        Na Lynxie mogę zainstalować absolutnie dowolną chmurę działającą pod Androidem 4 – w tym mogę napisać sobie aplikację androidową, która będzie łączyła się z prywatną chmurą działającą z mojego domu. Albo nawet prościej – mogę po prostu przesyłać sobie pliki po FTP-ie. Albo mogę po prostu wszystko wykonywać poprzez Androida i w ogóle nie korzystać z chmury – po prostu korzystając z czytnika jak z komputera.
        Onyx ma może i fatalną komunikację z klientami i słabe podejście do aktualizacji, ale dla ich czytników chmura to fajerwerk (skrót do księgarni producenta to w ogóle kuriozum, o którym podejrzewam, że nie korzysta z niego 99% użytkowników), a dla użytkowników Kindle’a to jedna z podstawowych funkcji czytnika (widziałam to chociażby po lamentach znajomych na fb w czasie omawianej w tym artykule histerii). Zresztą cóż dziwnego, jak chmura pozwala chociaż szybciej dodać książkę do tego głupawego tworu zwanego kolekcją.

        0
        • Athame pisze:

          Możesz też sobie poskładać całego „Lynx’a” w prywatnym garażu i napisać do niego oprogramowanie. Tyle że to bez sensu. Dziś, ze względu na bardzo krótką żywotność urządzeń elektronicznych i ich szybkie „starzenie się” technologiczne, kupujemy gotowy, dopracowany produkt, a nie taki „z potencjałem”, bo w 99% przypadków ten potencjał nie zostanie wykorzystany.

          Jak masz czas, umiejętności i chęci, to pisz sobie swoje programy na czytnik. Inni wolą korzystać z profesjonalnych rozwiązań.
          Wśród użytkowników Kindle w Polsce jest duży podział w kwestii korzystania z chmury i choć nie mam oficjalnych statystyk, to z własnych obserwacji zaryzykuję stwierdzenie, że większość polskich użytkowników, nie korzysta, jak również nie robi zakupów na amazon.com. Poza pojedynczymi przypadkami, sam należę do tej grupy, a Kindle traktuję po prostu jako dopracowany czytnik, a nie żaden terminal do sklepu Amzon’a. Gdyby nie forum i ten blog, to pewnie nie zauważył bym żadnej awarii.

          Dziś niemal każde urządzenie mobilne ma backdoor’a: tak jest w produktach Apple’a, w urządzeniach z Androidem, w produktach, które można (pół)oficjalnie sprowadzić do Polski z Chin i wynika to z dostosowania się producenta do wymogów prawa. Wydawało mi się, że od czasów tzw. „afery Snowden’a” już nie będzie naiwnie wierzących z „czyste” urządzenia, ale jednak nie doceniłem ludzkiej pomysłowości w odrzucaniu niewygodnych dla nas faktów.

          0
          • HuFu pisze:

            Implementacja backdoorów wynika z dostosowania się producenta do wymogów prawa? Jakiego prawa? Ciekawe rzeczy wypisujesz. Uważasz, że możliwość zdalnego kasowania plików z urządzenia jest wymagana przez prawo?
            „Czyste” urządzenia jak najbardziej istnieją tyle że nie są to modne gadżety jak iRzeczy.

            0
    • Wojciech pisze:

      To kolejny argument przeciwko Kindle’owi – brak kontroli nad urządzeniem, które w gruncie rzeczy ma być tylko bramą wejściową w ekosystem Amazonu i które ten właśnie Amazon może dowolnie poprawić lub zepsuć

      Większej bzdury dawno nie słyszałem. Nie mogę się doczekać, aż Amazon zapuka do drzwi i zabroni mi wrzucać moje drm-free ebooki po kablu, a zaraz potem zepsuje czytnik.

      0
    • asymon pisze:

      Przypomnij proszę akcje podobne do tej z 1984, bo mie pamiętam żadnej ;-)

      0
      • kjonca pisze:

        „In December 2010, three e-books by author Selena Kitt were removed due […]”
        In October 2012, Amazon suspended the account of Linn Nygaard, a user in Norway who had purchased her Kindle in the UK, and deleted every book she had purchased.[…]

        Za wikipedią.

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Ten drugi temat był nagłośniony – w rzeczywistości Amazon blokuje konta częściej: http://swiatczytnikow.pl/bez-paniki-amazon-zamyka-i-otwiera-konta-kiedy-i-z-jakich-przyczyn/

          0
        • asymon pisze:

          OK, doczytałem o co chodzi z tą Seleną i w sumie żałuję :-) Kto ciekawy, szczegóły są tu, ale nie warto:
          http://www.cbsnews.com/news/amazon-removes-some-incest-books-keeps-others-and-still-has-pedophilia-for-sale/

          Sprawę Norweżki kojarzę, ale nie widzę żadnego podobieństwa ze zdalnym usuwaniem książek z czytnika. Kombinowała dłuższy czas z przejerestrowaniem czytnika, aż wpadła w jakieś filtry amazonu i zablokowano jej konto.

          0
          • tzigi pisze:

            Tylko czy ja pisałam o zdalnym usuwaniu książek? Nie. Pisałam o braku kontroli nad czytnikiem. Do pełnego korzystania z Kindle’a potrzebujesz konta na Amazonie. Jeśli Amazon może za niejasne przerejestrowanie czytnika zablokować konto, to znaczy, że tracisz też pełną kontrolę nad czytnikiem.

            A poza tym jest to czytnik, który sam włącza wifi/3G i sam ściąga aktualizacje – urządzenie, które bez mojej kontroli interaguje z internetem i w dodatku jest wejściem do ekosystemu korporacji, nie jest urządzeniem godnym zaufania.

            0
            • robert pisze:

              Z tym brakiem kontroli nad urządzeniem coś jest na rzeczy. Miałem wykupioną na amazonie prenumeratę Tygodnika Powszechnego. Nie nadążałem z czytaniem więc jakoś jesienią stwierdziłem, że rezygnuję z subskrypcji – efekt był taki, że na wszystkich urządzeniach wycięło mi wszystkie tygodniki (włącznie z kilkoma ostatnimi, których nie zdążyłem przeczytać) – a przecież za nie zapłaciłem i powinienem mieć do nich stały dostęp.

              0
            • Athame pisze:

              „A poza tym jest to czytnik, który sam włącza wifi/3G i sam ściąga aktualizacje”…

              Który tak robi? Bo jeśli piszesz o Kindle, to zwyczajnie kłamiesz.

              0
              • robert pisze:

                …mój sam ściąga – akurat sobie chwalę tę funkcję, nie muszę pamiętać o sprawdzaniu czy są nowe wersje. Ale co kto lubi – niektórym może to przeszkadzać.

                0
              • pioterg666 pisze:

                Ściąga sam, bo masz włączone wifi. Ale samo się raczej nic nie włącza, nie? ;-)

                0
              • robert pisze:

                z tym włączaniem to też nie do końca. Owszem, mam włączone wifi, ale zdarza mi się nie korzystać z kindla przez dłuższy czas (2,3 tgodnie) – jest teoretycznie w uśpieniu. Teoretycznie bo aktualizacje się wgrywają i to nie tylko systemu, ale również reklamy amazonu się aktualizują.

                0
              • pioterg666 pisze:

                Bo nie włączasz go, tylko usypiasz :-)

                0
              • robert pisze:

                ok – to śpi lekkim snem ;) Nie oznacza to wcale, że uważam to za wadę. Wg mnie krytykowanie kindla, że amazon może wyłączyć jakąś funkcję, której inne czytniki wcale nie mają jest po prostu dziwne.

                0
            • asymon pisze:

              Zaraz, tzigi, czy ty twierdzisz, że zamknięty system od Google (Android) jest lepszy niż zamknięty system od Amazonu? Popraw mnie, jeśli się mylę, ale do pełnego korzystania z urządzeń na androidzie potrzebujesz konta Google, przynajmniej mój smartfon nie pozwoli mi nic kupić w sklepie Play bez rejestracji.

              Co innego, gdyby firma Onyx instalowała w czytniku czystego linuksa. Ale nie robi tego.

              Oh, jeszcze znalazłem to:
              http://gizmodo.com/5572510/google-remotely-removes-apps-from-android-phones-for-security-reasons

              To co, remis? ;-)

              0
              • W. pisze:

                Jednak całkiem sporo da się zrobić z urządzeniem na Androidzie bez konta na Google. Choćby można korzystać z f-droid.org, czyli repozytorium aplikacji open source – jak już jesteśmy za taką kontrolą nad urządzeniem, to jest to nawet logiczne.
                Zresztą z Kindle bez Amazona w sumie też nie można narzekać, chociaż akurat tego nie praktykuję. Co do samoczynnego łączenia się, przecież jak zabronię mu dostępu do routera bezprzewodowego, to nie podjadą panowie w kominiarkach po dom i nie postawią specjalnego hot-spota, żeby czytnik mógł podstępnie się połączyć i skasować mi „1984”. ;)

                0
              • kjonca pisze:

                Są jeszcze czytniki bez androida, że nieśmiało wspomnę.

                0
              • asymon pisze:

                No tak, ale zwykle nie mają obsługi chmury, czy ftp, o których pisze tzigi.

                Np. Pocketbook 624 ma co prawda obsługę dropboksa, ale w praktyce wygląda to tak, że tworzy swój podkatalog w strukturze plików Dropboksa, ebookpoint ma swój podkatalog, publio swój, itp.

                I wychodzi na to, że najprościej jest otworzyć w przeglądarce stronę dla komórek.

                0
    • DominiQ pisze:

      A ja myślę, że korzystasz z wielu chmur, pośrednio, nieświadomie ;-)

      0
    • woj. pisze:

      Ten blog, jak mało co w polskim necie posiada umiar i rozsądek. Dzięki E-Robercie !!!!
      Wiem też, że tego co daje Amazon jako wartość dodaną do Kindla i to zupełnie za FREE, tego nie otrzymasz nigdzie. Przerabiałem już Onyxa. Oni nawet gwarancji nie honorują!!!! Tak, że spróbujcie gdzie indziej a potem chwalcie jak należy Kindla.W Amazon wydałem już sporo pieniędzy na różne zakupy i jak do tej pory nie żałuję ani jednego wydanego centa. Nie wiem co mnie podkusiło z tym BOOX’em (no bo jak napiszę , że GW to dopiero będzie jazda…). A w sumie i tak najważniejsze: czy czytasz i co czytasz ;-)

      0
  4. Jacek pisze:

    Konsultanci na czacie mówili mi, że Amazon Cloud Drive jest rozłączny z tym, co jest pod kindlowym „Your Content” i jako Cloud na czytnikach. Specjalnie pytałem, czy to jest ze sobą powiązane, czy jeden cloud można uważać za tożsamy w jakiś sposób z drugim itp. – mówili, że to różne rzeczy, a usługa Amazon Cloud Drive nie ma żadnego wpływu na całe przechowywanie i zarządzanie treściami kindlowymi w chmurze. (Jak widać jakiś wpływ mogło mieć, ale raczej nie naumyślny :)).
    Ostrożnie wnioskuję sobie zatem, że pliki kindlowe na Amazon Cloud Drive są bardziej automatyczną kopią tego, co mamy na kindlowym cloudzie.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Dokładnie tak jest – i jest to (z wyjątkiem usuwania) synchronizacja w jedną stronę – bo jeśli na Cloud Drive coś wgramy, to na koncie Kindle się nie pojawi.

      0
    • asymon pisze:

      To nie jest takie proste, a przynajmniej nie było w kwietniu 2014, gdy zarejestrowałem swojego Papierweissa 2 i próbowałem zrozumieć sens. Książki spoza amazonu pojawiały się np w 3 kopiach, nie dało się ich usunąć… Ostatecznie wywaliłem wszystko z Personal Docs, przywróciłem ustawienia początkowe i pliki wgrałem po kablu. Z Send to Kindle korzystam sporadycznie, ale przynajmniej mam kontrolę.

      Podejrzewam, że robili parę rzeczy na raz (chmura, nowy firmware dla dotykowców) i coś nie zagrało.

      0
  5. kilobyte pisze:

    A jak sie to ma do tego, co dostalem od Amazonu:
    What happens to my current plan?
    Your 5 GB plan is no longer available and has been replaced with a free 3-month trial of one of the Unlimited plans. Access to your existing files has not changed. You can continue to download and view your content. In order to upload new files you will need to pick one of the free 3-month trials.

    Ja to zrozumialem, ze moj plan zostal zmigrowany, czy chce tego czy nie i po 3 miesiacach wygasnie, jesli nic nie zrobie.

    Nie moge juz tego sprawdzic, bo sie zmigrowalem od razu ;)

    0
  6. Grzegorz pisze:

    A ja się trochę dziwię, że jeszcze nie wprowadzili opłaty za przesyłanie, choć oczywiście wolę nie płacić ;) Pewnie szacowali ewentualne zyski z takiego kroku i może jeszcze nie teraz. Amazon jest ogromny a nie ma ogromnych zysków. Pomyślcie, czy dla Amazona to interes wspierać zakupy z innych miejsc, szczególnie w krajach bez ich eksięgarni? Przecież na samym urządzeniu dużego zysku nie ma, o ile ma jakikolwiek.
    Choć sama chmura Amazonu warta jest bliższego przyjrzenia, bo za dolara mamy nieograniczony magazyn na dodatkowy backup zdjęć. Muszę się jeszcze tylko przyjrzeć czy jest przyjazny w obsłudze.

    0
  7. Polsi pisze:

    Najbardziej brakuje mi synchronizacji Kindle z Google Drive, albo jej nie widzę. Wie ktoś jak to skonfigurować?

    0
  8. Witek pisze:

    Witam,
    Dziękuję za artykuł, szczerze mówiąc czakałem na reakcję Świata Czytników, po tym, jak na emaila otrzymałem informację od Amazon w sprawie zmian.
    Jednak nie do końca jestem spokojny o swoje zbiory.
    Po krótce przedstawię swoją sytuację.
    Mam zarejestrowane 2 Kindle Touch i Paperwhite, oba zarejestrowane, Touch przekazałem rodzicom, nie wyrejestrowałem go. Podglądając dziś swoje konto na Amazon oba widnieją, ponadto wykazane są są aplikacje mobilne na Windows, oraz iPada i iPhonach.
    Ze sklepu Amazona korzystałem tylko 1 raz, jeszcze przed moją erą mobilną na krótki okres wykupiłem prenumeratę Polityki. Wszystkie książki na Kindlu kupowałem w polskich
    księgarniach i nie tylko, na Kindla przesyłam kabelkowo za pomocą Calibre. Wszystkie pozycje wysłałem na Cloud Drive poprzez Send to the Kindle, gdzie utworzyłem kolekcje i całość uporządkowałem tak jak mam na urządzeniu. Oprócz tego na chmurę Amazon wysłałem film z jednego koncertu. Na wszystkich urządzeniach działa OK.
    Jednak mój niepokój wzbudza fakt, że tak na dobrą sprawę na dysku Amazon nie mam żadnego towaru kupionego od nich, a przestrzeń chmurowa przeznaczoną dla mnie traktuję jako archiwum innych sprzedawców. Jednak cały czas ta przestrzeń jest własnością Amazona.
    Uważam, że mogą żądać ode mnie zapłaty za usługę przechowywania moich pozycji. Jeszcze raz zaznaczę, że książek nie przesyłam z księgarni bezpośrednio na Kindla poprzez konto Amazona, a ściągam na komputer i póżniej kabelkowo przesyłam na urządzenie.
    Nie obawiam się również ściągnięcia pieniędzy automatycznie, gdyż przez czas, który upłynął od rejestracji mojego konta na Amazon, zmieniłem karty kredytowe.
    Jednak skoro nie ma jednoznacznego komunikatu, że opcja archiwum dla pozycji zapisanych na Kindlu z możliwością synchronizacji na innych urządzeniach mobilnych , uważam, że Amazon ma prawo zażądać zapłaty za te usługi, a jeżeli nie wyrażę zgody na nowe płatne warunki skasuje mi moją zawartość z ich dysku.
    Podobne rozwiązania występują na innego rodzaju chmurach – One Drive Microsoftu, czy Google Drive, gdy po okresie płatnej subskrypcji nie przedłużę jej, nastąpi okres przejściowy w którym pliki będą możliwe do pobrania przeze mnie, natomiast po tym czasie zostaną skasowane.
    Ponadto 5 GB chmury na zdjęcia to niest dużo, chyba że Amazon wzorem Apple nie obciąża konta chmurowego, pod warunkiem, że zdjęcia zostaną wykonane urządzeniami właściciela chmury- w tym przypadku Amazona.
    Proszę wszystkich bardziej rozeznanych o odniesienie się do moich wątpliwości, ewentualnie dotarcie do źródła czyli Amazona gdzie uzyskamy jednoznaczne odpowiedzi.
    Pozdrawiam

    0
    • kunaka pisze:

      Się przyłączę. Angielski znam jak znam, ale Amazon grzecznie mi podziękował za korzystanie z Cloud Drive i powiedział, że jak będę chciała korzystać nadal, to mam sobie wybrać którąś z płatnych w przyszłości opcji na próbę, bo mój „5 GB plan is no longer available”.
      Sęk w tym, że wyobrażałam sobie, że wszystko, co przejdzie mi przez konto amazonowe, trafia właśnie do owej Cloud Drive i stąd czerpie zasoby Kindle, telefon, komputer i tablet. A teraz Amazon chce, żebym za tę chmurę zapłaciła, czyli poniosła koszty przechowywania moich plików na ich serwerze. Wszystko OK, tylko że w chmurze Amazonu mam wyłącznie pozycje kupione u nich. Czy za przechowywanie amazonowych plików też muszę płacić?
      W mailu nie ma słowa o przechowywaniu zasobów pozyskanych z Amazona…
      Wybaczcie naiwność pytania, ale nie ogarnęłam sprawy.

      0
      • Robert Drózd pisze:

        Ale o tym przecież piszę w artykule – nic nie zapłaciłem, nowe pliki się pojawiają, plików Kindle opłata nie dotyczy.

        0
        • kunaka pisze:

          W sumie na razie nikt nie płaci, bo i tak jest 3-miesięczny okres próbny na oba (i oba w przyszłości płatne) plany. To ja to rozumiem. Nie widzę tylko podziału między Cloud Drive, a miejscem, gdzie przechowywane są pliki z Amazonu i to budzi mój niepokój. Bo w końcu jeżeli wymaga się ode płatności za przestrzeń dyskową…
          No chyba, że sposób wysyłki decyduje: jeśli skorzystam z Send-to-Kindle (które na mój rozumek, w ogóle nie musi być związane z przechowywaniem przesyłanych zasobów), to plik trafia w magiczne miejsce bez opłat, a jeżeli zrzucę sobie coś kablem, czy jakoś tam, to już muszę korzystać z Cloud Drive, która jest płatna…

          0
          • asymon pisze:

            Zanim wprowadzono Cloud drive pliki też dochodziły a kopie leżały na serwerach amazon.com. Potem ktoś podjął decyzję „unifikacja dla wygody naszych kochanych klientów” i zaczęły dziać się cuda…

            Katalog „my documents” jest schowany gdzieś w strukturze Cloud drive, dodatkowo wszystkie pliki leżące na serwerach amazon (tam kupione, jak i obce), w czytnikach dotykowych i androidzie są oznaczone jako „cloud”. W starym K3 keyboard leżało to w „Archived items” i nie było nieporozumień.

            Podsumowując: nie wszystkie pliki które przechowywane są na serwerach amazon, leżą w usłudze Cloud Drive. Do wysłanych ebooków masz dostęp przez „My content and devices”, potem wybierasz „docs”.

            I oczywiście nie dowiemy się nigdy, czy cała drama była wynikiem bałaganu, czy pomysłu jakiegoś managera – racjonalizatora, który chciał zrobić dobrze słupkom sprzedaży nowej usługi. Ale rynkowe „rozpoznanie bojem” nie wyszło i wycofano się z pomysłu.

            Zobaczymy za 3 miesiące, ile osób zapomni zrezygnować i dostanie na rok niepotrzebną chmurę. Ciekawe co się stanie, jeśli nie wybiorą wysokości abonamentu.

            0
            • kunaka pisze:

              Toteż właśnie postanowiłam nie wybierać, o ile da się to zrobić i nie ma gdzieś zaszytej informacji: jeśli nie wybierzesz to domyślnie ustawimy cię, powiedzmy, na najniższy abonament, a opłatę ściągniemy z zarejestrowanej karty – można wyrejestrować kartę?
              Ciekawe co będzie.
              W dalszym ciągu wydaje mi się, że usługa send-to-kindle i przechowywanie plików (również tych kupionych w Amazonie) w chmurze jednak są rozłączne.

              0
    • Robert Drózd pisze:

      Jeśli używasz Cloud Drive do przechowywania innych plików niż te wysłane z Send To Kindle, to musiałbyś wykupić abonament. Skasować obecnych nie skasują, po prostu nie pozwolą niczego nowego dogrywać.

      Nie rozumiem tylko jak to jest, że pliki wgrywasz po kabelku na czytnik – a potem jeszcze raz je wysyłasz na ten czytnik przez Send To Kindle, aby trafiły na chmurę?

      0
    • pioterg666 pisze:

      Microsoft ani Google ani Dropbox NIE skasują Ci żadnych danych po tym jak np. Ci się zmniejszy ilość dostępnego miejsca, tylko nie będziesz mógł wrzucić nic nowego, dopóki tego miejsca sam nie zwolnisz poniżej limitu.

      0
  9. Kruca pisze:

    I z tego względu cenię i polecam każdemu ten serwis. Za spokojne, rzeczowe analizy. Za rzeczywiście głęboką wiedzę w temacie czytników. Za fakty, a nie wodolejstwo i chwytliwe nagłówki. Dobra robota!

    0
  10. qlt pisze:

    Wszystko fajnie ale i na telefonie i w kindlu nie działa mi synchronizacja. A to przecież po to jest to send to kindle. Czy ktoś wie jak to włączyć ponownie?

    0
  11. YIG pisze:

    Dzięki Robert! Dzięki, że jest takie miejsce ;)

    0
  12. pioterg666 pisze:

    Czy ewentualnie ktoś jeszcze zauważa opóźnienia w dostawie plików mailem? Rano wysyłałem maila przez pocztę, doszło bez problemów, za to jakąś godzinę temu zrobiłem wysyłkę z Virutalo i wciąż nie ma – ani na czytniku, ani w archiwum w docs na stronie Amazonu.

    0
    • Lidka pisze:

      Mi też nadal nie działa… Z pół godziny temu wysłałam sobie plik .doc, i nadal nie pojawił się ani na moim Kindle Paperwhite, ani w Amazon Cloud Drive, ani nawet w Manage your kindle! Na maila nie dostałam żadnego powiadomienia, że np. był problem z przetworzeniem pliku albo że nie można wysłać…

      0
      • Lidka pisze:

        Problem rozwiązany – wszystkie pliki należy teraz wysyłać na ten adres, który w ustawieniach podaje nam Kindle. Wtedy błyskawicznie przychodzą wszystkie pliki, za nic nie trzeba płacić ani aktywować „okresu próbnego”. Także we wszystkich księgarniach internetowych trzeba podać bezpośredni adres kindla, a nie chmury amazona.

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Ale chyba zawsze tak było, że podawaliśmy adres konkretnego czytnika… O jakim adresie „chmury Amazona” mówisz?

          0
          • Lidka pisze:

            Wcześniej miałam Kindle Keyboard, którego dostałam w prezencie, założyłam konto na amazonie tylko ze względu na send-to-kindle. Jak konfigurowałam sobie adres kindlowy to miałam login@kindle.com i zawsze wszystko szybko przychodziło. W tym roku dostałam Kindle Paperwhite i też go skonfigurowałam, tyle że Amazon sam zrobił na niego specjalny bezpośredni adres login_50@kindle.com – jednak jak wysyłałam na tamten poprzedni to też dochodziły pliki bez problemu. A teraz, nie wiedząc jeszcze o „aferze”, wysyłałam na tamten poprzedni pliki to nic nie dochodziło, a jak zaczęłam wysyłać na ten podawany przez Kindla właśnie z cyferką na końcu to zaczęło dochodzić. Tak jakby Amazon uznał ten pierwszy adres za adres chmury. Nie wiem, nie znam się na tyle na kindlach, ale tak mi się wydaje.

            0
            • pioterg666 pisze:

              Ten wcześniejszy adres, to adres poprzedniego urządzenia, nie chmury. Dodałaś nowe urządzenie do konta, to i dostałaś nowy adres. Była awaria chmury, dlatego nie dostawałaś.

              0
  13. Nina pisze:

    @qlt na androidzie synchronizacja mi zadziałala z dużym opóźnieniem, na iPadzie od razu. Natomiast mam pytanie o zakup pozycji anglojęzycznych prosto z amazona, ktoś próbował?

    0
  14. michał pisze:

    Znów jest jakiś problem z Send to Kindle? Nie przechodzą mi żadne książki nawet te które kiedys przechodziły.

    0
  15. Szymon pisze:

    Tak, mi też nie przychodzą.

    0
  16. cranky pisze:

    Proszę o pomoc. Mam na czytniku kilkaset książek wgrywanych po kabelku. Jak je teraz „skopiować” na „nie-chmurę” Amazona? Jeśli je wyśle mailem, to pojawia mi się na czytniku jako duplikaty i będę musiał kasować/ porządkować (kolekcje) ze 2 dni. Czy nie da się jakoś skopiować/ skasować tak, by pojawiły się w Amazonie tych plików? Backup w „nie-chmurze” byłby wygodny, bo przywrócenie pliku jest proste po WIFI. A ponieważ miejsce na dysku Classica się kończy…

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.