Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Czytnikoliczenie – wyniki ankiety i najważniejsze wnioski

Mam dla Was wreszcie wyniki Czytnikoliczenia – ankiety przygotowanej przez Virtualo we współpracy z Burda Media oraz Allegro, którą mogliście wypełnić jeszcze w maju 2014. 

W ankiecie mieliśmy się policzyć i dowiedzieć, jak wygląda nasze e-czytanie.

Oficjalny komunikat z wynikami ukazał się kilka dni temu, był on przedrukowany przez różne portale. Ponieważ dostałem od Virtualo pełny arkusz z odpowiedziami, przeprowadziłem też własną analizę, którą znajdziecie tylko na Świecie Czytników.

Wiem, że długo to trwało, ale wakacyjna pora nie sprzyja siedzeniu nad tabelami przestawnymi. :-)

Pragnę przy okazji podkreślić, że badania takie jak Czytnikoliczenie opierają się na samodoborze uczestników, a ich wyniki nie są dopasowane do całej populacji. Byłoby to kosztowne i trudne w realizacji. Inaczej mówiąc – w ankiecie wzięli ci, którzy się o niej dowiedzieli, choćby ze Świata Czytników. Badamy więc w dużej mierze samych siebie. Nie oznacza to, że wyniki nie mają znaczenia, pamiętajmy tylko o ograniczeniach ich zastosowania.

Licznik: 5500.

W Czytnikoliczeniu wzięło udział ponad 5500 osób. Przypomnę że 1,5 roku temu w podobnej akcji z Publio ankietę wypełniło 4 tysiące. Tę liczbę można uznać za właśnie liczbę e-czytelników zaangażowanych, którzy biorą udział w promocjach, konkursach, śledzę ofertę księgarni.

A przecież rzeszę użytkowników czytników w Polsce szacuje się na mocno ponad 100 tysięcy. Pozostaje wciąż jednak kwestia, która spędza sen z powiek księgarniom – jak do tej rzeszy dotrzeć. Świat Czytników też odwiedza 100 tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie. Gdzie są zatem ci ludzie, skoro każda większa akcja angażuje nie więcej niż 4-5 tysięcy osób?

Oczywiście w przypadku Czytnikoliczenia na liczbę zgłoszeń miała wpływ sama konstrukcja akcji. Każdy uczestnik dostawał kod rabatowy do sklepu Ebooki Allegro – ale jednocześnie darmowych e-booków do rozdania było właśnie pięć tysięcy (niektóre potem były uzupełniane), tak jakby przewidziano, że więcej uczestników nie będzie…

1. Od jak dawna czytamy?

Przegląd wyników rozpocznę od zadeklarowanego roku rozpoczęcia czytania e-booków.

Od kiedy czytasz e-booki: 2014 - 16%, 2013 - 39%, 2012 - 29%, 2011 - 10%, 2010 - 4%, 2009 i wcześniej - 2%

Widzimy, że popularność książek elektronicznych w Polsce zaczęła się na dobre w roku 2011. Zaledwie 2% deklaruje staż pięcioletni i większy. Oczywiście mało kto miał wtedy czytnik, czytało się na telefonach, palmtopach czy po prostu na komputerze – o tym zresztą będzie dalej.

2. Na czym czytamy?

Chyba najważniejsze pytanie z ankiety, bo przecież e-book trzeba na jakimś urządzeniu odtworzyć.

Na czym czytamy: Kindle - 73%, Onyx 5%, Inny czytnik 8%, iPad 2%, Smartfon 3%

Tu też zaskoczeń nie ma. Kindle dominuje z udziałem 73%. Onyx i PocketBook odznaczają się w statystykach, jednak ich popularność jest więcej niż 10 razy mniejsza niż czytnika Amazonu.

Łącznie czytniki mają tutaj aż 91%. Ale pamiętajmy też o nazwie ankiety. :-)

Odpowiedź „Inny czytnik” nie pozwalała określić, z jakiej marki ludzie korzystają, przydałoby się to zbadać osobno. Powołam się tu jednak na raport sprzedaży Allegro w roku 2013 z bloga eczytniki24:

Popularne marki aa Allegro bez Kindle: Nook, Prestigio, Oyo, Cybook

Inne marki – to Nook, Oyo, Cybook i Vedia – wiele z nich to modele „wyprzedażowe”, które można było dostać nierzadko za 200 złotych.

Jak wybór urządzenia przedstawia się według płci?

Na czym czytają mężczyźni - Kindle 76%

Na czym czytają kobiety - Kindle 68%

Mężczyźni nieco częściej niż kobiety wybierają czytniki Kindle, ale rzadziej – co ciekawe, Onyxa i PocketBooka.

Sprawdziłem też jak wygląda czytanie wg stażu. Na pierwszym wykresie widzimy na czym czytają weterani – ludzie, którzy zadeklarowali datę rozpoczęcia czytania przed 2010 rokiem.

Na czym czytają weterani - Kindle 49%, inny czytnik 18%, smartfon 18%

Kindle wygrywa, ale nie ma większości. Weterani mogą mieć sporo innych marek – przypuszczam, że będzie wciąż aktywny fanclub Sony.

Aż 18% jest przywiązanych wciąż do czytania z telefonu, czemu się nie dziwię – gdybym nie odkrył e-papieru, nadal bym nosił ze sobą Nokię 9300 – już tym razem tylko do czytania… :-)

Drugi wykres przedstawia nowicjuszy – tych, którzy czytają od najwyżej 2-3 lat.

Na czym czytają nowicjusze od 2012 - Kindle 72%, telefon 3%

Tu dominuje Kindle – a np. telefony są praktycznie nieobecne.

W ankiecie padło też pytanie o źródło pochodzenia czytnika. Tutaj skupiam się wyłącznie na odpowiedziach posiadaczy Kindle.

Skąd pochodzi twój Kindle - Amazon 56%, Allegro 25%, inna strona 12%, market 7%

Jak widać – ponad 50% Kindle wśród uczestników ankiety pochodzi z Amazonu. Równo jedna czwarta to Allegro – reszta to inne źródła.

Przypomnę: trudno w tym badaniu mówić o reprezentatywnej próbie, ale pobawmy się w spekulację. Według wspomnianego wcześniej raportu z eczytniki24 na Allegro w roku 2013 sprzedało się 32 tysięcy Kindli. Jeśli proporcja z Czytnikoliczenia miałaby odzwierciedlenie w rzeczywistości i faktem byłoby to, że dwukrotnie więcej ludzi zamawia Kindle bezpośrednio z Amazonu – to moglibyśmy zakładać, że w samym roku 2013 kupiono ich ponad 100 tysięcy.

Pamiętajmy jednak, że jeśli w Czytnikoliczeniu udział wzięli ci bardziej świadomi użytkownicy – to wskazywanie Amazonu jako źródła zakupu czytnika może być po prostu nadreprezentowane.

3. Ile e-booków czytamy?

Ciekawa jest statystyka liczby przeczytanych e-booków. Nie ma wątpliwości, że im dłużej czytamy, tym więcej przeczytaliśmy.

Łączna liczba przeczytanych e-booków a rok rozpoczęcia - do 2010 100-170, potem 2011 - 90, 2012 -70, 2013 - 37, 2014 - 16

Najwięcej przeczytali „weterani” – deklarujący czytanie przed 2010 mają za sobą ponad 100 tytułów.

A jak to wygląda w ujęciu rocznym? „Nowi” czytelnicy z 2012 i 2013 roku czytają najbardziej regularnie. Czy zachowają ten entuzjazm przez kolejne lata?

Liczba przeczytanych e-booków rocznie a rok rozpoczęcia - najwięcej 2012 i 2013 po 34

Jeśli policzymy średnią i doważymy ją przez liczbę osób z poszczególnych lat – wychodzi, że średnio czytamy 29,8 książek rocznie.

Tu zacytuję konkluzję Virtualo, z którą trudno się nie zgodzić:

W badaniu czytelnictwa Biblioteki Narodowej kryterium dla „czytelników rzeczywistych” było 7 i więcej książek rocznie i tylko 11% Polaków tyle książek rocznie czyta. Tymczasem z przeprowadzonych przez Virtualo badań wynika, że e-czytelnicy czytają średnio 3 razy więcej niż czytelnicy papierowi, którzy są głównie przedmiotem badania Biblioteki Narodowej. Interesująco w tym kontekście przedstawiają się również dane Biblioteki Narodowej, z których wynika, że do lektury e-booków przyznało się 7% badanych, a do słuchania audiobooka – 6%. Wynika z tego, że mimo iż e-czytelnicy stanowią mniejszość wśród ogółu czytelników, która jednak tworzy swoistą elitę osób czytających ponadprzeciętnie dużo.

A jak liczba e-booków wyglądała będzie w zależności od urządzenia?

Ile przeczytaliśmy e-booków na urządzeniu: Kindle 62, Onyx 73, iPad 81, telefon 90, Samsung 35

Najwięcej e-booków przeczytali nie posiadacze Kindle (średnio 62), a użytkownicy iPadów (81) oraz smarfonów (90). Najmniej czytają posiadacze urządzeń Samsunga (35).

Dominację telefonów mogę wyjaśnić tym, że najczęściej deklarowali korzystanie z nich „weterani” (jak pokazałem wyżej), ci po prostu mają dłuższy staż. Ale że iPad?

4. Jaki jest styl naszego czytania?

Ostatnim pytaniem w ankiecie była prośba o określenie naszego stylu czytania. Mieliśmy pięć możliwości:

  1. połykacz książek – czytam w kółko i bez przerwy, kilka naraz!
  2. maratończyk – czytam dużo, ale długo, cierpliwie realizuję moją listę
  3. smakosz – czytam sobie raz na pewien czas książki, na których mi szczególnie zależy
  4. autostopowicz – czytam raz na jakiś czas książki polecone przez znajomych lub media
  5. sprinter – czytam kilka pozycji, przestaję, znów czytam i znów mam dość

Tutaj nie było stanowczego zwycięzcy:

Styl czytania: połykacz książek 24%, maratończyk 27%, smakosz 20%, autostopowicz 4%, sprinter 14%, inaczej 10%

Zwyciężyli maratończycy (27%) przed połykaczami książek (24%) – ciekawe, czy są oni również połykaczami promocji… Wśród posiadaczy Kindle maratończyków jest jeszcze więcej – bo 29%.

Dane demograficzne

Za komunikatem Virtualo zacytuję kilka innych danych:

  • Wśród osób biorących udział w badaniu większość stanowili mężczyźni – 56% w porównaniu do 44% kobiet.
  • Aż 67% uczestników akcji „Czytnikoliczenie” stanowiły osoby w wieku od 25 do 45 lat, 44% było w przedziale wiekowym 25-35 lat, a 23% od 36 do 45 lat. W badanej próbie stosunkowo niedoreprezentowana pozostała grupa młodszych e-czytelników w wieku od 19 do 24 lat.

Podsumowanie

Wyniki ankiety Czytnikoliczenie nie przynoszą ogromnych zaskoczeń. Dominację Kindle można było przewidzieć. Bardzo ciekawe jest to, że ludzie, którzy zaczęli „e-czytać” w ciągu ostatnich kilku lat – czytają już po około 30 e-booków rocznie.

O czym to świadczy? Że e-booki wciągają! Również dwa najpopularniejsze style czytania pokazują, że większość respondentów podchodzi do tematu poważnie i rzeczywiście dużo czyta.

I tylko te 5,5 tysiąca odpowiedzi trochę mnie rozczarowuje. Nadal to nie są tłumy. Pisałem w styczniu tego roku, że czytelnictwo e-booków w Polsce to błąd statystyczny. Wiemy o sobie dużo. Teraz – jak sprawić, aby było nas po prostu więcej?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki, Rynek czytników i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

50 odpowiedzi na „Czytnikoliczenie – wyniki ankiety i najważniejsze wnioski

  1. KaCzKa pisze:

    > jak sprawić, aby było nas po prostu więcej?

    A po co to sprawiać? Czy jest potrzeba ,,nawracania” innych? Jak ktoś czuje potrzebę walki z milionem wad e-booków, bo zależy mu na tych kilku zaletach, to skorzysta. A jak nie, to po co propagować temat? Żeby się producentom żyło dostatniej?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Bo tylko większa liczba czytelników oznacza większą skalę sprzedaży – a to może sprawić, że wydawcy będą traktowali wersje elektroniczne poważnie, inwestowali w digitalizację.

      1
      • Krzysztof pisze:

        Dojdzie do takiego paradoksu jak w dziale książek papierowych, inwestuje się dużo (dużo książek i coraz więcej pulpowych pozycji), ale wcale nie oznacza, że dobrze (czyt. lepiej dla wszystkich). Rynek e-książek sam się rozrośnie, bez potrzeby promocji.

        32 tys. „Kundeli” to nie dużo, biorąc pod uwagę inne czytniki i to, że pewnie z tych kupionych 1/3 to wymiany na nowsze modele, to rynek e-ksiązki będzie spokojnie wzrastał.

        0
        • rudy102 pisze:

          Ale do takiej sytuacji nie potrzeba rozrostu rynku. Przecież już teraz znajdziesz pełno romansideł i innego badziewia na czytniki, a sporej ilości dobrych książek nie. Spora część tego co czytam na Kindlu to książki niedostępne w sprzedaży..

          0
      • KaCzKa pisze:

        Robert, może, ale nie musi. Może być tak jak z muzyką. Każdy ma odtwarzacz mp3 w różnych postaciach, sprzedaż płyt spadła koszmarnie, a rynek mp3 to rynek piracki. Muzycy jeszcze jakoś wyżyją z występów w TV czy koncertów, ale pisarze? Przy wzroście popularności e-booków wzrośnie rynek piracki. I albo wrócimy do DRM i cudów na kiju upierdliwych dla legalnych nabywców, albo popularność e-booków przełoży się na popularność chomikuja a nie legalnych wydawców.

        0
        • rudy102 pisze:

          „a rynek mp3 to rynek piracki”

          „On February 24, 2010, Apple announced that over 10 billion tracks had been downloaded from the iTunes Store.”

          0
          • KaCzKa pisze:

            W Polszcze?

            Myślę, że analizowanie zagranicy nie ma sensu i że myślimy raczej o polskojęzycznych wydawnictwach. Ba! Robert sam kiedyś podkreślał, że rynek polski jest specyficzny, bo nie ma DRM.

            0
            • rudy102 pisze:

              W Polsce, drogi pogardzaczu, ludzie zarabiają mniej więcej w przybliżeniu tyle złotówek ile w USA dolarów, 1:1. Najmniej to tam ponad 1500$, średnio koło 4000 (dane z artykułu z 2013). U nas tyle samo w złotówkach.
              Rzuciłem okiem ile kosztują ebooki w USA. Od kilku do trochę ponad 10$. W promocjach jak widzę Robert często podaje świetne tytuły i po 2$ (ostatnio np. Stephenson).
              A my się cieszymy jak rzucą ebooka za 10 zł, a kiedy się oburzam, że normalnie kosztują po 30 zł i otwarcie piszę, że wtedy ściągam z chomika to PIRAT, ZŁODZIEJ, WIESZAĆ, PALIĆ, SKALPOWAĆ!!!11
              Ze wszystkim tak jest. Patrz dlaczego piractwo w Polsce jest tak duże:
              http://www.cdaction.pl/news-33752/gry-w-polsce-najdrozsze-na-swiecie-pracujemy-prawie-dwa-dni-na-jedna-kopie.html

              0
              • zipper pisze:

                W Polsce już chyba tylko wariaci kupują pudełkowe gry w polskich sklepach.

                A ja nie kupiłem ani jednego ebooka poza promocją i jakoś nie muszę się rzucać na nowości na chomiku jak jakiś wariat.

                A różnica w cenach wynika też z jednego problemu – wartości nabywczej pieniądza, która działa w dwie strony.

                Jeżeli sklep zarobi na książce 10 dolarów, to ma tak naprawdę znacznie więcej niż 10 złotych, nawet jeżeli porusza się wyłącznie na rynku dolarowym.

                Już nie wspomnę o tym, że za licencję na zagraniczne książki pewnie i tak płacą w euro i dolarach.

                I jeszcze raz, nikt ci nie każe płacić 30 zł za ebooka i chyba nikt nie uważa, że jest to cena dostosowana do polskiego portfela.

                A w promocjach na Amazonie za 2 dolary to zwykle można kupić tylko i wyłącznie szrot.

                Nowości to już jakieś 15 dolarów i cena taka utrzymuje się długo.

                0
              • rudy102 pisze:

                Problem z promocjami (przy czym za promocję uważam cenę w okolicach 10 zł, a nie 40 zł -30%!!11 i tym podobne) jest taki, że kupuję w nich najczęściej książki, których nie ma na mojej liście do przeczytania, a te z listy jakoś uparcie nie chcą być w tych promocjach. I najczęściej nie są to wcale nowości.. Wręcz przeciwnie, nowości są na ravelo po 10 zł. Ostatnio tam kupiłem nowego Nesbo i Drzewo migdałowe.

                Rozumiem, że jeden z problemów to licencja na zagraniczne książki. No przecież cdp.pl musiało tyle pieniędzy zapłacić wydawcy znanego amerykańskiego pisarza fantasy Andrew Sapkovsky’iego, że teraz biedaczki nie mogą sprzedawać jego ebooków ze znanej serii The Witcher taniej niż 25-30zl!

                0
              • zipper pisze:

                A tego akurat nigdy nie zrozumiem. Co zależy wydawcy na tym, żeby cdp.pl miało wyłączność na (wielce przereklamowanego) Sapkowskiego.

                Przecież więcej sklepów i więcej promocji to więcej pieniędzy.

                Ale widocznie wydawca Wiedźmina nie chce pieniędzy.

                0
              • asymon pisze:

                @zipper: myślę że chodzi o grę komputerową opartą na twórczości Andrew Sapkovsky’ego, który pławi się w dolarach niczym Sknerus McKwak, dzięki temu że podpisał z cdp.pl umowę na wyłączność :-)

                I dobrze, bo inni autorzy z wyd. SuperNOWA dostępni są jedynie na „chomikuju”.

                0
              • zipper pisze:

                A ja wiem? W wywiadzie z Sapkiem sam powiedział, że gdyby to od niego zależało, to byłby pierwszym autorem w Polsce z ebookiem.

                I nie chciał komentować polityki wydawnictwa ale można z kontekstu wywnioskować, że mu się ona nie podoba.

                0
              • KaCzKa pisze:

                > W Polsce, drogi pogardzaczu, ludzie zarabiają mniej

                Ale mnie nie interesuje ta analiza. Rozmowa była:

                Robert: Promować e-booki!
                Ja: Po co?
                Robert: Żeby wydawnictwa rosły w siłę i wydawały więcej i lepiej.
                Ja: Wg mnie to niekoniecznie tak będzie, raczej urośnie w siłę rynek piracki

                Tak naprawdę twoje analizy tylko potwierdzają MOJE zdanie. Że w Polsce rozwój popularności ebuków nie pociągnie rozwoju wydawnictw i zwiększenia jakości. I nie pogardzam tu niczym, w szczególności nie odbieraj tego jako ,,w polsce się nie da , bo polska i polacy są tacy i owacy” tylko właśnie tak wygląda jak wygląda. e-booki są generalnie zabawką dla bogatych. Zwykły człowiek, jak już bardzo go przyciśnie na czytanie, to sięgnie po papier. Bo to tanie, często darmowe (legalnie) i wygodne. Więc obecnie rynek gadżeciarzy jest jaki jest, a jego rozszerzenie nie przełoży się pewnie wprost proporcjonalnie na wzrost sprzedaży.

                0
          • zipper pisze:

            A ile z Polski? :)

            0
            • rudy102 pisze:

              Patrz wyżej, tam znajdziesz odpowiedź, dlaczego dużo mniej. Chociaż i tak idzie to w miliony piosenek (znalezione na szybko: sama muzodajnia w 2010 roku – 6 milionów).

              0
        • BioBuster pisze:

          Rynek piracki jest już i tak wystarczająco duży, żeby był odbierany jako problem, czy to dla e-booków, czy książek papierowych.

          Natomiast zadziała jakość obsługi i dobra oferta (co moim zdaniem w większości przypadków już jest). Bo czytelnicy też dorastają i w pewnym wieku dociera do nich, że głupia wymówka „bo ta książka za 20 zeta jest za droga, więc zasysam gigabajty z chimika” jest głupia, i jeśli będą ssać z chomika to prędzej czy później ludzie, którzy te książki pisali po prostu wymrą z głodu.

          0
          • zipper pisze:

            nie wymrą z głodu, ale po prostu przestaną pisać / wydawać.

            A potem płacz na fanpejdżach wydawnictwa, że nie chcą wydać kolejnego tomu ich ulubionej serii.

            0
      • Szymon pisze:

        Zawsze przy takich zestawieniach i towarzyszących im nawoływaniach do zwiększania wagi i wielkości rynku ebooków jestem pod wrażeniem zasobności portfeli właścicieli czytników. Nawet jeśli wszystkie statystyczne ebooki zostały zakupione w promocji to mówimy tutaj o kwocie 300 zł rocznie. Dla mnie – kupującego w ciągu roku dwie, trzy eksiążki to szok! Dlatego sądzę, że przyszłość ebooków to możliwość wypożyczenia ich w bibliotekach. Może to mieć postać taką, jak obserwujemy już dzisiaj, czyli wypożyczania załadowanych czytników, ale może też ewoluować do usługi podobnej do Legimi czy Kindle Unlimited. W ogóle zakup praw do wybranych książek przez państwo jest według mnie przyszłością rynku książki. Dobrą zarówno z punktu widzenia czytelników, wydawców, jak i autorów.

        0
  2. Quetz pisze:

    Przy takim podejściu jak w tym roku – w przyszłym mnie już nie policzą… A to wcale nie znaczy, że przestanę czytać albo sprzedam czytnik. Po prostu „policzyć” dałem się ostatni raz.

    0
    • raaistlin pisze:

      Nie zapomnij też usunąć Gmaila :)

      0
    • Mysquff pisze:

      O co chodzi z tym „podejściem”, Quetz?

      0
      • Quetz pisze:

        Chodzi o to, jak wyglądała strona czytnikoliczenia PO zakończeniu liczenia. Zero wyników, zero jakielkolwiek informacji. Przypomniałem sobie dzień lub dwa po zakończeniu i chciałem sprawdzić ile osób się „policzyło”, a tu nic. „Odpowiedziałeś gościu, to spadaj, mamy swoje dane”.

        0
        • Quetz pisze:

          Ha, co więcej – ta strona do dziś tak samo wygląda: „Akcja zakończona”. Więc gdyby nie Robert, nadal by nas mieli w poszanowaniu. Oczywiście wyników ankiety na zarejestrowany mail też nikt nie przysłał. jak ktoś nie czyta swiataczytników to pewnie się nigdy wyników nie doczeka…

          0
          • Mysquff pisze:

            Rozumiem, dopiero teraz przypomniałem sobie, że wziąłem w tej ankiecie udział. Wszystkie zarzuty oczywiście słuszne, więc w kolejnej edycji najprawdopodobniej nie wezmę udziału.

            Może Świat Czytników zorganizowałby taką wielką ankietę w przyszłym roku? Chętnych byłoby pewnie mniej, ale liczba i tak mogłaby być reprezentatywna.

            0
      • rudy102 pisze:

        O to, że to była promocja sklepu. Rzucone jakieś badziewne ebooki w zamian za wpisanie się do ich spamlisty. Sam miałem to olać, ale jakiś czas po starcie akcji była dobra promocja na allegro więc dopisałem się dziesięciominutowym mailem dla kodu..
        Poza tym wiem, że tutaj sami uczciwi a piractwo to straszne zło, a prawda jest taka, że gdyby chcieć naprawdę policzyć to trzeba by nawiązać współpracę także z chomikiem.

        0
        • Dumeras pisze:

          Dość szybko wypełniłem ankietę, jakiejś „darmowej” książki nie widziałem, może dla tego, że już mnie mieli w swojej bazie.
          Trzy miesiące czekania na wyniki tak prostej ankiety?
          Żałość.
          Nie, dziękuje za takie akcje.

          0
    • Tofi pisze:

      Ja się nie dałem policzyć, bo na dzień dobry chciano sprzedać moje dane osobowe wszędzie gdzie się da. Czy te czytnikoliczenie nie może wyglądać jak spis użytkowników linuxa? Wszystko jasno, przejrzyśćie i anonimowo, a przy okazji zorganizowane bez możliwości nabijania statystyk.

      0
  3. krYsti pisze:

    „Gdzie są zatem ci ludzie, skoro każda większa akcja angażuje nie więcej niż 4-5 tysięcy osób?”
    Ja odpuściłem ze względu na pewien checkbox, który zmuszał mnie do tego, żebym chciał dostawać spam. Bardziej mnie ten checkbox zniechęcił, niż darmowe ebooki zachęciły (spośród których, o ile pamiętam, żaden nie przypadł mi specjalnie do gustu). Gdyby to było tylko czytnikoliczenie, to na pewno zarówno ja, jak i wszyscy czytający członkowie mojej rodziny, by się zczytnikoliczyli.

    Jak sprawić, aby było nas więcej? W sensie więcej czytających, czy wypełniających ankiety? Jeżeli chodzi o czytających, to idzie ku dobremu. Coraz więcej ludzi przekonuje się do wygody korzystania z czytnika i tutaj IMHO nie ma czym się martwić. Jeżeli chodzi o ankiety, to moim zdaniem rada jest następująca: nie każdy kupuje w Virtualo, zrobić akcję międzyksięgarnianą, oraz nie wymuszać zgody na wykorzystanie danych osobowych w celach marketingowych. To naprawdę bardzo zniechęca do wypełnienia ankiety.

    0
    • tzigi pisze:

      Dołączam się do tego komentarza. Czytnikoliczenie ominęłam szerokim łukiem, bo ani darmowe ebooki mnie nie bawiły, ani nie odczuwałam szczególnej potrzeby używania spam-maila dla pustej przyjemności zostania numerkiem w ankiecie. Jeśli następne czytnikoliczenie będzie akcją pomyślaną nie w celu marketingowym tylko w – powiedzmy – socjologiczno-statystycznym, to z radością dam się policzyć.

      0
  4. Julita pisze:

    A ja policzyć się dałam, a kodu na ebooka do tej pory nie dostałam. Trochę smutno, bo po co obiecywać…

    0
  5. krzyszp pisze:

    Bawią mnie takie ankiety :)
    Jestem tzw. „prosumentem”, co oznacza, że produkty zwykle wybieram opierając się na twardych danych, a nie obiegowej opinii i reklamie. W przypadku czytnika, wygrał Nook, ale argumentem przeważającym nie była cena/jakość – Kindle odpadło po prostu jeszcze na etapie wybierania do konkursu z powodu zamkniętego ekosystemu. To jest też powód, dla którego ludzi jak ja nie ma w tej statystyce, po prostu dla celów reklamowych i bonu na książkę nie chciałem swoich danych podawać organizacjom komercyjnym… Ile tysięcy takich użytkowników jest w Polsce?
    A co z tymi, którzy czytnik kupili, dokupują książki, ale jakiekolwiek konkursy/ankiety itd ich po prostu nie interesują???

    To jednak prawda, że „jest prawda, g….o prawda i… statystyka” :)

    0
    • zos pisze:

      Dokładnie tak samo było w moim wypadku ;)

      0
    • faure pisze:

      I w moim.
      Czytnik mam od 2010, wiec jestem chyba tzw. weteranem, haha. Ankiety omijam szerokim łukiem.

      0
    • asymon pisze:

      To jest też powód, dla którego ludzi jak ja nie ma w tej statystyce, po prostu dla celów reklamowych i bonu na książkę nie chciałem swoich danych podawać organizacjom komercyjnym…

      Z czystej ciekawości zapytam: dane przy zamówieniu w ebooki.allegro czy virtualo podajesz prawdziwe, czy zmyślone? Opłacasz je z konta na którym dane masz prawdziwe, czy zmyślone? Ewentualnie czy znasz miejsce, gdzie można można wyrobić kartę na fałszywe nazwisko, np. Koziołek Matołek?

      Ale zgoda, że jeśli komuś zależałoby na faktycznym oszacowaniu rynku, nie zebraniu bazy 5 tys. klientów, krzyżyk w kratce powinien być opcjonalny.

      0
      • rudy102 pisze:

        Ale te dane zgodnie z prawem mogą być wykorzystane tylko przy płatności natomiast w czytnikoliczeniu trzeba było zaznaczyć zgodę na ich wykorzystanie w celach marketingowych.
        Osobiście fałszywe dane podałem tylko na ravelo, gdzie chcieli mojego adresu zamieszkania do wysyłki ebooka. :P

        0
      • krzyszp pisze:

        Na alledrogo nie kupuję, w wirtuallo jak najbardziej i jak przedmówca zauważył, danych moich uzyskanych z zakupów do ankiety użyć nie może…

        0
      • ks pisze:

        No właśnie – może ktoś wie jak to jest z prywatnością danych przy płatnościach, tj. jakie dane otrzymuje sklep przy płatności kartą?

        Od zawsze (3l) kupuję ebooki na fałszywe dane, z kolei imię i nazwisko na karcie jest zupełnie zbędne przy płatnościach i podaję tam cokolwiek.
        Działa :) Tylko nie jestem do końca pewna, czy takie payu nie dostaje z banków imienia/nazwiska z karty?

        0
  6. Jolkka pisze:

    Mnie trochę ta ankieta, a i późniejsza analiza ciut zniechęciła – nie spamem, ale „metodologią”.
    Było pytanie o liczbę książek na czytniku – mam grubo ponad 400, limit w okienku był na 2 cyfry. A później jeszcze info, że usuwano skrajne wartości.
    Czytnik mam bodajże od 2 lat i przeczytałam na nim ponad 200 książek (daleka droga do pracy, dużo czasu wolnego i lekkie lektury ;) ) – i sytuacja jak wyżej.
    No sorry, ale to, że 93% Polaków to praktycznie analfabeci nie znaczy, że reszta czyta 7-10 książek rocznie!
    BTW, ta klasyfikacja na grupy „maratończycy” etc. jest durna. Takie grupowania się robi post factum, na podstawie różnych zmiennych, a nie bazując na autoklasyfikacji. Jak zawsze wpadam w grupę „inni – nieklasyfikowalni” ;)

    0
  7. bastard pisze:

    Czytnik służy do czytania książek. Nie do nawracania „niewiernych”, ganiania promocji, tworzenia jakichś czytnikowych społeczności, wypełniania ankiet i liczenia się w podejrzanych spamersko-marketingowych akcjach za ebooka. Podobnie to wygląda z telefonami, aparatami fotograficznymi i innym sprzętem.
    To te brakujące tysiące czytelników. Ta grupa pewnie skupia się na czytaniu w wolnym czasie, którego obecnie coraz mniej.

    Wnioski i tak nie są specjalnie zaskakujące. Jeżeli ktoś wydaje kilkaset złotych na czytnik, to widocznie sporo czyta. Inaczej taka inwestycja nie miałaby sensu. Kilka książek rocznie można przeczytać choćby na smartfonie lub ekranie komputera.

    0
  8. YuukiSaya pisze:

    Ciekawe. Czyli 5,5 tysiąca Polaków przeczytało w ciągu roku jakieś 160 tysięcy ebooków. A teraz gdyby każdy z owych ebooków sprzedał się po naszej ulubionej cenie, to wychodzi ponad 1,5 miliona złotych. Oczywiście, takie gdybanie, bo część pewnie pochodziła z domeny publicznej, część krążyła po rodzinie i znajomych, część ze źródeł typu gryzonie i inne takie. A czytnikowców jest zapewnie 20x więcej. Czyli potencjał jest, bo czytnikowcy to też grupa dość chętnie otwierająca portfel.

    Ale też mam zastrzeżenia do metodologii – jak odrzucacie wartości skrajne, to nie limitujcie pól, bo co miałam wpisać mając kilkaset ebooków na czytniku a max wartość do wpisania to 99, które wylatuje jako wartość skrajna?

    0
    • Ocelot pisze:

      Odrzucanie wartości skrajnych to metodologia badan statystycznych, ale nie polega ona na odrzucaniu ich tak po prostu. Odrzuca się dane według określonego wzoru. W uproszczeniu jeżeli wartość skrajną (tutaj 99) poda np. 10% respondentów to oczywiście nie jest ona odrzucana. Nieodrzucone wartości skrajne „fałszują” średnią (dlatego to niezbyt dobra miara), np. w badaniu bierze udział 20 osób, 19 deklaruje że czyta 2 książki miesięcznie, jedna, że 40; średnia 4 książki na osobę miesięcznie czyli dwukrotnie zawyżono wyniki dla większości czytelników.
      Ciekawsze IMHO są wyniki podawane w przedziałach tzn. 10% czytelników czyta 3 książki, 5% 10 a 0.5% ponad 100.

      0
      • R pisze:

        Możesz napisać coś jeszcze na temat badan statystycznych, bo bardzo fajnie się Ciebie czyta :D

        0
        • bastard pisze:

          Ja mogę dodać, że średnia często nie jest najlepszym wnioskiem z badań statystycznych. O wiele ciekawsza jest mediana, ale mniej popularna bo mniej podatna na manipulacje. Średnia jest najpopularniejsza bo dosyć łatwo ją zafałszować, dlatego popularne jest powiedzenie: „Istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, statystyki.”

          0
          • asymon pisze:

            Właśnie po to odcina się wartości skrajne, żeby średnia była wiarygodna. Ale fakt, trzeba to robić z głową.

            0
          • R pisze:

            Ale jeśli pokazuje się jakieś wyniki w statystykach to trzeba zaznaczyć że jest to mediana, czy średnia?
            Bo nigdy się chyba nie spotkałem z medianą, ablo po prostu nie byłem świadomy. Ogólnie całą szkołę się zastanawiałem po co komu mediana, przecież ona jest taka bez sensu :D

            0
  9. Mitex pisze:

    Teraz moje 3 grosze: czytam Świat Czytników, śledzę promocje, nie biorę udziału w konkursach, ani w ankietach bo nie widzę potrzeby podawania swoich danych osobowych.Czytnik mam od bodajże 2008 czy 2009 roku ( najpierw Sony PRS-505, potem Kindle). Czytam ja i kilka osób z rodziny. Razem mamy 2 stare Sony, 3 Kindle. Liczby książek nie chce mi się liczyć- co najmniej 100 zakupionych w polskich księgarniach, drugie tyle w zagranicznych, a kilka lat temu postanowiłem odchudzić regały i po lekturze jednego forum wykonałem własny skaner do książek, przy pomocy którego zeskanowałem pewnie ze 100 tytułów. Papier wylądował w kartonach w piwnicy . Jak mnie wkurzał wydawca, pomijając wersję elektroniczną, to potrafiłem wypożyczyć książkę od kolegi tydzień po premierze( jak ją przeczytał) i zrobić sobie wersje elektroniczną. Tak więc drodzy wydawcy jak mam kupować, to nie róbcie takich numerów, bo zamiast kupić zrobię sobie kopię mimo iż to męczące i przyznaję wolę zapłacić te 20-30 PLN , ale czegoż się nie robi dla idei (:-)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.