Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Archiwum „Przekroju” online – tylko dlaczego biblioteka je ukrywa?

Małopolska Biblioteka Cyfrowa ma w swoich zasobach wieloletnie archiwa popularnych czasopism. Tylko dlaczego sama ten fakt ukrywa?

Zacznę od linków, bo te są najważniejsze. Na stronach Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej znajdziemy m.in. następujące pisma:

Poszczególne numery ściągniemy w formatach DJVU albo PDF. Archiwum Znaku jest chyba tym samym, które mają także na swoich stronach i o czym pisałem.

W przypadku DJVU musimy mieć wtyczkę do przeglądarki, ale cóż to wobec frajdy, jaką daje czytanie tego samego numeru, o którym w swoim Dzienniku mógł pisać Tyrmand!

Na temat Przekroju jest ostatnio głośno, bo wygląda na to, że pismo z prawie 70-letnią tradycją właśnie dokonuje swojego żywota. Nie przysłużyły się kolejne zmiany właścicieli i redaktorów naczelnych. Pismo dobił pan Hajdarowicz, który najpierw próbował z niego zrobić lewicowy odpowiednik „Uważam Rze”, a ostatnio tygodnik dla hipsterów i klasy średniej z ambicjami.

W artykułach poświęconych Przekrojowi powtarza się, jakie to było swego czasu wpływowe pismo, jak kształtowało gusta w czasach PRL, jak – niezależnie od koncesji wobec władzy – wnosiło w szare lata 50 i 60 powiew „Zachodu”, dostarczało też inteligentnej rozrywki. Fajnie, ale czytamy sobie o tym i o ile nie mamy starych numerów w piwnicy, nie poznamy tematu bliżej. Bo przecież mało kto pójdzie do biblioteki! Tymczasem archiwum 55 lat pisma jest na wyciągnięcie ręki.

Przekrój zdigitalizowano w roku 2010, a udostępniono w 2011, pisał o tym m.in. krakowski serwis gazeta.pl. Informacja trafiła nawet na Wykop. Ale dzisiaj w 2013 znów mało kto o tym pamięta.

Myślałby kto, że Małopolska Biblioteka Cyfrowa będzie dumna z tego nabytku, że będzie zachęcała do odwiedzin. Przecież ktoś to wskanował, poszło na to wiele godzin pracy i publicznych pieniędzy.

Popatrzmy na stronę główną. Najważniejsza jest misja!

Niestety. Na stronie głównej biblioteki nie znajdziemy ani jednej wzmianki o tym, że mają Przekrój! Albo jakikolwiek inny, popularny tytuł.

Widzimy wiadomości – ostatnia z maja tego roku, informacje o wystawach, ostatnio dodane – przypadkowe, niszowe tytuły. Najczęściej czytane? Cyfrowe środowisko współczesnej biblioteki  [69807 odsłon]  – zapewne czytane przez bibliotekarzy.

Wejdźmy może w „Czasopisma”.

Nadal żadnej listy tytułów, a jedynie wyszukiwarka i chwalenie się liczbami – że mają w bazie 27 tysięcy publikacji. Brawo, ale co warto z tego poczytać? Mam wybierać losowo?

Może kliknę „Przeglądaj”? No też nie.

Biblioteka każe mi tutaj przeglądać alfabetycznie te 27 tysięcy plików…

Dopiero jeśli wybierzemy „Czasopisma – Ogólnopolskie” – jest wreszcie lista tytułów. Znów alfabetyczna, ale wreszcie nadająca się do przejrzenia.

Między Piosenką, a Rocznikiem Babiogórskim będzie Przekrój. Tylko kto do niego dotrze?

I to jest bolączka większości polskich bibliotek cyfrowych. Odnoszę wrażenie, że twory te istnieją głównie dla samych bibliotekarzy, a nie czytelników.

System dLibra, na którym są najczęściej oparte strony bibliotek zakłada, że przychodząc wiemy czego szukamy – i będziemy potrafili naszą potrzebę przełożyć na język wyszukiwarki. Ale przecież nie zawsze to jest prawda. Do biblioteki możemy przyjść bez konkretnego celu, albo będzie on bardzo ogólny. Właśnie do biblioteki należy polecenie nam tego, co nas może zainteresować.

W dzisiejszym numerze Tygodnika Powszechnego znalazł się tekst Pauliny Wilk, „Przedawkowanie w słusznej sprawie” (link prowadzi do fragmentu). Pojawia się w nim opinia, że masowa digitalizacja niewiele daje, bo ludzie nie mają czasu aby korzystać z udostępnionych zasobów.

No, nie sądzę, żebyście się teraz wszyscy rzucili przeglądać stare „Przekroje” i nabijali tam tysiące odsłon. Ale jeśli widzę, że poszczególne numery mają zaledwie po kilkanaście pobrań – to czuję, że coś jest tutaj nie w porządku. Że biblioteki robią świetną robotę z digitalizacją, ale wciąż nie nauczyły się udostępniać tych treści.

Problemu nie zauważam wyłącznie ja. Są serwisy takie jak Polona, które starają się położyć nacisk właśnie na przeglądanie, próbują wciągnąć czytelnika i pokazać mu to, co mają najlepsze. Miejmy nadzieję, że Małopolska Biblioteka Cyfrowa kiedyś też się zmieni. Tym bardziej, że tworząca ją Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie znana jest też z olśniewającej Arteteki, którą odwiedziłem w lutym.

A tymczasem – miłego czytania Przekroju!

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

23 odpowiedzi na „Archiwum „Przekroju” online – tylko dlaczego biblioteka je ukrywa?

  1. emte pisze:

    A jak już ktoś zechce przeczytać to napotyka problemy z zasugerowanym przez nich programem (nie radzi sobie z otwarciem djvu ze strony biblioteki)

    0
  2. Michał Kasperczak pisze:

    Dobrze mi się wydaje, że ta prasa z Bibliotek Cyfrowych to skany graficzne w PDF? Jeśli tak, to cóż – niby OCR, ale i tak tekst wielokolumnowy pewnie, więc prawidłowe albo rozpoznanie, albo odczyt tekstu z PDF, może być trudny, albo niemożliwy z uwagi na zaburzenie struktury tekstu. Szkoda.

    0
  3. AJ pisze:

    Dzięki. O „Języku Polskim” wiedziałem, do MBC dość często zaglądam, bo zresztą są tam też przedwojenne „Wiadomości Literackie”, ale czegoś takiego się nie spodziewałem (i o czym to świadczy). Co do udostępniania wszystko prawda, a z DjVu i sposobem jego zastosowania też są problemy.

    A jeszcze co do DjVu: jeśli ktoś ma problem z działaniem wtyczki w Firefoxie — w nowszych wersjach przeglądarki trzeba przenieść pliki wtyczki z folderu /plugins do folderu /browser/plugins. Sam się z tym jakiś czas temu męczyłem.

    0
  4. Sam jako bibliotekarz wielokrotnie (na swoim kawałku internetu) zachęcałem do korzystania z bibliotek cyfrowych. Sam korzystam z nich na zasadzie użytkownika, nie twórcy i administratora i przyznam się, że nie jest dla mnie zaskoczeniem, że ludzie potrafią się zniechęcić do przeglądania materiałów. Mnie niejednokrotnie ciśnienie podskoczyło.

    Dlatego cieszą mnie takie artykuły jak na świecieczytników.pl, które pokazują, że coś takiego istnieje i jest na wyciągnięcie ręki.

    Tak na marginesie nie zliczę tych czytelników, którzy odwiedzili mnie w mojej bibliotece poszukując jakiegoś tytułu, a ja odsyłałem ich do cyfrowych materiałów. To naprawdę miłe uczucie pomóc komuś w jego poszukiwaniach (w końcu tym się zajmuję:).

    0
  5. Wiktor Podłowski pisze:

    Panie Robercie, jestem fanem Pana blogu prawie od początku i dzięki niemu zostałem szczęśliwie „wkręcony” w świat e-książki i czytnika Kindle, którego jestem gorącym orędownikiem (również Pana strony) wśród rodziny i znajomych.
    Dziękuję bardzo za informację zamieszczoną w tym artykule. Z przyjemnością zajrzę do publikacji czasopisma „Przekrój” już jako dorosły człowiek trochę z sentymentu ale też z ciekawości. Pamiętam jak mój tata „prenumerował” w kiosku tą gazetę a ja podkradałem mu ją i „zaczytywałem się” jako dzieciak ostatnią stroną „Przekroju” (lata 60-te i 70-te).

    0
  6. Panie Robercie, dlaczego Pan uważa, że Małopolska Biblioteka Cyfrowa coś ukrywa? Korzystamy ze środowiska dLibra, które oferuje takie a nie inne możliwości i mimo, że chcielibyśmy wiele zmienić, to nie mamy dużego wpływu na to. Jesteśmy wszak twórcami contentu.

    Pisze Pan, że „Przecież ktoś to skanował, poszło na to wiele godzin pracy i publicznych pieniędzy”. Digitalizacja „Przekroju” była realizowana poza projektem. Nie pozyskaliśmy na ten cel środków, a decyzja o digitalizacji zapadła po niemal 2 latach od rozpoczęcia pierwszych rozmów z wydawcą. Wynikała z troski bibliotekarzy o nieszczejące archiwum. Zeskanowaliśmy tygodnik wykorzystując sprzęt, który pozyskaliśmy z projektu na skanowanie dziennika „Czas”, a informacje o tym wydarzeniu zamieściliśmy w „newsach”: http://mbc.malopolska.pl/dlibra/news?news=full

    W trakcie realizacji zadania, sprawa była nagłaśniania w mediach (Dziennik Polski, Gazeta Wyborcza, ale też na popularnych portalach). Było o tym głośno w trakcie seminariów i spotkań z użytkownikami MBC. Powstało nt. temat pięć artykułów (chętnie wskażę źródła).
    Ponadto stale zachęcamy do odwiedzin MBC poprzez media społecznościowe (na profilu FB znajdzie Pan wiele odniesień do „Przekroju”).

    Pisze Pan o trudnościach w dostępnie do treści. Zgadzam się, formatem prezentacyjnym większości dokumentów w BC jest DjVu, który stwarza pewne problemy.

    Zachęcam Pana do odwiedzin naszej pracowni, gdzie zobaczy Pan niewielki zespół bibliotekarzy-pasjonatów, którzy pracują „pełną parą”, aby zdigitalizować i udostępnić w sieci ginące dziedzictwo Krakowa i Małopolski.

    0
    • Drezyna pisze:

      Szanowny Pan Wojciech Kowalewski nie odniósł się do problemu podnoszonego przez autora bloga. Problem tkwi w nieczytelnym i nieintuicyjnym mechanizmie wyszukiwania pozycji. Tu zawarta jest przyczyna klęsk wszystkich krajowych bibliotek cyfrowych. Poza specjalistami, przeciętny czytelnik nie jest w stanie dotrzeć w łatwy sposób do informacji.
      Zastanówmy się nad przykładem: chciałbym dotrzeć np. do czasopism lokalnych wydawanych w Krakowie między 1920 a 1925 rokiem. Gdyby formularz zapytania zawierał pola bazodanowe w postaci: miejsce wydania, czas wydania itp., wyszukiwanie byłoby proste i skuteczne.
      Czy programiści mogliby taki formularz opracować?

      0
      • Nie wiem na ile prace są zaawansowane, ale obiło mi się o uszy, że powstaje nowa wersja strony Federacji Bibliotek Cyfrowych i tam będzie znacznie ułatwiona nawigacja i mechanizm wyszukiwania. Miejmy nadzieję, że tak się stanie:)

        0
        • AJ pisze:

          W aktualnościach jest link do wersji beta nowej wyszukiwarki: http://beta.fbc.pionier.net.pl/

          Najdziwniejszy problem z FBC miałem taki, że jeśli na przykład wpiszę do wyszukiwarki zapytanie „historia”, a potem w wynikach kliknę dajmy na to książkę „Dzieje narodu polskiego” (przykład wymyślony), żeby się otworzyła w nowej karcie, to od tego momentu wyszukiwarka pokazuje wyniki dla zapytania „Dzieje narodu polskiego”.

          0
    • Robert Drózd pisze:

      Panie Wojciechu,

      Bardzo dziękuję za komentarz. Pragnę jeszcze raz podkreślić – to jest wspaniała wiadomość, że takie skany są publicznie dostępne.

      Jeśli chodzi o ukrywanie – moje wrażenie jest takie, że te treści są ukryte, bo ze strony głównej biblioteki nie można bezpośrednio trafić do Przekroju. To nie jest zarzut, tylko stwierdzenie faktu. Albo ktoś wie, że w MBC znajdują się archiwa Przekroju, Znaku, Tygodnika Powszechnego – wtedy co najwyżej wpisze w wyszukiwarkę i znajdzie, albo ktoś nie wie i wtedy ma bardzo małe szanse żeby na to trafić.

      Zdaję sobie sprawę z ograniczeń systemu dlibra. Jeśli jednak strona główna generowana przez dlibrę nie umożliwia na optymalną prezentację Państwa zasobów – można niewielkim nakładem stworzyć osobną stronę informacyjną – choćby i na WordPressie, gdzie zbiorą Państwo linki do najciekawszej treści, układając je wg tego co ważne dla czytelników, a nie zdając się na to, co wygeneruje jakiś system.

      Pisze Pan, że sprawa była nagłaśniana w mediach. Owszem – tyle że np. wspomniany przeze mnie artykuł w gazeta.pl miał to tak:

      Pod adresem mbc.malopolska.pl można przeglądać strona po stronie najstarsze numery pisma – w tym pierwszy, z 15 kwietnia 1945…

      Tak więc ludzie dowiadywali się o MBC – wchodzili na stronę – i czy widzieli linki do Przekroju? No, może na początku były w ostatnio dodanych, ale później już nie – i sytuacja była taka, jaką opisuję w artykule.

      Akurat na sam format DJVU nie narzekam, bo to jest bardzo dobry wybór dla skanów cyfrowych. Osobiście wolałbym mieć po prostu możliwość ściągnięcia całych roczników na komputer, a nie korzystania z przeglądarki.

      Za zaproszenie dziękuję, być może uda mi się kiedyś skorzystać. Odpiszę jeszcze zaraz na maila prywatnego.

      0
      • Rozumiem Pańskie uwagi, bo również jestem odbiorcą treści cyfrowej.

        Sądzę jednak że cd. tytułu artykułu „- tylko dlaczego biblioteka je ukrywa” jest zbyt uogólniający, bo trafia w ogół, czyli też w nas – twórców contentu.

        dLibra prezentuje ostatnio dodane i „najczęściej” (sic!) oglądane publikacje, ale nie są to narzędzia „pierwszej” pomocy. Dlatego stworzymy dodatkowy indeks czasopism (może nawet wszystkich) z wykazem tytułów i linkami do struktur oraz udostępnimy go na stronie głównej MBC. Bardzo też liczymy na wsparcie Wikipedystów.

        Proszę wziąć pod uwagę też to, o czym pisze Malin, tj. wyszukiwanie google („Przekrój 1993”, Dziennik Polski 1963, „Ilustrowany Kuryer Codzienny 1939”). Opisy do publikacji, które tworzymy indeksują się w wyszukiwarkach internetowych.

        0
  7. Kiczora pisze:

    Bibliotek cyfrowych w Polsce jest teraz bodajże 106 z dostępem w chwili obecnej do ponad półtora miliona dokumentów. Moim skromnym zdaniem wygodniej poszukiwać jakiś tytuł poprzez wyszukiwarkę Federacji Bibliotek Cyfrowych: http://fbc.pionier.net.pl/owoc . Jeszcze łatwiej po prostu wpisać zapytanie w Firefoxie, gdzie wyszukiwarka FBC jest domyślnie zintegrowana wśród innych wyszukiwarek.
    Znajdziecie w ten sposób Przekrój w MBC , czasopisma drugiego obiegu z czasów PRL (np. „Bratniak” Ruchu Młodej Polski w zasobach Polskiej Biblioteki Internetowej).
    Kwestia formatu djvu, metadanych, praw autorskich itp. to długa i osobna kwestia.
    FBC przeszukuje zasoby bibliotek cyfrowych. Ale nie znajdziemy tam np. archiwalnych numerów Jazz Forum (które poczytamy w http://www.polishjazzarch.com/wersja-polska.html).
    To co jest, jest zasługą inicjatywy bibliotekarzy, pracowników naukowych uczelni, zapaleńców niźli centralnym programem (rządowym, ministerialnym…) dygitalizacji narodowych zasobów kultury. Łatwiej wypatrzymy centralne finansowanie filmu promującego fotoradary (sic) niż tworzenie jednolitego programu zachowania w wersji cyfrowej polskich zasobów archiwów i bibliotek.

    0
  8. mw pisze:

    Zgadzam się po części z komentarzem pana Roberta. Jest duży problem związany z tym, że państwo przez profil swojego wsparcia dla digitalizacji koncentruje się głównie na tworzeniu zasobów, a nie na ich promocji i edukowaniu do wykorzystywania. Ten brak reuse bierze się też z tego, że są do (z konieczności) głównie zasoby stare i niespecjalnie atrakcyjne, na dodatek digitalizowane w różnych formatach i w różnej jakości. Nie sądzę, żeby tu się dało zrobić jakąś jedną, obejmującą wszystkie możliwe przypadki politykę promowania zbiorów. Każda biblioteka jest inna i każda ma inne zasoby. Problem reuse i promocji domeny publicznej podejmujemy w ramach projektu szukamy.org i serdecznie zapraszamy do niego polskie biblioteki.

    Co do JazzForum, gdyby ten serwis miał wsparcie dla standardu OAI-PMH to bez problemu mógłby się znaleźć w FBC. A o „Przekroju” w MBC pisałem już w 2011 roku ;)

    0
  9. Eczytacz pisze:

    Biblioteki cyfrowe zaczęły powstawać w oparciu od dLibra od ok. 2005 r. Wyszukiwanie nie jest szczególnie intuicyjne, ale jak ktoś ma trochę samozaparcia to znajdzie. W dawnych czasach przeglądanie online stanowiło prawdziwe wyzwanie dla cierpliwości. Znaczna część digitalizowanych materiałów niedostępne w mniejszych miejscowościach czasopisma, wydawnictwa źródłowe i publikacje.

    0
  10. Jasiu pisze:

    Jaki macie pomysł na konwersję djvu do jakiegoś strawnego formatu (najlepiej mobi albo pdf:)
    Po pobraniu otrzymujemy archiwum zip z kilkunastoma plikami djvu.
    Można coś z tym zrobić żeby otrzymać 1 plik lekkostrawny?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Hmm, u mnie DJVU otwiera się w przeglądarce (mam wtyczkę stąd: http://www.djvu.com.pl/download.php). Klikam na ikonę zapisywania i widzę komunikat:
      „Zapisać dokument w formacie scalonym jeden plik) czy w formacie rozdzielonym (wszystkie strony osobno; idealny do przeglądu WEB) ?”
      – i wybieram format scalony, zapisuje się jeden plik DJVU.

      Co do konwersji – na MOBI nie ma sensu. Można zrobić PDF wykorzystując któryś z programów, które instalują się jako drukarki (np. PDF Converter) – wtedy otwierasz takiego DJVU i drukujesz do PDF.

      0
      • Foo pisze:

        Nie polecam konwersji DJVU do PDF, wychodzą pliki 2-3 razy większe (choć oczywiście są wyjątki).

        0
        • Robert Drózd pisze:

          To prawda, ale jak nie ma innego wyboru, to trzeba robić PDF. Jeśli plik jest bardzo duży, można pokombinować z rozdzielczością.

          0
  11. wyzbyty pisze:

    Popróbowałem z tym dvju, ale za cienki jestem… nie dla mnie takie archiwum, może dla geeków, ale nie dla mnie.

    0
  12. Malin pisze:

    Według mnie nie jest tak najgorzej. Biblioteki dLibrowe mają tę zaletę, że całkiem nieźle są widoczne w wynikach wyszukiwania w Google. na hasło „Przekrój online” na pierwszej stronie jest link do MBC, oprócz tego są dwa inne artykuły na ten temat, nie licząc niniejszego, który wbił się bardzo wysoko.

    0
  13. Pawel pisze:

    DJVU bez konwersji mozna odczytac programem Sumatra PDF:
    http://sumatrapdf.joydownload.com/
    A przekonwertowac do PDF na przyklad tutaj:
    http://www.djvu-pdf.com/
    Z tym ze warto poeksperymentowac z ustawieniami i opcjami, nie zawsze te ustawione domyslnie sa najlepsze.

    0
  14. Adam pisze:

    Odpowiedź na główne pytanie wpisu jest banalnie prosta: serwery biblioteki są beznadziejnie słabe. Kilka miesięcy temu udało mi się ściągnąć dwa numery. Szło jak krew z nosa ale szło. Teraz chciałem ściągnąć jeszcze kilka – ładuje się od godziny i końca nie widać… Moim zdaniem biblioteka powinna albo poprawić przepustowość serwerów albo dogadać się z kimś, kto za reklamy umożliwi sensowne korzystanie z jej zasobów. Zgadzam się z autorem, że ukrywanie zasobów to żadne rozwiązanie.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.