Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Oprogramowanie 2.1.1 dla inkBOOKa: wysyłka mailowa, zmiany w ustawieniach tekstu i PDF

Czytniki inkBOOK doczekały się sporej zmiany oprogramowania, która poprawia kilka rzeczy i przynosi nowe funkcje.

Na razie aktualizację dostały modele Lumos oraz Prime HD. Arta Tech zapowiada na Facebooku również aktualizacje dla innych modeli, ale nie podano szczegółów.

Aktualizacje powinny pobrać się automatycznie po wybraniu: Ustawienia – Ustawienia zaawansowane – Informacje o inkBOOKu – Aktualizacja oprogramowania.

Jeśli to nie zadziała, podaję linki do Google Drive: plik dla Prime HD, plik dla Lumos. Pobieramy „update.zip” i wgrywamy do głównego folderu. Zmiany testowałem na Lumosie, przy czym aktualizacja zadziałała dopiero po drugim restarcie.

Wyślij na inkBOOKa

Od paru lat inkBOOK ma swoją usługę wysyłki przez chmurę Midiapolis Drive. Pisałem o niej szerzej w 2016 przy okazji integracji z Virtualo. Niestety od tego czasu żadna inna księgarnia jej nie wdrożyła – a sama chmura nie była chyba popularna.

Teraz pojawiła się nowa funkcja „Wyślij na inkBOOKa”, wzorowana chyba troszkę na Send To PocketBook – ale znacznie prostsza.

Odpowiednią opcję znajdziemy w Ustawieniach.

Po wejściu do „Wyślij na inkBOOKa” widzimy dłuższą instrukcję oraz nasz adres mailowy.

Wyjątkowo podaję powiększony zrzut, abyśmy mogli sobie to poczytać.

Gdy zaakceptujemy warunki – można już wysyłać plik i zsynchronizować czytnik.

Chwilę później mam powiadomienia o pobraniu plików i widzę je na ekranie głównym w sekcji „Ostatnio dodane”.

Jak zatem to działa? Otrzymujemy unikalny adres mailowy, na który wysyłamy pliki w postaci załączników. Sprawdziłem, że przechodzą EPUB, PDF, MOBI. Do jednego maila można załączyć więcej plików.

Adres jest stworzony według schematu: ciąg znaków @ send2device.inkbook.eu. Czyni to go trudnym do zapamiętania, trzeba go więc gdzieś przepisać i przeklejać w momencie, gdy chcemy wysłać plik.

Nie ma paru funkcji dostępnych w ekosystemach Kindle i PocketBook. M.in. możliwości zmiany adresu, nie ma też żadnej weryfikacji nadawcy.

Zabezpieczeniem przed „zaspamowaniem” czytnika jest po prostu skomplikowanie adresu. Spece od cyberbezpieczeństwa się ze mną pewnie nie zgodzą, ale sądzę, że jest to zabezpieczenie wystarczające, ciężko mi sobie wyobrazić atak „siłowy” i próbę wysyłania milionów maili na czytniki, bo i po co.

Wprawdzie księgarnie nie mają obsługi wysyłki na InkBooka, to sądzę, że w wielu da się wykorzystać istniejące funkcje wysyłki na Kindle lub PockeBooka – po prostu podajemy adres, o ile dana księgarnia pozwala na użycie innej domeny niż @kindle.com lub @pbsync.com.

Aha – wbrew temu, co czytamy chyba nie jest zakładane żadne nowe konto i nie wiadomo, czy te pliki są gdziekolwiek przechowywane.  Zapewne tak jak przy Send-to-PocketBook wysyłka jest jednorazowa i pliku potem nie da się skądkolwiek pobrać.

Brakuje mi też funkcji automatycznej synchronizacji. Chciałbym, aby to działało tak jak na wspomnianych systemach – gdzie rano biorę czytnik i oto mam już dzisiejszą gazetę.

Lepsza regulacja wielkości tekstu

Gdy podczas moich testów Lumosa oceniałem czytanie plików EPUB, zwracałem uwagę na zaledwie sześć stopni regulacji wielkości tekstu. W wielu przypadkach utrudniało to ustawienie pożądanej wielkości – bo tekst był albo za mały, albo za duży.

Teraz zamiast sześciu ikonek jest suwak, do którego mamy dostęp pod ikonką „Aa”, albo po geście przybliżania/oddalania.

I nareszcie można ustawić bardzo dokładnie poszukiwaną wielkość. Przykład: 21 i 22.

Inna sprawa, że tworząc nowy interfejs twórcy oprogramowania trochę „przedobrzyli”, bo ustawienie konkretnej wielkości czcionki jest wprawdzie możliwe, ale wymaga niemal chirurgicznej precyzji.

A to dlatego, że skala suwaka jest za duża. Użyteczne wartości znajdują się po lewej stronie, po prawej dominują wielkie i ogromne. Np.

Oczywiście to jest tak jak z Kindle – producent zachowuje kilka ekstremalnie dużych wielkości, tak aby czytnik był przydatny osobom niedowidzącym – ale nie powinno to utrudniać ustawienia wielkości większości czytelnikom.

Obcinanie marginesów w PDF

W moim teście Lumosa oraz Explore zwracałem uwagę, że nowy program do czytania PDF został pozbawiony funkcji, które znałem choćby z Obsidiana. Brakowało na przykład automatycznego usuwania marginesów.

Na szczęście w wersji 2.1 ta funkcja wraca.

Wybieramy odpowiednią opcję z menu podręcznego (na dole po prawej).

Widzimy dwie możliwości – albo dostosowanie marginesów przy pomocy widocznych suwaków, albo zdanie się na automat.

Działa to szybko, ale… powiększony fragment jest rozciągany na cały ekran, co zmienia proporcje obrazu. Tutaj wybrałem stronę zbyt wysoką i wąską, przez co tekst jest spłaszczony. Nie wygląda to za ładnie.

Podobnie jest w trybie landscape. Nie dość, że trzeba obcinać marginesy ponownie, to mamy jeszcze większe spłaszczenie.

Dlatego w tym momencie obcinanie marginesów nie jest w pełni przydatne – chyba że wybierzemy automat i wytniemy po prostu stopki, starając się zachować właściwe proporcje.

Szkoda jednak, że nie działa to tak jak na PocketBooku, że nie przejmujemy się proporcjami – po prostu wycięty obszar jest dopasowany do szerokości ekranu, jeśli się nie mieści – to możemy przechodzić do kolejnej części np. klawiszami zmiany strony.

MicroG

Jest jedna zmiana dla użytkowników aplikacji Androida. Jak wiadomo, na inkBOOKu nie działają Usługi Google, przez to niektóre aplikacje mogą odmówić działania.

MicroG to framework, który pozwala aplikacjom potrzebującym usług Google Play na działanie bez nich.

Bliżej tego nie testowałem, bo akurat nie mam takiej aplikacji pod ręką.

Pozostałe zmiany

Według informacji od producenta:

  • Poprawiono stabilność działania urządzenia.
  • Poprawiono wydajność plików EPUB. Dodam, że ładnie działa też MOBI – jest choćby podział wyrazów (który czasami w epubach blokują wydawcy).
  • Zoptymalizowano pracę baterii – jest opcja wyłączania WIFI po uśpieniu. Choć to wymaga ponownego włączania WIFI ręcznie.

Podsumowanie

Cieszę się, że producent inkBOOKa aktualizuje czytniki i poprawia rzeczy, na które zwracali uwagę użytkownicy. Wiele osób na pewno skorzysta z nowej funkcji wysyłki mailowej, bo jest to coś, co poprawia mocno komfort korzystania z czytnika.

Liczyłbym jednak na obszerniejsze testy tych zmian przed wprowadzeniem, aby funkcje nie pozostawiały niedoróbek (jak przy obcinaniu marginesów w PDF). No i mam nadzieję, że aktualizację dostanie też testowany przeze mnie Explore – nie jest on obecny w sprzedaży, ale w końcu był to najdroższy czytnik tej firmy.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

13 odpowiedzi na „Oprogramowanie 2.1.1 dla inkBOOKa: wysyłka mailowa, zmiany w ustawieniach tekstu i PDF

  1. przejen pisze:

    Classica już dawno mają w d…. Do dzisiaj nie poprawili wielu błędów. Na moje maile i prośby odpowiedzieli, że już nie wspierają modelu Classic, nie przewidują nowych aktualizacji i że jak im prześlę czytnik to mogą mi wgrać starsze oprogramowanie jeśli chcę. Ten model w niektórych sklepach można jeszcz kupić. Dla tego nigdy więcej nie kupię żadnego produktu tej firmy. Kupiłem Pocketbooka i jestem zadowolony. Pozdrawiam.

    6
  2. rudy102 pisze:

    A jest tam już jakiś sensowny program do czytania epubów czy dalej okrojony FBReader ignorujący choćby wielkość czcionki i marginesów dzięki czemu np. tekst cytatów zlewa się z całą resztą i Adobe Reader, który nie ma żadnych ustawień więc przy każdym ebooku trzeba grzebać w Calibre i który potrafi popsuć oprogramowanie czytnika przy zmianie czcionki? xD
    P.S.
    Nie, AlReader też nie jest sensowny bo ma dokładnie ten sam problem co FBReader mimo dziesiątek ekranów ustawień, które dotyczą gł. jakichś dziwnych ruskich formatów plików.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      A to masz nieaktualne informacje, bo w zeszłorocznych inkbookach nie było już dwóch aplikacji do czytania – jest tylko jedna – inkbook reader (no chyba że doinstalujesz sobie coś androidowego). Tak samo zresztą zrobił PocketBook.

      0
      • przejen pisze:

        W Classicu nie ma Androida

        0
      • rudy102 pisze:

        Oczywiście, że mam nieaktualne info. Jak mam mieć aktualne skoro się sfrajerzyłem i kupiłem pierwszy model od tych Januszy biznesu, który olali bardzo szybko? ;P

        2
        • przejen pisze:

          Potwierdzam, byłem w takiej samej sytuacji. Dałem się oszukać tej firmie pierwszy i ostatni raz.

          1
          • Robert Drózd pisze:

            Tzn w czym Cię oszukali? Że sprzedali czytnik bez dalszych aktualizacji?

            1
            • przejen pisze:

              Kupiłem czytnik który posiadał wady/błędy programowe, które zgłosiłem firmie Arta Tech. Jaką otrzymałem odpowiedź pisałem wcześniej. Zresztą wiele osób zgłaszało takie same problemy. Wszystko jest na forum eksiazki gdzie Arta Tech czasami się pojawiało. Niestety za nic mają sobie zgłaszane przez użytkowników problemy z czytnikami wersji Classic. Każda firma która poważnie traktuje swoich klientów naprawia błędy zgłoszone przez użytkowników. W przypadku firmy Arta Tech kończy się na obiecankach (dot. modelu Classic bo taki posiadam, nie wiem jak jest w przypadku innych modeli).

              1
    • Marcin pisze:

      polecam KOReader-a mnóstwo funkcji do PDF-ów rewelacja, opensource (+ wtyczki) ;)

      https://github.com/koreader/koreader/releases

      na inkbooka/androida to wersja:
      koreader-android-ARM-linux-ANDROIDeabi

      ;)

      0
  3. Magda pisze:

    „Arta Tech zapowiada na Facebooku również aktualizacje dla innych modeli, ale nie podano szczegółów.”

    Nie wierzę w to. Prime dalej ma wersję 1.4.x i skoro nie zaktualizowali go do dzisiaj, to zapomnijmy o tym tej zapowiedzi.

    Wracając jednak do głównego tematu.

    1.) Wyślij na inkBOOKa

    Super, za dobrą integrację tego z systemem.

    Brakuje dalej synchronizacji biblioteki z księgarni, jak to mają Amazon, Kobo, Google.

    2.) MicroG

    Super. Brawo za to obejście, ale ja sama boję się logować do konta, nie ważne, że dobrze zabezpieczonego, na systemie Android, któremu stuknęło już 4-5 lat.

    Sugerowałabym mniejsze aktualizacje, ale częstsze, bo te aktualizacje wychodzą chyba raz-dwa razy na rok.

    Po przeczytaniu Historii zmian dla wersji 2.0 na https://www.inkbook.pl/dokumentacja, to rzuciło mi się w oczy to, że usunięto(?) wbudowane słowniki na rzecz „opcjonalnych rozwiązań dostępnych w inkBOOK Apps”. Ciekawe jak to działa, ale jeśli wymaga to zamykania ebooka, włączenia aplikacji zewnętrznej, aby przetłumaczyć słowo i zobaczyć jego definicję, to niestety, ale inkBOOK Prime jest ostatnim moim modelem tej marki. Mam dotknąć słowa i natychmiast otrzymać definicję słowa (ewentualnie tłumaczenie).

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Zapisz się na newsletter (wysyłany średnio raz w miesiącu)

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.