Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Test czytnika PocketBook InkPad One – 10 cali z ekranem Mobius i rysikiem

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Zapraszam do lektury testu PocketBook InkPad One – dziesięciocalowego czytnika z rysikiem.

Od ostatniego mojego testu czytnika PocketBook (InkPad Eo) minęło już 1,5 roku.

Co działo się w tym czasie? Pod koniec roku 2024 firma wypuściła Color Note – notatnik z nietypową specyfikacją, a na początku 2025 podstawowego Verse Lite. Ponadto jeszcze zestawy z okładkami do Ery Color. Teraz wreszcie coś faktycznie nowego.

Tak jak pisałem przy zapowiedzi InkPad One – można powiedzieć, że to następca niezwykle udanego modelu InkPad X, którego swego czasu uznawałem za idealne narzędzie do PDF. Czy InkPad One okaże się lepszy?

Jak kupić PocketBook InkPad One?

Czytnik dostępny jest tylko w wersji z pamięcią 32 GB i kupimy go w czytio.pl – czyli u oficjalnego polskiego dystrybutora za 1299 zł.

Powoli pojawia się też w innych sklepach, ale drożej. 

Artykuł powstaje we współpracy z firmą PocketBook, której dziękuję za przekazanie czytnika do testów. Wszystkie opinie są wyłącznie moje. W artykule są linki afiliacyjne.

Co warto wiedzieć o InkPad One

Przypomnijmy specyfikację czytnika:

  • Ekran: 10,3″ o rozdzielczości 1404 × 1872  (227 ppi) w technologii E-Ink Mobius
  • Oświetlenie i regulacja barwy (SMARTLight)
  • Procesor: czterordzeniowy Quad Core, Rockchip RK3566 (1,8 GHz)
  • Pamięć RAM: 2 GB
  • Pamięć na książki: 32 GB (brak wejścia na kartę pamięci).
  • Akumulator: 3700 mAh
  • Akcelerometr
  • Łącza: WIFI (2,4 i 5 GHz), Bluetooth (5.0), USB-C z OTG
  • Obsługa audio: przez adapter słuchawkowy lub Bluetooth
  • System operacyjny: oparty na Linuksie 4.9.56
  • Wymiary: 244 × 173 × 5 mm
  • Waga: 400 g
  • Aplikacje: Legimi, Empik Go – zamiennie z PocketBook Cloud, księgarnia, biblioteka książek, odtwarzacz audiobooków, odtwarzacz audio, przeglądarka Internetu, czytnik kanałów RSS, kalkulator, zegar, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, galeria zdjęć

Zestaw

W pudełku z czytnikiem dostajemy rysik, kabel USB-C, krótką instrukcję i kartkę „Quick Start Video Guide”, gdzie kod QR prowadzi do… FAQ na stronie producenta.

Zwraca uwagę wręcz rekordowa liczba informacji o bezpieczeństwie, gwarancji i tak dalej.

Konstrukcja i ergonomia

PocketBook InkPad One występuje tylko w kolorze białym. Ramka z boku i na górze jest bardzo cienka, na dole grubsza i ułatwiająca uchwyt. W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych czytników PB mamy tutaj ekran umieszczony jednolicie z ramką, co też wpływa na małą grubość czytnika – ledwie 5 mm.

Z tyłu czytnika znajdziemy na rogach cztery gumowe „nóżki”, które zabezpieczają czytnik przed przesuwaniem na stole gdy np. po nim piszemy i nie używamy etui. To bardzo dobry pomysł, podobne rozwiązanie jest w Kindle Scribe i brakuje mi go np. w Onyxach.

InkPad One obsługuje się wyłącznie dotykowo (palcem lub rysikiem), no i prawdę mówiąc, nie do końca rozumiem rezygnację z klawiszy, bo przy takim kształcie obudowy wciąż by się zmieściły. Wprawdzie w 10-calowym czytniku klawisze umieszczone pod ekranem nie są już tak wygodne jak na czytnikach z ekranami 7,8″ (np. InkPad 4), ale zawsze lepiej je mieć.

Jako ciekawostka: w ustawieniach znajdziemy wciąż opcje mapowania klawiszy, choć został z nich tylko jeden… czyli przycisk włączania na górnej krawędzi. Możemy określić co stanie się po jego wciśnięciu lub podwójnym wciśnięciu. Dzięki temu mogę wciąż robić zrzuty ekranu.

Jeśli ktoś by się uparł, to byłby w stanie podłączyć pod ten przycisk zmianę stron. :) Co wtedy z wyłączaniem czytnika? Możemy to podłączyć pod podwójne wciśnięcie, albo po prostu… zrezygnować – jeśli np. mamy ustawione automatyczne wygaszanie po jakimś czasie nieaktywności lub będziemy korzystali z okładki z magnesem wygaszającym czytnik.

Czytnik waży 400 g. Dla porównania: Onyx Boox Go 10.3 waży 375 g, Kindle Scribe – 433 g. Jeśli nie korzystamy np. z podstawki, lepiej go trzymać oburącz, podobnie jak inne urządzenia 10-calowe, przeznaczony jest raczej do pracy stacjonarnej niż np. czytania w komunikacji miejskiej. Gdybym chciał czytać na nim w łóżku, wolałbym znaleźć jakieś podparcie.

Rysik PocketBook Stylus 2

InkPad One korzysta z rysika w systemie USI, takim samym jak np. Onyx Boox Go 7 lub właśnie ogłoszona druga generacja Go 10.3. Bez problemu działał mi też rysik z Onyx Boox Tab X C.

Rysik ma boczny przycisk, po którego wciśnięciu wchodzimy w tryb usuwania. Ładowany jest przez USB-C.

Rysik możemy przypiąć z boku czytnika, nie ma jednak ładowania indukcyjnego. W oryginalnym etui, którego nie testowałem, uchwytu na rysik nie widzę.

Ekran

InkPad One to powrót do technologii Mobius, która była w InkPad X, oraz sprzedawanym bardzo krótko Color Note. Przypomnijmy, że w przeciwieństwie do większości czytników ekran nie ma elementów szklanych, tylko plastikowe. Może to oznaczać większą wytrzymałość takiego czytnika, choć oczywiście tłuc ekranu nie próbowałem. Na pewno wpływa na niższą wagę.

Równomierność podświetlenia nie budzi zarzutu, jeśli chodzi o temperaturę, przy maksymalnym ociepleniu czytnik jest zielonkawo-żółtawy, ale nie pomarańczowy, jak to się czasami zdarza.

Podobnie jest w Kindle Paperwhite, co akurat uznaję za zaletę.

Przyznaję, że po przesiadce z czytników z ekranem 300 ppi, zejście do 227 ppi jest zauważalne, czcionki są czasami troszkę postrzępione. Choć to bardziej kwestia przyzwyczajenia – na powiększeniu widać delikatne schodki, ale na podstawie zdjęcia trudno się czegoś przyczepić.

Większym problemem jest to, że PocketBook od lat ma dość słabe fonty, choć można oczywiście wgrać swoje do folderu „system/fonts”. Brakuje też funkcji pogrubiania fontów, która czasami mogłaby poprawić czytelność.

Czytanie EPUB

Zacznę od tego, że pliki z e-bookami możemy wgrać na czytnik po kablu, przez synchronizowany folder Dropboxa, albo e-mailowo przez Send To PocketBook. W zeszłym tygodniu ta ostatnia usługa miała pewien przestój, ale dziś działa już prawidłowo.

Jeśli korzystamy z abonamentów Legimi lub Empik Go, pliki są pobierane i widoczne w bibliotece, tak jakbyśmy samodzielnie je wgrali. Uważam to za jedną z dużych zalet systemu PB.

Tak plik EPUB działa na czytniku.

Czytnik płynnie zmienia strony, również korzystanie z nawigacji jest wystarczająco szybkie.

Piętą achillesową czytników PocketBook była od zawsze zmiana ustawień tekstu, no i jak widać, nawet wielordzeniowe procesory tego nie poprawiają.

Korzystanie z plików EPUB na czytnikach PocketBook jest od dawna takie samo, więc nie będę powtarzał tego, co pisałem w poprzednich testach. Dużą zaletą jest możliwość regulacji marginesów, choć nie jest to aż tak dokładne jak np. w Onyxach.

Jak korzystać z rysika przy czytaniu plików EPUB? Na dwa sposoby. Rysik służyć może do… zmiany stron lub zaznaczania tekstu, tak jakbyśmy to robili palcem.

Dopiero gdy wejdziemy w tryb notatnika, możemy pisać po ekranie. Przy pierwszym uruchomieniu widzimy wstępne wyjaśnienia.

W plikach EPUB – coś czego nie ma np. Kindle – możemy pisać bezpośrednio w tekście.

Trzeba się jednak liczyć z tym, że po powiększeniu tekstu miejsce rysunku może się rozjechać.

Czytnik stara się jednak trzymać danego miejsca, choć lepiej przyzwyczaić się w takich sytuacjach do jednego rozmiaru tekstu.

Czytanie PDF

Jak mówimy o czytaniu PDF, to warto pomyśleć ile plików zmieści nasz czytnik. Po podłączeniu do komputera, mamy ok. 25 GB miejsca na treści, co uważam za wystarczające. Nawet bogate w ilustracje magazyny, które przegrywam na czytnik, rzadko przekraczają 50 MB. Mój folder „PDF” na Dropboxie zawiera obecnie 400 plików i zajmuje niecałe 10 GB – dlatego spokojnie mogę przypuszczać, że na czytniku zmieści się ich około tysiąca. Oczywiście w przypadku skanów o wysokiej jakości pliki PDF mogą mieć nawet setki MB. Niestety nie da się pamięci rozszerzyć o kartę SD.

Działanie PDF możemy zobaczyć na filmie.

Czytniki PocketBook nie mają aż tak wielu opcji formatowania plików PDF jak Onyxy, ale są te najważniejsze, jak automatyczne lub ręczne przycinanie marginesów.

Takie przycinanie pozwala maksymalnie wykorzystać rozmiary ekranu. Przy ekranie 10 cali rzadziej zachodzi potrzeba do korzystania np. z trybu „artykułowego”, czyli wycinania każdej z dwóch kolumn i czytania ich osobno. Podobnie jeśli chodzi o tryb „rozpływu”,  przekształcający PDF do formy liniowej.

Możliwości dostosowania PDF do ekranu InkPad One ma sporo, choć nie jest ich aż tyle co w Onyxach.

Większość plików PDF da się wygodnie czytać bez powiększenia, ewentualnie jeśli oryginalny plik ma np. rozmiary A4 i zbyt małą czcionkę, można czytnik przekręcić korzystając z opcji „Obróć” i dopasowując plik do szerokości. Czytnik ma czujnik obrotu, no i standardowo włączone jest obracanie automatyczne.

Rysik – tak samo jak w przypadku EPUB – służy domyślnie do zmiany stron lub zaznaczania tekstu – podobnie jak palec. Chcąc pisać, musimy wejść w tryb notatnika.

Korzystanie z notatnika w InkPad One różni się od innych czytników tym, że możemy w nim rysować również dotykowo, czyli po prostu palcem. Zauważyłem, że dokładność rysowania ręką nie jest mniejsza od korzystania z rysika.

Czytanie DJVU

Wspomnę tylko, że format DJVU, znany najczęściej z bibliotek internetowych działa bardzo dobrze, podobnie jak PDF. Szczególnie doceniam opcje przycinania ekranu.

Jeśli mamy do czynienia ze skanem gorszej jakości, można zmienić kontrast, jasność i gammę obrazu, co poprawi czytelność tekstu, choć zwykle może pogorszyć jakość ilustracji.

Porównanie z InkPad X

Niektórzy z Was pamiętają, że w 2019 uznałem InkPad X za idealny czytnik do PDF. Jak prezentuje się w porównaniu z InkPad One? Wygląd tekstu jest bardzo podobny, bo ekran jest niemal identyczny. Również oprogramowanie jest podobne. InkPad One ma obecnie wersję 6.11, a InkPad X, który był aktualizowany do września 2024 – wersję 6.8. Doszło parę pomniejszych funkcji – np. zabezpieczenie czytnika przez PIN (co jest potrzebne, jeśli będziemy tu notować), ale sama obsługa się nie zmieniła.

Zobaczmy oba w działaniu. Plik otwieram po raz pierwszy, zmieniam strony i parę ustawień.

No i od razu zauważymy, że InkPad One jest wyraźnie szybszy. Na InkPad X czasami przychodzi zaczekać trochę dłużej na dokończenie wyświetlania strony. Nie jest to wielka różnica, ale czasami decydująca o wygodzie użytkowania.

Ku mojemu zaskoczeniu InkPad One (5 mm) okazał się też znacznie cieńszy od InkPad X (max 7,7 mm), którego uważałem za dość poręczny czytnik jak na 10 cali. Przyczynia się też do tego ekran równo z ramką.

Wymiary zewnętrzne InkPad One też są mniejsze, no ale tu nie mamy już klawiszy, których braku można żałować.

Gdyby więc nie rysik, większa szybkość i obsługa głównie dotykowa, mógłbym powiedzieć, że oba urządzenia są dość podobne.

Notatnik

No dobrze, jak tu się robi notatki, niekoniecznie w plikach z e-bookami? Jeśli zwracaliście uwagę na wcześniejsze zdjęcia ekranu startowego, to funkcji notatnika nie ma nawet w menu głównym. Przynajmniej w polskim oprogramowaniu, w którym znalazły się skróty do Legimi i Empik Go.

Dopiero gdy wejdziemy do listy aplikacji, znajdziemy tam Notepad.

Przy pierwszym uruchomieniu – zaskoczenie. Albo założymy konto, albo notatnik włączy się w wersji demo, w której notatki nie zostaną zapisane. Założyłem więc konto, które nie jest powiązane z żadną inną funkcją czytnika. Efekt jest taki, że jeśli chcę korzystać na PB z Send to PocketBook, to de facto mam dwa konta – w sumie na czytniku możemy mieć wiele kont.

Nie jest za bardzo jasne, do czego to konto Notepada jest potrzebne. Chyba do przechowywania notatek na serwerze i synchronizacji między urządzeniami, bo nie ma raczej możliwości, aby podglądać notatki online.

Gdy już się zalogujemy, możemy sprawdzić kilka przykładowych notatek.

Bardzo dobrym pomysłem jest „Notes guide” – czyli po prostu krótki tutorial w formie notatnika, w którym możemy też pisać.

Mamy tu przegląd różnych funkcji notatnika, a także możemy poćwiczyć pisanie.

Niestety taka „notatka edukacyjna” jest tylko w języku angielskim. Reszta została oczywiście przetłumaczona.

Tak wygląda okno tworzenia nowej notatki.

Mamy do dyspozycji kilka szablonów – znacznie mniej niż w innych czytnikach z taką funkcją.

Sama aplikacja notatnika jest dość prosta i zawiera podstawowe funkcje rysowania (kilka rodzajów piórka) i kształtów. Możemy dodać do notatek tekst wpisywany z klawiatury lub pliki graficzne z pamięci. Nie ma funkcji OCR.

Tu próbuję coś napisać i pokazuję parę funkcji.

Rysik oparty na USI nie jest tak precyzyjny jak Wacomowe, ciężko więc pisać małymi literami. Może to jednak kwestia przyzwyczajenia.

Notatki możemy eksportować w formacie PDF, jako plik obrazka, albo format PBN czyli wewnętrzny format PocketBooka, dzięki czemu notatkę można otworzyć na innym czytniku.

Notatnik został dokładnie opisany w instrukcji.

Jak widać, funkcje notowania odbiegają od tego, co znamy z czytników z Androidem (choćby PB InkPad Eo, ale też urządzeń Onyxa czy Bigme), są również mniej zaawansowane niż w Kindle Scribe czy Kobo Elipsa.

Jak wspomniałem wyżej – notatnik otwiera się domyślnie jako demo, no i powiedziałbym trochę złośliwie, że funkcje notowania to też jest „demo” w porównaniu z tym co mamy na innych czytnikach.

Oprogramowanie i ustawienia

Jeśli w ostatnich paru latach korzystaliśmy z czytników PocketBook, otwierając InkPad One poczujemy się „jak w domu”, bo jest ono w zasadzie identyczne, doszły tylko dodatkowe funkcje obsługi rysika i aplikacja Notepad.

Bardzo bogate są ustawienia.

I faktycznie, sporo rzeczy możemy konfigurować, np. gesty podczas czytania.

Jak widać – na ekranie mamy aż 9 stref, którym możemy przypisać różne funkcje. Co może być nieintuicyjne dla osób przesiadających się np. z Kindle to gest „następna strona” który jest po lewej i po prawej stronie ekranu. Można jednak to zmienić – chyba że po prostu przesuwamy palcem po ekranie.

Jeśli dopiero zaczynamy swoją przygodę z systemem PocketBook, warto poczytać podręcznik użytkownika, który znajdziemy w ustawieniach, są tam między innymi wyjaśnienia dotyczące gestów.

Przyznaję, że po korzystaniu w ostatnich czasach z dużych „tabletów” z Androidem (Onyx Boox, Bigme), troszkę odetchnąłem, bo InkPad One ma może mniej funkcji, ale jest łatwiejszy do opanowania. Ustawienia nie są tu pochowane w wielu miejscach, nie musimy się zastanawiać nad trybami odświeżania ekranu, albo rozważać z którego wiszącego kółeczka czy paska nawigacyjnego korzystać, a może je wyłączyć. No, może tutaj trochę przerysowuję, ale chodzi o to, że te bardziej zaawansowane czytniki potrafią faktycznie przytłoczyć. Dostajemy więcej funkcji, ale – coś za coś.

Aplikacje

Podobnie jak inne modele PocketBooka, na InkPad One znajdziemy kilkanaście wbudowanych aplikacji, wśród nich wspomniany wyżej Notepad.

Są choćby integracje z Dropboxem i konfiguracja wysyłki mailowej, a także cztery gry – te same od wielu lat. Zwracam uwagę na aplikację obsługującą Libby, czyli wypożyczalnię z bibliotek publicznych, która działa np. w Stanach czy Wielkiej Brytanii. Przydatna w Polsce jest tylko, jeśli mamy dostęp do zagranicznej biblioteki, ale to się może kiedyś zmienić. Widać, że producent stara się wchodzić w różne partnerstwa.

Warto jeszcze wspomnieć o przeglądarce internetowej – podobnie jak w innych czytnikach bez Androida jest ona dość podstawowa, ale mobilne wersje stron wyświetla prawidłowo.

Rysika można użyć do przewijania stron, co jest nieco łatwiejsze niż palcem.

Podsumowanie

Jako 10-calowy czytnik PocketBook InkPad One jest bardzo udanym modelem, zdecydowanie lepszym niż InkPad Lite, który miał słaby ekran i był chyba najwolniejszym czytnikiem tej firmy wypuszczonym w ostatnich latach. InkPad One jest niewiele droższy, a znacznie bardziej użyteczny. Bardzo mnie cieszy, że PocketBook wrócił do tej wielkości ekranu, a wszyscy, którzy szukają urządzenia do PDF mają kolejny wybór.

InkPad One zaskakuje relatywnie niewygórowaną ceną, bo 1299 zł to mniej niż jakikolwiek 10-calowy czytnik na rynku. Zastanawiałem się, gdzie może leżeć haczyk, a konkretnie – na czym producent zaoszczędził. Ekran taki sam, jak w starszym InkPad X będzie oczywistą odpowiedzią. Szybkość działania też mogłaby być lepsza, choć w większości przypadków jest akceptowalna, szczególnie jeśli ktoś już korzystał ze sprzętu PocketBook.

Jeśli chodzi o InkPad One jako notatnik – jest on w tym momencie dość podstawowy, choć niewykluczone, że wielu osobom wystarczy i do oznaczenia czegoś na PDF nie będą potrzebowali kupować droższych czytników innych firm.

Wydaje mi się jednak, że z PocketBook InkPad One będzie podobnie jak z Kindle Scribe. Większość ludzi, którzy kupują Scribe, szuka po prostu 10-calowego czytnika, nie zamierza na nim pisać, chyba że okazjonalnie. Tak samo, jeśli ktoś wcześniej używał np. modeli Verse czy Era, znajdzie tutaj znajomy interfejs, podobny sposób obsługi (z wyjątkiem klawiszy), no i szybko będzie mógł się przestawić.

Dlatego podobnie jak parę tygodni temu wróżę InkPad One sporą popularność.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące czytnika, zapraszam do komentarzy.

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

26 odpowiedzi na „Test czytnika PocketBook InkPad One – 10 cali z ekranem Mobius i rysikiem

  1. WiFi pisze:

    WiFi w starusieńkim standardzie 802.11n oraz brak obsługi aktualnych standardów bezpieczeństwa sieci WiFi jak WPA3 w urządzeniu z 2026 roku raczej rozczarowują (a tak przynajmniej wynika z sekcji „Pytania i odpowiedzi” na stronie sklepu).

    7
    • Robert Drózd pisze:

      Podobnie jak przy poprzednich tego typu komentarzach odpowiem, że poza specjalnymi przypadkami, większości użytkowników czytników jest to pewnie obojętne. :)

      9
      • mjm pisze:

        Szkoda, chyba trzeba częściej uczulać ludzi na to, że kupując dzisiaj tego typu elektrośmieci mogą mieć problem w przyszłości, gdy specjalnie będą musieli obniżać standard bezpieczeństwa swoich domowych sieci.

        6
        • Robert Drózd pisze:

          Sprawdzałem jakiś czas temu przy podobnej dyskusji i rozumiem to tak że, tak długo jak używamy silnych haseł i aktualizujemy router, to bezpieczeństwo WPA2 jest wystarczające. W przyszłości można mieć osobną sieć WPA2 pod wybrane starsze urządzenia. Zresztą, co właściwie by dało atakującemu wejście do WPA2? Ruch jest szyfrowany, co najwyżej by się dowiedzieli, że czytnik łączy się z serwerami producenta czy Legimi. Atak MITM? No chyba nie w tym przypadku.

          1
          • Marcinero pisze:

            Problem leży właśnie w konieczności ustawienia osobnej sieci WPA2. Czy wszyscy się na tym znają? Czy ustawią filtr adresu MAC pod konkretne urządzenia? Jeżeli nie, to będzie chronić ich tylko hasło. Jeżeli hacker skorzysta z jednego z błędów WPA2, to może uzyskać dzięki temu dostęp do całej naszej sieci.

            Ja u siebie w mieszkaniu korzystam z sieci 802.11ax i WPA3. Bezpiecznie i szybko, w dodatku Wi-Fi 6 jest wydajniejsze energetycznie. Niestety muszę też utrzymać sieć 2,4 GHz z WPA2 (802.11n), bo mój Pocketbook Verse z 2023 używa technologii sieciowej z 2009 roku. InkPad One jest niewiele lepszy, bo ma już Wi-Fi 5 (standard z 2013 roku).

            Może w 2030 r. Pocketbook zacznie produkować urządzenia z Wi-Fi 6 (pojawiło się w 2021) i WPA3 (2018)?

            P.S. Mój Pocketbook Verse wytrzymuje bardzo długo na baterii. Ale tylko do momentu aż włączę Wi-Fi. Wi-Fi żre baterię jak dziki, nawet jeśli nie używam Internetu (działa tylko synchronizacja w tle).

            4
          • mjm pisze:

            Dla mnie to jest dosyć krótkowzroczne spojrzenie, biorąc pod uwagę „długowieczność” czytników.
            Dziś, na kilkanaście/kilkadziesiąt urządzeń i drobnych sprzętów zasilanych przez USB, wszystkie poza trzema korzystają z portu USB-C. Te trzy wyjątki to kindle Voyage, tolino vision 4hd i pilot Onyx Boox.
            W przypadku Wifi nie mówimy o konieczności posiadania dodatkowego kabelka microUSB, tylko utrzymywania dodatkowej sieci bezprzewodowej o potencjalnie dużej podatności na włamania.

            6
          • WiFi pisze:

            Autor chyba nie zdaje sobie sprawy, iż w nowych routerach WPA3 Personal jest często domyślnym, fabrycznym ustawieniem.
            Potem ktoś kupuje taki czytnik i przychodzi pierwsze rozczarowanie – czemu urządzenie za Chiny nie może podłączyć się do domowej sieci. Nie każdy zna się na sieciach i jest biegły w protokołach.

            Poza tym WPA3 ma już 8 lat. Chyba nie jest zbyt wygórowanym oczekiwaniem przeciętnego konsumenta, aby nówka sprzęt kupiony w 2026 roku wspierał współczesne (i wcale nie jakieś najnowsze) standardy. To raczej niechlujstwo producentów i zbytnie szukanie oszczędności (sorry… ale 1300 PL to i tak nie jest taki tani sprzęt… Kindle sprzed paru lat za pół tej ceny wspiera WPA3… czyli można).

            10
      • WiFi pisze:

        Nie zgodziłbym się z tym, że wybór między WPA2 i WPA3 jest obojętny.

        „WPA3 został wprowadzony w 2018 roku, aby wyeliminować niedociągnięcia poprzednich standardów i spełnić nowoczesne wymagania bezpieczeństwa, zwłaszcza wraz z rozwojem inteligentnych urządzeń, pracy zdalnej i rosnącej wrażliwości danych.

        Kluczowe ulepszenia WPA3 obejmują:

        – Indywidualne szyfrowanie dla każdego urządzenia, nawet w publicznej sieci Wi-Fi.
        – Protokół SAE (Simultaneous Authentication of Equals) zapobiegający atakom słownikowym.
        – Ulepszona ochrona słabych haseł.”

        „ Podstawową słabością WPA2, aktualnego protokołu bezpieczeństwa sieci bezprzewodowych datowanego na rok 2004, jest to, że pozwala hakerom na przeprowadzenie tak zwanego ataku słownikowego offline, aby odgadnąć Twoje hasło. Napastnik może podjąć tyle prób, ile chce, aby odgadnąć Twoje dane uwierzytelniające, nie będąc nawet w tej samej sieci, przeglądając cały słownik — i więcej — w stosunkowo krótkim czasie.

        WPA3 ochroni przed atakami słownikowymi, implementując nowy protokół wymiany kluczy. WPA2 używał nieperfekcyjnego czterokierunkowego procesu uzgadniania (ang. handshake) między klientami a punktami dostępowymi umożliwiającym szyfrowane połączenia; to właśnie ono było przyczyną słynnej podatności KRACK, która wpłynęła na praktycznie każde połączone urządzenie.

        WPA3 porzuci to na rzecz bezpieczniejszego — i szeroko przetestowanego — procesu uzgadniania równoczesnego uwierzytelniania stron.

        Inna korzyść pojawia się w przypadku, gdy Twoje hasło mimo wszystko zostanie skompromitowane. Z tym nowym procesem uzgadniania, WPA3 wspiera tajność przestarzałą (ang. forward secrecy), co oznacza, że jakikolwiek ruch sieciowy, który miał miejsce przed uzyskaniem dostępu przez osoby zewnętrzne, pozostanie zaszyfrowany. W WPA2 mogą również odszyfrować stary ruch.”

        Są też i inne aspekty jak stosunkowo łatwa możliwość ataków poprzez Wi-Fi Protected Setup (WPS) w obecnych punktach dostępu obsługujących WPA2.

        6
        • lol pisze:

          Podniecasz się i produkujesz z tym WPA3 tak jakby czytnik był non stop podłączony do internetu. To nie modem/router.

          3
          • WiFi pisze:

            1.) Niektórzy nie wyłączają wifi i czytnik faktycznie bywa non stop podłączony do netu (jeśli tylko jest w zasięgu). W przypadku czytników z Androidem wykorzystanie sieci raczej wzrasta (więcej appek, lepszej jakości przeglądarka internetowa niż w takich Kindlach).
            2.) Robiąc wyłom/wyjątek w konfiguracji swojej domowej (przykładowo ktoś ma w miarę nowe sprzęty typu laptop, smartfon z WiFi6/WPA-3 itd. i musi obniżyć poziom zabezpieczenia sieci do WPA-2 tylko z uwagi na ten jeden przestarzały technologicznie czytnik) odsłaniasz resztę sieci/urządzeń.

            5
            • lol pisze:

              Tak z ciekawości zapytam, czy ktoś ci płaci za wklejanie tych akapitów o wpa3, czy może masz jakiś uraz do pocketbooka?
              Niektórzy, tzn. kto?
              Android? Apki? Człowieku, One jest na linuksie. Po co miałbyś mieć cały czas włączony net w tym czytniku?
              Funboxy i inne tplinki oferują tryb mieszany wpa2/wpa3. Jeśli nie, a nadal boisz się, że somsiad-haker włamie ci się do czytnika i pobierze wszystkie ekisążki mroza czy innel blanki, to po prostu stwórz odrębną sieć-gościa, dedykowaną dla twojego, non stop podłączonego do neta, z niezliczoną ilością „appek”, ze skanem paszportu, kontem bankowym i zeznaniem podatkowym, czytnika.

              4
              • WiFi pisze:

                1.) Zgłaszam podobne wątpliwości do czytników różnych marek.
                2.) Równie dobrze ktoś mógłby spytać czy Ty może nie jesteś powiązany z Pocketbookiem lub jego dystrybutorem (jeśli bawimy się w teorie spiskowe), że tak desperacko bronisz czegoś co jest obiektywnie nie do obrony (nowy sprzęt bez obsługi standardowych dziś i obowiązujących od lat protokołów).

                5
            • lol pisze:

              Pod każdym wpsiem związanym z Inkpad One histeryzujesz z tym WPA2 jak stara panna na wydaniu; tu nawet tworzysz referaty o wyższości WPA3 nad 2 (i to pewnie za darmo?) ale to ja „desperacko bronię” poketa… XD lol
              Zaraz włączę na 10 sekund wifi w moim inkpadzie 4 żeby pobrać ebuka. Mam nadzieję, że w tym czasie jakiś „hakjer” nie włamie mi się na czytnik.
              Jak żyć panie Premierze?

              1
              • WiFi pisze:

                WPA2 umożliwi np. atak słownikowy offline i złamanie hasła do całej twojej sieci i dostęp do innych urządzeń (a nie tylko włamanie się na ten konkretny czytnik) – zwłaszcza jeśli ktoś niefrasobliwie używa prostego hasła (a nie jest to takie rzadkie). Wystarczy zarejestrowana i zapisana do pliku próbka ruchu (można sobie odpalić „łamacza” w dowolnym czasie i miejscu i spokojnie czekać na rezultaty… dobre GPU bardzo przyspiesza proces). Z WPA3 nie byłoby to możliwe.

                To także kwestia wygody użytkownika (jak już było wspomniane). Większość oczekuje, że sprzęt po prostu będzie działał i bez problemu podłączy się do routera (bez jakiejś dodatkowej zmiany konfiguracji w routerze).

                Po prostu zwracam uwagę na takie szczegóły specyfikacji sprzętu przed zakupem (jest to moje stałe kryterium przy zakupie jakiejkolwiek „usieciowionej” elektroniki) i szukam takich informacji w recenzjach (bo producenci często nie ujawniają tego typu danych na swoich stronach w oficjalnych specyfikacjach i instrukcjach).
                WPA3 to wciąż bolączka wielu tanich urządzeń konsumenckich czy urządzeń IoT.

                Na przyszłość po prostu zignoruj, jeśli ten aspekt techniczny Cię nie interesuje (z komentarzy widzę, że jednak niektórych interesuje). Nie musisz mnie obrażać czy posądzać o jakąś podejrzaną współpracę z konkurencją.

                3
          • Kamil pisze:

            Użytkownik ma robić dobrą minę do złej gry jak Ty, gdy cwany producent urządzenia sprzedaje nietani produkt, ale mocno przestarzały już na starcie?
            Najzabawniejsze, iż często takie szczegóły są celowo pomijane w oficjalnej specyfikacji/dokumentacji (i przykra niespodzianka czeka go dopiero w domu).

            Na swoim przykładzie – systematycznie dążę do wyeliminowania starych urządzeń (wraz z naturalnym cyklem ich życia… wymieniam, gdy przestają działać lub ich funkcjonalność przestaje mi wystarczać) ze swojej sieci, aby docelowo przejść z trybu hybrydowego WPA2/WPA3 Personal na WPA3 Personal Only. Mi na przykład nie uśmiecha się dokładanie w 2026 roku kolejnego starego urządzenia i tym samym odwlekanie migracji o kolejne ileś lat.

            To trochę tak jakby nieświadomy rodzić kupił dziecku na urodziny grę komputerową na PC lub program edukacyjny… i w domu okazało się, iż jest to leżak magazynowy, który nie chodzi na Windows 11 (tylko wymaga niewspieranego już Windows 7 czy nawet Windows XP). Może taka analogia przemówi.

            8
          • mjm pisze:

            Ale to na routerze też mam ręcznie włączać sieć WPA2, gdy chcę zsynchronizować czytnik, a następnie wyłączać?

            3
      • Realista pisze:

        Zwykły Kowalski zainteresuje się szybko tematem, gdy nowozakupiony czytnik odmówi mu podłączenia się do domowego routera WiFi.

        Bardziej wkurzy go zwyczajny brak kompatybilności niż jakieś techniczne rozważania o bezpieczeństwie.

        4
    • kjonca pisze:

      Może nawet jest to prawda co piszesz, ale … ja czytnik kupuję do czytania. Wifi prawie mogłoby dla mnie nie być. Z tym „WPA3” jest domyślne, to chyba też nie jest tak do końca. W czasie ostatnich 3 miesięcy kupiłem 2 i wszystkie domyślnie sobie włączyły 2.4 GHz (oprócz oczywiście 5GHz) więc myślę, że nie będzie tak źle z kompatybilnością jeszcze przez jakiś czas.

      0
      • WiFi pisze:

        Nie bardzo rozumiem to zdanie:
        „W czasie ostatnich 3 miesięcy kupiłem 2 i wszystkie domyślnie sobie włączyły 2.4 GHz (oprócz oczywiście 5GHz) więc myślę, że nie będzie tak źle z kompatybilnością jeszcze przez jakiś czas.”

        Ale co kupiłeś? 2 czytniki ? 2 nowe routery?
        Poza tym mówimy tu o wersji standardu WPA, a nie wspieranych pasmach częstotliwości radiowych (tu akurat recenzowany czytnik ma moduł wifi dual band, więc pod tym względem jest OK).

        Nawet jeśli dzisiaj jeszcze nie korzystasz z WPA3, to nie lepiej aby sprzęt był gotowy do tego? Pewnie będziesz korzystał z tego czytnika przez wiele lat. To naprawdę nie jest żadne wygórowane wymaganie od nowego sprzętu wprowadzanego na rynek w 2026 roku (WPA3 jest obecny na rynku od 2018 roku ! 8 lat!!!). Moduł sieciowy w urządzeniu musi być naprawdę stary, jeśli nie oferuje dziś jego obsługi (i wcale nie musi być od razu moduł klasy 802.11ax… wiele starszych kart 802.11ac oraz wybrane 802.11n też mogą wspierać WPA3… kwestia samego chipsetu oraz tego czy producent zapewnił odpowiednią aktualizację firmware/sterowników).

        0
  2. Kuba pisze:

    Czy można dodać ręcznie pisaną notatkę do zaznaczonego fragmentu w epub? Nie chodzi mi o pisanie po książce.

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Rozumiem że chodzi o taką jak w Kindle Scribe, że otwiera się osobne okienko na ręczną notatkę? Sprawdziłem, że nie ma takiej możliwości.

      3
  3. Kolekcjoner ebooków pisze:

    Mała pamięć- to już jakieś klątwa PB. Pytanie – obsługa biblioteki jest „jeden do jednego” jak w pozostałych modelach, bo tak wynika z Twojego opisu, a chciałem.sie upewnić? Dziękuję za Test! Pozdrawiam

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Wydaje mi się, że biblioteka działa tak samo. Jedyna rzecz, jaką nie wszędzie w starszych PB widziałem, to że w menu kontekstowym mamy możliwość otwarcia jako EPUB2 lub EPUB3.

      1
  4. GRKO pisze:

    Pytanie trochę „off topic”.
    Może ktoś wie czy są jakieś „przecieki” dotyczące ewentualnego następcy PocketBook InkPad 4. Czarno-biały ale o lepszych technicznych parametrach/wydajności.
    Pozdrawiam

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Nie mam niestety takich informacji. Ale czytnik ma w tym momencie 3 lata, więc pewnie w tym czy przyszłym roku następca będzie. Przypomnę tylko że InkPad 3 był sprzedawany ponad 5 lat. Akurat w wielu przypadkach PocketBook dość długo trzyma czytniki w sprzedaży.

      Zresztą mój InkPad 4 ma obecnie aktualizację 6.10, czyli tylko o numerek niżej niż One. Doszły niedawno integracja z Libby, PIN czy funkcje dostępności.

      2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.