Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Czy Kindle to taki „iPhone” wśród czytników?

Co jakiś czas w dyskusjach nad różnymi markami czytników pojawia się argument, że popularność Kindle jest uzasadniona wyłącznie skutecznym marketingiem Amazonu. Że tak jak w przypadku Apple – klienci idą ślepo za głosem marki i nie zwracają uwagi na to, że istnieją lepsze urządzenia. 

Czy faktycznie Kindle to taki „iPhone” wśród czytników?

TomekR pisze:

egzaltacja PW (publiczne śledzenie przesyłek, identyfikowanie samolotów którymi przesyłka leci, czekanie na nowości, ekscytowanie się opakowaniem itp) przypomina mi „fanboy’stwo” np. niektórych posiadaczy iPhone’ów.

Vim88:

raczej widzę iPhone jako synonim negatywnego zjawiska, iż ważniejszy jest szpan od rzeczywistej wartości użytkowej danego modelu telefonu/czytnika/tabletu

Zalewski:

Kindle jest iPhonem wsród czytników, tzn. że decydując się na jego zakup możesz oczekiwać produktu najwyższej jakości. Plus trochę punktów do lansu gratis. ;)

Jak to wygląda w rzeczywistości?

Trochę tak:

Marka. Są tablety i jest iPad, są telefony i jest iPhone, są czytniki i jest Kindle – Amazonowi udało się rzeczywiście zdominować całą kategorię produktów, podobnie jak zrobił to Apple w innych kategoriach.

Również coroczne konferencje produktowe Amazonu z Jeffem Bezosem w roli głównej jako żywo przypominają to, do czego nas przyzwyczaił przez wiele lat Steve Jobs.

Ale co oznacza marka? Nie miejsce tu na wymienianie funkcji marki – ale podkreślmy choćby gwarancję jakości. Kupujący sprzęt Apple mogą spodziewać się pewnego poziomu wykonania i wysokiej kultury obsługi urządzenia – podobnie jest z Amazonem. Mówisz „Kindle” i myślisz o czytniku, który można krytykować za ograniczenia, ale korzystanie z niego będzie przyjemnością.

Ignorowanie innych modeli. Faktycznie, tak jak dla wielu nie istnieją inne telefony niż iPhone, to dla wielu nie ma ważniejszego czytnika niż Kindle.

Przez długi czas Kindle w Polsce nie miał poważnej konkurencji. Marketing innych czytników to była czysta amatorka w porównaniu z wirusowym rozchodzeniem się dobrych informacji o urządzeniu z Amazonu. Jak patrzę na ludzi polecających Kindle na różnych forach, to przecież nikt im tego nie zlecił (co nie jest regułą przy innych czytnikach), po prostu sam produkt ich przekonał, są z niego zadowoleni i roznoszą to dalej.

Ostatnio się to trochę zmieniło, bo Kindle nie jest np. jedynym urządzeniem z dobrym ekranem Pearl, nie jest jedynym który ma podświetlanie, funkcjonalnie kilka innych modeli z nim wygrywa. Tylko dlaczego wciąż na forach widzimy tak niewiele osób, które wyrażają głośno zadowolenie ze swoich Onyxów, Pocketbooków czy Soniaków? To częściowo kwestia przyzwyczajenia – jeśli ktoś był zadowolony z jakiegoś modelu, to na inny trudno mu się przesiąść. Częściowo kwestia niedopracowanego oprogramowania. W zasadzie dopiero druga generacja udanych czytników innych firm sprawi, że pojawi się większa grupka miłośników danej marki i będą ewangelizować na jej rzecz.

Zamknięty ekosystem i ograniczenia funkcjonalne. Amazon, tak jak Apple, ma swój własny DRM, swój sklep, swój format MOBI. Ignoruje też ustalone standardy – w Kindle nie będzie EPUB, tak jak na iPadzie nie ma Flasha, a iPhony przez długi czas nie obsługiwały MMS.

Ale z drugiej strony… Amazon nie blokuje korzystania w swoich czytnikach z treści pochodzących z innych źródeł, nawet udostępnia wspaniałe narzędzie jakim jest wysyłka mailowa. W przypadku Apple już tak radośnie nie jest – wszystkie aplikacje muszą przejść przez cenzurę Appstore.

Fanbojstwo. No jednak tak – tego śledzenia samolotu nie da się inaczej uzasadnić. Choć pamiętajmy, jakie jest tego źródło. Kindle nie jest nowym gadżetem, którym można się pobawić, a urządzeniem do czytania – tak więc ekscytowanie się tym, że oto nad Atlantykiem szybuje czytnik oznacza, że już za chwilę będziemy mogli się zanurzyć w lekturze! A więc może to nie tyle fascynacja Kindle, co nową możliwością czytania?

Drogie akcesoria – to widzieliśmy na przykładzie oryginalnej okładki do Paperwhite – wprawdzie jakość niezła, ale cena zaporowa. Amazon drogo też wycenia oryginalną ładowarkę (i dlatego nie zalecam jej kupowania), a jak ktoś chce, to kupi nawet oryginalny… kabel USB za jedyne 9,99…  To tak samo jak w Apple – choć Kindlowi trzeba przyznać, że ma port micro-USB, a nie jakieś niestandardowe dziwactwa – dzięki temu podłączymy do niego każdą ładowarkę od współczesnego telefonu. Posiadacz iPada nie ma wyboru i musi kupić ładowarkę dedykowaną, choć oczywiście nie musi kupować oryginału.

Trochę nie:

Nie ta cena. Produkty Apple są drogie. Dla większości ludzi wydawanie 3 tysięcy złotych za telefon to gruba przesada. Amazon ma kompletnie inną politykę, a czytniki Kindle należą do tańszych na rynku – choć akurat w Polsce już nie do najtańszych. Tak samo tablety Fire są wyceniane znacznie niżej niż w przypadku Apple, choć porównując ceny z Samsungiem czy Nexusem, nie ma aż takiej różnicy.

Brak „kompulsywnego upgradingu”. Oczywiście, gdy Amazon wypuszcza nowy model czytnika, ludzie rzucają się do kupowania – ale nie widzę w tym wzorca „mój kindelek jest za stary, bo ma już rok”.

Drugi czy trzeci czytnik kupuje się zwykle dlatego, że w domu przybyło chętnych do czytania, np. żona zabiera czytnik mężowi, a dzieci też by chciały, a babcia się cieszy z możliwości powiększania liter…

Akurat ostatni model Paperwhite ze swoim oświetleniem może być powodem do aktualizacji, ale są też tacy, którzy przywiązani będą do Keyboarda albo DX, aż do ich naturalnej śmierci. No, a trudno wyobrazić sobie kogoś kto powie publicznie, że iPhone 3 mu w zupełności wystarcza. :-)

Oczywiście na tym blogu zajmuję się nowszymi modelami – ale to dlatego, że o starszych wiele już zostało powiedziane, a nie dlatego, że uważam Keyboard za zły model…

Jeśli szpanerstwo, to nie takie. Wiecie, nie znam jednak nikogo, kto by sobie kupił czytnik tylko po to, aby się nim lansować w modnych miejscach. Owszem, mogę sobie zrobić fotkę czytnika przy porannej kawie, ale czy to oznacza, że kupiłem sobie w tym celu czytnik? To raczej lans w stylu „czytam więc jestem (tu odpowiednie określenie)”, tak samo jak blogerki lajfstajlowe uwielbiają się fotografować z kolejnymi tomami modnej powieści.

No i moja prywatna opinia

Nie mam ogromnego doświadczenia ze sprzętem Apple – od 5 lat korzystam z iPoda Classic 80GB, który mimo coraz słabszej baterii spisuje się bardzo dobrze, a używanie iTunes mimo tego, że przez pierwszy miesiąc kląłem, zmusiło mnie wreszcie do otagowania całej kolekcji cyfrowej muzyki. Od ponad roku okazjonalnie używam starego iPada pierwszej generacji. Przyznaję – kupiłbym wersję 3 lub 4 z ekranem Retina, gdybym tylko umiał znaleźć uzasadnienie dla takiego wydatku.

Od sprzętu komputerowego z jabłuszkiem jak dotąd trzymałem się z daleka. Miłośnicy sprzętu Apple twierdzą, że on „po prostu działa”. Nie trzeba się męczyć z systemem, jak to ma miejsce w Windows. Faktycznie, Jobs wymyślił sprzęt dla normalnego człowieka, którego nie obchodzą szczegóły techniczne. I można powiedzieć, że w przypadku czytnika Kindle Amazon skopiował to podejście.

(Swoją drogą warto rozważyć, jakby wyglądał iReader – gdyby firma z Cupertino nie zignorowała tego rynku.)

W przeciwieństwie do Apple, założeniem Amazonu jest nie tyle fetyszyzowanie urządzenia, co przywiązywanie ludzi do całego ekosystemu Kindle. Ma to sprawić, że po nowe książki czytelnik trafi wyłącznie do ich księgarni. Przypomnę slajd z prezentacji Bezosa.

Kiedy Amazon zarabia pieniądze

W Polsce, gdzie nie działa oficjalny Kindle Store (tzn. nie sprzedaje polskich książek), wygląda to oczywiście inaczej – Amazon sprzedaje nam sprzęt, a na książkach zarabiają lokalne księgarnie.

Co jest jeszcze ważne – mogę się uznać za fana, czy miłośnika Kindle – ale nie jestem tak wielkim fanem Amazonu! Wiele z tego, co robi ta firma mi się nie podoba i nieraz o tym wspominałem. Tak więc może być tak, że pewnego dnia (i nie tylko pierwszego kwietnia) wyskoczę z tramwaju Kindle na przystanku… który wykreuje sprzęt nowej generacji, z którego będzie się czytało jeszcze lepiej. Sony? Cybook? Kobo? Ekrany w technologii Mirasol? Kto wie.

Autor zdjęcia: David Boyle, CC BY 2.0

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle, Rynek czytników. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

122 odpowiedzi na „Czy Kindle to taki „iPhone” wśród czytników?

  1. Eczytacz pisze:

    Amazon to głównie ekosystemem. Mała sprytne chińskie rączki w Fabrykach Foxconna wystrugają wszystko, co tylko dusza zapragnie,.

    0
    • cfgfb pisze:

      tak juz widze jak polacy kupuja ebooki u amazona po angielsku :) badzmy szczerzy kindle w polsce to moda lans, nikogo nie interesuje amazon bo kupuja u chomika

      0
      • Krzysiek pisze:

        Ja kupuję książki z amazona po angielsku… I z tego co wiem od znajomych, jeżeli ktoś nie ma problemów z czytaniem po angielsku, to jest całkiem sporo chętnych.
        A z chomika nie skorzystałem jeszcze ani razu odkąd mam czytnik.

        0
      • Hubert pisze:

        Wiesz, sporo ludzi zna ang. na tyle dobrze, żeby poradzić sobie większością lit. pop. Ja cały czas korzystam z promocji Amazona.

        0
      • Grzeg pisze:

        Mam już całą kolekcję e-booków z Amazona, po angielsku :-). Choć czytnika jeszcze się nie dorobiłem.

        0
      • wright pisze:

        @cfgfb:
        1. Nie wiem kim miałbym się lansować czytnikiem.
        2. Pomijając już fakt, że nie wszyscy Polacy czytają tylko po polsku, Amazon ma wiele pozycji, których nie ma po polsku albo nie ma po polsku w sensownym formacie (a konwersja z pdf w wielu typach książek odpada).
        3. Z tym chomikiem to niezła projekcja. ;P

        0
        • Przemek Skoczyński pisze:

          W ogóle myśleć tak może tylko ktoś kto nie ma pojęcia jak wygląda obecnie oferta ebooków w Polsce; w ciągu kilku miesięcy jadąc jedynie na promocjach (głównie 9,90) skompletowałem bibliotekę na kilka lat, po co Chomik? Jak kogoś stać na czytnik, to na książkę z promocji raczej też. Nie mówię , że problemu Chomika nie ma, ale w znacznej mierze dotyczy pozycji niedostępnych w oficjalnej dystrybucji.

          0
          • lukas pisze:

            Zgadzam się z chomika korzystam tylko jeśli musze. Jeśli w zadnej księgarni nie znajde to chomik pomaga ale zwykle plik jest beznadziejnie formatowany i nie wyglada za ładnie ale czytać się da jako tako.

            0
      • Przemek Skoczyński pisze:

        Taaaa, lans, bo oczywiście nawet jak się nie czyta po angielsku to nie można kupować książek w rodzimych księgarniach, super lans na czytanie, naprawdę..

        0
      • g pisze:

        wow, no tak w Polsce absolutnie NIKT nie zna angielskiego i jeśli kupuje ebooka po angielsku, to też tylko dla lansu… :)

        0
      • mincel82 pisze:

        To że „kupujesz u chomika” nie oznacza że każdy tak robi. Ja mam jak na razie wszystkie książki legalne. Po sięgnięcie w inne źródła zmusza mnie tylko brak wersji e danej książki.

        0
      • Rhobaak pisze:

        90% książek, które przeczytałem na Kindle pochodzi z Amazona, reszta to BookRage, kilkanaście pozycji na licencji CC i kilka ze źródeł chomikopodobnych.

        0
  2. R.S. pisze:

    Śledzenie przesyłki ma chyba prostsze wyjaśnienie – Kindle wysyłany z USA przychodzi często po krótszym czasie niż zamówiony na Allegro. Nie przywykliśmy w Polsce do takiej szybkości, tak jak do amazonowej jakości obsługi klienta, więc ekscytujemy się tymi rzeczami jako czymś wyjątkowym.

    0
    • Xayan pisze:

      Ja z reguły wszelkie zakupione produkty otrzymuję w ciągu 2 dni od złożenia zamówienia i zapłacenia (wysyłane poleconym priorytetem), szybciej się raczej nie da ;)

      0
    • wright pisze:

      Ja, kiedy kupowałem PaperWhite’a, byłem po okresie „celibatu”, po tym jak mój Keyboard umarł, a PW nie było jeszcze dostępne w wersji international. W moim więc przypadku śledzenie przesyłki wynikało z niecierpliwości przed momentem, kiedy będę mógł w końcu znowu czytać wygodnie e-booki.

      0
  3. michal.1358 pisze:

    Po części się zgodzę, Amazon osiągnął wielki sukces właśnie dzięki marketingowi i dziś często jak ktoś mówi o czytniku, większość automatycznie myśli o kindlu. Tak samo jak ze smartfonem i iPhone’m. Z tą różnicą, że kindle ma coś do zaoferowania sobą, a produkty Apple’a może i są dobre jakościowo, ale wszystkie mają mocno zawyżone ceny (wiele było porównań na internecie, np. Mac kosztował 7000$, a jego odpowiednik PC – 2000$) co dla mnie jest wystarczającym powodem do kupna czegoś innego. Sam jak kupowałem paperwhite’a oczywiście zwracałem uwagę na firmę, ale w końcu i tak wygrała jego funkcjonalność, a nie znaczek na obudowie.

    0
    • adamba pisze:

      Poproszę o podanie specyfikacji maca za 7 i odpowiednika za 2 tysie.

      0
      • Dam pisze:

        Wiesz, ja tak z żoną kupowałem – ona Maca za prawie 5 tys. ja Peceta (Asus), za trochę ponad dwa, wszelkie parametry na korzyść Peceta. Choć co ciekawe, mimo gorszych parametrów (procesor, Ram) duże zdjecia na Photoshopie chodzą płynniej i szybciej na Macu…

        0
        • RealWaaagh pisze:

          Tylko jednak zawsze przy takich porównaniach nikt nie zwraca uwagi na to, ile kosztuje jakość wykonania. Jeśli znajdziesz PC z taką samą jakością wykonania, to i  zapłacisz jak za MAC. Tylko producenci PC nie mogą sobie w ogóle pozwolić na sprzęt z tak dobrych jakościowo podzespołów, gdyż nikt ich nie kupi, bo i tak klient patrzy na proca, pamięć i podzespoły. Niech przykładami będą aktualni konkurenci MacBooka z Retiną, zarówno TOSHIBA Kirabook jak i Google Chromebook pixel nie są konkurencyjne cenowo do rMBP.

          0
          • Dzambor pisze:

            1000 funtów to cena tego maca dzisiaj
            http://www.pcworld.co.uk/gbuk/desktop-pc-monitors/desktop-pcs/apple-desktops/apple-imac-md093b-a-21-5-all-in-one-19719653-pdt.html#longDesc

            Rok temu kupiłem coś takiego
            i5 2500k, 8gb ddr3 1600Mhz ładny kingston z radiatorami na kościach,
            2Tb WD sata hdd, Radeon 6850HD
            24″ LCD, 550W Corsair PSU
            Użyłem tylko starej obudowy, nagrywarki, i boxowego Windowsa z poprzedniego kompa. (bez problemu mogłem użyć linuxa)
            Wydałem 650 funtów. Mój komp w dalszym ciągu jest dużo mocniejszy od tego maca.

            0
            • RealWaaagh pisze:

              Czyli rozumiem że twój PC to także jest All In One, jeśli porównujesz się z iMac ?

              Ja pisałem o laptopach, bo te analizowałem ostatnio i jeśli chcemy dobrego sprzętu, działającego długo na baterii w wysokiej jakości wykonaniu i niewielką wagą, to się okazuje że producenci PC nie mieli czym konkurować z rMBP. Tu nawet nie chodzi o cenę, ale nikt nie próbował nawet stworzyć takiego PCta. Dopiero teraz pojawił się konkurent w postaci Kirabook od TOSHIBA. Możliwe że dziś, wybrałbym tgo Kirabooka zamiast Maca.

              0
          • Dzambor pisze:

            Przepraszam za flood, ale zaraz znowu będzie komentarz o jakości. Retiny Apple już nie używa bo za droga. Apple kupuje poszczególne podzespoły od tych samych firm które robią cześci do PC. Wiec nie ma co ględzić o różnicach w jakości. Jedyne do mają ciekawe to obudowy. Ja zainwestowałem w moją obudowę PC 250zł i sukcesywnie ją przekładam. Spróbuj to zrobić z mac’em. Spróbuj sobie dołożyć ram albo hdd i zobaczysz jak bardzo rozwojowy jest mac.

            0
            • isaak pisze:

              Nie będę się wdarł w dyskusję, absolutnie nie jest problemem rozbudować MACa na dodatek możesz to sam zrobić bite tracąc gwarancji, więc jak nie wiesz nie opowiadał bzdur.

              0
              • Dzambor pisze:

                Bądź tak dobry i zamieść cenę przykładowego modelu kupionego w Europie.

                0
              • Dzambor pisze:

                Zmiana ramu czy dysku twardego jest dużo cieższa iMac niż w przeciętnym laptopie.
                zamiana czegokolwiek w Mac Pro może i prosta ale ceny są takie, że nie proponują tego nawet w polskim sklepie online.

                0
              • isaak pisze:

                Jeżeli odkręcenie kilku śrubek uważasz za trudne no to sory czasy kiedy dostęp do RAMU czy HDD był utrudniony zostały wraz z erą PowerPC, ceny maków zaczynają się od około 5tys w Polsce, natomiast najtańszy komputer Apple to 2,8tys i jeszcze raz powtórzę nie ma co porównywać parametrów PC vs MAC to są inne sprzęty.

                0
              • Dzambor pisze:

                http://www.youtube.com/watch?v=D8Tuq373wPs&feature=player_embedded

                „bezproblemowy” upgrade pamięci w macu 21″ model 2012
                I tak są to zupełnie inne sprzęty korzystające z tych samych podzespołów. Jedyne czym się różnią to system który można kupić osobno. Tracisz gwarancję. Ale ile razy korzystałeś z helpdesk Apple?

                0
              • isaak pisze:

                Ok w tym wypadku masz rację, tak samo jak z niektórymi all in one innych firm więc sądzę że nie ma się co licytować, z helpdesku przy poprzednim macu kilkakrotnie korzystałem zawsze dowiedziałem się co potrzeba. Komputer Mac nie jest dla wszystkich, jedni kupują maki a inni kupują windowsy, podobnie jak z telefonami iPhone stał się ikoną przedstawicielem swojego gatunku pomimo że Android bije kolejne rekordy sprzedaży , podobnie jak Kindle w świecie czytników to właśnie Kindle jest ikoną a nie Sony, Onyx, Kobo, Nook czy wiele innych.

                0
        • mincel82 pisze:

          Maki są robione pod obróbkę zdjęć i filmów, żaden pecet pod tym względem i m nie dorówna… Co nie zmienia faktu że mak nie dorówna pc w możliwościach gier :)

          0
          • KonradK pisze:

            Myślę, że na pewno są robione pod klientów, którzy uważają, że „Maki są robione pod obróbkę zdjęć i filmów, żaden pecet pod tym względem i m nie dorówna… „.
            No, ale jedno drugiego nie wyklucza.

            0
  4. Igor pisze:

    Sami użytkownicy zrobili się fanatycznymi funboyami swoich czytników Kindle.
    Już niedobrze sie robi jak mówią o nich: mój kundelek, albo jestem szczęśliwym posiadaczem Kindle’a. Jak można mierzyć szczęście posiadaniem urzytecznego, ale jednak gadżetu. Czytniki Kindle są jakie są. Ale mogłyby być lepsze, gdy właśnie funboye nie łykały wszystko jak leci.

    0
    • Tom pisze:

      TAK, jestem posiadaczem Kindle,
      TAK, zdarza mi się powiedzieć o nim „mój kundelek”,
      NIE, nie mierzę szczęścia posiadaniem gadżetu, choć czytnik, a w zasadzie czytanie daje mi wiele szczęścia,
      NIE, nie łykam wszystkiego jak leci,
      NIE, nie twierdzę „tylko Kindle albo nic”
      NIE, w przeciwieństwie do Ciebie nie generalizuje i nie twierdzę że wszyscy użytkownicy Kindle (iPada itp) to funboje

      0
    • adamba pisze:

      uRZytecznego?

      0
    • Jasiu pisze:

      Gdybyś sam łyknął parę lekcji ortografii – nic by ci się nie stało.

      0
  5. Seldon pisze:

    Trochę dziwne porównanie, bo IMO Amazon zdominował rynek głównie ceną, a dokładniej tym, że Kindle sprzedawany jest po kosztach, na co producenci zarabiający na sprzęcie nie mogą sobie z oczywistych względów pozwolić.
    Swego czasu np. najwyższe modele Sony biły Kindle na głowę zarówno możliwościami jak i wykonaniem (7 cali, dotykowy interface etc.), tylko co z tego, jak były 2 razy droższe, a w USA nie miały wsparcia książkowego giganta ?

    0
    • Doman pisze:

      Mogło tak być w początkowej fazie, tzn tak mniej więcej do czasów Keyboarda. Bo już Classic miał konkurentów dorównujących parametrami i ceną, a mimo tego popularność czytników Amazonu wcale nie spadła.

      0
    • Nomad pisze:

      Kindle jest terminalem dla usług amazonu i dlatego jest taki tani – bo amazon zarabia na książkach, nie urządzeniu. Dlatego nigdy kindle nie będzie miał wsparcia dla innych formatów (np. epub albo djvu) i tylko dlatego ma obsługę internetu, by był dostęp do amazonu. Poza tym nic ciekawego soba nie prezentuje jako urządzenie do czytania.

      0
  6. Piotr pisze:

    Coś w tym porównaniu produktów Apple i Amazon jest … fajny artykuł na piątek ;o)
    Ja jakieś 6 lat temu zaeksperymentowałem i przeszedłem na komputer Mac i … przestałem interesować się sprzętem – działa. Działa na tyle dobrze, że akceptuję – bo muszę – dziwne wtyczki.
    Z Kindle było podobnie poczytałem o nim, kupiłem i w ciągu miesiąca zacząłem zapominać, że to jakiś „gadżet”. Ma ograniczenia ale działa bez problemów a ekosystem jest dla mnie idealny. Jak kupowałem 3 czytnik (dla córki) najpierw poczytałem o konkurencji i jednak zostałem przy Amazonie.
    Podsumowując jest mi wszystko jedno czy jestem Fan boyem czy nie a piszę na macu i czytam książki na Kindlu :O)

    0
    • wright pisze:

      W podanym przez Ciebie przykładzie, różnica pomiędzy PC a Mac-iem to umiejętny dobór podzespołów – Apple robi to za Ciebie, ale jeśli potrafisz dobrać sobie dobrze PC-ta, oszczędzasz masę kasy, a możliwość braku interesowania się sprzętem pozostaje na tym samym poziomie.

      0
      • Agalin pisze:

        Ale tu właśnie chodzi o zaprzestanie interesowania się sprzętem z innego powodu – po prostu Mac jest lepiej zoptymalizowany i rzadziej potrzebna jest wymiana podzespołów – po prostu działa i nie trzeba się nim przejmować.

        0
        • wright pisze:

          Chyba nie za bardzo zrozumiałeś. Jeśli dobierzesz sobie umiejętnie podzespoły do PC-ta, to nie dość, że jest dobrze zoptymalizowany, to jest także zoptymalizowany według Twoich potrzeb. W czym podzespoły Apple’a miałyby być lepsze czy też w jaki sposób lepiej zoptymalizowane? Są dobrane pod OSX-a i generycznego apple’owego usera. Nie chcesz interesować się sprzętem przez najbliższe 5 lat? Dobierz odpowiednio podzespoły. PCtowcy, którzy regularnie upgrade’ują swoje maszyny mają po prostu inne priorytety. To nie konieczność, to wybór. Apple wybiera za Ciebie i każe Ci za to słono płacić. Robi to bardzo dobrze i robi to za Ciebie – jeśli taki model Ci odpowiada, to doskonale; jeśli nie – równie dobrze.

          0
          • Agalin pisze:

            Mi chodzi raczej o to, że OSX jest optymalizowany właśnie pod to wąskie grono podzespołów – przez co na tych samych elementach system działa znacznie sprawniej niż Winda. Co nie zmienia faktu, że uważam iż oba systemy mają swoje wady i zalety :D A Maki w Polsce są zdecydowanie za drogie, ale to żaden sekret. W USA nie jest to tak dotkliwa różnica względem normalnych PC.

            0
  7. KecajN pisze:

    Moim zdaniem szpanowanie marką Kindle to znikomy margines. Amazon zrobił po prostu niezłe czytniki za przyzwoitą cenę i to jest głównym elementem napędowym na rynku, na którym nie ma jego lokalnej księgarni.
    Nie licząc krótkiej przygody z eClicto, moim pierwszym czytnikiem był Kindle DX. Ograniczenia jego firmware doprowadzały mnie do szewskiej pasji, więc jako mały czytnik kupiłem sobie potem Onyx’a. Okazało się jednak, że otwartość firmware jest w tym przypadku wadą (co z tego, że obsługuje kilka formatów, skoro żadnego dobrze, itp.), a stabilność całości była w sumie gorsza, niż DX’a z samodzielnie uaktualnionym oprogramowaniem. Warto dodać, że wizualnie ekran Pearl w Onyx’ie to jednak inna liga, niż w Kindle’u. W międzyczasie uporałem się z podstawowymi problemami w czytniku Amazon’a (np. zarządzanie kolekcjami), więc jako mały czytnik kupiłem sobie Kindle Classic i jestem z tego kroku bardzo zadowolony. (Onyx nie został wyrzucony – przekazałem go rodzinie w celu popularyzacji urządzeń e-ink.)
    Kindle z pewnością nie jest czytnikiem moich marzeń ale na tle konkurencji wypada bardzo dobrze i tym tłumaczę sobie jego popularność.

    0
    • rmrmg pisze:

      „otwartość firmware jest w tym przypadku wadą (co z tego, że obsługuje kilka formatów, skoro żadnego dobrze, itp.),”
      A jest bardziej otwarty niż u amazonu? A nawet jeśli to co to ma wspólnego z jakością?
      W swoim M92 zauważyłem tylko jeden problem z obsługą plików – nie radzi sobie z pdfami zawierającymi grafikę w wysokiej rozdzielczości. Może nie jest to dziwne, stacjonarny komputer potrzebuje dobrych kilku sekund aby coś takiego załadować ale w przypadku onyxa nie da się przerwać ładowania – trzeba wyłączyć urządzenie.
      Inne rzeczy których mi brakuje to: brak tabów (takich jak w przeglądarkach internetowych, coby można otworzyć kilka plików i łatwo się przełączać między nimi), niewygodne skakanie między zakładkami potrzeba 3 kliknięć (menu -> zakładki -> konkretna_zakładka) a powinno być to na pasku „postępu” tak aby jednym kliknięciem można było skoczyć do zakładki. Nie wiem czy inne firmy mają tutaj lepiej.
      Generalnie na tej stronie widzę dość dużo narzekanie na onyxy i ciekawi mnie czy mam szczęście czy kilka gadatliwych osób ma pecha.

      0
  8. SzaliK pisze:

    Kindle nie jest iphonem, i nigy nie będzie. Amazon stworzył czytnik, który może ma zamknięty ekosystem (co, w ogóle nie przeszkadza, w końcu nie wymaga specjalnego oprogramowania do obsługi, a wszystkie księgarnie się do niego dostosowują), jest to sprzęt dopracowany pod każdym względem. Jak kupowałem swojego kindle 3, nie było zbyt wiele czytników do wyboru. Okazało się, że kindle, jest stosunkowo tani i najlepszy(w czasie kiedy kupowałem)! Amazon po prostu liczy na sprzedaż książek, więc cena sprzętu jest zaniżana, taki samy mechanizm działa w przypadku konsol.

    0
  9. Defag pisze:

    Wg. mnie lepszym wyborem niż kindle jest nook. Raz że tańszy 2 że ma w standardzie dotykowy ekran 3 że czyta epub i skaluje pdf’y

    0
    • Piotrek pisze:

      Hm,czy faktycznie można powiedzieć,że tańszy? Jest tańszy w tym momencie,gdyż Barnes&Noble w desperacji znacząco obniżył ceny,żeby zdobyć klientów. Jakiś skutek to odniosło,bo Nook Simple Touch jest w UK wyprzedany w zasadzie w każdym sklepie. Przed tą obniżką w zasadzie ceny były identyczne. Inna sprawa,że ten ghosting w moim Nooku drażni mnie nieustannie, poczekam do zbliżającej się aktualizacji,jeśli ta tego nie poprawi to się go chyba pozbędę. Dzisiaj miałem drugie podejście z rootowaniem,bo ktoś wspomniał wcześnie,że po zainstalowaniu MoonReader znika problem z ghostingiem… Chwilę się pomęczyłem,ale masochistą nie jestem,używanie tego jak i aplikacji Amazon Kindle to zbytnia męka dla mnie. Kolejny raz przywróciłem do ustawień fabrycznych i już bawić się w androida nie będę.

      0
      • Robert Drózd pisze:

        Sprawdź jeszcze CoolReader, jedyny program, w którym mogłem powiedzieć, że tekst wygląda trochę lepiej niż na Kindle (mówię o czytniku, bo aplikacja Kindle na Nooku wypada słabo). Inna sprawa, że obsługa tego Androida na Nooku po zrootowaniu to jakaś masakra… Szykuję na ten temat tekst.

        0
        • cfgfb pisze:

          dla jednych masakra dla innych calkiem normalny android z wszelkimi wadai i zaletami

          to samo moge powiedziec o 5minutach jakie spedzilem z kindle, poruszanie sie kierunkowym padem, klawiaturka ekranowa, szukanien slowa padem do slownika …

          nie ma czytnika idealnego ale powoli jest rozwoj czego dowodzi aura hd

          0
          • Robert Drózd pisze:

            Oglądałeś na żywo czy tylko na YT? Bo tego co jest na Nooku, konkretnie po użyciu NookManagera (obecnie najpopularniejsza forma rootowania) trudno nazwać normalnym androidem.

            0
          • Piotrek pisze:

            Tu widać,jak ludzie różnie odbierają pewne rzeczy. Miałem też Kindle Classic i w porównaniu z tym jak działa zrootowany Nook na androidowych aplikacjach to było miód malina. Ogólnie Classica wspominam miło,jedynym w zasadzie powodem wymiany było światełko. Inna sprawa,że Nooka z oryginalnym oprogramowaniem obsługuje się przyjemnie,na pewno przyjemniej niż Kindle Classic.
            Co do CoolReadera to wydaje mi się,że miałem go zainstalowanego za pierwszym podejściem,nie zauważyłem zbytnio różnicy w jakości wyświetlania,ale być może dlatego,że obsługa była frustrująca i szybko dałem sobie spokój.
            Aura HD to faktycznie ciekawa alternatywa,choć kilka pierwszych recenzji, na które się natknąłem, nie są jakoś specjalnie pochlebne.

            0
            • isaak pisze:

              Sam zakupiłem Aure HD zamiast paperwhite, jestem szalenie zadowolony, moim zdaniem jest to polka wyżej, sprzęt wart każdej złotówki.

              0
              • Piotrek pisze:

                Miałeś wcześniej jakiegoś Kindle’a? Ciekaw jestem porównania „filozofii” działania obu systemów.

                0
              • Doman pisze:

                Też chętnie bym poczytał. Przymierzam się do jakiegoś czytnika z podświetleniem i zastanawiam się czy warto dopłacić do Kobo względem Paperwhite.

                0
              • isaak pisze:

                Tak wcześniej miałem Classic i Touch, a w zasadzie tego drugiego mam dalej :) co do filozofii działania, nie wiem nie potrafię powiedzieć bo nie wiem co masz na myśli, obsługa i zachowanie czytnika są bliźniaczo podobne do Kindla tyle ze nie ma wysyłki przez maila ale jest obsługa Dropboxa przez przeglądarkę. Wszystkie standardy jakie podaje producent czytnik bez problemu obsługuje. Wyświetlacz jest większy co daje fantastyczny efekt i też jest Pearl tyle że niesamowicie ostry, czcionki wyglądają fantastycznie to jest największa zaleta druga to podświetlanie które bije na głowę wszytko co jest obecnie na rynku. Oprogramowanie jest bardzo stabilne podobnie jak prędkość działania samego czytnika. Dla mnie dzięki niesamowitemu wyświetlaczowi i dopracowanemu oprogramowaniu stoi aktualnie półkę wyżej niż Kindle :)

                0
              • Piotrek pisze:

                Dzięki.
                Chodziło mi właśnie o to na jakiej zasadzie została rozwiązania biblioteka,obsługa książek,słownik itp. Obejrzałem ciekawą recenzję na youtube i faktycznie obsługa jest bardzo podobna. Ekran główny jest na pewno ciekawiej pomyślany w Aurze. Jakbym w tym momencie był na kupnie to kto wie,wymieniać Paperwhite`a jest raczej bez sensu.

                0
              • isaak pisze:

                Wydaje mi się że wymieniać Paperwhite nie ma sensu :) choć te dwa centymetry przy przekątnej :) robią różnicę :)

                0
            • Eczytacz pisze:

              Nie porównój diwajsa na guzika z diwajsem na macanie, bo to są dwie różne kategorie.

              0
              • Piotrek pisze:

                Z drugiej strony to ciężko nie porównywać tych urządzeń skoro są w tej samej kategorii cenowej, mówię o Kindle Classic i Nooku Simple Touch.

                0
  10. SzaliK pisze:

    Tak naprawdę nie wiem jak można szpanować czytnikiem? W końcu jest to urządzenie do czytania. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić osób, które czytają książki i się obnoszą, z tym, że czytają na papierze, bądź czytniku takim, czy innym, czytanie jest uniwersalne. Liczy się treść, nie nośnik, ktoś kto wybiera sposób podania ponad treść nie jest prawdziwym odbiorcą myśli.

    0
  11. TOmasz pisze:

    Różnica jest taka, że za Apple wielu przepłaca głównie dla marki, a Kindle miał(nie wiem czy dalej ma) wiele unikatowych funkcji. Do tego jego cena też nie była 2 krotnie wyższa od konkurencji… ba była najniższa biorąc pod uwagę parametry techniczne.

    Dla mnie przewagą Kindle nad innymi czytnikami w momencie kupowania były w kolejności od najważniejszych:

    1. Gwarancja i obsługa pogwarancyjna – tutaj żadna firma nie dorasta Amazonowi do pięt. Przynajmniej jeżeli chodzi o stosunek do polskiego klienta, bo w innych krajach jest więcej firm z podobnym poziomem obsługi.

    2. Darmowy internet 3g na całym świecie – teraz już ograniczony, ale w podróży dalej jest nieoceniony

    3. Przesyłanie plików mailem i integracja z ogromną księgarnią Amazonu.

    4. No i cena też była wtedy jedną z niższych na rynku. Było kilka modeli w podobnej cenie, ale wszystkie o gorszych parametrach i bez ww funkcji.

    Zdecydowanie nie zgadzam się z porównywaniem Kindle do produktów Apple. Może w środowisku Kindlowiczów i jest trochę fanbojstwa, ale IMO w przeciwieństwie do Apple, którego użytkownicy płacą więcej, żeby w serwisie doświadczyć „polskiego” standardu i dowiedzieć się że zalali swój telefon, ma ono racjonalne podstawy.

    Zresztą nie jestem typem człowieka, który zapłaciłby dużo więcej tylko za markę. Gdyby istniały czytniki oferujące więcej, za mniej, to nic by mnie przy Kindle nie trzymało.

    0
  12. Adam pisze:

    A ja na ” nie znam jednak nikogo, kto by sobie kupił” iPhone’a „tylko po to, aby się nim lansować w modnych miejscach.” – mamy różnych znajomych ;)

    0
  13. YuukiSaya pisze:

    Cały czas twierdzę, że wybór czytnika (i nie tylko) powinien być wypadkową potrzeb użytkownika i możliwości sprzętu. Teraz kwestia – ktoś kupił Kindle dla marki czy w wyniku analizy „co mi się przyda”?

    „Fanbojowanie” Kindle jestem w stanie zrozumieć, bo sprzęt i cały ekosystem ma sporo zalet i dużo ciekawych funkcji. Ale ma też ograniczenia, które kogoś mogą skłonić do poszukania innego wyboru. A ktoś inny stwierdzi, że czyta na tyle mało, że na lapku/tablecie/komórce mu starczy i nie ma sensu wydawać kilku stów.

    I tylko wzdycham, gdy czasem w komentarzach widzę wypowiedź osoby, która posiadaczy czytników innych firm traktuje mocno z góry i jako gorszych. Nie do końca rozumiem, no ale… Myślę, Robercie, że problem jest tak naprawdę właśnie z osobami, które posiadanie Kindle traktują jako pewien wyznacznik „fajności”, a takie jednostki, choć jednostkowe, to niestety najbardziej widoczne. Może zwyczajnie zignorować?

    0
    • SzaliK pisze:

      Nie jestem w stanie się zgodzić, posiadam Kindla, nie dlatego, że jest super cool, mam ponieważ w czasie kiedy kupowałem, stosunek ceny do jakości był lepszy niż reszta czytników . Będę z niego korzystał, aż odmówi współpracy. Jak umrze mój czytnik, to na pewno na ślepo nie kupię kolejnej generacji kidle, zapoznam się z rynkiem i dokonam wyboru.

      0
      • YuukiSaya pisze:

        „…i weź udowodnij, że nie jesteś wielbłądem.”

        Kupiłeś, bo dokonałeś chłodnej kalkulacji i wyszło ci, że Kindle na ten moment to jest to? No to właśnie o to chodzi – wybierać według swoich potrzeb. Nie neguję twego wyboru, ciesz się czytnikiem i niech ci długo służy ;)

        0
  14. Doman pisze:

    Artykuł w zasadzie zgadza się z moimi własnymi przemyśleniami. Dodałbym jeszcze, że tanie zasilacze, przejściówki itp. do iSprzętu to najczęściej łamiące Europejskie i Amerykańskie patenty urządzenia z Chin. Opłata licencyjna za patent jest na tyle wysoka, że „oficjalne zamienniki” nie mogą być dużo tańsze od oryginałów. W Amazonie, ze względu na skorzystanie ze standardowych portów problem w zasadzie nie istnieje.
    No i Amazon w zasadzie nie walczy z jailbreakowcami, a czasem nawet wygląda jak by z firmy wychodziły przecieki na temat możliwości obejścia zabezpieczeń. Apple za to bierze udział w nieustannym wyścigu z crackerami w każdej nowej wersji łatając dziury umożliwiające stare jailbreaki, a za dawnych czasów nawet ciągało użytkowników po sądach.

    0
    • YuukiSaya pisze:

      Bo Apple wie lepiej, czego chce użytkownik i chroni go, by nie przyszło mu do głowy wymyśleć coś innego. I jeszcze pakuje to w opakowanie z nadrukiem „ochrona bezpieczeństwa użytkownika/danych”. A ja ostatnio mało zawału serca nie dostałam przez ich sprzęt i strzeliłam wielkiego focha. Bo nie istnieje chyba odtwarzacz wideo który wyświetli mi film z dźwiękiem AC3. Bo Apple wie lepiej, że użytkownik tego kodeka nie potrzebuje. A skoro Apple wie lepiej, to ja się kłócić nie będę, tylko dostosuję zaopatrzenie filmowo/serialowe na podróż zależnie od tego, co się „odpali”. Na konwersję czasem zwyczajnie nie ma czasu…

      O, ja mogę długo na temat tego, jak Apple utrudnia mi życie i jak jego sprzęt przez 2 lata służył wyłącznie do czytania (tak, czytałam na tablecie, wiem jak to boli!) i jak nabawiłam się uczulenia na ich produkty.

      0
      • Agalin pisze:

        No cóż… Jak już krytykujemy, to chociaż róbmy to rzetelnie! Apple nie ma związku z brakiem obsługi AC3 w zewnętrznych odtwarzaczach – nawiasem mówiąc są dwa, które go wspierają – to kwestia patentów, ale Dolby, nie Apple! To oni w 2011 albo 2012 (już nie pamiętam) zaczęli pobierać opłaty licencyjne za używanie tego kodeka w aplikacjach na iOS – przed tym momentem był on powszechnie obsługiwany przez większość odtwarzaczy. Teraz nie, bo ich twórcy musieliby za to zapłacić.
        A co do ładowarek – tylko kabel jest niestandardowy, sama ładowarka to normalna usb na chyba 1A i równie dobrze można użyć takiej z dowolnego innego urządzenia typu aparat czy smartphone. A kabel można kupić na Allegro za 3 złote. Dopiero kabel Lighting jest droższy.

        0
  15. Małgorzata pisze:

    Szukając swojego czytnika (przed rokiem) obejrzałam wszystko co było dostępne w okolicznych sklepach (głównie empik i media m) i to co zobaczyłam sprawiło, że omal nie zrezygnowałam z zakupu. Czytniki były drogie, paskudne, powolne i w dodatku, żeby otworzyć książkę trzeba się było troch wysilić. Zaczęłam więc szukać informacji w sieci, przeczytałam masę artykułów i stanęłam przed wyborem Nook czy Kindle. Stanęło na kindlu z prostej przyczyny – mogłam go zamówić do Polski bez problemu, mam na niego gwarancję, support amazonu działa całkiem nieźle i marka produktu nie ma nic do rzeczy.

    0
  16. oki44 pisze:

    Gdy rozpoczynałem swą przygodę z e-czytaniem, postanowiłem patriotycznie kupić czytnik dedykowany na nasz rynek, w polskim Empiku. Tak zakupiłem OYO, i tak straciłem 500zł.
    Kontakty z Empikiem przemilczę, wstydu oszczędzę. Obecnie w rodzinie mam dwa Kindle, też podniecałem się szybką przesyłką, użytkuję je intensywnie i polecam tę markę wszystkim znajomym. Dlaczego polecam? Użytkownikom Kindle’a nie muszę tłumaczyć, przeciwników nie przekonam :)

    0
  17. kw pisze:

    Mam Soniaka PRS i Onyxa M92, ale mimo ich zalet poważnie rozważam kupno PW. Dla mnie podświetkany ekran, funkcjonalność oraz sposób obsługi klienta ma duże znaczenie.

    0
    • Przemek Skoczyński pisze:

      Onyx Angel Glow jeszcze rozważ, aktualnie posiadam, pewnie ma wady (pisał o nich tez Robert), ale przyzwoita rzecz w sumie. Ma wiele opcji, których w PW nie uświadczysz; co kto lubi.

      0
  18. martyna pisze:

    Kindle był prezentem, jednym z najlepszych, jakie dostałam. Używam czytnika wyłącznie do czytania książek (nie wgrywam komiksów, nie używam syntezatora mowy ani odtwarzacza mp3), nie posiadam też literatury fachowej, która miałaby wykresy i tabelki – moja branża nie jest pod tym względem problematyczna ;) Natomiast potrafię sobie wyobrazić, że kupują czytnik niebędący Kindlem, przy czym byłby to pewnie Kobo. Natomiast Kindle ma ogromną zaletę, którą bije na razie na głowę inne firmy: send to Kindle. Kto raz skorzystał, ten wie, jaka to wygoda. Mogę wysłać mailem książki, ale też cokolwiek innego, w tym artykuły z Sieci – bomba! Nie umiałabym chyba już z tego zrezygnować.

    0
  19. bq pisze:

    Majac kindle bylem troche fanboyem – minelo, ale nie drasnelo mnie po kieszeni. Moglbym kupowac produkty apple’a ze wzgledu na ekosystem i prostote ale mnie nie stac – to znaczy stac mnie ale nie uwazam, zeby warto placic premium cene za produkt, ktory po roku bedzie stary i passe, a po 2 och bedzie wkurzal. Mialem teraz kupowac samsunga s4. ale pomyslalem, ze chyba warto znalesc cos starszego s2 albo inna marke i nie przeplacac, bo po co???

    0
  20. isaak pisze:

    A ja powiem tak jestem fanem komputerów Apple ale jestem uczony na ich telefony czy tablety tej firmy tutaj zdecydowanie wolę rodzinne Nexus. Jestem fanem Kindle bo był to mój pieszy czytnik co działał a teraz kupiłem Kanadyjska konkurencje w postaci Kobo Aura HD i pomimo tego że przestałem modyfikować Kindla i w sumie ewangelizować na Kobo to dalej jestem fanem tej marki.

    0
  21. Fresherty pisze:

    Trochę jałowa dyskusja… głównie dlatego, że Kindle w pewnym sensie JEST iPhonem czytników, ale nie w takim sensie jaki sugerują osoby używające tego porównania. Kindle, podobnie jak produkt Apple, ma mniej zbędnych ‚bajerów’ niż konkurencja, ale to co robi jest dopracowane. Czytnik się nie zawiesza, wszystko działa bardzo sprawnie, ekran jest dobrej jakości, jest bezpośredni dostęp do księgarni Amazonu (co swoją drogą jest najlepszym sposobem na anglojęzyczną literaturę w przystępnej cenie, a nie złodziejstwo jakie stosuje się u nas w księgarniach), do tego dochodzą funkcje ‚chmurowe’.

    Ja osobiście nie potrzebuje od czytnika nic więcej – do innych zadań mam iPada, iPhona czy Maca. Zaznaczam to m.in. dlatego, że irytuje mnie nagonka na Apple. Że drogie! Pewnie, MacBook kosztował mnie coś koło 4,5 tyś złotych… 5 lat temu. iPad i iPhone też NIGDY mnie nie zawiodły, są praktycznie bezobsługowe i razem tworzą perfekcyjny ekosystem.

    P.S. Dodam, że traktuje sprzęt BARDZO brutalnie, przed produktami Apple telefon wytrzymywał mniej niż rok i był do wyrzucenia, a laptopy ‚zajeżdżałem’ w 12-18 miesięcy.

    0
  22. Boberian pisze:

    Kindle oprócz tego, że jest dobrym czytnikiem to ma za sobą zawsze chwalone Amazonowskie podejście do klienta. Nigdzie indziej nie spotkałem się z tak szybką i fachową pomocą np. zwroty za cło, często opisywane szybkie wymiany czytników.

    Kupując Kindla człowiek wie, że nie będzie musiał później czekać 2tyg. na rozpatrzenie gwarancji jak to jest w innych sklepach internetowych.

    0
  23. Przemek Skoczyński pisze:

    Naprawdę kluczowy jest marketing. W głowie mi się nie mieści czemu Nook nie wysyła do Polski Simple Touch, który w testach nie ustępuje za bardzo Kindle Touch; sam właśnie kupiłem za 200 zł, bo takie obniżki są na Amazonie (wcześniej w innych brytyjskich sieciach) i to mógłby być świetny sposób na zdobycie klientów z Europy wschodniej. Inna kwestia – Onyxy – stałem się posiadaczem Angel Glow, sprzęt imponujący możliwościami (oczywiście pomijam problemy o jakich czytałem z softem, przyciskami itd) , jednak bardzo dobrze rokujący na przyszłość. No i co? Celują w Europe wschodnią, a tak naprawdę porządnych testów nawet w rodzimej sieci nie uświadczysz. A kindle jest wszędzie mimo, że wysyłają do nas czytniki tylko z USA. Marketing robi wszystko.

    0
    • Hej pisze:

      Barnes&Noble nie wysyła Nooka do krajów nieanglojęzycznych, ponieważ nie ma dla nich oferty. Jeśli Kindle jest sprzedawany po kosztach, to do Nooka muszą jeszcze dokładać, żeby nie stracić więcej. Oczywiście mogą liczyć na przywiązanie użytkownika do swojej oferty. Amazon stawia także na inne rynki, ale wyraźnie widać, który jest najważniejszy.

      Czy w Polsce są jakieś reklamy Kindle? Czy jeśli w reklamie innego produktu (na szerszą skalę to chyba tylko cyfrowa Gazeta Wyborcza) pojawia się Kindle, to Amazon maczał w tym palce? Amazon wysyła do nas swoje czytniki – tylko tyle i aż tyle. Trzy lata temu to była jedna z prostszych i szybszych metod zdobycia własnego czytnika, chociaż trzeba było się rejestrować w anglojęzycznych serwisie i koniecznie płacić kartą. Czytników jeszcze nie było w Empiku. W Polsce to reklama pantoflowa zadecydowała o zwycięstwie Kindle nad innymi czytnikami. Marketingu nie było wcale, bo i po co? Na blogach technologicznych, lifestylowych i innych autorzy za darmo pisali, jak świetnym rozwiązaniem jest Kindle. Zresztą Amazon nawet o tym nie wiedział, bo nie interesował się naszym krajem (zresztą dalej tak jest).

      0
  24. Marcin pisze:

    Fanbojstwo Kindle jest na tyle duże, że użytkownicy aż do tej pory są w stanie tolerować prymitywny format mobi, którego możliwości nie pozwalają na zaprezentowanie strony książki w sposób taki jak w papierowych książkach. Dopiero nowy format Amazonu pozwala na to, co od dawna możliwe było w epub.

    Domyślam się jednak skąd to wynika. Ebook w prymitywnym formacie mobi trudno zepsuć, Kindle zawsze go zaprezentuje w akceptowalny sposób. Epub natomiast musi być dobrze zrobiony żeby dobrze wyglądał.

    0
    • Przemek Skoczyński pisze:

      ” Ebook w prymitywnym formacie mobi trudno zepsuć, Kindle zawsze go zaprezentuje w akceptowalny sposób. Epub natomiast musi być dobrze zrobiony żeby dobrze wyglądał.”

      No to przeczytaj sobie jeszcze raz to co napisałeś i zastanów się, który format jest tak naprawdę prymitywny.

      0
      • Marcin pisze:

        Przeczytałem, zastanowiłem się. Być może słowo prymitywny nie jest dobrym określeniem, może lepiej użyć zamiast niego ‚mało zaawansowany’. Chyba każdy się ze mną zgodzi że mobi jest bardziej prymitywny (mniej zaawansowany) niż kf8. Jestem pewien że w kf8 można tak samo łatwo spaprać wygląd książki jak w epub. Ale przy odrobinie umiejętności można zrobić też ebook o wiele lepiej wyglądający niż mobi.

        Reasumując w mobi nie można zrobić super wyglądającego ebooka ale też trudno spaprać wygląd ebooka. W epub i kf8 można zrobić lepiej wyglądającego ebooka niż mobi ale też można spaprać jego wygląd zupełnie.

        0
        • Przemek Skoczyński pisze:

          Nie wiem co rozumiesz przez „super wyglądającego ebooka”, mam mnóstwo ebooków w mobi, kupionych z oficjalnych źródeł i nie można im wiele zarzucić.

          Co do bycia prymitywnym – sam określiłeś że mobi cechuje fakt, że trudno go spaprać, wydaje mi się że do tego zmierzają tego typu usługi, by były jak najprostsze w obsłudze i to jest raczej cecha rzeczy zaawansowanych.

          0
          • Marcin pisze:

            Porównanie mobi z kf8 jest na stronie:
            http://swiatczytnikow.pl/wszystko-co-trzeba-wiedziec-o-kf8-czyli-nastepcy-formatu-mobi/

            Można na niej zobaczyć czym różni się „super wyglądający ebook” od mobi.

            0
          • Kuba pisze:

            Tu chyba nie chodzi o łatwość obsługi. Formaty ebookowe nie są tak powszechne jak doc. Sam format mobi nie jest usługą. I prostota obsługi nie jest ważna, bo z założenia osoby znające się na rzeczy zajmują się składaniem ebooków (z założenia, niekoniecznie tak jest, co po niektórych ebookach widać). To jak z programowaniem. Po co wymagać od C prostoty obsługi?

            W przypadku ebookowych formatów (w ogóle formatów a i jeszcze szerzej STANDARDÓW) zdecydowanie najważniejsza powinna być otwartość. Żeby każdy mógł zajrzeć do pliku i żeby każdy miał narzędzia i dokumentację umożliwiającą mu stworzenie pliku zgodnego ze standardem.

            O ile się nie mylę EPUB jest wolnym formatem. MOBI nie. To tak samo jak z ODT i DOCem. Pozostaje tylko kwestia uświadomienia publiczności, że nie zawsze najlepsze jest to, co od czwartej klasy podstawówki wciska się nam na informatyce.

            0
  25. LuQi pisze:

    Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie Kindle’a to po prostu czytnik jak każdy inny. Nie stawiam go wyżej od innych i nie przywiązuje się za wszelką cenę do marki. Mam go włożonego w etui i nawet nie widać nazwy podczas czytania, więc nie widzę tutaj jakiegoś szpanu, lansu, czy fanbojstwa. Mam go do czytania i się sprawdza idealnie.

    0
  26. KonradK pisze:

    W 2010 kupiłem białego Kindle DX, nie widząc alternatywnego czytnika o dużej przekątnej ekranu w cenie dla mnie do przyjęcia*.
    I co tu się usprawiedliwiać i przed kim?
    Ktoś, kto nie ma pragnienia poczytania sobie w komfortowej (horyzontalnej) pozycji tekstów, czytanych dotąd na ekranie komputera (albo nigdzie, bo takie czytanie jest zbyt niewygodne), osądzi sprawę według jedynej znanej sobie miary.
    Ale może teraz ja sam go oceniam według swojej miary. Może w jego środowisku jest wielu użytkowników Kindle brylujących z coraz to nowszymi modelami i gadżetami od Amazon.
    Dla moich znajomych, z których większość rzadko kiedy czyta cokolwiek, jest mój Kindle DX „tabletem” – coś takiego im się obiło o uszy. Taki lans.

    *) A że sytuacja się zmieniła: na lepsze, bo są już duże czytniki innych firm (jak np. Onyx) i na gorsze, bo rozleciał mi się przycisk kierunkowy (i nie zdołałem dotąd nabyć ani samego przycisku, ani uszkodzonego Kindle 2, czy DX na części), ewentualny kolejny czytnik prawdopodobnie nie będzie od Amazon.

    0
  27. Codeine pisze:

    Nigdy nie miałem żadnego urządzenia firmy Apple wiec nie wiem czy to porównanie jest trafne. Korzystałem za to z Kindle a poźniej z Nooka, i musze przyznać że moj entuzjazm czytnikiem Amazonu opadł, praktycznie zgasł. Nook ma lepszą obudowę to jest rzecz która pierwsza rzuca się w oczy, jest elegancka, dobrze trzyma się w rękach, tworzywo odporne na brud i zarysowania. Nie to co Kindle który po jakimś czasie się „wytarł” i porysował sama obudowa zresztą wygląda tak strasznie że jak pierwszy raz ją zobaczyłem to szybko zamawiałem do niego etui. Kindle nie wspiera Epub (!!!), zrozumiałem jak wiele to znaczy jak zacząłem używać nooka. Brak wejścia na micro sd też o nim dobrze nie świadczy. Podsumowując gdy zacząłem korzystać z Nooka przejrzałem na oczy jakim kiepskim czytnikiem jest kindle. Oczywiście wiele osób może powiedzieć że przecież mailem ebooka nie wyślesz, pdfa nie odtworzysz, w poziomie nie przeczytasz itp. itp. Po zrootowaniu nooka wszystkie te negatywy znikają. Wydaje mi się ze propaganda + znośny ogólnie sprzęt powoduje że jak już ktoś dostanie Kindle to o niczym więcej nie myśli jako o czytniku, ale to tylko moje zdanie

    0
    • KonradK pisze:

      Poza propagandą, znośnym ogólnie sprzętem jest jeszcze polityka B&N, utrudniająca kupienie czegoś od B&N przez osobę bez adresu rozliczeniowego w USA.

      0
      • Codeine pisze:

        Czy nie tak samo było kiedyś z Kindle ? Nie atakuje nikogo wyrażam tylko swoją opinie po użytkowaniu tych dwóch urządzeń. Poza tym Nie doświadczyłem żadnego utrudnienia przy zakupie nooka. To że nie działają w europie nie przekreśla raczej czytnika, z serwisem się kontaktowałem raz jak zawiesił się czytnik kolegi, też Nook to nie było żadnego problemu że mieszkam w EU lub że nawet kolega go rootował. Miła Pani wyjaśniła mi co mamy zrobić i przypomniała że nie można rootować urządzenia.

        0
        • KonradK pisze:

          Nie wiem, czy tak samo było kiedyś w przypadku Amazon; swojego Kindle DX kupiłem na rynku wtórnym. O konieczności posiadania adresu rozliczeniowego w USA dowiedziałem się przy rejestrowaniu się na stronie B&N. Nie próbowałem kupować czegoś od B&N mimo nieposiadania takiego adresu. Zapytałem nawet w komentarzu na tym blogu o doświadczenia innych w tej sprawie. Padały opinie, mówiące że taki adres jest jednak niezbędny.
          Nie sugeruję, że kogoś atakujesz. Sam też jedynie wyrażam opinię.
          I nie oburzam się na określenie „propaganda”. Każdy producent ma interes w tym, by propagować swój produkt. Jeśli B&N nie był zainteresowany rynkiem europejskim, to też przyczyniło się do sukcesu Kindle w Polsce.

          0
    • Piotrek pisze:

      Heh, a ja odwrotnie, odkąd poużywałem Nooka, widzę jak dobrym czytnikiem jest Kindle…

      0
  28. Sebastian pisze:

    Śmieszny tytuł, fajny artykuł. Niby o niczym ale dzięki właśnie takim krytycznym tekstom na tej stronie kupiłem Kindla i nie żałuję. No i regularnie tu zaglądam. Są plusy i minusy, każdy może zdecydować sam jaki mu wypada bilans i czy warto zainwestować w Kindla.

    0
  29. PW7 pisze:

    Używam kindla od kilku miesięcy. Nie mam porównania do czytników innych firm, bo przy zakupie kindla, wyszedłem z założenia, że firma z tak ogromną księgarnią i ilością sprzedanych czytników, ma największe doświadczenie w ich projektowaniu i obsłudze. Know-how to podstawa. Czytniki eink to rewelacja, więc obojętnie jakiej marki, sprawi wiele radości użytkownikowi.

    0
  30. robal pisze:

    Gdyby Kindle nie był jednym z najtańszych czytników to kupiłbym pewnie coś innego. IMHO porównanie zupełnie chybione.
    Ale pomimo swojej taniości Kindle działa bardzo dobrze. Przez moment zastanawiałem się nad zakupem podświetlanego ale … w podświetlanym nie ma przycisków do zmiany stron !

    0
  31. Jacek pisze:

    Ma ktoś problem z zamowieniem Kindla ze strony amazonu? Mi wyskakuje taki komunikat http://imgup.pl/di/M4L7/przechwytywanie.jpg

    0
  32. Marzena pisze:

    osobiście nie czuję takiej potrzeby, ale skoro już w artykule m.in. o mnie wspomniano, to się pochwalę: ja, użytkowniczka Onyxa, jestem z niego nieprzeciętnie zadowolona! :)

    0
  33. Krzysztof pisze:

    W jednym nie ma co porównywać a mam na myśli gwarancję, wystarczy poczytać jakie problemy mają ludzie z gwarancjami iphonów, Amazon w tym temacie bije ich na głowę…

    0
  34. Marta pisze:

    Nieważne NA CZYM czytasz, najważniejsze, że CZYTASZ!
    Ja się cieszę, że dzięki czytnikom (bez względu na markę i rodzaj) wzrasta świadomość, kultura, a przede wszystkim ‚głód’ czytania. To się liczy!

    Z mojej strony, przyznam się, że w życiu nie przeczytałam tylu książek ‚naraz’, co teraz, od kiedy mam czytnik. Mało tego – cały czas czuję nieodpartą potrzebę ‚konsumpcji’ nowych tytułów ;-) Fenomenalna rzecz!

    0
  35. rt77uy pisze:

    Nitt przy zdrowych zmysłach nie kupi teraz kindla przez pol roku. Wszyscy czekaja na nowe modele z ropą w tle ;-)

    Amazon tez zrobil bajer dajac internet, to dla mnie niesamowite i bardzo pomocne.

    reszta jak zwykle, marne aktualizacje (ale sa co jakis czas) i po prostu sie czyta. To jest tak:

    Jak sie znasz na komputerach to sledzisz nowinki ceny i skladasz skladaka, jak sie nie znasz pytasz kumpli czy sie znaja lub kupujesz co skladaja w sklepie. Jak do survivalu chcesz kupic noz to szukasz po forach albo jak ja nie znasz sie i kupujesz mora i victorinox. ;-) Jak chcesz miec dobry telefon i sie znasz to czytasz fora, strony i …. tak ze wszystkim.

    0
  36. ŁukaszŻ pisze:

    A mi się wydaje, że Amazon powalił na kolana nie tylko czytnikiem ale przede wszystkim jakością obsługi klienta. Nawet tego z Polski którego większość firm z USA ma w głębokim poważaniu :-)
    Amazon potrafi dostarczyć Kindla z USA szybciej niż wiele sklepów internetowych towary kupione w Polsce. Ten kto wymieniał Kindla na nowego (w ramach gwarancji), wie jak „od ręki” i „pędzikiem” załatwiona była sprawa. Nawet w przypadku ewidentnego „zbicia” ekranu Amazon wymieniał Kindla na nowego (znam osobiście 2 przypadki).
    Dla mnie Kindle to nie tylko rewelacyjne urządzenie ale także, wspaniała obsługa klienta o której choćby klienci Apple mogą jedynie pomarzyć (przynajmniej ci w Polsce). Wiem, że na ich pomoc mogę liczyć zawsze i wiem, że dbają nie tylko o to by „wcisnąć” mi produkt ale o to bym z niego był jak najdłużej zadowolony.

    0
  37. mikeyoski pisze:

    No cóż. Kindle jest po prostu fajny. Bardzo lubię amazonową chmurę. To szalenie wygodne rozwiązanie. A czy następnym czytnikiem będzie Kindle? Pewnie tak, za bardzo uzależniłem się od Amazona :) Fakt faktem, że miałem problemy techniczne zarówno z czytnikiem mojej żony jak i swoim. Pierwszy był raz wymieniany. Drugi był wymieniany nawet dwa razy. Całą sytuację ratowała obsługa klienta. Chociaż tutaj też bez zgrzytów się nie obyło (czytnik kupiony w UK, a reklamacja w końcu uwzględniona przez Amazon.com).
    Ja od czytnika wymagam maksymalnej prostoty i szybkości działania. Obie te fukcje spełnia classic. Co wcale nie oznacza, że jest to najlepszy sprzęt. Bo takowy nie istnieje, każdy ma swoje wady i zalety.

    0
  38. paiczi pisze:

    Przyznaje publicznie, iphone 3 mi w zupełności wystarcza :) …jak i nano 1szej generacji jako dodatkowy ipod. iMac zaś zapewnia mi komfort na intuicyjnym, przejrzystym i użytkowym osxie. Do tego Kindle, który rzekomo sam się ‚wprosił’ w moje życie gdyż na aukcji wylicytowałem Kobo. Jednakże po serii problemów z osadzeniem polskich czcionek w epubie sprzedawca zaproponował w zamian Kindla i po krótkiej konsultacji dałem się przekonać i nie żałuję tej decyzji. Lubie prostotę, dokładność i stabilność. Doceniam również tak zauważalną webową współpracę z czytnikami Amazonu, to bardzo ułatwia i urozmaica świat czytników. Lubie rzeczy, z których mogę korzystać z prawdziwą praktyczną przyjemnością. Amazon ze swoim Kindle mi to gwarantuje tak jak i Apple ze swoim sprzętem.

    0
  39. Filip pisze:

    Posiadam Kindle white paper i tak naprawdę czytnik ma jedną zasadniczą zaletę. Oczy mnie nie bolą jak czytam. Cały dzień spędzamy przy kompie i kolejne godziny wieczorowe na tablecie były dla mnie zabójstwem. Minusem jest to, że jak kupuję książki na Amazonie i w treści jest link do strony to i tak muszę załączyć kompa bo strona na White paper jest bardzo słabo czytelnia nie mówiąc już o interakcji.

    0
  40. para pisze:

    mam Kindla, jestę hipsterę, lol
    eksiążki czytałem dawno, dawno temu na Palmie M105 z zielonym podświetleniem, później na niezliczonych telefonach aż wreszcie dojrzałem do kupna ereadera, rozglądałem się po rynku ok. roku, kupiłem Kindla3 bo miał najlepszy współczynnik cena/jakość, zawsze jest to dla mnie najważniejsze kryterium, zresztą w tej kategorii Kindle chyba wciąż jest liderem, tak śledziłem swojego Kindla online bo był to mój pierwszy zakup w US&A, nigdy nie kupię sprzętu Apple’a bo nie rozumiem czemu mam przepłacać, kropka (.)

    0
  41. Jackw pisze:

    Ekran o jakości hd iriver story hd już miał kilka lat temu. Taką rozdzielczość dopiero teraz osiagnął Kindle.
    Koncertując pliki dla story hd w calibre wyjściową rozdzielczość muszę ustawiać dla iPada.

    0
    • Marcin Rzeszotek pisze:

      Dokładnie. Miałem Kindle’a, Story HD (zostały w rodzinie) teraz Onyxa Lynxa i PB Ultra. Nie mam ochoty wracać do Amazonu. Podobnie było z iPhonami ;-) Nie dla mnie. Potrzebowałem czegoś innego i od lat BB.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.