
Dziś kolejny artykuł o firmie Xteink, ale myślę, że temat jest bardziej uniwersalny.
Wczoraj omawiałem premierę nowego modelu X4 Classic, który jest mniejszy i cieńszy od poprzednika, ale do ładowania nie korzysta już z USB-C. Mamy tzw. pogo piny. W praktyce wygląda to tak, że dostajemy osobny kabelek, po jednej stronie złącze pogo, po drugiej USB. No i możemy go podłączyć do komputera czy powerbanka.
Na zdjęciu otwierającym artykuł widzicie zakupiony przeze mnie niedawno Xteink X3 z tym złączem oraz kabel. W moim przypadku to USB-A, ale dla X4 Pro podobno USB-C.
W ten sposób po wczorajszej premierze, już wszystkie sprzedawane czytniki tej firmy są pozbawione USB-C. Ta decyzja wkurzyła wiele osób, a powód jest oczywisty. Wreszcie po latach mamy jeden standard ładowania urządzeń elektronicznych, tymczasem jakaś chińska firma chce nas zmusić do noszenia kolejnego akcesorium.
W odpowiedzi na krytykę ze strony użytkowników, założyciel firmy wygenerował długiego posta na Reddicie, w którym tłumaczy, co stoi za tą decyzją. W przypadku modelu X4 Classic priorytetem była jak najmniejsza grubość i waga czytnika. Przedstawiciel Xteink tłumaczy, że USB-C było prostszym wyborem z punktu widzenia projektu i produkcji, jednak celem była smukłość obudowy.
Osobiście średnio mnie to przekonuje, bo czy faktycznie ta smukłość jest aż TAK ważna? Swoją drogą testowany przeze mnie Onyx Boox Go 10.3 ma ledwie 4,6 mm grubości, jeszcze mniej niż miniaturowe Xteink. Można? Można!
Jasne, że czytniki (szczególnie te bez oświetlenia) ładujemy rzadko, ale konieczność pamiętania o kabelku przy dłuższych wyjazdach będzie uciążliwa.
Przypuszczam, że powody mogły być też inne, np. mniejsza awaryjność takiego złącza, bo jednak gniazdo USB lubi się psuć np. wskutek zabrudzenia.
Co z regulacjami unijnymi?
Użytkownicy Reddita podnieśli też inny temat – czy urządzenia Xteink mogą być w ogóle sprzedawane w Unii Europejskiej, skoro nie mają ładowania przez USB-C?
Przypominam, że ten standard ogłoszono jeszcze w 2022 i wszedł w życie w grudniu 2024. Od tego czasu najwięksi producenci czytników to złącze mają.
Pojawiły się przypuszczenia, że właśnie w obawie przed karą, Xteink nie ma oficjalnej dystrybucji w Unii. Czytnik Xteink X3, którego zamawiałem w sierpniu, został wysłany z Chin. Brakuje również tej marki w europejskich sklepach Amazonu, choć czytniki innych chińskich firm tam znajdziemy, choćby Onyx, Bigme czy iFlytek.
Chat GPT podpowiada mi, że według unijnego rozporządzenia 2019/1020 produkt oferowany online uważa się za udostępniany na rynku UE, jeśli oferta jest kierowana do użytkowników w Unii. Przy ocenie bierze się pod uwagę m.in. możliwość dostawy do UE, język strony i sposoby płatności. No, a przecież strona Xteink ma polską wersję i wysyłają do nas.
Istnieją oczywiście kategorie urządzeń, których unijne przepisy nie obejmują, np. smartwatche. Ich pominięcie przez dyrektywę jest zrozumiałe, bo są one często za małe, aby tam zmieścić USB-C, problemem jest też zapewnienie wodoszczelności.
Dyrektywa unijna konkretnie wymienia „e-readers” i wymaga, aby urządzenie ładowane przewodowo miało dostępne gniazdo USB-C. Nie ma chyba wyjątków dotyczących np. rozmiaru urządzenia. A tymczasem w Polsce kara za wprowadzanie do obrotu wyrobów niezgodnych z wymaganiami może wynieść według strony UKE do 100 tysięcy złotych, przy czym dotyczy to nie tylko producenta, ale również importera czy dystrybutora.
Inna sprawa, że mój X3 ma oznaczenie CE, którym producent deklaruje zgodność czytnika z wymaganiami unijnymi, oraz oznaczenie FCC wymagane na rynku amerykańskim.
Przedstawiciele firmy nie odnieśli się na Reddicie co do kwestii potencjalnego łamania unijnych przepisów.
A co Wy o tym sądzicie? Wolicie USB-C za wszelką cenę, czy jesteście w stanie pogodzić się z niestandardowym ładowaniem dla mniejszych rozmiarów czytnika?
W artykule są linki afiliacyjne.
Aktualizacja z 11 września 2026: w kolejnym oświadczeniu na Reddicie, szef Xteink przyznał po analizie komentarzy, że firma zmieniła decyzję i w przyszłości zamierzają oferować zarówno cieńsze czytniki z pogo pin, jak i troszkę grubsze z USB-C.



” po jednej stronie złącze pogo, po drugiej USB-A. ”
Przy moim x4 pro była przejściówka – z jednej strony pogo z drugiej gniazdo do usb-c
Brakuje mi opcji „Może być inny standard ładowania, bezwarunkowo”.
Czy na pewno jest tam znak CE?
Chińczycy stosują (albo stosowali) bliźniaczy znak „china export”, który wygląda prawie identycznie. I to też jest CE…
https://www.hqts.com/differences-between-ce-conformite-europeenne-and-ce-china-export/
u mnie „E” jest oddalone od „C” więc wychodziłoby, że jednak CE, a nie China Export, ale faktycznie Chinole na bezczela poszli. (Choć Bolesławca chyba nic nie przebije)
To nie Chinole poszli na bezczel, tylko komisarze… zapomnieli zastrzec znak. Jak to w UE.
To jest część aktu prawnego, więc raczej nie trzeba zastrzegać. Co więcej z tego co widzę, są kary za stosowanie znaku „podobnego, który może wprowadzać w błąd” Wszystko to razem sugeruje że całe to China Export to wymysł.
Chiński Bolesławiec to fake. Przynajmniej tak utrzymuje jedna polska youtuberka mieszkająca i pracująca w Chinach jako pośrednik biznesowy. Chyba Weronika, nie pamiętam teraz nazwiska.
W wolnej chwili muszę wyedytować polską Wikipedię, bo podobno to „China Export” to jednak troszkę legenda miejska i bardzo rzadko zdarzają się tak ordynarne oszustwa.
Nie Robert, nie legenda. Z reguły na jakichś tanich pierdółkach, ktorych producenta nie sposób odnaleźć, a nie elektronice.
O ile odejście od wynalazków typu micro czy mini usb i przejście na USB-C to był dobry krok to daleki jestem od uważania go za rozwiązanie wszystkich problemów. I tak mamy ze dwadzieścia standardów ładowania i różne typy kabli, więc kompatybilność jest – ładowanie z prędkością żółwia.
Druga rzecz, że złącze usb-c daje bardzo słaby kontakt i łatwo je przypadkowo wypiąć czy uszkodzić złącze. Pozdrawiam ludzi, którzy kupili laptopa z jednym usb-c ;-)
Także takie pogo w małym sprzęcie – jestem za, a nawet przeciw. To też jest jakiś branżowy standard. Lepszy niż inny typ złącz w każdym możliwym zegarku.
O, nie wiedziałem, że POGO to standard. Na razie spotykałem to tylko w łączeniu klawiatur z tabletami Samsunga.
W sumie przyjemne złącze.
Jesteś pewien, że tam jest jakiś standard? Google twierdzi, że nie. A ja w domu mam 2 różne dla ładowania słuchawek i smarbanda. Prawda jest taka, że dopóki producentów się nie zmusi to będą produkować różne.
„Druga rzecz, że złącze usb-c daje bardzo słaby kontakt i łatwo je przypadkowo wypiąć”
jasne, bo pogo-pin daje dobry kontakt i trudno go wypiąć – no bez żartów.
Jak za pogo-pin się przypadkowo szarpnie, to sprzęt się odczepi, jasne. Ale szarpnij za usb-c to po kilku takich razach masz po złączu.
Albo USB-C albo uniwersalny magnetyczny, drogi są dwie. Każdy z wielką chęcią wróci do czasów gdzie każdy telefon ma inną ładowarkę i kabel 😂
„Czy ktoś ma ładowarkę do Samsunga z dwoma pinami grubymi w fioletowe romby poświęcone przy pełni Księżyca i terkoczące odwrotnie do wskazówek zegara?”
Tak to dziś wspominam.
Jakoś opornie idzie wdrażanie USB-C jako uniwersalnego standardu. U mnie wciąż każde urządzenie ma własny kabel. Magsafe do Macbooka, Lightning do iPhona, Garminowy 4-pinowy własny standard do zegarka, USB-C do Booxa i teraz jeszcze pogo do Xteink. Nie czuję, żeby się zbyt wiele zmieniło od starych czasów.
MacBooki nowe poza MagSafe ładują się też po USB-C (Thunderbolt). Sprawdź.
Nowe iPhony już od kilku lat mają USB-C. Smartwatche to norma, że mają własne ładowania.
Myślę, że w razie czego wybronią się jak zegarki: ten model nie ma miejsca, bo jest najmniejszy na rynku, amen.
Kiepska decyzja i de facto rezygnacja z legalnej dystrybucji w UE. Chińscy sprzedawcy i platformy jak zwykle jadą po bandzie.
Ewentualna wysoka kara powinna ich naprostować.
Trochę nie rozumiem o co ten hałas. Wszystkie smartwatche mają jakieś pucki do ładowania, nie wpinasz usb c bezpośrednio w urządzenie. Do tego ten kabel, to jeden z najmniejszych kabli jakie widziałem. Dla mnie problemy są inne – sidloading softu (crosspoint). Było to dla mnie nie intuicyjne że pogo piny działają jak usb. I możliwość zgubienia kabla, ewentualnie szukanie online zapasowego.
Niech zgniją w zapomnieniu, skończą jak Amstrad -była taka firma jeszcze przez erą świetności Apple’a – też próbowali swoich standardów (wiadomo po co – żeby mieć dedykowane (swoje, droższe) akcesoria). Ciekawe że wszyscy dali radę tylko jakiś Xtenk ma problem.
Epickie było jak Commodore po wielkim sukcesie C64 wypuścił kolejne modele C16, 116, Plus/4 z nowymi złączami. Wydatnie się to przyczyniło do niepowodzenia całej serii.
Commodore jak Commodore ale do dziś nie wiem jak to się stało że marka Amiga zniknęła (zamiast mieć dziś rangę, no nie wiem ale playstation co najmniej).
Settlers, Amiga, Amiga, Settlers, no i Kazimierz Kaczor w TV opowiadający o graniu w strategie… to były czasy… gimby nie znajo…
Już zmienili zdanie i zdecydowali, że będą rozwijać oba kierunki jednocześnie: ultracienkie urządzenia i modele z USB‑C. https://www.reddit.com/r/xteinkereader/comments/1wcidxl/an_update_on_pogo_and_usbc/
„Osobiście średnio mnie to przekonuje […]”
No to niezłe porównanie… warto czasami po prostu rzucić okiem na konstrukcje obu urządzeń, wspomniany konkurent ma grubachną ramkę na około ekranu i tam gdzie jest port nie ma nic z czym mógłby kolidować, nawet ekranu, a tutaj w jedynym miejscu z szerszą ramkę są za to przyciski, które też potrzebują dodatkowej przestrzeni.
Nie mniej, szczerze ten 1mm wygląda jak naprawdę słaby deal, standardowy port USB jest łatwo dostępny, i mam sporą awersję do odkrytych styków, które można przypadkowo zewrzeć choćby nitem w spodniach, Chciałbym wierzyć, że są dobrze zabezpieczone ale coś czuję, że niekoniecznie tak musi być.
Problemem nie jest złącze, tylko absurdalne regulacje.
Rozumiem, że kolega chciałby powrotu do osobnych kabelków do każdego sprzętu? :) Jasne, że jakaś standaryzacja by postępowała, ale bez tego toporu unijnych regulacji mogłaby już taka szybka nie być.
Absurdalny to był brak kompatybilności nawet w obrębie jednego producenta. Ludzie narzekają, że USB-C to burdel gdy jedyne co się stanie przy braku kompatybilności standardu ładowania to brak ładowania albo ładowanie niższą mocą, gdzie ze złączami typu beczka nie było zmiłuj, podłączyłeś niekompatybilny zasilacz (wystarczy + i – na odwrót, inne napięcie) i miałeś uszkodzony sprzęt.
Akurat ta zmiana jest mocno na plus. Nawet jeśli się wolno ładuje to przez kilka godzin bateria w telefonie będzie pełna, 5W wystarczy żeby w 4h mieć pełną baterię telefonu 5Ah (niecałe 20Wh), w czasach minionych musiałbyś żebrać o ładowarkę do konkretnego urządzenia albo się mocno zastanowić czy oby na pewno zamiennik jest kompatybilny, często kończyło się tym, że po prostu urządzenie ładowałeś dopiero po powrocie do domu, wspaniałe czasy…
„Absurdalne”? Mógłbym się do paru szczegółów przyczepić (np. nie jestem przekonany co do laptopów) ale ogólnie nie nazwałbym tej regulacji „absurdalną”
I nawet w notebookach nie jest aż tak absurdalny, wymaganie możliwości ładowania wspólnym standardem nie wyklucza możliwości zastosowania dodatkowego sposobu, regulacja mówi tylko tyle, że urządzenie musi mieć możliwość ładowania wspólnym standardem.
I ja sobie to chwalę, trochę tych urządzeń się już przerobiło i w tych nowszych, które nota bene mają już kilka lat na karku i się dostosowały zanim prawo zaczęło obowiązywać cieszę się możliwością ładowania ze wspólnej ładowarki a nawet power banków, w starszych urządzeniach nie było takiej opcji, musiałeś kupować dedykowane i dużo droższe akcesoria, dzisiaj wystarczy mi jeden power bank, jedna ładowarka do wszystkiego, naładuje tym czytnik, notebook do pracy, telefon, zegarek, przenośną konsolę, latarkę, do kolekcji brakuje mi tylko golarki, niestety mam starego typu i musiałbym kupić kabelek z adapterem, ale gdyby padła aktualna to pewnie też szukałbym takiej z USB.
Najbardziej odczuwa się to na wyjazdach – mi wystarczy jedna ładowarka i 2 kable, małżonek bierze identyczny zestaw, więc nawet jeśli komuś się coś zgubi, to wciąż jest jak się ładować. A kable USB-C to kupię niemal wszędzie.